Spokój Wielkiej Wyspy we Wrocławiu burzy zbrodnia. Skrzypaczka Róża Marczyńska zostaje znaleziona martwa we własnym domu. Jedyną osobą, która wtedy znajdowała się na miejscu, jest syn ofiary, Kostek.
Psycholog dziecięcy Szczepan Turski zostaje poproszony o rozmowę z nastolatkiem i zbadanie go w związku z falą przemocy wśród młodych. Czy wybitnie inteligentny chłopiec mógł popełnić morderstwo?
Z czasem wychodzą na jaw niewygodne fakty, między innymi emocjonalne uzależnienie Róży od kogoś, kogo nazywała Panem O.
Kim jest tajemniczy mężczyzna? Jakie sekrety zabrała do grobu Róża? I co ma wspólnego ze sprawą pobliska Wyspa Opatowicka, bezludna od wielu lat?
Druga odsłona z cyklu kryminalnego z psychologiem Szczepanem Turskim.
Jędrzej Pasierski (ur. 1984) – prawnik, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Pracował w organizacjach zajmujących się prawną ochroną środowiska, międzynarodową pomocą rozwojową oraz współpracą państw Europy Środkowo-Wschodniej. Autor thrillera W Imię Natury oraz cyklu powieści kryminalnych o Ninie Warwiłow. Twórca superprodukcji audio Wodnik z Andrzejem Chyrą i Agnieszką Żulewską w rolach głównych oraz thrillera psychologicznego o tym samym tytule. Za książkę Roztopy został uhonorowany Nagrodą Wielkiego Kalibru dla najlepszej powieści kryminalnej 2019 roku. Za Czerwony świt otrzymał nominację do Nagrody Złotego Pocisku, za Kłamczucha wyróżnienie w konkursie o Grand Prix Festiwalu Kryminalna Warszawa. Jest również laureatem drugiego wyróżnienia w konkursie Czarny Kapelusz organizowanym przez Poznański Festiwal Kryminału "Granda" za kreację postaci komisarz Niny Warwiłow.
„Wyspa” Jędrzeja Pasierskiego to moje trzecie spotkanie z twórczością tego autora, dlatego sięgałam po tę powieść z dużym zainteresowaniem i zaufaniem do jego stylu. Choć jest to druga część cyklu z psychologiem Szczepanem Turskim, a nie czytałam wcześniej „Wodnika”, nie odczułam żadnych braków fabularnych. Autor sprawnie wprowadza czytelnika w świat bohaterów, subtelnie zarysowując ich przeszłość i relacje. Dzięki temu „Wyspa” broni się jako samodzielna, pełnowartościowa powieść kryminalna, a jednocześnie zachęca do sięgnięcia po pierwszy tom.
Akcja powieści rozgrywa się we Wrocławiu, na pozornie spokojnej Wielkiej Wyspie, której codzienność zostaje gwałtownie przerwana przez brutalne morderstwo. W swoim domu ginie Róża Marczyńska, ceniona skrzypaczka, a jedyną osobą obecną w chwili zbrodni był jej syn Kostek — niezwykle inteligentny, lecz zamknięty w sobie nastolatek. Do sprawy zostaje włączony Szczepan Turski, psycholog dziecięcy, który ma ocenić stan psychiczny chłopca. Jego udział w śledztwie wpisuje się w szerszy problem narastającej przemocy wśród młodych ludzi i prowadzi do fundamentalnego pytania: czy wrażliwe, utalentowane dziecko mogło dopuścić się tak okrutnego czynu? W toku dochodzenia ujawniają się nieznane fakty z życia Róży, w tym jej emocjonalna relacja z tajemniczym Panem O, którego rola okazuje się kluczowa dla rozwiązania zagadki. Autor stopniowo odsłania kolejne warstwy historii, prowadząc czytelnika na mroczną, opuszczoną Wyspę Opatowicką, gdzie przeszłość splata się z teraźniejszością, a pozornie odrębne wątki tworzą spójną, niepokojącą całość.
