Po sukcesie książki Żyj wystarczająco dobrze autorzy kontynuują serię i tym razem poruszają tematy związane z byciem w długoletnim związku: W jaki sposób dobieramy się w pary? Co się dzieje, kiedy mija faza zakochania? O co tak naprawdę się kłócimy, kiedy kłócimy się o przysłowiowe skarpetki? Co nam mówi o związku walka o pieniądze? Czym jest udany seks? Czy romans zawsze oznacza koniec? Jak dzieci zmieniają związek? I dlaczego związek wystarczająco dobry jest lepszy od związku idealnego?
O tym wszystkim Agnieszka Jucewicz i Grzegorz Sroczyński rozmawiają z najlepszymi psychologami, psychoterapeutami i seksuologami: Bogdanem de Barbaro, Danutą Golec, Agnieszką Iwaszkiewicz, Bogdanem Wojciszke, Wojciechem Eichelbergerem, Andrzejem Depko, Alicją Długołęcką, Anną Tanalską-Dulębą i Stanleyem Ruszczyńskim.
Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony świetny potencjał, pomysł, ciekawie dobrane tematy dyskusji. Z drugiej bardzo irytowało mnie kilka rzeczy. Przede wszystkim psychoterapeuci/psychiatrzy etc. z którymi wywiady były przeprowadzane, zachowywali się jakby byli wszechwiedzący. W jednym przypadku reporterka zadaje pytanie, które idealnie wpasowuje się w moją sytuację, na co pytany odpowiada: "Coś takiego nie istnieje".... Nie istnieje, czy pani o tym po prostu nie słyszała? Z trzeciej jeszcze strony miałam trochę odczucie, że zadawane pytania nie są zbyt trafne, wątki bardzo ciekawe właściwie urywają się w połowie i tak końcem końców mam spory niedosyt po tej lekturze. Aha, nie jestem też zwolenniczką wyjaśniania wszystkich naszych zachowań naszym wczesnym dzieciństwem (relacji z matką jako noworodek (!) etc.... Uważam to za zbyt proste i ogólniające....
Za mną kolejna z serii rozmów, które ukazały się nakładem Wydawnictwa Agora, gdzie ze znanymi psychologami i psychoterapeutami na temat - tym razem miłości - rozmawia Agnieszka Jucewicz w towarzystwie Grzegorza Sroczyńskiego. Poprzednia książka, którą czytałem dotyczyła dokonywanych wyborów i bardzo mi się podobała. Tym razem na tapecie temat miłości więc oczekiwania mogły być tylko większe. Czy udało się im sprostać? Więc tak...
"Kochaj wystarczająco dobrze" porusza kwestie, które na nieszczęście są chyba najbardziej przekłamywane jeśli chodzi o publikacje, które ukazują się na rynku wydawniczym. Często można odnieść wrażenie, że jakąkolwiek głupotę, idiotyzm, przekonanie na temat miłości, związków, ogólnie rzecz biorąc bliskiej relacji wydać pod chwytliwym tytułem i od razu mamy do czynienia z bestsellerem. W rezultacie wiele ludzi zaczytując się w tego typu publikacjach chłonie to i bezkrytycznie stosuje w praktyce niczym prawdę objawioną i ranią się nawzajem. Tym bardziej warto polecać moim zdaniem i promować książki w których maczają palce specjaliści. Psycholodzy, terapeuci, których przepytują, ty razem w duecie Agnieszka Jucewicz i Grzegorz Sroczyński to z pewnością osoby cieszące się renomą i posiadający nie tylko książkową, ale przede wszystkim empiryczną wiedzę wynikającą z długoletniej pracy z klientami, którzy z różnych powodów popadają w kryzys w związku. Formuła, gdyby ktoś miał w tej kwestii obawy, poraz kolejny się sprawdza i cieszę się że te wywiady które ukazywały się w prasie zostały uporządkowane i wydane w formie książki.
