Jump to ratings and reviews
Rate this book

Zośka i Rudy. O miłości, przyjaźni i Polsce

Rate this book
Zośka i Rudy – bohaterowie szkolnej czytanki, bohaterowie narodowi. Kamienie na szaniec – książka legenda, lektura, którą wszyscy znają, ale mało kto zastanawia się nad znaczeniem przekazywanych przez nią treści.

Esej Kornelii Sobczak to pierwsza próba zmierzenia się na poważnie ze słynnym dziełem Aleksandra Kamińskiego i ujawnienia jego roli w budowaniu mitu, jakim dzisiaj owiani są bohaterowie Kamieni na szaniec. Sobczak pokazuje konteksty, które często pomija się w opowieści o czasach II wojny światowej i latach ją poprzedzających. Nie waha się podjąć wątków, które do tej pory wywoływały największe emocje, czyli spekulacji o homoerotycznym związku Zośki i Rudego oraz o przynależności Bytnara do skrajnie prawicowej organizacji ONR. Stara się także prześledzić i przeanalizować, w jaki sposób dobre programy wychowawcze, piękne idee i szlachetne zamiary rozbijają się o rafy nacjonalizmu, militaryzmu oraz wzorców kulturowych opartych na kulcie męskości i na narodowej wizji wspólnoty. Nic nie jest tutaj oczywiste, a często okazuje się zupełnie inne, niż przyzwyczailiśmy się myśleć.

320 pages, Hardcover

First published February 17, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
9 (21%)
4 stars
17 (40%)
3 stars
7 (16%)
2 stars
1 (2%)
1 star
8 (19%)
Displaying 1 - 14 of 14 reviews
Profile Image for eli.
6 reviews3 followers
March 9, 2026
Trudno mi jest wybrać, od czego powinienem zacząć. Może wypadałoby od tego, że nie do końca wiem, o czym ta książka jest. Po zapowiedzi wydawnictwa myślałem, że historia Zośki i Rudego posłuży jako pretekst do szerszej rozmowie o polskim społeczeństwie. Czemu rozmowy o nienormatywności jakiegokolwiek narodowego bohatera są dla nas takie trudne, a mamy na to aż nazbyt wiele przykładów - Konopnicka, Pułaski, Władysław Warneńczyk, Chopin.

Dostałem zamiast tego naprawdę solidny zastrzyk informacji na temat Szarych Szeregów, trochę punktów zaczepienia dotyczących przedwojennej historii harcerstwa, ale przede wszystkim, bardzo dużo własnych założeń i (nad)interpretacji Autora.

Przysięgam, że do książki podchodziłem naprawdę bardzo optymistycznie nastawiony, ale już pierwszy rozdział O miłości wyleczył mnie z jakichkolwiek złudzeń. Potencjalna queerowość Rudego i Zośki nigdy nie była dla mnie atrakcyjna w kategoriach „byli czy nie byli”, bo to nie leży w kompetencjach nawet najwybitniejszego badacza. Stąd też można się domyślać jak przeraźliwie zdziwiony byłem, kiedy dotarło do mnie, że Autora nie interesuje pokazywanie faktów, tylko bronienie własnej wersji historii swoich bohaterów.

„Swoich”, bo młodzi ludzie, których znamy z Kamieni… w tej książce nie sprawiają wrażenia postaci historycznych, tylko właśnie fikcji literackiej wyrwanej z „fanfika pisanego nastoletnią ręką”, jeżeli mogę w tej sposób użyć oskarżenia Autorki rzuconego w kierunku Janusza Krężela, tylko wymierzyć je w nią samą.

Czytając o domniemanych kobiecych cechach Tadeusza Zawadzkiego, zarówno fizycznych, jak i behawioralnych, czułem się jakbym czytał fantastyczne teorie Lombroso, tylko z homofobicznym zabarwieniem. Debatowałem sam ze sobą, czy użycie tego słowa jest adekwatne, ale moralnie nie zgadzam się na używanie krzywdzących stereotypów jako „dowodu skazującego” w „procesie o gejostwo” (tak, to są cytaty z książki). O, patrzcie - subtelniejsze rysy twarzy, przyjmowanie społecznie mniej agresywnie dominującej roli i emocjonalność brzmią, jak argumenty przytaczane przez szkolnych przemocowców alienujących dziecko z grupy rówieśniczej, a nie przez badacza bardzo otwarcie głoszącego poglądy lewicowe.

