Dark romance autorki bestselerowej powieści Elita!
Katherine Grant po śmierci rodziców przeprowadza się do wujka mieszkającego w Forks. Tym miasteczkiem niedawno wstrząsnęła tragedia. Jedna ze studentek Beverly Chambers została zrzucona z pobliskiego klifu, a mordercy do tej pory nie znaleziono.
Dziewczyna trafia do tego samego elitarnego college’u, w którym uczyła się ofiara. Jakby tego było mało, otrzymuje szafkę po Beverly, co sprawia, że od razu przyciąga uwagę uczniów. Zaczynają się zastanawiać, dlaczego dołączyła do klasy w środku roku i z jakiego powodu zjawiła się tuż po śmierci jednej z ich koleżanek.
Wkrótce Katherine zwraca też uwagę czterech braci, a w szczególności Harrisona Hardinga. Oboje od samego początku okazują sobie wrogość. Chłopak i trójka jego rodzeństwa są bogaci, popularni i nie mają problemu z łamaniem wszelkich zasad. Dziewczyna przekonuje się o tym na własnej skórze.
Wkrótce zostaje przez nich wciągnięta do mrocznego, tajemniczego świata i może stać się pionkiem w ich pozbawionej zasad grze.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Pełna zwrotów akcji. Nawet jak wiedziałam co się wydarzy dalej - to okazywało się że jednak nic nie wiem 🤣🫠 Harrison.. Ty diable. Potrzebuje wiedzieć co dalej. 🫠🫠🫠
Dark romance, tajemnicze morderstwo i czterech braci, którzy zaczynają interesować się nową uczennicą - szczególnie jeden z nich, Harrison. Zapowiadało się naprawdę ciekawie, jednak moim zdaniem potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany.
Katherine po śmierci rodziców przeprowadza się do wujka mieszkającego w Forks. W nowej szkole dostaje szafkę z numerem 13 i od tego momentu znajduje się w centrum uwagi całej uczelni. Wszystko dlatego, że wcześniej należała ona do jednej ze studentek, która zginęła w okropnych okolicznościach. Ta tragedia wstrząsnęła całym miastem, a sprawcy do tej pory nie odnaleziono.
Drogi Harrisona i Katherine przecinają się już pierwszego dnia w szkole. Od tego momentu dziewczyna zostaje wciągnięta w niebezpieczną grę, której zasad w ogóle nie zna.
Początek książki zapowiadał się naprawdę interesująco, a sprzeczki między bohaterami bywały momentami zabawne. Z czasem jednak fabuła zaczęła opierać się głównie na ich kłótniach oraz przymusowym spędzaniu razem czasu.
Przez większą część książki nie czułam też klimatu dark romance. Dopiero pod koniec coś zaczęło się dziać i akcja wreszcie nabrała tempa.
Główna bohaterka została przedstawiona jako odważna, pewna siebie i tajemnicza dziewczyna. Niestety z czasem zaczęła mnie trochę irytować swoimi ciągłymi pyskówkami.
Harrison to z kolei bardzo tajemnicza postać - pewny siebie, świadomy swojego statusu i podziwiany przez wszystkich. To właśnie on najbardziej przykuł moją uwagę.
Książkę czytało się szybko, jednak czegoś mi w niej zabrakło. Był lekki dreszczyk niepokoju, ale to właściwie tyle, jeśli chodzi o klimat, jaki wywołała we mnie ta historia.
Największym plusem okazało się zakończenie i zwrot akcji, którego zupełnie się nie spodziewałam. Przez całą książkę zastanawiałam się, kto jest winny, ale autorka naprawdę mnie zaskoczyła rozwiązaniem tej zagadki.
Po tej książce i intrygującym opisie spodziewałam się czegoś innego, nie podobała mi się relacja bohaterów. Miałam wrażenie, że każdy jest tam bardzo dziecinny, a w szczególności przeszkadzały mi przepychanki bohaterów i ich zachowania, które niestety gryzły mi się z aurą braci Harding- bogatych i próżnych.