Mamy tu kopalnię wiedzy na temat wchodzenia w bliskie związki, odnośnie schematów powtarzanych przez nas na różnych etapach, jak również informacje odnośnie tego na jakie informacje należy zwracać uwagę w poszczególnych sferach. Najważniejsze chyba jest to, iż wszyscy rozmówcy w odpowiedzialny sposób podchodzą do rzeczy wielokrotnie zaznaczając fakt, iż nie posiadają dostępu do uniwersalnej prawdy, nie mają jakiejś sprawdzonej recepty na szczęście i powodzenie związku, gdyż takie rzeczy po prostu nie istnieją. Zwracają też uwagę na ogromną różnorodność ludzi, ich sposobu reagowania w kryzysie, indywidualnych doświadczeń z przeszłości a także potrzeb, oczekiwań i wizji bliskiej relacji z drugą osobą. Kiedy okazuje się, że kluczem jest komunikacja, wzajemna uważność na siebie, empatia, otwarcie się na kompromis i cierpliwość, czasem konieczność własnej terapii to pewnie,że nie jest to popularne w dzisiejszych czasach. Współczesny zabiegany człowiek bardziej oczekuje konkretnych rad, gotowych rozwiązań w stylu : 10 sposobów na udany związek. Problem w tym, że tego typu gotowce, szybkie rozwiązania prowadzą bardziej do szybkiego rozpadu i niepowodzeń jeśli chodzi o relacje natury romantycznej, że się tak wyrażę :D Dlaczego? Bo jak się można tego przecież domyślić, czym bliższa relacja tym bardziej skomplikowana i wymagająca czasu, wysiłku, momentami wręcz frustracji, ale za to korzyść jest adekwatnie wysoka jak ponoszony koszt.
Podsumowując, "Kochaj wystarczająco dobrze" to nie jest gotowa recepta na sukces w miłości i związku. Nie jest to pozycja wyczerpująca temat kompletnie. Jest to bardziej naprawdę fajna zachęta do dyskusji i dalszego zagłębienia się w takie tematy jak: role w związku, komunikacja, seksualność kobiet i mężczyzn, sztuka kłótni, rozwiązywania konfliktów...i dużo, dużo więcej. Wypowiedzi jakie tu znajdziecie, jeśli się na nie otworzyć, aż się proszą o to żeby poddać je pod dalszą rozwagę i na bieżąco analizować swoje deficyty, ale przede wszystkim też zasoby jeśli chodzi o nawiązywanie i podtrzymywanie satysfakcjonujących związków po to żeby mniej się ranić, bo pewnie tych zranień uniknąć się nie da, ale warto uczyć się na błędach. Amen.
Ciekawy koncept na książkę - od imponującego doboru rozmówców do wywiadów, poprzez całkiem szerokie spektrum poruszanych tematów, kończąc na życiowej mądrości i perełkach płynących z treści. Dla nich warto sięgnąć po tą książkę. Niestety, mam wrażenie, że sam sposób przeprowadzania rozmów jest dość chaotyczny, co sprawia, że w odbiorze mogą być one płytkie i mało pogłębione. Sam tekst ma też trochę błędów edytorskich, co zawsze jest u mnie na minus.
Czytając książkę "Kochaj wystarczająco dobrze" możemy poczuć się trochę jak obserwatorzy, którzy gdzieś z boku, z bezpiecznego miejsca, przysłuchują się ciekawej rozmowie. To nie jest poradnik czy gotowy przepis na życie. To zbiór wywiadów z dyplomowanymi specjalistami: psychologami, seksuologami, na co dzień spotykającymi się w swoich gabinetach z konkretnymi sytuacjami i postawami. To natomiast sprawia, że są oni w stanie wyposzczególnić i opisać najczęściej powtarzające się problem w relacjach międzyludzkich, pomóc nam zrozumieć z czego one wynikają. Wywiady są ciekawie zestawione - czyta się je szybko, kierowane są do osób na różnych etapach rozwoju emocjonalnego. W moim odczuciu jest to pozycja, którą powinien przeczytać w swoim życiu każdy. Zmusza do refleksji i większej otwartości na drugiego człowieka. Czasem zrozumienie drugiej osoby to pierwszy krok do zaakceptowania jej nawet najdziwniejszych i najbardziej irytujących zachowań.