„Wyspa” Jędrzeja Pasierskiego to kryminał, ale zupełnie inny niż te, do których można być przyzwyczajonym. Zamiast dynamicznej zagadki i lawiny zwrotów akcji otrzymujemy historię gęstą od emocji, ciszy i niedopowiedzeń. To opowieść, która daleko wykracza poza klasyczne pytanie „kto zabił” — autor koncentruje się przede wszystkim na psychologii postaci, ich emocjach, traumach oraz skomplikowanych relacjach międzyludzkich. Szczególnie poruszający jest wątek relacji matki z synem oraz stawiane przez powieść pytania o granice odpowiedzialności: zarówno dorosłych wobec dzieci, jak i dzieci wobec świata, który często okazuje się dla nich zbyt trudny i niezrozumiały. Pasierski odważnie pyta o to, gdzie kończy się troska, a zaczyna krzywda, gdzie przebiega granica między opieką a kontrolą. Czy dorosły zawsze wie lepiej? Czy dziecko może zostać obciążone ciężarem, którego nie jest w stanie unieść? Te pytania nie mają prostych odpowiedzi — i właśnie to sprawia, że „Wyspa” jest tak niepokojąca i prawdziwa. Autor w sugestywny, a zarazem subtelny sposób pokazuje, jak łatwo dobre intencje mogą przerodzić się w kontrolę, a troska — w formę manipulacji. Na uwagę zasługuje również sposób prowadzenia narracji: spokojny, momentami wręcz duszny, doskonale współgrający z tematyką powieści. Napięcie budowane jest nienachalnie, lecz konsekwentnie, bez tanich chwytów i gwałtownych zwrotów akcji. Pasierski znakomicie operuje klimatem — Wrocław oraz wyspy Odry stają się niemal pełnoprawnymi bohaterami historii. Ich surowość, izolacja i tajemniczość potęgują poczucie niepokoju i osamotnienia, a jednocześnie trafnie oddają wewnętrzne stany postaci. „Wyspa” to bardzo dobrze skonstruowany kryminał, który mimo niespiesznej akcji wciąga i nie pozwala oderwać się od lektury. To opowieść o samotności, potrzebie bliskości, mechanizmach manipulacji oraz o tym, jak łatwo przeoczyć sygnały ostrzegawcze — zwłaszcza wtedy, gdy dotyczą osób nam najbliższych. Powieść ta umocniła moje przekonanie, że Jędrzej Pasierski jest autorem, którego twórczość zdecydowanie warto śledzić. Z pewnością sięgnę po „Wodnika”, by jeszcze lepiej poznać postać Szczepana Turskiego i świat, w którym się porusza.
"Poznałem ją przelotnie dopiero w jej trzecim wcieleniu: matki i żony wiodącej idealne życie na obrzeżach miasta. W tym rzecz: widzisz tylko kolejne wcielenie człowieka. Nie masz dostępu do poprzednich. Być może to, które oglądasz, jest maską powstałą na podstawie jego byłych doświadczeń, traum, urazów... Jest obrazem, jaki próbuje ukazać światu, jaki chce ukazać światu, jaki postanowił, że będzie ukazywać światu do końca życia, jakkolwiek krótkie by nie było."
Jak daleko macie do Wrocławia? Mnie od tego pięknego i wyjątkowego miasta dzieli 280 km. @jedrzejpasierski w swojej najnowszej książce pokazał Wrocław od jego mroczniejszej, bardziej dzikiej i tajemniczej strony. Autor sprawił, że nie tylko sięgnęłam po mapę Wrocławia, odpaliłam Street view, ale także przeszło mi przez myśl, by może tam zamieszkać? Mhm tak mi się ta Wyspa wkręciła!
"Wyspa Miłości była bezludna, a jednocześnie pozbawiała życia."