Sam szkielet historii był dla mnie oczywisty, on bogaty, sportowiec który nie może się odpędzić od dziewczyn, ona nowa w miasteczku z tajemnicami, ale też nie bojąca się konfrontacji i zbliżeń z chłopakiem owianym popularnością. Oni się nienawidzą, ale mimo wszystko dochodzi pomiędzy nimi do zbliżenia, nie poczułam pomiędzy nimi żadnej chemii.
Ja przez ponad 300 stron czekałam na jakieś poszlaki odnośnie sytuacji z Beverly, lecz autorka przede wszystkim skupiła się na rozwoju relacji Harrisona i Katherine i jak rozumiem, że miał być to „dark romans” to mimo wszystko oczekiwałam, że tych sytuacji związanych z niebezpieczeństwem i tajemnicami będzie więcej.
Na książce wspomniane jest o Dark romansie, lecz ja czytając tę część nie odczuwałam żadnego klimatu z nim związanego. Sama sprawia związana ze śmiercią Beverly i tym co spotykało po drodze Katherine, która zajęła jej szafkę stanowiło dla mnie za mały fragment książki, dopiero przy ostatnich stronach zaczęło się coś dziać, a sama autorka zaskoczyła mnie zwrotem akcji, który przygotowała.
Przez większą część książki czułam się zawiedziona, dopiero końcówka poprawiła mój odbiór tej książki, jestem ciekawa co będzie w następnej części, ale jako całokształt spodziewałam się czegoś lepszego.
Na samym początku muszę powiedzieć jedno: 𝐝𝐳𝐢ę𝐤𝐮𝐣ę. Dziękuję Natalce za zaufanie i możliwość zrecenzowania tej historii, bo to dla mnie coś naprawdę wyjątkowego. „𝐒𝐤𝐚𝐧𝐝𝐚𝐥” to książka, którą pokochałam już na 𝐖𝐚𝐭𝐭𝐩𝐚𝐝𝐳𝐢𝐞, a teraz mogłam przeżyć ją jeszcze raz w tej pełniejszej formie i napisać o niej kilka słów. I naprawdę nie jest mi łatwo ubrać w zdanie to, co czuję po tej historii, bo to była jazda bez trzymanki od pierwszej do ostatniej strony.
Styl pisania 𝐍𝐚𝐭𝐚𝐥𝐤𝐢 jest dokładnie taki, jaki uwielbiam czyli 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐢, płynny, wciągający do tego stopnia, że strony po prostu znikają. To jedna z tych książek, które zaczynam wieczorem „na chwilę”, a nagle orientuje się, że jest druga w nocy i jestem już w połowie historii.
𝐍𝐚𝐭𝐚𝐥𝐤𝐚 ma niesamowitą umiejętność budowania napięcia i prowadzenia fabuły tak, żeby czytelnik cały czas miał w głowie jedno pytanie: co właściwie się tu wydarzyło i kto za tym stoi? Bo wszystko zaczyna się od tragedii. Jedna noc. Jeden klif. Jedna dziewczyna - 𝐁𝐞𝐯𝐞𝐫𝐥𝐲 𝐂𝐡𝐚𝐦𝐛𝐞𝐫𝐬, która zostaje zepchnięta z jego krawędzi. Od tego momentu nic już nie jest takie samo. 𝐒𝐞𝐤𝐫𝐞𝐭𝐲 zaczynają powoli wypływać na powierzchnię, a każdy kolejny rozdział dokłada następny fragment do tej mrocznej układanki.
I właśnie to było w tej historii 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐞 nic nie było oczywiste. Za każdym razem, kiedy myślałam, że już wiem, kto stoi za tym wszystkim, 𝐍𝐚𝐭𝐚𝐥𝐤𝐚 robiła nagły zwrot akcji i burzyła moje wszystkie teorie. To historia, w której napięcie rośnie z każdą stroną.
𝐏𝐥𝐨𝐭𝐤𝐢, 𝐭𝐚𝐣𝐞𝐦𝐧𝐢𝐜𝐞, 𝐧𝐢𝐞𝐝𝐨𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚. A nad wszystkim unosi się świadomość, że 𝐦𝐨𝐫𝐝𝐞𝐫𝐜𝐚 wciąż jest gdzieś obok.
