Romantyczna komedia pomyłek w słonecznych klimatach Toskanii.
Gdy zdolna, ale roztrzepana cukierniczka Lisa Carter dowiaduje się, że jej najlepsza przyjaciółka wychodzi za mąż, doznaje lekkiego szoku. Tak szybko? Emma ledwie poznała Leo Bianchiego i już się pobierają? Lisa mimo wszystko z radością decyduje się porzucić na jakiś czas deszczowy Londyn i powitać pełną uroku włoską prowincję, gdzie szykuje się wielkie wesele. Właściwie, jeśli się nad tym zastanowić, to najbliższe trzy tygodnie zapowiadają się bajkowo...
Dziewczyna szybko się orientuje, że niespodziewane wakacje mogą nie być aż tak przyjemne, jak myślała. Na lotnisku bowiem spotyka starszego brata przyjaciółki, Adama. Początkująca cukierniczka i poważny architekt, delikatnie mówiąc, nie przepadają za sobą. Oboje mają nadzieję, że przez następne tygodnie uda im się skutecznie unikać swojego towarzystwa.
Tyle że Emma szykuje dla Lisy i Adama niespodziankę.
Chce, by brat i najlepsza przyjaciółka świadkowali na jej ślubie.
W tym celu będą musieli udawać parę narzeczonych...
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Skończyłam przed sekundą i jeju. Książka przeczytana na raz, po prostu jak usiadłam to już nie mogłam się oderwać. Jeju jakie to było przyjemne i wciągające. Przez imię i nazwisko głównego bohatera ciągle miałam w głowie mojego męża z The Spanish Love Deciption, ale muszę przyznać, że Adam, aż tak od niego nie odbiega🤭. Potrzebuje więcej takich historii. Moment z babeczką w cukierni>>>>
To było cudowne! Najlepsza książka plackary - Zuzia potrzebujemy więcej takich!
⤷ 𝐔𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝑍𝑢𝑧𝑖 - jedne bardziej, inne trochę mniej - ale to, co zrobiły ze mną 𝑊ł𝑜𝑠𝑘𝑖𝑒 𝐾𝑜𝑚𝑝𝑙𝑖𝑘𝑎𝑐𝑗𝑒, jest absolutnie niesamowite. Jeszcze przy żadnej książce autorki nie bawiłam się aż tak dobrze. Szczerze? Nadal jestem w lekkim szoku, jak bardzo ta książka mnie wciągnęła.
⤷ 𝐍𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐩𝐫𝐚𝐤𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐢𝐜 𝐨 𝐟𝐚𝐛𝐮𝐥𝐞. 𝐀 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐭𝐚 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐨𝐬ł𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐧𝐚𝐣𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐥𝐬𝐳𝐞 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚. Fabuła jest cudownie poprowadzona - wciąga od pierwszych stron, nie pozwala się nudzić ani przez chwilę, a jednocześnie nie jest przeładowana. Wszystko ma tu swoje miejsce i tempo, dzięki czemu czytelnik nie czuje się przytłoczony, tylko płynie przez tę historię z ogromną przyjemnością.
⤷ 𝑂𝑔𝑟𝑜𝑚𝑛𝑦𝑚 𝑎𝑡𝑢𝑡𝑒𝑚 𝑡𝑒𝑗 𝑘𝑠𝑖𝑎̨𝑧̇𝑘𝑖 𝑠𝑎̨ 𝑏𝑜ℎ𝑎𝑡𝑒𝑟𝑜𝑤𝑖𝑒. I nie mówię tylko o głównej dwójce - choć oni oczywiście kradną serca - ale również o całej rodzinie i bliskich, którzy tworzą niesamowity klimat tej opowieści. To właśnie oni sprawiają, że historia żyje, oddycha i daje czytelnikowi poczucie ciepła, jakby sam był częścią tej włoskiej rzeczywistości.
⤷ 𝑆𝑡𝑦𝑙 𝑎𝑢𝑡𝑜𝑟𝑘𝑖 𝑡𝑜 𝑘𝑜𝑙𝑒𝑗𝑛𝑦 𝑒𝑙𝑒𝑚𝑒𝑛𝑡, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑦 𝑧𝑎𝑠ł𝑢𝑔𝑢𝑗𝑒 𝑛𝑎 𝑢𝑤𝑎𝑔𝑒̨. Jest lekki, naturalny i bardzo przyjemny w odbiorze. To właśnie ten rodzaj pióra, przez który chce się czytać więcej i więcej.
⤷ 𝐿𝑖𝑠𝑎 𝐭𝐨 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐤𝐚, 𝐳 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚̨ 𝐛𝐞𝐳 𝐩𝐫𝐨𝐛𝐥𝐞𝐦𝐮 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐛𝐲𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐝𝐨𝐠𝐚𝐝𝐚𝐜́. To dziewczyna, która najpierw mówi, a dopiero potem myśli - i pod tym względem jest mi bardzo bliska. Jest spontaniczna, pełna emocji, cieszy się z małych rzeczy i zawsze stara się być dla innych. Często stawia ich dobro ponad swoje, co czyni ją niezwykle ciepłą i empatyczną postacią, ale jednocześnie momentami aż prosi się o to, żeby w końcu zwolniła i pomyślała też o sobie.
⤷ 𝐴𝑑𝑎𝑚 𝐧𝐚𝐭𝐨𝐦𝐢𝐚𝐬𝐭 𝐭𝐨 𝐣𝐞𝐣 𝐜𝐚ł𝐤𝐨𝐰𝐢𝐭𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐢𝐰𝐢𝐞𝐧́𝐬𝐭𝐰𝐨 - zamknięty w sobie, zdystansowany, momentami wręcz chłodny. Po trudnych doświadczeniach w przeszłości nie jest skory do otwierania się na nowe relacje. Na początku może wydawać się bohaterem, którego trudno polubić - ale to tylko pozory. Im dalej w historię, tym bardziej odkrywamy jego warstwy, aż w końcu - przynajmniej w moim przypadku - totalnie dla niego przepadłam.