Niezwykle symptomatyczne jest dla mnie nazewnictwo rozdziałów książki - O miłości, O przyjaźni, O dziewczynach, O Polsce, O polityce. Aż do ostatniej strony czekałem na zaadresowanie wielkiego homoseksualnego słonia w pokoju, ale się nie doczekałem. Autor poświęca zaskakująco dużo czasu na przedstawienie tragicznej sytuacji żydowskich studentów warszawskich uczelni w przededniu wojny, brak jest natomiast JAKIEJKOLWIEK wzmianki o środowiskach queerowych stolicy lub chociaż o sytuacji prawnej w II RP. Zgadzam się, że poglądy Aleksandra Kamińskiego miały duży wpływ na charakter tworzonego przez niego środowiska harcerskiego, stąd też nie neguję zasadności zaadresowania w jego tekstach kwestii wzrostu polskiego antysemityzmu w drugiej połowie lat 30. Podnoszę natomiast brwi czytając długą analizę warszawskiego środowiska akademickiego, która w ostateczności służy wyłącznie rozgrzeszeniu ojca Zośki, profesora Józefa Zawadzkiego, rektora Politechniki Warszawskiej, pierwszej uczelni z gettem ławkowym.

Skoro Autorka już powiedziała czytelnikom, że ta relacja NA PEWNO na STO procent była homoerotyczna, to chciałbym przeczytać jak i czy w ogóle dobre chłopaki z Powiśla mogły zetknąć się z nieheteronormatywnym światem. Zamiast tego dostaliśmy długi opis, jak to wszyscy z Kamieni… stanęliby po stronie prześladowanych Żydów na uniwersytetach. Serca po dobrej stronie absolutnie tym młodym ludziom nie odmawiam, ale uważam pisanie takich historyjek za niesmaczne, biorąc pod uwagę prawicowe sympatie Rudego.

Kobiety w tej książce też niestety nie uniknęły patrzenia na nie przez bardzo subiektywny queerowy filtr Autorki. Poniżej cytat opisujący starszą siostrę Tadeusza, Hankę Zawadzką.

“Spośród wszystkich kobiecych postaci, które w Kamieniach… się nie pojawiają lub pojawiają się przelotem i biernie, ją lubię najbardziej. Mówiąc wprost, mam na nią crusha, o ile można mieć crusha na postacie historyczne, których się nigdy nie poznało.”

Wiem, że esej przyjmie o wiele więcej, niż opracowanie historyczne, ale to był jeden z wielu momentów podczas lektury, kiedy musiałem zamknąć książkę i zrobić sobie przerwę. Nawet nie cytuję fragmentu o jej “ascetycznym genderze”, bo nie chcę znowu na to patrzeć. Autor wielokrotnie przypomina czytelnikom o swojej miłości do kobiet, ale w głębi serca, przez całą lekturę miałem poczucie, jakby tych kobiet jednak nie lubił. Fragmenty o dziewczynach, z którymi i Zośkę i Rudego łączyły romantyczne relacje, co zostało potwierdzone przez niejedną osobę z ich otoczenia, notorycznie starają się tym związkom umniejszać (“Marynę wyciągnięto potem z odmętów historii tylko po to, aby udowodnić, że Rudy był hetero”, “Rozważając kwestię miłości Zośki i Rudego, bynajmniej nie podważam uczuć, które łączyły Rudego z Monią, a Zośkę z Halą. Ich związki czy relacje mogły być dla młodych ludzi próbą, rozpoznaniem, kamuflażem, konfuzją, wreszcie - innym rodzajem miłości czy sympatii […]”).

Autor znajduje szereg argumentów na usprawiedliwienie zaangażowania Jana Bytnara w strukturach ONR. Momentami aż do absurdu, zastanawiając się, czy brak jego i Zośki nazwiska wśród tych chłopców w klasie, którzy aktywnie sprzeciwili się antysemickim zachowaniom, wynikał z ich nieobecności tego dnia w szkole. Czytamy o tym na ostatniej prostej zasadniczej części książki, kiedy już przestałem liczyć ile razy potrzebowałem rozchodzić niektóre fragmenty. Może to kwestia tego, że z kulturoznawstwem niewiele mam wspólnego, a tak przytłaczającą obecność twórcy w tekście jest dla mnie niedopuszczalna, ale naprawdę byłem już zmęczony tym, jak emocjonalnie przywiązany jest Autor do bohaterów Kamieni... Mi też się zdarzało płakać nad archiwami, jest mi blisko do historii zaangażowanej, ale nawet nakładając na tekst zmiękczający filtr eseju czuję, że znaleźliśmy się za blisko i aż sam muszę odwrócić wzrok.

