Agnes odpracowuje dług w Hotelu Limbo – najlepszym uzdrowisku dla bóstw, demonów i wszystkiego, co kreatywna księgowość zdoła pod to podciągnąć. Jej praca polega na rozwiązywaniu problemów: od wyciągania zaklinowanej gałęzi z paszczy boga rzeki po odessanie morza krwi przy pomocy kieszonkowego wampira.
Jej życie komplikuje się jeszcze bardziej, gdy przez pomyłkę zjada… cóż, święte bobki i zostaje pierwszą kapłanką Philipa. Problem w tym, że Philip jest upadłym bogiem wojny. Oraz bardzo poirytowanym chomikiem.
Teraz Agnes musi nie tylko przetrwać kolejny dzień w pracy, lecz także pomóc swojemu nowemu futrzastemu bóstwu odzyskać wiernych. A to wszystko zanim śladem Philipa dotrą tu mściwy chłopiec z żarłocznym mieczem i Zakon Kościoła, który planuje zmonopolizować rynek życia pośmiertnego.
Bogowie muszą być szaleni – to nie przypuszczenie, tylko wymóg stanowiskowy.
Ta książka jest tak absurdalna, ale tak dobrze absurdalna, że nie da się jej nie pokochać. Pochłonęłam ją za jednym posiedzeniem. Ryłam przy tym jak norka, udało mi się nawet opluć kilka stron, tak parskałam 😂 Warstwa komediowa nie przykrywa jednak fabuły, więc historia Agnes wciąga i jest to jedna z najlepszych przygód, jakie przeżyłam ☺️ To będzie idealna lektura dla fanów Pratchetta, bo jego vibe bije ze stron tej książki. I jest to vibe, nie kopia.
Jeśli macie zły humor, polecam Agnes. Jeśli macie dobry humor, polecam Agnes. Jeśli macie zastój czytelniczy, polecam Agnes. Jeśli nie wiecie, co czytać, polecam Agnes. Właściwie to na każdą okazję i bez okazji polecam Agnes.
Cosy fantasy to gatunek, który ma szczególne miejsce w moim sercu. Naprawdę nie wiem, jak słaba musiałaby być książka z tego nurtu, żebym jej nie polubiła. Charakteryzuje się on lekkością, ciepłem i subtelnym wątkiem fantastycznym. „Agnes Bobki i inne świętości” to właśnie kwintesencja cosy fantasy.
Agnes odpracowuje dług w hotelu Limbo, który jest najlepszym uzdrowiskiem dla bóstw i demonów. Jej praca polega na rozwiązywaniu problemów gości. Jej życie komplikuje się jednak jeszcze bardziej, gdy przez przypadek zjada święte bobki i zostaje pierwszą kapłanką Philipa. Problem polega na tym, że Philip jest upadłym bogiem wojny uwięzionym w ciele bardzo poirytowanego chomika. Teraz, oprócz codziennych obowiązków, Agnes musi pomóc mu odzyskać wyznawców. A wszystko to zanim dopadnie ich mściwy chłopiec z żarłocznym mieczem oraz zakon, który próbuje zmonopolizować rynek życia pośmiertnego.
To już druga książka z tej serii i w mojej głowie pojawia się tylko jedna myśl: chcę więcej. Jeśli jesteście ze mną od dłuższego czasu, wiecie, że uwielbiam cosy fantasy. Niestety na polskim rynku wciąż jest go zdecydowanie za mało, dlatego doceniam każdą taką historię.
Życie Agnes jest pełne chaosu, a jej codzienne obowiązki zdecydowanie odbiegają od standardowych. Gdy do tego dochodzi jeszcze rola kapłanki Philipa, wszystko staje się jeszcze bardziej nieprzewidywalne. Ta dwójka wyrusza w przygodę, która jest nie tylko zabawna, ale momentami również niebezpieczna.
Ogromnym atutem książki jest kreacja bohaterów, szczególnie tych zwierzęcych. Autor świetnie połączył ich naturalne cechy z ludzkimi zachowaniami, tworząc niezwykle barwne i zapadające w pamięć postacie. Moją ulubioną postacią zdecydowanie był Philip. Jego osobowość jest po prostu genialna, a fragmenty z jego perspektywy czytałam z największą przyjemnością.
Na uwagę zasługują również ilustracje, które pojawiają się w książce. Doskonale oddają klimat historii i pobudzają wyobraźnię, stanowiąc świetne uzupełnienie fabuły.
