Zbiór, który oddajemy w ręce czytelników, zawiera kilkanaście nigdy wcześniej nie publikowanych w Polsce opowiadań autora znanego m.in. z takich powieści jak „Rozgwiazda” czy „Ślepowidzenie”.
Teksty które składają się na „Masę krytyczną” nie powstały jako spójny projekt tematyczny. Nie łączy ich więc wspólny motyw, lecz sposób patrzenia na świat, a perspektywa Wattsa jest jednoznaczna: głęboko sceptyczna wobec optymistycznych narracji o wyjątkowości gatunku ludzkiego. Autor nie poddaje się pokusie idealizowania człowieka – przeciwnie, konsekwentnie ukazuje nas jako biologiczne organizmy zdominowane przez ewolucyjnie ukształtowane instynkty, niezdolne do realnej zmiany mimo świadomości zagrożeń, jakie sami tworzymy.
W centrum jego prozy znajduje się człowiek – nie jako istota wybrana, lecz jako kolejny ssak, uwikłany w paradoksy własnej neurobiologii. Watts pisze o inteligencji ujarzmionej przez pierwotne odruchy, o zdolności przewidywania, która nie przekłada się na działanie, o poznawczej strukturze, która generuje iluzję wolnej woli i duchowości.
To zbiór tekstów, które nie szukają łatwych odpowiedzi. Zamiast tego oferują konsekwentną, analityczną i bezkompromisową próbę zrozumienia człowieka w jego biologicznym i społecznym uwikłaniu.
Wylądowała nowa książka Wattsa. Dostaliśmy niecałe 500 stron opowiadań i niecałe 100 stron esejów. Jak wyszło? Różne. Kilka opowiadań jest naprawdę świetnych. Jest kobieta którą zmieniono w żywą broń, która być może dokonała zbrodni wojennej. Jest opowiadanie “mądrość tłumów” które czyta się jak niezrealizowany odcinek Black Mirror. Są opowiadania w świecie Ryfterów i w świecie Ślepowidzenia. Zbiór jest bardzo aktualny. Dostajemy opowiastkę o nienawiści do miliarderów, o fizjologicznej agresji wobec wielkiej korporacji, jest też świetna historyjka o tym jak udziela się nam obcowanie z modelami językowymi. To Watts, więc nie zabrakło tematów świadomości, łączenia umysłów i zlewających się jaźni. Do tego dawka rozważań o etyce i moralności.
Jeśli idzie o pożywkę dla rozmyślań, zbiór jest na piątkę z plusem. Literacko, bywa ciężko. Dawno nie czytałem Petera Wattsa, więc nie jestem pewien czy zawsze tak u niego było, ale niektóre teksty czytało się opornie. Ale może to być kwestia tłumaczenia i redakcji. Tu dochodzimy do największej wady “Masy krytycznej”. Książka ma sporo błędów najróżniejszej maści. Kalki językowe, mieszanie rodzajów, literówki. Nie jest to tragedia, ale wydawnictwo powinno się wstydzić puszczenia tylu baboli. Ukoronowaniem tego jest błąd w tłumaczeniu tytułu (!) jednego z opowiadań.
A co z felietonami? Są OK. Dostajemy fajną perspektywę Wattsa na optymizm i pesymizm. Wyjaśnia, że jeśli mamy być choć odrobinę realistyczni w bliskim SF, to nie obejdziemy dystopii. W końcu już żyjemy w dystopii. Jest trochę prywaty, gdzie autor opisuje swoje starcie z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, potem kolejna dawka o etyce i moralności i ciekawy spin w kwestii modeli językowych. Biorąc pod uwagę status Wattsa w Polsce myślę, że zbiór może paść ofiarą ogromnych oczekiwań. Ale to solidna dawka dobrego SF.
Rzadko się zdarza żebym chciał napisać jakąś recenzję , jeszcze rzadziej stwierdzam że ocena 5 na 5 jest za niska . Ja wiem że w moim subiektywnym odczuciu, Peter Watts jest autorem wybitnym - już po Ślepowidzeniu to wiedziałem. Tu mamy kolejne przebłyski geniuszu pisarskiego, krótka forma jaką są opowiadania , jednakże tak nasycone treścią że bez problemu mogły by się przekształcić w pełnoprawne powieści . A co tu mamy - 2 opowiadania dziejące się pomiędzy Ślepowidzeniem a Echopraksja z pułkownikiem Jimem Moorem , gdzie opowiadanie "Pułkownik" można uznać niejako za rozdział zerowy Echopraksji , drugie opowiadanie "Dziesięciojednosekundowy Bóg" które opowiada nam nieco więcej o powstaniu jaźni czy też inteligencji stopionej z 15 milionów osób i tego co po części z tego wynikło - też wspomniane w Echopraksji . "Cyklopterus" opowiadanie które dzieje się prawdopodobnie w świecie z Wiru. "Iniekcja Polecenia" gdzie pada ciekawe stwierdzenie na temat inteligencji sieciowych botów i ludzkich użytkowników. Poza rewelacyjnymi opowiadaniami w książce znalazło się kilka esejów o neurobiologii , modelu językowym szumnie zwanym SI . plus bonusowe stwierdzenie Petera że jako pisarz SF wywarł na naukę dużo większy wpływ niż jako biolog morski , bo Ślepowidzenie trafiło do laboratoriów neurobiologicznych jako lektura na kursach licencjackich . Podsumowywując moje odczucia , chciałbym podziękować (mimo że pewnie tego nigdy nie przeczyta )Peterowi Wattsowi za tak niesamowite dzieło (a jakby powstały kolejne opowiadania czy powieści to chętnie się zapoznam) i tak samo jak wydawnictwu Vesper za wydanie na naszym rynku .