Aby trafić na ławę oskarżonych i usłyszeć najcięższe zarzuty, wystarczy plotka lub zeznania wymuszone strachem. Aby wskazać winnego – presja, pośpiech i niekompetencja śledczych. Bo w procesach sądowych, wbrew powszechnym przekonaniom, nie trzeba żadnych dowodów. Gdy są, można je ukrywać, gdy nie ma – zastąpić choćby wizją jasnowidza. Przypomina to karykaturalny sądowy danse macabre z ludźmi, którzy wpadają w tryby bezdusznego systemu i otrzymują miano „diabłów”.
Seryjni zabójcy, mordercy na zlecenie, gwałciciele, a nawet kanibale. To właśnie ich broni adwokat Paweł Matyja. Był pełnomocnikiem Tomasza Komendy, dziś reprezentuje m.in. Ryszarda Boguckiego, skazanego za zabójstwo Pershinga, Leszka Pękalskiego okrzykniętego Wampirem z Bytowa czy Roberta Majchera - polskiego Hannibala Lectera.
W książce pokazuje, jak rodzą się sądowe patologie, jak działają mechanizmy śledztw, jak łatwo uruchamia się spirala oskarżeń i jak trudno ją później zatrzymać. Przekonuje, że w największych sprawach kryminalnych w Polsce skazano niewinnych.
To opowieści z samego dna sądowego piekła, boleśnie obnażające to, jak działa polski wymiar (nie)sprawiedliwości.
Autor reportażu to przede wszystkim adwokat, założyciel Fundacji Dowód Niewinności, laureat kilku prestiżowych nagród. Był pełnomocnikiem m.in. Tomasza Komendy. Na łamach książki postanowił podzielić się informacją, kogo jeszcze zamierza reprezentować, przedstawić kilku "diabłów", którzy diabłami mogą nie być, których życie skończyło się, gdyż wymiar sprawiedliwości zawiódł, a opinia publiczna zawierzyła wyrokom sądowym, w których winę nie wierzy, gdyż dowody świadczą przeciw winie. W każdej przytaczanej sprawie autor podaje personalia. Ja w niektórych sytuacjach postanowiłam nie podawać nazwisk.
Leszek Pękalski zwany Wampirem z Bytowa. Początkowo przyznał się do 90 zabójstw, później zmniejszył do 60-70. Przedstawiono mu 20 zarzutów, ale skazano za jedno zabójstwo. Ofiary różniły się wszystkim — płcią, wiekiem, wyglądem. Leszek Pękalski został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Po odbyciu kary trafił do "ośrodka dla bestii" w Gostyninie. Teraz adwokat Paweł Matyja stawia tezę, że Pękalski jest niewinny. Muszę przyznać, że ujawnienie niektórych faktów daje podejrzenie, że mit o wampirze powstał jedynie na podstawie wątłego materiału dowodowego. Natomiast nie jestem pewna, czy faktycznie powinno się podważać opinie psychiatryczne.
Sprawa kanibali spod Choszczna i Robert Majcher zwany polskim Hannibalem Lecterem skazany na 25 lat za kierowanie zabójstwem i kanibalizm. Niedawno czytałam książkę "Anonim" Diany Brzezińskiej, która oparła fabułę właśnie na sprawie kanibali spod Choszczna i przy tej okazji dość intensywnie sprawdzałam wszystkie artykuły medialne. Paweł Matyja przedstawia sprawę w zupełnie inny sposób. Przypomina dowody i poszlaki, które udowadniają, że sprawy nie było. Czy możliwe, żeby wyrok zapadł na podstawie plotek? No nie, w to nie wierzę... Poza tym autor powołuje się na słowa zapisane w reportażu Moniki Góry. Czytałam inny rzekomy reportaż autorki, który był bardzo stronniczy, w którym opisuje jedynie dowody, które pasują do jej wersji. Odwołanie do tego reportażu sprawiło, że zaczęłam wątpić w wiarygodność reportażu adwokata.
Sprawa polskiego #metoo. Byłemu prezesowi spółki JSW Innowacje Jarosławowi Mrozkowi postawiono zarzuty o molestowanie pracownic w państwowej spółce górniczej. Oskarżony o mobbing i molestowanie został uniewinniony. Wrzucenie sprawy Mrozka do książki o tytule "Adwokat diabłów" jest według mnie przesadzone.
Sprawa Rafała Pacyny z Będzina nazwana paranormalnym śledztwem. Mężczyzna miał zabić dwie osoby, a następnie podpalić kamienicę, w której mieszkały ofiary.
Sprawa Janusza F. i Ilony Sikory, ukazująca sposób typowania podejrzanych w zabójstwie. Są to dwie osobne sprawy. W przypadku obu autor dywaguje na temat dywagacji biegłych, na podstawie których doszło do skazania wspomnianych osób. Odebrałam to jako nadinterpretację.
Sprawa Kamila Stanka skazanego za znęcanie się nad pumą, którą posiadał i prezentował na pokazach bez zezwolenia. Całym sercem jestem za Stankiem, a raczej za pumą, która w tej sprawie jest drugą ofiarą wymiaru sprawiedliwości, która została skazana i siedzi w izolatce. Kto tu znęca się nad zwierzęciem?