⤷ 𝑅𝑒𝑙𝑎𝑐𝑗𝑎 𝐿𝑖𝑠𝑦 𝑖 𝐴𝑑𝑎𝑚𝑎 𝐨𝐝 𝐬𝐚𝐦𝐞𝐠𝐨 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐚̨𝐭𝐤𝐮 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐩𝐞ł𝐧𝐚 𝐧𝐚𝐩𝐢𝐞̨𝐜𝐢𝐚, 𝐝𝐫𝐨𝐛𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐮𝐬𝐳𝐜𝐳𝐲𝐩𝐥𝐢𝐰𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐢 𝐧𝐢𝐞𝐰𝐲𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢. To klasyczne przeciwieństwa, które przyciągają się w najbardziej naturalny sposób. Ich dialogi to absolutne złoto - pełne humoru, iskier i tej subtelnej chemii, która sprawia, że chce się czytać dalej i dalej.
⤷ 𝐍𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐳̇𝐧𝐚 𝐭𝐞𝐳̇ 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐬𝐩𝐨𝐦𝐧𝐢𝐞𝐜́ 𝐨 𝐤𝐥𝐢𝐦𝐚𝐜𝐢𝐞 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢. Włoskie tło, rodzinne spotkania, przygotowania do ślubu - wszystko to tworzy niezwykle ciepłą, momentami wręcz filmową atmosferę. Czytając, naprawdę można poczuć słońce na skórze, usłyszeć rozmowy przy wspólnym stole i dać się wciągnąć w ten niepowtarzalny klimat.
⤷ 𝑊ł𝑜𝑠𝑘𝑖𝑒 𝐾𝑜𝑚𝑝𝑙𝑖𝑘𝑎𝑐𝑗𝑒 𝐳𝐝𝐞𝐜𝐲𝐝𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐥𝐢𝐜𝐳𝐚𝐦 𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐞𝐤 𝟐𝟎𝟐𝟔 𝐫𝐨𝐤𝐮. Nie spodziewałam się, że ta historia aż tak mnie porwie, a jednak - przepadłam bez reszty. Jeśli szukacie historii, która rozbawi, wzruszy i zostawi po sobie ogromne ciepło, to zdecydowanie musicie po nią sięgnąć.
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Zuzy to była Słodka Melody i GUYS!! To była urocza młodzieżówka, a ta książka, TA KSIĄŻKA to hot powieść dla każdej dziewczyny kochającej one bed trope i Fake dating 🤭
Jestem oczarowana piórem Zuzanny i ta komedia romantyczna to coś, co mnie wybudziło ze snu zimowego 🥹 Świetne, barwne postaci i udawane narzeczeństwo to połączenie idealne. Do tego znajdziecie w tej książce również wzruszające momenty, no coś pięknego 😭
𝓡𝓮𝓬𝓮𝓷𝔃𝓳𝓪: Czy da się tak po prostu zamknąć Włochy jednej książce? Okazuje się, że tak i Zuza Kulik właśnie tego dokonała. To, jaki ta książka ma klimat. Jakie bije z niej słońce, beztroska i zapach brzoskwiń jest aż nieprawdopodobne!
Przyznam się bez bicia, że Włoskie Komplikacje nie są moim pierwszym spotkaniem z twórczością Zuzy, a jej wcześniejsze książki niestety nie przypadły mi do gustu. Mam jednak wrażenie, że ta historia, to nowa odsłona autorki i jestem pod ogromnym wrażeniem. Widać spory progres i książkę czytało się z ogromną przyjemnością.
Na największy plus zasługuje fakt, że ta historia od razu rusza z kopyta. Zero zbędnego paplania, zasypywania milionem niepotrzebnych faktów i losowych wydarzeń. Otwieracie książkę i bum! Witamy we Włoszech!
Wielokrotnie powtarzałam, że moje ulubione fake dating, to te gdzie bohaterowie muszą udawać non stop i to najlepiej przed całą rodziną lub fanami. I tutaj też się nie zawiodłam. Lisa i Adam to kompletne przeciwieństwa. Ona roztrzepana i głośna. On mrukliwy i nieprzystępny. To zdecydowanie mieszkanka wybuchowa. Wiedzą najlepiej, jak wzajemnie nadepnąć sobie na odcisk i nie żałują sobie zgryźliwości. Do wybuchu jakiejś kompletnej wojny domowej powstrzymuje ich fakt, że muszą udawać zakochane narzeczeństwo przed calusieńką włoską rodzinką.
Ich relacja zaczyna się od wzajemnej niechęci, a wręcz nienawiści. Ona czuje się zraniona wydarzeniami sprzed sześciu miesięcy, kiedy to nazwał ją błędem. On nie może znieść tego, że wszędzie jej pełno. Ich słowne przepychanki wielokrotnie doprowadziły mnie do śmiechu. Finalnie tworzą naprawdę fajną parę i dało się odczuć każdą najmniejszą zmianę między nimi. Malutkim minusikiem okazały się dla mnie trudności w komunikacji między bohaterami, ale może po prostu taki jest właśnie urok tego typu książek.
Włoskie komplikacje, to idealna komedia romantyczna na każdą porę roku. W lato zabierze was na upragniony urlop, a w zimę rozgrzeje do czerwoności. Było zabawnie, uroczo i trochę wzruszająco. Z pewnością będziecie się na niej świetnie bawić!
jestem pozytywnie zaskoczona, bo mała charlie strasznie mnie zawiodła i obawiałam się tej historii. bardzo fajna, lekka i mimo przewidywalności przyjemnie się czytało
Choć tytuł tej książki brzmi „Włoskie komplikacje”, sama fabuła wcale nie jest szczególnie zawiła. Wręcz przeciwnie - można odnieść wrażenie, że podobnych historii na rynku jest całkiem sporo. A jednak spędziłam z nią naprawdę świetny czas i dokładnie tego potrzebowałam.
Lisa wyrusza z deszczowej Anglii do słonecznych Włoch na ślub swojej najlepszej przyjaciółki. Już od początku podróży towarzyszy jej Adam - brat panny młodej, a zarazem jej osobisty wróg numer jeden. Pół roku wcześniej Lisa go pocałowała, a on podsumował ją jako „gówniarę” i „błąd”. Trudno więc oczekiwać, żeby darzyli się sympatią.
