What do you think?


Dom zabierasz ze sobą
Opowieść o podróży, która zmienia wszystko – oraz o więzi, której za nic nie chce się stracić.
Andromeda i Leo znają się od zawsze. Ona - temperamentna i zagubiona, marząca o ucieczce w świat. On - odpowiedzialny i spokojny, rozdarty między obowiązkiem wobec rodziny a własnymi pragnieniami. We dwoje wyruszają w najdłuższą podróż swojego życia, by choć na chwilę zapomnieć o tym, co nieuchronnie czeka ich na rozdrożach dorosłości.
Każde miasto, które odwiedzają, zbliża ich, ale też boleśnie odsłania to, czego nie potrafią powiedzieć na głos. Między śmiechem a czułością pojawiają się pytania, których nie da się już zignorować. Czy można nie zakochać się w kimś, kto jest twoją bratnią duszą? I jak bardzo zaboli jej utrata?
Bo dom to nie tylko miejsce. To ludzie, których nosimy w sobie - nawet wtedy, gdy nasze drogi muszą się rozejść.
Po Pięknym chaosie twej duszy Eli Paczkowskiej przyszedł czas na Dom zabierasz ze sobą - opowieść o przyjaźni, która boli jak miłość, i o miłości, która dojrzewa do pożegnania.
Andromeda i Leo znają się od zawsze. Ona - temperamentna i zagubiona, marząca o ucieczce w świat. On - odpowiedzialny i spokojny, rozdarty między obowiązkiem wobec rodziny a własnymi pragnieniami. We dwoje wyruszają w najdłuższą podróż swojego życia, by choć na chwilę zapomnieć o tym, co nieuchronnie czeka ich na rozdrożach dorosłości.
Każde miasto, które odwiedzają, zbliża ich, ale też boleśnie odsłania to, czego nie potrafią powiedzieć na głos. Między śmiechem a czułością pojawiają się pytania, których nie da się już zignorować. Czy można nie zakochać się w kimś, kto jest twoją bratnią duszą? I jak bardzo zaboli jej utrata?
Bo dom to nie tylko miejsce. To ludzie, których nosimy w sobie - nawet wtedy, gdy nasze drogi muszą się rozejść.
Po Pięknym chaosie twej duszy Eli Paczkowskiej przyszedł czas na Dom zabierasz ze sobą - opowieść o przyjaźni, która boli jak miłość, i o miłości, która dojrzewa do pożegnania.
224 pages, Hardcover
First published March 27, 2026
About the author
Eli Paczkowska
2 books124 followersEli Paczkowska – osoba autorska znana ze swojego profilu na Instagramie @not.my.high.
W internecie edukuje o neuroróżnorodności i LGBTQ, tworząc bezpieczną przestrzeń. Prowadzi podcast "Babcia Eli". Ma dziewiętnaście lat i marzenie, żeby dzielić się w swoich książkach fragmentami życia, o których nie potrafi mówić na głos.
W internecie edukuje o neuroróżnorodności i LGBTQ, tworząc bezpieczną przestrzeń. Prowadzi podcast "Babcia Eli". Ma dziewiętnaście lat i marzenie, żeby dzielić się w swoich książkach fragmentami życia, o których nie potrafi mówić na głos.
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 30 of 213 reviews
Read
February 23, 2026czytałxm tę książkę jakieś 7 razy i już mam dość tej dziewczyny z mommy issues i smutnego geja (jestem osobą autorską)
March 27, 2026
Andromeda jest irytująca i głupia i fakt, że jest DDA nie sprawia, że zmieniam o niej zdanie. Zawsze musi być tak, jak ona chce, zawsze to ona ma mieć rację.
Relacja między bohaterami jest płytka, nie poznajemy ich tak naprawdę - dostajemy tylko urywki wspomnień, które mają nam pokazać jak głęboka jest ich więź (chociaż patrzymy w kałużę). Bohaterowie byli płascy i to najważniejsze ich cechy. Andromeda: pije i pali, ma niebieskie włosy, lubi stawiać na swoim, jest feministką i chce mieszkać w Wawie. Leo: może jest gejem, jest NIEZIEMSKO ATRAKCYJNY, chce zostać w swoim małym miasteczku. The end.
Historia jest tak fragmentaryczna i poucinana. Autorka chyba nie umiała napisać długiej sceny - nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnej dłuższej sceny niż kilka stron. Nie czułam również samego motywu drogi, który był równie poucinany, a opisy miejsc były pobieżne.
Płytka, pobieżna historia, która w ogóle mnie nie zaangażowała, ponieważ bohaterowie byli płascy, tak samo jak fabula. Zakończenie nie było w żadnym stopniu emocjonujące.
Kilka rzeczy które mnie wkurzyły:
- ciągłe podkreślanie atrakcyjności Leo. Dosłownie każdy facet i każda kobieta (w każdym wieku) są nim zafascynowani i mówią WOW jak go widzą. Mega cringe i nierealne XD
- Andromeda narzeka, że podpaski są drogie i jej na nią nie stać. W tym samym momencie pali mnóstwo papierosów, na które ją stać XD
- książki powinny być pisane zasadą show not tell, a tu było na odwrót. Autorko POKAŻ NAM TE RELACJE I SYTUACJĘ A NIE MOW O NICH PO FAKCIE.
- nie czuć upływającego czasu, źle zostało to napisane.
- ciągłe podkreślanie niesamowitej przemiany bohaterów. Ponownie SHOW NOT TELL. Gdyby autorka nie napisała o przemianie, w ogóle tego nie zauważyłam.
Relacja między bohaterami jest płytka, nie poznajemy ich tak naprawdę - dostajemy tylko urywki wspomnień, które mają nam pokazać jak głęboka jest ich więź (chociaż patrzymy w kałużę). Bohaterowie byli płascy i to najważniejsze ich cechy. Andromeda: pije i pali, ma niebieskie włosy, lubi stawiać na swoim, jest feministką i chce mieszkać w Wawie. Leo: może jest gejem, jest NIEZIEMSKO ATRAKCYJNY, chce zostać w swoim małym miasteczku. The end.
Historia jest tak fragmentaryczna i poucinana. Autorka chyba nie umiała napisać długiej sceny - nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnej dłuższej sceny niż kilka stron. Nie czułam również samego motywu drogi, który był równie poucinany, a opisy miejsc były pobieżne.
Płytka, pobieżna historia, która w ogóle mnie nie zaangażowała, ponieważ bohaterowie byli płascy, tak samo jak fabula. Zakończenie nie było w żadnym stopniu emocjonujące.
Kilka rzeczy które mnie wkurzyły:
- ciągłe podkreślanie atrakcyjności Leo. Dosłownie każdy facet i każda kobieta (w każdym wieku) są nim zafascynowani i mówią WOW jak go widzą. Mega cringe i nierealne XD
- Andromeda narzeka, że podpaski są drogie i jej na nią nie stać. W tym samym momencie pali mnóstwo papierosów, na które ją stać XD
- książki powinny być pisane zasadą show not tell, a tu było na odwrót. Autorko POKAŻ NAM TE RELACJE I SYTUACJĘ A NIE MOW O NICH PO FAKCIE.
