Nie wierz w to, co wydaje ci się, że widzisz. Każda historia może mieć dwa początki i jeden koniec.
Burzliwe lata 90. Powietrze pachnie wolnością, miłością i pieniędzmi, a dwóch najlepszych przyjaciół może to wszystko stracić. Razem ze swoim życiem. Tuż po tym, jak skończyli świętować maturę, znaleźli się w niewłaściwym miejscu i byli świadkami morderstwa. Nie mogą już popełniać błędów młodości. Muszą dorosnąć szybciej od innych. Ludzie, którzy ich szukają, nie znają bowiem litości.
Czas mija, a świat ma zupełnie inne oblicze. Nietypowe kolekcje sztuki, wielkie pieniądze i tajemnice, które nigdy nie mogą ujrzeć światła dziennego. To świat dwóch kobiet, które nigdy się nie spotkały. Jedna jest gotowa kłamać, zmienić tożsamość i wyrządzić krzywdę, by osiągnąć swój cel. Druga wspina się po szczeblach kariery, szukając życiowej stabilizacji. Kiedy ich drogi się przetną, dojdzie do zderzenia, z którego nie wszyscy wyjdą żywi.
Dwie historie – dwie strony tej samej układanki. Zacznij, od której chcesz. Ale pamiętaj - prawda zawsze ma drugie oblicze.
Autor wypracował sobie już miejsce wśród polskich pisarzy tego tłocznego gatunku. Mogłoby się wydawać, że nic nie jest w stanie zaskoczyć, ale Bartosz Szczygielski tą książką wychodzi poza znane formy literackie. To swoista aberracja. Już przed przeczytaniem opisu wydawniczego zaintrygowała mnie budowa powieści. Książka składa się z dwóch osobnych historii. Ma dwie okładki, dwa początki, dwa zakończenia, które po połączeniu tworzą nowy, osobny finał. Ten nadaje całości inny wymiar. Sposoby czytania należą do czytelnika. Można czytać z jednej strony lub odwrócić książkę i zanurzyć się w zupełnie inną historię. Ja wybrałam inne rozwiązanie i czytałam na zmianę po jednym rozdziale każdej opowieści. Polecam takie rozwiązanie.
Powieści przedstawiają losy różnych bohaterów. Również akcje historii dzieją się w dwóch płaszczyznach czasowych — współcześnie oraz na początku lat 90. W pierwszej powieści narratorem jest młody chłopak Arek Rosiewski, który wraz ze swym przyjacielem Kamilem Zagórnym, znalazł się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. Obaj nie spodziewali się, że impreza zakończy się w ten sposób i staną się świadkami morderstwa. Arek nie ma łatwego życia. Mieszka z ojcem, który traktuje go jak zło konieczne. Je, gdy sąsiadka poczęstuje go obiadem. Patologia tej rodziny nie wybija się na pierwszy plan, została ukazana subtelnie, bardziej w kontekście osamotnienia. Arek może liczyć jedynie na wsparcie Kamila. Ich odbiór zbrodni, której byli świadkami, jest zupełnie inny. Arek obawia się konsekwencji tego, że sprawca ich widział, Kamil dostrzega możliwość zysku. W drugiej części narracyjny głos otrzymały dwie kobiety, do których naprzemiennie należą kolejne rozdziały. Amelia Baczyńska nie jest stereotypową asystentką. Jej praca dla Edwarda Sewerskiego znacznie wykracza poza utarte normy. Odgrywa role, by pomóc szefowi dobić kolejny intratny biznes. Amelia sprawia wrażenie nieco beztroskiej, jednak jej życie nie jest usłane różami. To ciągła walka z przeciwnościami losu. Mieszka z chłopakiem, który jest właściwie jej utrzymankiem. Ma tylko jego, ale i w tej relacji czuje się samotna i niezrozumiana. Małgorzata Tinc to postać enigmatyczna. Wciela się w różne osoby, przybiera pseudonimy, robi rzeczy, które początkowo były dla mnie niezwykle tajemnicze. Wiadomo, że każdy ruch ma wnikliwie przemyślany i prowadzi ją do osiągnięcia wyznaczonego celu, ale początkowo nie rozumiałam, jak np. nawiązanie przyjaźni z mężczyzną, od którego kupuje krew, ma jej pomóc w zaplanowanej intrydze. Stacza się w otchłań chęci zemsty. Moje podejrzenia szły w różnym kierunku, od tego, że Małgorzata jest mścicielką, do tego, że jest najemnikiem. Jedno było pewne — jest w tym wszystkim sama, a jej plan jest opracowany w każdym niuansie. Losy Amelii i Małgorzaty splatają się na bankiecie organizowanym w rezydencji Sewerskiego.
"Czarne ptaki" to thriller z mocno rozbudowanym tłem obyczajowym. Mimo że każda z historii jest krótsza niż dwieście stron, to zostały dopracowane. Wszystkie elementy zostały idealnie dopasowane, a całość tworzy zaskakujący obraz. Historie zostały dobrze zbalansowane i skondensowane. Wszystkie postacie zostały stworzone z pieczołowitością. Są autentyczne, z całą paletą wad i zalet, są silne, a jednocześnie nie są pozbawione obaw. Motorem napędowym dla każdego bohatera jest coś innego, ale nikt nie spoczywa na laurach, walczy o własne szczęście, polepszenie swojej sytuacji życiowej i emocjonalnej. Wszystkie osoby mają jeden wspólny mianownik. Książka ukazuje różne perspektywy samotności, odmieniane przez wszystkie przypadki.