Na miejscu Emma, przyszła panna młoda, stawia ich w niezręcznej sytuacji - prosi, by udawali narzeczonych. Wszystko przez tradycję, według której świadkami na ślubie może być wyłącznie szczęśliwie zakochana para, stanowiąca wzór dla nowożeńców. Brzmi absurdalnie, ale z tradycją się nie dyskutuje. Po krótkim oporze i kilku złośliwych uwagach Lisa i Adam zgadzają się na ten plan… co kończy się wspólną sypialnią.
Wymuszona bliskość, różnice charakterów i wyraźne napięcie między bohaterami sprawiają, że zaczynają się do siebie zbliżać. Każde z nich odnajduje w tej relacji coś, czego wcześniej brakowało.
To nie jest książka z wielowątkową, skomplikowaną fabułą. To lekka komedia romantyczna, która ma przede wszystkim dostarczać rozrywki - i robi to bardzo dobrze. Błyskotliwe dialogi, włoski klimat i wyczuwalne napięcie między bohaterami sprawiają, że trudno się od niej oderwać.
Marzy mi się podróż do słonecznej Toskanii, więc tym bardziej cieszę się, że mogłam choć na chwilę przenieść się tam dzięki tej historii.
Czytałam już kilka książek Zuzy i że stuprocentową pewnością mogę stwierdzić, że ta jest najlepsza! Idealna komedia romantyczna z motywem udawanego narzeczeństwa, z cudownym klimatem Włoch i wesela, absolutnie mnie to kupiło!
Lisa pół roku wcześniej pocałowała Adama, a ten nazwał ją błędem. Od tamtego czasu darzy go ona nienawiścią, a wszystko się tylko pogłębia, gdy dowiaduje się, że musi udawać jego narzeczoną nie tylko na ślubie swojej najlepszej przyjaciółki, jego młodszej siostry, ale też przez trzy tygodnie przygotowań do wesela. Narzeczeństwo i dawanie dobrego przykładu parze młodej jest wymogiem dla świadków w Włoskiej tradycji, więc ta dwójka nie ma wyboru, muszą się dogadać.
Lisa i Adam to totalne przeciwieństwa. Ona jest młoda, trochę niepoukładana, a on poważny, gburowaty, dziesięć lat starszy i zdecydowanie zbyt skupiający się na swojej pracy. Jak dla mnie, para idealna. Co do ich wykreowania nie mam żadnych zastrzeżeń, bardzo przyjemnie czytało mi się wszystkie ich przemyślenia, sprzeczki i rozterki uczuciowe. Osobno może szczególnie nie podbili mojego serca, ale razem bardzo ich polubiłam.
Relacje zaczynające się od udawania to jedne z moich ulubionych, uwielbiam motyw fake dating. Tutaj był zrobiony po prostu świetnie. Początek pełny niechęci, wręcz nienawiści, później pogodzenie się z faktem i robienie rzeczy na pokaz przed widownią, a na końcu moje ulubione „ja już nie udaję”. Genialne! Przejęcie między tymi stadiami relacji było płynne i sensowne, ale też emocjonujące i obfitujące w super napisane sceny spicy.
Tutaj w zasadzie nawet nie ma się do czego przyczepić. Komedia romantyczna na medal, cudowny klimat, ciekawa fabuła dookoła romansu - no wszystko było wykonane mega dobrze! Podczas czytania nie raz się zaśmiałam i ciągle czułam się jakbym znajdowała się razem z nimi w tej cudownej włoskiej winnicy. Autorka świetnie opisała ten klimat i zafundowała czytelnikom znacznie tańszą opcję wakacji.
Ta książka dała mi wszystko, czego od niej oczekiwałam. Jeżeli macie ochotę na fajną komedię romantyczną, która umili wam oczekiwanie na lato, to koniecznie sięgnijcie po tę historię!
Bardzoooo fajnie, nie spodziewałam się, ale serio fajnie się czytało, myślałam, że nwm ich relacja będzie trochę toksyczna jak w wielu innych książkach, ale było fajnieee
Wesele przyjaciółki w słonecznej Toskanii miało być spełnieniem dziecięcych marzeń, ale też resetem i beztroską przygodą. Zamiast tego Lisa wpada w układ, którego zupełnie się nie spodziewała: przez trzy tygodnie ma udawać narzeczoną brata swojej przyjaciółki… czyli kogoś, z kim od pierwszego spotkania nie potrafi się dogadać. Lisa i Adam to dwa przeciwieństwa - ona żywiołowa, impulsywna i chaotyczna, on poukładany, zdystansowany i chłodny. Ich relacja zaczyna się od spięć i złośliwości, ale kiedy są zmuszeni grać zakochaną parę, granica między udawaniem a prawdą zaczyna się zacierać. Bo może od nienawiści do miłości naprawdę jest tylko jeden krok…
🍑Bardzo spodobał mi się sam pomysł na fabułę - uwielbiam książki osadzone w klimacie Włoch, Grecji czy Hiszpanii, więc była to dla mnie idealna sceneria. Ślub, włoskie słońce i motyw udawanego związku? To aż prosi się o dobrą historię i naprawdę ma ogromny potencjał. Dodatkowo nie było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Zuzanny Kulik, więc wiedziałam, czego się spodziewać. Jej styl jest lekki, przyjemny i bardzo przystępny, a krótkie rozdziały sprawiają, że książkę czyta się szybko i bez wysiłku. Miałam ogromne oczekiwania, jednak nie wszystko poszło tak dobrze, jak się spodziewałam…👀
🍑Co na minus? Największym minusem okazali się dla mnie bohaterowie - dość płytko wykreowani, a momentami wręcz irytujący, szczególnie Lisa. Jak na osoby w wieku około 20–30 lat, często zachowywali się bardzo niedojrzale. Zamiast normalnie ze sobą rozmawiać i wyjaśniać nieporozumienia, wybierali podsłuchiwanie i wyciąganie pochopnych wniosków. Te sytuacje bywały wręcz komiczne, bo coś często było wyrwane z kontekstu, po czym następowała dramatyczna ucieczka zamiast zwykłej rozmowy. Szkoda, bo początek zapowiadał się naprawdę dobrze - ich przekomarzanie było lekkie, zabawne i sprawiało, że dało się ich polubić, ale niestety ten klimat gdzieś po drodze zniknął. Zabrakło mi autentycznych emocji i naturalnego rozwoju relacji - takiej „iskry”, która faktycznie przekonałaby mnie do ich uczuć. Zamiast tego dostajemy dość schematyczne przejście od „nie znoszę cię” do nagłej bliskości, co sprawia, że całość wypada mało realistycznie.
