[ współpraca reklamowa, patronat medialny ]
🩷Kiedy dowiedziałam się, że spin off „Daylight” zostanie wydany to bardzo się ucieszyłam, ponieważ historia Lullaby i Cole’a mi się podobała i byłam ciekawa jak rozwinie się ich przyszłość. Poza tym motywy tej książki, czyli: enemies to lovers, wrogowie z dzieciństwa, fotografka x piosenkarz, summer vibes wydawały mi się ciekawe, więc od razu wiedziałam, że będę chciała sięgnąć po „Moonlight”. Nie sądziłam jednak, że będzie mi dane przeczytać całość przedpremierowo 🥹 Jak tylko zaczęłam czytać PDF’a to czułam się jak w domu, ponieważ od razu mamy spotkanie z bohaterami z „Daylight”. Lu i Cole są wspaniałymi rodzicami, cudownie wychowali swoją córkę Tilly. Dalej podtrzymuję moje zdanie, że uwielbiam Jacka - dziadka Tilly. Zatem bardzo podobało mi się wykreowanie takiej komfortowej rodzinki, która się wspiera, rozumie i stawia dobro na pierwszym miejscu. Brakowało mi tego w książkach. Strasznie zżyłam się z tymi bohaterami, bo często to, co mówili bardzo do mnie docierało i otwierało oczy. Poza tym Marta pisze przecudownie i sprawia, że przez jej książki się płynie. Nie ma tutaj żadnego przesytu, jest odpowiednia ilość opisów, dialogów, świetnie pokazane emocje bohaterów - jestem zakochana! Ta historia ma moje całe serce.
📷Tilly Mayers to bohaterka niesamowicie pracowita, uczciwa i z dobrym sercem. Pragnie dostać się na uniwersytet Yale, by zostać fotografką tak jak jej mama, jednak w tym celu potrzebuje mieć dobre portfolio. Stara się z całych sił, jednak miewa momenty, w których wątpi w siebie. Z pomocą przychodzi dziadek, który bardzo mocno wspiera i motywuje Tilly, podnosi ją na duchu, rozmawia z dziewczyną i sprawia, że na twarzy Tilly znów gości uśmiech. Poza tym Sky - przyjaciółka Tilly również jest przy dziewczynie i stara się pomagać w rozterkach. Rodzina Mayers’ów postanawia spędzić kilka dni w domku letniskowym, żeby Tilly mogła zrobić zdjęcia. Kiedy dziewczyna dowiaduje się, że ma też przyjechać rodzina Raze’ów nie jest zbytnio zadowolona, ponieważ ich syn jest jej wrogiem z dzieciństwa. Miał w zwyczaju jej dokuczać i ją dręczyć. Rodzice zapewniają Tilly, że Tristana wtedy nie będzie. Jednak sprawa trochę się komplikuje i chłopak… się pojawia.
🎤Tristan Raze to sławny piosenkarz, który jest bardzo pewny siebie. Ma miliony fanów, którzy kochają jego muzykę. Ja też jestem jego fanką hehe. Tristan jednak dopuszcza się kilku skandali i lekko pogarsza swoją reputację. Jego ojciec martwi się o wizerunek syna, dlatego kiedy Tristan dociera do domku Mayers’ów pojawia się pewien pomysł, z którego i Tristan i Tilly mogą skorzystać. Trasa koncertowa, obóz charytatywny - brzmi nieźle, prawda? Chłopak poprawiłby swoją reputację, a dziewczyna miałaby szansę zrobić dobre zdjęcia do swojego portfolio. Po czasie postanawiają wdrożyć plan w życie. Wracając jeszcze do taty Tristana… nie mają oni najlepszej relacji i autorka zestawiła nam tutaj dwa światy: jeden, gdzie rodzina jest na pierwszym miejscu i drugi - kompletnie przeciwny.
🫶🏻Tilly nie jest przekonana co do wyjazdu, ale decyduje się pojechać z Tristanem i tam zaczyna się ich historia. Na początku, ich rozmowy wyglądają dość sarkastycznie i niepoważnie, ale z czasem zaczynają się do siebie przekonywać. Jest tutaj mnóstwo słodkich scen, przez które miałam uśmiech na twarzy. Tristan jest CUDOWNY BOŻE KOCHAM GO!!! Sprawia Tilly ogrom radości, widać, że zaczyna się starać, jest też trochę zazdrosny, co jeszcze bardziej potęgowało moją miłość do tej książki. Dba o to, żeby Tilly dobrze się czuła na całej trasie, wynajmuje jej najlepszy apartament, zabiera ją w ciekawe miejsca. 🛐Uwielbiam w książkach ten moment, kiedy bohaterowie uświadamiają sobie, że to wszystko ma sens i zaczyna im zależeć na sobie i tutaj właśnie tak jest. Nie jest to książka tego typu, że oni są enemies i na drugiej stronie są już lovers. Na to lovers trzeba sobie trochę poczekać i przebrnąć przez wiele sytuacji (tych bolesnych też, a co, myśleliście, że Marta nie zafunduje nam trochę bólu?!) Na samej końcówce miałam zaszklone oczy ze wzruszenia i było mi tak przykro, że to już koniec… ale wiadomo, że nic nie może wiecznie trwać, prawda?
☀️Vibe i fabuła tej książki to również kategoria, która zasługuje na osobne wyróżnienie. Uwielbiam to, że mamy tutaj ciekawie rozwinięty motyw piosenkarza i fotografki, bo nieczęsto spotyka się to w książkach. Poza tym Marta genialnie opisała letni i wakacyjny vibe. Czułam się tak jakbym dosłownie była w tej trasie z bohaterami. Zatęskniłam za wakacjami, bo ta książka sprawiła, że bardzo mocno odczuwałam ten vibe. Każde miejsce, w którym znajdowali się bohaterowie było super opisane, przez co mogłam sobie je lepiej zwizualizować. Idealna pozycja na wakacje 🩷
𝐂𝐙𝐘 𝐏𝐎𝐋𝐄𝐂𝐀𝐌?
Kocham tę książkę całym sercem i mam nadzieję, że widać to po mojej recenzji!! Jest to niezwykła historia i na pewno będę was jeszcze zachęcać do kupienia tej książki, bo totalnie warto. Jeśli lubicie słodkie klimaty, enemies to lovers, letni vibe to naprawdę powinno wam się spodobać!! Można czytać tę książkę osobno bez znajomości „Daylight”. Chciałam też poświęcić chwilkę na wydaniu tej książki… JEST PRZECUDOWNE! Ci bohaterowie są tak pięknie narysowani… ja jestem zakochana. Cała ta książka to istne cudo, począwszy od wydania, skończywszy na treści. Marta - ugotowałaś.