Jump to ratings and reviews
Rate this book

Położne

Rate this book
Kraków, 1940 rok. Miasto pogrążone w strachu i bólu. Regina Zdzieńska, doświadczona położna, spadkobierczyni pokoleń wiejskich akuszerek, została zdegradowana do funkcji salowej. Z determinacją walczy o godność pacjentek, nie przestając przy tym być człowiekiem z krwi i kości.

Rozdarta między szpitalnym reżimem a tęsknotą za ukrywającą się rodziną zostaje wciągnięta w mroczne sekrety okupacyjnej rzeczywistości. Musi podjąć trudne wybory moralne, asystując przy niecodziennych porodach i unieść cudze tajemnice. Los Reginy splata się z losami intrygujących postaci: oficera SS i jego zaginionej ukochanej Erzsébet oraz nietypowego zakonnika.

Kolejne dekady – od najciemniejszego mroku wojny, przez chaos wyzwolenia, aż po socjalistyczną rutynę – Regina trwa w swej misji, niosąc pomoc w piwnicach, w szpitalach i w izbach porodowych. W cieniu straszliwych ideologii ona przyjmuje nowe życie. Jest świadkiem miłości, zdrady i poświęcenia, pielęgnując w sobie moc, która wzbiera niczym burza.

Położne to głęboka i przejmująca opowieść o kobiecej solidarności, macierzyństwie i nieustannym wyborze zachowania ludzkiej godności w świecie, który chce ją odebrać. To powikłane losy, splątane ścieżki życia i historie porodowe, o jakich nasze prababki, babki i matki opowiadały tylko szeptem. Lecz pomimo grozy położenia otrzymywane i dawane wsparcie jest tym, co czyni nas ludźmi.

656 pages, Paperback

First published February 26, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Sabina Jakubowska

4 books15 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
39 (43%)
4 stars
30 (33%)
3 stars
13 (14%)
2 stars
7 (7%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 15 of 15 reviews
Profile Image for Krysia o książkach.
974 reviews706 followers
April 22, 2026
Na plusy, jest napisane jak Akuszerki czyli dobrze się czyta, wciąga. Najlepsze sceny to te z Jadownik. Na minus fabuła. Już w Akuszerkach były pewne sceny i motywy, które mnie uwierały i uważałam, za absurdalne, ale postanowiłam je zignorować na rzecz tego, że cała historia była po prostu dobra jako fikcja (same udane porody, mijanie się z faktami historycznymi, propaganda natalistyczna). Ta nieplanowana kontynuacja podbiła i uwypukliła te różne absurdy i nawet na Akuszerki nie będę patrzeć już aż tak przychylnym okiem.

Ta książka co jedna wielka retrospekcja, oprócz porodów, te się dzieją na żywo, nie we wspominkach. Fabuła nie jest liniowa, jest chaotyczna, większość wydarzeń dotyczących Reginy i jej bliskich poznajemy, bo ona sobie o nich rozmyśla, śmierci, śluby, tragedie załatwione jednym zdaniem.

Wydaje mi się, że zamysł na Reginę był taki, żeby to była bohaterka pozytywna a nawet pozytywistyczna. Tymczasem nie znam innej bohaterki literackiej, która byłaby równie obojętno chłodna w stosunku do swojej własnej rodziny niż Regina. Skończona pracoholiczka, wiecznie nieobecna matka, przez co zawiodła i w tej roli, na polu zawodowym też nie osiąga wielkich sukcesów, wiecznie prawiąca morały, odnosząca się do innych położnych, lekarzy z wyższością, pogardą, zwłaszcza do tych młodszych stażem, żyjąca sentymentem do czasów i ludzi, których już nie ma. Jej działania są opisane jako pozytywistyczne, organiczne działanie u podstaw ku chwale ojczyzny, ale to co ona faktycznie robi, jak się zachowuje i co myśli stanowi sprzecznoć. Jest opisywana jako pokorna, zachowuje się z wielkim rozgoryczeniem do świata i ludzi. To nie jest wewnętrzny konflikt postaci, gdyby tak było to książka mogłaby wiele zyskać, to jest sprzeczność pomiędzy tym jak autorka opisuje sytuacje, a tym co faktycznie się dzieje. "Akuszerki" były pełne charyzmatycznych postaci kobiecych, babka Pyrkowa na własnych barkach niosła całą powieść, tutaj zdecydowanie brakuje charyzmy, postaci są raczej mdłe i nudne, zwłaszcza z Reginą na czele. Wiele jest o niej napisane, niewiele pokazane.