Stylistyka powieści jest przyjemna w odbiorze. Nie jest wydumana, przesadnie kwiecista, ale też nie jest prostacka. Możliwość przeskakiwania z jednej części do drugiej jest jej dodatkowym atutem i całkowicie eliminuje stagnację podczas czytania.
Historia Arka jest spokojniejsza, druga wciąga w wir niejasnych poczynań Małgorzaty, ale i Amelii. Gdybym miała osobno ocenić historie, to kobieca perspektywa podobała mi się nieznacznie bardziej. Niemniej na jej końcu pada zdanie, które może zaspojlerować wydarzenia z perspektywy Arka, dlatego polecam zacząć czytanie właśnie od historii opisującej losy Arka, albo po jednym, dwóch rozdziałach z każdej historii.
Proszę Państwa, oto przed Wami coś nietuzinkowego i niecodziennego, coś, czego wcześniej nie było, czyli DWUSTRONNA książka Bartka Szczygielskiego “Czarne Ptaki”.🐦⬛
Tytuł ten jest o tyle zaskakujący, że można go czytać z dowolnej strony, a nawet podobno naprzemiennie, rozdział po rozdziale, a ostatecznie dojdziemy do jednego finału, który łączy te historie. W pierwszej z nich, w latach 90., dwóch świeżo upieczonych maturzystów przypadkiem staje się świadkami zbrodni, przez co ich życie zmienia się w ciągłą ucieczkę. Druga historia, której akcja rozgrywa się w czasach współczesnych, przedstawia losy dwóch kobiet: jednej gotowej na każdą manipulację, by osiągnąć cel, i drugiej, która marzy o spokojniejszym życiu. Ich drogi przetną się w nieoczywistych okolicznościach, a skutki mogą okazać się tragiczne.🙊
Kilka tytułów Bartka mamy już za sobą, wiedzieliśmy więc mniej więcej, czego możemy się spodziewać. I wiecie co? Dostaliśmy to. Po pierwsze, samo rozpisanie tej historii na dwie osobne części jest dość ciekawym zabiegiem. Z początku wydają się one niepowiązane, aczkolwiek sprawni czytelnicy na pewno mogą spodziewać się, że jakieś zazębienie musi nastąpić. Po lekturze wszystko składa się w sensowną całość i możemy powiedzieć sobie: “A więc to tak było…”. Język w powieści jest oczywiście dostosowany do postaci, ale nie brakuje w nim ironicznych komentarzy i humorystycznych wstawek. Bartek lubuje się w tworzeniu bohaterów, którzy nie dają sobie w kaszę dmuchać i potrafią pokazać charakter, nie inaczej jest w tym wypadku. I tutaj Easter egg dla zainteresowanych, jedną z postaci jest Małgorzata Tinc, czyli nie kto inny, a @ladymargotpl. 🖤
Nie możemy również zapomnieć o sensacyjnym aspekcie powieści, ponieważ nazwanie tej książki po prostu kryminałem mijałoby się z prawdą. Mamy sceny z udziałem broni, fałszywe tożsamości czy zaplanowane kradzieże. Ogólnie na pewno nie będziecie się nudzić! 🔥
I na koniec, Bartku, propsy za zainteresowanie się tematyką związaną z motywem przewodnim, ale tego nie będziemy zdradzać. 📬
Czytajcie “Czarne Ptaki”, dostaniecie dwie książki w cenie jednej! 😆
Hmmmm zdecydowanie doceniam formę, bardzo niespotykaną! Ale nie zachwyciła mnie sama treść niestety :/ Może to nie do końca mój styl, była po prostu ok
Bartosz Szczygielski nie musiał już niczego udowadniać. Ma wiernych czytelników, wypracowany styl i mocną pozycję w polskim kryminale. Tym bardziej zwraca uwagę fakt, że w Czarnych ptakach zdecydował się na rozwiązanie konstrukcyjne, z którym w polskiej literaturze gatunkowej po prostu się nie spotkałem.
Ta książka już od pierwszego kontaktu sygnalizuje, że będzie inna. Okładka z dwóch stron wygląda niemal identycznie, jakby sugerowała, że historia ma dwa punkty wejścia. I rzeczywiście tak jest. Powieść można czytać klasycznie, od pierwszej strony do ostatniej, ale można też odwrócić ją i rozpocząć lekturę od końca. Obie drogi prowadzą przez tę samą opowieść, lecz każda buduje napięcie inaczej i inaczej rozkłada ciężar zdarzeń.
To nie jest zabieg dla efektu. Konstrukcja została zaprojektowana precyzyjnie, z pełną świadomością konsekwencji. Forma staje się tu elementem narracji, a nie ozdobą. I właśnie to robi na mnie największe wrażenie, bo wymaga ogromnej kontroli nad historią, nad tempem, nad informacją.
Najciekawsze jest jednak to, że pod tą odważną strukturą znajduje się pełnokrwista opowieść. Relacje, napięcia, decyzje, które mają konsekwencje. Konstrukcja nie przytłacza fabuły, lecz ją wzmacnia. Dzięki temu książka nie jest literackim eksperymentem dla wąskiego grona odbiorców, ale spójną i przemyślaną historią, która działa na kilku poziomach.
Czarne ptaki pokazują, że autor o ugruntowanej pozycji może pozwolić sobie na ruch nieoczywisty i nie musi powielać tego, co już przyniosło mu uznanie. Dla mnie to jedna z tych powieści, które przesuwają granice tego, czym może być współczesny polski thriller.
