Jump to ratings and reviews

Na końcu świata

On nie chce jej na farmie. Ona nie zamierza wyjechać.

Samotna podróż po Stanach po zdradzie partnera miała być dla Phoebe Valentine czasem na odzyskanie samej siebie. Nie spodziewała się jednak, że wyląduje w łóżku charyzmatycznego kowboja i wywróci tym własne życie do góry nogami.

Kiedy los sprawia, że ich drogi ponownie się przecinają, wszystko jeszcze się komplikuje. Rhett Wilder jest pewny siebie, gorący i niebezpieczny dla jej serca. Ado tego okazuje się jej nowym szefem.

Im bardziej się zbliżają, tym bardziej on – poraniony w przeszłości–próbuje ją od siebie odsunąć. W końcu historia jego rodziny nauczyła go, że miłość zawsze równa się ucieczce. Ona zaś chce mu udowodnić, że ta historia nie musi się powtórzyć.

Phoebe i Rhett muszą stawić czoła emocjom, które pojawiają się mimo strachu i przeszkód. Czy odważą się zaufać uczuciu, które narodziło się w najmniej oczekiwanym momencie?

440 pages, Paperback

First published April 22, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Joanna Mordak

6 books16 followers

Ratings & Reviews

What do you think?

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
61 (25%)
4 stars
89 (36%)
3 stars
62 (25%)
2 stars
28 (11%)
1 star
4 (1%)
Displaying 1 - 30 of 66 reviews
Profile Image for ksiazkowamagda .
800 reviews186 followers
April 26, 2026
🧡 ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ɴᴀ ᴋᴏńᴄᴜ śᴡɪᴀᴛᴀ 🧡



| współpraca reklamowa |

Moja ocena: ★★★★.5



"Na końcu świata” to historia, której kilka rozdziałów czytałam już na Wattpadzie, i to właśnie wtedy ta książka mi się spodobała. Dlatego wyczekiwałam momentu, kiedy będę mogła przeczytać całość. Gdy dotarł do mnie mój egzemplarz, od razu wzięłam się za czytanie. Już teraz mogę napisać, że się nie zawiodłam. Bawiłam się przy tej historii naprawdę dobrze. Nie brakowało momentów, w których kilka razy się wzruszyłam, uśmiechałam, śmiałam, ale czasem też miałam ochotę wejść do historii i potrząsnąć głównym bohaterem.


Styl pisania autorki w tej powieści naprawdę przypadł mi do gustu. Czytało mi się ją niezwykle szybko i płynnie. Nie mogłam się od niej oderwać i była dla mnie osobiście nieodkładalna. Nawet nie wiem, w którym momencie czytałam ostatnie zdanie. Przeczytałam ją w kilka godzin, więc myślę, że to naprawdę wiele mówi.

Najbardziej w tej pozycji podobał mi się klimat małego miasteczka oraz fakt, że był to romans kowbojski, a jeśli jeszcze tego o mnie nie wiecie, to bardzo lubię takie książki, więc to jeszcze bardziej sprawiło, że ta historia tak bardzo mi się podobała.

Phoebe po dowiedzeniu się o zdradzie swojego chłopaka postanawia wsiąść w pierwszy lepszy samolot i właśnie w taki sposób trafia do małego miasteczka w Teksasie. Dla niektórych ta bohaterka może wydawać się irytująca. Dla mnie osobiście taka nie była. Bardzo szybko ją polubiłam. Była po prostu słoneczkiem, do każdego pozytywnie nastawiona i była w stanie zrobić dla innych naprawdę wiele, nawet wtedy, kiedy ona nie była dla nich tą najważniejszą, co było przykre.


Rhett to bohater, który początkowo może wydawać się trudny do polubienia, jednak im lepiej się go poznaje, tym bardziej zyskuje w naszych oczach. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Jest też gburem, który wydaje się nie lubić nikogo ani niczego. Jednak został w przeszłości zraniony, dlatego jest taki, a nie inny.

Znajomość wyżej wymienionej dwójki zaczyna się podczas jednej nocy, którą spędzają razem, będąc przekonanymi, że nigdy więcej się już nie spotkają. Jednak los sprawia, że to właśnie Phoebe ma pracować dla Rhetta. Nie dziwi więc fakt, że mężczyzna nie był z tego powodu zadowolony. Możecie pomyśleć, że skoro tak zaczęła się ich relacja, to wszystko działo się zbyt szybko, i tu muszę powiedzieć, że się mylicie, bo po tym ich znajomość właśnie zwalnia, dzięki czemu odnosiłam wrażenie, że główni bohaterowie z każdą kolejną stroną poznawali się coraz lepiej. Spędzali więcej czasu razem, przekonywali się do siebie, powoli się otwierali i to uczucie między nimi rodziło się naprawdę naturalnie.


