What do you think?


Between Ice and Love
Kapitan Toronto Maple Leafs i jego agresywna bójka na lodzie takimi i podobnymi słowami opisują Kennetha Winstona nagłówki największych gazet sportowych. Do tej pory mężczyzna zupełnie się nimi nie przejmował, skupiony na doprowadzeniu swojej drużyny do rozgrywki play-off i zdobyciu Pucharu Stanleya. Jednak zarówno trener, jak i zespół do spraw public relations coraz częściej uświadamiają mu, że jeśli jego wizerunek się nie zmieni, nie poprowadzi Toronto Maple Leafs w kolejnym sezonie. Kenneth Winston musi się ustatkować.
Charlotte Larsson raz po raz słyszy od matki, jak bardzo ją rozczarowała wyborem drogi zawodowej. Dlaczego fizjoterapia sportowa? Dlaczego nie studia medyczne albo prawnicze? Jakby nieszczęść było mało, Charlotte zostaje zdradzona przez chłopaka, podczas gdy według matki najwyższy czas, by wreszcie znalazła sobie męża.
Gdy drogi Kennetha Winstona i Charlotte Larsson się zejdą, szybko się okaże, że tych dwoje może sobie wzajemnie pomóc. Tylko czy fałszywy związek to na pewno dobry pomysł?
Pełen sportowych emocji romans hokejowy z motywem fake dating!
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Charlotte Larsson raz po raz słyszy od matki, jak bardzo ją rozczarowała wyborem drogi zawodowej. Dlaczego fizjoterapia sportowa? Dlaczego nie studia medyczne albo prawnicze? Jakby nieszczęść było mało, Charlotte zostaje zdradzona przez chłopaka, podczas gdy według matki najwyższy czas, by wreszcie znalazła sobie męża.
Gdy drogi Kennetha Winstona i Charlotte Larsson się zejdą, szybko się okaże, że tych dwoje może sobie wzajemnie pomóc. Tylko czy fałszywy związek to na pewno dobry pomysł?
Pełen sportowych emocji romans hokejowy z motywem fake dating!
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
384 pages, Paperback
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 11 of 11 reviews
September 27, 2026
Sam pomysł na fabułę już na początku wydał mi się bardzo naciągany i zamiast romansu momentami dostajemy tutaj wręcz fantastykę.
Główny bohater ma problemy z agresją i wdawaniem się w bójki, które zaczynają wpływać na jego wizerunek. Rozwiązaniem zaproponowanym przez osoby odpowiedzialne za jego karierę jest więc... znalezienie dziewczyny i udawanie związku.
I tutaj naprawdę muszę zapytać, dlaczego?
Prawdziwy profesjonalny hokej tak nie działa. Jeżeli zawodnik ma problem z agresją, wdaje się w bójki i przez swoje zachowanie szkodzi własnemu wizerunkowi, to trudno mi uwierzyć, że rozwiązaniem problemu byłoby znalezienie mu dziewczyny, która ma pomóc stworzyć lepszy obraz w mediach. To nie jest problem, który znika po wrzuceniu kilku wspólnych zdjęć na Instagrama.
I właśnie dlatego całe założenie wydało mi się niesamowicie wymuszone. Mam wrażenie, że najpierw zdecydowano: robimy romans hokejowy z fake dating, a dopiero później trzeba było znaleźć jakikolwiek powód, żeby bohaterowie rzeczywiście musieli ten związek udawać i zostało to zrobione bardzo po łebkach.
A szkoda, bo fake dating jest jednym z moich ulubionych motywów. Tym bardziej boli mnie, kiedy widzę, że tak świetny trope zostaje potraktowany wyłącznie jako narzędzie do popchnięcia romansu do przodu. Zamiast sytuacji w której okoliczności naturalnie prowadzą bohaterów do udawanego związku po prostu dostajemy bardzo wygodny pretekst, który ma po prostu uruchomić fabułę.
Kolejnym problemem jest dla mnie tempo. Wszystko dzieje się tutaj zdecydowanie za szybko. Relacja bohaterów rozwija się w takim tempie, że momentami trudno mi uwierzyć w ich emocje. Brakuje zwykłego poznawania się, rozmów, budowania napięcia i pokazania skąd właściwie biorą się kolejne uczucia. Zamiast tego mam wrażenie, że książka po prostu przeskakuje z jednego etapu relacji do następnego.
Przez to wiele emocjonalnych momentów zupełnie nie rusza, bo czytelnik nie zdążył się z bohaterami na tyle zżyć, żeby faktycznie przeżywać to razem z nimi. Książka mówi mi, że coś między nimi jest, zamiast sprawić, żebym sama to poczuła czyli klasyczny "show don't tell".
Największym rozczarowaniem jest dla mnie jednak sposób potraktowania hokeja. Przy historii osadzonej w świecie zawodowego sportu oczekiwałam, że hokej będzie czymś więcej niż kilkoma wzmiankami o treningach, meczach, kontrakcie i Stanley Cup. Tymczasem sport bardzo szybko schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca romansom, mediom i problemom z życiem uczuciowym bohatera. Brakuje mi tutaj poczucia, że naprawdę obcujemy z profesjonalnym hokeistą i jego środowiskiem. Hokej jest obecny, ale momentami mam wrażenie, że równie dobrze mógłby zostać zamieniony na dowolny inny sport. I przy książce reklamowanej jako historia hokejowa jest to jednak dość znaczący problem.
Główny bohater ma problemy z agresją i wdawaniem się w bójki, które zaczynają wpływać na jego wizerunek. Rozwiązaniem zaproponowanym przez osoby odpowiedzialne za jego karierę jest więc... znalezienie dziewczyny i udawanie związku.
I tutaj naprawdę muszę zapytać, dlaczego?
Prawdziwy profesjonalny hokej tak nie działa. Jeżeli zawodnik ma problem z agresją, wdaje się w bójki i przez swoje zachowanie szkodzi własnemu wizerunkowi, to trudno mi uwierzyć, że rozwiązaniem problemu byłoby znalezienie mu dziewczyny, która ma pomóc stworzyć lepszy obraz w mediach. To nie jest problem, który znika po wrzuceniu kilku wspólnych zdjęć na Instagrama.
I właśnie dlatego całe założenie wydało mi się niesamowicie wymuszone. Mam wrażenie, że najpierw zdecydowano: robimy romans hokejowy z fake dating, a dopiero później trzeba było znaleźć jakikolwiek powód, żeby bohaterowie rzeczywiście musieli ten związek udawać i zostało to zrobione bardzo po łebkach.
