Nadeszła kolejna pora sucha. Zło tym razem zagnieździło się w Liberii i naczelnik Sztorm wie, że jeśli go nie powstrzyma, jego ukochane miasto znajdzie się na krawędzi paniki, a z nim cała Kolonia.
Pokojowa warta próbuje rozwikłać zagadkę samobójczej śmierci redaktora lokalnej gazety, który chciał odkryć zbyt wiele o przeszłości. Wkrótce jednak pojawiają się kolejne ciała. Ktoś znów zabija, naśladując dawne baśnie dla dzieci. Czyżby unohora, tajemnicza bestia z buszu, jednak naprawdę istniała? I co to ma wspólnego z niewytłumaczalnym szaleństwem ogarniającym ogry w sercu wyspy?
Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Od kilku lat pisze opowiadania do prasy kobiecej. Interesuje się polską literaturą fantastyczną i przygodową, a także twórczością Terry’ego Pratchetta. W czasie wolnym zajmuje się rekonstrukcją historyczną.
Bardzo podoba mi się jak Paulina Hendel rozbudowuje to uniwersum. Choć tutaj brakowało mi takiego plot twistu, który zmiótłby mnie z planszy tak jak w pierwszym tomie. Niemniej wciąż super seria!
-----------------------------
[ współpraca reklamowa @wydawnictwo_mięta ]
“Zakon” Pauliny Hendel to drugi tom historii o naczelniku Sztormie. Po raz kolejny przyjdzie mu rozwiązać zagadkę tajemniczych morderstw i zła czającego się w buszu. Czy tym razem wyjdzie z tego starcia zwycięsko?
Twórczość Pauliny Hendel już na stałe zagościła na moich półkach. Uwielbiam ten powiew świeżości jeśli chodzi o światy jakie kreuje. W “Zakonie” po raz kolejny udowadnia, że potrafi świetnie balansować między fantastyką, a wciągającą intrygą kryminalną. Fabuła jest przemyślana i pełna zwrotów akcji, a autorka stopniowo odkrywa przed czytelnikiem kolejne elementy układanki. Dokładnie to sprawiło, że byłam tak bardzo zaangażowana w lekturę.
W tym wszystkim Paulina Hendel przemyca również ważne kwestie społeczne. Daje przestrzeń na refleksję nad tym jak łatwo rodzą się uprzedzenia i czy strach przed nieznanym może zmienić się w agresję. Dzięki temu książka nie jest jedynie historią walki dobra ze złem, ale też komentarzem na temat ludzkich zachowań.
“Zakon” to naprawdę świetna kontynuacja, pełna tajemnicy i mroku. Nie tylko rozwija ona wątki znane z pierwszego tomu, lecz również rozbudowuje przedstawiany świat nadając mu wielowymiarowości. Wprost nie mogę się już doczekać kolejnego tomu!
Poleciłabym tę serię fanom fantastyki z elementami kryminału, osobom, które lubią zagadki i powieści trzymające w napięciu aż do ostatnich stron.
kocham tę serię, ale ostrzegam, że w tym tomie jest mnóstwo przemocy wobec zwierząt. Bardzo trudno się to czyta i gdybym wiedziała o tym przed rozpoczęciem, to pewnie bym nie sięgnęła. Fabularnie natomiast tom jest wspaniały, Kostek wciąż olśniewający, książka wciągająca i świetnie poprowadzona.
__________ Ta opowieść jest bezpośrednią kontynuacją "Wzgardy", także jeśli jeszcze nie sięgnęliście po tom pierwszy, to serdecznie Was do tego zachęcam. Nie spoilerujcie sobie wydarzeń. Nie warto omijać takiej przygody. Jest krwawo, jest niebezpiecznie, a co najważniejsze, powracają nasze ulubione postacie, przed którymi po raz kolejny będzie czekała zagadka do rozwiązania. "Zakon" zawirował mi w głowie swoim śledztwem. Początek może wydawać się zwyczajny, ot zwykły wywiad dla Kuriera Północnego. Jednak im dalej w las, im dalej w fabułę, tym ścieżki robią się coraz bardziej kręte. Powracają nie tylko nasi ulubieńcy, lecz przede wszystkim, powracają mieszkańcy kolonii karnej, którzy znów są na celowniku pokojowej warty. Niektóre rzeczy uległy zmianie, jednak Kiliana Sztorm nadal pozostaje sobą. Twardo stąpającym po ziemi naczelnikiem, którego lepiej nie denerwować. Cóż... Wielokrotnie widzimy jak jego zastępca (najlepszy ogr pod słońcem) potrafi wytrącić go z równowagi, co prowadzi do kolejnych słownych potyczek. Powiem Wam, że jestem ogromną fanką ich relacji oraz sarkastycznego humoru, który Paulina Hendel dodaje w swoich powieściach. Te książki od razu się lepiej czyta! Jeśli chcieliście więcej magii, to ponownie wkraczamy w jej mały świat (przecież nie ma magii), dostajemy nietypowe stworzenia oraz jesteśmy świadkami morderczych zapałów. Czy to zawsze jest wina magii? Tego musicie się przekonać sami.