Gdy już myślałam, że wszystko jest idealnie, autorka sprawiła, że moje serce zostało w pewnym stopniu złamane i ostatnie strony czytałam z dużą dozą niepewności.


Jeśli zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po tę książkę, to tak – jak najbardziej warto. Ja bawiłam się przy niej naprawdę dobrze. Bohaterowie oraz klimat sprawili, że nie mogłam się od niej oderwać i jestem pewna, że wam również powinna się spodobać.
Profile Image for Safirademesne.
275 reviews9 followers
June 9, 2026
Oni oboje są po prostu dla mnie „za bardzo”. Ona jest za bardzo łatwowierna, za bardzo dociekliwa, za bardzo różowa, za słodka, za bardzo gadająca co jej ślina na język przyniesie... On jest za bardzo nadąsany, za bardzo zamknięty, zbyt odpychający. Przez co są jacyś dla mnie nieautentyczni i niestety komiczni w swoich zachowaniach.
No trzpiotka i burczymucha...

P.S. I co z tym konkursem w jedzeniu tacos???? Byli? Wygrali? Przegrali?👀
Profile Image for juls🎀.
240 reviews17 followers
April 23, 2026
„Kocham cię bardziej niż samego siebie.”

[współpraca reklamowa @wydawnictwoniegrzeczneksiazki ]

🩷 One night stand
🩷 Cowboy romance
🩷 Grumpy x sunshine
🩷 Szef x pracownica
🩷 Wymuszona bliskość

Phoebe, będąc pewna, że jej ukochany szykuje dla niej niespodziankę, jedzie na lotnisko. Na miejscu okazuje się, że ją zdradza i zraniona kobieta decyduje się kupić bilet w nieznane. Ląduje w małym miasteczku, gdzie w barze poznaje tajemniczego mężczyznę. Postanawiają nie wyjawiać swoich imion i spędzić tę jedną noc razem. Następnego dnia Phoebe idzie szukać pracy i kiedy trafia na pewne ranczo, okazuje się, że jego właścicielem jest Rhett. Jej jednonocna przygoda.

Tak dobry kowbojski romans, to jest to czego potrzebowałam! Mamy tutaj gburowatego do granic możliwości kowboja oraz jego zmorę, czyli pogodną kobietę.

Rhett jest emocjonalnie zamknięty i nie chce dopuścić do siebie Phoebe. Nie chce ponownie przeżyć tego, co stało się w przeszłości. Ale charakter Phoebe sprawia, że mężczyzna nieświadomie zaczyna się przed nią odsłaniać. A moja słodka Phoebe… Ciężko jest jej się oprzeć. Całkowicie się nie dziwię, że stracił dla niej głowę. Jest niesamowicie pracowita, empatyczna i każdego dnia pokazywała, że nie zasłużyła na to jak potraktował ją jej ex.

Klimat w tej książce jest naprawdę niesamowity. Autorka w idealny sposób oddała nastrój rancza. Dzięki temu czytanie tej książki to była czysta przyjemność. Jako ogromna fanka kowbojskich romansów, polecam wam z całego serca i ta książka trafia do mojej topki książek z tym motywem🩷
Profile Image for dominika.books.
318 reviews20 followers
April 28, 2026
[ współpraca reklamowa | patronat medialny @wydawnictwoniegrzeczneksiazki @mordakowa_pisze ]

Phoebe po zdradzie partnera wyrusza w podróż po Stanach, by odnaleźć siebie - i niespodziewanie wdaje się w romans z charyzmatycznym kowbojem, z którym wcześniej spędza upojną noc. Gdy ich drogi znów się przecinają, okazuje się, że Rhett jest jej nowym szefem. Choć coraz bardziej się do siebie zbliżają, on - zraniony przeszłością - próbuje ją odepchnąć, a ona chce udowodnić, że miłość nie musi kończyć się ucieczką.

Uwielbiam twórczość Asi Mordak, wszystkie jej książki, które czytałam łączyło to, że główny bohater, który był w nich przedstawiony, był chodzącym ideałem. Tutaj jest troszkę inaczej. Rhett to gbur, który odcina się, gdy w grę wchodzą prawdziwe uczucia. W przeszłości został skrzywdzony, co mocno widać. I wiecie co? To mnie w nim kupiło. Jest surowy i taki… rzeczywisty. W końcu kto czasem nie ma gorszego dnia?

Kontrast między nim a Phoebe jest ogromny. Ona to chodzące słoneczko, wiecznie uśmiechnięta, w różowych kowbojkach i śpiewająca na całe gardło piosenki Sabriny Carpenter. Pomimo tego, że są zupełnie różni, odnaleźli drogę do siebie. Obydwoje pokazali sobie, że miłości warto dać drugą szansę.