Biskupin to cześć Wrocławia, która staje się miejscem brutalnej zbrodni. Kobieta umierała wykrwawiając się, podczas gdy jej syn gra online piętro wyżej. Śledztwo trafia w ręce Rafała Horeckiego, a o rozmowę z synem ofiary poproszony zostaje psycholog Szczepan Turski. Sprawa okazuje się nie tylko mętna i pełna znaków zapytania, ale także niezwykle delikatna. Kto miał motyw? Jakie tajemnice skrywała Róża, czy jej mąż faktycznie ma alibi? Co ukrywają sąsiedzi?
Historia to sięga głęboko w relacje między ludzkie, tu nie ma miejsca na powierzchowność. Każda z postaci stanowi element idealnie skonstruowanej zagadki, jednocześnie będąc wyraźnie ukształtowaną jednostką ze swoimi problemami, dylematami i wyrzutami sumienia. Dawno nie czytałam książki, w której każdy element jest tak dobrze dopracowany. Tutaj historia jest najważniejsza, ale co równie ważne, świat przestawiony buduje idealny klimat i stanowi płutno dla wydarzeń tych teraz i tych sprzed lat. Kolejny raz się myliłam, myślałam, że wiem kto zadał śmiertelny cios. Z zasady lubię mieć rację, ale nie gdy czytam kryminał! Zbieram szczękę z podłogi! 🖤
Dziękuję @wydawnictwoliterackie za egzemplarz do recenzji.
Książka, której akcja toczyła się w Twoim mieście to…?
Jest kilka powodów, dla których sięgam po konkretną książkę, ale dwa zawsze działają na mnie szczególnie: akcja osadzona we Wrocławiu, moim rodzinnym mieście oraz muzyka ukryta w książkach, między wersami. W tej historii dostałam jedno i drugie jednocześnie, więc… nie mogłam przejść obok niej obojętnie. A kiedy do tego dochodzi jeszcze kryminał, jeden z moich ulubionych gatunków, entuzjazm był gwarantowany.
Wyruszyłam w literacką podróż po miejscach, które znałam…Wyspa Opatowicka, Biskupin, choć to zawsze dla mnie był drugi koniec miasta, zawsze gdzieś daleko, na uboczu, owiane opinią szarych, ponurych, czasem niebezpiecznych. W tej historii właśnie tam dochodzi do… m0rderstwa. Ginie skrzypaczka. (a może jednak wiolonczelistka? Na stronie 135 książki sama zaczęłam wątpić 😉). Policja rusza z dochodzeniem, a wraz z nim na światło dzienne wychodzą tajemnice, niewygodne, mroczne, okrutne… zakopane sekrety, które spowiła mgła i osiadł na nich kurz. Dlaczego zginęła ta młoda kobieta? Kompletnie nie spodziewałam się rozwiązania. Ani przez moment nie wpadłam na właściwy trop i za to autorowi należy się ogromny plus. Klimat tych wrocławskich miejsc był wyczuwalny niemal namacalnie, dokładnie tak jak ja je pamiętam, szkoda tylko, że muzyka, na którą tak liczyłam, pozostała jedynie delikatnym interludium, cichym tłem.