Najważniejszą sprawą, którą chciała przekazać autorka za pośrednictwem Reginy jest to, że porody domowe są lepsze niż szpitalne, natura i ciało kobiety samo najlepiej wie co robić, wszystko zależy od psychiki, najlepiej jest po prostu nie przeszkadzać, wesprzeć kobietę by miała dobre doświadczenie porodu i dalej już tylko bajka. Do pewnego stopnia jest to jak najbardziej słuszne, nadmierna medykalizacja, skracanie i przyśpieszanie akcji porodowych czy sam fakt, że musi istnieć fundacja Rodzić po ludzku to są fakty. Nie mniej zupełne wieszanie psów na systemie ochrony zdrowia, szpitalach i lekarzach, uważam, za grubą przesadę. Gdyby natura była zawsze niezawodna i ciało kobiety zawsze samo wiedziało co robić, to by nie było tyle śmierci zarówno kobiet jak i dzieci zanim ludzkość wymyśliła sobie szpitale i procedury porodowe. W XVIII wieku śmiertelność kobiet wynosiła do 20%. Obecnie jest to mniej niż 20 przypadków rocznie, a wielu z nich i tak by się dało uniknąć gdyby nie chore przepisy. Lata 50., czyli czas kiedy toczy się akcja powieści, umieralność niemowląt to 108 na 1000 urodzeń, obecnie to jest 3.5 na 1000, z czego 70% to wcześniaki. To są twarde dane, nie rozumiem jak można ignorować coś takiego, jak można mieć tak krótką pamięć, pomijać i umniejszać zdobyczom medycyny.

Na 650 stron tej książki, jakieś 400 to są opisy porodów, wszystkie są oczywiście wspaniale udane, nie ma żadnych komplikacji, wiadomo coś tam niecoś boli. Biorąc pod uwagę powyższe dane, to jest statystycznie niemożliwe, żeby przez ponad 50 lat praktyki Regina ani koleżanki nie miały trudnych przypadków, porodów zakończonych śmiercią matki bądź dziecka, coś takiego w świecie Położnych nie istnieje niezależnie czy to Jadowniki, Kraków czy Niepołomice. Jest to szczególnie zaskakujące biorąc pod uwagę fakt, że Regina pracuje jakiś czas w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, gdzie trafiają same trudne przypadki. Z innej beczki ten sam szpital, gdzie prawie 70 lat później sama miałam okazję leżeć kilka razy i powiem tak, nie każda historia kończy się kolorowo. Największy postęp jeśli chodzi o śmiertelność kobiet i dzieci Polska poczyniła w latach 90. tym bardziej z perspektywy powieści, która toczy się w latach okupacji, a potem powojennej Polski lat 50. 60. takie cukierkowe opisywanie rzeczywistości jest co najmniej dziwne. Ja nie pamiętam tych lat, wiadomo, urodziłam się znacznie później, ale autorka też ich nie pamięta, bo się urodziła w 74 roku, bazuje albo na wspomnieniach innych i zupełnie ich nie weryfikuje z danymi, albo na swoich fantazjach i też ich zupełnie nie weryfikuje. Propaganda. Regina jest położną, która stale ignoruje zasady, przepisy, zalecenia, na rzecz przedwojennych zaleceń, magazyn Położna wspomniany jakieś dwa tysiące razy, ja może się nie znam, ale nie chciałabym osobiście mieć do czynienia z medykiem, który działa według własnego widzimisię, życie to nie jest książka niestety, gdzie papier wszystko przyjmie. Regina pracuje na Izbie Porodowej, jest jasne zalecenie, że nie można tam przyjmować urodzeń pierwszego dziecka, a potem powyżej piątego, bo te ciąże niosą ze sobą największe ryzyko powikłań, sytaucji gdzie niezbędna moze okazać się profesjonalna pomoc z ciężkim sprzętem, salą operacyjną, lekami. Regina wielokrotnie ignoryje te zalecenia, w tej książce absolutnie wszystko załatwia gorąca woda i rosół.