Uważam, że jest to romans kowbojski stworzony po mistrzowsku. Małe miasteczko nie jest tylko tłem, ale odgrywa ważną rolę w fabule. Małe bary, tańce, ujeżdżanie byka, czy festyn charytatywny było tym, co niesamowicie budowało atmosferę.

Ta książka jest nieco inna od innych powieści autorki, tutaj nastawcie się na śmiech, nie na płacz. (Chociaż ja wylałam parę łez.) PS. Uwielbiam w książkach autorki to, że każda jest zupełnie inna, opowiada całkowicie różne od siebie historie, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Jeżeli uwielbiacie romanse kowbojskie, ta książka to must have! Ocena: 5/5⭐️
Profile Image for darksideofbooks.
305 reviews12 followers
Read
May 29, 2026
3.75/5 ⭐️

[współpraca reklamowa @wydawnictwoniegrzeczneksiazki @mordakowa_pisze ]

ℝ𝕖𝕔𝕖𝕟𝕫𝕛𝕒:
Dawno nie doszłam do tak dziwnego wniosku podczas czytania książki, że do pewnego momentu zdecydowanie bardziej lubiłam bohaterów osobno niż razem.

Całkiem polubiłam Phoebe. Chociaż wydaje się trochę odklejona od rzeczywistości, zakręcona i tak słodka, że można by dostać cukrzycy, to jednak ma coś w sobie. Tą delikatność i dziewczęcość, której odrobinę jej zazdroszczę. Nie twierdzę jednak, że jestem jej ogromną fanką. Miałam chwile, kiedy łapałam się za głowę i czułam skrępowanie czytając jej myśli, bo halo! d
Dziewczyno! Daj sobie na odpoczynek! Nikt cię nie zmusza do notorycznego flirtowania z twoim szefem po kilku tygodniach znajomości.

Całkiem polubiłam też Rhetta. Mimo, że bywał naprawdę oschły i nieprzyjemny do przesady, to finalnie potem odkupił swoje winy i pomógł Phoebe podbudować jej pewność siebie. Podobały mi się sceny jego zazdrości i odkrywania tej emocjonalnej strony.

Ale razem? Przez większość ich historii kompletnie tego nie czułam. Tych iskier, chemii, przyciągania i nieważne, jak wiele razy zostało to zaznaczone w książce, mój mózg tego nie akceptował. Faktycznie, ich relacja pod koniec książki nabiera rozpędu i było to całkiem przyjemne, ale dlaczego tak późno?!

Niestety, przez większość czasu po prostu się nudziłam. Początek był obiecujący i gorący, ale potem to wszystko przygasło, a nawet przestało się tlić. Strasznie mi przykro z tego powodu, bo jak dla mnie zabrakło tu więcej akcji. Zabrakło jakichś ciekawych pobocznych wątków i wydarzeń, które urozmaiciłyby to czekanie na rozwinięcie się wątku romantycznego. A tak? Kręciliśmy się w kółko po tych samych lokalizacjach, jak dziecko z opaską na oczach, a w tym czasie interakcje między Phoebe i Rhettem były jałowe. Na całe szczęście końcowe rozdziały dowiozły i dały mi trochę rozrywki.

Jeśli mam być szczera, to nie będzie to moja ulubiona książka od Asi. Większość zachowań i rozmów bohaterów wprawiały mnie w zażenowanie i choćbym nie wiem jak się wysilała, jakoś specjalnie im nie kibicowałam. Dla fanów spokojnych romansów, ta książka będzie idealna. Ja niestety do nich nie należę.
Profile Image for Szyszka.
84 reviews3 followers
July 14, 2026
3.5/5
Lubię książki Asi ale nie przepadam za kowbojskimi romansami i długo się do tego zbierałam. Końcowo podobała mi chociaż podejrzewam, że gdybym tego nie słuchała tylko czytała, to niewinność i słodkość Phoebe i gburowatość Rhetta irytowałyby mnie bardziej. Było kilka kilka tekstów (np z kapeluszem), które były troszkę cringe ale już przymknę oko
Profile Image for Książkartystka.
105 reviews17 followers
June 16, 2026
Dawno nie miałam tak mieszanych uczuć po przeczytaniu romansu. Gdzieś tu przeczytałam w recenzjach, że Valentine to trzpiotka a Rhett gbur i czuję, że to w 100% prawda. Tyle, że to nie jest już tylko motyw grumpy&sunshine, ale postacie przerysowane do granic możliwości. Różowa blondynka w typie Barbie to normalnie moje klimaty, ale ona to jest po prostu taka głupiutka blondynka z kawałów, dobroduszna, ale strasznie irytująca. No i on, stereotypowy macho mruk. Jakimś cudem oni we dwójkę działają dobrze - uzupełniają swoje cechy charakteru i fajnie to wypadło. Jednak większość książki ci bohaterowie byli męczący.