- nie czuć upływającego czasu, źle zostało to napisane.
- ciągłe podkreślanie niesamowitej przemiany bohaterów. Ponownie SHOW NOT TELL. Gdyby autorka nie napisała o przemianie, w ogóle tego nie zauważyłam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Read
March 8, 2026Moja bestie napisała i wydała drugą książkę. Nawet nie wiecie, jaki jestem dumny!
March 26, 2026
2⭐️
Niestety, mimo chęci nie byłam w stanie uwierzyć ani w tych bohaterów ani w tę historię. Wszystkie istotne wątki zostały spłycone do zaledwie kilku zdań, przemyśleń bohaterów które mają być głębokie i przejmujące ale w tej formie są po prostu nijakie. Książce na pewno nie pomaga jej długość. Przez całość czułam, jakbym wciąż czekała na moment w którym opowieść się rozwinie i mnie wciągnie ale tak się nie stało. W okolicy 120 strony (ze 190 jako ebook) przeczytałam, że bohaterowie są bliżej niż dalej końca swojej podróży i naprawdę byłam w szoku, bo nie da się tego odczuć czytając. Wprowadzenie wątku udzielania przez Andromedę wywiadu pod koniec książki? Kurcze, jak to by się świetnie sprawdziło od początku, gdybyśmy tak okrywali losy bohaterów. Jednak w tym układzie jest to dziwne w odbiorze. Nie jestem fanką tej historii niemiej jednak kibicuje osobie autorskiej!
Niestety, mimo chęci nie byłam w stanie uwierzyć ani w tych bohaterów ani w tę historię. Wszystkie istotne wątki zostały spłycone do zaledwie kilku zdań, przemyśleń bohaterów które mają być głębokie i przejmujące ale w tej formie są po prostu nijakie. Książce na pewno nie pomaga jej długość. Przez całość czułam, jakbym wciąż czekała na moment w którym opowieść się rozwinie i mnie wciągnie ale tak się nie stało. W okolicy 120 strony (ze 190 jako ebook) przeczytałam, że bohaterowie są bliżej niż dalej końca swojej podróży i naprawdę byłam w szoku, bo nie da się tego odczuć czytając. Wprowadzenie wątku udzielania przez Andromedę wywiadu pod koniec książki? Kurcze, jak to by się świetnie sprawdziło od początku, gdybyśmy tak okrywali losy bohaterów. Jednak w tym układzie jest to dziwne w odbiorze. Nie jestem fanką tej historii niemiej jednak kibicuje osobie autorskiej!
March 30, 2026
2/5
Kupiłam tę książkę, zeby przekonać się, czy autorka poczyniła progres względem jej debiutu i jestem pewna, że już więcej nie sięgnę po ksiażki Eli.
Obie postacie są płasko napisane, mają kilka podstawowych cech. Andy pali, jest feministką i DDA(co było bardzo naciągane, jej trauma byla praktycznie nieodczuwalna), a Leo jest wierzący i nieziemsko przystojny. Na samym początku osoba autorska dba też o to, żeby praktycznie co zdanie wspominać o tych konkretnych cechach postaci. Sądzę, że było to niepotrzebne i nie ma co robić z czytelnika idioty. Mam też wrażenie, że autorka nie zna takich ludzi, mam na myśli palaczy/alkoholików i bardzo wierzących. Historia to taka troche fantazja, o ludziach, których się nigdy nie znało, bo realistycznie nikt się nie zachowuje jak główni bohaterowie.
Moim zdaniem osoba autorska ma w głowie zarys scen, ale rozwijanie ich jest praktycznie nieistniejące. Przez to upływ czasu był nieodczuwalny.
Co na plus było mniej żenujących, "tiktok humor", żartów, chociaż nadal były, ale obawiam się, że to może być po prostu poczucie humoru osoby autorskiej, które zwyczajnie mi się nie podoba.
Końcówka też jest naciągana, niespoilerując powiem, że przez słabą budowę relacji podczas ksiażki, koniec był conajmniej nielogiczny, nie mówiąc już o tym, że spodziewalny w swoim braku logiki.
A wywyższanie matury z historii sztuki jako czegoś wyszukanego to troche XD
Kupiłam tę książkę, zeby przekonać się, czy autorka poczyniła progres względem jej debiutu i jestem pewna, że już więcej nie sięgnę po ksiażki Eli.
Obie postacie są płasko napisane, mają kilka podstawowych cech. Andy pali, jest feministką i DDA(co było bardzo naciągane, jej trauma byla praktycznie nieodczuwalna), a Leo jest wierzący i nieziemsko przystojny. Na samym początku osoba autorska dba też o to, żeby praktycznie co zdanie wspominać o tych konkretnych cechach postaci. Sądzę, że było to niepotrzebne i nie ma co robić z czytelnika idioty. Mam też wrażenie, że autorka nie zna takich ludzi, mam na myśli palaczy/alkoholików i bardzo wierzących. Historia to taka troche fantazja, o ludziach, których się nigdy nie znało, bo realistycznie nikt się nie zachowuje jak główni bohaterowie.
Moim zdaniem osoba autorska ma w głowie zarys scen, ale rozwijanie ich jest praktycznie nieistniejące. Przez to upływ czasu był nieodczuwalny.
Co na plus było mniej żenujących, "tiktok humor", żartów, chociaż nadal były, ale obawiam się, że to może być po prostu poczucie humoru osoby autorskiej, które zwyczajnie mi się nie podoba.
Końcówka też jest naciągana, niespoilerując powiem, że przez słabą budowę relacji podczas ksiażki, koniec był conajmniej nielogiczny, nie mówiąc już o tym, że spodziewalny w swoim braku logiki.
A wywyższanie matury z historii sztuki jako czegoś wyszukanego to troche XD
April 24, 2026
Nie no, litości trochę.
W tej książce nie ma żadnych pozytywów, chyba, że za pozytyw uznamy poprawność językową i raczej nieszkodliwą fabułę. Bo obecny rynek książki jest w stanie wypluć z siebie naprawdę przerażające, obrzydliwe gnioty, jednakże niziny, jakie pewne tytuły osiągają, nie przenoszą TEJ pozycji na jakkolwiek wartościowe miejsce.
