Szczecin, rok 2010. Robert Krugły, oficer Komendy Wojewódzkiej Policji, oraz prokurator Mateusz Michalczyk próbują wyjaśnić sprawę dwóch niemal identycznych zabójstw, popełnionych w odległych miejscach województwa. Zbrodnie łączy sposób ich dokonania, a także osoba starosty wołogardzkiego. Sytuacja komplikuje się, kiedy w ten sam sposób, w samym centrum Szczecina ginie ogarnięty manią zbieractwa stary człowiek. W tle tych wydarzeń poznajemy losy Tadzika Rudzkiego, którego ojciec, podoficer Ludowego Wojska Polskiego, w 1968 roku został stracony za szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu. To i następne dramatyczne przeżycia naznaczają chłopca na całe życie...
1969 rok. Wskutek zasądzonej kary śmierci rozstrzelano Stanisława Rudzkiego. Życie Tadzika Rudzkiego całkowicie się zmienia. 2010 rok. W Szczecinie Robert Krugły – oficer KMWP – wraz z prokuratorem Mateuszem Michalczykiem mają do wyjaśnienia sprawę dwóch niemal identycznych zabójstw.
"Rykoszet" to powieść, która będzie odpowiedzią dla tych czytelników, którzy szukają rasowego polskiego kryminału. Marek Stelar zawarł w tej książce wszystko, co spodoba się wielbicielom tego gatunku.
To niebanalna historia, która obejmuje dwie odległe przestrzenie czasowe – lata komuny i czasy współczesne. Śledztwo przedstawione jest zręcznie: policja i prokuratura szuka tropów, popełnia błędy i działa pod presją przełożonych i mediów.
Autor zachował odpowiednie proporcje: tak poprowadził narrację, że czytelnik z zaciekawieniem będzie śledził oba wątki – wątek losów Tadzika i śledztwo. Jest poruszająco, niejednokrotnie brutalnie, a każdy szczegół zyskał swoje miejsce w całości historii.
Niewątpliwą zaletą polskiego kryminału "Rykoszet" są jej bohaterowie. Autor dobrze i szczegółowo ich wykreował. Prokurator Michalczyk jest bezpośredni, nie ukrywa swoich celów, jest wyjątkowo inteligentny i potrafi być przebiegły. O Krugłym Autor na samym początku napisał, że nie jest to policjant, którego dręczy przeszłość, czy ma ze sobą jakieś problemy – jest całkowicie zwyczajny. Dzięki temu od początku wiedziałam, że mogę podążać tylko za prowadzonym przez niego śledztwem.
Losy Tadzika bez reszty mnie wciągnęły. Ukazanie wydarzeń po rozstrzelaniu ojca oraz zmian, jakie zachodzą w psychice to majstersztyk. Wszystko jest przemyślane, logiczne i do tego zatrważające.
Książkę czyta się sprawnie, kryminał jest bardzo przyjemny w odbiorze. Nie nudzi, nie jest przegadany, chociaż momentami długie akapity spowalniały lekturę. Czytelnik zapewne będzie podejrzewał, jakie jest rozwiązanie – to jednak nie ujmuje tej książce.
Panie Marku, chapeaux bas! Aż trudno uwierzyć, że "Rykoszet" to debiut!
Debiut Marka Stelara pt. "Rykoszet" po raz pierwszy pojawił się na rynku wydawniczym w dwa tysiące piętnastym roku nakładem wydawnictwa Videograf. Obecnym wydaniem fanów pisarza uradowało wydawnictwo Filia. Książka zyskała "nowy szlif", jak wyraził się sam autor. Nie mam porównania, ponieważ wydań z Videografu nie czytałam, ale muszę przyznać, że obecny szlif bardzo przypadł mi do gustu. Tak się złożyło, że jakiś czas temu wysłuchałam audiobooka drugiego tomu tego cyklu, więc tym bardziej z przyjemnością sięgnęłam po pierwszą część, od której wszystko się zaczęło.
Tadzika Rudzkiego poznajemy w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym ósmym roku. Chłopak mieszka z rodzicami i starszym bratem Zdziśkiem w Morzyczynie, niewielkiej wsi w województwie zachodniopomorskim. To typowa polska rodzina, która boryka się z codziennymi problemami czasów PRL-u. Czternastoletni Tadzik jest zapatrzony w ojca jak w obraz, kocha go z całego dziecięcego serca. Kiedy w ich życie uderza bomba ówczesnego systemu politycznego, nic już nie jest takie, jak wcześniej. Ojciec chłopca zostaje aresztowany i skazany na śmierć za szpiegostwo. Po tym wydarzeniu nieszczęścia lawiną spadają na braci Rudzkich i pchają ich w zupełnie inny świat. Zdzisiek ląduje w poprawczaku, a młodszy Tadzik w domu dziecka. To, co spotka go w tym miejscu, zostanie w jego psychice na zawsze, a podjęte wtedy decyzje zaważą na całym jego życiu.
