Jump to ratings and reviews
Rate this book

Zośka i Rudy: O miłości, przyjaźni i Polsce

Rate this book
Zośka i Rudy – bohaterowie szkolnej czytanki, bohaterowie narodowi. Kamienie na szaniec – książka legenda, lektura, którą wszyscy znają, ale mało kto zastanawia się nad znaczeniem przekazywanych przez nią treści.

Esej Kornelii Sobczak to pierwsza próba zmierzenia się na poważnie ze słynnym dziełem Aleksandra Kamińskiego i ujawnienia jego roli w budowaniu mitu, jakim dzisiaj owiani są bohaterowie Kamieni na szaniec. Sobczak pokazuje konteksty, które często pomija się w opowieści o czasach II wojny światowej i latach ją poprzedzających. Nie waha się podjąć wątków, które do tej pory wywoływały największe emocje, czyli spekulacji o homoerotycznym związku Zośki i Rudego oraz o przynależności Bytnara do skrajnie prawicowej organizacji ONR. Stara się także prześledzić i przeanalizować, w jaki sposób dobre programy wychowawcze, piękne idee i szlachetne zamiary rozbijają się o rafy nacjonalizmu, militaryzmu oraz wzorców kulturowych opartych na kulcie męskości i na narodowej wizji wspólnoty. Nic nie jest tutaj oczywiste, a często okazuje się zupełnie inne, niż przyzwyczailiśmy się myśleć.

320 pages, Hardcover

Published February 17, 2026

2 people are currently reading
45 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
1 (100%)
4 stars
0 (0%)
3 stars
0 (0%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 2 of 2 reviews
Profile Image for Kirin171.
184 reviews38 followers
Read
March 1, 2026
Ogólnie, to ja nie wiem co powiedzieć o tej pozycji.

Na początku zaznaczam, że jak najbardziej jestem za odbrązowywianiem historii i przeciwko bezmyślnemu czołobiciu przed wszelkimi ikonami. Więc plusik dla książki - dobrze, że takie są pisane. Kolejny idzie dla objaśnień na jej końcu, choć obawiam się, że tylko dlatego, że nie było tam przemyśleń autorki, a same fakty.

Dobra, a teraz te łychy dziegciu *odcedzam meliskę*

Kwestie językowo-techniczne

Wstęp. Pierwsza cholerna strona. Czytamy, że książka jest dla młodzieży, dla rodziców nastolatków przerabiających w szkole Kamienie na szaniec. *łyk meliski* Przerabiać. To. Można. Sukienkę. Lekturę się omawia.

Szczerze, to nie odłożyłam z uczuciem tej książki na stosik do oddania lokalnej bibliotece, tylko dlatego, że ją kupiłam. Więc trzeba było przeczytać.

Po drugie. Drżący gaydar (nie wiem czemu nie “gejdar”? Polska nieładny język?). Tak, to było użyte w tekście. Kilkakrotnie. Szkoda że nie ma zdjęcia dokumentującego wyraz mojej twarzy jak to czytałam, bo pewnie był zabawny.

Ja rozumiem, że to esej, więc język może być swobodny, ale no wzdycham ciężko.
Po trzecie, ilość pauz ze wstawkami autorki i nawiasów z informacjami dodatkowym. Osobiście skutecznie wykopywały mnie z rytmu czytania. Przykład:

“Bardzo ciekawa literacko - choć powiedzmy sobie od razu i szczerze: okropnie egzaltowana - jest też biografia Jana Bytnara, napisana pod koniec lat osiemdziesiątych przez harcmistrza Janusza Krężela w oparciu o materiały przesłane mu przez matkę Rudego - Zdzisławę oraz inne dokumenty i opracowania.” Brakuje tylko średnika i nawiasów kwadratowych *łyk meliski*

Inny cytat: To niemal zabawne, że Kamiński przedstawia jako maskę to, co nam zdaje się, by tak rzec, “prawdziwą naturą” Zośki, zaś to, co dla nas stanowi oczywistą praktykę kamuflażu nienormatywności (ambicja, sport, harcerstwo, “skłonności przywódcze”), portretuje jako jego “prawdziwą naturę.

I tak przez całą książkę. Kto to zredagował, kto to przepuścił, potrzebuję poznać nazwiska bo MAM PYTANIA (no dobra, dobra, tak, wiem, mogę sprawdzić w nocie redakcyjnej). *łykmeliski*

Tutaj można wspomnieć o, nazwijmy to, obecności autorki w tekście. Jeśli chodzi o research to się nie czepiam, choć uczepię się braku bibliografii - sorry gregory, esej nie esej, bibliografia powinna być, skoro ma cechy pracy naukowej.

