Chcielibyśmy poinformować, że w naszym sklepie internetowym nie ma jeszcze opisu produktu Cienie w Bieszczadach. Pracujemy intensywnie nad uzupełnieniem opisu Cienie w Bieszczadach i jak najszybszym udostępnieniem go na stronie sklepu. Przepraszamy za wszelkie niedogodności związane z brakiem pełnej informacji o produkcie. Jeśli mają Państwo jakieś pytania lub wątpliwości dotyczące produktu, zachęcamy do kontaktu z naszym działem obsługi klienta. Dziękujemy za wyrozumiałość i cierpliwość.
"Sprawiedliwość nigdy nie przychodzi bezboleśnie, a czasem jej cena jest znacznie wyższa, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać."
"– Sprawiedliwość... – prychnął gorzko bezdomny. – Gdyby istniała, potrafiłaby cofać czas i oddawać to, co najcenniejsze: życie."
"Czasami miał wrażenie, że te góry żyją – kryło się w nich echo dawno zapomnianych krzyków, błagań o pomoc i głosów, które nigdy nie znalazły słuchaczy."
"Wiedział, że góry nie oddadzą tego, co się w nich wydarzyło, że Cisna milczy, a wraz z nią wszyscy, którzy tam byli. Było to milczenie wygodne. Bezpieczne. Takie, które pozwala żyć dalej, udając, że nic się nie stało. [...] Bo są winy, które nie potrzebują sądu. Takie, które nosi się w sobie do końca."
"Otworzył oczy i zobaczył w szybie swoje odbicie. Twarz starszą o lata, zmęczoną, z cieniem, którego nie potrafił już ukryć. Wiedział, że to nie góry będą w nim żyły na zawsze. To on został w nich uwięziony. I niósł je w sobie jak bliznę, której nie da się zagoić – jak ciężar, od którego nie ma ucieczki. [...] I po raz pierwszy od dawna poczuł, że mimo wszystkich cieni przeszłości wciąż jest nadzieja. Nadzieja, że życie może trwać. Że można nosić blizny, a mimo to odnaleźć spokój w małych chwilach. W oddechu dziecka. W jego śmiechu. W drobnym świetle, które przebija mrok."
Autor stworzył kolejną już powieść wielogatunkową. Nie przepadam za sensacją, więc pewnie dlatego książka nie przypadła mi do gustu. Akcja dzieje się w Cisnej w Bieszczadach, gdzie tajemnice mieszają się z legendami i podaniami, a każdy mieszkaniec nie mówi całej prawdy. Z takich pojedynczych informacji komisarz Michał Horst musi ułożyć obraz, ukazujący kto i dlaczego morduje kobiety. Fabuła jest chronologicznym ciągiem wydarzeń. Opisy Bieszczad, atmosfery strachu lokalnej społeczności, mroku panującego w duszach zatrutych chęcią zemsty za krzywdy przeszłości są niezwykle barwne i obrazowe. Bardzo mi się podobał ten element powieści. Jednak z wątkiem kryminalnym mam pewien problem. Rozwój akcji był powolny, by po chwili już galopować i zasypywać mnóstwem informacji. Później znów tempo zwalniało do prędkości ślimaka i znowu pędziło. Ta sinusoida była za duża. Momentami przysypiałam i nie byłam w stanie skupić się na tym, co czytałam, a nagle orientowałam się, że nie wiem, co się wydarzyło, bo wydarzenia dynamicznie przyspieszały. Plusem jest kreacja bohaterów, którzy mieli nadane indywidualne, niejednoznaczne charaktery. Finał spektakularny, jak zawsze u autora.
Reasumując, powieść nie jest zła, ale uważam ją za najsłabszą w dorobku autora.
„Cienie w Bieszczadach” Mariusza Leszczyńskiego to kryminał, który nie próbuje zdobyć czytelnika gwałtownym tempem ani sensacyjnymi zwrotami akcji od pierwszych stron. Autor stawia raczej na powolne budowanie napięcia i atmosfery - takiej, która stopniowo osiada na czytelniku niczym gęsta bieszczadzka mgła. To historia, w której cisza bywa bardziej niepokojąca niż krzyk, a prawda ukryta w przeszłości okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.