Ogólnie historia była fajna, dużo zabawnych momentów.

Tylko naprawdę nie rozumiem… pojechali kawał drogi na te zawody w jedzeniu tacos, jechali autem i nagle skończył się rozdział, z powrotem byli na ranczu. Nie wiemy czy tam dojechali ani nic bo już więcej o tym nie wspominają 🤔 To mnie zasmuciło!
Profile Image for Kantorek90.
692 reviews
June 15, 2026
„Na końcu świata” to czwarta książka Joanny Mordak, którą miałam okazję przeczytać. Autorka była moim odkryciem poprzedniego roku, dlatego nie mogłam doczekać się, aż będę mogła sięgnąć po jej kolejną publikację. Czy zatem losy kolejnych bohaterów również przypadły mi do gustu? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Głównymi bohaterami publikacji są Rhett Wilder — gburowaty, niewierzący w miłość kowboj oraz Phoebe Valentine — wesoła i pogodna kobieta, która po zdradzie partnera postanowiła ruszyć w podróż po Stanach, aby odzyskać spokój ducha. Ich pierwsze spotkanie nie było planowane, ale sprawiło obojgu wiele satysfakcji. Jednak miało być tylko jednorazową przygodą, po której nie mieli się już nigdy spotkać. Czy zatem ich drugie spotkanie również będzie należało do udanych?

Jedno jest pewne — tam gdzie los wtrąca swoje trzy grosze, można spodziewać się dosłownie wszystkiego. Jesteście zatem ciekawi, czy Phoebe i Rhett dostaną swoje szczęśliwe zakończenie? Jeżeli tak, koniecznie sięgnijcie po tę publikację.

Chociaż bardzo lubię twórczość autorki i do tej pory jej książki plasowały się dosyć wysoko w moim romansowym rankingu, z tą publikacją mam pewien problem. Nie czytałam do tej pory zbyt wiele historii, w których pierwsze skrzypce grali kowboje, jednak zawsze bardzo szybko dawałam się porwać temu specyficznemu klimatowi, który pojawia się w przypadku historii rozgrywających się na ranczu. I faktycznie przy okazji lektury „Na końcu świata” również dałam się ponieść, dlatego byłam przekonana, że będzie to kolejna świetna historia, natomiast na później wyraźnie coś poszło nie tak, ale o tym za chwilę.

Najpierw chciałabym powiedzieć co nieco o bohaterach. Zarówno Phoebe, jak i Rhett to dwoje ludzi po przejściach. Każde ma swoje problemy — demony, które spędzają im sen z powiek, jednak radzą sobie z nimi na swój własny sposób. On jest raczej wycofany, nieufny, ale za to niezwykle troskliwy i opiekuńczy, natomiast ona stara się znajdować pozytywy w nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji. Teoretycznie zupełnie do siebie nie pasują, ale jak to powszechnie wiadomo — przeciwieństwa przyciągają się niezwykle często.

Joanna Mordak to jedna z tych autorek, która bez wątpienia potrafi pisać o emocjach i nie boi się zagłębiania w trudne tematy, które potrafi przedstawiać w lekki, ale zarazem angażujący sposób, co zdecydowanie wyróżnia ją spośród autorek tego gatunku. Jednakże w jej poprzednich książkach czułam, że dosłownie płynę przez treść. Siadałam do lektury i wręcz nie mogłam się od niej oderwać. Natomiast w przypadku tej konkretnej publikacji już nie miałam takiego wrażenia.

Było w niej wiele momentów, które wyhamowywały akcję. Zbyt dużo wewnętrznych monologów, czy ciągłej zabawy głównych bohaterów w kotka i myszkę w dłuższej perspektywie zaczynało mnie po prostu nudzić.

W mojej ocenie „Na końcu świata” to jak do tej pory najsłabsza książka, która wyszła spod pióra Joanny Mordak. Niemniej jednak jestem przekonana, że był to jednak tylko drobny „wypadek” przy pracy.
Profile Image for domi_books_czytam.
316 reviews3 followers
May 1, 2026
"Na końcu świata" - Joanna Mordak
współpraca reklamowa

4.25/5⭐


Phoebe Valentine przyłapuje swojego faceta na zdradzie i postanawia oderwać się od rzeczywistości i udać się na szaloną podróż. Niespodziewanie ląduje w małym miasteczku Whi­skey Creek, gdzie wpada na przystojnego kowboja, z którym spędza niesamowitą noc. Phoebe nie przypuszcza, że Rhett Wilder wkrótce okaże się jej nowym szefem i ich drogi ponownie się przetną.