Styl autora jest lekki, bardzo przyjemny i momentami niezwykle zabawny. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy wybuchnęłam śmiechem podczas czytania dialogów i opisów sytuacji. Wątek fantastyczny jest subtelny, ale jednocześnie odgrywa kluczową rolę, nadając całości wyjątkowy klimat.
Dodatkowym smaczkiem są przypisy autora, które pokazują jego ogromną kreatywność i poczucie humoru.
Ta seria jest naprawdę wyjątkowa i zdecydowanie potrzebuję kolejnych tomów. Uwielbiam wykreowany świat i ten niesamowicie komfortowy klimat, który wypełnia tę historię. Jeśli tak jak ja kochacie cosy fantasy, koniecznie sięgnijcie po tę serię.
Idealne lekkie fantasy z dużą dawką humoru w stylu Pratchettowskim. Trzyma poziom poprzedniej części. Są urocze gadające zwierzaki i rude wiedźmy, a to mi wystarczy do szczęścia 😅
Mogę stwierdzić, że „Agnes…” to naprawdę w porządku kontynuacja, chociaż ja zdecydowanie jestem większą fanką „Sally…”. W tej części jest zupełnie inny klimat. Prawdą jest, że książka jest równie absurdalna (w super sensie btw!!) co pierwszą część cyklu. Jednakże porusza ona trochę cięższe tematy i trochę odeszła od cozy fantastyki. Nie wydaje mi się, że była ona moja, ponieważ nie czułam się do końca zaangażowana w te historie. Na plus jest zdecydowanie sposób w jaki obie części Kronik Atlasu się łączą! Nie mogę się doczekać, aż będę czytać o duo Sally i Agnes <3
Agnes pracuje w hotelu dla bogów, demonów i innych tego typu stworzeń. Popełniła kiedyś błąd i teraz musi spłacić zaciągnięty dług. Nie jest łatwo, tym bardziej że w Limbo swój czas spędzają naprawdę dziwne stworzenia, którymi problemami dziewczyna musi się zajmować. Kieszonkowe wampiry, wielkie krokodyle z problemami natury stomatologicznej, wyjątkowo wredne drowy, a jakby tego było mało, napatoczył się jeszcze pewien chomiczy bóg wojny, który za wszelką cenę chce zrobić z niej swoją kapłankę i zmusić do poszukiwania dla niego nowych wiernych.
Dziewczyna stara się ignorować natręta, ale nie jest to łatwe, ale pewna niefortunna pomyłka niczego nie ułatwia. To zaledwie początek jej kłopotów, bo zbliża się do nich kolejne niebezpieczeństwo, a nawet dwa. Zakon, który chce zmonopolizować rynek życia pośmiertnego i żądny zemsty chłopak z żarłocznym mieczem.
Myślisz, że to jedyne, co ich spotka? Nic bardziej mylnego, drugi tom "Kronik Atlasu" to historia przepełniona akcją i wyciąganie gałęzi z paszczy krokodyla, to jedna z najmniej dziwnych rzeczy, z którymi będą mieć do czynienia nasi bohaterowie.
„Agnes. Bobki i inne świętości” to książka, na którą bardzo czekałam! I nie byłam w tym sama, bo z moim narzeczonym, który również zachwycił się ogromnie „Sally. Trudno być wiedźmą”. Odkąd tylko skończył ją czytać, dosyć często musiałam słuchać jego narzekania, że drugi tom nie został jeszcze wydany. Co pragnę zaznaczyć już na początku, książki z cyklu "Kronik Atlasu" można czytać osobno, więc nie musicie znać pierwszego tomu.
Kiedy tylko otrzymałam swój egzemplarz, mogłam jedynie przez kilka chwil na niego popatrzeć, bo praktycznie od razu został mi zabrany. Trzy dni później dostałam go z powrotem, tak samo jak i lubego, który podczas lektury stał się kompletnie nieosiągalny i najlepiej było, żebym w ogóle się do niego nie odzywała.
Może nie jest to nic wyjątkowego, w końcu mężczyźni też czytają. Ale mój raczej tego nie robi. Zdecydowanie bardziej woli coś pooglądać, a poziom jego skupienia w 99% przypadków sięga wartości bliskiej zeru. Nawet podczas oglądania filmu, zerka często w telefon, byle tylko dostarczyć sobie więcej bodźców.