Co wyróżnia "Zakon"? Zdecydowanie tempo. Nie dostaniecie szybkiej akcji oraz podanych na tacy rozwiązań. Tutaj na pewne wydarzenia trzeba poczekać i choć momentami było to dla mnie nużące, to z czasem zrozumiałam, że warto było uzbroić się w cierpliwość. Bo nawet jeśli końcowy plot twist nie do końca mnie zaskoczył, to scena, która wydarzyła się po nim... to mnie ścięło z planszy. Do dziś nie zgadzam się z takowym zwrotem. Jeśli "Wzgarda" pozostawiła Was z niedosytem, to "Zakon" pozostawi Was z ogromną chęcią na kontynuację. No, może i bólem wypisanym na twarzy. Jedno jest pewne: nie będziecie się nudzić przy tej książce. Czytajcie!
„Zakon”, czyli drugi tom serii o przygodach Kapitana Sztorma i jego Pokojowej Warty, to książka zdecydowanie warta przeczytania. Rzadko zdarza się, żeby drugi tom przebijał pierwszy, a tutaj mogę śmiało powiedzieć, że właśnie tak było.
Może tym razem bardziej skupiłam się na samej historii, może po prostu był to lepszy moment na tę książkę, ale tak czy inaczej dostałam naprawdę świetną rozrywkę — taką, która wywołała u mnie nie tylko uśmiech, ale też łzy. Strata jednego z bohaterów sprawiła, że autentycznie siedziałam i płakałam nad nim przez dłuższą chwilę. A jeśli książka potrafi wywołać emocje i naprawdę poruszyć, to automatycznie zdobywa u mnie ogromnego plusa.
Tym razem ponownie dostajemy kilka perspektyw. Pierwszą jest oczywiście perspektywa Kapitana Sztorma, który musi rozwikłać sprawę śmierci redaktora lokalnej gazety — człowieka, który zdążył nadepnąć na odcisk naprawdę wielu osobom w tym samemu Sztormowi. Jednocześnie społeczeństwo zaczyna coraz bardziej panikować, bo wraz z kolejnymi brutalnymi morderstwami pojawiają się plotki o tajemniczej bestii Unohorze, której legenda budzi wśród ludzi prawdziwy strach. Jakby tego było mało, Sztorm próbuje też rozwiązać zagadkę Szaleństwa Ogarniającego Ogry, a dodatkowo musi radzić sobie ze szlachtą coraz chętniej odwiedzającą Liberię i próbującą wprowadzać własne porządki. I mam wrażenie, że właśnie to jest dla niego najbardziej traumatyczne — bo zaproszenie na bankiet to chyba największy koszmar człowieka, którego mocnymi stronami zdecydowanie nie są ogłada i dyplomacja.
Druga perspektywa należy do Artiego — Ogra poszukującego wolności. Kiedy go poznajemy, pracuje na statku, który jednocześnie ma stać się jego transportem na wyspę. Jego wątek świetnie pokazuje, jak Ogry traktowane są poza Liberią i jak bardzo prawa oraz względna normalność panujące na wyspie różnią się od podejścia reszty świata.
Ścieżka Artiego okazała się naprawdę ciekawa. To bohater z własną historią, sekretami i motywacjami, a ja bardzo liczę na to, że zostanie z nami na dłużej. I chociaż moje podejrzenia wobec niego nie do końca się sprawdziły, to jego obecność i tak mocno namieszała w fabule. W trakcie historii dowiadujemy się też więcej o naszych wartownikach. Dostajemy taki mały koncert zwierzeń, dzięki któremu jeszcze bardziej zbliżamy się do bohaterów i zostajemy wpuszczeni do ich świata. Bardzo podobał mi się ten zabieg i myślę, że to właśnie przez tę większą bliskość z postaciami tak mocno polubiłam ten tom.
Dodatkowym smaczkiem jest też lepsze poznanie tradycji i kultur różnych grup zamieszkujących Liberię, co jeszcze bardziej rozbudowuje świat przedstawiony. Autorka bawi się z czytelnikami, wrzuca mylące tropy, pozwala nam stać się częścią drużyny i wraz z Pokojową Wartą rozwiązywać zagadkę.
Jest mrocznie, jest brutalnie, bywa smutno, ale też i zabawnie. Naprawdę mocno polubiłam się z tym uniwersum i zdecydowanie czekam na więcej.
Nie wiem jak to możliwe, że kilka dni temu byłam rozczarowana inną książką tej samej autorki, a tą jestem zachwycona. Uwielbiam tych bohaterów, relacje między nimi, to jak się wspierają, rozumieją i dbają. Nawet ci drugoplanowi mają więcej cech charakteru niż jedną czy dwie.
Historia jest krwawa, tajemnicza, ale rozwija się powoli, co mi się akurat podobało. Mogłam się rozeznać w zagadce i mimo że niektóre rzeczy przewidziałam, to i tak świetnie autorka rozwiązała pewne sprawy. Oczywiście za jedno wydarzenie jej nie znoszę, płakałam (chociaż to też przewidziałam), więc naprawdę miałam ochotę rzucić książką. Jednak musiałam dokończyć tę historię i dowiedzieć się, co będzie dalej.
