"Dziesięć lat żyłam w topieli. Teraz, kiedy zrozumiałam, że być może sięgam kresu, zaczęłam się ratować. Mój organizm się starzał i powrót z zaświatów stawał się coraz trudniejszy."
bardzo podobała mi się ta książka,pewnie ze względu też na to że uwielbiam styl pisania Basi Rosiek,jest mi bardzo bliski.jestem bardzo dumna z końcówki książki,dumna głównie z Basi.pokonala tyle złych wydarzeń,tyle przecierpiała,a nadal staje na nogach.polecam,choć według mnie lepsza książka jest "pamiętnik narkomanki".
To pierwsza książka Rosiek jaką przeczytałam po jej śmierci i była tak słaba... Nabrałam wątpliwości czy te poprzednie, które czytałam też takie były a ja przez to że byłam dziwnym dzieckiem je uwielbiałam. No ale - mam wrażenie że ta książka powstała bardziej dla autorki niż dla czytelnika. Jeśli rzeczywiście jej pomogła to dobrze ale mi do życia nic nie wniosła tylko bardzo mnie przemęczyła. Poza tym nie pamiętałam że Rosiek jest aż tak wierząca...