Ogromnie polubiłam postać 𝐊𝐚𝐭𝐡𝐞𝐫𝐢𝐧𝐞 𝐆𝐫𝐚𝐧𝐭. To bohaterka, która od samego początku przyciąga uwagę. 𝐓𝐚𝐣𝐞𝐦𝐧𝐢𝐜𝐳𝐚, 𝐦𝐨𝐦𝐞𝐧𝐭𝐚𝐦𝐢 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐤𝐨𝐣ą𝐜𝐚, zdecydowanie nie jest typową „grzeczną” bohaterką. Przyjeżdża do nowego miejsca z własnymi sekretami i bardzo szybko trafia w sam środek plotek, napięć i niebezpiecznych relacji. Z kolei 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐢𝐬𝐨𝐧 𝐇𝐚𝐫𝐝𝐢𝐧𝐠… Boże. Co to za człowiek. Jeden z 𝐜𝐳𝐭𝐞𝐫𝐞𝐜𝐡 𝐛𝐫𝐚𝐜𝐢. Pewny siebie, arogancki, momentami absolutnie nie do zniesienia. Typ bohatera, którego jednocześnie masz ochotę udusić i czytać o nim dalej. 𝐌𝐚𝐧𝐢𝐩𝐮𝐥𝐚𝐭𝐨𝐫, który zawsze wydaje się mieć kontrolę nad sytuacją i doskonale wie, jak wykorzystać emocje innych ludzi. Zdecydowanie jest postacią, obok której nie da się przejść obojętnie. Relacja między 𝐊𝐚𝐭𝐡𝐞𝐫𝐢𝐧𝐞 a 𝐇𝐚𝐫𝐫𝐢𝐬𝐨𝐧𝐞𝐦 to coś zupełnie innego niż klasyczny romans. To napięcie.
Między nimi od początku czuć dziwną chemię, ale jednocześnie coś… niepokojącego. Każde ich spotkanie przypominało 𝐛𝐚𝐥𝐚𝐧𝐬𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 na krawędzi. Spojrzenia, które mówią więcej niż słowa. 𝐌𝐢𝐥𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞, które potrafi być głośniejsze niż jakakolwiek rozmowa. Oni się nie przyciągają w sposób romantyczny. To raczej 𝐦𝐚𝐠𝐧𝐞𝐭𝐲𝐳𝐦, który jednocześnie fascynuje i budzi niepokój. 𝐍𝐚𝐭𝐚𝐥𝐤𝐚 świetnie buduje atmosferę momentami duszącą, innymi momentami niepokojącą, ale przez cały czas niesamowicie wciągającą. Każdy rozdział zostawia nas z nowymi pytaniami i sprawia, że chce się odkrywać kolejne elementy tej historii. A potem przychodzi zakończenie.
I naprawdę 𝐍𝐀𝐓𝐀𝐋𝐊𝐀? 𝐂𝐎 𝐓𝐎 𝐁𝐘Ł𝐎? Ja się tego kompletnie nie spodziewałam. Do samego końca nie miałam pojęcia, kto stoi za śmiercią Beverly. A kiedy wszystko zaczęło się układać w całość, siedziałam z otwartą książką i jedyną myślą w głowie: potrzebuję więcej. Natychmiast. Ten finał zostawia nas z milionem pytań i z ogromną ciekawością, co wydarzy się dalej. I właśnie dlatego wiem jedno ta historia zdecydowanie się jeszcze nie skończyła.
„Skandal” Ona dostaje szafkę po zm***ej uczennicy. 🐢(Współpraca reklamowa z @wydawnictwoniezwykle @nataliaantczak__ )🐢IG:@podroze.z.bocianem
Miejscowa tragedia rozpoczęła ciąg niewyjaśnionych wydarzeń, a ja znalazłam się w samym centrum uwagi. Nie znaleziono sprawcy. Oprawca beztrosko żyje na wolności. Czy zostanie złapany?
Śm**rć nie była przypadkowa.
