Nad Runowem szaleje potężna burza. Mieszkańcy wsi wierzą, że to efekt słowiańskiego „czarciego wesela”, gdy demony bawią się na niebie, zsyłając ludziom obłęd i śmierć.
Następnego dnia komisarz Sambor Malczewski wraz ze swoim psem, Terrorem, przeszukują las. W starym, powojennym schronie natrafiają na ludzkie szczątki. Szybko okazuje się, że należą one do Beaty i Juliana Wilczków oraz ich córki Klary – rodziny, która zaginęła bez śladu dwadzieścia lat wcześniej.
Malczewski przypuszcza, że za ich śmierć może odpowiadać Andrzej Robotnik – mężczyzna, który przed laty zamordował żonę, syna i teściową, po czym uciekł w głąb Puszczy Gorzowskiej. Wkrótce dochodzi do kolejnego makabrycznego morderstwa, a wśród mieszkańców Runowa wybucha panika.
Co tak naprawdę wydarzyło się w starym schronie?
Czy Wilczkowie padli ofiarą zbiegłego mordercy?
I kto dziś sieje grozę wśród mieszkańców, kiedy demony z nieba już ucichły, lecz te ludzkie dopiero się budzą?
Marcel Moss to jeden z najpopularniejszych autorów powieści kryminalnych i młodzieżowych w Polsce. Wszystkie jego książki osiągnęły status bestsellerów i stały się impulsem do gorących dyskusji na temat ważnych kwestii społecznych.
W rankingu Biblioteki Narodowej na najpoczytniejszych pisarzy i pisarki w Polsce w 2024 roku zajął 16. miejsce, w tym 2. wśród polskich autorów powieści kryminalnych.
Jest autorem świetnie przyjętej przez czytelników serii thrillerów młodzieżowych „Liceum Freuda”, której fabuła porusza trudne problemy współczesnej młodzieży, takie jak samotność, depresja, przemoc domowa i rówieśnicza, a także brak porozumienia między rodzicami a dziećmi.
Na swoim koncie ma również popularną serię detektywistyczną „ECHO”, z detektywami Igim Sznyderem i Sandrą Milton w rolach głównych. Każdy tom przedstawia nowe, niezależne śledztwo, koncentrując się na temacie tajemniczych zaginięć.
W 2024 roku ukazała się jego powieść „Polana”, która rozpoczęła serię kryminalną z udziałem komisarza Sambora Malczewskiego.
Marcel Moss jest również autorem bestsellerowych thrillerów psychologicznych oraz poruszających powieści młodzieżowych, takich jak „Mój ostatni miesiąc” i jej kontynuacja „Nasz pierwszy rok”.
Czy wierzysz, że prawdziwe demony czają się tuż obok nas - w ludzkich sercach i decyzjach?
„Schron” Marcela Mossa to książka, która od pierwszych stron wciąga w mrok tak gęsty, że niemal czuć zapach wilgotnego lasu, chłód betonu starego bunkra i ciężar sekretów, które przez lata czekały, aż ktoś je wreszcie wydobędzie na światło dzienne.
Runowo spowija burza, mieszkańcy mówią o czarcim weselu, a ja wiem, że nie będzie to zwykły kryminał. Kiedy komisarz Sambor Malczewski wraz z wiernym Terrorem trafiają na ludzkie szczątki w powojennym schronie, historia natychmiast nabiera tempa. A Moss robi coś, co uwielbiam w thrillerach: przypomina, że przeszłość nigdy nie znika. Ona tylko czeka, aby w odpowiednim momencie dać o sobie znać.
Czytając „Schron” miałam wrażenie, że autor nie pozwoli mi ani na chwilę odetchnąć. Wątki przeszłe splatają się z teraźniejszością, jakby ktoś powoli zaciskał pętlę wokół całej tej historii. Z jednej strony poznajemy śledztwo Sambora, z drugiej dramatyczne wydarzenia sprzed lat, których okrucieństwo momentami naprawdę boli. Tym bardziej mając świadomość, że to, co najstraszniejsze, nie wydarza się przez demony z wierzeń ludowych, lecz przez ludzi z krwi i kości.