🍑Jeśli chodzi o klimat, trochę mnie rozczarował. Bardzo lubię motyw fake dating, a tutaj moim zdaniem było go zdecydowanie za mało, przez co potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany. Do około 200 strony czytało mi się świetnie, podobała mi się ta początkowa niechęć między bohaterami, ich dogryzanie i napięcie. Niestety później książka skręca w stronę, która zupełnie do mnie nie trafiła. Z lekkiego romansu zrobiła się historia mocno skupiona na scenach intymnych, które były dla mnie przesadzone i momentami wręcz żenujące, szczególnie mając w pamięci, że bohaterowie wciąż się „nienawidzą”. Przez to stopniowo traciłam przyjemność z czytania, a fabuła zaczęła być monotonna, miałam wrażenie, że od połowy kręci się tylko wokół łóżka i relacji fizycznej bohaterów, zamiast rozwijać coś więcej.
🍑Za mało Włoch we Włoszech? Sama akcja mogłaby się tak naprawdę dziać w dowolnym miejscu, bo włoskie tło nie zostało w pełni wykorzystane. Dostajemy głównie informacje, że bohaterowie przebywają w winnicy, są sady brzoskwiniowe i że rodzina mówi po włosku. W zasadzie na tym kończy się „włoskość” tej historii. Brakowało mi opisów, zwiedzania choćby jednego miasta, większego zanurzenia w lokalnym klimacie czy elementów kultury włoskiej rodziny, które budowałyby atmosferę Toskanii. Zamiast tego większość fabuły skupia się na jednym miejscu czyli domu przez co ten klimat nie wybrzmiał tak, jak mógł.
🍑Podsumowanie Nie jest to książka, która wszystkich zachwyci, ale też nie można jej całkiem skreślić. Ma swoje fajne momenty i może się sprawdzić jako lekka, niezobowiązująca lektura. Warto sięgnąć po nią samemu i sprawdzić, czy ta historia do kogoś trafi. A myślę ze wielu osobom się spodoba :) Przekonajcie się sami :)
„A ty jesteś moją słabością, z którą nie mogę sobie poradzić”.
[współpraca reklamowa z @editio.red ]
Miało być pięknie. Włoskie wesele najlepszej przyjaciółki, mnóstwo słońca i zapach brzoskwiń. Brzmi jak bajka, prawda? I tak by było, gdyby nie on…
Miała udawać jego narzeczoną?! To będzie katastrofa! Wielka włoska katastrofa!
A może jednak nie? Iskry, przytyki i latające wazony. Czy wszyscy to przetrwają?
„-Nienawidzę swojego narzeczonego. /…/ -Ze wzajemnością”.
Fake dating? Age gap? Brat najlepszej przyjaciółki? Włoski klimat? Mnie nawet nie trzeba było namawiać!
Miałam przeczucie, że ta książka bardzo mi się spodoba, ale nie sądziłam, że będę się tak świetnie bawić. Prolog i pierwsze parsknięcie śmiechem. Już wtedy wiedziałam, że będzie dobrze.
„Włoskie komplikacje” to historia tak cudownie lekka, przyjemna i zabawna, że nie miałam ochoty jej odkładać. Pochłonęłam ją na raz zachwycona każdym uśmiechem, który pojawił się na mojej twarzy.
Ta nienawiść pomiędzy głównymi bohaterami, iskry, zaczepki, to jak cudownie się denerwowali było doskonałe. Dodatkowo ten włoski klimat taki słoneczny i sielski, charakterne włoszki, przystojni włosi i winnica. Czułam się jak na wakacjach. Autorka zabrała mnie w szaloną podróż do słonecznej Italii, a ja nie chciałam z niej wracać.
Dużo dobrego humoru, słońca, chemii i pikanterii. Ta książka przypominała mi moje ulubione komedie romantyczne.
Takie włoskie szaleństwo. Szybkie tempo, przedślubna gorączka i intrygi. Cudownie się bawiłam!
Pojawiły się motylki w brzuchy i rumieńce na policzkach. Uwielbiam takie historie! Lekkie, komfortowe, ale też z charakterkiem.
Lisa Urocza i niezdarna, ale potrafiła pokazać pazurki. Mam słabość do takich bohaterek, bo dostrzegam w nich cząstkę siebie.
Była słoneczkiem. Pragnęła szczęścia swojej najlepszej przyjaciółki, a to wesele musiało być idealne. Ale udawanie narzeczonej człowieka, który wcześniej zadał jej cios prosto w serce? To mogło się nie udać…
Adam Gburowaty architekt, który niedawno zakończył wieloletni związek. Czuł nienawiść Lisy, z radością odpowiadał na każdą zaczepkę, ale nadal nie chciał udawać zakochanego. Jednak czego się nie robi dla młodszej siostry?
Nienawiść i iskry. To chyba nigdy mi się nie znudzi, a tutaj iskrzyło tak mocno! Oni sobie dokuczali, a ja śmiałam się głośno.
Polubiłam też bohaterów drugoplanowych i ich wybuchowe charaktery, tak prawdziwie włoskie.
Po zamknięciu książki nadal bolały mnie policzki od tego uśmiechu.
Czytanie było czystą przyjemnością. Poczułam taki wakacyjny klimat, promienie słońca na ciele, zapach brzoskwiń, ten spokój, ale też włoski chaos. Wyobrażałam sobie te wschody słońca i jogę pośród winorośli. Po chwili znów zaczynało się szaleństwo, a mój uśmiech był coraz większy.
Gorąca kawa, słoneczne popołudnie i ta historia. To była niedziela idealna. Odpoczęłam, naładowałam baterie przed kolejnym tygodniem i bawiłam się naprawdę doskonale. Czy kiedyś wrócę do Włoch i tej historii? Och, zdecydowanie!
Bardzo pozytywnie mnie ta książka zaskoczyła i z przyjemnością nadrobię też pozostałe książki autorki.