I właśnie ta odwaga wydaje mi się w niej najważniejsza. Współpraca reklamowa
Bartosz Szczygielski to autor, którego bardzo lubię i cenię. Przeczytałem wiele jego książek i po każdą kolejną sięgałem z dużym zainteresowaniem. Jeśli śledzicie mój profil, wiecie, że nie wszystkie były idealne - mimo to wciąż mam ochotę sięgać po jego kolejne tytuły.
“Czarne ptaki” to książka, która przyciąga uwagę już na pierwszy rzut oka. Dlaczego? Ma ona… dwie okładki. Skąd ten pomysł? Publikacja została podzielona na dwie części, które można czytać nie tylko w dowolnej kolejności, ale nawet naprzemiennie rozdział po rozdziale, raz z jednej, raz z drugiej strony. To ciekawy zabieg formalny, ale czy udany? Zdecydowanie tak.
Otrzymujemy dwie zupełnie różne historie - na tyle odmienne, że każda z nich mogłaby funkcjonować jako osobna, nieco krótsza powieść. Jednocześnie, zgodnie z oczekiwaniami, pojawiają się między nimi punkty wspólne. Dopiero poznanie obu części daje pełniejszy obraz całości, choć nie jest to efekt, który zrobiłby jakieś ogromne wow, szczerze mówiąc spodziewałem się trochę więcej, mimo to nie jest to jakaś ogromna wada.
To bardzo udana książka. Obie historie są wciągające i na tyle zwięzłe, że ich lektura daje szczerą satysfakcję. A sam eksperyment narracyjny? Jednym przypadnie do gustu bardziej, innym mniej - mnie zdecydowanie przekonuje. Polecam!
Niby kolejność czytania nie miała znaczenia ale uważam, że gdybym zaczęła od historii Arka i Kamila to książka wzbudziłaby we mnie większe emocje i zagadkowość. Czytając od drugiej strony nie stało się to dla mnie zbyt zaskakujące. Nie mniej jednak książka w porządku
„Czarne ptaki” to powieść o nieszablonowej konstrukcji, która już od pierwszych stron przykuwa uwagę swoją formą i intensywnością emocji. Autor prowadzi czytelnika przez dwie odrębne, a jednocześnie subtelnie powiązane historie, oddając mu wybór, którą ścieżką chce podążyć najpierw. Ten zabieg nie tylko intryguje, ale też podnosi poziom zaangażowania, czyniąc lekturę jeszcze bardziej osobistą.
Pierwsza z opowieści przenosi nas do lat 90., gdzie śledzimy losy Arka i Kamila – młodych mężczyzn, których łączy silna przyjaźń, a dzieli uczucie do tej samej dziewczyny. To historia dojrzewania w trudnych realiach, naznaczonych nierównościami społecznymi, biedą i brakiem perspektyw. Autor znakomicie oddaje klimat tamtych czasów – świata bez technologii, ale pełnego autentycznych relacji i emocji. Sielankę młodości burzy spotkanie z mordercą oraz niebezpiecznym gangsterem o pseudonimie „Śruba”. Od tego momentu nad bohaterami zaczyna wisieć cień zagrożenia, a ich życie wciąga się w spiralę tragicznych wydarzeń. Przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, a wybory, których dokonują, mają nieodwracalne konsekwencje.
Druga historia skupia się na dwóch kobietach – Amelii i Małgorzacie – które różni niemal wszystko, poza jednym: ich losy splatają się wokół tej samej osoby. To opowieść o zemście, determinacji i poszukiwaniu sprawiedliwości w świecie zdominowanym przez pieniądz, władzę i moralne zepsucie. Autor odsłania kulisy mrocznego środowiska bogatych kolekcjonerów, działających na granicy prawa, a często poza nim. Pojawiają się motywy czarnego rynku, handlu i manipulacji, które ukazują brutalną prawdę o ludzkiej naturze. Intryga rozwija się stopniowo, prowadząc do zaskakujących odkryć i niemal perfekcyjnej mistyfikacji.
Szczygielski porusza w powieści wiele trudnych i ważnych tematów – od traumatycznego dzieciństwa, przez przestępczość i korupcję, aż po moralne konsekwencje podejmowanych decyzji. Jego bohaterowie są wyraziści, wielowymiarowi i pełni sprzeczności, co sprawia, że ich historie są tak angażujące. Każda postać wnosi coś istotnego do fabuły, a ich wybory mają realny wpływ na rozwój wydarzeń.
Na szczególną uwagę zasługuje sposób budowania napięcia – dynamiczna akcja, nieoczywiste zwroty fabularne i gęsta, momentami wręcz duszna atmosfera sprawiają, że czytelnik niemal fizycznie odczuwa ciężar opisywanych wydarzeń. To książka, która działa na zmysły i emocje, wciągając bez reszty w wykreowany świat.
„Czarne ptaki” to nie tylko wciągający thriller, ale także refleksyjna opowieść o życiu, stracie i konsekwencjach przeszłości. To historia o tym, jak cienka jest granica między dobrem a złem oraz jak łatwo ją przekroczyć. Autor pozostawia czytelnika z pytaniami o wybaczenie, winę i możliwość odkupienia.
To niezwykle udana i poruszająca lektura, która na długo zapada w pamięć. Zdecydowanie polecam – szczególnie tym, którzy cenią historie mroczne, wielowątkowe i zmuszające do refleksji.