Moss po raz kolejny udowadnia, że potrafi świetnie budować klimat. Jest mrocznie, duszno, nerwowo. Czuć napięcie rosnące z każdą stroną. I muszę przyznać, że czym dalej brnęłam w tę historię, tym coraz bardziej nie ufam nikomu. Bo tutaj każdy coś ukrywa. Każdy ma swoją wersję prawdy. A prawda, jak to zwykle bywa w dobrym thrillerze, jest o wiele bardziej niewygodna, niż mogłoby się wydawać.
Bardzo mi się podoba sposób, w jaki autor kreuje postać Sambora. To nie jest papierowy policjant bez emocji - to człowiek z własnymi demonami, zmęczeniem, ironią i tym specyficznym spokojem, który sprawia, że chce się za nim podążać nawet w najciemniejsze rejony tej opowieści. A Terror… no cóż, relacja człowieka i psa w tym wszystkim jest jak słońce w tej gęstej, czarnej historii. Jest czymś naprawdę pięknym.
Warto zaznaczyć, że w „Schronie” nie brakuje brutalności. Jednak nie jest ona „tania” i przytłaczająca. Ona ma sens i jest tutaj wręcz potrzebna. Pokazuje, że zło bywa zwyczajne, banalne, wręcz codzienne. I właśnie dlatego jest tak przerażające. Szczególnie mocno działają fragmenty dotyczące wydarzeń z domu Wilczków. Czytałam je z poczuciem ucisku w klatce. Niby wiedziałam, że to tylko fikcja, ale z tyłu głowy miałam przeświadczenie, że to echo historii które mogły wydarzyć się naprawdę.
Ocena: 9/10 - bo „Schron” to książka, która nie tylko opowiada historię zbrodni, ale też zmusza do zastanowienia się nad tym jak długo można uciekać przed winą i czy sprawiedliwość zawsze przychodzi na czas. Dla mnie to jedna z tych powieści, po których zamknięciu nie wstajesz od razu. Siedzisz chwilę w ciszy, myśląc o tym, że największy horror nie kryje się w legendach, lecz w ludzkich wyborach.
" [...] Ludzie najbardziej lubią słuchać o brutalnych morderstwach i wymyślnych torturach. [...]"
Czy zgadzacie się z powyższym cytatem? Miłośnicy mrocznych kryminałów, thrillerów i horrorów powinni się z nim zgodzić. Marcel Moss po raz kolejny potrafi podnieść czytelnikowi ciśnienie, a później pozostawić w niepewności na nieokreślony czas. Jestem świeżo po lekturze "Schronu", czyli trzeciej części serii z komisarzem Samborem Malczewskim. Moją ulubioną postacią poza głównym bohaterem jest oczywiście pies Terror. Jest genialnym odkrywcą. To, co wytropi, zmrozi krew jego właściciela. Oczywiście nie zawsze słucha Sambora, ale ogólnie jest dobrze wychowany. To cud, ponieważ jego poprzedni właściciel wcale go nie szanował, ale to już wiecie z poprzednich części. Sambor, jak zwykle będzie miał mnóstwo ciężkiej pracy, która nieraz nim mocno wstrząśnie. Mną zresztą też. W pewnym momencie łzy same zaczęły płynąć i nie chciały przestać. Dlaczego powinniście przeczytać "Schron" Mossa? Jest jedną z mroczniejszych jego powieści, w której dzieje się dużo złego. Krew się leje obficie, a trup ściele się gęsto. Do tego należy dołożyć znakomite śledztwo komisarza Malczewskiego i jego osobiste problemy z pewnym gangusem, który dosłownie trzyma wszystkich za gardła. Plus oczywiście tajemniczy schron, który skrywa w sobie mnóstwo mrocznych sekretów. Czy jesteście gotowi je poznać? Dla lepszego zrozumienia tej całej historii mamy do czynienia z przeskokami w czasie, które płynnie uzupełniają całą opowieść. Treść "Schronu" jest grubego kalibru, także proszę czytać ostrożnie. Poznacie tutaj wiele fałszywych postaci. Jedną z nich jest Andrzej Robotnik. Nie chciałabym spotkać go na swojej drodze. Uważajcie na niego. Jest sprytny i bardzo niebezpieczny. Mam nadzieję, że w przyszłym tomie będziemy mieli częściej do czynienia z Wroną i Sługami Lasu. Zapomniałabym dodać, że autor w tym tomie idealnie przedstawił dążenie do prawdy i motyw zemsty. Czy zemsta przyniosła oczekiwane skutki? Po przeczytaniu "Schronu" mam takie przemyślenie i jednocześnie prośbę do was: słuchajcie swoich najbliższych, bo mogą wyjawiać wam sekrety, które im ciążą, pomagajcie im wyjść z kryzysu, nie zostawiajcie ich z tym samych i nie faworyzujcie waszych dzieci. Każde dziecko zasługuje na taką samą miłość i waszą uwagę. Uwielbiam twórczość Marcela Mossa, za emocje, które wywołują jego powieści oraz za dobrze scharakteryzowane postacie. Uważam, że cała seria z komisarzem Samborem Malczewskim zasługuje na ekranizację. Czy jesteście za?