To książka momentami surowa, niemal czarno-biała. Dobra, choć nie porywająca. Budząca współczucie nie tylko wobec syna, który stracił matkę, ale też wobec kobiety zagubionej w swoim życiu, czy mężczyzny skrywającego zbyt wiele, który musiał ponieść tego konsekwencje. Każdy z bohaterów jest w jakimś sensie smutnym ogniwem tej historii, którą poznajemy z dwóch perspektyw. Widzimy ją oczami psychologa, który został poproszony o konsultacje w tej sprawie, a z drugiej strony czytelnik jest cichym obserwatorem zdarzeń jakby patrzył na wszystko z góry. Jedno jest pewne…na Wyspie nie było bezpiecznie i nie jest…
Tam, gdzie szukasz ratunku, znajdujesz zło. Tam, gdzie liczysz na wsparcie, dostajesz manipulację. Tam, gdzie masz nadzieję na miłość, czeka zdradą i przemoc. #wyspa to nie jest zwykły kryminał. To brutalne studium świata opanowanego przez narcyzów i manipulantów. Świata, w którym boisz się być sobą. Boisz się prawdy. W tym zdeprawowanym układzie to kat ma głos. To on ma władzę. A ofiara? Ofiara boi się własnego cienia. Jest wycofana. Zastraszona. Staje się tylko sztuczną figurą na szachownicy kogoś innego. Zamordowana młoda wiolonczelistka. Kontrowersyjne hipotezy. Kostek - syn,nastoletni geniusz, którego świat chce nazwać mordercą. Robert -mąż, który zdradza, ale czy zabija? Dawny porywacz, gw@łciciel- czy po latach by się ujawnił? A może ojciec- geniusz, sławny kompozytor, skrajny egocentryk. Pan i władca rodziny. Każdy jest tylko dodatkiem do jego wielkości. Jak dorastać w cieniu takiego człowieka? I ona. Wyspa. Kiedyś luksusowa enklawa bogaczy. Dziś mroczna, wymierająca, pełna pustych domów. To ona jest tu cichym bohaterem. To ona budzi lęk. Poniemieckie wille, spokój, mrok, ruiny bunkrów i zieleń, która nie zawsze jest enklawą spokoju, a przystanią dla wyrzutków. Dlaczego warto to przeczytać? Żeby zobaczyć, jak łatwo przejść od pomocy do kontroli. Jak władza i pieniądze potrafią wykrzywić kręgosłup. Jak rosnące ego pożera sumienie, aż nie zostaje z niego nic. Jak nie należy być zbyt ufnym. Dla mnie osobiście jako psychologa, to może trochę niebezpieczne ukazanie terapii psychologicznej i wzbudzanie niepotrzebnego lęku. Wiem jednak, że różne są osoby praktykujące psychoterapię. Są nawet takie, które nie mają ani wykształcenia, ani uprawnień do tego typu działań i mogą wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
Na wrocławskiej Wielkiej Wyspie zamordowana zostaje skrzypaczka Róża Marczyńska. Śledztwo prowadzi nadkomisarz Rafał Horecki. Prosi przyjaciela, psychologa dziecięcego, Szczepana Turskiego, aby zajął się genialnym synem denatki, Kostkiem, jedynym potencjalnym świadkiem zabójstwa. Do odkrycia sprawcy dochodzi dopiero po kolejnym morderstwie i niespodzianym znalezieniu dowodu rzeczowego związanego z przygodą Róży sprzed lat. Ale wcześniej jest sporo wątków pobocznych z życia prywatnego i zawodowego, głównie choć nie wyłącznie, sąsiadów ofiary z Biskupina. Nie wszystkie - jak często w kryminałach bywa - mają związek ze zbrodnią, ale niektóre, prawdę mówiąc, są ciekawsze niż opis policyjno-psychologicznego dochodzenia. Jednak to nie miałkość - w mojej ocenie - wątku kryminalnego była przyczyną obecnego rozczarowania lecz zastrzeżenia wobec produkcji słuchowiska, zwanego przez wydawcę superprodukcją.
Nie podobała mi się zarówno obsada lektorska wiodących postaci - może z wyjątkiem Magdaleny Lamparskiej jako Pauliny i Stefana Kubiaka jako Kostka - nadmierne dramatyzowanie przypisanych im ról, niczym w jakiejś szekspirowskiej tragedii, jak i nachalna oprawa akustyczno-muzyczna. Zależało mi na wydaniu audio któregoś z moich ulubionych autorów - a Jędrzej Pasierski, głównie na podstawie serii z komisarz Warwiłow, do takich należy - i zlekceważyłam odczucia, jakie miałam po odsłuchaniu „Wodnika”. A z „Wyspą”, jeśli o mnie chodzi, niekorzystne wrażenia były podobne, tylko jeszcze bardziej.
Niedawno skończyłem, a już zapominam, o czym ta powieść była. Brakło mi w niej emocji, dania szansy czytelnikowi na nawiązanie relacji z bohaterami. Powieść pod względem językowym nienaganna, ale zimna i surowa jak praca w korporacji.