I wynika to po części z faktu, że jest to piekielnie nudna historia, która rości sobie prawo do czegoś więcej. Językowo jest to poziom lepiej niż wattpad, nic to jednakże nie zmienia, bo treści tutaj mało, wyświechtanych fraz zaś gęsto. Postaci są nierealistyczne, takie istoty nie chodzą po tej planecie, widać, że ktoś opisuje osoby, z którymi nie miał do czynienia - opisuje postaci wierzące jak i palaczy/alkoholików. Bo ilość wspomnień o Bogu w kontekście Leo przywodzi na myśl kogoś wychowanego przynajmniej w rodzinie fundamentalistycznej, a typek jest (przynajmniej podczas całej tej urojonej podróży) charakterem raczej miękkiego katolika. A o Bogu wspominamy co kilka stron, a to Leo sobie przypomni o mamie co zaleca modlitwę, a to pamiętał drogę na pamięć do kościoła - leniwa ekspozycja, pojawiająca się tylko po to, ażeby podkreślać jedną z trzech cech charakteru tej wydmuszki-postaci - wiara w Boga, ładna buzia (też podkreślane co kilka stron) i chęć pozostania na zadupiu, które najwyraźniej leży nie tylko daleko w przestrzeni, ale też daleko w czasie, gdzieś na przełomie tysiącleci, mimo, że akcja dzieje się współcześnie. Bo nawet zwykły CPN zachwyca naszych bohaterów. W XXI. W środku Europy.
A to nieznośne, niebieskowłose dziewuszysko kopcące jak lokomotywa też nie umila nam czytania. Bo w nosie mam, że jest DDA, że to i tamto, skoro jest to tylko wydmuszka, niepostać, idea, a nie żywa istota, tak jak Leo zbiór kilku cech. Ich znajomość także jest sztuczna, po prostu się znają od dawna i tyle, pasując do siebie jak wiertarka do oczodołu.
Koniec końców mamy dużo stron a niewiele treści, gdyż przynajmniej szybko się to czyta - a opinie innego twórcy tych nieszczęsnych mediów książkowych, jak to niby trzeba się zatrzymać, pomyśleć, wczuć się w historię i w podróż, można odłożyć tam, gdzie inne opinie tego typu przyszłych grafomanów - a to miejsce składa się z czterech liter. Bo gdzie mamy się zatrzymać, skoro sama podróż z Olsztyna do Warszawy ma miejsce bez opisu tej podróży, gdzie opis krótkiego wypadu do STOLICY zajmuje kilka akapitów, a podróż z Warszawy nad morze (oczywiście morze jest tutaj czymś mitycznym dla naszej biednej Andromedy) to może z pięć zdań? Tu nie ma się gdzie zatrzymać, bo ta podróż pędzi jakby bohaterowie podróżowali co najmniej z prędkością Voyagera. Szybki opis Olsztyna, szybki opis Warszawy, nagle skok nad morze i co mówią nam postaci? Że minęły już dwa tygodnie poza domem. Gdzie się podziały te dwa tygodnie? Mało mięsista ta powieść.
Tytuł napisany dla estetyki, której to nie osiągnął. Przemyślenia na poziomie dziewcząt z drugiej liceum, które dorwały wreszcie Donne Tart i czytają na przerwach artykuły o Camusie. Historia nierealna, nierealne postaci, nierealna Polska powiatowa (absolutne zadupie, gdzie nasi bohaterowie nie widzieli nawet porządnej stacji paliw, ale gdzie rodzice Leo mają pełnoprawną restaurację, a on sam mógł iść do liceum, których się nie otwiera w tak odludnych miejscach, jakim jest niby to miasteczko). Kolejna bezsensowna książka, napisana przez jakieś dziwne założenie, że skoro się książki czyta, skoro o książkach się opowiada, to można je pisać. I oczywiście - można. Ale szkoda czasu, szkoda papieru, szkoda marnowania neuronów na coś tak nijakiego.
Może jeszcze kilkadziesiąt lat i wreszcie jakiś influencer książkowy stworzy wreszcie coś dobrego.
W tej książce nie ma żadnych pozytywów, chyba, że za pozytyw uznamy poprawność językową i raczej nieszkodliwą fabułę. Bo obecny rynek książki jest w stanie wypluć z siebie naprawdę przerażające, obrzydliwe gnioty, jednakże niziny, jakie pewne tytuły osiągają, nie przenoszą TEJ pozycji na jakkolwiek wartościowe miejsce.
I wynika to po części z faktu, że jest to piekielnie nudna historia, która rości sobie prawo do czegoś więcej. Językowo jest to poziom lepiej niż wattpad, nic to jednakże nie zmienia, bo treści tutaj mało, wyświechtanych fraz zaś gęsto. Postaci są nierealistyczne, takie istoty nie chodzą po tej planecie, widać, że ktoś opisuje osoby, z którymi nie miał do czynienia - opisuje postaci wierzące jak i palaczy/alkoholików. Bo ilość wspomnień o Bogu w kontekście Leo przywodzi na myśl kogoś wychowanego przynajmniej w rodzinie fundamentalistycznej, a typek jest (przynajmniej podczas całej tej urojonej podróży) charakterem raczej miękkiego katolika. A o Bogu wspominamy co kilka stron, a to Leo sobie przypomni o mamie co zaleca modlitwę, a to pamiętał drogę na pamięć do kościoła - leniwa ekspozycja, pojawiająca się tylko po to, ażeby podkreślać jedną z trzech cech charakteru tej wydmuszki-postaci - wiara w Boga, ładna buzia (też podkreślane co kilka stron) i chęć pozostania na zadupiu, które najwyraźniej leży nie tylko daleko w przestrzeni, ale też daleko w czasie, gdzieś na przełomie tysiącleci, mimo, że akcja dzieje się współcześnie. Bo nawet zwykły CPN zachwyca naszych bohaterów. W XXI. W środku Europy.
A to nieznośne, niebieskowłose dziewuszysko kopcące jak lokomotywa też nie umila nam czytania. Bo w nosie mam, że jest DDA, że to i tamto, skoro jest to tylko wydmuszka, niepostać, idea, a nie żywa istota, tak jak Leo zbiór kilku cech. Ich znajomość także jest sztuczna, po prostu się znają od dawna i tyle, pasując do siebie jak wiertarka do oczodołu.
Koniec końców mamy dużo stron a niewiele treści, gdyż przynajmniej szybko się to czyta - a opinie innego twórcy tych nieszczęsnych mediów książkowych, jak to niby trzeba się zatrzymać, pomyśleć, wczuć się w historię i w podróż, można odłożyć tam, gdzie inne opinie tego typu przyszłych grafomanów - a to miejsce składa się z czterech liter. Bo gdzie mamy się zatrzymać, skoro sama podróż z Olsztyna do Warszawy ma miejsce bez opisu tej podróży, gdzie opis krótkiego wypadu do STOLICY zajmuje kilka akapitów, a podróż z Warszawy nad morze (oczywiście morze jest tutaj czymś mitycznym dla naszej biednej Andromedy) to może z pięć zdań? Tu nie ma się gdzie zatrzymać, bo ta podróż pędzi jakby bohaterowie podróżowali co najmniej z prędkością Voyagera. Szybki opis Olsztyna, szybki opis Warszawy, nagle skok nad morze i co mówią nam postaci? Że minęły już dwa tygodnie poza domem. Gdzie się podziały te dwa tygodnie? Mało mięsista ta powieść.