Ogólnie, jak dla mnie i to jest mój gust, jest za dużo autorki w tekście. Jest dużo opinii, przemyśleń, wniosków, zagrań typu kto i co myślał (ale nie jest pewna, bo źródeł nie ma - no raczej), a potem my jako czytelnicy zostajemy w to wciągnięci, jak w cytacie powyżej “zaś to, co dla NAS stanowi“. I tak co?, mam przybić piątkę z autorką, gdy dla mnie to nie było stanowiące...? Mi osobiście takie zagrania zgrzytają, ale rozumiem czemu są wkręcane.

Co mi jeszcze zgrzytało, to nie tyle zarzut, co zwrócenie uwagi, że Kamiński sporo dopisał i włożył w usta bohaterów pewne kwestie, których raczej nie wypowiedzieli. A potem autorka spekuluje sobie i nam, co na przykład zrobił ojciec Zośki po wprowadzeniu na Politechnice Warszawskiej getta ławkowego. *łyk meliski*

Inna ciekawa sprawa to jak Autorka słusznie podkreśla jak kobiety zostały zmarginalizowane w Kamieniach. Pisze o tym cały rozdział O dziewczynach. Innymi rozdziałami są: O miłości, O przyjaźni, O Polsce i O polityce. A teraz zerknijcie sobie na tytuł tej książki i zwróćcie uwagę czego w nim nie ma :)

Ostatnia rzecz to ponownie celna uwaga, jak Kamiński zrobił z chłopaków dość jednowymiarowe symbole perfekcyjnych harcerzy i żołnierzy walki o niepodległość. Tylko że potem dostajemy rozdział spekulujący o domniemanej przynależności Rudego do mocno antysemickiego ONR-u i jak to?! Janeczek?!!! W ONR??! No tak, Janeczek, droga autorko, właśnie nabrał dzięki temu tak wyszukiwanej przez ciebie głębi charakteru (tak, czepiam się sarkastycznie, jestem okropna i używam nawiasów, a krytykowałam tę manierę, ale ja eseju nie piszę i mi za niego nie płacą).

Przechodząc do sedna.

Nie czepiam się researchu, bo wydaje się być dokładny. Nie czepiam się pragnienia spojrzenia na historię z innej perspektywy, bo to dobra rzecz, a zawsze można na spokojnie z nią polemizować, jeśli komuś się nie podoba. Nie czepiam się nawet, spoiler alert, tego że oczywiście nie dostaniemy odpowiedzi czy “byli czy nie byli”, bo to raczej wiadome było, że autorka sobie pogdyba i tyle - gównoburzy w mediach nie przewiduję, co najwyżej wiadomym elementom pęknie żyłka na Frondzie.

Czepiam się tego, że gdzieś w opowieści Zośka i Rudy zaginęli w akcji, rozmyli się w kontekście historycznym, politycznym, kulturowym i społecznym, pokazującym że różowo w Polsce nie było (haha, a okładka swoje!). I że kraj jaki był, takich synów wydał. Wielowymiarowych.
I taka chyba konkluzja była.

Nie wiem, serio, moje odczucia po przeczytaniu od paru godzin utrzymują się na poziomie ostygłej herbaty z mlekiem. I nie sądzę by dzieciaki w szkole się za to zabrały. Nawet surfując na fali hajpa po przeczytaniu Kamieni. Szczerze wątpię.
Profile Image for Karol Kollinger.
113 reviews1 follower
February 22, 2026
Książka o tym, co łączyło „Zośkę” i „Rudego”, lecz nie tylko. Autorka zresztą kwestię tę rozwiązuje subtelnie – słowem kluczem jest „queer” (i queerowa miłość), pojęcie cenne, niejednoznaczne, choć rozumiane tu w konkretny sposób. To także książka będąca wielowymiarową analizą „Kamieni na szaniec” ([…] posłuchajmy uważniej, co ci bohaterowie mieli do powiedzenia […]); również pod kątem tego, czego i dlaczego w nich nie ma. To więc częściowo herstoria, ale z uwzględnieniem realiów epoki. Wreszcie to lektura o czasach, o których powinno się pamiętać. To, co działo się podczas II wojny światowej, nie wzięło się znikąd. Na dodatek historia także uczy, a przynajmniej może.
„Ostatnie lata dobitnie pokazują, że historia raczej nas niczego nie uczy, ale może to dlatego, że wciąż za mało ją znamy? Dziś również mamy wybitnych naukowców, polityków i mężów stanu, którzy nie mają problemów z łamaniem praw człowieka. Dziś również radykalna prawica wdziera się do liberalnego centrum, krzycząc, że istnieją jakieś kategorie ludzi, którzy są dla nas obcy, stanowią zagrożenie i należy się przed nimi bronić, sięgając po specjalne środki. A centrum coraz bardziej jej wierzy, podczas gdy politycy wciąż – cynicznie bądź naiwnie – uważają, że pożyczając język od faszystów, mają go pod kontrolą”.
Polecam.
Displaying 1 - 2 of 2 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.