Tematy bardzo ważne, szkoda że osoby wypowiadajcie się na nie są takie denne i uważające się za nie wiadomo kogo. Nie jest to książka pokazująca czegoś czego ludzie zwykli, przyziemni nie wiedzą. "Najlepsze" stwierdzenie w książce przez jednego mądrego pana - to, że zdrade powinno się ukryć, bo mówienie o niej niczego dobrego nie przyniesie - no shit Sherlock, każdy na pewno marzy żeby usłyszeć, że został zdradzony i najlepiej lecieć za przeproszeniem w ciula. Drugie "Najlepszy" tekst stwierdzający, że osoba zdradzona w 50% też ponosi wine za to, że ZOSTAŁA zdradzona i żeby ona się nad sobą nie użalała. Seriously? Ludzie czytają taki chłam i nie widzą takiegko debilizmu? Szkoda, bo książka miała ogromy potencjał a ważne tematy zostały tak spłycone.
5/5 to jedna z tych lektur, które otwierają co jakiś czas małym kluczykiem furtkę w głowie. Tak jest jak się słucha terapeutów, a tutaj cała książka nietypowo składa się tylko z wywiadów z nimi. Lecz wiedza przez nich udzielona jest warta przeczytania i zastanowienia - zrekonstruowania swojego świata. Szczególnym rysem są kontrargumenty na modną na rolkach w insta, na tiktoku - platoniczną romantyczną miłość - w jakiej sporo osób się dziś zatraca, oczekując że związek będzie tak wyglądał. Nawet w rozdziałach, które z pozoru mnie nie interesowały - znalazłem wiele cennych, psychoanaliz zachowań ludzi. Może nie polecałbym jej jedynie ludziom, których związek się układa, wtedy może bez sensu sobie mieszać zbyt dużą wiedzą i kwestiami do analizowania.
Bardzo pozytywnie się zaskoczyłam :) Podobało mi się to, że było mało oceniania, mało podawania twardych faktów i odpowiedzi. Wszystko zależy od konkretnego przypadku, związku, człowieka. Ze zdrady też można wyciągnąć coś dobrego, samotność/odrębność w związku jest czasem wręcz potrzebna, a małżeństwo bez seksu może być bardzo udane. I to jest okej. Nie ma jednej uniwersalnej recepty dla każdego.
Ciekawe i bardzo dobrze przeprowadzone wywiady. Można spojrzeć inaczej na swoje związki, własne zachowanie. Według mnie książka lepsza od "żyj wystarczająco dobrze". Warto zagłębić się w tych przemyśleniach.
Mądra i pomagająca zrozumieć jak funkcjonujemy w związkach. Poprzez wnikliwy wywiad ze specjalistami dowiadujemy się jakie mamy schematy w relacjach i w życiu, skąd się one biorą, jak powstają kryzysy i jak im zażegnać. Warto przeczytać i to nie raz!
Warta przeczytania - poruszona tematyka wielokrotnie dawała mi do myślenia, ale jednak sposób prowadzenia wywiadów jest często zbyt sztuczny, uproszczony, a może po prostu chaotyczny? W skrócie: nie tak dobra jak jej siostra o wystarczająco dobrym życiu.
Jak mnie sfrustrowała. Od najlepszej książki, do jednej z najgorętszych. Nie, nie, nie. Przepraszam. Nie dla mnie. Pewnie jestem niedojrzała emocjonalnie czy coś.
Ta książka to zwierciadło, w którym możemy się przejrzeć. Możemy też zauważyć, że mamy krzywo zapiętą koszulę albo rozczochrane włosy. Dzięki zwierciadłu możemy poprawić niedociągnięcia. Myślę, że warto przeczytać tę książkę i pewnie jeszcze do niej wrócę.
Bardzo porządnie przeprowadzone wywiady. Głębokie, odkrywające drugie dno, pozwalające patrzeć na dynamikę związków z innej perspektywy. W odróżnieniu od "żyć wystarczająco dobrze", praktycznie wszystkie wywiady wysokiej jakości i całość daje wrażenie uzupełnienia się a nie chaosu.
Dopiero widzę, że już to kiedyś czytałam i już wcześniej nie byłam w stanie ścierpieć - tym razem poddałam się przy tym, jak ziomuś zalecał trwanie w pustych związkach skoro już się w nich jest, hezusmaryja.