Akcja rozgrywa się przede wszystkim w Bieszczadach - miejscu, które w tej powieści nie jest jedynie tłem wydarzeń, ale pełnoprawnym bohaterem. Góry mają tu własny charakter: są milczące, surowe i pełne sekretów. Autor bardzo sugestywnie oddaje klimat odosobnienia i poczucie, że wśród lasów i górskich dolin można ukryć nie tylko ludzkie dramaty, ale także prawdę o wydarzeniach sprzed lat. Ta atmosfera jest jednym z najmocniejszych elementów książki - czytelnik niemal czuje chłód powietrza, słyszy skrzypienie starych schodów czy szelest liści pod butami.
Centralną postacią powieści jest komisarz Michał Horst – policjant z dużym doświadczeniem, ale jednocześnie człowiek obciążony własnymi problemami i emocjami. Autor nie kreuje go na nieskazitelnego bohatera. To postać z krwi i kości, która oprócz prowadzenia śledztwa musi zmierzyć się także z osobistymi demonami. Dzięki temu jego historia nabiera głębi, a czytelnik łatwo może uwierzyć w jego motywacje, wątpliwości i zmęczenie. Właśnie ta psychologiczna warstwa powieści sprawia, że kryminał Leszczyńskiego wykracza poza klasyczną opowieść o poszukiwaniu sprawcy.
Fabuła rozwija się stopniowo i jest wielowątkowa. Autor bardzo umiejętnie dawkuje informacje, pozostawiając czytelnika w stanie ciągłej niepewności. Tropów pojawia się wiele, a każda kolejna wskazówka rodzi nowe pytania. Ta narracyjna strategia sprawia, że czytelnik nieustannie próbuje samodzielnie poskładać elementy układanki. Historia staje się więc nie tylko opowieścią o zbrodni, ale również o ludzkich tajemnicach, poczuciu winy, traumach i konsekwencjach decyzji podjętych wiele lat wcześniej.
Na szczególną uwagę zasługuje styl autora. Leszczyński pisze językiem obrazowym, momentami wręcz poetyckim, skupiając się na atmosferze i emocjach bohaterów. Opisy miejsc i stanów psychicznych postaci są bardzo plastyczne i budują wyraźny klimat powieści. Dla jednych czytelników może to być ogromna zaleta - pozwala w pełni zanurzyć się w historii i poczuć jej ciężar. Dla innych jednak niektóre fragmenty mogą wydać się nieco zbyt rozbudowane, przez co tempo narracji chwilami zwalnia.
Jeśli chodzi o konstrukcję samej intrygi, autor potrafi zaskoczyć. Historia prowadzi przez kolejne warstwy tajemnicy, a rozwiązanie nie jest oczywiste. Jednocześnie momentami można odnieść wrażenie, że pewne wydarzenia zostały poprowadzone z odrobiną zbyt dużej dramaturgii, przez co finał może wydać się nieco mniej realistyczny. Nie zmienia to jednak faktu, że całość pozostaje wciągająca i potrafi utrzymać napięcie aż do ostatnich stron.
Największą siłą tej książki jest klimat - ciężki, niepokojący, pełen niedopowiedzeń. „Cienie w Bieszczadach” to kryminał, który nie tylko opowiada historię zbrodni, ale również zmusza do refleksji nad ludzką naturą i nad tym, jak bardzo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość. To opowieść o tajemnicach, które zbyt długo pozostawały ukryte, i o tym, że niektóre cienie nigdy nie znikają całkowicie.
Moim zdaniem to solidny, klimatyczny kryminał, który szczególnie przypadnie do gustu czytelnikom lubiącym historie z wyraźnie zarysowaną atmosferą i psychologiczną głębią bohaterów. Nie jest to książka idealna - momentami zbyt rozwlekła, a niektóre rozwiązania fabularne mogą budzić dyskusję - jednak pozostawia po sobie wyraźne wrażenie i na długo zostaje w pamięci.