Tytuł napisany dla estetyki, której to nie osiągnął. Przemyślenia na poziomie dziewcząt z drugiej liceum, które dorwały wreszcie Donne Tart i czytają na przerwach artykuły o Camusie. Historia nierealna, nierealne postaci, nierealna Polska powiatowa (absolutne zadupie, gdzie nasi bohaterowie nie widzieli nawet porządnej stacji paliw, ale gdzie rodzice Leo mają pełnoprawną restaurację, a on sam mógł iść do liceum, których się nie otwiera w tak odludnych miejscach, jakim jest niby to miasteczko). Kolejna bezsensowna książka, napisana przez jakieś dziwne założenie, że skoro się książki czyta, skoro o książkach się opowiada, to można je pisać. I oczywiście - można. Ale szkoda czasu, szkoda papieru, szkoda marnowania neuronów na coś tak nijakiego.
Może jeszcze kilkadziesiąt lat i wreszcie jakiś influencer książkowy stworzy wreszcie coś dobrego.
This entire review has been hidden because of spoilers.
March 30, 2026
niby widziałam, że w tej prostocie ma być coś ważnego i wartościowego, ale w ogóle to do mnie nie trafiło. nie wczułam się w bohaterów ani w ich historię, ich los był mi całkowicie obojętny. było to po prostu słabe i płytkie :c do tego zapomnę o tym za dwa dni, także stąd taka ocena
Review of advance copy
bardzo chciałom kochać tę książkę, ale niestety totalnie mi nie siadła, aż głupio mi, że tak sie jarałom, a mi się nie podobała. całość wydała mi się trochę płytka, i jakby bezcelowa? nie pasowała mi też aż moim zdaniem momentami męcząca prostota języka. no nic, zostanę przy "chaosie"
March 15, 2026
2.5 ⭐️
nie do końca mi siadła ale plus za klimat
nie do końca mi siadła ale plus za klimat
May 4, 2026
girl whatever
March 11, 2026
Czuję, że jeszcze długo nie pozbieram się po tej historii. Ponownie jak przy chaosie, poczułam się wysłuchana i zaakceptowana. Chyba nie umiem opisać uczucia, jakie mi uczestniczyło podczas czytania, ale było cudowne. Jeśli jutro zdecyduje się na reread to się nie zdziwię.
Read
March 13, 20261. coś czuję, że jeszcze długo będę o niej myśleć
2. aaaaaaa musze narysować andy i leo
2. aaaaaaa musze narysować andy i leo
April 22, 2026
Nie do końca rozumiem dlaczego osoba autorska popisała się własnym nazwiskiem pod zlepkiem nawiązań do popkultury i social mediów który jest bardziej jak moje scenariusze przed snem niż jak książka.
OGROMNY OGROMNY potencjał napisany w tragiczny, karykaturalny wręcz sposób, bo nie nazwę inaczej tekstu w którym niezręczne i płytkie dialogi łączą się z całkiem ładnymi metaforami a całość fabuły to nie naturalnie skaczące pojedyncze sceny...
Jakby performatywny pseudo intelektualista był książką to taką. Worst way possible.
OGROMNY OGROMNY potencjał napisany w tragiczny, karykaturalny wręcz sposób, bo nie nazwę inaczej tekstu w którym niezręczne i płytkie dialogi łączą się z całkiem ładnymi metaforami a całość fabuły to nie naturalnie skaczące pojedyncze sceny...
Jakby performatywny pseudo intelektualista był książką to taką. Worst way possible.
March 19, 2026
Zmieniam na trzy bo za dużo przyczepien jednak
Zdecydowanie mogłaby być dłuższa, żeby poświęcić bohaterom jeszcze więcej czasu, bo na tych nieco ponad 200 stronach pojawia się masa ciekawych wątków, relacji między Andy i Leo bardzo ciekawa, skomplikowana ale po prostu wiem że mogło być jeszcze lepiej. Reprezentacja osób queerowych świetna, strasznie mi się podoba to, że żadne z nich się nie definiuje, nie określa się bo nie wiedzą kim są i zaczynają to sobie rozgryzać dopiero. Klimat zbudowany tak, że mam ochotę wyruszyć sb na miesięczny roadtrip i spać w bagażniku, znalazłam sporo momentów, które ze mną rezonowały, ALE jako psychofanka Queen (skusiły mnie te nawiązania, którymi Eli się trochę reklamowała) chciałam powiedzieć, że tytuły rozdziałów to dla mnie za mało jednak xD można by tu więcej podziałać. Nie zmienia to faktu, że mam nadzieję że książki około ya w Polsce będą iść tą drogą i życzę rozwoju pióra bo potencjał jest potężny
PS wątek dziennikarki do dupy XD zupełnie niepotrzebny
PPS w sumie dlaczego jest aż tak dramatycznie na koniec xD naprawdę nie mogą się odwiedzać? On ma prawko, może sb przyjechać, ona pewnie ma jakiś pociąg, bus, cokolwiek, jeśli tak im zależy to przyjaźń nie upadnie tbh więc to trochę mało realistyczne, trochę tak drama dla dramy, żeby bardzo zmusić czytelnika do płaczu mam wrażenie
Zdecydowanie mogłaby być dłuższa, żeby poświęcić bohaterom jeszcze więcej czasu, bo na tych nieco ponad 200 stronach pojawia się masa ciekawych wątków, relacji między Andy i Leo bardzo ciekawa, skomplikowana ale po prostu wiem że mogło być jeszcze lepiej. Reprezentacja osób queerowych świetna, strasznie mi się podoba to, że żadne z nich się nie definiuje, nie określa się bo nie wiedzą kim są i zaczynają to sobie rozgryzać dopiero. Klimat zbudowany tak, że mam ochotę wyruszyć sb na miesięczny roadtrip i spać w bagażniku, znalazłam sporo momentów, które ze mną rezonowały, ALE jako psychofanka Queen (skusiły mnie te nawiązania, którymi Eli się trochę reklamowała) chciałam powiedzieć, że tytuły rozdziałów to dla mnie za mało jednak xD można by tu więcej podziałać. Nie zmienia to faktu, że mam nadzieję że książki około ya w Polsce będą iść tą drogą i życzę rozwoju pióra bo potencjał jest potężny
PS wątek dziennikarki do dupy XD zupełnie niepotrzebny
PPS w sumie dlaczego jest aż tak dramatycznie na koniec xD naprawdę nie mogą się odwiedzać? On ma prawko, może sb przyjechać, ona pewnie ma jakiś pociąg, bus, cokolwiek, jeśli tak im zależy to przyjaźń nie upadnie tbh więc to trochę mało realistyczne, trochę tak drama dla dramy, żeby bardzo zmusić czytelnika do płaczu mam wrażenie
March 21, 2026
trochę nie wiem co myśleć, bo wiele rzeczy mi nie pasowało, ale posłowie podniosło moją opinię o całokształcie i tym co chciano przekazać, nie zmienia to faktu, że się lekko zawiodłam, a szkoda, bo osobę autorską bardzo lubię i śledzę w socialach
May 7, 2026
najbardziej nierealistyczną rzeczą było to, że nie zbankrutowali przez ceny paliw
March 19, 2026
może niektórych zachwyci ta prostota języka i historii, ale mnie nie poruszyła niestety nawet przez chwilę... 2.5
March 26, 2026
⭐️ 2.7/5
Yo kupiłam tę książkę żeby sobie wreszcie wyrobić opinię o książkach Eli, zamiast niedowierzać że taka świeżo upieczona osoba autorska może pisać naprawdę dobrze i oto moje myśli
Historia jest moim zdaniem o wiele bardziej płytka, niż można by się spodziewać. Skomplikowane problemy przedstawione są dość prosto, a czasami wrzucana jest taka chamska ekspozycja której funkcji zupełnie nie rozumiem
Z jednej strony mamy takie super sceny jak to wspólne milczenie albo kiedy Leo podaje Andy słuchawkę i puszcza w niej piosenkę „sorry”. To super pokazuje ich przewrotną relacje i wzajemne zaufanie. A potem, na wypadek gdyby czytelnik był głupi, dostajemy grubo ciosane zdania „bohaterowie znali się od dziecka, bo byli najlepszymi przyjaciółmi, siedzieli w komfortowej, znanej ciszy bla bla” i to threw me off tyle razy!! Myślę że aby ukazać skomplikowane relacje jak ta bohaterów, lepiej jest pokazywać niż mówić. W tekście pojawia się wiele barwnych przykładów ilustrujących kształtowanie się ich przyjaźni, ale wciąż ekspozycja budowana jest tu głównie dosłownymi, często niepotrzebnymi zdaniami.