Wydarzenia drugiego toru fabularnego rozgrywają się w dwa tysiące dziesiątym roku w Szczecinie. Oficer Komendy Wojewódzkiej Policji, Robert Krugły, i prokurator Mateusz Michalczyk rozpoczynają śledztwo dotyczące dwóch bardzo podobnych zabójstw. Sposób uśmiercenia ofiar jest prawie identyczny, chociaż miejsca zbrodni dzieli wiele kilometrów. Atmosfera zagęszcza się, kiedy w centrum Szczecina zostaje znaleziony starszy człowiek, który został uśmiercony w taki sam sposób. To już trzecie zwłoki, a zatem pojawia się myśl o seryjnym zabójcy. Czy zbrodnie te są powiązane? Kim były ofiary?
Tory fabularne są świetnie wyważone. Nie ma tu dłużyzn, nudnych opisów czy krążenia w nieskończoność od Annasza do Kajfasza. Śledztwo toczy się sprawnie, a Krugły i Michalczyk stanowią rewelacyjny duet śledczy, chociaż dopiero się poznali. Bardzo podobał mi się wątek rodzącej się powoli sympatii między tymi dwoma bohaterami.
Lubię styl pisarski Marka Stelara. Lekkie pióro autora sprawia, że powieść nie potrzebuje wulgaryzmów czy epatowania okrutnymi krwawymi scenami, aby zainteresować czytelnika. Wszystkie elementy są tak wnikliwie przemyślane i zaplanowane, że historia opowiada się praktycznie sama, a człowiek nawet nie wie, kiedy wsiąka w śledztwo na maksa. Z każdym kolejnym rozdziałem ciekawość rośnie, a kolejne puzzle wskakują na swoje miejsca. Emocje bohaterów są odczuwalne na każdym kroku, a plastyczność opisów sprawiła, że czytając książkę miałam wrażenie, iż oglądam film.
Zdecydowanie polecam ten tandem śledczy, mam na liście również trzeci tom cyklu ;-)
Lubię czytać powieści kryminalne, to mój ulubiony gatunek. Kiedy chcę mieć pewność, że będzie to dobry kryminał sięgam po sprawdzone nazwiska. Jednym z moich ulubionych jest Marek Stelar. Wszystkie książki, które do tej pory przeczytałam podobały mi się, w końcu postanowiłam zobaczyć jak wypada na ich tle debiut autora, bo jak dobrze mi się wydaje, to właśnie był nim "Rykoszet".
W Szczecinie dochodzi do morderstwa, wkrótce po nim do kolejnego. Dochodzenie prowadzi Robert Krugły pod okiem prokuratora Mateusza Michalczyka. Nie jest to łatwa sprawa, nie ma tu niczego oczywistego, ale jest to świetna okazja, aby obaj panowie bliżej się poznali i nauczyli ze sobą współpracować. Konstrukcja tej fabuły pozwala nam jednocześnie śledzić wydarzenia sprzed wielu lat. Jak łatwo się domyślić to co dzieje się obecnie miało swój początek w przeszłości.
Najczęściej powtarzane motywy zbrodni to pieniądze, miłość, albo zemsta. "Rykoszet" to opowieść o tym, jak żądza zemsty zatruwa człowieka, a skuteczna zniszczy więcej niż jedno życie.
Książka była ciekawa, aczkolwiek uczciwie muszę przyznać, że nieco przewidywalna. Zakończenie zaskakujące czy nie, nie mogło być inne. Polubiłam też duet Krugły, Michalczyk. Chętnie przeczytam kolejne książki z tej serii. Książka mi się podobała, polecam.
Czytanie mrocznej historii połączonej z elementem historycznym mającej miejsce w najlepszym województwie w Polsce >>>>>> Jako lokalna patriotka - kocham kocham kocham
Znakomici, realistyczni bohaterowie i rozbudowany wątek historyczny to mieszkanka idealna.
Polecam! Mam nadzieję, że Stelar dalej będzie tworzył takie cuda, bo zagłębiam się w jego twórczość i chciałabym najlepiej by ta podróż była nieskończona 🤩🤩🤩
3+, dobrze prowadzona historia, ale.. co to za kryminał, gdzie znam sprawcę od samego początku i tylko czekam, aż go dopadną :P nie ma wielkiego zaskoczenia, ale + za to, że autor mnie nie zanudził ;) no i za miasto, które jest mi znane..
Bardzo sensacyjna i... hollywodzka? Motyw zemsty jest tu głównym motorem napędowym i nie jest to coś co ja w książkach jakoś szczególnie lubię. Mam wrażenie, że niepotrzebnie wszystko jest rozwleczone i przede wszystkim nieprawdopodobne. Dodatkowo zachowanie głównodowodzącego śledztwem jest przedziwne (policjant idący do łóżka z potencjalnym świadkiem?!?!?!), jego wszystkie miłosne perypetie były żenujące, tak naprawdę mogłyby się nie odbywać a wątki z nich wynikające mogły zostać nam pokazane dużo lepiej. W ogóle mam wrażenie, ze mimo skomplikowanej historii wszystko było dość przewidywalne i puzzle wskakiwały na miejsce nie w jakiś fajnie przemyślany sposób tylko jakby przypadkowo/bo tak. Dobrze mi się słuchało jako audiobooka.