Może nie jest to nic wyjątkowego, w końcu mężczyźni też czytają. Ale mój raczej tego nie robi. Zdecydowanie bardziej woli coś pooglądać, a poziom jego skupienia w 99% przypadków sięga wartości bliskiej zeru. Nawet podczas oglądania filmu, zerka często w telefon, byle tylko dostarczyć sobie więcej bodźców.
Czy jest coś, co świadczy lepiej o tym, jak świetna jest to historia? Skoro nawet osoba, która jest bardzo okazjonalnym czytelnikiem, sięgnęła po nią i się zachwyciła!
Kiedy w końcu mogłam zabrać się do czytania, to wsiąknęłam od pierwszej strony i starałam się czytać dosłownie w każdej wolnej chwili. Ta opowieść pochłonęła mnie do tego stopnia, że zrobiłabym wszystko, byle naprawdę móc, choć na chwilę przenieść się do środka. Kolejny raz totalnie przepadłam, zapominając o świecie dookoła mnie.
Ta historia ma do zaoferowania naprawdę wiele i nigdy tak naprawdę nie możemy być pewni, co wydarzy się na kolejnej stronie. Niektóre rozwiązania są tak unikatowe, że, nawet gdy znamy już pióro autora, to wciąż będziemy pod wrażeniem. To wszystko tworzy historię naprawdę wyjątkową. To jedna z tych książek, których tło jest tak bogate, że nawet kilka tomów nie będzie w stanie zaspokoić ciekawości czytelnika. Ten świat uzależnia i fascynuje, a wyobraźnia autora zdaje się być bezkresna, a to, co do tej pory pokazał, to zaledwie jej niewielki ułamek.
Sam świat, jak i bohaterowie bardzo wyróżniają się na tle innych powieści. Nawet sposób snucia opowieści jest inny, bardziej skupia się na opisywaniu rzeczywistości ze sporym dodatkiem dygresji i komentarzy odnoszących się do Atlasu, jak i znanej nam rzeczywistości. Styl autora jest bardzo barwny i inteligentny, a jednocześnie lekki i bardzo przyjemny w odbiorze. No i oczywiście pełen niepowtarzalnego, absurdalnego humoru, który bawi do łez. Próżno szukać tutaj powagi, dlatego przygotuj się na wybuchy śmiechu i parsknięcia niedowierzania.
"Agnes. Bobki i inne świętości" to pozycja, która bardzo mocno odbiega od utartych schematów i nie boi się iść swoją własną drogą, dzięki czemu jest powiewem świeżości pośród książek zalewających rynek, będących w większości przypadków kalką kalki. To niesamowicie klimatyczna historia, którą można opisać, jako połączenie Spirited Away z książkami Terry’ego Pratchetta. Jako fanka twórczości Terry'ego bardzo mocno odczułam jego wpływ na twórcę "Kronik Atlasu".
Najbardziej pasuje również do gatunku cosy fantasy, który charakteryzuje się spokojniejszą, bardziej przyziemną fabułą i skupia się bardziej na codzienności w fantastycznym świecie, bez ratowania go, bądź trudnych wyborów, które zaważą na losach królestwa. Osobiście go uwielbiam, więc doskonale się tutaj odnalazłam i bawiłam się iście wybornie.
Jednak to, co dla osób niezaznajomionych z cosy fantasy, to spokojne tempo. Dodatkowo, przez swoją nietypowość i niekonwencjonalność, lekkie podejście do poważnych tematów, absurd i abstrakcję, może nie trafić do każdego. Warto wziąć pod uwagę, że z założenia nie ma to być fantastyka, która opiera się szaleńczych zwrotach akcji, niesamowicie emocjonalnych scenach, dialogach, które wrzucone na social media, przyciągną setki zainteresowanych. Tutaj liczy się przede wszystkim samo snucie opowieści, które w niezwykle kreatywny sposób zachwyca i wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika.
"Agnes. Bobki i inne świętości" jest jednak dużo lepiej wyważona niż "Sally. Trudno być wiedźmą", co sprawia, że jest bardziej przystępna i łatwiejsza w przyswojeniu dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie czytał nic podobnego. Nie zabrakło tutaj ciekawych, wyjątkowych bohaterów, nawiązań do znanej nam rzeczywistości, jak i wtrąceń w postaci przypisów, które przybliżają więcej informacji na temat ogromnego i bogatego świata Atlasu, będąc jednocześnie świetnym urozmaiceniem.