Sprawa zabójstwa męża Agnieszki L., która wraz z kochankiem Grzegorzem S. zamordowali męża kobiety. Nie wiem, czemu ta sprawa znalazła się w książce. Prawie każdy morderca miał tragiczną przeszłość, był bity, molestowany w dzieciństwie, albo doświadczył innego okrucieństwa. Wymieniane przez autora przypadki, gdzie ofiary stające się oprawcą dostali niskie wyroki to precedensy.
Zlecenie zabójstwa Ormianina przez Kaczatura D. pseudonim Haczyk. Haczyk miał z zemsty wynająć snajpera i zaplanować zbrodnię. Miał też kierować grupą przestępczą. Tego rozdziału nie skomentuję.
Jan Ptaszyński skazany za zamordowanie swojej partnerki Marioli i jej córeczki. Brak motywów, brak dowodów, a mężczyzna został skazany na podstawie nieścisłości w alibi. Autor twierdzi, że sąd spekulował, jak wyglądał przebieg zbrodni, ale on sam też spekuluje. Mimo to argumenty za niewinnością przekonują.
Sprawa polskiego Narcos. Janusz M. pracował w firmie produkującej środki czystości, nawiązał współpracę z Krzysztofem N., który produkował narkotyki. Janusz M. sprzedaż spisywał na kartce, bez faktur, co zostało odebrane jako chęć ukrycia nielegalnego procederu. Jego szef miał wiedzieć, że środki są wykorzystywane do produkcji narkotyków. Sam Janusz M. miał widzieć fabrykę i skomentować to, że ci ludzie są więksi od Escobara. Ciężko mi uwierzyć w niewinność mężczyzny, czyli w niewiedzę. Druga sprawa w tym rozdziale w sumie podobna. Tłumaczenie, że ktoś nie wiedział, że popełniał przestępstwo, nie zdejmuje z niego winy. Autor podaje prześmiewcze przykłady, ale każdą sytuację w równie szyderczy sposób można odwrócić. Czy gdyby ktoś nosił ze sobą woreczek strunowy z białym proszkiem i później by stwierdził, że myślał, że to pokruszona tabletka przeciwbólowa, miałoby jakiekolwiek znaczenie podczas sprawy sądowej?
Piotr Pytel skazany w Niemczech na dożywocie za zabójstwo. Inny mężczyzna przyznał się do winy i odbył karę. Zeznał, że Piotr nie brał udziału w zabójstwie. Do prezydenta trafił już szósty wniosek o uniewinnienie.
Na uwagę zasługuje ostatni rozdział, w którym opisana jest sprawa Ryszarda Boguckiego, skazanego za zabójstwo Pershinga. Bogucki był też podejrzany o zabicie byłego komendanta głównego policji Marka Papały oraz zamieszany w oszustwa m.in. związanymi z Unitrą. Autor trafnie stawia tezę, że wymiarowi sprawiedliwości jakby nie zależało na rozwiązaniu sprawy Papały. Powoływane są komisje w sprawie śmierci gangsterów, a nie została powołana w sprawie zabójstwa byłego komendanta głównego policji.
Niektóre historie to doniesienia z sali sądowej, a inne to jakby szkic przygotowań adwokata. Częściowo to reportaż, ale częściowo pobożne życzenia. Z pewnością nie spodziewałam się znaleźć w reportażu tyle cynizmu, ironii, złośliwości, kąśliwości, teatralności, by wywrzeć odpowiednie wrażenie na czytelniku. Adwokat z pewnością ma powody do dumy dzięki licznym sukcesom, ale dla mnie te przechwałki były niestrawne. Autor opisuje też piękne miejsca, które ogląda. Są to miejsca odwiedzane przez celebrytów. Po co? Nie skomentuję, nie posunę się do diagnozy, jak to robił w książce autor. Nie jestem psychologiem... Autor też nie. Spodziewałam się rzeczowego reportażu, ale ta książka nieco wychodzi poza gatunek. Niestety nie działa to na korzyść.
Czy potrzebne są niezbite dowody, żeby trafić na ławę oskarżonych? Co może przesądzić o uznaniu kogoś za winnego zarzucanych mu czynów? Jakie szanse ma człowiek w starciu z systemem?