Jak lubię twórczość Natalii, tak przy „Skandalu” odczuwam mały zawód. Myślę, że jest to spowodowane motywami, które nie do końca były adekwatne do samej treści.
Mamy tutaj dark romance, ale tego mroku nie odczułem. Sam początek z tajemniczym mor***stwem i budowaniem wokół tego otoczki oraz próby prowadzenia śledztwa, to za mało. Do elitarnej uczelni bardziej pasuje określenie normalna szkoła, a jej prestiż widnieje tylko z opowieści. Wątek czterech braci jest, ale autorka skupiła się w znacznym stopniu na postaci Harrisona. Natomiast hate-love został najlepiej poprowadzony, lecz o tym będzie poniżej.
Wprowadzenie świetne, intensywne dające nadzieję na powieść pełną napięcia, tajemnic i intryg. Jednak później nie wszystko ze sobą nie do końca współgrało.
Katherine zostaje od razu rzucona na głęboką wodę. Dziewczyna jest w samym centrum uwagi, nie tylko, dlatego, że dostała szafkę po zm**łej uczennicy. Tajemnicza, pewna swego z ciętym językiem.
Hate-love był wyczuwalny od samego początku. Katherine i Harrison grzecznie mówiąc, nie dążą się sympatią. Chłopak jest przyzwyczajony, że kobiety padają mu stóp, a Kathi ma kompletnie gdzieś jego pozycję oraz nazwisko. Takie były ich pierwsze chwile, natomiast o reszcie musicie przekonać się sami.
Styl pisania Natalii był niezwykle przyjemny. Powieść czytało mi się przyjemnie, lecz zabrakło większego oddania mrocznego klimatu. Imprezy i sprzeczki odstawić na dalszy plan, a skupić się bardziej na dreszczu emocji.
Mam wrażenie, że jakby środek był taki jak około sto ostatnich stron, całość byłaby znacznie lepsza i przede wszystkim mroczniejsza oraz niepokojąca. Końcówka mocno namieszała i pozostawia czytelnika, że chcemy poznać dalsze losy Katherine . Zakończenie jest w stylu: „Poproszę kolejny tom na już albo na wczoraj, jeśli jest taka możliwość”. Czekam na kontynuację „Braci Harding”.
Moja ocena: 6.5⭐/10⭐.
Dziękuję @nataliaantczak_ za zaufanie. Jest mi niezmiernie miło, że mogłem przeczytać kolejną książkę Twojego autorstwa. Powodzenia w dalszym pisaniu i do zobaczenia przy kolejnej książce.
Katherine po śmierci rodziców zostaje zmuszona do zamieszkania ze swoim wujkiem w małym miasteczku Forks, które żyje niedawną tragedią - młoda dziewczyna została zrzucona z klifu, a mordercy jak dotąd nie odnaleziono. Kath trafia do tej samej szkoły, w której uczyła się ofiara, a dodatkowo dostaje szafkę po zmarłej. Wszyscy zastanawiają się, dlaczego dziewczyna dołączyła do szkoły w środku roku, akurat po śmi*rci jednej z koleżanek.
Dodatkowo Kath zwraca na siebie uwagę również czterech popularnych braci, a najbardziej jednego - Harrisona, który jest podejrzanym w sprawie. Chłopak jest bogaty, popularny i niczego mu nie brakuje.
Oboje od początku się nienawidzą, ale po nieprzyjemnej sytuacji, ona zostaje wciągnięta do mrocznego świata i staje się pionkiem.
To było znośne enemies to lovers. W końcu jakaś książka promowana tym motywem choć trochę spełniła moje oczekiwania, bo bohaterowie tutaj naprawdę się nie lubili przez więcej niż sto stron. Mimo, że ich konwersacje były raczej śmieszne niż wredne, to i tak bawiłam się całkiem okej.