Akcja powieści skupia się na komisarzu Samborze Maleczewskim, który wiedzie spokojne życie na wsi. Wszystko zmienia się po gwałtownej burzy. Podczas spaceru w lesie, Sambor natrafia na dwójkę rannych nastolatków. Jednak zanim nadjeżdża pomoc, pies komisarza (Terror) odkrywa w jednym z powojennych schronów ludzkie szczątki. Okazuje się, że należą one do rodziny Wilczków, która zaginęła bez śladu 20 lat temu. Choć śledczy ma swoje podejrzenia co do sprawcy, wieś nie zamierza oddać swoich sekretów bez walki. Im bliżej Sambor jest prawdy, tym bardziej drastyczne i niebezpieczne rzeczy zaczynają się dziać wokół niego.
Mimo ciężkiej tematyki książkę czyta się zaskakująco lekko i przyjemnie. Fabuła jest niezwykle ciekawa, płynna i od samego początku budzi ogromne zainteresowanie. Jeśli obawiacie się nadmiernej makabry, uspokajam - autor oszczędza nam drastycznych opisów przez większość książki, zostawiając mocniejsze opisy na sam finał. Bardzo podobał mi się zabieg prowadzenia narracji dwutorowo: śledzimy wydarzenia współczesne oraz te z przeszłości. Dzięki temu poznajemy pełne spektrum tragedii i możemy sami oceniać czy śledczy zmierza w dobrym kierunku czy może daje się zwieść pozorom. Całość kończy się w taki sposób, że od razu mam ochotę sięgnąć po kontynuację, szkoda tylko, że muszę na nią jeszcze troszkę poczekać!
Schron” @marcelmoss.autor współpraca reklamowa @filiamrocznastrona to moje pierwsze spotkanie z Samborem i Terrorem. I nie jest to mój pierwszy raz, gdy czytam jakąś serię od środka! A zwłaszcza serię kryminalną/thriller. Gdzie tak naprawdę chodzi o sam motyw, gdy to zawsze zabójca jest inny itp. Oczywiście warto znać poprzednie tomy, aby dobrze odnaleźć się w sferze obyczajowej powieści, trochę lepiej poznać głównego bohatera. Ale zawsze można sobie przeczytać opisy poprzednich powieści, poczytać opinie innych i już ma się jako taki zarys o co kaman.
Marcel Moss po raz kolejny dał mi świetną historię i mimo że nie czytałam „Polany” i „Groty”, to odnalazłam się w tym świcie. A tu głównie chodziło o centralny punkt fabuły, czyli o tytułowy schron i co się w nim zadziało. Tutaj odnalezione przez psa szczątki, to odkrycie wielkiej tajemnicy nie jednego zabójstwa. Jest mrocznie, brutalnie, czyli tak jak nas przyzwyczaił autor, ale i ciekawie. Choć dziękuję sobie, że to tylko fikcja literacka!
Jeśli lubicie tę serię, to mam nadzieję, że się nie zawiedliście . Ja pędzę wyszukiwać poprzednich części, najlepiej w #audiobook 🤭