Gdy dziewczyna pojawia się na farmie Rhetta, mężczyzna nie okazuje Phoebe sympatii, jest gorzki i pełen dystansu. Postanawia też zrobić wszystko by nie zbliżać się do nowej pracownicy, także by jak najszybciej zniechęcić miastową do małomiasteczkowego życia. Jednak Phoebe jest pełna optymizmu i energii, wiecznie uśmiechnięta i nie tracąca zapału, pragnie odnaleźć w Whi­skey Creek trochę szczęścia.

Phoebe i Rhett krążą wokół siebie i właśnie w sobie odnajdują szansę na znalezienie odrobiny szczęścia. Początkowo główny bohater ocenia swoją pracownicę dość powierzchownie, nie zdaje sobie sprawy jak dużo Phoebe przeszła i jaka jest naprawdę. Rhett także w końcu otwiera się przed miastową, choć z początku nie chce jej do siebie dopuścić.

Autorka ma wyjątkową łatwość w tworzeniu książkowych mężczyzn i chociaż początkowo myślałam, że nie polubię się z Rhettem, wraz z rozwojem akcji przepadałam dla tego faceta. Urzekła mnie jego historia i zmiana stosunku do Phoebe, jego troska i uczucia, które się u niego pojawiły. Phoebe to zupełnie inna bohaterka, bardzo spontaniczna, pełna energii, jednak podobała mi się ta odmiana. Lubię jej lekkość, zabawne teksty i zachowania. Są z Rhettem jak dwa światy, które jednak świetnie się łączą.

Zdecydowanie polecam tę książkę fanom małomiasteczkowych romansów i gorących, grumpy kowbojów. Już teraz czekam na powrót do Whi­skey Creek i historię młodszego z braci Wilder. Polecam 🔥
Profile Image for Aspołeczna_ksiażkoholiczka.
341 reviews16 followers
June 24, 2026
Kupiła mnie dopiero od 200 strony, chociaż początek był też niezły… gdzieś pomiędzy początkiem a 200 strona było coś nie tak i mnie zniechęcało do czytania kompletnie. Sama historia to bardzo dobry romans, super klimatem kowbojskim dla którego czytamy tę książki. No i główny bohater to typ co nosi komwbojki i kapelusz. Warto więc
Profile Image for Parę słów o książkach.
612 reviews66 followers
May 31, 2026
Czytałam ją na 3 podejścia, ostatecznie mi się podobała, chociaż było kilka wątków i tekstów (kapelusz), które czytałam już X razy
Profile Image for TheSecretBookmark.
323 reviews1 follower
May 11, 2026
Gdy za oknem robi się szaro, a serce domaga się odrobiny ukojenia, często szukam ucieczki w historiach, które obiecują emocjonalną podróż w nieznane. Właśnie z takim nastawieniem sięgnęłam po książkę „Na końcu świata”. To romans kowbojski, który od pierwszych stron obiecuje nam zapach rozgrzanej ziemi, kurz amerykańskich dróg i spotkanie z ludźmi, którzy próbują posklejać swoje życie na nowo. Moje oczekiwania były spore, bo literatura tego typu stała się ostatnio moim bezpiecznym portem, a ta konkretna historia jawiła się jako idealny plaster na codzienność. Ostatecznie muszę przyznać, że to niezwykle klimatyczna opowieść o leczeniu ran, która choć momentami bywa przewidywalna, potrafi mocno chwycić za serce.
Fabuła przenosi nas na bezkresne tereny Stanów Zjednoczonych, gdzie poznajemy Phoebe Valentine. Dziewczyna znajduje się w jednym z najtrudniejszych momentów swojego życia, zraniona zdradą partnera, postanawia porzucić wszystko, co zna i wyruszyć w samotną wyprawę, by odnaleźć dawną siebie. Los, jak to zwykle bywa w takich historiach, ma jednak dla niej własny plan. Jedna noc spędzona w ramionach charyzmatycznego nieznajomego wywraca jej świat do góry nogami, a gdy ich ścieżki krzyżują się ponownie na odległej farmie, okazuje się, że ucieczka przed uczuciami będzie znacznie trudniejsza, niż zakładała. Phoebe ląduje w miejscu, które początkowo wydaje się być jej końcem świata, a może stać się nowym początkiem, o ile tylko starczy jej odwagi, by stawić czoła przeszłości.
W centrum tej opowieści stoi relacja Phoebe i Rhetta. On jest typowym, surowym kowbojem, którego serce zostało dawno temu zamknięte na cztery spusty przez bolesne rodzinne doświadczenia.
Rhett to postać skomplikowana, z jednej strony odpycha Phoebe swoją gburowatością i dystansem, z drugiej zaś emanuje troską, która przebija przez jego twardy pancerz. Ich dynamika oparta na schemacie grumpy & sunshine jest siłą napędową książki. Joanna świetnie poradziła sobie z oddaniem wewnętrznych rozterek bohaterów. Phoebe nie jest tylko kruchą kobietą szukającą ratunku; to postać pełna determinacji, której upór w dążeniu do prawdy o Rhettcie i o sobie samej budzi szczerą sympatię. Autorka posługuje się przy tym bardzo płynnym i plastycznym językiem, dzięki czemu opisy farmy czy rodzącego się między bohaterami napięcia stają się niemal namacalne.
Książka porusza ważne tematy, takie jak lojalność, lęk przed porzuceniem oraz trud przełamywania toksycznych wzorców wyniesionych z domu. Zastanawiamy się razem z bohaterami, czy miłość rzeczywiście musi zawsze wiązać się z ucieczką i czy w fundamencie zbudowanym na bólu może powstać coś trwałego. Joanna w swojej twórczości po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o emocjach w sposób lekki, a jednocześnie angażujący, co stawia ją w jednym rzędzie z takimi autorkami jak Colleen Hoover czy Jill Shalvis. „Na końcu świata” to klasyczny przedstawiciel gatunku, który nie sili się na zbędną rewolucję, ale dostarcza dokładnie tego, czego fanki romansów szukają: ciepła, chemii i nadziei.