A szkoda, bo fake dating jest jednym z moich ulubionych motywów. Tym bardziej boli mnie, kiedy widzę, że tak świetny trope zostaje potraktowany wyłącznie jako narzędzie do popchnięcia romansu do przodu. Zamiast sytuacji w której okoliczności naturalnie prowadzą bohaterów do udawanego związku po prostu dostajemy bardzo wygodny pretekst, który ma po prostu uruchomić fabułę.
Kolejnym problemem jest dla mnie tempo. Wszystko dzieje się tutaj zdecydowanie za szybko. Relacja bohaterów rozwija się w takim tempie, że momentami trudno mi uwierzyć w ich emocje. Brakuje zwykłego poznawania się, rozmów, budowania napięcia i pokazania skąd właściwie biorą się kolejne uczucia. Zamiast tego mam wrażenie, że książka po prostu przeskakuje z jednego etapu relacji do następnego.
Przez to wiele emocjonalnych momentów zupełnie nie rusza, bo czytelnik nie zdążył się z bohaterami na tyle zżyć, żeby faktycznie przeżywać to razem z nimi. Książka mówi mi, że coś między nimi jest, zamiast sprawić, żebym sama to poczuła czyli klasyczny "show don't tell".
Największym rozczarowaniem jest dla mnie jednak sposób potraktowania hokeja. Przy historii osadzonej w świecie zawodowego sportu oczekiwałam, że hokej będzie czymś więcej niż kilkoma wzmiankami o treningach, meczach, kontrakcie i Stanley Cup. Tymczasem sport bardzo szybko schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca romansom, mediom i problemom z życiem uczuciowym bohatera. Brakuje mi tutaj poczucia, że naprawdę obcujemy z profesjonalnym hokeistą i jego środowiskiem. Hokej jest obecny, ale momentami mam wrażenie, że równie dobrze mógłby zostać zamieniony na dowolny inny sport. I przy książce reklamowanej jako historia hokejowa jest to jednak dość znaczący problem.
September 24, 2026
Nienawidzę pisać negatywnych recenzji, ale tutaj nawet jakbym chciała to nie jestem w stanie napisać nic pozytywnego. 😩
Była to najgorsza książka jaką przeczytałam w tym roku.
Uwielbiam hokejówki, ale ta mi się nie podobała.
Akcja pędzi tak szybko, że nie do końca szło się połapać co, jak, czemu, dlaczego np. spotykają się na imprezie a potem dopiero po jakiś dwóch miesiącach ? Pocałunek w 6 rozdziale ? „Kocham cię” jeszcze zanim dobrze się poznali ?
Nie kleiło mi się to wszystko.
Była to najgorsza książka jaką przeczytałam w tym roku.
Uwielbiam hokejówki, ale ta mi się nie podobała.
Akcja pędzi tak szybko, że nie do końca szło się połapać co, jak, czemu, dlaczego np. spotykają się na imprezie a potem dopiero po jakiś dwóch miesiącach ? Pocałunek w 6 rozdziale ? „Kocham cię” jeszcze zanim dobrze się poznali ?
Nie kleiło mi się to wszystko.
September 27, 2026
Jak zaczęłam to czytać to pomyślałam, że to słaby debiut, a potem dopiero okazało się, że to już któraś książka w dorobku. Uwielbiam motywy z tej książki. Romans hokejowy, fake dating. Ale wykonanie jest tak fatalne, że gdyby nie była krótka i służyła mi jako podkład do gotowania to byłby DNF. Będę mieć jutro zakwasy od przewracania oczami
September 25, 2026
" Ja już chyba nie umiem bez ciebie oddychać. "
Współpraca recenzencka.
Kojarzycie te momenty w komediach romantycznych, gdy ona wpada mu w ramiona, ich spojrzenia sie spotykają, a cały świat zamiera?
To właśnie tak jest w tej książce i jako zagorzała romantyczka, już na samym początku tej historii piszczałam jak szalona.
Kocham czytać o miłości, a szczególnie takiej, która dodaje odwagi, uskrzydla, sprawia, że stajemy się lepsi i pomaga nam zrozumieć siebie. Tutaj to dostałam z nawiązką.
Kenneth. Kapitan drużyny hokejowej, który nie za dobrze radzi sobie z agresją. Mężczyzna, który wychowywał się bez ojca, znający tylko treningi, presję i ciężar bycia rozpoznawalnym. Dostaje ultimatum - musi znaleźć sobie dziewczynę i pokazać światu, że potrafi się ustatkować.
Charlotte. Cudowna, dobra dusza. Kobieta pragnie być fizjoterapeutką sportowców, ma plany i marzenia. Do czasu, gdy na parkingu wpada w ramiona nieznajomego...a potem zostaje jego udawaną dziewczyną.
Jedna chwilą potrafi zmienić całe nasze życie.
Właściwa osoba. Ciepło jej ciała. Przeszywające spojrzenie. I poczucie, że nie istnieje już nic poza Wami. To kojące poczucie przynależności. Takie prawdziwe i do bólu autentyczne. I chociaż się nie znacie wiecie, że oto znaleźliście swoją bratnią duszę.
To miał być związek na niby.
To miał być prosty układ.
Ale uczucia tak nie działają, prawda?
Oboje zostali zdradzeni przez poprzednich partnerów i wykazywali się dużą ostrożnością. Ale serce nie sługa, a ich zaczęły bić w jednym rytmie. Kenneth i Charlotte okazali się nie dość, że uroczy, to idealnie dopasowani. Każda ich scena została przesycona miłością, czułością, potrzebą drugiego człowieka. Chłonęłam ich cudowne reakcje na siebie nawzajem. Skradzione pocałunki. Ukradkowe spojrzenia. Zwierzenia w środku nocy. Para głównych bohaterów szybko zorientowała się, że to przestało być tylko udawanie. I chociaż bardzo bali się tego uczucia, postanowili zaryzykować. Bo po raz pierwszy czuli się przy kimś tak dobrze. Charlotte nie widziała w nim gwiazdy, tylko człowieka. Łagodziła jego nerwowość i impulsywność, Kenneth dzięki niej stawał się lepszym człowiekiem. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawiała, że czuł spokój i lekkość na duszy. Mężczyzna okazał się być troskliwy, opiekuńczy i niezwykle uczuciowy, ale potrzeba było kogoś, kto zaakceptuje go takiego, jakim jest. Czuł się niewystarczający, a ona sprawiła, że zaczął patrzeć na siebie inaczej. Pod maską nieustępliwego gracza odkryła mężczyznę, który ma wady, ale w głębi duszy często czuje się samotny. I przyjęła go takim. Kobieta zaś za sprawą Kennetha zaczęła wybierać siebie. Walczyć o marzenia. Podejmować ryzyko. Chociaż często bała się rozgłosu i komentarzy od opinii publicznej, przechodzili przez to ramię w ramię. Razem stawiali czoła światu, który plotkował i spekulował. Ich wzajemne wsparcie okazało się nieocenione, a ja rozpływałam się nad tym wspaniałym związkiem, gdzie dwoje ludzi znalazło w sobie swój dom.
I nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam te wyniosłem momenty kiedy kapitan drużyny robi coś na oczach wszystkich (w tym przypadku całego świata), żeby udowodnić swojej wybrance, jaka jest dla niego ważna, a tutaj mamy takie chwile i serducho skakało mi pod sufit z czystej radości. Kenneth i Charlotte pokazują, że jeśli trzyma się za rękę ukochaną osobę, to nic nie jest straszne, a każde kłody rzucane pod nogi, można kopnąć i iść dalej. Dali sobie nawzajem bezpieczeństwo oraz spokój ducha, a ja uśmiechałam się wiedząc, że będzie dobrze.
A, i dla tych, których denerwują sceny łóżkowe - tutaj są subtelnie zarysowane, większość jest pozostawione wyobraźni czytelnika, a ta lekkość i delikatność pióra autorki sprawia, że książkę czyta się niezwykle przyjemnie.
Na szczególną uwagę zasługuje tutaj również drużyna hokejowa i ich zażyłość. Czułam tę rodzinną atmosferę, trener okazał się genialnym mężczyzną tatuśkującym wszystkim zawodnikom, a oni sami trzymali się jakby byli braćmi, stając po jednej stronie i broniąc reszty. To rzadko spotykane, żeby taka lojalność miała miejsce, a tutaj możemy być tego świadkami i naprawdę zżyłam się z bohaterami. Wielki plus za świetnie napisane sceny rozgrywek, które wręcz pożerałam z kartek i tylko czekałam na kolejny mecz!
Książka "Betweenove and ice" kończy się pięknie, a ja wzruszyłam się na ostatnim rozdziale. Nie mogłabym życzyć sobie lepszego zwieńczenia tej historii. To pozycja pokazująca, jak ważne jest mieć osobę, która nas widzi i kiedy my sami nie dajemy już rady, powie nam, że warto odpocząć. Mówiąca o tym, że mając wartościową osobę u swojego boku, mamy już cały świat. Ucząca nas, jak zbawienny wpływ ma na nas miłość i że nigdy nie jest za późno na zmianę oraz naprawienie swoich błędów. I w końcu, to lektura o walce, zarówno o siebie, jak i o marzenia, a także przyszłość. Polecam.
Współpraca recenzencka.
Kojarzycie te momenty w komediach romantycznych, gdy ona wpada mu w ramiona, ich spojrzenia sie spotykają, a cały świat zamiera?
To właśnie tak jest w tej książce i jako zagorzała romantyczka, już na samym początku tej historii piszczałam jak szalona.
Kocham czytać o miłości, a szczególnie takiej, która dodaje odwagi, uskrzydla, sprawia, że stajemy się lepsi i pomaga nam zrozumieć siebie. Tutaj to dostałam z nawiązką.
Kenneth. Kapitan drużyny hokejowej, który nie za dobrze radzi sobie z agresją. Mężczyzna, który wychowywał się bez ojca, znający tylko treningi, presję i ciężar bycia rozpoznawalnym. Dostaje ultimatum - musi znaleźć sobie dziewczynę i pokazać światu, że potrafi się ustatkować.
Charlotte. Cudowna, dobra dusza. Kobieta pragnie być fizjoterapeutką sportowców, ma plany i marzenia. Do czasu, gdy na parkingu wpada w ramiona nieznajomego...a potem zostaje jego udawaną dziewczyną.
Jedna chwilą potrafi zmienić całe nasze życie.
Właściwa osoba. Ciepło jej ciała. Przeszywające spojrzenie. I poczucie, że nie istnieje już nic poza Wami. To kojące poczucie przynależności. Takie prawdziwe i do bólu autentyczne. I chociaż się nie znacie wiecie, że oto znaleźliście swoją bratnią duszę.
To miał być związek na niby.
To miał być prosty układ.
Ale uczucia tak nie działają, prawda?
Oboje zostali zdradzeni przez poprzednich partnerów i wykazywali się dużą ostrożnością. Ale serce nie sługa, a ich zaczęły bić w jednym rytmie. Kenneth i Charlotte okazali się nie dość, że uroczy, to idealnie dopasowani. Każda ich scena została przesycona miłością, czułością, potrzebą drugiego człowieka. Chłonęłam ich cudowne reakcje na siebie nawzajem. Skradzione pocałunki. Ukradkowe spojrzenia. Zwierzenia w środku nocy. Para głównych bohaterów szybko zorientowała się, że to przestało być tylko udawanie. I chociaż bardzo bali się tego uczucia, postanowili zaryzykować. Bo po raz pierwszy czuli się przy kimś tak dobrze. Charlotte nie widziała w nim gwiazdy, tylko człowieka. Łagodziła jego nerwowość i impulsywność, Kenneth dzięki niej stawał się lepszym człowiekiem. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawiała, że czuł spokój i lekkość na duszy. Mężczyzna okazał się być troskliwy, opiekuńczy i niezwykle uczuciowy, ale potrzeba było kogoś, kto zaakceptuje go takiego, jakim jest. Czuł się niewystarczający, a ona sprawiła, że zaczął patrzeć na siebie inaczej. Pod maską nieustępliwego gracza odkryła mężczyznę, który ma wady, ale w głębi duszy często czuje się samotny. I przyjęła go takim. Kobieta zaś za sprawą Kennetha zaczęła wybierać siebie. Walczyć o marzenia. Podejmować ryzyko. Chociaż często bała się rozgłosu i komentarzy od opinii publicznej, przechodzili przez to ramię w ramię. Razem stawiali czoła światu, który plotkował i spekulował. Ich wzajemne wsparcie okazało się nieocenione, a ja rozpływałam się nad tym wspaniałym związkiem, gdzie dwoje ludzi znalazło w sobie swój dom.
I nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam te wyniosłem momenty kiedy kapitan drużyny robi coś na oczach wszystkich (w tym przypadku całego świata), żeby udowodnić swojej wybrance, jaka jest dla niego ważna, a tutaj mamy takie chwile i serducho skakało mi pod sufit z czystej radości. Kenneth i Charlotte pokazują, że jeśli trzyma się za rękę ukochaną osobę, to nic nie jest straszne, a każde kłody rzucane pod nogi, można kopnąć i iść dalej. Dali sobie nawzajem bezpieczeństwo oraz spokój ducha, a ja uśmiechałam się wiedząc, że będzie dobrze.