🖤🐦⬛ Czarne Ptaki Bartosza Szczygielskiego to powieść, która od pierwszych stron budzi niepokój i ciekawość, prowadząc czytelnika w rejony, gdzie nic nie jest jednoznaczne. Autor konsekwentnie gra z odbiorcą, podważając jego zaufanie do narracji i podsuwając pytanie, czy to, co widzimy i rozumiemy, faktycznie jest prawdą. Już sam pomysł na konstrukcję książki sygnalizuje, że mamy do czynienia z historią wymagającą uwagi i zaangażowania.
🖤🐦⬛ Pierwsza oś fabularna osadzona w realiach lat 90. uderza autentycznością i ciężarem emocjonalnym. Dwóch młodych przyjaciół, stojących u progu dorosłości, w jednej chwili traci złudzenia i poczucie bezpieczeństwa. Szczygielski bardzo sugestywnie pokazuje moment, w którym beztroska kończy się bezpowrotnie, a przypadkowe znalezienie się w złym miejscu uruchamia lawinę konsekwencji. To historia o strachu, winie i dorastaniu wbrew własnej woli.
🖤🐦⬛ Druga część powieści przenosi czytelnika w zupełnie inny świat, gdzie dominują pieniądze, wpływy i starannie skrywane sekrety. Dwie kobiety, funkcjonujące na pozór w odmiennych rzeczywistościach, stopniowo zbliżają się do siebie, choć same nie zdają sobie z tego sprawy. Autor umiejętnie buduje napięcie, pokazując, jak ambicja, pragnienie stabilizacji i gotowość do manipulacji potrafią prowadzić na bardzo niebezpieczne ścieżki.
🖤🐦⬛ Największą siłą tej mrocznej powieści jest oczywiście konstrukcja, w której czytelnik sam decyduje o kolejności poznawania historii. Ten zabieg nie jest jedynie formalną ciekawostką, lecz realnie wpływa na odbiór fabuły i interpretację wydarzeń. Każdy wybór prowadzi do innych emocji i wniosków, a elementy układanki zaczynają do siebie pasować dopiero pod sam koniec, często w sposób całkowicie zaskakujący. ㅤ 🖤🐦⬛ Bartosz Szczygielski nie epatuje tanimi efektami ani dynamiczną akcją rodem z kina sensacyjnego. Zamiast tego stawia na mroczny klimat, psychologiczną wiarygodność i brutalność codzienności, o której zwykle woli się milczeć. Drastyczne sceny pojawiają się tam, gdzie są potrzebne, wzmacniając przekaz i podkreślając, że świat przedstawiony nie daje taryfy ulgowej swoim bohaterom. ㅤ 🖤🐦⬛ Czarne Ptaki to thriller wymagający, ale bardzo satysfakcjonujący, który zostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. To książka dla czytelników ceniących nieoczywiste rozwiązania, moralne szarości i historie zmuszające do myślenia. Bartoszowi Szczygielskiemu udało się stworzyć opowieść mroczną, dojrzałą i nieprzewidywalną, w której prawda rzeczywiście ma więcej niż jedno oblicze.
Lubicie nietypowe książki? Ja uwielbiam i gdy zobaczyłam najnowsze dzieło Szczygielskiego zaniemówiłam. Dwustronna, z każdej strony można zacząć inną historię i czytać w dowolnej kolejności, a później mniej więcej w środku spotykamy się by zobaczyć jak one się ze sobą łączą i dopiero wtedy tworzą całość.
Dwie fabuły, jedna dotyczy dwóch młodych przyjaciół, którzy po imprezie zlanej alkoholem mają nieprzyjemność natknąć się w lesie na bardzo nieciekawych ludzi. Po tej sytuacji przyjdzie im żyć w strachu, choć jeden z nich się tym przejmuje, a drugi w ogóle. Druga fabuła i jednocześnie inni bohaterowie, a w zasadzie bohaterki. Te dwie natomiast żyją w świecie opływającym w pieniądze, ale jednocześnie niekoniecznie spójnym z moralnością. Cóż może z tego wyjść i jakie mają plany? I przede wszystkim, jak takie dwie historie mogą się ze sobą łączyć?
Mamy tutaj dwie linie czasowe. Z jednej strony współczesność, z drugiej lata dziewięćdziesiąte. A jak wiemy, wtedy kolorowo nie było. Obie historie są nabuzowane napięciem, choć można odczuć, że ta współczesna jest chłodniejsza, bardziej stabilna, wyrachowana wręcz, a w drugiej dzieje się o wiele więcej, to jednak można odczuć, że każdy czytelnik lubiący thrillery znajdzie tu coś dla siebie.
Pojawia się też sporo bohaterów, ale zdecydowanie każde z nich jest postacią z krwi i kości, wyrazistą, za każdą podąża się z zainteresowaniem i każda jest zupełnie inna. Osoby, które miały okazję dorastać w latach dziewięćdziesiątych i znające te realia zapewne będą czuły o wiele większą więź właśnie z bohaterami z tej części i nic dziwnego. Czy jednak wyrachowana, chłodna, współczesna kobieta nie miała właśnie wzbudzać zupełnie odwrotnych emocji?
Tę książkę można czytać w dowolnej kolejności, a nawet rozdziałami naprzemiennie jak jest to zrobione w ebooku. Można zacząć losowo lub sprawdzić wstępnie, która może przypaść bardziej do gustu. Jednak po zapoznaniu się z całością widać jasno i wyraźnie jak te historie się ze sobą łączą. Wcześniej nie ma opcji żeby się domyślić i to jest absolutnie genialna sprawa.