Mimo wielu zalet, książka ma też swoje słabsze momenty, które sprawiły, że nie mogę wystawić jej najwyższej noty. Chociaż sceneria i klimat są obłędne, tempo akcji momentami bywa nierówne, a pewne zachowania bohaterów, zwłaszcza ich wzajemne przyciąganie i odpychanie, bywało dla mnie nieco nużące w dłuższej perspektywie. Czasami miałam ochotę potrząsnąć Rhettem, by przestał uciekać przed tym, co oczywiste. Niemniej jednak, jest to lektura idealna na spokojny wieczór pod kocykiem, szczególnie dla osób, które kochają klimat amerykańskiej prowincji i historie o drugich szansach.
Profile Image for Belkowwa.Czyta.
64 reviews
June 9, 2026
Na końcu świata to jedna z tych książek, przy których naprawdę łatwo się zatracić. Od pierwszych stron wciągnęła mnie historia Phoebe, bohaterki, która od razu wzbudziła moją sympatię. Jest autentyczna, pełna emocji i daleka od bycia idealną. Jej sposób reagowania na stresowe sytuacje często wywoływał u mnie uśmiech bo był po prostu ludzki i bardzo naturalny. Nie raz miałam ochotę powiedzieć jej, żeby przestała wszystko analizować, ale właśnie dzięki temu wydawała się prawdziwa. Z zainteresowaniem obserwowałam, jak stopniowo odbudowuje swoje poczucie własnej wartości i odzyskuje wiarę w siebie. To właśnie jej wewnętrzna przemiana była dla mnie jednym z najmocniejszych punktów tej historii.

Rhett to z kolei bohater, obok którego trudno przejść obojętnie. Ma w sobie ten surowy, teksański urok, który przyciąga uwagę od samego początku. Jest pewny siebie, momentami uparty i nieprzewidywalny, ale pod tą twardą skorupą kryje się znacznie więcej. Podobało mi się to, że autorka pokazała również jego bardziej wrażliwą stronę. Dzięki temu nie był jedynie kolejnym stereotypowym twardzielem, choć momentami balansował niebezpiecznie blisko tego schematu.

Największą siłą tej książki jest relacja między głównymi bohaterami. Ich rozmowy są pełne emocji, ciętych ripost i napięcia, które czuć niemal na każdej stronie. Między fascynacją a wzajemną niechęcią jest tutaj naprawdę cienka granica. Bardzo lubię takie relacje w romansach, dlatego śledziłam rozwój ich znajomości z dużym zaangażowaniem. Joanna potrafi budować emocje i sprawia, że czytelnik chce wiedzieć, co wydarzy się dalej.

Na duży plus zasługuje również styl autorki. Książkę czyta się szybko i lekko. Humor przeplata się z bardziej wzruszającymi momentami, a całość ma dobre tempo. Historia porusza temat zaczynania od nowa, ucieczki od trudnej przeszłości i szukania własnego miejsca w świecie. To motywy, które łatwo odnaleźć także w prawdziwym życiu, dlatego książka może trafić do wielu czytelników.

Nie oznacza to jednak, że powieść jest pozbawiona wad. Fabuła opiera się na znanych i często wykorzystywanych schematach. Wiele wydarzeń można przewidzieć z wyprzedzeniem, przez co momentami brakowało mi większego zaskoczenia.

Nie do końca przekonała mnie również kreacja Rhetta w kilku momentach. Jego dominujący charakter i autorytarny sposób bycia czasami ocierały się o arogancję. Rozumiem, że taki był zamysł autorki, jednak chwilami miałam ochotę, żeby pokazał więcej subtelności. Z kolei Phoebe bywała momentami męcząca przez swoje nieustanne analizowanie wszystkiego wokół. Jej wewnętrzne monologi czasami niepotrzebnie spowalniały akcję.