To historia Lisy i Adama, którzy od pierwszego spotkania totalnie nie potrafią się dogadać. Ona jest żywiołowa, trochę chaotyczna i mówi to, co myśli, on z kolei poukładany, zdystansowany i raczej oszczędny w emocjach. Ich relacja zaczyna się od spięć, złośliwych komentarzy i niezręcznych sytuacji, ale wszystko zmienia się, kiedy są zmuszeni spędzać ze sobą więcej czasu i udawać parę. Z czasem okazuje się, że pod tą warstwą wzajemnej irytacji kryje się coś znacznie bardziej skomplikowanego i jednocześnie bardzo prawdziwego.
Lisa to bohaterka, którą naprawdę da się polubić. Jest trochę nieogarnięta, działa impulsywnie, ale ma w sobie dużo ciepła i autentyczności. Nie jest idealna i właśnie to sprawia, że wypada tak dobrze. Z kolei Adam to jej totalne przeciwieństwo - spokojny, poukładany, momentami wręcz chłodny. I to zestawienie działa świetnie. Ich relacja rozwija się w bardzo przyjemny sposób - od niechęci, przez docinki, aż po momenty, w których zaczynają się naprawdę rozumieć. To wszystko jest pokazane bez przesady, bardzo naturalnie, co sprawia, że aż chce się śledzić każdy kolejny etap.
Bardzo dużym plusem jest też klimat całej historii. Włoskie tło robi tu robotę - czuć słońce, wakacyjną atmosferę i ten luz. To nie jest tylko dekoracja, ale coś, co naprawdę wpływa na odbiór książki. Czytając, miałam wrażenie, jakbym sama na chwilę wyrwała się z codzienności i przeniosła w zupełnie inne miejsce. To jedna z tych książek, które potrafią poprawić nastrój.
Dużo uroku dodaje też humor. Nie jest nachalny ani wymuszony, tylko wynika z sytuacji i charakterów bohaterów. Niezręczne momenty, udawanie związku, drobne sprzeczki - wszystko to tworzy bardzo przyjemną, lekką atmosferę. Kilka razy naprawdę się uśmiechnęłam, a to zawsze jest dla mnie duży plus.
Fajnie wypadają też postacie drugoplanowe, które nie są tylko tłem. Wnoszą do historii dodatkową energię i sprawiają, że całość jest bardziej „żywa”. Dzięki nim fabuła nie kręci się wyłącznie wokół głównych bohaterów, tylko ma trochę szerszy kontekst.
Podobało mi się również to, że mimo lekkiej formy książka przemyca coś więcej. Są tu momenty pokazujące, jak trudno czasem się otworzyć przed kimś innym albo wyjść poza swoją strefę komfortu. Nie jest to jednak podane ciężko czy moralizatorsko - raczej delikatnie, w tle, co tylko dodaje historii głębi.
Motyw udawanego związku i relacji „od niechęci do czegoś więcej” jest tu naprawdę dobrze wykorzystany. Nie ma wrażenia powtarzalności czy nudy - wszystko rozwija się w tempie, które wydaje się naturalne i angażujące. Dzięki temu łatwo się w to wciągnąć i kibicować bohaterom.
Podsumowując - to bardzo przyjemna, lekka i wciągająca historia, która świetnie sprawdza się jako odskocznia od codzienności. Ma w sobie humor, emocje i fajny klimat, a bohaterowie są na tyle autentyczni, że naprawdę chce się ich poznać bliżej. Idealna książka na moment, kiedy potrzebuje si�� czegoś pozytywnego i po prostu dobrze napisanego.
„Włoskie komplikacje” autorstwa Zuzanny Kulik to moje pierwsze spotkanie z piórem tej autorki i muszę przyznać, że było ono wyjątkowo udane. Sięgając po tę książkę, liczyłam na lekką historię z romantycznym klimatem, ale dostałam coś znacznie więcej niż tylko prosty romans. Już od pierwszych stron urzekł mnie styl autorki, niezwykle lekki, ciepły i naturalny. To jedna z tych książek, które czyta się niemal bezwiednie, bo historia sama niesie czytelnika dalej. Strony uciekają w zaskakującym tempie, a każda kolejna scena sprawia, że chce się zostać w tym świecie jeszcze trochę dłużej. Ogromnym atutem tej powieści jest chemia między bohaterami, subtelna, ale wyczuwalna od samego początku. Autorka pięknie buduje napięcie poprzez spojrzenia, drobne gesty i niedopowiedziane myśli. To taka relacja, która rozwija się powoli, naturalnie, bez pośpiechu, dzięki czemu emocje są autentyczne i bardzo łatwo się w nie zaangażować. Całość dopełnia magiczny klimat Włoch, pełen słońca, ciepłych wieczorów, wspólnych posiłków i rozmów przy stole. W tle nieustannie obecna jest rodzina, która wnosi do historii ogrom serca, ciepła i lekkiego chaosu. Uwielbiam ten motyw, kiedy bliscy, z troski i miłości, próbują delikatnie (albo mniej delikatnie) pchnąć bohaterów ku sobie. Tutaj zostało to pokazane w cudowny, zarazem bardzo uroczy sposób. Jako czytelniczka kocham motywy forced proximity i one bed, więc ich obecność była dla mnie czystą przyjemnością. Takie sceny zawsze budują wyjątkową bliskość, napięcie i intymność i dokładnie to dostałam. Do tego dochodzi motyw rodziny, która próbuje wyswatać bohaterów, co tylko potęguje romantyczny klimat i sprawia, że serce bije trochę szybciej. Pod tą ciepłą, romantyczną historią kryje się jednak ważne przesłanie. „Włoskie komplikacje” pięknie pokazują, jak niedopowiedzenia potrafią ranić, niszczyć przyjaźnie, miłość i poczucie własnej wartości. Jak łatwo jest coś sobie dopowiedzieć, zamiast po prostu zapytać. To książka, która przypomina, że rozmowa i uważne słuchanie partnera są fundamentem każdej relacji, a pochopne wnioski potrafią odebrać szansę na szczęście. Podsumowując, jest to ciepły, romantyczny romans, który otula jak włoskie słońce i zostawia po sobie bardzo dobre emocje. To historia o bliskości, miłości, rodzinie i tym, jak ważne jest, by mówić i słuchać zanim będzie za późno. Dla mnie było to niezwykle udane pierwsze spotkanie z twórczością Zuzanny Kulik i mam ogromną ochotę od razu sięgnąć po kolejne książki autorki.