Szczygielski wymyślił coś nowego na nasz rynek czytelniczy i jest to nietuzinkowa, świetna historia złączona z zupełnie dwóch różnych innych opowieści. Nie da się od niej oderwać!
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Muza.
Lata dziewięćdziesiąte – dwóch młodych chłopaków staje się świadkami czegoś, co powinno zostać ukryte i niezauważone. Wydarzenie to zmienia ich życie, a reperkusje będą miały długofalowe skutki.
Czasy współczesne – dwie młode kobiety wybierają się na jedno tajemnicze wydarzenie. Każda ma inny cel i każda spodziewa się czegoś innego. Co łączy obie historie?
Ta książka jest inna niż wszystkie – możecie ją czytać od jednej lub drugiej strony. W pierwszej części (mojej pierwszej, Wasza może być druga 😊) poznajemy młodych chłopaków u progu życia, podejmujących pierwsze ważne życiowe wybory, poznających pierwsze prawdziwe miłości. Arek, dzieciak z nieszczęśliwego domu, szukający bezpieczeństwa i łaknący miłości nakreślony został przez Autora dość autentycznie. Ma pasje, jest inteligentny i zaradny, ale ma też głowę pełną wątpliwości i lęku przed przyszłością. Kamil, kolega Arka, został opisany skromniej, bez głębi, raczej przedstawiony jako stereotyp bogatego nastolatka. Podobnie wygląda sytuacja w drugiej części, w której poznajemy Małgorzatę wykreowaną na kogoś w rodzaju szpiega, perfidnego, zabójczego i sprytnego. Autor nie pokusił się jednak o rozwinięcie tej postaci, a szkoda – to mogła być bardzo fajna bohaterka.
Sama powieść jest właściwie dwoma krótkimi utworami (nowelkami? opowiadaniami?), które są ze sobą powiązane pewnymi wydarzeniami. Mogłaby być to zwykła powieść, gdyby nie fakt, że każda z części wydrukowana jest do góry nogami w stosunku do pierwszej i można ją czytać naprzemiennie.
Nie wiem dlaczego coś mi w tej książce nie zagrało, przecież serię Alicji Mort przeczytałam z wypiekami na twarzy (może dlatego miałam wygórowane oczekiwania). Szczygielski potrafi tworzyć bardzo dobre kobiece postacie, a jednak w „Czarnych ptakach” miałam wrażenie, że nie pociągnął tematu, że zostawił czytelników z na wpół narysowanymi postaciami Małgorzaty i Amelii. Jakby Autor się śpieszył, żeby jak najszybciej skończyć pisać tę książkę.
Ale wiecie co? I tak bawiłam się całkiem nieźle, to będzie idealna pozycja na parę wolnych, świątecznych dni.
Bartosz Szczygielski „Czarne ptaki” Wydawnictwo Muza Premiera: 25.02.2026
„Człowiek bez przyjaciół, nawet tych fałszywych, nie ma władzy.”
Lata dziewięćdziesiąte. Dwoje przyjaciół z jednej klasy świętują zakończenie szkoły. Głowy mają wypakowane pomysłami na kreowanie swojej przyszłości. Każdy innymi, bo pochodzą z dwóch różnych światów. Nieoczekiwanie stają się światkami zdarzenia, którego nie powinni widzieć, po którym już wszystko muszą postawić na jedną kartę. Współcześnie. Dwie kobiety, z dwóch różnych światów, które łączy jedno zdarzenie. Przypadek, który doprowadzi do skrajnych, dla każdej z nich, konsekwencji.
„Im dłużej żyjesz w cieniu, tym mniejsza się stajesz.”
Bartosz Szczygielski, to jeden z tych autorów, którego „biorę w ciemno”. Przeczytałam prawie wszystkie książki, które wyszły spod jego pióra i nigdy się nie zawiodłam. Tak samo było i w tym przypadku. Trzeba zacząć od tego, że „Czarne ptaki” mają niezwykle ciekawą konstrukcję nie tylko fabularną. To książka tetbeszka - czyli jakkolwiek weźmiemy ją w ręce, tak można czytać. Dwie odrębne historie, każda z niezależną okładką, wydane w jednym tomie. Jednak nie mogłyby się tu zleźć równolegle, gdyby coś ich nie łączyło i to coś jest właśnie clue tej historii. O tym jednak pisać nie będę, bo mam wrażenie, że każdy z czytelników odnajdzie w niej coś innego. Natomiast sposobów dojścia do sedna jest wiele. Można czytać zaczynając od historii z przeszłości, albo od tej współczesnej, albo przeplatając rozdział po rozdziale (co najtrudniejsze, bo obie fabuły wciągają). Jak zawsze u Szczygielskiego - drugie dno, wielowymiarowość, świetne postaci i gdzieś w tle pewien rodzaj smutku, schowany za fragmentami okraszonymi kąśliwym humorem, dzięki którym nie można pomylić tego stylu z żadnym innym. „Czarne ptaki” to cholernie dobra książka! I niesamowicie przewrotna… jak życie…
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza.
Bartosz Szczygielski przyzwyczaił nas do thrillerów, które nie biorą jeńców, ale „Czarne ptaki” to projekt szczególny. To nie tylko książka, to eksperyment formalny (tzw. tetbeszka), który zmusza czytelnika do wejścia w rolę współtwórcy historii. Czy ten odważny krok się opłacił? W moim odczuciu zdecydowanie tak, choć z pewnymi zastrzeżeniami.