To w połączeniu z prostym, dość monotonnym stylem pisania sprawia, że mam wrażenie, iż osoba autorska ma po prostu nie dość rozwinięty warsztat - bo pomysł jest, trochę taki XXI wieczny wzięty z tik toka, ale bardzo fajny - tylko ta jego realizacja czasami okazuje się jednak płytsza niż powinna. Pokochałabym tę książkę w wieku 13 lat, te wiecznie wkurzoną bohaterkę o krzywym nosie, to nieszczęsne zakończenie i postacie. Myślę, że dla takich odbiorców właśnie ta historia jest - szukających zrozumienia, dorastających. Totalnie się cieszę że ktoś tam na świecie to przeczyta i to mu napewno pomoże. Dla mnie jednak mogłaby być lepsza.
Mimo że książka jest trochę płytka i niedopracowana czasami, uwielbiam ten pomysł na relacje, osadzenie akcji w Polsce i postacie!! Andromeda to taka polska Alaska Young a Leo jest spoko i ładny. Na giga plus jest u mnie to, że nie wszystko się na koniec wyjaśniło, jak ich orientację, problemu uzależnieniowe, trauma religijna. Jakby nie, to jest dwoje ludzi którzy odkrywają siebie i ta jedna podróż nie odpowiada na ich wszystkie pytania. Nie każda historia ma dobre domknięcie - oni po prostu się kończą. I to wsm giga smutne i prawdziwe jak o tym pomyślę, może zaraz zapłaczę. Tragiczne i odważne zakończenie
No więc tak to są moje opinie lol trochę zhejtowalam ale to tylko żeby wyrównać te wszystkie overhyped opinie których jest sporo, bo tak wsm to tekst mi się podobał i może sobie jeszcze pomyślę o nim here and there
Na koniec wolne myśli:
- czemu oni mieli tyle kasy na tym wyjeździe. Jakby ja czaję że oni oszczędzali ale kurde kawa ze Starbucksa i innych takich codziennie, a na hotele i parking skąpią. Za te dwie kawy jednego dnia to mogli już opłacić ten parking za 50zł lol
- fajnie że religia/rodzice Leo nie są tu demonizowani, wręcz pokazani trochę w dobrym świetle. To byłaby niezła droga na skróty a tak to nie mają się czego przyczepić w niby lewackiej lekturze
- Leo nie jest gejem? bo ja lowkey tak to interpretuje ale notka autorska mówi inaczej i nie wiem czy nie jestem obligowana jej słuchać z respektu
J.Ch.
Yo kupiłam tę książkę żeby sobie wreszcie wyrobić opinię o książkach Eli, zamiast niedowierzać że taka świeżo upieczona osoba autorska może pisać naprawdę dobrze i oto moje myśli
Historia jest moim zdaniem o wiele bardziej płytka, niż można by się spodziewać. Skomplikowane problemy przedstawione są dość prosto, a czasami wrzucana jest taka chamska ekspozycja której funkcji zupełnie nie rozumiem
Z jednej strony mamy takie super sceny jak to wspólne milczenie albo kiedy Leo podaje Andy słuchawkę i puszcza w niej piosenkę „sorry”. To super pokazuje ich przewrotną relacje i wzajemne zaufanie. A potem, na wypadek gdyby czytelnik był głupi, dostajemy grubo ciosane zdania „bohaterowie znali się od dziecka, bo byli najlepszymi przyjaciółmi, siedzieli w komfortowej, znanej ciszy bla bla” i to threw me off tyle razy!! Myślę że aby ukazać skomplikowane relacje jak ta bohaterów, lepiej jest pokazywać niż mówić. W tekście pojawia się wiele barwnych przykładów ilustrujących kształtowanie się ich przyjaźni, ale wciąż ekspozycja budowana jest tu głównie dosłownymi, często niepotrzebnymi zdaniami.
To w połączeniu z prostym, dość monotonnym stylem pisania sprawia, że mam wrażenie, iż osoba autorska ma po prostu nie dość rozwinięty warsztat - bo pomysł jest, trochę taki XXI wieczny wzięty z tik toka, ale bardzo fajny - tylko ta jego realizacja czasami okazuje się jednak płytsza niż powinna. Pokochałabym tę książkę w wieku 13 lat, te wiecznie wkurzoną bohaterkę o krzywym nosie, to nieszczęsne zakończenie i postacie. Myślę, że dla takich odbiorców właśnie ta historia jest - szukających zrozumienia, dorastających. Totalnie się cieszę że ktoś tam na świecie to przeczyta i to mu napewno pomoże. Dla mnie jednak mogłaby być lepsza.