Chciałem dać 2/5, bo doceniam dobry research i podobała mi się część o niewidzialnych kobietach ukrytych pomiędzy kartkami Kamieni na szaniec, ale dawno żadna książka mnie tak nie rozczarowała. Gdyby amputować z tego eseju te wszystkie straszne fanfikowe headcanony Autora o Zośce i Rudym, to byłaby to pozycja, którą chętnie sam polecałbym dzieciakom w szkole, choćby we fragmentach. Dostaliśmy jednak, niestety, opublikowane analizy z real person fiction strony tumblra, które breached the containment i wydostały się poza grupę docelową.
Profile Image for Tala🦈 (mrs.skywalker.reads).
541 reviews150 followers
May 11, 2026
ta lektura była dla mnie głównie źródłem frustracji

skusiła mnie obietnica dekonstrukcji mitu i skończenia z romantyzowaniem, ale nie znalazłam tutaj tego za wiele

przede wszystkim, nie ma tu pomysłu spójnego pomysłu na całość — trochę eseju, trochę reportażu, trochę historii, trochę (za dużo) osobistego komentarza. do tego ten język: raz podniosły, raz potoczny, pełen gdybania i dopowiadania rzeczy, które nie mają solidnego oparcia. momentami to bardziej przypomina ciąg luźnych skojarzeń niż przemyślaną narrację, innym razem autorka jakby popisywała się własną elokwencją

rozdział „o miłości” przyprawił mnie o irytację z reakcjami wręcz fizycznymi — autorka wnika w relacje Zośki i Rudego jak gimnazjalistka analizująca na tumblrze swój ulubiony „ship”, głównie jednak sobie dopowiada, a jedyne, co wywnioskowałam z tego rozdziału to smutny i płytki obraz przyjaźni, który autorka sama musi mieć; bardzo lubię alternatywne spojrzenia na historię i próby reinterpretacji, ale tu to raczej fantazje autorki

są momenty, które mogłyby działać — np. przywracanie widoczności kobietom i dziewczynom — ale nawet tutaj autorka nie potrafi się powstrzymać przed komentarzami np na temat „kraszów” Hanki Zawadzkiej (nie, żeby cokolwiek oprócz pragnień autorki naprowadzało na ten temat)

ostatecznie jest to książka, która chce być odważna i przewrotna, ale kończy jako chaotyczna i powierzchowna

no i oficjalne i nieironiczne używanie słowa „krindżowe” jest, cóż, krindżowe
Profile Image for Kirin171.
191 reviews38 followers
Read
March 1, 2026
Ogólnie, to ja nie wiem co powiedzieć o tej pozycji.

Na początku zaznaczam, że jak najbardziej jestem za odbrązowywianiem historii i przeciwko bezmyślnemu czołobiciu przed wszelkimi ikonami. Więc plusik dla książki - dobrze, że takie są pisane. Kolejny idzie dla objaśnień na jej końcu, choć obawiam się, że tylko dlatego, że nie było tam przemyśleń autorki, a same fakty.

Dobra, a teraz te łychy dziegciu *odcedzam meliskę*

Kwestie językowo-techniczne

Wstęp. Pierwsza cholerna strona. Czytamy, że książka jest dla młodzieży, dla rodziców nastolatków przerabiających w szkole Kamienie na szaniec. *łyk meliski* Przerabiać. To. Można. Sukienkę. Lekturę się omawia.

Szczerze, to nie odłożyłam z uczuciem tej książki na stosik do oddania lokalnej bibliotece, tylko dlatego, że ją kupiłam. Więc trzeba było przeczytać.

Po drugie. Drżący gaydar (nie wiem czemu nie “gejdar”? Polska nieładny język?). Tak, to było użyte w tekście. Kilkakrotnie. Szkoda że nie ma zdjęcia dokumentującego wyraz mojej twarzy jak to czytałam, bo pewnie był zabawny.