Na minus to, że główna bohaterka jest strasznie płytka i dziecinna, wcale nie silna, tak jak próbowała ją przedstawić autorka. Dodatkowo miała być super straszna opowieść, w której tajemnice i intrygi powinny być na pierwszym planie, ale tu przez tak naprawdę 300 (‼️) stron nic się nie działo. Dostajemy tylko przekomarzanki bohaterów w szkole, brak jakiejkolwiek adrenaliny czy niepewności, na jaką bardzo czekałam. A zakończenie? Ja osobiście po kilku rozdziałach wiedziałam, kto jest winny i na końcu okazało się, że rzeczywiście miałam rację. W przypadku głównej bohaterki tak samo. Nic mnie tutaj nie zaskoczyło.
Cała fabuła była miała naprawdę wielki potencjał, gdyby była dobrze poprowadzona. Ta historia mogła być tak dobra!
Styl pisania Natalii jest dla mnie dość specyficzny i momentami ciężki. To dopiero druga książka autorki i niestety nie umiem się do niego przekonać. Nie wiem, czy sięgnę po kolejne tomy, bo jak narazie średnio jestem zachęcona.
To moje pierwsze spotkanie z autorką i z pewnością nie ostatnie. Muszę przyznać, że polubiłam jej pióro, to jak kreuję bohaterów, prowadzi czytelnika przez pełne napięcia momenty i z jaką lekkością, a zarazem odwagą to robi. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, ale już teraz Was zachęcam do sięgnięcia po ten.
„Skandal” to intrygujący dark romans, gdzie rozwiązanie zagadki niby jest zagmatwane choć jest na wyciągnięcie ręki. To historia, którą jak zaczęłam to nie mogłam się oderwać od czytania.
Z jednej strony czułam między bohaterami chemię, a z drugiej dziwne napięcie, którego nie dało się opisać jako pozytywne. Jednak też nie było do końca negatywne. Nie rozumiałam skąd wynikła wzajemna nienawiść do siebie głównych bohaterów. Z tego co zrozumiałam to dlatego, że Harrisson był gburem, któremu mało co odpowiadało. Nie darzyłam go sympatią, ale swoim zachowaniem chyba nawet na to nie zasłużył.
Emocje między bohaterami były intensywne i sprzeczne, a ich kolejne kroki były nie do przewidzenia.
Zamysł jest intrygujący, ale mam wrażenie, że potencjał nie został wykorzystany w stu procentach, a jedynie w dziewięćdziesięciu ośmiu. Naprawdę się wciągnęłam i nie mogłam się oderwać, bo pragnęłam poznać zakończenie. Zwłaszcza, że momentami napięcie było naprawdę mroczne.
Natomiast miałam wrażenie, że było za mało jakiegoś śledztwa, dochodzenia do prawdy w sprawie Beverly. Teoretycznie bohaterowie mieli takie plany, ale praktycznie nie zrobili prawie nic. Bardziej uganiali się za sobą. Śledztwo i pogróżki są według mnie bardziej pobocznymi wątkami fabuły.
Jednak cały czas z niecierpliwością czekam na kolejny tom, bo to grzech zostawić czytelnika w takim momencie!
Zaczynając czytać 𝐒𝐊𝐀𝐍𝐃𝐀𝐋, nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać i choć początkowo miałam lekki problem, aby wbić się w fabułę, później nie mogłam się już oderwać od czytania.
Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania Natalii — jest prosty, ale zdecydowanie wciąga czytelnika i sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Podobało mi się, jak autorka poprowadziła całą historię, budowała napięcie oraz jaki rollercoaster emocji zafundowała na ostatnich stronach.
Wątek morderstwa jednej ze studentek oraz poszukiwania sprawcy, który wciąż pozostaje na wolności, był wciągający i trzymał w napięciu do samego końca.
Jeśli chodzi o bohaterów, mieli w sobie coś, co mnie do nich przyciągało — być może była to ciekawość, co takiego skrywają. Postać Katherine została bardzo fajnie wykreowana, imponowała mi jej zaradność. Podoba mi się, że mimo iż nie zawsze wszystko szło po jej myśli, potrafiła iść dalej z podniesioną głową i pokazać, że jej to nie rusza. Z kolei Harrison zaciekawił mnie swoją tajemniczością i nieprzewidywalnością. To jeden z tych bohaterów, który zdecydowanie zapada w pamięć.
