Benjamin Lowell wreszcie poczuł, że znalazł swoje miejsce – wśród przyjaciół z Cleveland, w świecie, w którym jest akceptowany, szanowany i kochany. Jego życie zaczęło płynąć spokojnym rytmem.
Do czasu, gdy w szkolnej szafce znalazł pierwszy anonimowy list z pogróżkami.
W hotelu, który dotąd był bezpieczną przystanią, również zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Przyjaciele Bena mierzą się z własnymi problemami, a w chwilach największych napięć zapominają o lekcji cioci Lindy: że dopóki trzymają się razem, poradzą sobie ze wszystkim. Tymczasem kolejne nieszczęścia tylko pogłębiają dzielące ich różnice.
Jedno staje się jasne – komuś bardzo nie podoba się powrót Genevieve McKenney do miasta. Jak daleko posunie się ta osoba, by dziewczyna zniknęła raz jeszcze? I czy wsparcie bliskich wystarczy, by przetrwać nadciągający kryzys?
uwaga! jestem pierwsza osobą która wystawi tej książce recenzje na goodreadsie crazy.💚
jest 23.52. od ok. 19.30 siedzę i czytam "Benjamin nie potrafił zapomnieć" i najdłuższa przerwa to było 15 minut. jestem po prostu zakochana. jeśli myślałam, że "Genevieve..." pokazała mi wszystko to nie byłam gotowa na 2 tom.
dla mnie to nigdy nie będą tylko książki. nie jestem w stanie określić jak bliska jest mi postać Bena. myślę że mogę powiedzieć że Ben to ja w innym uniwersum. dosłownie traktuje go jak dziecko. natomiast w tym tomie całe moje serce skradł Dominick. uwaga: dostajemy perspektywe Doma i chyba dzięki temu tak dobrze się bawiłam. dostajemy zupełnie nowe myśli, zupełnie nowy pogląd na świat. jak to zobaczyłam to sie prawie popłakałam.
a jak mówimy o płakaniu... na tej książce było ciężko. oj było. bałam się o moich pookies bardxo. nie no. było mi po prostu ich strasznie przykro. uwaga spoilery: no kurde Dominick love u so much ale nie musisz sie ze wszystkimi kłócić o wszystko bo potem sraka wychodzi. było mi tak przykro i naprawdę popłakałam się chyba z 4 razy. tak jak bardxk chciałam ich wyprzytulać to szok.
myślę że 2 tom w ogólnym rozrachunku jest bardziej przykry, ale mniej straszny niż 1. natomiast ta książka uświadomiła mi jeszcze bardxiej jak ważna dla mnie jest ta seria. porusza ona bardzo głęboki fragment mojej duszy i po prostu wywołuje we mnie skrajne emocje. nie wiem po raz który raz to powiem, ale Gen, Ben i Dom odmienili moje życie i wywrócili je o 180° dziękuję Kamila za napisanie tego dzieła💚 dziękuję Ben za to że po prostu jestes💚
This entire review has been hidden because of spoilers.
OH OKAY TA KSIĄŻKA MA CAŁE MOJE SERCE I JESZCZE WIĘCEJ. Nie zliczę nawet ile razy ta historia mnie łamała, wzruszała i naprawdę doprowadzała do łez. Na koniec i tak moje serce było uleczone przez te bandę dzieciaków z hotelu na końcu świata.
Po pierwszej części moje oczekiwania były naprawdę wysokie. Książka „Genevieve nie mówiła wszystkiego” zachwyciła mnie do tego stopnia, że uznałam ją za jedną z trzech najlepszych tamtego roku. Wystawiłam jej najwyższe oceny i szczerze doceniłam jej obecność na rynku wydawniczym.
Z tego powodu ta druga miała o wiele trudniej. Trudno w końcu przebić coś, co niemal ocierało się o ideał. Kamila zastosowała tu sprawdzoną taktykę i pozostała wierna konwencji znanej z pierwszego tomu. Fabuła jest bardzo zbliżona do tej, którą już poznaliśmy. Rozumiem ten zabieg – czytelnik ponownie doświadcza podobnych emocji, wraca do świata, który dobrze zna, i wie, czego może się spodziewać.