Na plus lektor - świetnie przedstawiał wydarzenia i bohaterów, czułam się zaangażowana.
Już tęsknię za Budrysrem, Margo, Sztormie i Kostkiem.
Q: Lubicie Baśnie Braci Grimm? Jeśli tak, to czy macie jakąś ulubioną?
[ Współpraca reklamowa/ambasadorat z @wydawnictwo_mieta @paulinahendel_autorka ]
„Zakon” to genialne połączenie fantastyki i kryminału, które urzeka od pierwszej strony. Świat wykreowany przez autorkę jest pełen barw i niebezpieczeństw i rządzi się własnymi prawami. Kultura oraz różnorodność, którą możemy tutaj znaleźć, sprawiają, że ta książka wyróżnia się na tle wszystkich, jakie przeczytałam. Uważam, że Kolonia jest wyjątkowa pod każdym względem.
Bohaterowie skradli moje serce już podczas czytania „Wzgardy”, a moja sympatia do nich tylko się umocniła. Uwielbiam: Naczelnika i jego szorstkość, Margo z jej szybkością i wdziękiem, Kostka, który swoją odmiennością chwyta za serce, Dakku i spokój, jaki go otacza, oraz Budrysa, którego chętnie bym przytuliła. Każdy z nich czymś się wyróżnia, a razem tworzą drużynę cieszącą oko i serce. Cieszę się, że autorka postanowiła uchylić nam rąbek pewnych informacji, które rzucają inne światło na każdego z nich. Czytając, miałam wrażenie, że moja więź z bohaterami tylko się pogłębia i było to niesamowite uczucie.
Fabularnie było tak, jak się spodziewałam - wyśmienicie. Uwielbiam to, jak autorka łączy dwie perspektywy i buduje napięcie w czytelniku, który tylko czeka na to, co się wydarzy i jaki będzie tego finał. Wątek śledztwa został dobrze poprowadzony, a nawiązania do poprzedniego tomu - zrobione po mistrzowsku. Czytelnik z zapartych tchem śledzi rozwój wydarzeń i wraz z Naczelnikiem próbuje łączyć kropki.
Bohaterowie drugoplanowi jak zwykle dostarczają odpowiedniej dawki emocji, które i tak tańczą do własnej melodii na napiętych ramionach i złamanym sercu. Obawiam się, że autorka wkroczyła na ścieżkę pewnej tradycji, która absolutnie mi się nie podoba. No jak tak można?! To, że zbrodnia, to raz, ale żeby tak podejść do tego… Serce nawet nie zdążyło mi się uspokoić, nim pękło mi na pół.
Gorąco zachęcam,, byście sięgnęli po „Wzgardę” i „Zakon”. Zapewniam, że pokochacie świat, w którym rozgrywają się wydarzenia, oraz bohaterów, jakich nie znajdziecie w żadnej innej książce – są wyjątkowi pod każdym względem.
Ogromnie się cieszę, że mogłam powrócić do tego świata i postaci, które pokochałam w pierwszym tomie. Bardzo lubię każdego z nich, jak i relacje między nimi. Przede wszystkim uwielbiam to jaki zespół tworzą Sztorm, Kostek i Margo.
Pojawia się także nowa postać, która z czasem również zyskała moją sympatię. Jest ona dość istotna, gdyż to także z jej perspektywy poznajemy całą historię. Możemy także zobaczyć Liberię oczami kogoś, kto dopiero przybył do tego miejsca i do tej pory żył w zupełnie innym świecie. To było bardzo ciekawe.
Ponownie dostajemy mroczną i dość krwawą historię. Zagadka kryminalna jest zawiła i absolutnie nie byłam nawet blisko jej rozwikłania. Dzieje się wiele niebezpiecznych rzeczy, które stanowiły zagrożenie dla mieszkańców, jak i głównych bohaterów, co dostarczyło mi wiele emocji. Nie obyło się bez smutku i niedowierzania, ale oczywiście było także mnóstwo pozytywnych elementów, które wywołały uśmiech na mojej twarzy. Bardzo czekam na kolejny tom!
Z ogromną ciekawością sięgnęłam po „Zakon”, kolejny tom serii „Sztorm” Pauliny Hendel. Bardzo polubiłam bohaterów tworzących Pokojową Wartę, dlatego byłam też ciekawa, jakie zagadki tym razem na nich czekają. Muszę przyznać, że autorka miała naprawdę fajny pomysł na fabułę. Dzieje się dużo, poznajemy nowych bohaterów, a sama Pokojowa Warta powoli się przed nami otwiera, co bardzo mnie ucieszyło, bo w końcu dowiedziałam się o nich trochę więcej. Pojawiają się oczywiście zbrodnie i poszukiwania sprawcy. I o ile ten wątek był interesujący, to zabrakło mi mroku, który był obecny we „Wzgardzie”. Liczę, że kolejna część będzie odrobinę mroczniejsza, bohaterowie będą mieć pełne ręce roboty i dowiemy się o nich jeszcze więcej.
Jak tylko przeczytałam, że wyszła nowa książka Pauliny Hendel to od razu po nią sięgnęłam. To kontynuacja Wzgardy, dlatego warto najpierw przeczytać pierwszy tom.
