Vartik powraca, a wraz z nim krew, magia i sekret, który może zmienić los Dominium.
W Iwinterii leje się krew. I woda.
Zdrada goni zdradę, brat poluje na brata, a siostra na… siostrę.
Delhyjczycy okupują Ptasie Wyspy, kościelna rebelia ogarnia Sevenię, przewrót przetacza się przez Dominium Suezy. Nawet potężne Księstwo Trzech Rzek mobilizuje siły.
W chaosie bitwy o Tin-Leve młody Jarto popełnia kosztowne błędy, a Braffen i Merst, legendarni sztukmistrze, ujawniają swą drugą naturę. Miłość Berry do wnuka zachwieje się, gdy zrozumie, dlaczego rodzina go porzuciła. Sime Rahne będzie musiała zdecydować, po czyjej stronie stoi, lecz zrobią to także jej siostry.
W miejscu pozbawiającym człowieczeństwa i nadziei zakuty Vartik kolekcjonuje gniew. Niewidoczne dotąd duchy, Arevia i Ahled, wciąż knują i wprawiają w ruch własne scenariusze.
Nadchodzi katastrofa, w której wściekłość Vartika i jego nowe moce zderzą się z żywiołem. Bo przez Dominium przetoczy się nie tylko przewrót.
Tajemnice nabierają kształtu, a o wszystkim zdecydują tatuaże.
Kolejna dobra część z Vartikiem w roli głównej. Z początku miałem problem by się odnaleźć w treści, gdyż przez upływ czasu w jakim to słuchałem ostatnim razem, zdążyłem zapomnieć, jednak dość szybko wszystko się poukładało. Mam trochę mieszane uczucia (ZNOWU - przy wielu książkach tak mam...), gdyż z jednej strony jest to dobrze opowiedziana historia, zawierająca w sobie te same elementy za które polubiłem poprzednie tomy, a jednocześnie... brakowało mi akcji. Owszem były chwile walki, niby grozy, oraz czegoś, co miało wywołać smutek, jednak nie było w tym wszystkim werwy, takiego pazura. Potyczki były po prostu mdłe i nie porwały mnie w żaden sposób. Zawiedziony jestem również tym, że prawie niczego się nie dowiedzieliśmy, a na kolejne części trzeba czekać nie wiadomo jak długi czas. Moją ocenę jak zwykle w tej serii podnosiły "NASZE" teksty i poczucie humoru, szczególnie podobało mi się oczko puszczone do czytelnika/słuchacza, gdzie jeden z bohaterów został porównany do KUKIEŁKI 🤣 Książkę przesłuchałem na Audiotece, jeszcze przed publikacją w wersji papierowej, więc staram się nie pisać tutaj żadnych spoilerów. Przy okazji, jak już wspomniałem o audiobooku, to chciałbym złożyć ukłon do samej ziemi, dla bezapelacyjnie najlepszego lektora naszych czasów - Filipa Kosiora. Każda historia opowiadana przez niego, choćby nawet była strasznie słaba, jest wciągająca i chce się wysłuchać jej do końca. Brawa!
Podsumowując - Tom zdecydowanie słabszy od poprzednich, choć nadal w miarę ciekawy. Mam nadzieję, że na kontynuację nie trzeba będzie długo czekać, oraz będzie w niej trochę więcej życia i wyjaśnień. Moja ocena to 3,5 ⭐️choć kryję nadzieję, że następny tom ocenię na 5! 😉
Ej, to to nie jest koniec? Byłam przekonana, że to się zamknie w trylogii, ale wygląda na to, że nie.
Ciągle bawię się bardzo fajnie na tej serii. Miałam jedynie problem z tym, że trochę zapomniałam wątku kapłanów, dostojników i Jarta (czy możemy normalizować umieszczanie jedno - dwu -stronicowych streszczeń we wstępie do kolejnych tomów serii?). Berra, Vertik i Suezianki dalej super. Babcia to moja ulubienica i chciałabym jej jeszcze więcej. I choć nie jestem fanką Kapitana Bomby, to na tekst "O kurwa, diabeł" lałam ze śmiechu.
Jeśli jednak ktoś ma w planach zabrać się za tę serię to jednak polecam machnąć ją za jednym razem.
- Recenzja przedpremierowa zamieszczona na podstawie wydania audio w serwisie Audioteka -
Ponownie jestem zawiedziony. Dostajemy tu kontynuację fillera, który leciał już od tomu drugiego. Zapowiadanych od tomu pierwszego wydarzeń brak, historia skręciła na inne tory i tylko gdzieś tam na horyzoncie majaczy możliwość powrotu. Nie jest to ostatecznie złe, po prostu skręciło względem składanych obietnic. Na pewno za to tom trzeci jest lepszy od drugiego, co się ceni.