W Położnych jest jedna bohaterka, która przeprowadza aborcje ale jest ona pokazana jako czarny charakter, osoba głęboko skrzywdzona i przez to zaburzona, wiadomo nikt normalny by się nie podjął. Jest jeden rozdział, kiedy położne sobie rozmawiają w pociągu o nieudanych porodach, ciężkich przypadkach, ich wniosek jest taki, że ich rola to współczuć kobietom. W tym uniwersum nie ma niechcianych ciąż, śmierci, depresji poporodowych, tematu regulacji urodzeń, biedy, tematy socjalne nie istnieją, są przypadki ciąż z gwałtu, opisywane jako błogosławieństwo, źli mężowie nagle zostają magicznie odmienieni w momencie porodu któregoś w kolei dziecka, bo Regina im powiedziała dwa zdania jak należy żyć i oni nagle będą dobrze traktować żony i resztę rodziny, to samo dotyczy złych matek, ja pierdolę jak to inaczej nazwać niż propagandą natalistyczna. Podczas tej samej rozmowy w pociągu pojawia się też watek tego, że jedna z synowych Reginy nie może zajść w ciążę, zostaje to skwitowane w ten sposób, że ona jest zamknięta, że boi się życia, boi się męża, boi się porodu, boi się, że umrze, więc musi się otworzyć na życie przestać się bać wtedy się wszystko ułoży. Pomijając już to, że bezpłodność i trudności z zajściem w ciąże to są realne medyczne i ludzkie problemy i kurwa nie uwierzysz Sabina, nie zawsze baba jest winna, to strach przed śmiercią przy porodzie, nawet obecnie, ale zwłaszcza w tamtych czasach, to nie jest histeria i odrealniona bujda, nie wiem w jakich okolicznościach takie obawy to jest coś co się załatwia machnięciem ręki i komentarzem żeby się po prostu nie bać i otworzyć na życie, słodki jezu, żeby życie było takie proste jak historyjki w tych książeczkach. W Akuszerkach były znaki, ale tutaj wrotki zostały odpięte. Jest sporo scen zbliżeń, które są zasadniczo opisami przemocy seksualnej, tutaj są potraktowane z przymrużeniem oka i właściwie normalna sprawa (Diana i listonosz, chciała to sobie go wzięła, Emilia opowiadająca w zasadzie o gwałcie małżeńskim, nieletni). Życie i różne sytuacje związane z poczęciem i porodem to jest całe spektrum, od rzeczy najgorszych po najlepsze, skupianie się tylko na tych "pozytywnych" bez kontekstu ani czasów, ani historii powszechnej ani personalnej, to wybór, ja to oceniam jako daleko idące uproszczenie, koloryzowanie rzeczywistości i okrajanie kobiecego doświadczenia. Te "złe, nieszczęśliwe" sytuacje są równie istotne dla naszej kolektywnej świadomości jak te "dobre i szczęśliwe".

To co działało w Akuszerkach, że wszyscy się znają i ciągle na siebie wpadają, bo to jest na małej wsi normalne i naturalne, w Położnych w Krakowie, jakby nie było nawet podczas okupacji miasta zamieszkałego przez około 300 tys. osób, to, że Regina ciągle spotyka te same 5 osób gdziekolwiek by się nie udała, wypada co najmniej absurdalnie. Bardzo rzadko był opisywany sposób w jaki Regina porusza się między różnymi lokalizacjami, ale jak już był, to coś mi nie pasowało, więc wybrałam się na spacer po tych ulicach i albo Regina nieźle zapierdala, albo nie wiem.