Włoskie komplikacje to jedna z tych książek, które zostają w głowie na długo i wywołują ogromny niedosyt! Kiedy skończycie ją czytać, od razu będziecie chcieli do niej wrócić. Bohaterowie, humor i klimat słonecznej Toskanii to coś, obok czego nie da się przejść obojętnie 🍑🇮🇹
Wyobraźcie sobie, że jedziecie na lotnisko, żeby dotrzeć na ślub najlepszej przyjaciółki i przy okazji jesteście nastawieni na odpoczynek w pięknych Włoszech, a na miejscu spotykacie swojego wroga, który- jak się okazuje- leci tym samym samolotem co wy i to na dodatek w tym samym rzędzie. A gdyby tego szczęścia było jeszcze wam mało, po wylądowaniu okazuje się, że musicie udawać szczęśliwie zakochane narzeczeństwo… No to nie może skończyć się dobrze… chyba że waszą historię pisze Zuzia Kulik, która sprawi, że będzie to najlepszy wakacyjny rom-com, jaki będziecie mieć na swoich półkach.
Lisa i Adam to bohaterowie, którzy owszem doprowadzą was do płaczu, ale ze śmiechu. Ich przekomarzania, każda wymiana zdań i ogólnie sytuacje, jakie im się przydarzają, poprawią wam nawet najgorszy dzień. Naprawdę przy tej książce to jest niemożliwe, żeby się nie uśmiechać.
Adam to poważny architekt, którego interesuje tylko praca, stroni od związków i unika nadmiernego otwierania się. Lisa to z kolei jego totalne przeciwieństwo, roztrzepana cukiereczka, która żyje z dnia na dzień i która nie boi się powiedzieć tego, co ma na myśli. Jeśli do tej dwójki dodacie wzajemną niechęć, sarkazm, humor i namacalną wręcz chemię, to powstaną bohaterowie, którzy zdecydowanie trafią do waszej topki.
Pióro Zuzi znam już od dawna i uwielbiam jej książki, ale muszę przyznać, że Włoskie komplikacje biją na głowę inne jej historie z tej kategorii wiekowej. Naprawdę nie wiem, co Zuza do niej dodała, ale od bardzo, bardzo dawna nie czytałam tak dobrej, lekkiej, wakacyjnej historii, po której czułabym tak wielkiego książkowego kaca. Gwarantuję wam, że od pierwszych stron będziecie płynąć z tą historią. Idealnie wykreowani bohaterowie, idealne tempo wydarzeń, zdecydowanie pasujące do nich i same najlepsze motywy.
Od prawie dwóch miesięcy ta historia codziennie siedzi mi w głowie, dlatego nawet jeśli wcześniej nie mieliście styczności z książkami Zuzi albo nie do końca wam pasowały, to po Włoskie komplikacje zdecydowanie musicie sięgnąć!! 🧡🍑
Znasz jakieś komedie romantyczne? Książka/ film? - bo dla mnie to idealny motyw przewodni majówki!
Takie komedie mają w sobie coś niezwykle przyjemnego. Ja raczej nie jestem romantykiem, a one dają mi nadzieję, obiecują lekkość, humor, może też trochę tajemnic sprzed lat!
Fabuła skupia się na Lisie początkującej cukierniczce, która przyjeżdża do Włoch na ślub najlepszej przyjaciółki. Zamiast beztroskich wakacji, czeka ją jednak spotkanie z Adamem, poważnym architektem i starszym bratem panny młodej. Emma, czyli panna młoda od początku ma sprytny plan i teraz muszą udawać narzeczeństwo. Nie jest to relacja oparta na miłości, ale coś ich do siebie przyciąga, pomimo tego, że od lat się nie lubią. Ten klasyczny motyw „fake dating” daje nam wejście do romantycznej komedii pełnej kłótni, sarkazmu i nieoczekiwanych sytuacji. Która o dziwo, naprawdę mi się podobała!
W tej książce najlepszą częścią są dialogi i humor. Nasza para jest tak charakterna, że klękajcie narody. Ich słowne przepychanki, ironia i dynamiczna relacja to coś, przez co serio uśmiechałam się, czytając o ich perypetiach! Bohaterowie są skrajnie różni, przez co mamy dużo takich sytuacji kuriozalnych, które napędzają fabułę.
Jednak nie obyło się też bez minusów. Podczas czytania i po zakończeniu jej czułam taki ogromny niedosyt. Bo ta historia jest napisana bardzo lekko, a nie wszystko, co tutaj poruszamy, jest lekkie. Trochę zabrakło mi takich głębszych emocji. I też to, co zauważyłam to takie pomijanie ważnych wątków albo niedawanie im wystarczającego czasu na rozwinięcie się, bo mogłoby to skutkować zmianą fabularną czy zmianą charakteru. I niestety to jest chyba problem romansów, bo to jest już któraś z rzędu, którą czytam, właśnie z tym samym problemem.
I to, co bolało mnie po prostu najbardziej to, fakt, że bohaterowie znajduje się w tak pięknym miejscu a oni się tym ani nie zachwycają, ani o tym nie mówią jakoś za dużo. Bo o ile jakieś tam wzmianki rzeczywiście są, tak brawowało mi opisów, które pozwalają nam zagłębić się w to miejsce.
Dla mnie takie 3,5⭐️. Lekka i przyjemna. To wydanie jest boskie swoją drogą! Ja jej napewno nie odradzam.