Oczywiście, nie jest ona idealna. Jej humor był świetny, ale w paru momentach zabrakło mi tej powagi, jak również zwiększenia tempa i samego napięcia. Wyrwanie się z tego świata nie było łatwe. Tym bardziej że lektura pozostawiła po sobie lekki niedosyt, co nie do końca jest minusem. Przy tak ciekawym, bogatym tle, nawet kilka tomów nie byłoby w stanie zaspokoić ciekawości, którą wzbudził ten i pierwszy tom.
Mam nadzieję, że kontynuacja pojawi się jak najszybciej, bo ledwo skończyłam „Agnes” i już aż mnie ssie z głodu. To była solidna opowieść, w którą ogromnie się zaangażowałam i która kolejny raz zaskoczyła i zachwyciła mnie swoją formą. Bardzo mocno zachęcam, by dać jej szansę, szczególnie, jeśli jesteście zmęczeni tymi wszystkimi książkami, które różnią się czasami tylko imionami bohaterów 😅
✨️Kto i za co pokocha? Nie wyobrażam sobie, jak można nie pokochać tych książek. To magia w czystej postaci i cozy fantasy w jednym. Pokochają ci, którzy lubią się śmiać, a szczególnie jeżeli lubią sarkastyczny i abstrakcyjny humor, bo tego jest tu na pęczki. Wyobraźnia autora nie zna granic, bo światy przedstawione, które wykreował, są niesamowite, absurdalne, a przy tym tak cudownie uroczo magiczne, że aż chciałoby się w nich żyć (chyba że akurat coś nie dzieje się po Twojej myśli, to wtedy lepiej zmykać najdalej jak się da)!
Pokochasz za odjechaną magię, która daje się wyczuć niemal w każdym słowie, pokochasz za kreatywność, z jaką powołane do życia zostały nawet najmniejsze elementy przyrody, pokochasz za bóstwa i demony, za barwny, dynamiczny świat i oczywiście za Sally oraz Agnes i ich determinacje, pomysłowość i energię. To, co Marek Maruszczak zrobił w tych powieściach, to ja nie mam pytań. Jestem po prostu oczarowana.
✨️Czy ja pokochałam? Pewnie, że tak! Bawiłam się doskonale i z każdą kolejną stroną, z każdym kolejnym rozdziałem odkrywałam coś nowego. Podobało mi się podejście do opisów przyrody. W tych historiach wszystko żyje, bez względu na to, czy jest to roślina, czy zwierzę, czy co najlepsze — hybryda. Humor, absurdy, abstrakcje, magia i przygodyyyyyy! Te wszystkie elementy dają mieszankę wybuchową, stworzoną z szaleństwa, ironii i totalnie dziwacznych zasad, które obowiązują w tym pokręconym, magicznym świecie. Nie potrafię wskazać, która z części podobała mi się bardziej, bo obie są rewelacyjne (możesz je czytać niezależnie, jeśli już o to pytasz), a ich humor rozłożył mnie na łopatki.
✨️Czy polecam? O raju, no jasne, że polecam. To powieści, które jak otwarcie zapraszają w swoje skromne progi, tak nie chce później z nich wypuszczać (a i Ty możesz nawet nie mieć na to ochoty, bo w ich wnętrzu mimo wielu niebezpieczeństw, jest też bardzo komfortowo). To lekkie, zabawne i bardzo oryginalne historie, w których roi się od niespotykanych stworzeń i jeszcze bardziej niespotykanych zwrotów akcji. __ ✨️O czym jest? __ Sally jest młodą wiedźmą, która dziwnym zrządzeniem losu zostaje oskarżona o magiczny terroryzm i trafia w sam środek niebezpiecznej, a jednocześnie absurdalnej przygody. Czy przeklęta puszcza Charmwood, to odpowiednie miejsce dla młodej czarownicy? _ Agnes pracuje w Hotelu Limbo, uzdrowisku dla bóstw i demonów. Przypadkowo zostaje kapłanką upadłego boga wojny, który to jest małym, irytującym chomikiem. Czy uda jej się wykaraskać z zaistniałej sytuacji?
👉 Ten tom można czytać, bez znajomości poprzedniego - to historia z innymi bohaterami, w tym samym uniwersum.