A, i dla tych, których denerwują sceny łóżkowe - tutaj są subtelnie zarysowane, większość jest pozostawione wyobraźni czytelnika, a ta lekkość i delikatność pióra autorki sprawia, że książkę czyta się niezwykle przyjemnie.
Na szczególną uwagę zasługuje tutaj również drużyna hokejowa i ich zażyłość. Czułam tę rodzinną atmosferę, trener okazał się genialnym mężczyzną tatuśkującym wszystkim zawodnikom, a oni sami trzymali się jakby byli braćmi, stając po jednej stronie i broniąc reszty. To rzadko spotykane, żeby taka lojalność miała miejsce, a tutaj możemy być tego świadkami i naprawdę zżyłam się z bohaterami. Wielki plus za świetnie napisane sceny rozgrywek, które wręcz pożerałam z kartek i tylko czekałam na kolejny mecz!
Książka "Betweenove and ice" kończy się pięknie, a ja wzruszyłam się na ostatnim rozdziale. Nie mogłabym życzyć sobie lepszego zwieńczenia tej historii. To pozycja pokazująca, jak ważne jest mieć osobę, która nas widzi i kiedy my sami nie dajemy już rady, powie nam, że warto odpocząć. Mówiąca o tym, że mając wartościową osobę u swojego boku, mamy już cały świat. Ucząca nas, jak zbawienny wpływ ma na nas miłość i że nigdy nie jest za późno na zmianę oraz naprawienie swoich błędów. I w końcu, to lektura o walce, zarówno o siebie, jak i o marzenia, a także przyszłość. Polecam.
September 24, 2026
[współpraca recenzencka]
Czasami kiedy otwieram książkę, to już od pierwszej strony wiem, że to jest to. Tak właśnie było w tym przypadku. Już po prologu siedziałam z głupkowatym uśmiechem na twarzy i patrzyłam się na wymyśloną widownie.
Warto jednak od razu na wstępie zaznaczyć, że nie jest to żadna górnolotna literatura i nie ma ona w ogóle podjazdu do książek Elle Kennedy, czy Heleny Hunting, które też piszą hokejówki, a mimo to bawiłam się na tej książce świetnie. Zakochałam się w głównym bohaterze, ponieważ Kenneth od razu przypomniał mi o Carterze Beckecie, a Charlie przypominała mi Olivię, mimo że postacie różniły się od siebie pod prawie każdym względem. Uważam, że to coś naprawdę cudownego zagłębić się w świat książki i odnaleźć w niej chorąży namiastce innych ukochanych książek, ponieważ wtedy od razu można zbudować z bohaterami weź.
Co do stylu pisania autorki to muszę przyznać, że jest on trochę infantylny. Opisy czynności związanych z hokejem były opisywane bardzo szczegółowo i zdecydowanie dałabym temu plusika, bo właśnie dzięki temu osoby, które sięgnęły po książkę, a nie mają pojęcia o sporcie moką zrozumieć mechanizmy działania tej maszyny. Rozmowy głównych bohaterów momentami były powtarzalne i spłycone. Nie mogłam wyczuć między nimi tej głębokiej relacji, którą autorka wielokrotnie starała się ukazać. Nie było budowania napięcia, więc nie mogłam wczuć się w emocje bohaterów, nie mogłam postawić się ba miejscu Kennetha, który nie mógł już dłużej udawać związku, bo wszystko toczyło się zbyt szybko. Pewne sceny pojawiły się na zbyt wczesnym etapie książki, a inne ciągle się powtarzały i miałam ich już po którejś takiej samek akcji po prostu dość.
Jeśli chodzi o wykreowanie bohaterów to zdecydowanie zostałam fanką Ryana i tu nie mam dosłownie żadnych o obiekcji co do niego. On jest po prostu jak szczęśliwy szczeniaczek Golden Retrievera, który merda ogonem. Jest wsparciem dla swojego najlepszego przyjaciela, ale nie powstrzymuje się przed dopieczeniem mu. Jednym z moich skrytych marzeń jest to, aby autorka napisała kontynuację serii właśnie o Ryanie i Ellie, bo to byłaby dopiero komedia pełna śmiechu.
Były w książce momenty, na których się wzruszyłam i zazwyczaj były to momenty słabości Kennetha lub jego wyznania kierowane w stronę Charlotte. Może po prostu mam słabość do wielkich, groźnych niedźwiedzi, które da się oswoić :)
Tak na podsumowanie dodam, że naprawdę świetnie bawiłam się czytając tę książkę i pomijając te kilka niedociągnięć, jak zbyt szybko postępująca akcja i powtórzenia schematów to naprawdę niewiele więcej można jej zarzucić. Idealna książka dla kogoś, kto chce przeczytać hokejówkę, która wprowadzi go w świat tego sportu i pokaże mu realia dojścia do fazy play-off.
Czasami kiedy otwieram książkę, to już od pierwszej strony wiem, że to jest to. Tak właśnie było w tym przypadku. Już po prologu siedziałam z głupkowatym uśmiechem na twarzy i patrzyłam się na wymyśloną widownie.
Warto jednak od razu na wstępie zaznaczyć, że nie jest to żadna górnolotna literatura i nie ma ona w ogóle podjazdu do książek Elle Kennedy, czy Heleny Hunting, które też piszą hokejówki, a mimo to bawiłam się na tej książce świetnie. Zakochałam się w głównym bohaterze, ponieważ Kenneth od razu przypomniał mi o Carterze Beckecie, a Charlie przypominała mi Olivię, mimo że postacie różniły się od siebie pod prawie każdym względem. Uważam, że to coś naprawdę cudownego zagłębić się w świat książki i odnaleźć w niej chorąży namiastce innych ukochanych książek, ponieważ wtedy od razu można zbudować z bohaterami weź.
Co do stylu pisania autorki to muszę przyznać, że jest on trochę infantylny. Opisy czynności związanych z hokejem były opisywane bardzo szczegółowo i zdecydowanie dałabym temu plusika, bo właśnie dzięki temu osoby, które sięgnęły po książkę, a nie mają pojęcia o sporcie moką zrozumieć mechanizmy działania tej maszyny. Rozmowy głównych bohaterów momentami były powtarzalne i spłycone. Nie mogłam wyczuć między nimi tej głębokiej relacji, którą autorka wielokrotnie starała się ukazać. Nie było budowania napięcia, więc nie mogłam wczuć się w emocje bohaterów, nie mogłam postawić się ba miejscu Kennetha, który nie mógł już dłużej udawać związku, bo wszystko toczyło się zbyt szybko. Pewne sceny pojawiły się na zbyt wczesnym etapie książki, a inne ciągle się powtarzały i miałam ich już po którejś takiej samek akcji po prostu dość.