Mimo tych niedociągnięć Na końcu świata okazało się bardzo przyjemną lekturą. To ciepła, emocjonalna historia o odnajdywaniu siebie, drugich szansach i walce o własne szczęście. Jeśli lubicie romanse pełne napięcia, humoru i bohaterów, którzy muszą zmierzyć się z własnymi słabościami, zdecydowanie warto dać tej książce szansę.
Profile Image for Olilovesbooks2.
721 reviews3 followers
June 10, 2026
Z twórczością tej pani polubiłam się już dawno i do tego na wattpadzie, choć ostatnio coraz mniej czasu poświęcam tej platformie. Dlatego też tą historię tylko tam zaczęłam, a całość poznałam dopiero w wersji papierowej. To zabawna komedia romantyczna z jednym z moich ulubionych motywów czyli grumpy & sunshine, osadzona w kowbojskim klimacie. Co też ważne do podkreślenia to chyba pierwsza tak lekka opowieść autorki, bo wcześniejsze łamały serca i wzbudzały łzy, choć te mogą polecieć ale ze śmiechu.

Phoebe po odkryciu zdrady partnera, postanawia się odciąć a jednocześnie spełnić swoje marzenie o podróży. Samotna podróż kończy się w ramionach niepokornego i pewnego siebie kowboja w Teksasie. To miała być jednonocna przygoda, ale nieco później okazało się, że Rhett będzie nowym szefem Phoebe. Sytuacja staje się niezręczna, napięta, pełna wzajemnego dogryzania sobie, ale dziewczyna się nie poddaje i stara się żyć dalej pełną piersią. Natomiast Rhett coraz bardziej gubi się w sowich emocjach, tym bardziej że relacja pracodawca i pracownica, coraz bardziej wymyka się spod kontroli.

Jak wspominałam na początku ta historia bardzo różni się od tych, do których przyzwyczaiła mnie Asia. Tutaj było lekko, przyjemnie, humorystycznie, sarkastycznie, ironicznie, z odrobiną ognia, ale i uroczego choć nieco nieporadnego romantyzmu. Nie dostałam tutaj mega trudnych emocji, czy ciężkich tematów, choć jakieś trudności się pojawiły, a nasi bohaterowie zmagali się z własnymi demonami, ale było to aż tak dramatyczne czy emocjonalne jak we wcześniejszych historiach autorki. Dostaliśmy taką trochę typową komedię romantyczną, w której dwie pogubione i skrzywdzone dusze natrafiają na siebie, a pod płaszczykiem niechęci tworzy się coś pięknego i głębokiego.

To książka moim zdaniem idealna dla każdej romansiary, która ceni sobie ciekawych bohaterów, stanowiących swoje przeciwieństwa, dla fanek kowbojskich romansów, ale tych bardziej wyważonych, w których ważne są emocje, odkrywanie tajemnic czy powolne budowanie napięcia. Sceny erotyczne również się tutaj pojawiają, ale nie dominują, są gorące i zmysłowe, ale nie przekraczają granic dobrego smaku, także choć naszego kowboja kreuje się na bardzo niegrzecznego chłopca, to jednak aż tak niegrzeczny jakby się chciało nie jest.

Książka lekka i przyjemna, dostarczająca wielu wrażeń i raczej pozytywnych emocji, bo poruszona tematyka jest raczej luźna, a drobne dramaty są, żeby troszkę przyspieszyć fabułę i nadać jej delikatnego pazura. Jeśli nie lubicie mocnych dram to ta opowieść powinna was zadowolić. Ja bawiłam się świetnie przy tej książce, choć nie określiłabym jej jako ulubionej wychodzącej spod pióra autorki, która tutaj pokazała swoją inną twarz. To historia, którą śmiało można przeczytać na jeden rzut, w zasadzie to ona czyta się sama, a człowiek dopiero na końcu orientuje się, że więcej nie ma. Ze swojej strony polecam, w szczególności fanom lekkich historii, które są idealne na nadchodzące lato.
Profile Image for Aleksandra Zych.
147 reviews
May 14, 2026
💕 O tym, że uwielbiam pióro Asi, chyba nie muszę nikomu przypominać. Jej historie zawsze trafiają prosto w moje serce i z niecierpliwością wyczekuję każdej kolejnej książki jej autorstwa. Dlatego już na samym początku chciałabym podziękować, że mogę być częścią tej przygody!

Jestem typową romansiarą, a kowbojskie romanse uwielbiam! „Na końcu świata” to historia, którą pokochałam od pierwszych stron.

💛 Phoebe to młoda kobieta, która po zdradzie partnera, postanawia zmienić coś w swoim życiu i wyrusza w podróż. Trafia do małej miejscowości, gdzie już już pierwszego dnia poznaje intrygującego kowboja!