W fantasy mamy archetyp postaci tajemniczego czarodzieja, który wypada jak z kapelusza żeby popchnąć akcję do przodu, ma właściwie nieograniczone pokłady wiedzy, zasobów i wszystko jest dla niego możliwe, ale kim on jest, skąd się wziął i o co mu chodzi, nie wiadomo, jest po prostu bardzo wygodnym wytrychem fabularnym. Tutaj mamy zakonnika, agenta, prominentnego polityka w jednej osobie imieniem Eli Elran. Kim on jest, o co mu chodzi, skąd ma wiedzę i wpływy, nic nie wiadomo, po prostu bywa w najbardziej dzikich sytuacjach. Na przykład, Regina idzie do spowiedzi, kto siedzi w konfesjonale, Eli Elran. Idzie do burdelu, kto jest w burdelu i burdelmama to jest jego była narzeczona? Eli Elran. Regina sobie idzie spontanicznie na spacer na Kopiec, nagle zbiera się na burzę, ona czuje, że ktoś ja obserwuje i kto to jest, Eli Elan nagle na kopcu bam. Jeszcze dodam, że Regina zawsze te burze czuje w jajnikach, to jest motyw, na którym opiera się zakończenie, że piorun, przejście, moc, ja jestem zbyt twardo stąpającą osobą po ziemi, żeby znosić takie wymysły. Innym razem wpada w kłopoty na Bożego Ciała, kto nagle wypada na plac, Eli Elran. Jeszcze innym razem idzie do porodu w jakiejś losowej leśniczówce, nikt nie wiedział, że tam będzie, kto przyjeżdża wieczorem do leśniczówki w środku lasu, Eli Elrand. Ona go częściej spotyka w losowych miejscach niż własną rodzinę we własnym domu.

Na koniec czy to jest normalne, że prawie każda para z tej rodziny to krewni? Z tego jedna para to brat i siostra???? Co prawda przysposobieni, ale kurwa brat i siostra!????? Sabina opanuj się, na to są paragrafy, a nie romantyczne historyjki, drugą książkę z kolei piszesz gdzie są kazirodcze stosunki, to jest jakiś fetysz czy co
Profile Image for Elwira Księgarka na regale .
268 reviews145 followers
March 2, 2026
„Położne” to powieść, która można powiedzieć, powstała wraz z czytelnikami. Jej geneza jest nierozerwalnie związana z ogromnym sukcesem Akuszerek – pierwszej części sagi. To właśnie oddźwięk czytelników, ich przywiązanie do bohaterek i potrzeba domknięcia losów kolejnego pokolenia sprawiły, że Sabina Jakubowska wróciła do świata położnych. Autorka podejmuje w niej próbę opisania kobiecego doświadczenia w XX wieku w jego najbardziej cielesnym, społecznym i historycznym wymiarze.

Osią narracyjną Położnych są losy Reginy – córki Franciszki, bohaterki Akuszerek. Akcja rozpoczyna się w 1940 roku w okupowanym Krakowie i obejmuje kolejne dekady dramatycznych przemian: od wojny, przez powojenną rzeczywistość, aż po czasy komunistycznego reżimu. Regina, zdegradowana przez Niemców z nadpołożnej do salowej, nie porzuca swojego powołania. Odbiera porody w szpitalach, piwnicach, w warunkach skrajnego zagrożenia.