Dla mnie jednak ta powtarzalność okazała się największym minusem książki. Oczywiście bohaterowie się rozwijają, obserwujemy zachodzące w nich przemiany (najbardziej widoczna jest metamorfoza Dominicka), jednak momentami miałam wrażenie, że ponownie czytam o tym samym. Czy to było złe? Nie – w końcu pierwszą część pokochałam. Liczyłam jednak, że tym razem odejdziemy od motywu szkolnego prześladowania, gróźb i jednego wyraźnego antagonisty, który zagraża dobru całego hotelu oraz jego mieszkańców. O tym już czytałam w „Genevieve nie mówiła wszystkiego”. Teraz chciałam zobaczyć kolejny, wyraźny krok naprzód i doświadczyć nowego przełomowego momentu. Niestety, nie zostałam w pełni usatysfakcjonowana.
Co właściwie dzieje się w tej części? Benjamin rozpoczyna nowe życie wśród przyjaciół. Zmienia szkołę i uwalnia się od przemocowych rodziców. Niedługo później zaczyna jednak otrzymywać listy z pogróżkami. Nie on jeden staje się ofiarą zastraszania – przyjaciele Bena również muszą zmierzyć się z narastającymi problemami. Pojawiają się głosy, że wszystkiemu winna jest Genevieve, która na stałe wróciła do miasta, co nie spotyka się z przychylnością opinii publicznej. Związek Bena i Doma staje pod znakiem zapytania, a wspólne rozmowy zamiast budować, przynoszą coraz więcej napięć.
Nie ukrywam, że książki Kamili czytam z niezwykłą lekkością. To kolejna jej powieść, którą pochłonęłam w jeden dzień. Owszem, wpływ ma na to również samo wydanie – przejrzysty skład tekstu i odpowiednio dobrana czcionka – jednak największym atutem pozostaje styl autorki. Kamila buduje proste, a jednocześnie konkretne zdania. Unika nadmiaru informacji i zbędnych ozdobników, dzięki czemu tekst jest klarowny i przyjazny czytelnikowi.
Mimo pewnych zastrzeżeń wciąż uważam, że jest to dobra kontynuacja i wartościowe rozwinięcie historii bohaterów, których zdążyłam polubić. Choć zabrakło mi elementu świeżości i mocniejszego fabularnego zwrotu, nadal z zainteresowaniem śledziłam losy Bena, Doma i Genevieve. Jeśli ktoś –tak samo jak ja – pokochał pierwszą część, z pewnością będzie chciał wrócić do tego świata.
„Benjamin nie potrafił zapomnieć” to książka, przy której klasyczne „jeszcze jeden rozdział” kończy się na epilogu. U mnie dokładnie tak było -totalnie przepadłam i nawet nie wiem kiedy.
Czytało mi się ją naprawdę lekko i z ogromną przyjemnością. Bohaterowie zostali wykreowani tak, że łatwo ich polubić, zrozumieć i zaangażować się w ich historię. Momentami miałam wrażenie, jakbym była częścią ich świata. Duży plus za humor naprawdę dawno tak dobrze nie bawiłam się na jakiejś książce. Cóż mogłabym więcej napisać… Ta książka sprawiła, że przez chwilę zapomniałam o całym świecie i po prostu stałam się częścią tej historii. A ona stała się moim domem.
4,75⭐️ Po Genevieve nawet nie sądziłam, że tak będę tęsknić za bohaterami, a jak tylko otworzyłam tę książkę to przepadłam ponownie. (PS. Czytałam o walentynkach w walentynki i to w sobotę 🩷).
Uwielbiam to jak bohaterowie są wykreowani, uwielbiam to, że tę książkę czyta się tak łatwo a dotyczy mega trudnych tematów. Oczywiście tych problemów jest mnóstwo i każdy mierzy się z czymś innym. Każdego z nich po prostu mam ochotę uściskać!
Kamila, jeśli to czytasz, to kocham Twoją umiejętność tworzenia autentycznych bohaterów oraz prowadzenia żwawej i angażującej akcji. Historia Benjamina i Dominica znalazła mnie w najlepszym możliwym momencie i jestem Ci za to ogromnie wdzięczny!