Mimo że książka jest trochę płytka i niedopracowana czasami, uwielbiam ten pomysł na relacje, osadzenie akcji w Polsce i postacie!! Andromeda to taka polska Alaska Young a Leo jest spoko i ładny. Na giga plus jest u mnie to, że nie wszystko się na koniec wyjaśniło, jak ich orientację, problemu uzależnieniowe, trauma religijna. Jakby nie, to jest dwoje ludzi którzy odkrywają siebie i ta jedna podróż nie odpowiada na ich wszystkie pytania. Nie każda historia ma dobre domknięcie - oni po prostu się kończą. I to wsm giga smutne i prawdziwe jak o tym pomyślę, może zaraz zapłaczę. Tragiczne i odważne zakończenie
No więc tak to są moje opinie lol trochę zhejtowalam ale to tylko żeby wyrównać te wszystkie overhyped opinie których jest sporo, bo tak wsm to tekst mi się podobał i może sobie jeszcze pomyślę o nim here and there
Na koniec wolne myśli:
- czemu oni mieli tyle kasy na tym wyjeździe. Jakby ja czaję że oni oszczędzali ale kurde kawa ze Starbucksa i innych takich codziennie, a na hotele i parking skąpią. Za te dwie kawy jednego dnia to mogli już opłacić ten parking za 50zł lol
- fajnie że religia/rodzice Leo nie są tu demonizowani, wręcz pokazani trochę w dobrym świetle. To byłaby niezła droga na skróty a tak to nie mają się czego przyczepić w niby lewackiej lekturze
- Leo nie jest gejem? bo ja lowkey tak to interpretuje ale notka autorska mówi inaczej i nie wiem czy nie jestem obligowana jej słuchać z respektu
J.Ch.
April 5, 2026
surprisingly not bad
April 3, 2026
jedna z najgorszych książek jakie przeczytałam, jaj znajdę chwilę do zmarnowania to napiszę faktyczną recenzje.
April 4, 2026
Czytając niektóre z waszych recenzji odnoszę wrażenie, że czytacie wszystkie książki w ten sam sposób. Tak jak poezja różni się od prozy, tak samo sama proza jest prozie nierówna. Dwieście stron książki to nie zawsze "o szybko sobie przeczytam" i dobrze widać to w drugiej publikacji Eli. Czytałem opinię, że sama podróż była dla was za szybka i w ogóle tego nie czuliście. Może problemem był właśnie fakt, że zapomnieliście się zatrzymać? Tempo tej książki jest niezmienne, wolniejsze od takich, które mają 400> stron. Czytałem ją cztery dni i zdążyłem w tym czasie dobrze się zżyć z bohaterami, przeżyć ich problemy i ogromnie im współczuć. Rozumiem doskonale uczucia Andromedy, jej perspektywę na przyjaciela i te bolesne szkiełko, przez które patrzy na jego życie.
Książka dotknęła wielu ważnych problemów, małomiasteczkowej queerowości, religijności, problemów z używkami, nawet dała radę zahaczyć o toksyczność hookup culture, która była czymś dziwnym, nienaturalnym i szokującym dla zdrowej osoby (i słusznie!). Balans między akcją, a opisem miast był dobrze wyważony, powieść (szczęśliwie) nie była wycieczką krajoznawczą, skupiała się na bohaterach i akcji. Uważam, że to bardzo subtelne, łagodne i płynne przejście autorki z powieści pisanej wierszem, na tą przedstawioną w sposób bardziej klasyczny. Czekam na kolejną książkę Eli!!!
Książka dotknęła wielu ważnych problemów, małomiasteczkowej queerowości, religijności, problemów z używkami, nawet dała radę zahaczyć o toksyczność hookup culture, która była czymś dziwnym, nienaturalnym i szokującym dla zdrowej osoby (i słusznie!). Balans między akcją, a opisem miast był dobrze wyważony, powieść (szczęśliwie) nie była wycieczką krajoznawczą, skupiała się na bohaterach i akcji. Uważam, że to bardzo subtelne, łagodne i płynne przejście autorki z powieści pisanej wierszem, na tą przedstawioną w sposób bardziej klasyczny. Czekam na kolejną książkę Eli!!!
June 8, 2026
zaczęłam po maturach i skończyłam w trakcie chaosu rekrutacji na studia aktorskie- ilość życia w tej książce, realiów tego dziwnego i zmiennego okresu życia, była dla mnie równie pocieszająca jak i przygnębiająca.
rozumiem wszelkie mieszane opinie, jednak dla mnie najważniejsze i najpiękniejsze jest to , że ta książka żyje. trzymając ją w rękach czułam jakbym trzymała oddychającą istotę- fragment życia dwójki ludzi, w których fikcyjność wciąż nie wierzę.
tak denerwowałam się na nich, lecz rozumiałam równie mocno.
Eli, dziekuję za napisanie tej książki.
rozumiem wszelkie mieszane opinie, jednak dla mnie najważniejsze i najpiękniejsze jest to , że ta książka żyje. trzymając ją w rękach czułam jakbym trzymała oddychającą istotę- fragment życia dwójki ludzi, w których fikcyjność wciąż nie wierzę.
tak denerwowałam się na nich, lecz rozumiałam równie mocno.
Eli, dziekuję za napisanie tej książki.
April 10, 2026
Spodziewałam sie czegoś lepszego. Czuję, że ta książka nie wie czym chce być, więc jest wszystkim i niczym naraz. Najbardziej przeszkadzają mi dwie rzeczy: opisy podróży i relacje z miastem rodzinnym bohaterów. Cała opowieść leci jednym ciągiem, czasami opisy miast sprowadzają się tylko do "leniwe słońce świeciło na pastelowe kamieniczki a w tle Wisła jak srebrna wstęga". Bez paru elementów charakterystycznych dla miejsca (np. minęli Neptuna) nie wiadomo w jakim mieście sie znajdują, równie dobrze mogliby być cały czas w tym samym. Brakuje mi tu rozróżnienia, opisania co jest niezwykłego w tym miejscu, jakie emocje wywołuje poza "wow, tu jest inaczej niż w naszym rodzinnym mieście". Druga sprawa to właśnie przywiązanie bohaterów do tego miasta w realiach współczesnego świata. Jakby była to historia osadzona w latach 90. czy lata dwa tysiące to byłoby to bardziej realne i prawdziwe, ale w 2024-25? Rozumiem, że bohaterowie wychowywali się tam wcześniej itd., ale naprawdę czuję się jakby to była wioska odetnięta od cywilizacji, prawie jak w ,,Chłopach". Jeszcze dla Andromedy jestem w stanie to zrozumieć, ale Leo? Przecież ma prawo jazdy, więc musiał ukończyć kurs i zdać egzamin, więc albo miasto, w którym mieszkali nie jest aż tak małe (w jakim w ogóle małym mieście jest restauracja?) albo Leo musiał dojeżdżać gdzieś do większego miasta, nawet jeśli nie był to Olsztyn. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że z dzieckiem z niepełnosprawnością byli z dwa razy w mieście wojewódzkim i tyle, nigdy żadnego wyjazdu po prostu na weekend, po głupie zakupy do Ikei czy jakieś formalności w urzędzie. Nie są to czasy gdzie mieszkając na wsi/w miasteczku jesteś totalnie odcięty od cywilizacji. Po prostu tego nie kupuję. Sama podróż też mnie nie przekonuje. Rozumiem ideę, że czasami sama podróż jest ważniejsza niż dany cel, ale tutaj tego nie czuć, nie ma tych emocji poza przewracaniem oczami kiedy Andromeda ma problem o coś z nikąd. Nie zgadzam się również z opinią niektórych, że nie możecie czytać tak samo wszystkich książek szybko byle przeczytać tylko trzeba się zatrzymać i przez pare dni żyć razem z bohaterami. Mam to gdzieś, mogę przeczytać książkę w miesiąc, rok albo jeden dzień i to nie zmienia tempa pisania i przwiazania do bohaterów. Całość wydaję mi się za szybka, jak rozprawka na polski, z którą masz się zmieścić w limicie i starasz się nie przekraczać tego limitu, byle było te 400 słów i tyle. Zawiodłam się na tej książce, liczyłam na coś więcej, większe rozbudowanie tego świata, tego przedstawionego czy też związanego z introspekcjami bohaterów. W tych i wielu innych płaszczyznach po prostu odczuwam odhaczanie elementów ale brak ich rozwinięcia i wyciągnięcia z nich tego co najlepsze.