Największym atutem powieści jest jej konstrukcja. Mamy dwie osie czasu: duszne, transformacyjne lata 90. (historia Arka i Kamila, którzy stają się świadkami morderstwa) oraz współczesność (tajemnicza Małgorzata Tinc i świat luksusowych kolekcji sztuki). Możliwość wyboru, od której strony zaczniemy lekturę, nadaje całości unikalny charakter. Ja doceniam moment, w którym te dwie, pozornie odległe galaktyki zaczynają się ze sobą zderzać – Szczygielski precyzyjnie splata wątki, pokazując, że przeszłość nigdy nie umiera, ona nawet nie jest przeszłością.
Autor po mistrzowsku odmalował realia wczesnego kapitalizmu w Polsce. Czuć zapach tanich papierosów, strach przed osiedlowymi gangsterami i tę specyficzną mieszankę nadziei z beznadzieją. Z kolei współczesna linia fabularna to popis psychologicznej gry – postać Małgorzaty, żądnej zemsty „kameleonki”, jest fascynująca i odpychająca jednocześnie. Tu nie ma białych rycerzy; są tylko ludzie połamani przez życie, którzy próbują posklejać się na nowo, często raniąc przy tym innych.
„Czarne ptaki” to lektura obowiązkowa dla fanów ambitnego thrillera. To książka o winie, która nie paruje z czasem, i o tym, jak łatwo stać się cieniem samego siebie. Jeśli szukasz czegoś nieoczywistego, co zostanie w Twojej głowie na kilka wieczorów po lekturze – bierz śmiało. To bardzo solidne 4/5, które udowadnia, że Szczygielski nie boi się ryzykować.
Czy każdy z nas byłby zdolny do zemsty, gdyby nikt się nie dowiedział?
Thriller, który nie prowadzi czytelnika za rękę. Raczej wciąga go w gęsty cień, gdzie każda decyzja ma swój ciężar, a prawda nigdy nie jest jednoznaczna. Autor buduje historię na dwóch równoległych osiach czasu, splatając je w narracyjną pułapkę pełną napięcia i moralnych niedopowiedzeń. Już od pierwszych stron czuć niepokój, który narasta powoli, ale konsekwentnie, zmuszając do uważnej lektury i ciągłego kwestionowania tego, co wydaje się oczywiste.
Największą siłą powieści jest jej klimat. Duszny, lepki od emocji, przepełniony cieniem dawnych błędów. Lata 90. pulsują chaosem młodości i surową energią, podczas gdy współczesność skrywa chłodną elegancję i wyrachowanie. Autor zderza te dwa światy z niezwykłą precyzją, pokazując, że niezależnie od epoki ludzkie obsesje, lęki i pragnienie zemsty pozostają niezmienne.
Autor nie unika brutalności ani psychologicznego ciężaru. Jego bohaterowie nie są ani dobrzy, ani źli, lecz boleśnie ludzcy. Ich decyzje bywają irracjonalne, podszyte strachem i desperacją, co nadaje historii autentyczności. Narracja wciąga nie tylko samą zagadką, ale przede wszystkim emocjonalnym napięciem i poczuciem, że każdy kolejny rozdział przybliża do momentu, w którym wszystkie iluzje runą jednocześnie.
„Czarne ptaki” to thriller, który zostawia ślad. Nie efektownym zwrotem akcji, lecz ciężarem refleksji, jaki pojawia się po zamknięciu książki. To opowieść o konsekwencjach, o cienkiej granicy między winą a usprawiedliwieniem i o tym, że przeszłość zawsze upomina się o swoje.
Jakby przyszło wam do głowy, że wszystko już kiedyś było, polecam zerknąć na Czarne ptaki Bartosza Szczygielskiego. To historia, a w zasadzie historie, które łączą się w całość dopiero, gdy przeczytacie je obie. Nieważne od której strony zaczniecie. Ważne, żebyście finalnie mogli spojrzeć z dystansu na całość. Dwóch chłopaków, którzy pogubili się w trudnej rzeczywistości i nieciekawych czasach, a także dwie kobiety, których losy krzyżują się w jednym miejscu—dopiero, gdy poznacie ich wszystkich, będziecie mogli zrozumieć. Historia Arka i Kamila była tą, od której zaczęłam i to właśnie ta wciągnęła mnie dość mocno. Skończyła się w momencie pełnym napięcia, pozostawiając oczywiście szerokie pole do popisu. Z kolei nici losów Amelii i Małgorzaty wydały mi się napisane już trochę inaczej, ale uważam, że słusznie, bo i osadzone zostały w trochę innych realiach. Nie zamierzam nawet trochę uchylać rąbka tajemnicy odnośnie tego, ile niedopowiedzeń napotkacie w trakcie lektury Czarnych ptaków. Wiem jednak na pewno, że taki format książki będzie niezwykłą przygodą—nie trafi do mnie argument, że przecież rozdziały mogły się przeplatać w klasyczny sposób jak w wielu innych książkach—ktokolwiek tak pomyśli, zakładam, że książkę ocenił zaledwie po okładce nie dając jej nawet szansy. To właśnie taka forma jest tu największym atutem, a każde niedopowiedzenie tylko bardziej nas nakręca, żeby drążyć i wracać do historii. Bo tak naprawdę wciąż nie wiemy, co wydarzyło się między jednym pokoleniem a drugim. I to właśnie jest kwintesencja całości. Widzicie? Jednak nie wszystko już kiedyś było
Dwie historie. Jedna prawda. I pytanie: od której strony zaczniesz?