To zdecydowanie książka dla miłośników słonecznych wakacji i romcomów ☀️ Jeśli odczuwacie deficyt słońca i tak samo jak ja uwielbiacie klimat Włoch, to dobrze trafiliście, ponieważ autorka poprzez tę lekturę zabierze Was do słonecznej Toskanii, która została przedstawiona tak, że aż ciężko się w niej nie zakochać 🥰
Zakręcona i utalentowana Lisa to promienna osoba, naprawdę trudno jej nie polubić 😅 Ta dziewczyna ma po prostu serce na dłoni. A jej umiejętności w odpyskowywaniu Adamowi niejednokrotnie wywołają u Was śmiech 🤣 Przygotujcie się więc na kilka przytyków z jej strony, ale Adam także nie będzie niewiniątkiem w tej relacji 🤭
Pomysł na pchnięcie bohaterów ku sobie może i jest banalny, ale dzięki tej prostocie historia wiele zyskuje. To właśnie jest świetne w romcomach, możemy obserwować dwójkę bohaterów, którzy za sobą nie przepadają, ale z czasem wytwarza się między nimi nić porozumienia 🤭
Cenię sobie w tej książce realistyczny rozwój emocji pomiędzy bohaterami. Oczywiście w prawdziwym życiu Wasza najlepsza przyjaciółka raczej nie kazałaby Wam udawać narzeczonej jej starszego brata, tego jestem świadoma 😅 Chodzi mi jednak o sposób, w jaki Adam i Lisa odgrywają swoją relację. Podczas scen, w których mają za zadanie udowodnić, że łączy ich wielka miłość, nie otrzymujemy sztucznych czy przesłodzonych reakcji. Są one raczej subtelne i skupione na zrozumieniu sposobu myślenia drugiej osoby.
Jeśli już poruszam kwestię myślenia bohaterów, wypada wspomnieć także o ich przeszłości i charakterach. Dwójka naszych bohaterów przeszła ciężkie momenty w swoim życiu, które ich ukształtowały i których skutki odczuwają do dziś. Byłam jednak pozytywnie zaskoczona tym, że to Adam jako pierwszy okazał uczuciowy i chciał wprowadzić zmiany w swoim życiu 😍 Naprawdę trudno nie rozpłynąć się w tych scenach z sympatii do niego 🧡
Wisienką na torcie są ostatnie rozdziały powieści. Tutaj nie obędzie się bez chusteczek 🥹 Adam do samego końca zdobywał moje serce 🍑 a Lisa swoją emocjonalnością totalnie mnie rozbiła 😭
Jeśli poszukujecie wciągającej fabuły, kochacie Włochy, lubicie jeść brzoskwinie (nie tak jak Adam 🤣), chcecie poznać bliżej bohaterów, którzy początkowo pałają do siebie niechęcią, lecz z czasem dostrzegają zachodzące w sobie zmiany, oraz chcecie powiększyć swoją kolekcję o pięknie wydaną książkę, z przyjemnością polecam Wam tę historię 🧡🍑
generalnie to nie lubię obyczajówek. wzięłam to jako coś lekkiego do poczytania, na odmóżdżenie po pracy. przeczytałam. przypomniało mi się, dlaczego nie lubię obyczajówek.
największym minusem tej książki jest główna bohaterka - Lisy ABSOLUTNIE nie da się polubić, jest rozchwiana emocjonalnie i powinna iść na terapię. XD tak jak sam pomysł na fabułę jest spoko, tak wykonanie pozostawia wiele do życzenia. dialogi były całkiem okej, nie licząc ilości powtórzeń pewnych określeń. jeśli autorka zapłaciła za redakcję książki, to powinna domagać się zwrotu kasy, bo jedyne, co zapamiętałam o Adamie to to, że jest dupkiem i ma zachrypnięty głos (polecam iść do laryngologa), gdyż było to powtarzane na co drugiej stronie. nie wspominając o tym, że w pewnym momencie w pov Lisy jest błąd i pada zdanie „łypię na nią wkurzony”. bruh? cała historia jest dość infantylna, bohaterowie strasznie jednowymiarowi. jedyną udaną bohaterką jest Emma, bo przynajmniej ma jakiś charakter. spicy sceny nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia, what’s more, ich opis zwykle doprowadzał mnie do zażenowania i dosłownie czekałam ze zniecierpliwieniem aż się skończą. przyczepię się jeszcze do tych cholernych brzoskwiń - no przecież przez to nie da się tego czytać, jak w randomowym miejscu w akapicie pojawia się wielka brzoskwinia XDD specjalnie przeczytałam to w ebooku, licząc, że chociaż tam ich nie będzie - przeliczyłam się jednak. osobiście nie podobało mi się również tytułowanie rozdziałów, bo to mega dużo spoileruje, natomiast to jest już tylko i wyłącznie moja preferencja, więc nie odejmuję za to punktów.
📖✨ „Włoskie słońce, udawany związek i emocje, które wymykają się spod kontroli…”
Sięgnęłam po „Włoskie komplikacje” i przepadłam szybciej, niż zdążyłam zaparzyć kawę ☕🇮🇹 To historia, która zaczyna się lekko i zabawnie, a potem coraz bardziej wciąga – głównie dzięki relacji bohaterów, pełnej napięcia, ironii i tych momentów, kiedy „coś zaczyna być na serio”… 💔➡️❤️
Fabuła opiera się na dobrze znanym motywie „enemies to lovers” – dwoje bohaterów, Lisa i Adam, zmuszeni są udawać parę podczas wesela we Włoszech. Brzmi znajomo? Owszem. Jednak siła tej historii tkwi nie w oryginalności konstrukcji, lecz w sposobie jej realizacji. Czytelnicy zwracają uwagę, że relacja bohaterów rozwija się stopniowo i naturalnie, bez przesadnie dramatycznych zwrotów akcji czy sztucznie podkręconych emocji . To sprawia, że łatwo uwierzyć zarówno w ich konflikty, jak i rodzące się uczucia. Jednym z największych atutów książki są bohaterowie. Lisa nie jest typową, idealizowaną protagonistką – jej chaotyczność, impulsywność i brak perfekcji czynią ją bardziej ludzką i wiarygodną. Z kolei Adam początkowo wydaje się chłodny i zdystansowany, ale z czasem odkrywa przed czytelnikiem bardziej złożoną stronę. Nie można też pominąć klimatu. Toskania nie jest tu jedynie dekoracją, ale integralną częścią historii – buduje nastrój, kontrastuje z emocjami bohaterów i nadaje całości wakacyjnej lekkości.
To idealna książka, jeśli masz ochotę na: 🌿 klimat włoskich wakacji 💬 błyskotliwe dialogi 🔥 motyw enemies to lovers 💞 historię, która poprawia humor, ale też coś zostawia po sobie
Jak ja się świetnie bawiłam przy tej książce! Totalnie nie spodziewałam się, że aż tak mnie wciągnie. „Włoskie komplikacje” to idealna romantyczna komedia pomyłek pełna słonecznej Toskanii, pysznego jedzenia, głośnych i wścibskich Włochów oraz humoru, który towarzyszył mi praktycznie przez całą historię.