Relacja Katherine i Harrisona była burzliwa i trudno było przewidzieć, czego można się po niej spodziewać. Niemniej jednak bardzo dobrze bawię się przy książkach, w których bohaterowie sobie tak „dogryzają”. Duży plus za to, że w ich przypadku faktycznie czuć było tą relację hate-love.
Bardzo zaintrygowali mnie też pozostali Bracia Harding, szczególnie James, o którym dowiadujemy się najmniej.
Z kolei jeśli chodzi o zakończenie, totalnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i z niecierpliwością czekam na kolejny tom.
Jeśli lubicie książki z motywem morderstwa, elitarnej szkoły i dark romansu, to zdecydowanie polecam wam sięgnąć po 𝐒𝐊𝐀𝐍𝐃𝐀𝐋.
Książki Natalki znam od samego jej początku, od jej debiutu i mimo, że ich tematyka nie zawsze mi podpasuje, bo było tak z Elitą, to nadal są to bardzo dobre pozycje, które są warte uwagi i jeszcze większego rozgłosu niż teraz mają. „Skandal” zaintrygował mnie już na wattpadzie, więc cieszyłam się, że dość szybko całość dostaliśmy na papierze i mimo, że pozycja nie pobiła trylogii Detektywów, to była naprawdę fajna i na swój sposób różniąca się od reszty historii autorki.
Styl pisania Natalki jest niesamowicie lekki, ale też już od pierwszych stron wciąga, przez co po prostu chce się czytać rozdział za rozdziałem, żeby odkryć kto stoi za zbrodnią, ale jakie sekrety jeszcze skrywają nasi główni bohaterowie i co nas czeka w kolejnych częściach książki. Sam pomysł na fabułę też był naprawdę niezły, ale w pewnym momencie już trochę mnie nudziło i liczyłam na plot twist związany ze sprawcą głównej sprawy, lecz tutaj się nie zaskoczyłam, ale mimo wszystko jestem usatysfakcjonowana bo ostatnia strona wbiła mnie w podłogę i na pewno sięgnę po drugą część.
Kreacja bohaterów od początku do mnie nie przemawiała, ale to też był taki typ bohaterów, których raczej nie mamy uwielbiać, bo ich zachowania nie zawsze są poprawne. Relacja Katie i Harrisona była nieźle pokręcona ale widziałam ich raczej przy jednej bramce a nie dwóch różnych, lecz trochę się zdziwiłam, jednak mimo wszystko jestem ciekawa jak potoczą się ich dalsze losy i mam nadzieję, że szybko dostaniemy kolejny tom!
Bardzo się rozczarowałem. Po opisie liczyłem na pełną napięcia lekturę, ale absolutnie tego nie znalazłem. Zaciekawił mnie jedynie jeden wątek, który rozwiązuje się pod koniec, ale nie było to dobrze rozpisane i akcja nie została równomiernie rozłożona, jak na taką ilość stron. Nie przypadł mi do gustu humor książki i kreacja bohaterów, miałem niestety przebitki do Rodziny Monet i nie potrafiłem się ich pozbyć. Ogólnie pomysł na książkę był ciekawy, ale zabrakło wykończenia. Czułem, jakby książka była pisana na szybko, zabrakło mi w niej czegoś głębszego, co uchwyciłoby i zatrzymało moją uwagę. Na tyle nie zostałem zaciekawiony, że raczej nie sięgnę po kolejne tomy, jeśli się ukarzą. 1,6/5
LUDZIE ZAMAWIAJCIE TO! Coś genialnego, plot twist, mroczny klimat, czy dobrze poprowadzona fabuła to jedne z plusów tej historii. Większą recenzję wrzucę w dzień premiery! ❤️ [ współpraca reklamowa, patronat medialny ]
Najlepsza książka przeczytana w tym roku, jestem pod wrażeniem jak przyjemnie czytało mi się tą pozycje. Tyle emocji było we mnie… czekam z niecierpliwością na kolejne tomy, bo zakończenie zmiotło mnie w planszy.