Czarne ptaki to książka, którą możesz przeczytać na kilka sposobów - i każdy z nich zmienia odbiór tej historii.
Ja zaczęłam od lat 90. Arek i Kamil. Dwóch maturzystów, jedno ognisko i coś, czego nigdy nie powinni zobaczyć. To moment, który rozbija ich życie na „przed” i „po”.
Ta część wciągnęła mnie najbardziej - surowa, momentami nostalgiczna i bardzo wiarygodna. Czuć klimat tamtych lat.
Współczesność to już inna energia. Amelia i Małgorzata. Dwie kobiety, dwa zupełnie różne życia.
Amelia - próbuje utrzymać wszystko w ryzach, choć grunt usuwa jej się spod nóg.
Małgorzata - działa według planu. Zimno, precyzyjnie. Zmienia twarze, tożsamości, role. I nie cofnie się przed niczym.
Ta część podobała mi się trochę mniej, ale jedna rzecz jest pewna - Małgorzata zostaje w głowie na długo.
To książka, do której można wrócić i przeczytać ją inaczej. I jestem prawie pewna, że wtedy odkrywa się ją na nowo.
Niby całość można czytać na trzy sposoby, jednak moim zdaniem najlepiej sprawdzi się rozpoczęcie od strony czerwonej, potem zielonej - albo czytanie naprzemienne, rozdział po rozdziale.
Jeśli kiedyś do niej wrócę, to właśnie w ten sposób.
Autorowi nie można odmówić lekkiego pióra i umiejętności utrzymania uwagi czytelnika. Ciekawy jest też sam zamysł wydania książki - to, jak poznamy tę historię, zależy wyłącznie od nas.
Polski thriller psychologiczny w oryginalnej formie. To dwustronnik czyli książka , którą można czytać z dwóch stron- czerwonej lub zielonej . Dwie różne historie, które razem tworzą całość. Można czytać w dowolnej kolejności. Część czerwona opowiada o zdarzeniach w latach 90tych. Dwóch przyjaciół : Arek i Kamil, zakochanych w tej samej kobiecie , dokonują kradzieży. Niestety szybko okazuje się, że poszkodowanym jest kryminalista, który nie wybacza… Mężczyźni pakują się w niezłe tarapaty… Część zielona skupia się na czasach współczesnych. Dwie obce sobie kobiety spotykają się na pewnej imprezie biznesowej. Małgorzata jest tajemniczą pistacią, która często zmienia swój wygląd i swoją tożsamość . Jaki jest jej cel? Amelka jest asystentką organizatora wspomnianej imprezy. Czy wie czym naprawdę zajmuje się jej szef? W trakcie wydarzenia dochodzi do napadu. Niektórzy zginą, a niektórzy staną się zakładnikami. O co naprawdę chodzi przestępcom? Świetna powieść. Naprawdę mnie zaskoczyła! Choć można czytać te historie w dowolnej kolejności, ja osobiście radzę zacząć od części czerwonej. Od przeszłości do współczesnych wydarzeń.
Ta podróż nie ma jednego prologu, zdaje się być niczym mroczna układanka, do której prowadzą dwa spowite cieniem niepewności wejścia. Z jednej strony dusząca atmosfera lat 90., szalona impreza świeżych maturzystów i naocznie podejrzana zbrodnia, która staje się udziałem dwójki z nich. Z drugiej współczesna chłodna elegancja, unikalne dzieła sztuki, licytacje i dwie kobiece twarze, które grząsko ocierają się o niebezpieczne aspiracje. Bartosz Szczygielski rewelacyjnie buduje kontrast między gęstym brudem i nostalgią ostatniej dekady ubiegłego wieku a wyrafinowaną oziębłością kobiecych ambicji i przecinającym ich sumienia fałszem, tworząc z tej powieści rozgrywkę pełną wewnętrznego niepokoju i tajemnic, które lepią się do mocno wciągających stron. Prawda ma tu dwa oblicza i to właśnie odbiorca decyduje, które z nich przegryzie w pierwszej kolejności. Błędy młodości ważą tu przerażająco dużo, przygniatają nagłą stratą niewinności, przynoszą paraliżujący strach i konsekwencje, które uwierają znacznie dłużej. W tej opowieści warto zachować czujność i skrupulatnie wdzierać się w zdania, najlepsze jednak czeka dopiero na końcu - przecięcie dwóch perspektyw odziera bowiem wyobraźnię z przywiązanych do niej wcześniej złudzeń. To thriller, który naprawdę warto literacko przeżyć.
„Czarne ptaki” Bartosza Szczygielskiego, to najnowsza propozycja kryminalna, która wyszła spod pióra autora. Charakteryzuje się ona nieszablonową formą, gdyż można ją czytać na kilka sposobów - to Ty wybierasz od której strony zaczniesz i poznasz tę historię. Możesz również czytać naprzemiennie - przerzucając ramy czasowe wraz z obrotem książki do góry nogami, rozdział po rozdziale.