Przez podwójną narrację myślałam, że ta książka będzie podobna do pierwszej. I gdzieś z tyłu głowy cały czas krążyła mi ta myśl, mimo iż chciałam by było inaczej. Wiele wątków, które z pozoru mogą wydawać się dziwne i bez bezpośredniego związku, z czasem jednak dają o sobie mocno znać.
Czekam na kolejną część. Chociaż po ciuchu liczę na powrót do Żniwiarza lub Strażnika…
10/5 ⭐️ Uwielbiam książki Hendel. Nie mam pytań. Czekam na kolejny tom. Jedynym zaskoczeniem było chyba, że zrobiła się poważniejsza ta książka. Ale całkowicie na plus.
Jeżeli lubisz zagadki kryminalne w świecie magii, gdzie ogry, ludzie i inne rasy są na równi ze sobą, zostań ze mną, a przedstawię ci bohatera, który nie jest ciepłą memeją a strażnikiem z prawdziwego zdarzenia. Naczelnik Sztorm powraca ze swoją ekipą w bojowym nastroju, z dozą czarnego humoru i ciętego języka. Tym razem niepozorne miejsce jak siedziba gazety staje się miejscem zbrodni, a jednocześnie początkiem kolejnych dziwnych zagadek kryminalnych, którym Kilian stawia czoła. W końcu każdy jest podejrzany, prawda? Sztorm przypomina mi kultowego porucznika Columbo, który swoim natręctwem i uporem (oraz eleganckim strojem i beznadziejnymi butami w jednej ze scen) doprowadza do rozwiązania najtrudniejszej zagadki. Zaskakuje również swoją bezczelnością. Jednakże jest to typowy gbur, którego można pokochać. W tej części poznajemy bohaterów nieco głębiej, przez to że zaczynają opowiadać o swojej przeszłości. Pokazuje to, że pokojowa warta to nie tylko praca, ale również zaufanie i przyjaźń. Zresztą, nie będę ukrywać, że niespodziewany zwrot akcji sprawił, że wyłam jak bóbr. Uwielbiałam Dakku. Ta postać była prosta, momentami obrzydzająca w swoich kulinarnych wyrzynaniach, skubaniec miał swoje tajemnice, ale tak jak Kostek był najbliższym przyjacielem naczelnika. W „Zakonie” mamy również zderzenie dwóch odmiennych ogrzych charakterów, jakimi są Kostek i Argi. Ten pierwszy w niczym nie przypomina momentami brutalnych stworzeń, w krwi których płynie walka i głęboko zakorzeniona tradycja, co zaskakuje szesnastoletniego ogra, który poszukiwał schronienia i nowego życia w Kolonii. Kieruje się on w dużej mierze nienawiścią, co sprowadza na niego sporo kłopotów, a w tym naczelnika. Mamy tutaj multum ciekawych opisów, w czym Paulina jako autorka mnie nie zawodzi. Świat przedstawiony jest pełen nazw i imion przyprawiających o splątanie języka, opisy postaci czy otoczenia są wyczerpujące. W pamięć zapadł mi bardzo szeroki opis z perspektywy Argiego, który obserwował swojego rodaka podczas polowania. Każdy szczegół powodował dreszcze na skórze, a książka stawała się absolutnie najlepszym daniem przygotowywanym przez Dakku, który można pochłonąć. Ewidentnie mam potrzebę kolejnej części. Zagadka dotycząca magii i Zakonu absolutnie nie jest dla mnie rozwiązania i liczę, że będę mogła zajrzeć po kolejny tom i zagłębić się historię wraz z moimi ukochanymi bohaterami. Nie jestem w stanie niczego odjąć tej książce. Jest kwintesencją tego, co uwielbiam, kiedy czytam.
Sięganie po kolejną serię tej samej autorki bywa ryzykowne – zwłaszcza gdy poprzednia, choć przyjemna, zaczęła z czasem tracić świeżość. W przypadku Pauliny Hendel i jej nowego cyklu z naczelnikiem Sztormem pojawia się więc naturalna ostrożność. Na szczęście „Zakon” bardzo szybko rozwiewa wszelkie wątpliwości – i robi to z wyraźną satysfakcją.
Już na starcie widać, że autorka wyciągnęła wnioski z wcześniejszych doświadczeń. Jej styl pozostaje lekki, przystępny i niezwykle płynny, ale jednocześnie zyskuje na dynamice. To ten rodzaj narracji, który nie przytłacza, a prowadzi czytelnika przez historię z wyczuciem – sprawiając, że kolejne strony znikają w tempie, które może być niebezpieczne dla planów „tylko jednego rozdziału przed snem”.
Fabuła stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń z pierwszego tomu, ale nie ogranicza się do odcinania kuponów od wcześniejszych wątków. Wręcz przeciwnie – historia rozwija się w kilku kierunkach jednocześnie, wprowadzając nowe zagadki i zbrodnie, które krążą wokół tajemniczego Zakonu Wzgardy i świata magii. To właśnie ta wielowątkowość sprawia, że opowieść nie stoi w miejscu ani przez chwilę.
