Marianna Roszkowska jest niesamowicie silna. Nie płacze. Nie krzyczy. Idzie przez życie odważnie, z podniesioną głową, gotowa samodzielnie stawić czoła wszelkim przeciwnościom. Nic i nikt jej nie złamie, nawet wojna, okupacja, strata, groza wszechobecnej śmierci, chyba że... pewnego dnia poczuje w gardle supeł i to, jak trudno jest po prostu być, oddychać.
Victor Giroud nie ma domu. Nie zamierza nigdy wracać do Monachium. Nie ma ojczyzny - Francuzem mu być nie wolno, Niemcem być nie chce. Nie ma też rodziny. Po matce i bracie pozostały mu tylko wspomnienia, a dla ojca są pewne granice miłości... Tej teoretycznie bezgranicznej. Victor żyje sam, bezpiecznie ukryty w kokonie własnych kłamstw. Jedyną prawdą w jego życiu jest jazgot dobiegający zza otwartych ku przeszłości okien.
Tych dwoje spotka się w okupowanej Warszawie. Przypadkiem poplączą się w więziach, które są niczym wojna: bez przyczyny, bez sensu, bez przyszłości. Więziach pierwszych. Więziach jedynych. Niewytłumaczalnych w żadnym z języków tego świata.
Książka dla czytelników powyżej szesnastego roku życia.
Ten tytuł wspieram medialnie, a dodatkowo znajdziecie na nim mój blurb:
Debiut Pauliny Czernek-Pasierbek to powiew świeżości w fikcji historycznej. Autorka stworzyła autentycznych bohaterów, których życie chciałoby się studiować godzinami (przy części postaci jest to możliwe!). Ta książka pozwala nie tylko zajrzeć w paszczę wojennej tragedii i pokazuje marzenia o przynależności czy miłości, ale też zmusza do ponownego zastanowienia się nad tematem polskiego patriotyzmu. Zaufajcie mi i przeczytajcie historię Marianny i Victora!
Chciałabym powiedzieć, że potrzebuję od dwóch do trzech dni roboczych na dojście do siebie ale wiem, że to byłoby kłamstwo. Bo po skończeniu Okien prawdopodobnie nigdy nie dojdę do siebie. Myślałam, że to ja skończę Okna, a to Okna skończyły ze mną.
Ta książka jest piękna w swoim okrucieństwie.
Chciałabym napisać jakąś sensowną recenzję, ale może być ciężko, skoro obraz mam wiecznie jaki taki rozmazany..
Za miłości pierwsze. Za miłości jedyne. Za harmonię. Za ciszę.
Ta historia jest o wojnie. O różnych jej obliczach. A przede wszystkim o wojnie, która każdego dnia toczymy wewnątrz siebie. O próbowaniu poskładania duszy ze zgliszcz. O HERSTORII pełnej bólu, samotności i poświęcenia. O przetrwaniu i walce o każdy oddech. Ta powieść poruszy każdą z waszych emocji. I to jest kwintesencją tego, dlaczego każdemu z was polecam sięgnąć po ten debiut.
_______ Czasami są takie książki, które nas znajdują. Książki, które nas oczarowują i wciągają do swojego świata. Czasami są takie historie, których czytanie boli jak cholera, ale gdy zamykamy ostatnią stronę wiemy, że było warto.
"Tylko mi okna zostawcie otwarte" to debiut Pauliny Czernek-Pasierbek. Historia napisana w sposób, który zachwyca od pierwszych stron. Dokładność, uważność na szczegóły i oddanie czasów wojny, która rozbijała nasz kraj. Książka jest zupełną fikcją, choć jak zauważycie podczas lektury, czasami będą pojawiać się postacie oraz miejsca, które istniały. Poeci, arystokraci, znani artyści. Ogromne wille, lokalne kawiarnie, ciche warszawskie mieszkania.
Ona - studentka, zagubiona we własnych myślach, zawsze idąca do przodu. Bez strachu. On - artysta, fotograf i malarz, zagubiony w przeszłości. Bez domu.
Walka o ojczyznę miesza się tutaj z walką z własnymi problemami. To nie jest historia o wojnie ani miłości. To historia o ludziach, którzy próbują przetrwać. To ludzie, którzy mimo wielu przeciwności, codziennie wstają rano i działają w imię lepszego jutra. Tutaj każdy walczy nie tylko z wrogiem, lecz przede wszystkim z drugim człowiekiem. Z własną moralnością. Tutaj rozgrywa się walka z ich wewnętrznymi demonami. Z tym, co siedzi w głowie; z problemami, wątpliwościami, a co najgorsze ze starymi wspomnieniami.
