To osobisty zapis salezjańskiego wolontariatu autorki w Zambii, w miejscowości Kazembe. Opisuje codzienną pracę z dziećmi i młodzieżą, doświadczenie lokalnej duchowości, różnice kulturowe oraz wyzwania związane z byciem postrzeganą jako „muzungu”. Wyjazd ukazany jest jako część Bożego planu, prowadzącego do wewnętrznego dojrzewania i odkrycia wartości bezinteresownej obecności. Narrację dopełniają tłumaczenia lokalnych pieśni, głosy mieszkańców oraz refleksje związane z powrotem do Polski i trudną reintegracją.
Książka opiera się głównie o osobiste doświadczenia autorki i jej czas spędzony na wolontariacie misyjnym w zambijskiej wiosce. To co mi się bardzo spodobało, to że Ola podchodzi do rzeczywistości bez uprzedzeń, przyjmuje ją taką jaka jest i przedstawia w przyjemny sposób.
“To nieistotne, że w naszej obecnej kulturze raczej nikt nie rzuca w kogoś kamieniami, choć niektórzy pewnie by chcieli. Swoimi uprzedzeniami można krzywdzić na inne sposoby.”
“Pomiędzy osobami wychowanymi w innych kulturach jest dużo podobieństw i dużo różnic. Pozwólmy na istnienie obydwu, dopóki rzeczywiście nie stanowią niebezpieczeństwa.”