Co szczególnie istotne – nie czuć tutaj powtarzalności, która momentami dawała się we znaki w cyklu „Żniwiarz”. „Zakon” jest świeży, bardziej dopracowany i zdecydowanie bardziej angażujący. Każda kolejna sprawa, każdy trop i każda decyzja bohaterów dokładają cegiełkę do większej, coraz bardziej intrygującej układanki. Rozwiązywanie tych zagadek razem z postaciami to czysta czytelnicza przyjemność.
Jednocześnie autorka nie ucieka od trudniejszych emocji. Ten tom przynosi ze sobą także momenty smutku i straty, które nadają historii większej głębi i sprawiają, że stawka wydaje się realna. Dzięki temu opowieść nie jest jedynie rozrywkową fantastyką, ale zyskuje emocjonalny ciężar, który zostaje z czytelnikiem na dłużej.
Bohaterowie to kolejny mocny punkt powieści. Są wyraziści, różnorodni i pełni tajemnic, które stopniowo wychodzą na światło dzienne. Każdy z nich wnosi do historii coś innego – zarówno pod względem charakteru, jak i motywacji – co sprawia, że relacje między nimi są dynamiczne i interesujące. Szczególnie dobrze wypada obserwowanie, jak ich sekrety wpływają na rozwój wydarzeń.
„Zakon” to wyraźny krok naprzód w twórczości Pauliny Hendel. To historia bardziej dojrzała, bardziej wciągająca i zdecydowanie mniej schematyczna niż wcześniejsze dokonania autorki. Jeśli „Żniwiarz” był dla Ciebie „po prostu dobry”, to tutaj możesz się pozytywnie zaskoczyć – bo ten cykl wchodzi na zupełnie inny poziom.
A najgorsze? Trzeba teraz czekać na kolejny tom. A jak wiadomo – cierpliwość i czytelnicy to duet raczej z gatunku fantasy niż realizmu.
Od lat jestem wielką fanką Pauliny Hendel, od pierwszej serii, którą pochłonęłam na raz wszystkie tomy, po najnowszą o poruczniku Sztormie. Jakiś czas temu pisałam wam o genialnej książce pt “Wzgarda”, która pochłonęła mnie bez reszty. Dlatego, gdy tylko wyszedł kolejny tom “Zakon”, czekałam na wolną chwilę, by móc po nią sięgnąć. Jednak ostatecznie spotkałam się ze ścianą. Książka nie jest obszerna, a czytałam ją blisko tydzień, a jeszcze dłużej zeszło mi na recenzji, ponieważ nie umiałam się wgryźć w historię, ani nie dałam rady pozbierać myśli po niej. Autorka znana jest z historii z wierzeniami słowiańskimi w tle, jednak “Zakon” zabiera nas w całkiem inny świat. Mamy tu fantastyczny kryminał, a nawet i thriller, który swoją mroczną otoczką wciąga czytelnika w brutalne baśnie. Baśnie, które są narzędziem do zbrodni, a granica między nimi a rzeczywistością zaczyna się po raz kolejny zacierać. Powrót do Liberii nie miał być tak brutalny, liczyłam na chwilę spokoju, a zaczęliśmy od morderstwa, a może samobójstwa, niczego nie można być pewnym. Naczelnik Sztorm staje przed nowym wyzwaniem, musi rozwikłać zagadkę śmierci redaktora lokalnej gazety. Jednocześnie do Liberii zmierza nowy ogr Argi, który wniesie naprawdę wiele do historii. Pierwsze morderstwo w Kolonii to dopiero początek i wiele nieprzyjemności czeka porucznika Sztorma. Autorka idealnie odnalazła się splataniu wątków kryminalnych z mrocznymi baśniami i wszechobecnym mrokiem. Nie gubi się w śledztwie, które jest prowadzone przez Kiliana, a wielowątkowa historia nie mąci w głowie. Jednak podkreślam, miałam problem z pełnym wciągnięciem się w historię. Czytałam albo przez 2 godziny bez przerw, albo przez 10 stron nie mogłam się skupić na tekście. I wiem, że nie jestem jedyna, która to samo odczuwała. Nie mogę przejść obojętnie nad bohaterami. Uwielbiam ich i z każdym się związuje. Przeżywam z nimi ich rozterki, śmieje się z zabawnych dialogów, podziwiam błyskotliwe riposty, jednak cały czas miałam w głowie, że czegoś mi tu brakuje. Sięgnę po kolejny tom, jeśli wyjdzie, nie odpuszczę twórczości autorki, mimo słabszego tomu. Dziękuję wydawnictwu Mięta za możliwość poznania tej historii.
"Zakon” Pauliny Hendel to drugi tom cyklu opisującego przygody naczelnika Sztorma i jego Pokojowej Warty. Jest to książka mniej zaskakująca, “świeża” niż tom pierwszy, jednak trudno się temu dziwić, w końcu po przeczytaniu tomu pierwszego, jest się już wprowadzonym w realia Kolonii. Nie ma też tak zdumiewającego zakończenia jak poprzedniczka, jednak czy to źle?