Agnes pracuje w hotelu dla bóstw i demonów. Pomaga mówiącemu krokodylowi, pomaga (również mówiącemu) tygrysowi, pomaga ludziom z zatopionej wioski, w zasadzie pomaga każdemu. I przypadkiem zostaje też pierwszą kapłanką upadłego boga wojny, czyli... chomika. Fabuła płynie od jednych szalonych wydarzeń do kolejnych, ale niezmiennie jest bardzo komfortowa.
Cozy fantasy to nie mój gatunek (za mało krwi, przemocy i takich tam), ale to kolejna książka z tego gatunku, która mi się podobała. Może to kwestia czasu, w którym ją czytałam, czyli pomiędzy egzaminami na studiach a pracą. Potrzebowałam czegoś luźnego, pozwalającego przestać myśleć i dokładnie to dostałam.
Dużą rolę gra tutaj humor. Nie jest nachalny, mimo ciągłej obecności, więc fajnie "rozluźnia" książkę, ale wiadomo jak jest z humorem, nie do każdego i nie zawsze trafi. Tu nie ma ekscytującej akcji i wybuchów, tu wszystko jest przytulne, momentami wzruszające, bohaterów nie da się nie lubić i nawet sceny walki o życie są dziwnie relaksujące.
Mam też problem żeby stwierdzić, dla kogo jest to książka, bo niby świat jest bajkowy (dla mnie lekko za infantylny), jest magia, przygody, ale jednocześnie niektóre żarty nie będą zrozumiałe dla młodszego czytelnika, z tego co kojarzę, część była lekko dwuznaczna, a do tego pojawia się alkohol. Więc może dla nastolatków?
Przyczepię się do dwóch rzeczy. Gubiłam się kto jest kim, bo było kilka perspektyw (jest to bardzo subiektywne, bo dla mnie 3 to za dużo). Zabrakło mi też oznaczenia, które rozdziały przedstawiają przeszłość, bo czułam się, jakbym nagle została wrzucona w nieznane miejsce i czas, a dopiero potem docierało do mnie, że to wspomnienia.
Pod koniec wspomniana jest Sally, czyli bohaterka pierwszego tomu i wszystko wskazuje na to, że w następnej części zobaczymy obie dziewczyny razem.
PS. Moim zdaniem ten tom wypada lepiej niż pierwszy
"Miała talent do wczuwania się w sytuację innych. Potrafiła stać się dokładnie tym, kogo potrzebowali. Przynajmniej na początku. Niestety w pewnym momencie wszystko zaczęło iść nie tak. Czasami wydawało jej się, że to nie talent, lecz klątwa."
Agnes odpracowuje swój dług w hotelu Limbo zajmując się dosłownie wszystkim. Jej praca polega na rozwiązywaniu problemów gości co może prowadzić do wielu ciekawych sytuacji takich jak: wampir który robi za odkurzacz i wysysa krew z pokoi, mors który stoi w recepcji, elf które nie należy do tych którzy tańczą na łąkach, krokodyl który przez pomyłkę zjadł swojego dentystę.
I w tym momencie w jej życie wkracza Philip. Bardzo poirytowany chomik który jest jednocześnie Bogiem wojny.
Oczywiście nasza bohaterka nie poddaje się tak łatwo i w momencie zostania jego kapłanką nic nie robi sobie ze słów swojego Boga i cały czas mu się przeciwstawia. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że na Philipa poluje zakon chcąc go zabić.
Myślałam, że po pierwszej historii jaką sięgnęłam od autora nic mnie nie zaskoczy, ale ta przebija wszystko. Jest ona napisana z perspektywy kilku bohaterów przez to staje się o wiele bardziej realistyczna i daje nam pogląd na różne sytuacje i wybory.
W tej historii wyróżnia się motyw przyjaźni jakie zawiera Agnes, a które zmieniają całkowicie jej życie. Pokazuje to, że przyjaciół można poznać dosłownie każdej sytuacji i nie zdawać sobie z tego sprawy do czasu, aż stanął po twojej stronie. Dokładnie tak było w przypadku głównych bohaterki, która samym swoim zachowaniem zjednywała sobie ludzi ale jest zwierzęta, które po prostu jej pomagały nie chcąc nic w zamiar.