Jeśli chodzi o wykreowanie bohaterów to zdecydowanie zostałam fanką Ryana i tu nie mam dosłownie żadnych o obiekcji co do niego. On jest po prostu jak szczęśliwy szczeniaczek Golden Retrievera, który merda ogonem. Jest wsparciem dla swojego najlepszego przyjaciela, ale nie powstrzymuje się przed dopieczeniem mu. Jednym z moich skrytych marzeń jest to, aby autorka napisała kontynuację serii właśnie o Ryanie i Ellie, bo to byłaby dopiero komedia pełna śmiechu.
Były w książce momenty, na których się wzruszyłam i zazwyczaj były to momenty słabości Kennetha lub jego wyznania kierowane w stronę Charlotte. Może po prostu mam słabość do wielkich, groźnych niedźwiedzi, które da się oswoić :)
Tak na podsumowanie dodam, że naprawdę świetnie bawiłam się czytając tę książkę i pomijając te kilka niedociągnięć, jak zbyt szybko postępująca akcja i powtórzenia schematów to naprawdę niewiele więcej można jej zarzucić. Idealna książka dla kogoś, kto chce przeczytać hokejówkę, która wprowadzi go w świat tego sportu i pokaże mu realia dojścia do fazy play-off.
September 28, 2026
Hokej, zawodnik NHL, studentka fizjoterapii sportowej, przypadkowe spotkanie i relacja, która miała być tylko układem…
Charlotte studiuje fizjoterapię sportową i próbuje poukładać swoje życie po zdradzie. Jest ambitna i pracowita.
Kenneth to z kolei zawodnik NHL, który na lodzie ma opinię faceta wybuchowego i wiecznie pakującego się w bójki. Również został zdradzony. Musi poprawić swój wizerunek i udowodnić, że może się zmienić. NHL daje mu ultimatum: ma udowodnić, że potrafi się zmienić, zaangażować i w końcu zacząć zachowywać jak zawodnik, któremu można zaufać. Jeśli tego nie zrobi, może stracić nie tylko kontrakt, ale również swoją pozycję i szansę na pozostanie kapitanem.
Potrzebuje więc pokazać, że jego życie nie kręci się wyłącznie wokół hokeja, a pojawienie się dziewczyny, z którą będzie można go zobaczyć poza lodowiskiem, może pomóc mu odbudować reputację. I tak Charlotte zaczyna odgrywać w jego planie znacznie większą rolę, niż początkowo mogłoby się wydawać.
Charlotte i Kenneth poznają się przypadkiem kiedy to ona wpada na niego przed Starbucksem. Potem wpadali na siebie jeszcze kilka razy. W związku z tym, że on był popularny, media szybko weszły w posiadanie zdjęć tej dwójki i bardzo szybko ogłosiły ich parą. Z tego właśnie powodu to Charlotte została udawaną dziewczyna Kennetha.
Relacja Charlotte i Kennetha rozwijała się ciekawie, a hokejowe tło i presja związana z NHL dodawały historii charakteru.
Z czasem jednak miałam wrażenie, że tych emocjonalnych załamań bohaterów zaczęło być po prostu za dużo. Raz Charlie, chwilę później Kenneth...Rozumiem, że oboje mieli swoje problemy. Ona nagle znalazła się na świeczniku i to ją przerosło w pewnym momencie. On mierzył się z ogromną presją. Oczekiwania drużyny, walka o Puchar Stanleya, konieczność odbudowania reputacji i udowodnienia, że zasługuje na swoją pozycję sprawiło, że było mu naprawdę trudno.
Tylko momentami czułam, że tych
kryzysów i ciągłego roztrząsania
emocji było już trochę za dużo.
Przez to historia traciła dla mnie
lekkość, którą miała na początku.
Mimo to książka była dla mnie
całkiem przyjemną lekturą. Nie była to historia idealna, ale miała kilka elementów, które naprawdę mnie wciągnęły.
Charlotte studiuje fizjoterapię sportową i próbuje poukładać swoje życie po zdradzie. Jest ambitna i pracowita.
Kenneth to z kolei zawodnik NHL, który na lodzie ma opinię faceta wybuchowego i wiecznie pakującego się w bójki. Również został zdradzony. Musi poprawić swój wizerunek i udowodnić, że może się zmienić. NHL daje mu ultimatum: ma udowodnić, że potrafi się zmienić, zaangażować i w końcu zacząć zachowywać jak zawodnik, któremu można zaufać. Jeśli tego nie zrobi, może stracić nie tylko kontrakt, ale również swoją pozycję i szansę na pozostanie kapitanem.
Potrzebuje więc pokazać, że jego życie nie kręci się wyłącznie wokół hokeja, a pojawienie się dziewczyny, z którą będzie można go zobaczyć poza lodowiskiem, może pomóc mu odbudować reputację. I tak Charlotte zaczyna odgrywać w jego planie znacznie większą rolę, niż początkowo mogłoby się wydawać.
Charlotte i Kenneth poznają się przypadkiem kiedy to ona wpada na niego przed Starbucksem. Potem wpadali na siebie jeszcze kilka razy. W związku z tym, że on był popularny, media szybko weszły w posiadanie zdjęć tej dwójki i bardzo szybko ogłosiły ich parą. Z tego właśnie powodu to Charlotte została udawaną dziewczyna Kennetha.
Relacja Charlotte i Kennetha rozwijała się ciekawie, a hokejowe tło i presja związana z NHL dodawały historii charakteru.
Z czasem jednak miałam wrażenie, że tych emocjonalnych załamań bohaterów zaczęło być po prostu za dużo. Raz Charlie, chwilę później Kenneth...Rozumiem, że oboje mieli swoje problemy. Ona nagle znalazła się na świeczniku i to ją przerosło w pewnym momencie. On mierzył się z ogromną presją. Oczekiwania drużyny, walka o Puchar Stanleya, konieczność odbudowania reputacji i udowodnienia, że zasługuje na swoją pozycję sprawiło, że było mu naprawdę trudno.
Tylko momentami czułam, że tych
kryzysów i ciągłego roztrząsania
emocji było już trochę za dużo.
Przez to historia traciła dla mnie
lekkość, którą miała na początku.
Mimo to książka była dla mnie
całkiem przyjemną lekturą. Nie była to historia idealna, ale miała kilka elementów, które naprawdę mnie wciągnęły.