Klimat “Zakonu” nie odstaje od tego we “Wzgardzie”. Nadal dzieje się wiele dziwnych, niezwykłych, trudnych do wytłumaczenia zdarzeń. Sam wątek kryminalny jest bardzo rozbudowany i zawiera w sobie mnóstwo zwrotów akcji. Tak jak w poprzednim tomie, widzimy wiele krwawych zbrodni, zarówno na ludziach, jak i zwierzętach, co może zniechęcić do czytania osoby, które są wrażliwe na te tematy w książkach. Świetnie, że został kontynuowany motyw baśni sióstr Morose. Myślę, że pojawi się on również w następnych tomach serii. Zakończenie sugeruje, że powstaną kolejne części. Autorka i w tym tomie nie boi się robić krzywdy swoim bohaterom, nikt nie jest tutaj bezpieczny.
W “Zakonie” dowiadujemy się więcej o przeszłości Kiliana, Margo, ale także Kostka czy Dakku. Poznajemy również nowych bohaterów. Śledzimy historię z dwóch perspektyw - Pokojowej Warty Sztorma i Argiego, młodego ogra, który płynie do Kolonii, aby znaleźć swoje miejsce na ziemi. W tym tomie wszyscy są podejrzani - łącznie z Wartownikami. Autorka wprawnie tworzy portrety “szarych” bohaterów - żaden nie jest wyłącznie dobry, ani zły, każdy z nich ma “coś za uszami”, jakieś dawne sekrety, których nie chcą ujawniać. Każdy jest na swój sposób wyjątkowy i ma swój wkład w działanie drużyny, którą tworzą.
Osobiście wolę inne serie autorstwa Pauliny Hendel (jak ‘Szepty rodu Eld Veriani’ czy ‘Cmentarze Osobliwości’), jednak i ta seria trzyma poziom. Jest po prostu zupełnie inna i mniej trafia w mój gust. Mimo to i tak się świetnie przy niej bawiłam. Znakomicie łączy wątek kryminalny z fantasy, w świecie dość odległym od naszego. Powieści Hendel są wprost stworzone do formy audiobooka. Tę słuchałam w wykonaniu Krzysztofa Szczepaniaka.
„Zakon” to kontynuacja „Wzgardy” Pauliny Hendel, która zabiera nas z powrotem na pełną słońca i kurzu wyspę Liberię. Głównym bohaterem pozostaje naczelnik Kilian Sztorm – z pozoru gburowaty i szorstki twardziel z niewyparzonym językiem, który jednak pod tą maską kryje wielkie serce i oddanie dla swoich przyjaciół. W tej części poznajemy go jeszcze lepiej, podobnie jak resztę jego ekipy z Pokojowej Warty, dzięki czemu łatwiej nam zrozumieć ich przeszłość i motywacje.
Tym razem sprawa zaczyna się od dziwnej śmierci w redakcji gazety, a potem robi się tylko mroczniej. Atmosfera jest gęsta, a kolejne trupy sprawiają, że nawet tacy twardziele jak strażnicy z Warty zaczynają czuć ciarki na plecach. Z każdą kolejną ofiarą widać, że morderca jest wyjątkowo brutalny, a sprawa ma drugie, znacznie głębsze dno związane z tajemniczą organizacją, którą znamy już z pierwszego tomu.
W „Zakonie” autorka wplata w fabułę motyw baśni sióstr Morose, które pełnią rolę znacznie mroczniejszą niż zwykłe dobranocki. Autorka nie oszczędza nas, jeśli chodzi o obrazowe opisy okrucieństwa. Zbrodnie, z którymi mierzy się naczelnik Sztorm, są brutalne i bezlitosne, krew leje się gęsto, a ofiarami padają nie tylko dorośli, ale również zwierzęta.
Niezwykle mocnym punktem tej części jest rozbudowanie wątków dotyczących ogrów oraz tajemniczej historii zimowych. Ciekawe było też pojawienie się nowej postaci, Argiego. To młody ogr, który został sam jak palec i próbuje ogarnąć, jak działają ludzie i ich dziwne zasady. Jego historia daje nam dużo lepszy wgląd w to, jak skomplikowany jest ten świat.
Autorka po mistrzowsku buduje napięcie, mieszając wątki polityczne z elementami magii, która oficjalnie przecież nie istnieje, a jednak odciska brutalne piętno na życiu mieszkańców. To dojrzała i wciągająca historia. Dla tych, którzy lubią zagadki kryminalne, czarny humor i wyraziste postacie, to ta seria na pewno taka właśnie jest.
Po przeczytaniu zakończenia chce się tylko jednego: jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom!