"Agnes. Bobki i inne świętości" niesamowicie zabawna historia która prowadzi naszych bohaterów przez niełatwą drogę jaką jest znalezienie nowych wyznawców dla Philipa. Perypetie tej dwójki sprawiły, że jest to naprawdę zabawna ale i nieszablonowa historia w której wydarzyć może się dosłownie wszystko.
Agnes odpracowuje dług w hotelu Limbo – uzdrowisku dla bóstw, demonów i fantastycznych stworów. Jej rola sprowadza się do rozwiązywania problemów wszelakich oraz nakrywania do stołów dla gości w porach posiłków. Pewnego dnia Agnes zjada na kolację zachęcająco wyglądające kuleczki z małymi rączkami i nóżkami, które okazują się być świętymi bobkami pewnego chomika. Ale nie byle jakiego chomika! Samego boga wojny o imieniu Philip! Agnes od teraz jest jego pierwszą kapłanką i jej nadrzędnym zadaniem będzie znalezienie Philipowi nowych wiernych. Problem w tym, że na jej boga ktoś poluje...
Marek Maruszczak, mili Państwo 👏 Jakie pomysły tworzą się w głowie tego człowieka to wręcz niebywałe! Tutaj w każdym niemal przypisie kryje się jakiś żart, humor wylewa się z każdej strony, wszelkie anegdoty są przezabawne i ani odrobinę cringe'owe! Nic dziwnego, że Marta Kisiel poleca tę książkę 😍 Jeśli lubicie humor „Dożywocia” to polubicie też humor „Agnes...”
To książka idealna dosłownie dla każdego! Świetnie będzie się na niej bawić nastolatek, dorosły, a nawet i dziecko. To bardzo uniwersalna powieść, ale absolutnie nie jest wtórna ani nudna ✨️
Bohaterowie, fabuła i tempo akcji moim zdaniem bronią się same, jednak jest pewien aspekt, dzięki któremu moja ocena tej książki była przesądzona już po kilkudziesięciu stronach. A mowa o ilustracjach autorstwa Włodzimierza Chołostiakowa. Każda wywoływała największy uśmiech na mojej twarzy, zwłaszcza, gdy przedstawiała Philipa 🐹🧡
Czytajcie, czytajcie i jeszcze raz czytajcie „Agnes. Bobki i inne świętości”! A ja teraz potrzebuję położyć łapki na poprzedniej powieści Marka Maruszczaka – „Sally. Trudno być wiedźmą” 🫶
Naprawdę nie mam zielonego pojęcia, jak Marek Maruszczak wpadł na ten pomysł (chodzi zwłaszcza o chomika Philipa aka boga wojny haha), ale podoba mi się ta jego nieskrępowana niczym wyobraźnia. Jeżeli kochacie książki z gatunku cozy fantasy, absurdalny humor, twórczość Terry’ego Pratchetta i generalnie rzecz biorąc taką lekką fantastykę, wydaje mi się, że ta powieść będzie strzałem w dziesiątkę! Dodam, że jest to kolejna książka ze świata Kronik Atlasu (pierwszą była „Sally. Trudno być wiedźmą”). Są one ze sobą w pewien sposób powiązane, o czym przekonacie się, gdy zabierzecie się za „Agnes”. W każdym razie możecie je czytać w takiej kolejności w jakiej chcecie.
Jest to historia Agnes, która pracuje jako pomoc, tak naprawdę od wszystkiego w hotelu znajdującym się w Limbo. To tam pewnego dnia dziewczyna poznaje Philipa, chomika który jest bogiem wojny, ale chwilowo brakuje mu wiernych, a Agnes ma zostać jego pierwszą kapłanką.
Ta historia to ideał, coś niesamowitego. Aż brak mi słów, bo wprawdzie spodziewałam się fajnej fantastyki, ale nie myślałam, że będę się aż tak wspaniale bawić. Cudowne postacie, świetne poczucie humoru i niesamowity świat który wciągną mnie i pochłoną do reszty.
Kolejna niesamowita powieść Maruszczaka. To, ile tam jest przewrotnego humoru, niesamowitego światotwórstwa, barwnych postaci, ciekawych wydarzeń i, znów, humoru... Prześwietna lektura, absolutna polecajka!
To była przyjemna i zabawna lektura, choć odrobinę cięższa tematycznie niż tom 1. Momentami przeszkadzała mi mnogość perspektywy. Mimo to czekam na kolejną część przygód bohaterów.