23.02: Generalnie to nie wiem co przeczytałam, bo przez większą część tej książki walczyłam z mgłą łez…
*tu jeszcze będzie opinia jak już nie będę chciała rzucać tą książką*
25.02: (nadal mam ochotę rzucać książką ALE)
Są książki, które bolą, które rozdzierają serce i wypłukują z oczu łzy. Ale są też książki gęste, duszne, przy których mimowolnie wstrzymujesz oddech i czujesz to dopiero gdy Cię zaboli, przy których serce wali ci jak oszalałe, których słowa zatapiają ci się w mózgu. Są książki, przy których zapominasz, że…w ręce trzymasz tylko kawałek papieru pomaziany tuszem.
Taka jest dla mnie książka Pauliny Czernek-Pasierbek. „Tylko mi okna zostawicie otwarte” to debiut, który zwala z nóg, który zagnieżdża się w głowie i nie ma zamiaru jej opuścić.
Bardzo bym nie chciała, aby szufladkowano tą książkę wyłącznie jako romans. Autorka stworzyła historię, w której opowiada o tym, że gdy mężczyźni mają wolę to kobiety mają dolę. Że samotność to stan, który upadla cię do granic. Że wojna to nie tylko poranna strzelanina i wieczorne bombardowanie, ale wszystko to co dzieje się pomiędzy – to całe życie, które przecież trzeba dalej prowadzić, które trzeba sobie jakoś ułożyć. Że można się w tym wszystkim poplątać, a nawet zasupłać, ale też że są ludzie, którzy zamkną te otwarte okna.
Autorka dojrzale, w poetyckim stylu prowadzi czytelników przez meandry polskiego patriotyzmu pokazując, że nie każdy chce heroicznie zginąć za swoją ojczyznę, a samo przywiązanie do niej ma różne odcienie bieli i czerwieni. Pod tym względem nie jest to „bezpieczna” książka – dla niektórych może być niewygodna, część może być nawet oburzona. Ale to właśnie ma robić literatura – zmuszać do myślenia, do wątpienia, do kwestionowania.
No i oczywiście bohaterzy, dla których pójdę w ogień. Dla wielu mogą być oni trudni, raczej nie do lubienia, ale ja poczułam z nimi wyjątkową więź już od pierwszych stron, co przypłaciłam nie raz złamanym sercem.
Wiele jest książek, na które z utęsknieniem czekam, ale niewiele takich, które pochłonęłam zaraz po premierze, które prawie jeszcze ciepłe wydarłam z księgarni. Były książki, na których płakałam, które rozrywały mi serce, ale niewiele takich, które osiadły we mnie – w mojej głowie, sercu…czuję ciężar tej historii na mych barkach. Są też książki, które zabierają czytelnika w przygodę, z której nie wraca już taki sam. To właśnie ta książka.
,,Tylko mi okna zostawcie otwarte”, to powieść, którą z chęcią rozebrałabym na kawałki, dokonała wiwisekcji, przeanalizował pod różnymi kątami, bo o tej książce można gadać i gadać. W końcu oprócz samej historii powieść ta jest warsztatowo bardzo dobra, a te nawiązania do innych dzieł literackich 🔥🙌🏻
Literatura piękna na najwyższym poziomie. Dawno nie oczarowała mnie tak polska autorka. Liczę, że o Paulinie Czernek-Pasierbek usłyszmy jeszcze nie raz.
Sposób kreacji głównych bohaterów jest intrygujący - relacja między Victorem a Marianną rozwija się powoli, jest pełna subtelnej namiętności, ma różne odcienie, co czyni ją złożoną. Każde z nich ma swoją rodzinną historię, traumę, która wpływa na ich sposób myślenia i postrzegania świata. Victor jest chyba najbardziej złożoną postacią w całej powieści. Marianna to na zewnątrz silna dziewczyna, która idzie własną drogą; wewnątrz bardzo wrażliwa, gotowa do poświęceń, nawet dla osoby, która nie poświęciłaby się dla niej. Na plus - cytaty z różnych dzieł literackich, nawiązanie do "Dziadów" i do pięknych obrazów. Opis pierwszej sceny w kawiarni skradł moje serce:) Postać Rudolfa napisana po mistrzowsku. W sposób przekonujący autorka ukazuje realia życia pod okupacją - życia w ciągłym strachu i poczuciu zagrożenia.