Po lekturze pierwszego tomu, czyli Wzgardy, miałam jasne poczucie, że to seria, do której będę chciała wrócić. Dlatego sięgnięcie po Zakon było dla mnie naturalną kontynuacją i jednocześnie sprawdzeniem, czy drugi tom utrzyma poziom historii stworzonej przez Paulina Hendel. To, co od razu pozostaje spójne, to klimat. Nadal jest mrocznie, brutalnie i momentami bardzo niepokojąco. Autorka nie unika pokazywania najgorszych stron zarówno człowieka, jak i świata, który wykracza poza to, co racjonalne. Elementy nadprzyrodzone są tu naturalną częścią opowieści i dobrze współgrają z całą konstrukcją fabularną. Sama historia ponownie opiera się na intrydze, której trudno jednoznacznie przewidzieć. To jeden z największych atutów tej serii. Wątki rozwijają się w nieoczywisty sposób, a rozwiązania nie są podawane wprost. W Zakonie pojawiają się nowe elementy fabularne, ale jednocześnie rozwijane są te, które zostały zarysowane wcześniej. Dzięki temu czytelnik ma poczucie, że historia rzeczywiście zmierza w określonym kierunku i stopniowo odsłania swoje znaczenie.
Na szczególną uwagę zasługuje motyw baśni. Nie są to jednak znane, złagodzone wersje, lecz ich pierwotne, znacznie bardziej surowe i niepokojące odsłony. Wplecenie ich w fabułę wypada bardzo naturalnie i dodatkowo wzmacnia klimat całej opowieści, nadając jej charakterystycznej, momentami wręcz dusznej atmosfery. To nadal seria dość specyficzna i niekoniecznie dla każdego. Wymaga otwartości na brutalniejsze treści i bardziej złożony, niejednoznaczny świat. Jednocześnie właśnie te elementy sprawiają, że historia wciąga i zostaje w pamięci przynajmniej na czas lektury. Powrót do znanych bohaterów oraz możliwość poznania nowych postaci dobrze uzupełniają tę część. Zakon rozwija historię w satysfakcjonujący sposób i pozostawia czytelnika z wyraźnym poczuciem, że to jeszcze nie koniec tej opowieści.
To książka, którą warto przeczytać, jeśli pierwszy tom zrobił na Was dobre wrażenie i macie ochotę na mroczną, nieoczywistą kontynuację.
Zakon to drugi tom cyklu o naczelniku Kilianie Sztormie i jego pokojowej warcie. Od wydarzeń z poprzedniego tomu minął rok. Dla dobra mieszkańców Liberii i całej Kolonii ostatnie brutalne zbrodnie zostały zatuszowane.
Tym razem pokojowa warta próbuje rozwikłać zagadkę samobójczej śmierci redektora lokalnej gazety. Wkrótce jednak w bestialski sposób zostają zamordowane kolejne osoby. Pojawia się więc pytanie czy to napewno było samobójstwo? A może jednak morderstwo? I czy ta sprawa łączy się jakoś z poprzednią zbrodnią? 🧐
Zakon to mroczna opowieść fantasy z wątkiem kryminalnym. W tym tomie wątek kryminalny jest jednak bardziej skomplikowany. Bardziej zawiły. Pełen tajemnic, nieoczekiwanych zwrotów akcji i zaskakujących tropów.
W tym części autorka trochę mocniej rozbudowuje świat. Dostajemy w nim na przykład więcej informacji na temat kultury ogrów i ziemowych. Pogłębione zostają również relacje między bohaterami. Każdy z nich jest równie wyjątkowy, oryginalny i intrygujący. Uwielbiam ich wszystkich. ❤️ W tym tomie pojawiają się również nowi bohaterowie którzy z czasem też zyskują moją sympatię.
Mocno się do nich wszystkich przywiązałam, możecie więc sobie tylko wyobrazić co ja przeżyłam kiedy autorka kolejny raz postanowiła wbić nam czytelnikom nóż w samo serce... 😭 Paulina Hendel nie ma litości dla nikogo a już napewno nie dla swoich bohaterów.
Zakon to fantastyczna historia kryminalna pełna nadnaturalnych istot, dziwnych stworzeń i przerażających potworów. Wciągająca. Klimatyczna. Z wartką akcją, z zabawnymi postaciami, z ciętym językiem i sarkastycznym humorem. Ta bardzo oryginalna historia wciąga i zachwyca już od pierwszych stron. Ja jestem nią zachwycona. ❤️ Wierzę, że i Wam przypadnie do gustu jeśli tylko dacie jej szanse. 😉
„Zakon” to kontynuacja „Wzgardy”. Pierwszy tom skradł mi serce, pomyślałam że z chęcią przeczytałabym więcej o naczelniku Sztormie i ku mojej wielkiej radość pojawiła się bardzo udana kontynuacja.
Wyspa Liberia jest miejscem wyjątkowym, pełnym kontrastów, kurzu i słońca, które czasami daje mocno w kość. Ludzie, ogry, hybrydy - dla każdego znajdzie się tu miejsce, choć stare konwenanse, przyzwyczajenia czy uprzedzenia czasem wypływają na wierzch.
Naczelnik Sztorm na pierwszy rzut oka może się wydać szorstkim i prostolinijnym człowiekiem, a jednak znajdziemy w nim ciepło i miłość do przyjaciół. Uwielbiam jego cięte riposty i czarny, nieco sarkastyczny humor.
Świetna okazała się historia zimowych. Rozwinięcie tej kwestii mocno mnie ciekawiło, tak ją wprowadzenie nowego bohatera. Młody ogr, który jako ostatni członek swojego plemienia wyrusza w podróż ku wolności, Argi odkrywa czym jest życie w społeczeństwie, jak ono funkcjonuje i jakie zasady nim kierują. Nastolatek musi stoczyć wewnętrzną walkę, by odnaleźć swoją nową, lepszą przyszłość.