Już od pierwszych stron kupił mnie styl autorki. Jest lekko, przyjemnie i bardzo naturalnie. Zuzanna Kulik nie zasypuje czytelnika niepotrzebnymi opisami czy dziwnymi dramatami, dzięki czemu książkę dosłownie się pochłania. Interakcje między bohaterami są tak dobre, że naprawdę trudno się od niej oderwać.
Lisa - roztrzepana początkująca cukierniczka - przyjeżdża do słonecznej Italii na ślub swojej najlepszej przyjaciółki i nagle okazuje się, że będzie musiała udawać zakochaną narzeczoną z Adamem, starszym bratem panny młodej, którego delikatnie mówiąc...nie cierpi. A że oboje praktycznie się nie znają i kompletnie do siebie nie pasują, można się domyślić, że wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli. Wśród głośnej włoskiej rodziny ich udawany związek prowadzi do masy zabawnych sytuacji, sprzeczek i prób przekonania wszystkich wokół, że naprawdę są w sobie szaleńczo zakochani.
To książka, przy której naprawdę można odpocząć i się pośmiać. Chociaż przyznam, że momentami Lisa potrafiła mnie trochę irytować swoim niedojrzałym zachowaniem. Mimo to bohaterowie byli świetnie wykreowani, a cała historia miała w sobie tyle uroku, że bez problemu przymknęłam na to oko.
Z całego serca polecam tę historię jako idealne oderwanie od cięższych i bardziej przytłaczających książek. To jedna z tych opowieści, które otulają swoim klimatem, pachną brzoskwiniami, smakują włoskimi pysznościami i pozwalają na chwilę przenieść się do słonecznej Toskanii.
[ współpraca reklamowa @editio.red @zkmarey.autor ] Bohaterowie znają się przez to, że Lisa przyjaźni się z Adama siostrą, ale niestety nie żywią do siebie sympatii. Lisa niestety już wcześniej przejechała się na Adamie po tym jak po pocałunku wyznał, że to był błąd. Niestety trafili na ten sam lot, potem okazuje się że obydwoje są świadkami panny młodej, a jeszcze lepsze jest to, że wymyśliła sobie, że muszą udawać narzeczeństwo przed rodziną pana młodego. Przez 3 tygodnie muszą mieszkać w tym samym pokoju i śpią w jednym łóżku. Czy przez ten czas dojdą do porozumienia? Lisa jest z zawodu cukiernikiem, jest sympatyczną osobą i wszyscy tak na prawdę ją lubią. Docenia wszystko, nawet małe drobne rzeczy typu pogodę. Adam jest zapracowanym pracoholikiem i tak na prawdę jakby nie musiał to by nie przyleciał na ten ślub, ale dla swojej młodszej siostry zrobi wszystko. Książkę czytało mi się świetnie, lekko, momentami się śmiałam, a nawet miałam chwilowe załamania. Czułam się jak na wakacjach, w pewnym momencie wyobrażałam sobie jak wychodzę codziennie rano i wieczorem obserwując słońce jak robiła to Lisa. To moja pierwsza przygoda z twórczością tej autorki i już wiem, że na pewno sięgnę po jej kolejne książki. Sposób, w jaki buduje napięcie, sprawił, że byłam jednocześnie podekscytowana i zniecierpliwiona. W Romansach schemat jest przewidywalny i wiemy, jak się skończą, tutaj czułam tę ekscytację na nowo, jakby to był mój pierwszy raz z tym gatunkiem. Polecam każdemu tą książkę, czyta się naprawdę super!
[ 4.5 ⭐️ ] miałam dostać zabawny romcom z fake datingiem i włoskim klimatem i dokładnie to dostałam! bardzo dobrze spędziłam czas z tą książką, było zabawnie, hot i lekko! czytało mi się naprawdę przyjemnie i polubiłam się z tą historią! humor do mnie trafił, letni vibe został naprawdę dobrze oddany - czułam się tak jakbym oglądała komedię romantyczną, dosłownie widziałam obrazy przed oczami! naprawdę super jednotomówka 🍑🧡
Jejku. Jakie to było fajne. To kolejna książka od której nie mogłam się oderwać… Płynna, przyjemna i wciągająca. Tu nie ma super wymagającej fabuły, ale to właśnie ten urok i brak odklejki chyba mnie kupił. Nie wiem w sumie czy było coś do czego mogę się przyczepić bo tak się wciągnęłam, że nawet opisy zbliżeń nie zmroziły mnie ani odrobinkę.
I to pierwsza książka gdzie ktoś ma alergię i się nie rzucam o to jak jest napisane.
Najleprze w tej książce jest jej piękne wydanie, ale tu brawa raczej dla wydawnictwa niż samej autorki. Książka nie ma w sobie nic a wiele obiecuje, to taki mix popularnych motywów teoretycznie powinno mi się podobać. Lubię lekkie historie ale naprawdę to wykonanie jest bardzo kiepskie, bohaterowie płytcy i niedojrzali do tego brak między nimi jakiejkolwiek chemii.
4,5/5 Bardzo dobra komedia romantyczna, ale końcówka trochę mnie rozczarowała. Odnosiłam wrażenie, że jedynym marzeniem bohaterki było znaleźć partnera i że jej problemy rozwiązał mężczyzna, zamiast ona sama. Liczyłam, że autorka pokaże, że bohaterka sama wychodzi na prostą (niespodziewany spadek czy cokolwiek) ALE SUMA SUMARUM BARDZO MI SIE PODOBAŁO I PRZECZYTAM WSZYSTKO CO NAPISZE ZUZIA
This entire review has been hidden because of spoilers.
Czuję się oszukana. Pierwszy raz booktok czy bookstagram mnie okłamał :(. Gdzie tu komedia? Infantylni, niedojrzali albo niedostępni emocjonalni bohaterowie. Kłamstwa i oszustwa z każdej strony i w każdym momencie. Ja się męczyłam i stresowałam zachowaniem wszystkich bohaterów (WSZYSTKICH!!!!). Dziecinada jakich mało. 2* bo styl jakoś to ratował, nie czułam aż takiej żenuły :(