Ja rozumiem, że to esej, więc język może być swobodny, ale no wzdycham ciężko.
Po trzecie, ilość pauz ze wstawkami autorki i nawiasów z informacjami dodatkowym. Osobiście skutecznie wykopywały mnie z rytmu czytania. Przykład:

“Bardzo ciekawa literacko - choć powiedzmy sobie od razu i szczerze: okropnie egzaltowana - jest też biografia Jana Bytnara, napisana pod koniec lat osiemdziesiątych przez harcmistrza Janusza Krężela w oparciu o materiały przesłane mu przez matkę Rudego - Zdzisławę oraz inne dokumenty i opracowania.” Brakuje tylko średnika i nawiasów kwadratowych *łyk meliski*

Inny cytat: To niemal zabawne, że Kamiński przedstawia jako maskę to, co nam zdaje się, by tak rzec, “prawdziwą naturą” Zośki, zaś to, co dla nas stanowi oczywistą praktykę kamuflażu nienormatywności (ambicja, sport, harcerstwo, “skłonności przywódcze”), portretuje jako jego “prawdziwą naturę.

I tak przez całą książkę. Kto to zredagował, kto to przepuścił, potrzebuję poznać nazwiska bo MAM PYTANIA (no dobra, dobra, tak, wiem, mogę sprawdzić w nocie redakcyjnej). *łykmeliski*

Tutaj można wspomnieć o, nazwijmy to, obecności autorki w tekście. Jeśli chodzi o research to się nie czepiam, choć uczepię się braku bibliografii - sorry gregory, esej nie esej, bibliografia powinna być, skoro ma cechy pracy naukowej.

Ogólnie, jak dla mnie i to jest mój gust, jest za dużo autorki w tekście. Jest dużo opinii, przemyśleń, wniosków, zagrań typu kto i co myślał (ale nie jest pewna, bo źródeł nie ma - no raczej), a potem my jako czytelnicy zostajemy w to wciągnięci, jak w cytacie powyżej “zaś to, co dla NAS stanowi“. I tak co?, mam przybić piątkę z autorką, gdy dla mnie to nie było stanowiące...? Mi osobiście takie zagrania zgrzytają, ale rozumiem czemu są wkręcane.

Co mi jeszcze zgrzytało, to nie tyle zarzut, co zwrócenie uwagi, że Kamiński sporo dopisał i włożył w usta bohaterów pewne kwestie, których raczej nie wypowiedzieli. A potem autorka spekuluje sobie i nam, co na przykład zrobił ojciec Zośki po wprowadzeniu na Politechnice Warszawskiej getta ławkowego. *łyk meliski*

Inna ciekawa sprawa to jak Autorka słusznie podkreśla jak kobiety zostały zmarginalizowane w Kamieniach. Pisze o tym cały rozdział O dziewczynach. Innymi rozdziałami są: O miłości, O przyjaźni, O Polsce i O polityce. A teraz zerknijcie sobie na tytuł tej książki i zwróćcie uwagę czego w nim nie ma :)

Ostatnia rzecz to ponownie celna uwaga, jak Kamiński zrobił z chłopaków dość jednowymiarowe symbole perfekcyjnych harcerzy i żołnierzy walki o niepodległość. Tylko że potem dostajemy rozdział spekulujący o domniemanej przynależności Rudego do mocno antysemickiego ONR-u i jak to?! Janeczek?!!! W ONR??! No tak, Janeczek, droga autorko, właśnie nabrał dzięki temu tak wyszukiwanej przez ciebie głębi charakteru (tak, czepiam się sarkastycznie, jestem okropna i używam nawiasów, a krytykowałam tę manierę, ale ja eseju nie piszę i mi za niego nie płacą).

Przechodząc do sedna.

Nie czepiam się researchu, bo wydaje się być dokładny. Nie czepiam się pragnienia spojrzenia na historię z innej perspektywy, bo to dobra rzecz, a zawsze można na spokojnie z nią polemizować, jeśli komuś się nie podoba. Nie czepiam się nawet, spoiler alert, tego że oczywiście nie dostaniemy odpowiedzi czy “byli czy nie byli”, bo to raczej wiadome było, że autorka sobie pogdyba i tyle - gównoburzy w mediach nie przewiduję, co najwyżej wiadomym elementom pęknie żyłka na Frondzie.

Czepiam się tego, że gdzieś w opowieści Zośka i Rudy zaginęli w akcji, rozmyli się w kontekście historycznym, politycznym, kulturowym i społecznym, pokazującym że różowo w Polsce nie było (haha, a okładka swoje!). I że kraj jaki był, takich synów wydał. Wielowymiarowych.
I taka chyba konkluzja była.