To, co mi się nie podobało, to sposób w jaki zostało przedstawione podziemie akowskie. Czytelnik niezbyt dobrze zorientowany w historii II WŚ mógłby pomyśleć, że Armia Krajowa to organizacja, której większość stanowili samolubni, roszczeniowi ludzie, którzy liczą tylko na dostanie orderu i obwołanie ich "bohaterami". Jedynymi trzeźwo myślącymi osobami w tym towarzystwie są: Marianna, Krzyś i Omega (relacja na linii Omega-Marianna jest bardzo ciekawa, sama postać Omegi również złożona)
Po lekturze opracowań historycznych, wspomnień i relacji członków podziemia absolutnie nie powiedziałabym, że to byli "chłopcy wymachujący bezmyślnie szabelką" (choć wiadomo, w każdej organizacji znajdą się pojedyncze przypadki). Ze wspomnień wyłania się obraz zwyczajnych "ludzkich" ludzi z różnych domów i środowisk, którzy mieli swoje marzenia i plany na przyszłość, którzy byli odważni, walczyli o to, co dla nich najważniejsze, nie dlatego, żeby się pokazać światu jako "bohaterowie-ofiary"; ale dlatego, że zmusiła ich do tego historia, która odebrała im wolność, dom oraz bliskich.
Mam nadzieję, że w gąszczu 5 gwiazdek nie narażę się; pod koniec powieści i tak poleciała łza wzruszenia...
This entire review has been hidden because of spoilers.
"Okna" to warta uwagi pozycja. Podobał mi się styl autorki, w tym umieszczenie bardzo wielu cytatów pochodzących od klasyków literatury (m. in. Baczyński czy Leśmian). Bohaterowie, dialogi i fabuła również na plus. Na minus zaliczam jedynie niewykorzystanie potencjału czasów w których umieszczono fabułę, można było wspomnieć o np. likwidacji warszawskiego getta. Podsumowując, debiut uważam za jak najbardziej udany i czekam na więcej.
Nie lubię czytać książek z wątkiem romantycznym (mlw). Ale „Okna” to nie tylko romans, a przede wszystkim odbicie codzienności – brudnej, złej, niesprawiedliwej – zwykłych Polaków w niezwykłych czasach II wś.
I patrząc na ten świat i tych bohaterów w oderwaniu od wielkich słów i gestów, bo Paulina się przed tym wzbrania nogami i rękami, widzimy postaci ze świetną psychologią, z głębią i iskierką prawdziwej ludzkiej duszy.
Jestem z Pauliny najdumniejsza na świecie, że doprowadziła tę historię do końca, że wydała tę książkę. Paulina jest wspaniałą przyjaciółką, pisarką i osobą. WIĘC CZYTAJCIE OKNA!
absolutnie piekna ksiazka. czuje sie bardzo podobnie jak vic - nie mam takich slow ktore oddalyby to co ze mna zrobila. przemowila i trafila do srodka mojej duszy.
~ Książka Pauliny to jeden z najlepszych debiutów, jakie czytałam. Uwielbiam fikcję historyczną, ale rzadko trafiam na historię, która potrafi być tak boleśnie szczera.
~ Ogromnie podobał mi się zwłaszcza brak koloryzowania patriotyzmu. Autorka nie bała się pokazać ciemniejszej strony różnych stowarzyszeń, ich hipokryzji i słabości. Jednak tym samym, nie odebrała temu aspektowi historii sensu i znaczenia.
~ Książka jest niesamowicie szczegółowa. Nic tu nie było przypadkowe, każde zdanie wydawało się ważne, przemyślane i potrzebne.
~ Co najbardziej łapało mnie za serce? Sceny, w których bohaterowie próbowali przekonać samych siebie, że ich miłość ma sens tu i teraz, mimo wojny za oknem, mimo niepewności jutra. Dlaczego mieliby unikać tlącego się uczucia, odkładać życie na później i czekać na kolejny ruch wojny, skoro mogą żyć w tej jednej chwili? Nawet jeśli później miałoby boleć. Nawet jeśli mieliby płakać za tym, co naprawdę było i co naprawdę stracili.
~ W pewnym stopniu mogłam utożsamić się z Marianną - szczególnie w jej walce o ideały. A Victor? Marianna podsumowała go idealnie, wyliczając Karolinie wszystko, co zrobił nasz główny bohater.
~ Czytałam tę książkę długo (jak na mnie), bo aż półtorej tygodnia. Ciągle miałam ją w głowie i marzyłam tylko o momencie, w którym znów będę mogła wrócić do lektury.