PS relacja Leo z Andromedą też jakoś nie porywa. Czasami czułam, że Andromeda w pewien sposób musi mieć kontrolę nad Leo i nim specjalnie tak obraca, żeby to on ulegał jej, co nie jest za bardzo przedstawione jako złe w książce, chyba że tylko ja to widzę i mam z tym problem. Do tego powtarzanie tyle razy tych samych rzeczy. Nie wiem jaki to ma sens. Tak, zrozumiałam, że Andromeda ma problem z papierosami jak wypala jednego średnio co drugą stronę. Tak, zrozumiałam, że Leo jest piękny i jak z kimś rozmawia to ta osoba jest oczarowana. Dotarło i co w związku z tym?
PS relacja Leo z Andromedą też jakoś nie porywa. Czasami czułam, że Andromeda w pewien sposób musi mieć kontrolę nad Leo i nim specjalnie tak obraca, żeby to on ulegał jej, co nie jest za bardzo przedstawione jako złe w książce, chyba że tylko ja to widzę i mam z tym problem. Do tego powtarzanie tyle razy tych samych rzeczy. Nie wiem jaki to ma sens. Tak, zrozumiałam, że Andromeda ma problem z papierosami jak wypala jednego średnio co drugą stronę. Tak, zrozumiałam, że Leo jest piękny i jak z kimś rozmawia to ta osoba jest oczarowana. Dotarło i co w związku z tym?
March 16, 2026
2.5
Kurde mam niestety słabe odczucia a byłam bardzo tą książką podekscytowana po „pięknym chaosie twej duszy” .
Najszybciej będzie jeśli wymienię w punktach co mi nie pasowało :
1. sztuczne i nie realistyczne dialogi
2. Książka była taka jakby do końca nie wiedziała czym chce być . Z jednej strony dostajemy jakieś ładne przemyślenia i cytaty a z drugiej nie śmieszne żarty np. o gofrach w kształcie miejsc intymnych .
3. Bohaterka momentami była bezpodstawnie wredna dla całkowicie obcych osób . Ja rozumiem, że ma jakieś traumy z przeszłości i ciężki charakter, ale pyskować do Staszej pani która nie powiedziała nic złego ?
4. Brakowało mi w tej książce jeszcze takich 50 stron . Czuję niedosyt w prawie wszystkich wątkach .
Z plusów to:
1. Podróż po miastach w Polsce. Miało to jakiś taki fajny urok .
2. Leo jako bohater . Chwycił mnie że serce i był mega uroczy
3. Szybko się czytało
Kurde mam niestety słabe odczucia a byłam bardzo tą książką podekscytowana po „pięknym chaosie twej duszy” .
Najszybciej będzie jeśli wymienię w punktach co mi nie pasowało :
1. sztuczne i nie realistyczne dialogi
2. Książka była taka jakby do końca nie wiedziała czym chce być . Z jednej strony dostajemy jakieś ładne przemyślenia i cytaty a z drugiej nie śmieszne żarty np. o gofrach w kształcie miejsc intymnych .
3. Bohaterka momentami była bezpodstawnie wredna dla całkowicie obcych osób . Ja rozumiem, że ma jakieś traumy z przeszłości i ciężki charakter, ale pyskować do Staszej pani która nie powiedziała nic złego ?
4. Brakowało mi w tej książce jeszcze takich 50 stron . Czuję niedosyt w prawie wszystkich wątkach .
Z plusów to:
1. Podróż po miastach w Polsce. Miało to jakiś taki fajny urok .
2. Leo jako bohater . Chwycił mnie że serce i był mega uroczy
3. Szybko się czytało
April 6, 2026
przyjemnie napisana, ale niestety zbyt krótka by rozwinąć wszystkie rozpoczęte wątki
May 8, 2026
zaczne od plusow, bo bedzie szybciej:
1. szybko sie czytalo
2. pomysl ksiazki o podrozy po polsce byl spoko
pomysl moze i byl spoko, ale wykonanie naprawde zostawia wiele do zyczenia:
1. tak naprawde nie wiem nic o postaciach i nic mnie z nimi nie laczy. ich cechy mozna podsumowac tak: leo jest religijny, mily i przystojny, a andromeda jest jego przeciwienstwem. nie czuje zadnego przywiazania do bohaterow i ich los nie mogl mnie mniej interesowac.
2. watek dziennikarski pod koniec wzial sie doslownie z nikad. nie laczy sie on w zaden sposob z tym, co jest przedstawione w ksiazce i moim zdaniem nie pasuje do andromedy jako postaci.
3. rzekome przedstawienie cech DDA - jako osoba, ktora naprawde jest obeznana w temacie traum i ich wplywu na czlowieka, moge smialo stwierdzic - andromeda nie wykazuje ZADNYCH cech DDA w ksiazce, a jedynym dowodem na to jest notatka z tylu ksiazki. moje zdanie jest takie - jesli jako autor musisz mi cos napisac poza ksiazka, zebym o tym wiedziala nie umiesz przedstawic bohatera w dobry sposob.
4. literowki - naprawde szkoda slow. bohemian rapsody zamiast bohemian rHapsody, dior savage zamiast dior saUvage oraz mowolnie zamiast mimowolnie. gdy zobaczylam te slowa stracilam nadzieje na to, ze ta ksiazka bedzie dobra.
5. zachowanie andromedy - ma byc dowodem na to ze przezyla traume, ale jedyne o czym swiadczy to zlosliwosc bohaterki. scena w ktorej ona krzyczy na leo doprowadzajac go do placzu, po czym gdy on tez podniesie glos staje sie od razu najgorsza osoba swiata mocno mnie zniesmaczyla.
6. nagle porzucenie uprzedzenia leo do gejow - tuz przed aktem 2 nie byl w stanie nawet powiedziec slowa gej ze wzgledu na swoja wiare, a 30 stron pozniej nagle prowadzi rozmowe z andromeda na temat tego ktore osoby z rodzin krolewskich mogly byc czlonkami lgbt?? to sie tak bardzo nie klei ze az szkoda gadac, zwlaszcza ze w miedzyczasie nie sa pokazane zadne przemyslenia leo na ten temat, ktore moglyby pokazac zmiane jego nastawienia.