Nie wiem, serio, moje odczucia po przeczytaniu od paru godzin utrzymują się na poziomie ostygłej herbaty z mlekiem. I nie sądzę by dzieciaki w szkole się za to zabrały. Nawet surfując na fali hajpa po przeczytaniu Kamieni. Szczerze wątpię.
Profile Image for kacpermikolaj27.
121 reviews89 followers
April 17, 2026
Chciałbym ją nazwać dodatkiem do lektury, jednak jaki dodatek do lektury jest niej samej dłuższy?
Dobrze, zatem czym jest ta książka? To na pewno nie jest książka "ZOŚKA I RUDY SĄ GEJAMI!!! (zobacz zdjęcia)". Raczej określiłbym ją przedstawieniem bohaterów książki jako ludzi, a nie mitu, na jakich wykreował ich Kamiński.

Kornelia Sobczak porusza ogrom ważnych (i odważnie ciężkich) tematów:
- czy Zośka i Rudy mogli być dla siebie czymś więcej, jak przyjaciółmi? (może byli, a może byliby nimi współcześnie, a może nie zdążyli odkryć tego, czym była ich relacja?)
- dlaczego samo założenie ich ewentualnej miłości jest odbierane tak negatywnie? "dewiacja homoseksualna" "czy pozwolicie nas opluwać?" (założenie odebrane głośniej i gorzej, jak fakt, że Rudy mógł należeć do organizacji antysemickiej, antypaństwowej i przemocowej przed wybuchem wojny)
- co polityka historyczna zrobiła z rzeczywistą historią?
- gdzie podziały się kobiety w Kamieniach na szaniec?
- dyskurs o kwestii Żydów, którzy byli mordowani przez Polaków chwilę przed IIWŚ
- uprzywilejowane życie głównych bohaterów Kamieni na Szaniec
- kim był autor Kamieni na szaniec?

Tak więc dyskurs jest ogromny. Rozwiewa wiele wątpliwości, choć czasami dotyka ściany historii, która nie pozwala odkryć już głębiej tego, czego nie zapisano w pamięci społecznej.
Uznaję ją za książkę na bardzo wysokim poziomie (tematycznym, bogactwa kontekstu, językowym) i życzę wszystkim przyjemnej lektury
Profile Image for Magda.
73 reviews24 followers
March 8, 2026
Zawsze sobie cenię próby odbrązawiania postaci historycznych i bohaterów narodowych. W tym przypadku również jednej z najważniejszych książek w historii Polski. Bo jak zawsze bywa, nie wszystko jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka.
Bardzo mi się podobał ten esej, napisany lekko, ciekawym stylem, ale jednocześnie z szacunkiem do postaci. Bardzo wciągająca lektura, pokazująca różne punkty, na których opiera się legenda "Kamieni na szaniec" oraz ich bohaterów.
P.S. Relacja Rudego i Zośki była piękna. A rozdział oddający sprawczość harcerkom bardzo potrzebny.
Profile Image for Marta Jagodzinska.
13 reviews
April 19, 2026
Trochę musiałam sobie o tej książce pomyśleć zanim przyszło mi do głowy coś do napisana. Najbardziej został że mną rozdział "O dziewczynach". Gdyby tak wyglądały kobiece bohaterki w tej i innych książkach może łatwiej byłoby mi utożsamiać się z nimi w czasie szkolnym.
Profile Image for Anna.
27 reviews
April 22, 2026
Tematy w tej książce zmieniają się tak szybko, jak rozmowy moje i przyjaciółki przy piwie.

„Kamienie na szaniec” od podstawówki były moją znienawidzoną lekturą przez patos, wzniosłe poświęcenia i romantyzowanie, dlatego kiedy dowiedziałam się, że zostanie wydana książka, która inaczej patrzy na tę lekturę, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.

Niestety, spodziewałam się chyba czegoś innego. Spodziewałam się krytyki romantyzacji wojny i pochwał dla momentami bezsensownej walki. Chciałam, żeby seksualność bohaterów nie stanowiła pytania: byli czy nie byli zakochani, ale spojrzenia, że takie osoby od zawsze istniały w społeczeństwach i też walczyły, że to nie jest zadanie zarezerwowane dla silnych, heteroseksualnych mężczyzn.

Ta książka nie jest zła. Według mnie brakuje jej ustrukturyzowania i logiki przyczynowo-skutkowej. Ostatnie rozdziały powinny być pierwszymi. Zamiast tego dostajemy po trochu ze wszystkiego: teorii o seksualności Zośki i Rudego, hierarchii przedwojennego harcerstwa, sytuacji geopolitycznej dwudziestolecia międzywojennego czy historii ONR. Sprawia to wrażenie, że książka nie ma tezy i nie chce nic przekazać poza faktem, że zrobiono research.