Każdy rozdział jest precyzyjnie osadzony w czasie i przestrzeni, a jego osią staje się postać kolejnej kobiety, którą Regina spotyka na swojej drodze. Dzięki temu powieść zyskuje niemal kronikarski charakter – galeria bohaterek obejmuje kobiety z różnych warstw społecznych: prostytutki, zakonnice, wiejskie matki, ofiary gwałtów, kobiety zmuszane do macierzyństwa w ramach ideologii Lebensbornu. Ich historie splatają się w opowieść o wspólnym losie i siostrzeństwie, budowanym wbrew systemom politycznym i przemocy.
„Położne” są wyraźnym hołdem dla kobiet – tych, które rodzą, i tych, które im w tym towarzyszą. Jakubowska pokazuje, że wojna i totalitaryzm szczególnie dotykają kobiece ciało: odbierają prawo do decyzji, intymność i bezpieczeństwo. Jednocześnie autorka konsekwentnie podkreśla sprawczość swoich bohaterek. Regina nie jest postacią heroiczną w patetycznym sensie – jej siła polega na codziennej wytrwałości, zadawaniu pytań, odmowie podporządkowania się złu. Jest „chodzącą definicją” lekarskiej etyki: po pierwsze – nie krzywdzić.

Jakubowska pisze niezwykle plastycznie, z empatią i uważnością na detal. Od pierwszych akapitów czytelnik niemal fizycznie odczuwa emocje Reginy – strach, zmęczenie, determinację. Cytowane w powieści ludowe mądrości i filozofia codzienności nadają narracji głębi i autentyczności. Autorka nie unika cielesności – wydzieliny, ból, krew są tu nazwane wprost.

To powieść monumentalna w treści, a jednocześnie czuła w tonie. Jej tempo jest niespieszne, zanurzone w codzienności, co może zaskakiwać, ale właśnie ta zwyczajność nadaje historii wiarygodność i siłę oddziaływania. Nagromadzenie tragedii, porodów w niesłychanych warunkach mogą trochę czytelnika zmęczyć, jednak Sabina Jakubowska ponownie udowadnia, że potrafi pisać o sprawach granicznych bez patosu, z ogromnym sercem i literacką dojrzałością. To książka, z którą trudno się rozstać – nie dlatego, że epatuje dramatem, lecz dlatego, że jest głęboko ludzka i prawdziwa.
Profile Image for kociefutro.
216 reviews47 followers
March 30, 2026
Co ja mam teraz ze sobą zrobić ?? 😭

Ta książka okazała się być dość inna niż sobie wyobrażałam, oczekiwania miałam dość wysokie i nie zawiodła ani trochę. Ale ogólna atmosfera jest zdecydowanie inna niż w Akuszerkach, pradwopodobnie przez inny czas i miejsce akcji. Tutaj jest bardzo dużo smutku i goryczy, było mi strasznie żal głównej bohaterki. Jednocześnie to jak opisane są porody, macierzyństwo i wszystkie tego typu wydarzenia/tematy strasznie mnie urzekło, jest w tym tyle ciepła i miłości, bardzo piękne mi się to wszystko wydało, nie zawsze było szczęśliwie ale nawet te wątki były na swój spób piękne, piękno-smutne. Akuszerki są zdecydowanie bliższe mojemu sercu, ale obie te książki mają wyjątkowe miejsce w mojej biblioteczce, wspaniała była to podróż.
Profile Image for Kasia.
12 reviews4 followers
March 25, 2026
guilty pleasure
Borejkowie level hard
Profile Image for Aleksandra Magryta.
39 reviews1 follower
April 29, 2026
Mieszane uczucia. Z jednej bardzo na plus, że powieść pokazuje kobiece doświadczenia, oddaje sprawczość położnym i odmedykalizowuje poród.
Z drugiej strony książka mogłaby być o conajmniej połowę krótsza bez tych dziesiątków porodów co chwilę i tej naiwności, z jaką porody są opisane (praktycznie same szczęśliwe i zdrowe urodzenia).
Na minus wydźwięk antyaborcyjny.
Najlepsza wg mnie pierwsza część - wojenna.
Profile Image for julia.
287 reviews2 followers
March 21, 2026
Niech mi ktoś wstrzyknie tę książkę do żył.
Profile Image for Marta Mardyła.
199 reviews54 followers
April 3, 2026
Męczyłam te 650 stron przez ostatnie trzy tygodnie (a czytam dużo i naprawdę niewiele książek potrafi zająć mi aż tyle czas). Bardzo chciałam polubić tę książkę i srogo się zawiodłam. To nie jest powieść. To fabularyzowany reportaż „procedury i zwyczaje położnictwa XX wieku” oraz esej „jakie przekonania o prawidłowej formie porodu ma autorka” – włożony w usta głównej bohaterki. Gdyby to jednak faktycznie był reportaż, do tego o połowę krótszy, byłoby super. Niestety warstwa powieściowa tutaj leży. Nie jest interesująco napisana a postacie co chwilę „przypadkiem” znajdują się dokładnie w tym miejscu, którego autorka potrzebuje do popchnięcia akcji – jakież to irytujące! Nie czytałam jeszcze tak chwalonych „Akuszerek” i teraz trochę boję się po nie sięgnąć w obawie przed kolejnymi trzema męczącymi tygodniami lektury.
690 reviews13 followers
April 30, 2026
Teraz zaś w przypadku Położnych ponownie ponownie utrzymuje wysoki poziom Akuszerek. 