1. szybko sie czytalo
2. pomysl ksiazki o podrozy po polsce byl spoko
pomysl moze i byl spoko, ale wykonanie naprawde zostawia wiele do zyczenia:
1. tak naprawde nie wiem nic o postaciach i nic mnie z nimi nie laczy. ich cechy mozna podsumowac tak: leo jest religijny, mily i przystojny, a andromeda jest jego przeciwienstwem. nie czuje zadnego przywiazania do bohaterow i ich los nie mogl mnie mniej interesowac.
2. watek dziennikarski pod koniec wzial sie doslownie z nikad. nie laczy sie on w zaden sposob z tym, co jest przedstawione w ksiazce i moim zdaniem nie pasuje do andromedy jako postaci.
3. rzekome przedstawienie cech DDA - jako osoba, ktora naprawde jest obeznana w temacie traum i ich wplywu na czlowieka, moge smialo stwierdzic - andromeda nie wykazuje ZADNYCH cech DDA w ksiazce, a jedynym dowodem na to jest notatka z tylu ksiazki. moje zdanie jest takie - jesli jako autor musisz mi cos napisac poza ksiazka, zebym o tym wiedziala nie umiesz przedstawic bohatera w dobry sposob.
4. literowki - naprawde szkoda slow. bohemian rapsody zamiast bohemian rHapsody, dior savage zamiast dior saUvage oraz mowolnie zamiast mimowolnie. gdy zobaczylam te slowa stracilam nadzieje na to, ze ta ksiazka bedzie dobra.
5. zachowanie andromedy - ma byc dowodem na to ze przezyla traume, ale jedyne o czym swiadczy to zlosliwosc bohaterki. scena w ktorej ona krzyczy na leo doprowadzajac go do placzu, po czym gdy on tez podniesie glos staje sie od razu najgorsza osoba swiata mocno mnie zniesmaczyla.
6. nagle porzucenie uprzedzenia leo do gejow - tuz przed aktem 2 nie byl w stanie nawet powiedziec slowa gej ze wzgledu na swoja wiare, a 30 stron pozniej nagle prowadzi rozmowe z andromeda na temat tego ktore osoby z rodzin krolewskich mogly byc czlonkami lgbt?? to sie tak bardzo nie klei ze az szkoda gadac, zwlaszcza ze w miedzyczasie nie sa pokazane zadne przemyslenia leo na ten temat, ktore moglyby pokazac zmiane jego nastawienia.
Read
March 16, 2026zostawiam bez oceny, bo nie wiem jak ją ocenić
Read
March 12, 2026zdecydowanie ma swoje momenty, które są świetne zarówno pod względem treści i formy, jednak niezbyt intensywnie odczułxm przemianę bohaterów, a w tekście znalazlxm kilka dla mnie nieintuicyjnych rozwiązań, ale ogólnie mega spoko
June 30, 2026
1/5 ★
Ładna okładka, a poza tym nie wiem co dobrego mogę powiedzieć o tej książce. Na samym początku nawet zainteresowała mnie fabuła i pomyślałam, że nie jest tak źle, ale było. Jeśli lubicie nudne książki jak flaki z olejem, to ona jest dla was. Po pierwsze postać Andromedy, jej jedynymi cechami mam wrażenie jest palenie, to że ma niebieskie włosy i matkę alkoholiczkę. Podstawowym problemem jest to, że nie wiem co miałam z niej wynieść, ponieważ przez te 200 stron poznajemy bohaterów w jakichś urywkach ich życia które nic nie wnoszą. Później dostajemy jakieś losowe spotkania z ludźmi czy to Andromedy czy Leo i może z jedna na 10 ma jakiś sens i serio coś wnosi. Szczerze można by przeczytać tylko parę pierwszych rozdziałów i parę ostatnich i myślę, że niewiele by to zmieniło. Czy dało się tą historię poprowadzić inaczej? ciekawiej? wątpię, ponieważ niby widać tu jakiś pomysł, ale wymagałby on czegoś więcej niż tylko motyw podróży i główna bohaterka z mommy issues. Dobrym elementem były te “wywiady”? ale raczej też dobrym w tym była sama koncepcja niż wykonanie, czytając to nie do końca wiedziałam co mam o tym myśleć i jak to odebrać. Ciekawe jest też to, że główni bohaterowie traktują swoją wielką “rozłąkę” ze względu na wyjazd Andromedy do miasta, jako coś nie do przeskoczenia w XXI wieku. Co jest dla mnie nielogiczne.
Ładna okładka, a poza tym nie wiem co dobrego mogę powiedzieć o tej książce. Na samym początku nawet zainteresowała mnie fabuła i pomyślałam, że nie jest tak źle, ale było. Jeśli lubicie nudne książki jak flaki z olejem, to ona jest dla was. Po pierwsze postać Andromedy, jej jedynymi cechami mam wrażenie jest palenie, to że ma niebieskie włosy i matkę alkoholiczkę. Podstawowym problemem jest to, że nie wiem co miałam z niej wynieść, ponieważ przez te 200 stron poznajemy bohaterów w jakichś urywkach ich życia które nic nie wnoszą. Później dostajemy jakieś losowe spotkania z ludźmi czy to Andromedy czy Leo i może z jedna na 10 ma jakiś sens i serio coś wnosi. Szczerze można by przeczytać tylko parę pierwszych rozdziałów i parę ostatnich i myślę, że niewiele by to zmieniło. Czy dało się tą historię poprowadzić inaczej? ciekawiej? wątpię, ponieważ niby widać tu jakiś pomysł, ale wymagałby on czegoś więcej niż tylko motyw podróży i główna bohaterka z mommy issues. Dobrym elementem były te “wywiady”? ale raczej też dobrym w tym była sama koncepcja niż wykonanie, czytając to nie do końca wiedziałam co mam o tym myśleć i jak to odebrać. Ciekawe jest też to, że główni bohaterowie traktują swoją wielką “rozłąkę” ze względu na wyjazd Andromedy do miasta, jako coś nie do przeskoczenia w XXI wieku. Co jest dla mnie nielogiczne.
March 21, 2026
jestem trochę rozczarowana, bo naprawdę czekałam z ekscytacją na kolejną pozycję od Eli. Po debiutanckim tytule, który mnie zmiótł z planszy spodziewałam się podobnych emocji przy tej pozycji. Wydaje mi się, że ta historia się trochę pogubiła w tym gdzie idzie. Niektóre wątki powinny być wydłużone, inne zdecydowanie skrócone. Nie jest to zła książka, czytało się ją naprawdę przyjemnie, ale nie rozumiem jakie miało być przesłanie. Emocje gdzieś mi umknęły i puenta rozmyła.
Displaying 1 - 30 of 213 reviews