Odbiór pozycji pogarsza według mnie też styl osoby autorskiej. Ni to esej, ni książka popularnonaukowa czy reportaż. Przypomina to bardziej strumień świadomości pod tytułem: „co sobie przypomnę, to napiszę”. Bardzo nie lubię (to już moja osobista preferencja) wtrąceń do tekstu: „dobrze, dobrze, ale po kolei” lub „bohatera poznaliśmy lepiej w poprzednim rozdziale”.

Najbardziej podobał mi się rozdział o niewidzialnych kobietach w „Kamieniach na szaniec”. Chociaż również tam użycie stwierdzenia „mam na nią crusha” trochę mnie wykręciło z cringu. Pls, nie używajmy języka „młodzieżowego”, nie wiedząc jak.

Profile Image for Ada Tymińska.
140 reviews11 followers
March 6, 2026
Zwłaszcza trzy pierwsze rozdziały zażarły bardzo. Z dwoma pozostałymi miałam już jakieś problemy, ale nie ma co się nad tym nakręcać. Podoba mi się takie queerowanie historii - uważne na źródła, ale nie zachowawcze, niejednoznaczne, ale polityczne i wywrotowe. I czyta się śmigiem, wartko i zrozumiale jest napisane.
Profile Image for ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂.
1,398 reviews
April 11, 2026
𝐌𝐍𝐈𝐄𝐉 𝐍𝐈Ż 𝐙𝐄𝐑𝐎 ⵑⵑⵑ
Nienachalnie inteligentka bajkopisarka powinna się WSTYDZIĆ za to co tutaj nabazgrała. Takie "gejradarskie" wypociny powinny być spalone na stosie obojętności.
Dziękuję Panu Tomaszowi Wolnemu z Kanału Zero, za to że ja już nie musiałam kaleczyć sobie oczy tym czymś i wydawać ciężko zarobionych pieniędzy.
𝐓𝐄𝐆𝐎 𝐁𝐄Ł𝐊𝐎𝐓𝐔 𝐆𝐄𝐍𝐄𝐑𝐀𝐓𝐘𝐖𝐍𝐄𝐆𝐎 𝐃𝐎 𝐂𝐙𝐘𝐓𝐀𝐍𝐈𝐀 𝐍𝐈𝐄 𝐏𝐎𝐋𝐄𝐂𝐀𝐌 ⵑ 𝐙𝐀 𝐓𝐎 𝐉𝐀𝐊𝐎 𝐏𝐎𝐃𝐏𝐀Ł𝐊Ę 𝐈 𝐎𝐖𝐒𝐙𝐄𝐌 ⵑ
Profile Image for Karol Kollinger.
117 reviews2 followers
April 12, 2026
Książka o tym, co łączyło „Zośkę” i „Rudego”, lecz nie tylko. Osoba autorska zresztą kwestię tę rozwiązuje subtelnie – słowem kluczem jest „queer” (i queerowa miłość), pojęcie cenne, niejednoznaczne, choć rozumiane tu w konkretny sposób. To także książka będąca wielowymiarową analizą „Kamieni na szaniec” ([…] posłuchajmy uważniej, co ci bohaterowie mieli do powiedzenia […]); również pod kątem tego, czego i dlaczego w nich nie ma. To więc częściowo herstoria, ale z uwzględnieniem realiów epoki. Wreszcie to lektura o czasach, o których powinno się pamiętać. To, co działo się podczas II wojny światowej, nie wzięło się znikąd. Na dodatek historia także uczy, a przynajmniej może.
„Ostatnie lata dobitnie pokazują, że historia raczej nas niczego nie uczy, ale może to dlatego, że wciąż za mało ją znamy? Dziś również mamy wybitnych naukowców, polityków i mężów stanu, którzy nie mają problemów z łamaniem praw człowieka. Dziś również radykalna prawica wdziera się do liberalnego centrum, krzycząc, że istnieją jakieś kategorie ludzi, którzy są dla nas obcy, stanowią zagrożenie i należy się przed nimi bronić, sięgając po specjalne środki. A centrum coraz bardziej jej wierzy, podczas gdy politycy wciąż – cynicznie bądź naiwnie – uważają, że pożyczając język od faszystów, mają go pod kontrolą”.
Polecam.
Displaying 1 - 14 of 14 reviews