September 30, 2026
Uwielbiam romanse sportowe, a hokej to moja ulubiona dyscyplina. Nie przeszkadzają mi powtarzane motywy czy podobieństwo do innych książek - ja to po prostu lubię i tyle. 😉 Na tę książkę naprawdę czekałam, ale niestety czuję przede wszystkim rozczarowanie.
Kenneth to kapitan drużyny, który musi poprawić swoją reputację, a lekarstwem na jego problemy ma być związek i okiełznanie wybuchowego charakteru. Charlotte, studentkę fizjoterapii sportowej, spotyka kilka razy. Coś między nimi iskrzy, więc wchodzą w układ udawanej relacji.
Czytając, wielokrotnie zadawałam sobie pytanie: dlaczego nie mogli od razu być w normalnym związku, skoro między nimi iskrzyło? Nic przecież nie stało im na drodze. 🤷🏻 A chemia naprawdę tam była - wyraźnie ich do siebie ciągnęło i autorka świetnie to oddała.
Dalej było już tylko dziwniej. Pomysły były, ale sposób ich wprowadzenia w życie trochę kulał. Muszą zamieszkać razem, bo są parą, a jego mama przyjeżdża. 🤨 Motyw wymuszonej bliskości dobrze się sprzedaje, jak widać, więc niech im będzie. Bardziej rozwalił mnie jednak pomysł, że matka w nocy sprawdza, jak śpią, dlatego muszą leżeć blisko siebie, żeby nie nabrała podejrzeń. 🫣 Pana kapitana stać na wszystko, ale najwyraźniej na zamki w drzwiach już nie.
Później robi się jeszcze bardziej chaotycznie. Niby coś sobie wyjaśniają, ale chwilę później okazuje się, że w zasadzie nie ma to większego znaczenia. Trochę przytłoczyły mnie też ich ciągłe sprzeczki. Postacie były momentami infantylne, a im bliżej końca, tym bardziej dziecinne się stawały.
Na ogromny plus to, że mimo tych wszystkich zgrzytów historia jest napisana dosyć płynnie i czyta się ją naprawdę szybko. Bardzo spodobali mi się też przyjaciele głównych bohaterów - Rayn i Ellie. ❤️
To była książka z potencjałem, ale zabrakło pomysłu na ciekawsze poprowadzenie fabuły. Niemniej jednak myślę, że znajdzie swoich odbiorców, bo jest przystępna i ma kilka popularnych, przyciągających uwagę motywów.
Kenneth to kapitan drużyny, który musi poprawić swoją reputację, a lekarstwem na jego problemy ma być związek i okiełznanie wybuchowego charakteru. Charlotte, studentkę fizjoterapii sportowej, spotyka kilka razy. Coś między nimi iskrzy, więc wchodzą w układ udawanej relacji.
Czytając, wielokrotnie zadawałam sobie pytanie: dlaczego nie mogli od razu być w normalnym związku, skoro między nimi iskrzyło? Nic przecież nie stało im na drodze. 🤷🏻 A chemia naprawdę tam była - wyraźnie ich do siebie ciągnęło i autorka świetnie to oddała.
Dalej było już tylko dziwniej. Pomysły były, ale sposób ich wprowadzenia w życie trochę kulał. Muszą zamieszkać razem, bo są parą, a jego mama przyjeżdża. 🤨 Motyw wymuszonej bliskości dobrze się sprzedaje, jak widać, więc niech im będzie. Bardziej rozwalił mnie jednak pomysł, że matka w nocy sprawdza, jak śpią, dlatego muszą leżeć blisko siebie, żeby nie nabrała podejrzeń. 🫣 Pana kapitana stać na wszystko, ale najwyraźniej na zamki w drzwiach już nie.
Później robi się jeszcze bardziej chaotycznie. Niby coś sobie wyjaśniają, ale chwilę później okazuje się, że w zasadzie nie ma to większego znaczenia. Trochę przytłoczyły mnie też ich ciągłe sprzeczki. Postacie były momentami infantylne, a im bliżej końca, tym bardziej dziecinne się stawały.
Na ogromny plus to, że mimo tych wszystkich zgrzytów historia jest napisana dosyć płynnie i czyta się ją naprawdę szybko. Bardzo spodobali mi się też przyjaciele głównych bohaterów - Rayn i Ellie. ❤️
To była książka z potencjałem, ale zabrakło pomysłu na ciekawsze poprowadzenie fabuły. Niemniej jednak myślę, że znajdzie swoich odbiorców, bo jest przystępna i ma kilka popularnych, przyciągających uwagę motywów.
September 22, 2026
" BETWEEN ICE and Love " ~ K. Wiśniewska
[Współpraca reklamowa]
📚 Hokej
📚 Udawany związek
📚 Ambicje
Q: motyw udawanego związku tak czy nie w książkach? 🤔
[...] Miałam dość, tak po prostu. Dość bycia obserwowaną. Dość tego, że każdy nagle uważał, że ma prawo komentować moje życie. Najgorsze było jednak to, że część tych komentarzy zaczynała zostawiać swój ślad w mojej głowie. Może naprawdę wszystko psułam. Może odkąd pojawiłam się w życiu Kennetha, wszystko zaczęło się sypać.
▪️ Recenzja ▪️
„BETWEEN ICE and Love” to książka, która skupia się na czymś więcej niż zwykłej relacji dwojga ludzi. Pokazuje życie w blasku fleszy, problemy z emocjami oraz konsekwencje własnych decyzji i czynów.
Kenneth wcale nie jest taki, jak odbierają go inni, co autorka niemal od razu udowadnia. To świetny facet, który po prostu potrzebuje swojego drogowskazu. Książka nie poświęca wielu stron pracy bohatera — nie znajdziecie tutaj mnóstwa obszernych opisów treningów czy meczów, ale wcale nie jest to jej minusem. Autorka skupia się przede wszystkim na budowaniu relacji oraz przezwyciężaniu własnych słabości.
W książce znajdziemy trochę humoru, ale przede wszystkim sporo napięcia. Nie zabraknie również presji ze strony mediów, które koncertowo potrafią utrudnić życie szczególnie kogoś kto nie miał z nimi styczności.
Charlotte jest idealnym dopełnieniem życia Kennetha. Spokojna, opanowana, ale kiedy trzeba, potrafi zabrać głos i postawić na swoim.
Książka jest lekka w odbiorze, nie przytłacza, a kolejne strony dosłownie przelatują przez palce. To historia, w której możemy dostrzec, że ambicje potrafią człowieka zgubić, ale mogą też stać się motywacją do działania. Pokazuje również, że zdrowa rywalizacja jest potrzebna, a złość zdecydowanie nie jest dobrym doradcą.