~ Jeśli lubicie fikcję historyczną - ta książka to absolutny must read. Oprócz tego, będziecie mieli ochotę przeczytać „Dziady” i to chyba o czymś świadczy.
~ Do autorki: poproszę o przesłanie mi alternatywnych kilkudziesięciu ostatnich stron. Dziękuję.
Po pierwsze, ta książka jest tak pięknie napisana, że cytat, który chciałabym oprawić w ramkę, można znaleźć na każdej stronie. Często czytając opisy w książkach szybko płynę wzrokiem po tekście, a tutaj? Tutaj słowo po słowie, wers po wersie, powoli i bez pośpiechu, bo każde zdanie było arcydziełem. Opis chleba na pół strony? Aż czułam jego zapach 🫶🏻 Zazwyczaj nie używam znaczników, a na „Tylko mi okna zostawcie otwarte” zużyłam ich mnóstwo.
Obraz wojny? Z perspektywy kobiety, za zamkniętymi drzwiami. Pokazanie, że walka toczy się często w imię bezsensownych ideałów i przekonań. Dalej brutalny i bolesny.
Wątek romantyczny jest jednym z piękniejszych jakie czytałam.
Vic to zdecydowanie kandydat do mojej ulubionej męskiej postaci. To, że dbał o Mariannę, o Adelę, o Karolinę po cichu i nie liczył na wielkie brawa skradło moje serce. Jego delikatność i dbanie o szczegóły. Uważności i umiejętność słuchania. Boże jak ja kocham tego człowieka.
Za to Mariannie oddałabym wszystko, żeby była szczęśliwa i robiła dalej to co robi. Kibicowałam jej przy każdej wymianie zdań z Korzelskim czy Czekalskim. Jej mądrość i zamiłowanie do poezji? Inspirujące. „Mam studia do skończenia”.
Wspaniały debiut
Zakochałam się w tej książce. A teraz idę lepić pierogi i gotować zupę cebulową.
Ocena: 5/5 ✨ (i to solidne 5, będę ją polecać dosłownie każdemu)
Jestem przekonana, że ta historia zostanie ze mną na długo. Cała ta powieść mnie przeżuła i wypluła. Zostawiła moje serce złamane na milion kawałków. Dosłownie musiałam otworzyć okna po zakończeniu tej lektury. Jestem absolutnie wzruszona i zachwycona jednocześnie. Polskość, patriotyzm i mesjanizm nabrały dla mnie zupełnie nowego znaczenia i DZIĘKUJĘ za ten głos, który nie gloryfikuje tego wszystkiego, ale pokazuje te aspekty z zupełnie innej strony. Dziękuję za te emocje, które mi towarzyszyły. Za to, że mogłam zobaczyć w sobie Mariankę, ale także Vica. Za to, że wzbudziło to we mnie zainteresowanie historią, ale także poezją (po liceum, już w dorosłym życiu chcę zrobić drugie podejście do Lalki, a to wyczyn dla mnie). Dziękuję, za ten piękny język, jakim to wszystko było napisane. Dawno nie czytałam tak dobrej książki i absolutnie każdemu polecam, ale też ostrzegam - rollercoaster emocjonalny gwarantowany.
To było takie niesamowite doświadczenie literackie, taka uczta literacka, że ja się chyba pół życia będę zbierać. Ta książka krzyczy "wiwat literatura!". Tak bardzo zżyłam się z Marianną i Victorem, widzę w nich kawałek siebie, a to jest trochę przerażające. Jestem samotna jak Marianka i poszarpana jak Victor i jakoś tak... wszystko mnie ścisnęło za serce pięćdziesiąt razy mocniej niż normalnie.
Podobno podczas wojny musi być jakaś nadzieja, a to nie prawda i autorka dobrze to pokazuje, że nie zawsze da się z nadzieją iść przez piekło. Nikt tu nie jest bez grzechu, nikt tu nie jest jednoznacznie dobry i tak jest podczas wojny.
To książka o samotności, o stracie... Z samotności została utkana i samotność się z niej wylewa. A ja mam przez to rozstrzaskane serce.
