Nie ma ciepła. Nie ma ucieczki. Coś czai się w ciemności.
Paul Vernhard, światowej sławy ksenolog, zostaje zaproszony do wzięcia udziału w niezwykłej wyprawie. Na planecie Karamis II dokonano bowiem wyjątkowego odkrycia – znaleziono statek należący do obcej cywilizacji.
Gdy badacze udają się na miejsce, by obejrzeć znalezisko, odnajdują kokon nieprzypominający niczego znanego ludzkości. Postanawiają przewieźć go do laboratorium i poddać szczegółowym oględzinom. Nie przypuszczają, że tym samym uruchomią lawinę wydarzeń, która odmieni życie ich wszystkich…
Już w stacji badawczej z kokonu wydostaje się tajemnicza, żądna krwi istota. Pracownicy ośrodka rozpoczynają walkę o przetrwanie, w której izolacja i niebezpieczne warunki atmosferyczne będą ich najmniejszym zmartwieniem. Wkrótce członkowie misji zdadzą sobie sprawę, że ludzka ciekawość naprawdę prowadzi do piekła – tylko że w tym przypadku piekło jest skute lodem.
Sama okładka już sporo sugeruje: napisane krwią słowo „HELP” zapowiada, że wydarzy się coś złego – czyli dokładnie to, co w takich książkach i filmach uwielbiam. Fabuła zaczyna się klasycznie: pod nawałami śniegu i lodu zostaje odkryty statek kosmiczny. Co jest w środku? Tego dowiecie się z lektury. W tle mamy wizję nowej planety do eksploracji, która w przyszłości miałaby stać się domem dla ludzi. Mnie nikt by do tego nie zmusił, zwłaszcza przy temperaturze -50 stopni!
Oczywiście tam, gdzie pojawia się statek kosmiczny, muszą być i naukowcy. A gdy naukowcy zabierają znalezisko do bazy, by je zbadać, wiadomo, że wszystko potoczy się bardzo źle. Od początku czuć tu inspirację „Obcym” – autor musi być wielkim fanem tej serii. Zaczyna się niewinnie, ale później... No właśnie. Przyznam, że zabrakło mi tu nieco gęstszej atmosfery grozy i możliwości głębszego poznania bohaterów, bym mogła ich naprawdę polubić. Sam styl autora jest jednak ciekawy, pozbawiony niepotrzebnych dłużyzn, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie.
okej!!! pierwsze 100 stron sprawiało, że chciałam brutalnie umrzeć. była nuda, w ogóle nie czułam klimatu i się pogubiłam w postaciach.
aleee im dalej tym lepiej. akcja bardzo poprawnie się toczy, w dobrym tempie, po prostu bardzo poprawnie.
brakowało mi poczucia tej akcji mimo ,że coś ciągle sie działo. jie czułam jej prawie wcalejbchyba, ze na końcu.
i uważam, że byłoby lepiej jakby postacie byłyby po prostu adresowane imieniem. a nie raz imieniem a później nazwiskiem bo to najbardziej mi przeszkadzało... później odzysjalam rytm, ale przy takiej ilości postaci to w ogóle nie działa.
zakończenie trochę smutne i mean wolę happy endy panie autorze 🙄🙄 nie no żartuje, nie wpłynęło to na ocenę akurat. zakończenie też poprawne, pasowało tu.
znowu messy opinia bo goodreads coś mi robi z klawiaturą???? pisać się nie da xd
jeszcze okładka bardzo ładna!!!
This entire review has been hidden because of spoilers.