Myślę, że książka zasługuje na swój czas w Waszym życiu.
9/10 ⭐
[Współpraca reklamowa]
📚 Hokej
📚 Udawany związek
📚 Ambicje
Q: motyw udawanego związku tak czy nie w książkach? 🤔
[...] Miałam dość, tak po prostu. Dość bycia obserwowaną. Dość tego, że każdy nagle uważał, że ma prawo komentować moje życie. Najgorsze było jednak to, że część tych komentarzy zaczynała zostawiać swój ślad w mojej głowie. Może naprawdę wszystko psułam. Może odkąd pojawiłam się w życiu Kennetha, wszystko zaczęło się sypać.
▪️ Recenzja ▪️
„BETWEEN ICE and Love” to książka, która skupia się na czymś więcej niż zwykłej relacji dwojga ludzi. Pokazuje życie w blasku fleszy, problemy z emocjami oraz konsekwencje własnych decyzji i czynów.
Kenneth wcale nie jest taki, jak odbierają go inni, co autorka niemal od razu udowadnia. To świetny facet, który po prostu potrzebuje swojego drogowskazu. Książka nie poświęca wielu stron pracy bohatera — nie znajdziecie tutaj mnóstwa obszernych opisów treningów czy meczów, ale wcale nie jest to jej minusem. Autorka skupia się przede wszystkim na budowaniu relacji oraz przezwyciężaniu własnych słabości.
W książce znajdziemy trochę humoru, ale przede wszystkim sporo napięcia. Nie zabraknie również presji ze strony mediów, które koncertowo potrafią utrudnić życie szczególnie kogoś kto nie miał z nimi styczności.
Charlotte jest idealnym dopełnieniem życia Kennetha. Spokojna, opanowana, ale kiedy trzeba, potrafi zabrać głos i postawić na swoim.
Książka jest lekka w odbiorze, nie przytłacza, a kolejne strony dosłownie przelatują przez palce. To historia, w której możemy dostrzec, że ambicje potrafią człowieka zgubić, ale mogą też stać się motywacją do działania. Pokazuje również, że zdrowa rywalizacja jest potrzebna, a złość zdecydowanie nie jest dobrym doradcą.
Myślę, że książka zasługuje na swój czas w Waszym życiu.
9/10 ⭐
September 29, 2026
Hokej, chemia między bohaterami, odrobina udawania i uczucia. Czyli dokładnie to, co lubię w romansach najbardziej!
Kenneth Winston to kapitan Toronto Maple Leafs. Przystojny, pewny siebie hokeista, który na lodzie potrafi wzbudzić sporo emocji. Charlotte Larsson z kolei jest studentką fizjoterapii sportowej, która po niezbyt przyjemnym zakończeniu związku nie planuje kolejnych komplikacji w swoim życiu.
A jednak ich drogi się krzyżują i pojawia się pomysł na fake dating.
Oczywiście oboje wiedzą, że to tylko układ. Ma pomóc Kennethowi w poprawieniu wizerunku, a Charlotte w uporaniu się z presją ze strony mamy. Problem pojawia się wtedy, gdy granica między udawaniem a prawdziwymi emocjami zaczyna się niebezpiecznie zacierać.
Chemia między nimi była wyczuwalna od pierwszych wspólnych scen. Nie mogę powiedzieć, że relacja rozwija się powoli. Mamy tu szybki rozwój wydarzeń, jednak autorka nie omija emocji bohaterów. Jest dual POV, dzięki czemu możemy zajrzeć do głów obojga bohaterów i obserwować, jak każde z nich radzi sobie z rodzącymi się uczuciami. Bo książka nie zawiera tylko błahego romansu. Mamy tutaj ogromne emocje towarzyszące presji świata sportowego i rodzinnego. Próbie radzenia sobie z nimi, ale też z pojawiającym się uczuciem do drugiej osoby.
Dodatkowym atutem tej historii jest sport. Hokej nie jest tutaj tylko dekoracją. Drużyna, presja związana z karierą i życie zawodowe bohaterów naprawdę są częścią historii.
Charlotte polubiłam za jej niezależność, charakter i to, że mimo wielu przeciwności próbuje żyć po swojemu. Kenneth natomiast, no cóż, kapitan Toronto Maple Leafs zdecydowanie potrafi skraść uwagę.
„Between Ice and Love” to pełen emocji romans hokejowy który dostarczył mi dokładnie tego, czego oczekuję od tego gatunku. Jeśli lubicie hokeistów oraz udawane związki to koniecznie dopiszcie tę książkę do swojej listy!
Kenneth Winston to kapitan Toronto Maple Leafs. Przystojny, pewny siebie hokeista, który na lodzie potrafi wzbudzić sporo emocji. Charlotte Larsson z kolei jest studentką fizjoterapii sportowej, która po niezbyt przyjemnym zakończeniu związku nie planuje kolejnych komplikacji w swoim życiu.
A jednak ich drogi się krzyżują i pojawia się pomysł na fake dating.
Oczywiście oboje wiedzą, że to tylko układ. Ma pomóc Kennethowi w poprawieniu wizerunku, a Charlotte w uporaniu się z presją ze strony mamy. Problem pojawia się wtedy, gdy granica między udawaniem a prawdziwymi emocjami zaczyna się niebezpiecznie zacierać.
Chemia między nimi była wyczuwalna od pierwszych wspólnych scen. Nie mogę powiedzieć, że relacja rozwija się powoli. Mamy tu szybki rozwój wydarzeń, jednak autorka nie omija emocji bohaterów. Jest dual POV, dzięki czemu możemy zajrzeć do głów obojga bohaterów i obserwować, jak każde z nich radzi sobie z rodzącymi się uczuciami. Bo książka nie zawiera tylko błahego romansu. Mamy tutaj ogromne emocje towarzyszące presji świata sportowego i rodzinnego. Próbie radzenia sobie z nimi, ale też z pojawiającym się uczuciem do drugiej osoby.
Dodatkowym atutem tej historii jest sport. Hokej nie jest tutaj tylko dekoracją. Drużyna, presja związana z karierą i życie zawodowe bohaterów naprawdę są częścią historii.
Charlotte polubiłam za jej niezależność, charakter i to, że mimo wielu przeciwności próbuje żyć po swojemu. Kenneth natomiast, no cóż, kapitan Toronto Maple Leafs zdecydowanie potrafi skraść uwagę.
„Between Ice and Love” to pełen emocji romans hokejowy który dostarczył mi dokładnie tego, czego oczekuję od tego gatunku. Jeśli lubicie hokeistów oraz udawane związki to koniecznie dopiszcie tę książkę do swojej listy!
