Podkomisarz Robert Lew od lat żyje w cieniu rodzinnej tragedii. Po śmierci żony próbuje odbudować więź z dorosłą córką, lecz każde spotkanie kończy się kłótnią lub milczeniem. W końcu Basia trafia pod wpływ charyzmatycznej wspólnoty religijnej i na wiele miesięcy zrywa kontakty z ojcem. Aż do czasu, gdy pewnego dnia dzwoni do niego z informacją, że zabiła człowieka. Robert, rozdarty między obowiązkiem policjanta a miłością ojca, coraz głębiej wnika w świat, w którym wiara miesza się z manipulacją, a granice dobra i zła stają się nieostre. Wraz z narastającym napięciem musi zmierzyć się nie tylko z ludźmi, którzy zawładnęli umysłem jego córki, lecz też z własnym gniewem i poczuciem winy. Godziny gniewu to poruszający thriller psychologiczny o rodzinie, utracie i potrzebie odkupienia. O tym, jak łatwo zgubić prawdę, kiedy próbuje się ocalić tych, których kocha się najbardziej. Jak daleko można się posunąć, by uratować własne dziecko?
zdecydowanie najsłabsza część :( mimo mojej ogromnej sympatii do bohaterów, a w szczególności podkomisarza roberta lwa, to fabuła była strasznie dziwna i maksymalnie przyspieszona, a końcówka to już w ogóle totalne kuriozum. mam nadzieję że dalej będzie lepiej, aczkolwiek nie ukrywam że będę czytać tą serię do usranej śmierci, nieważne jak słaba by nie była
Na tyle dużo naczytałam się o sektach, aby wiedzieć, że ich guru to ludzie wyposażeni w umiejętności manipulowania innymi. Dla Jakuba Kotkowskiego, alias Nazir, religia to władza i za jej nowego mesjasza się uważa. Ile w tym szczerości a ile psycho- i socjopatycznych cech charakteru?
Dużo też można się dowiedzieć, z życia i z książek, jak żle mogą wpływać nieprawidłowe relacje między rodzicami i dziećmi na osobowość tych drugich, kiedy stają się dorosłymi. Czy zatem z jednej strony Jakuba, a z drugiej Basię Lew należy traktować przede wszystkim jako ofiary? Teoretycznie, tak, choć bardziej fachowa literatura niż popularne thrillery są w opisie tego zjawiska pomocne.
Ale cóż, meandry twórczej wyobraźni M.M. Perr wydają się nie mieć granic. Już przy „Szpitalu św. Judy” miałam poważne wątpliwości, czy podążanie ich tropem to moja bajka. Miałam jednak nadzieję, że w nowej powieści z cyklu, którego flagową postacią jest podkomisarz Robert Lew, głównym wątkiem nadal będzie policyjne dochodzenie. Owszem, także w poprzednich tomach okoliczności zbrodni i rozmaite utrudnienia w prowadzeniu śledztwa, łącznie z perturbacjami rodzinnymi, bywały, nazwijmy to, mocno udziwnione. Ale nie cel i rozstrzygnięcie …
W „Godzinach gniewu” tak pojmowany „wiodący wątek” też w jakimś sensie występuje. Obejmuje on - po lekturze listów do Basi od Jakuba - dwutorowe podążanie tropami przeszłości Kotkowskiego: przez Roberta w środowisku sakralnym, a przez jego brata, Adama, w jednostce wojskowej. Zwieńczeniem jest zapobieżenie przygotowanemu przez Kotkowskiego-Nazira zamachowi. Jest to, skądinąd, opowieść ciekawa i dobrze napisana. Tyle że, wtłoczona w środek książki, zajmuje niewiele więcej niż jedną trzecią jej objętości.
Wszystko, co zdarza się przed - po alarmistycznym telefonie do ojca od Basi - oraz po tej historii, na czele z długim monologiem dwudziestoletniej córki Roberta Lwa w finale powieści, zrobiło na mnie fatalne wrażenie. Powtórzę wytarte porzekadło: to na pewno nie była moja bajka! Tym razem nawet interpretacja audio przez Filipa Kosiora nie pomogła.
Lubię tę serię, ale ja to zwykle z kryminalnymi seriami, autorzy przeważnie kończą dużo później niż powinni, komisarz Lew raczej nie doczeka się już więcej mojej uwagi. Niby zwroty akcji, kulty, sekty, religie, ale koniec końców sztampa i brak pomysłów
bardzo kiepska pozycja, wcześniejsze części słuchałam z przyjemnością, tu czekałam z niecierpliwością, aż nadejdzie koniec. Jakby wyciąć poradnik dla chcącego zamaskować morderstwo, denerwujące cytaty i nudne liściki, to już by nic nie zostało. nuda nuda nuda.
Najgorsza część tej seri. Absurdalna, niby akcyjna ale równocześnie nudna. Uwielbiam motyw sekt, ale tutaj był on poprowadzony w naprawdę zły sposób, chociaż po poprzednich wydarzeniach miał duuuży potencjał. Będę kontynuować serię ale niestety tendencja spadkowa
Za dużo taniej sensacji, za mało dobrego kryminału. Zdecydowanie odbiega poziomem, szczególnie absurdu, od reszty serii. Not my vibe, nie lubię akcyjników, chyba że na dużym ekranie, z Jasonem Stathamem. Tutaj był komisarz Lew w swojej najgorszej formie.