Na te i wiele innych pytań Paweł Matyja udziela odpowiedzi w książce „Adwokat diabłów. Opowieści z samego dna sądowego piekła”. Na jej kartach poznajemy kilkanaście historii, które swego czasu nie schodziły z pierwszych stron gazet. Każda z nich rozkładana jest na czynniki pierwsze obnażając niuanse, których do tej pory nie dostrzegano (lub nie chciano dostrzec). Od początku można zauważyć ogromną przenikliwość autora. Podaje fakty urozmaicając je swoimi obserwacjami i odczuciami. Poznając wszystkie te sprawy, które zakończyły się prawomocnymi wyrokami rodzi się wiele pytań i wątpliwości a odpowiedzi na nie napawają pewnym niepokojem. Przedzierając się przez kolejne rozdziały można zaobserwować punktowanie niedoskonałości polskiego wymiaru sprawiedliwości. Każda sprawa jest swoistym studium przypadku, na którego podstawie można dojść do pewnych wniosków. Jednak warto wziąć pod uwagę, że jest to fragment rzeczywistości. Druzgocący, odbierający godność i wolność, ale jedynie fragment. „Adwokat diabła” jednocześnie przeraża i fascynuje. Tę książkę czyta się jak naprawdę dobry thriller. Niestety jest to brutalna rzeczywistość i nie ma szans, żeby wytłumaczyć pewne sytuacje inwencją twórczą autora. To solidna, reporterska robota pozostawiająca z wrażeniem, że nic nie jest czarnobiałe. Nie mnie oceniać przedstawione sprawy, ale uważam, że każda osoba zasługuje na sprawiedliwy proces. Nigdy nie widomo jak potoczy się nasza życie i jak pokazują przedstawione przypadki czasem wystarczy plotka, która umiejętnie rozegrana sprawi, że ktoś trafi za kratki na wiele długich lat. Mocna rzecz. Zdecydowanie warta uwagi.
Po lekturze książki „Adwokat diabłów” wiem, że nie. To nie jest spokojna analiza systemu, to reportaż, który uderza w zaufanie do tego, co uznajemy za „pewne” „udowodnione”… a jednak…
Paweł Matyja, adwokat specjalizujący się w sprawach karnych i procesach poszlakowych, współzałożyciel Fundacja Dowód Niewinności, pokazuje świat, w którym system nie zawsze działa tak, jak chcielibyśmy wierzyć. I nie, to nie są jednostkowe przypadki.
Każda historia zawarta w tej książce uderza z ogromną siłą. Najpierw pojawia się myśl: „przecież są ich skazał, według sądu są winni”. A potem przychodzi zwątpienie, bo co, jeśli prawo głosu odebrano im już na samym początku? Co, jeśli zeznania były wymuszane, a nie składane dobrowolnie? Co, jeśli podatność, manipulacja, presja i strach stały się narzędziami „prawdy”?
Autor bezlitośnie odsłania mechanizmy, które potrafią zniszczyć człowieka: błędy proceduralne, ignorowanie niewygodnych faktów, selektywne podejście do dowodów, a nawet celowe zaniechania czy ukrywanie informacji. To właśnie te elementy budują obraz, który trudno zaakceptować, ale jeszcze trudniej zignorować. W książce pojawiają się sprawy znane opinii publicznej, takie, które gościły na pierwszych stronach gazet. Tam, gdzie tłum już wydał wyrok, a etykieta „winny” przykleiła się na stałe. Matyja próbuje te narracje rozbroić i pokazać, że rzeczywistość procesowa bywa znacznie bardziej złożona, niż medialne nagłówki. I właśnie to zostaje w głowie najmocniej: że prawda nie zawsze wygrywa, a system, który ma ją chronić, bywa zawodny.
Po tej lekturze trudno patrzeć na wyroki tak samo. Trudno ufać automatycznie. Trudno nie zadać sobie pytania: ile niewinnych osób nigdy nie dostało drugiej szansy?
To reportaż o sądownictwie w Polsce, który naprawdę daje do myślenia. To jedna z tych książek, po których człowiek zaczyna się zastanawiać, ile z tego, co słyszymy w mediach, jest pełnym obrazem sytuacji, a ile jedynie fragmentem wygodnej narracji. Autor rozkłada na czynniki pierwsze sprawy najgłośniejszych morderców znanych z pierwszych stron polskich gazet. I właśnie to było dla mnie najbardziej szokujące jak bardzo przekaz medialny potrafił różnić się od tego, co faktycznie znajdowało się w aktach sprawy. Nagle okazuje się, że nie wszystko było tak oczywiste, jak przedstawiano nam przez lata. Momentami miałam jednak wrażenie, jakbym poznawała opinie dwóch zupełnie różnych stron. Sama jestem gdzieś pośrodku, bo mimo wszystko trudno mi uwierzyć, że całe nasze sądownictwo działa aż tak źle. Z drugiej strony, gdy czyta się o sprawach, w których jedna osoba najpierw zostaje skazana, później uniewinniona, a po kolejnym odwołaniu znów uznana za winną, naprawdę nie wiadomo już, w co wierzyć. To bardzo mocno pokazuje, jak trudna jest realna ocena zbrodni i jak skomplikowane bywają ludzkie historie. To zdecydowanie książka dla ludzi o mocnych nerwach. Znajdują się tutaj bardzo brutalne opisy morderstw bez upiększeń i łagodzenia rzeczywistości. To po prostu fragmenty akt sądowych, a niektóre z nich są naprawdę wstrząsające. Mimo ciężkiego tematu czytałam tę książkę z ogromnym zainteresowaniem. To niezwykle ciekawy i mocny reportaż, który zostaje w głowie na długo. Moja ocena: 10/10