September 27, 2026
Mam z tą książką trochę problem, bo z jednej strony naprawdę dobrze się przy niej bawiłam, a z drugiej… czegoś mi tutaj zabrakło.
Dzisiaj kilka słów o „Between Ice and Love” Kamili Wiśniewskiej, czyli romansie hokejowym z motywem fake dating. 🏒
Mamy Kennetha kapitana drużyny, na którego mocno naciskają media i otoczenie, oraz Charlotte, studentkę fizjoterapii. Ich relacja zaczyna się od układu, który z założenia ma być tylko udawany… ale wiadomo, jak to zwykle bywa w romansach. 😂
I muszę przyznać, że sam pomysł naprawdę mi się podobał. Lubię fake dating, a tutaj dodatkowo mamy sportową otoczkę, presję związaną z karierą i życie bohaterów obserwowane przez innych. Hokej nie jest tylko przypadkowym dodatkiem do fabuły , jest częścią historii Kennetha i jego problemów.
Podobało mi się też pióro autorki. Książkę czyta się bardzo szybko, jest lekka i nie wymaga od czytelnika ogromnego skupienia. Były momenty, kiedy naprawdę chciałam wiedzieć, co będzie dalej.
Natomiast…
Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że ta historia mogłaby być jeszcze lepsza. Momentami akcja była dla mnie trochę nierówna, niektóre rzeczy działy się zdecydowanie za szybko, a przy części wątków chciałam dostać trochę więcej emocji i rozwinięcia.
Nie jest to zła książka, absolutnie nie. To po prostu taki romans, który miło spędził ze mną czas, ale nie zostawił po sobie efektu „muszę o nim wszystkim opowiedzieć”.
Jeżeli lubicie romanse hokejowe, fake dating i historie o bohaterach próbujących odnaleźć się pod presją innych, to myślę, że możecie dać jej szansę.
Dzisiaj kilka słów o „Between Ice and Love” Kamili Wiśniewskiej, czyli romansie hokejowym z motywem fake dating. 🏒
Mamy Kennetha kapitana drużyny, na którego mocno naciskają media i otoczenie, oraz Charlotte, studentkę fizjoterapii. Ich relacja zaczyna się od układu, który z założenia ma być tylko udawany… ale wiadomo, jak to zwykle bywa w romansach. 😂
I muszę przyznać, że sam pomysł naprawdę mi się podobał. Lubię fake dating, a tutaj dodatkowo mamy sportową otoczkę, presję związaną z karierą i życie bohaterów obserwowane przez innych. Hokej nie jest tylko przypadkowym dodatkiem do fabuły , jest częścią historii Kennetha i jego problemów.
Podobało mi się też pióro autorki. Książkę czyta się bardzo szybko, jest lekka i nie wymaga od czytelnika ogromnego skupienia. Były momenty, kiedy naprawdę chciałam wiedzieć, co będzie dalej.
Natomiast…
Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że ta historia mogłaby być jeszcze lepsza. Momentami akcja była dla mnie trochę nierówna, niektóre rzeczy działy się zdecydowanie za szybko, a przy części wątków chciałam dostać trochę więcej emocji i rozwinięcia.
Nie jest to zła książka, absolutnie nie. To po prostu taki romans, który miło spędził ze mną czas, ale nie zostawił po sobie efektu „muszę o nim wszystkim opowiedzieć”.
Jeżeli lubicie romanse hokejowe, fake dating i historie o bohaterach próbujących odnaleźć się pod presją innych, to myślę, że możecie dać jej szansę.
October 1, 2026
Dziewczyny, udawany związek, hokej, przystojny kapitan i zasada zero uczuć? No błagam, przecież wiadomo, że to się nie może skończyć spokojnie.
Kenneth dostaje ultimatum, Charlotte ma własne plany i problemy, a ich prosty układ bardzo szybko zaczyna robić się zdecydowanie mniej prosty.
Ich relacja ma tyle chemii, że momentami można by spokojnie odpalić klimatyzację, bo między nimi naprawdę iskrzy. Kenneth z tym swoim wybuchowym charakterem potrafi nieźle namieszać, ale pokazuje też tę bardziej wrażliwą stronę, której nie widzą wszyscy. Charlotte za to jest ambitna, pracowita i próbuje w końcu żyć po swojemu, mimo presji i oczekiwań innych. Do tego dochodzi hokej, media, komentarze i presja związana z byciem na świeczniku, więc spokojnie zdecydowanie nie jest.
Najbardziej podobało mi się to, jak z udawania powoli zaczyna robić się coś prawdziwego, a granica między układem a uczuciami praktycznie znika. Nie brakuje tutaj złości, łez, niepewności, radości, wzruszeń dosłownie znajdziesz tu wachlarz emocji xD.Ta historia jest lekka, romantyczna i ma dokładnie ten klimat, przy którym człowiek przepada dla bohaterów szybciej, niż oni sami zdążą się zorientować, że ich plan właśnie poszedł w cholerę.
Between Ice and Love to zdecydowanie historia dla fanów romansu z hokejowym klimatem, udawanego związku i uczuć, które miały się absolutnie nie wydarzyć.
Kenneth dostaje ultimatum, Charlotte ma własne plany i problemy, a ich prosty układ bardzo szybko zaczyna robić się zdecydowanie mniej prosty.
Ich relacja ma tyle chemii, że momentami można by spokojnie odpalić klimatyzację, bo między nimi naprawdę iskrzy. Kenneth z tym swoim wybuchowym charakterem potrafi nieźle namieszać, ale pokazuje też tę bardziej wrażliwą stronę, której nie widzą wszyscy. Charlotte za to jest ambitna, pracowita i próbuje w końcu żyć po swojemu, mimo presji i oczekiwań innych. Do tego dochodzi hokej, media, komentarze i presja związana z byciem na świeczniku, więc spokojnie zdecydowanie nie jest.
Najbardziej podobało mi się to, jak z udawania powoli zaczyna robić się coś prawdziwego, a granica między układem a uczuciami praktycznie znika. Nie brakuje tutaj złości, łez, niepewności, radości, wzruszeń dosłownie znajdziesz tu wachlarz emocji xD.Ta historia jest lekka, romantyczna i ma dokładnie ten klimat, przy którym człowiek przepada dla bohaterów szybciej, niż oni sami zdążą się zorientować, że ich plan właśnie poszedł w cholerę.
Between Ice and Love to zdecydowanie historia dla fanów romansu z hokejowym klimatem, udawanego związku i uczuć, które miały się absolutnie nie wydarzyć.
Displaying 1 - 11 of 11 reviews