Aberracja literacka, jaką jest wyjście spoza utartych ram konstrukcji klasycznej powieści zachęca, by po dany tytuł sięgnąć. Bez wątpienia sam zabieg narracyjny przyciągnie szerokie grono czytelników, ale gwarantuję Wam, iż fabularnie powieść zatrzyma Waszą uwagę na dłużej. Ja zaczęłam od wydarzeń, które mają miejsce w przeszłości i przedstawiają losy głównych bohaterów, jako nastolatków. Jestem ogromną fanką młodzieżowej narracji, która niesie za sobą szereg problematyki związanej z dorastaniem. Bartosz Szczygielski przedstawił ciąg nieprzyjemnych zdarzeń prowadzących do widowiskowego finału będącego na tej linii czasowej jednocześnie zwrotem akcji, jak również zakończeniem pewnego etapu. Młodociani bohaterowie zmagają się miłosnymi i szkolnymi rozczarowaniami, rodzinnymi przeciwnościami oraz problemami natury finansowej. Ich życia wypełnione są trudnościami typowymi dla domostw wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Ta część wypełniona jest nostalgią, bólem i obezwładniającym cierpieniem. Psychologicznie miażdży i rozdziera, prowadząc do niezrozumienia niesprawiedliwości. Choć ta część jest zdecydowanie mniej dynamiczna, podobała mi się trochę bardziej od tej drugiej - szybszej, o sensacyjnym wydźwięku, w której to kobieca narracja przejmuje ster. Wydarzenia z teraźniejszości to swego rodzaju female rage, a główna bohaterka jest kameleonem. Barwna postać żądnej zemsty Małgorzaty z pewnością jest tu najbardziej intrygująca i zagadkowa.
„Czarne ptaki” cechuje szeroko nakreślone tło obyczajowe, ale również wysoce zawiła intryga i niebanalna linia fabularna. Kryminał został zabarwiony, tak jak już wspominałam psychologicznymi niuansami, sznytem noir lat dziewięćdziesiątych, sensacyjnym tempem akcji, oraz zderzeniem biedy z bogactwem. Proza jest duszna, mroczna i z pewnością trafi w gust kryminałolubnym! Będę wyczekiwać kolejnej książki autora!
Kto to widział coś takiego? Napisać książkę, składającą się z dwóch oddzielnych historii, które gdzieś tam jednak mają pewien punkt wspólny - po przeczytaniu jednej z nich (dowolnej) jesteś zaintrygowana/-y, po przeczytaniu drugiej zaczynasz rozkminiać, dostrzegać pewne szczegóły i powiązania, a przy tym myślisz, czy nie przeczytać całości raz jeszcze, skoro już wiesz to, co wiesz.
"Czarne ptaki" to kawał solidnej, mrocznej lektury. Szczygielski mistrzowsko buduje klimat: jest duszno, jest gęsto i jest bardzo "polsko" - w tym najlepszym, klimatycznym wydaniu kryminalnym. Z jednej strony atmosfera lat 90. (którą czułam całą sobą!), gangsterka i elementy romansu. Z drugiej: blichtr, kolekcje sztuki i podejrzane interesy. I to wszystko, o dziwo, współgra ze sobą idealnie! Gdy po zakończeniu lektury muszę przekartkować książkę raz jeszcze, by zyskać pewność, że wcześniej odkryłam wszystkie smaczki i niuanse, oznacza to, że autor zrobił znakomitą robotę! To nie jest jedna z tych książek, które czyta się spokojnie, bez większych emocji, później odkłada na półkę i po tygodniu już nie bardzo się pamięta, o co w nich chodziło. "Czarne ptaki" to zdecydowanie inna liga! Historia, która znajdzie sobie wygodne miejsce w twojej głowie i co jakiś czas będzie o sobie przypominać.
Kiedy pewnie myśleliście, że na polskim rynku wydawniczym nic was już nie zaskoczy, to wyobrażam sobie Bartosza Szczygielskiego mówiącego "potrzymaj mi pączka" i wcielającego w życie, a raczej przelewającego na papier pomysł na tetbeszkę. "Czarne ptaki" to thriller psychologiczny, w którym autor prowadzi historię dwutorowo. Dwa plany czasowe, które stopniowo zaczynają się przenikać. Ten zabieg nie jest tylko techniczną sztuczką. Buduje napięcie i zmusza czytelnika do aktywnego śledzenia zależności między przeszłością a teraźniejszością. Szczygielski z jednej strony przenosi nas w lata 90., pokazując świat niepewności, przemian i moralnych kompromisów. Zestawia je ze współczesnością, która jest bardziej uporządkowana, ale wcale nie mniej mroczna. Nietypowe kolekcje sztuki, zmiana tożsamości, wielkie pieniądze i jeszcze większe tajemnice.Przeszłość w tej historii nie jest tłem, lecz punktem wyjścia do opowieści o konsekwencjach, które wracają po latach. To co już charakterystyczne dla autora, to konsekwentne operowanie niedopowiedzeniami. Nie wyjaśnia wszystkiego wprost, nie prowadzi czytelnika za rękę. Napięcie nie wynika tu z dynamicznych scen czy nagłych zwrotów akcji, ale z powolnego odsłaniania motywów i win. To thriller, który działa bardziej na poziomie psychologicznym niż sensacyjnym. „Czarne ptaki” to przemyślany, wymagający thriller. To opowieść o winie, pamięci i skutkach dawnych wyborów. Szczygielski pokazuje, że największe napięcie rodzi się nie z samego wydarzenia, lecz z tego, co bohaterowie próbują ukryć przed światem i przed sobą. To zdecydowanie wyższy wymiar thrillera.
Czytałam dwie historie na raz i uważam, że gdyby nie to, bardzo szybko cała zabawa w rozwiązywanie zagadki byłaby bez sensu, bo łatwo byłoby domyśleć się całej historii.
Coś nowego. Ciekawy koncept z dwoma okładkami. Ja czytałam po rozdziale na zmianę i było to trochę niewygodne ale dzięki temu jest się w obu historiach jednocześnie.