Kraków 1940 roku. Regina, córka Franciszki mimo przedwojennej pracy jako nadpołożna, obecnie pracuje w charakterze salowej w Szpitalu Uniwersytecki. Mimo zdegradowania nadal walczy i dba o dobro rodzących kobiet tak, jak robiły to jej matka i babka. A dodatkowo wojenna rzeczywistość często daje o sobie znać. Tak spadkobierczyni wiejskich akuszerek wchodzi w kolejny etap życia, a następujące po sobie dekady będą niosły nowe wyzwania w życiu osobistym i zawodowym. 


Zgadzam się z opinią, że tej powieści nie czyta się, lecz po prostu ją się pochłania. Sabina Jakubowska prowadzi od czasów wojny, po pierwsze lata powojenne, aż do lat 60. Na każdym etapie wystawia Reginę na nowe doświadczenia, nie szczędząc jej zarówno miłych jak i przykrych niespodzianek. Jednak jest coś, co natychmiast zwraca naszą uwagę. A mianowicie, że w każdej sytuacji szuka pozytywów. To, co niejedną osobę by przytłoczyło, ona wychodzi obronną ręką. Zna swoją wartość i zawsze pozostaje wierną swoim ideałom. W pewnym sensie przypomina mi doktora Judyma. Dobro, godność pacjentek bez względu na pochodzenie są u niej zawsze na pierwszym miejscu. Wyznając te wartości jakie wpajano w szkole położonych nie łamie ich nawet, gdy znajdzie się w niezbyt komfortowym położeniu. Z każdą stroną rośnie zainteresowanie czytelnika. Z potęgującym napięciem śledzimy losy nie tylko jej ale również jej współpracowników, rodziny i podopiecznych. Kobiety te jak Diana, Marynia stają się nam bliskie i czytamy o nich nie tylko z sympatią jaką do nich czujemy, lecz też z emocjonalnym zaangażowaniem. W tym też tkwi właśnie siła Położnych, że na każdym kroku natykamy się na ludzi z krwi i kości. Kochają, cierpią, muszą niejednokrotnie zmierzyć się z wieloma wątpliwościami i rozczarowaniami. My zaś wchodzimy w ich "prywatę", stając się jej współuczestnikami. 


Zarówno Akuszerki jak i Położne dają taką satysfakcję, którą trudno opisać słowami. Po prostu to czysta przyjemność czytania i mimo swej opasłości, na końcu i tak czuje się pewien niedosyt. Chcemy być z tymi bohaterami jak najdłużej. A jednocześnie mam wrażenie, że do jednej jak i drugiej powieści będzie się wracać.
21 reviews
March 21, 2026
Czytałam "Położne" celowo niespiesznie, żeby smakować opowieść o ludziach, czasach, miejscach. Losy tytułowych położnych i Reginy - głównej bohaterki i jednej z nich - splatają się ze sobą oraz historiami porodów różnych kobiet.