Dawno nic mnie tak nie poruszyło emocjonalnie i umysłowo. Ta książka jest ucztą dla oczu i serca. Myślę o niej ponad tydzień po skończeniu. Jestem zachwycona nawiązaniami do innych tekstów kultury, cytatami, których nie brakowało. Przecudna kreacja bohaterów, w których widziałam cząstki siebie. Styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu, wciągnął mnie już od pierwszych stron, a umiejętność operowania emocjami czytelnika - bezbłędna. Rozerwało mnie dosłownie na części i poskładało ponownie. Polecam każdemu, kto będzie chciał mnie słuchać, tym, którzy nie będą chcieli i tym, którzy już słyszą ode mnie od tygodnia, jak bardzo ta książka zniszczyła mi życie. Kocham ją. I będzie stać na honorowym miejscu na mojej półce.
Są takie historie, które trudno udźwignąć. Takie opowieści, które mieszają się z Twoją własną historią. I one bolą bardziej, niż chcielibyśmy poczuć. Bolą nie tylko tym, co mówi fabuła, ale tym, co mamy w głębi siebie. Wyciągają na wierzch nasze lęki i wątpliwości, równocześnie je rozplątując i deptając.
„Okna…” to opowieść o sile i stracie, o żalu, o tęsknocie. Ale także o oczekiwaniach rodziców i tym, że w końcu trzeba postawić na siebie. Historia (a raczej osobne historie) Marianny, Victora i innych bolą tak, jak gdyby autorka wycinała każdą literę na duszy czytelnika.
Z tego miejsca chciałabym także pochwalić wydawnictwo Sploty za papier, który wytrzymał ilość wsiąkających w niego łez.
Rozpoetyzowana, bolesna historia o dwójce charyzmatycznych ludzi, którzy odnaleźli się w mroku. Opowieść o barwach patriotyzmu, cierpieniu, na które narażeni są wszyscy żyjący w czasach wojny i miłości będącej światełkiem w mroku, błyskawicą na tle burzowego nieba, powiewem rześkiego wiatru w objęciach huraganu.
Paulina Czernek-Pasierbek stworzyła coś pięknego, autentycznego, wywołującego emocje i wzbudzającego dreszcz przebiegający po ciele. Od kilku dni zastanawiam się, co mogę o tej książce napisać, żeby oddać to, w jaki sposób poczułam się po jej skończeniu. I nadal nie wiem. To było coś nieuchwytnego, pełnego chaosu emocji, których nie potrafię nazwać.
Wspaniała, wzruszająca i porywająca historia. To moja pierwsza książka będąca fikcją literacką, której akcja dzieje się w trakcie czasów wojny i zostałem całkowicie do niej przekonany. To, co ta wspaniała autorka wyrabia z piórem… no po prostu dzieło na papierze! Coś mi mówi, że definitywnie muszę ją wrzucić do topki 2026🪟♥️🫶
Książkę miałem okazję czytać we współpracy reklamowej z Wydawnictwem Sploty.
To było piękne. Nigdy nie brałam się za romanse, ale ten różni się od innych pod każdym względem. Każdy powrót do tej książki sprawiał, że czułam się literacko i artystycznie spełniona. Cytaty z klasyki literatury, język autorki, historia - to wszystko sprawiło, że ta książka jest najlepszą z tych jakie do tej pory przeczytałam w 2026. Oby więcej takiej literatury 🥹
Skończyłam czytać Okna... choć trafniej byłoby powiedzieć, że to Okna skończyły ze mną.
To niezwykle piękna i poruszająca historia, podczas której towarzyszyła mi cała gama emocji. To opowieść o wojnie i o codziennej, niekończącej się walce. O realiach ludzi żyjących w tamtych czasach. O próbie zaczerpnięcia powietrza wtedy, gdy wszystko wokół się wali. To także historia o ludziach, którzy kochają mimo świadomości, że nie powinni...
Piszę tę krótką recenzję ze łzami w oczach, zaraz po przeczytaniu ostatnich zdań. - Ta książka niezwykle mną wstrząsnęła i wiem, że jeszcze długo nie będę w stanie o niej zapomnieć.
Głębia tej książki pozwoliła mi znów sobie przypomnieć jak bardzo kocham literaturę. Bo tak dobrze napisanych książek na świecie jest niewiele. Nieliczne są również te, przy których tak Was wykręca ze smutku i żalu, że nie jesteście w stanie wylać łez zebranych w sercu.
Jeśli macie siłę zetknąć się z okrutną rzeczywistością II wojny światowej, to koniecznie musicie dać sobie poznać wszystkie strony tej pozycji.
Złość i szczęście, miłość i nienawiść, samotność i przynależność, okrucieństwo i wrażliwość. One wspólnie splątały świat, który przez czas zaczął nitki kruszyć.