Fabuła okazała się niesamowicie intrygująca. Tajemnicze morderstwa, baśnie dla dzieci, potwory, bale i tajemnicze stowarzyszenie. Atmosfera się zagęszcza, Wzgarda nie zamierza odpuścić, z resztą naczelnik też. Zakończenie było niczym zjazd po krętej drodze, plot twist za płot twistem sprawiał, że z zaciśniętym gardłem wyczekiwałam rozwiązania, a to wcale nie było takie oczywiste.
Liczę, że to nie koniec naszej przygodny w Liberii, że Zakon nadal będzie mącił, dzięki czemu będę mogła wrócić do swoje ulubionej ekipy strażników.
Polecam ta serię miłośnikom polskiego fantasy. Autorka jest jedną z moich ulubionych pisarek i zdecydowanie będę wypatrywać jej kolejnych książek 😊
W Liberii nadeszła kolejna pora sucha, a zło powróciło. Pokojowa warta próbuje rozwiązać zagadkę pozornie samobójczej śmierci redaktora gazety. Jednak im więcej szczegółów odkrywają, tym bardziej oni pasują jako sprawcy. Niedługo potem ciał przybywa, a ktoś znowu zaczyna inspirować się baśniami 🐴
Jakby tego było mało, ludzie coraz częściej szepczą o unhorze, a część nawet widziała ją przemykającą pod osłoną nocy. Tylko co ma wspólnego bestia z buszu, tajemnicze zabójstwa i szaleństwo ogrów? 🐴
Pokojowa warta powraca w cudownym stylu i znowu nie ma łatwo w życiu - szczególnie naczelnik Sztorm, który nimi kieruje 🐴
Podobnie jak pierwszy tom, "Zakon" jest mroczny, brutalny i krwawy, ale przy tym zabawny i łapiący za serce! Autorka wpadła na genialny pomysł osadzenia kryminału w fantastycznym świecie 🐴
W tym tomie oprócz śledztwa (które zostało zresztą świetnie poprowadzone), poznaliśmy nowych bohaterów (mam nadzieję, że Argi pojawi się w 3 części) oraz trochę więcej o znanych nam już postaciach - poznajemy historie Margo, samego Storma i dowiadujemy się więcej o Dakku i ziemowych 🐴
Jeśli lubicie świetne kryminały i fantastyczne książki, ta seria jest dla was! No i liczę, że nie będziemy długo czekać na 3 tom 🐴
Paulina Hendel nigdy nie zawodzi! Bardzo dobra kontynuacja. W tej części dostajemy rozbudowane uniwersum, dowiadujemy się więcej o bohaterach i dostajemy kilka pokręconych wątków. W pierwszym odruchu wydawać by się mogło, że Autorce trudno będzie z tego wszystkiego wybrnąć. Na szczęście wątki są poprowadzone w ciekawy i co najważniejsze wiarygodny sposób. Kilku rozwiązań się domyśliłam, kilku nie. Najbardziej zaskoczyły mnie rewelacje o bohaterach. Były też momenty smutku (do łez). Dobrze było wrócić do tego świata ❤️ Pozostało mi jedno pytanie (w zasadzie kilka, ale to mnie nurtuje najbardziej!), ale czuję, że o ile dobrze to odczytałam, pojawi się trzecia część, a ja tę odpowiedź otrzymam! (manifestacja mode on! 😆)
🇵🇱 Powrót do tego świata w drugim tomie, kiedy już się go zna, to prawdziwa przyjemność. Wskoczyłam w historię od razu i natychmiast się wciągnęłam. Podoba mi się miks bohaterów i to, jak się uzupełniają, a fabularnie też jest bardzo dobrze. Słuchałam z czystą przyjemnością i wypatruję kolejnego tomu.
🇬🇧 Returning to this world in the second volume, once you already know it, is a real pleasure. I jumped straight back into the story and got hooked immediately. I really like the mix of characters and how well they complement each other, and the plot is also very solid. I listened to it with great enjoyment and I’m already looking forward to the next installment.
Z Pauliną Hendel mam tak, że jak wychodzi jej nowa książka to nawet nie sprawdzam opisu tylko czytam w ciemno. Poprzedniej części zrzuciłam stałe tempo. Tutaj absolutnie tego powiedzieć nie mogę więc z czystym sumieniem daję 5⭐. Niezmiennie podziwiam światy jakie tworzy autorka i nie mogę się doczekać czym mnie zaskoczy ponownie. Jedynie co to fajnie by było jakby na początku było przypomnienie co się wydarzyło w poprzedniej części. I też brakowało mi jasnego oznaczenia że jest to kontynuacja serii.
9/10 Przyjemnie było wrócić do tego uniwersum i bohaterów, których polubiłam od 1 tomu. Minusik za finał, którego domyśliłam się na wczesnym etapie opowieści. Nie zabrało mi to jednak przyjemności z lektury i dalszego poznawania bohaterów. Z pewnością sięgnę po kolejny tom.