To jednak nie wszystko. To dopiero początek, a raczej główna oś lub oś bliźniacza i nierozerwalna do historii wielkiej i malej. Akcja rozgrywa się w czasie. To jest dość oczywiste. Ona czasy, w których się dzieje czyni ożywia i pokazuje w ogóle i szczególe. Mnogość detali, dbałość o prawdę historyczną, wplecenie wielu postaci rzeczywistych jako bohaterów pobocznych, opisy miejsc to warstwa, która w trakcie czytania wciągnęła mnie na równi z tytułowymi bohaterkami.

Bardzo poruszyła mnie cześć dotycząca czasów końca wojny i powojennych w Polsce do końca powieści czyli 1966. Mój umysł wraca do wspomnień opowiadanych mi przez bliskich, którzy wtedy żyli. Pomimo różnicy miejsc i doświadczeń, wiele motywów było tak podobnych.

Niejednoznaczność i różnorodność przede wszystkim bohaterek, ale i bohaterów to kolejny atut powieść. Choćby sama Regina - jest położną niezwykłą i zakochaną w swojej pracy. Jest też położną nieidealną, ludzką po prostu. Ma przeróżne myśli, uczucia. Nie zawsze i nie każdemu łatwo jej pomagać z równą łatwością. Matką jest ogromnie osadzoną w historii. Jej decyzje, dystans, komunikacja z dziećmi są skrojone na czasy, w których żyła. Tak bardzo widać, że starała się podejmować decyzje najlepsze jakie umiała i one jednocześnie były różne w skutkach, często krzywdzące, bolesne dla obu stron.

Niedopowiedzenia i elementy niewyjaśnione do końca, które pojawiają się w powieści to wisienki na torcie. Ach, chce się myśleć i myśleć dalej co było pomiędzy wydarzeniami i po nich.

Do recenzji zbierałam się jakiś czas, ponieważ tak wiele myśli, wrażeń i uczuć się we mnie kotłowało. Wrócę do "Położnych" jeszcze. Taką mam nadzieję. Marzę o odwiedzeniu już nie tylko Jadownik, ale i Niepołomic.
Profile Image for Anna Kosibowicz.
1 review1 follower
May 12, 2026
„Położne” trudno zrecenzować bez porównania do „Akuszerek”. Sabina Jakubowska znowu świetnie opisała kobiece historie, pokazując porody, macierzyństwo i codzienność wojennego i powojennego Krakowa (i okolic, głównie Niepołomic). Z ogromną dbałością o szczegóły, musiała zrobić ogromny research, jednak momentami trochę się tu dłużyło. Było też za dużo zbiegów okoliczności.

Jednak jednocześnie trudno było się od tej książki oderwać, pani Sabina świetnie pisze, bardzo lekko. To mocna, pełna emocji opowieść o położnych, jednak „Akuszerki” to było 5/5, a tu 3/5.
Profile Image for Ula.
34 reviews
March 29, 2026
4.5
Proza Sabiny Jakubowskiej ma szczególną moc, ludzką, słodko-gorzką, hipnotyzującą, a zarazem przyziemną. Postacie tak różnorodne, kruche i silne równocześnie, burzą i budują rzeczywistość, zmuszając do osobistych przemyśleń. Opowieść toczy się, w przenośni i dosłownie, jak meandry życia.
To był wspaniały powrót, p. Sabino!
Profile Image for JulkaKulka.
26 reviews1 follower
April 2, 2026
„A więc jestem położną. Poznałam istotę Życia”.
Profile Image for Ola Wysocka.
2 reviews1 follower
May 18, 2026
O ile Akuszerki mnie wciągnęły to Położne sprawiały wrażenie napisanych na siłę.
Displaying 1 - 15 of 15 reviews