💕 Rhett Wilder jest niezwykle charyzmatyczny, przystojny ale też emocjonalnie niedostępny. Cały czas myśli o tym, co wydarzyło się w przeszłości, zaufaniem darzy wyłącznie swoją rodzinę.

Ta dwójka spędza ze sobą jedną, niezobowiązującą noc, mają nadzieję, że już nigdy więcej się nie spotkają! Jednak los ma dla nich inny plan… Chociaż bardzo bym chciała, to więcej nie zdarzam! Musicie sami się przekonać, jak potoczą się losy naszych głównych bohaterów.

💛 Phoebe to bohaterka, której nie da się nie pokochać, jest wesoła, charakterna i pełna niespodzianek. Jest totalnym przeciwieństwem zdystansowanego Rhett’a. Relacja między nimi rozwija się stopniowo, na początku pojawia się zrozumienie, później zaufanie, zauroczenie, a na końcu miłość!

💕 Dużym plusem tej historii jest jej klimat. Ranczo nie jest tu tylko tłem, czuć przestrzeń, spokój oraz są długie letnie wieczory spędzone w gronie najbliższych przy ognisku. Dostajemy cudowne rodzinne i przyjacielskie relacje. Stanowi to idealne tło dla całej historii.

💛 Asia wykreowała bohaterów, którzy mierzą się z realnymi problemami, dzięki temu łatwo można się z nimi utożsamić. Cudownie było czytać o tym, jak Phoebe stopniowo na nowo otwiera swoje serce na nową relację, a Rhett z każdym kolejnym rozdziałem zaczyna jej ufać.

💕 „Na końcu świata” idealnie przestawia to, że nie warto się poddawać, jeśli na swojej drodze napotka się jakieś nie przeciwności losu, że z powodu jednego wydarzenia nie warto zamykać swojego serca, ponieważ w przyszłości może pojawić się ktoś, kto będzie warty tej miłości.

✨ Śmiało mogę powiedzieć, że ta książka jest jedną z moich ulubionych, cudownie spędziłam czas na ranczu z tymi bohaterami i z zapartym tchem i rumieńcami na policzkach śledziłam ich losy. Mam nadzieję, że ta historia skradnie Wasze serca, bo moje już ma od jakiegoś czasu!

👉🏻 Ona otworzyła budkę do całowania podczas festynu, a on zapłacił pół tysiąca dolarów, żeby tylko z nią porozmawiać! [współpraca reklamowa | patronat medialny @comfort_book_]
Profile Image for Zaczytana_Catrin.
378 reviews4 followers
April 26, 2026
Kowbojskich romansów nigdy dość. Choć coraz trudniej mnie w tym temacie zaskoczyć i stworzyć bohaterów naprawdę niepowtarzalnych, to w tej historii znów trafiłam na kowboja, który skradł moje serce.


Phoebe, zdradzona przez chłopaka, kupuje pierwszy lepszy bilet lotniczy i trafia do Whiskey Creek. Tam spędza niezapomnianą noc z gorącym kowbojem, którego - jak sądzi - nigdy więcej nie spotka. Los jednak ma inne plany, bo kilka dni później okazuje się, że ten sam mężczyzna zostaje jej nowym szefem.


Fabuła nie brzmi szczególnie odkrywczo - i rzeczywiście taka nie jest. Podczas lektury często łapałam się na porównaniach. Początkowo historia wydawała mi się bardzo podobna do „Piekielnego drania” - podobne motywy, zbliżone charaktery bohaterów i ich doświadczenia. Rhett, już przez samo imię, skojarzył mi się z bohaterem „Bez skazy” i faktycznie mają kilka wspólnych cech, choćby charakterystyczne, nieco przydługie włosy. Z kolei Phoebe przypominała mi Brooke z „Down Pour” – roztrzepaną, nieco niezdarną dziewczynę, wciąż szukającą swojego miejsca na świecie.


Czy te porównania są wadą? Niekoniecznie. Raczej uświadomiły mi, jak wiele kowbojskich romansów mam już za sobą - i że mimo to nadal je kocham, bo w każdym potrafię znaleźć coś wyjątkowego.


Początkowo miałam problem z bohaterami. Phoebe bywa roztrzepana, niezdarna i momentami zachowuje się bardzo niedojrzale. Jednocześnie jest w tym wszystkim urocza - jej największym pragnieniem jest poczuć, że jest dla kogoś wystarczająca. Rhett natomiast na początku wydawał mi się typową „czerwoną flagą”. Gbur, a właściwie bardziej zgorzkniały facet. Potrafi się uśmiechać, flirtować, zdobywać kobiety, ale doświadczenia z dzieciństwa sprawiły, że boi się miłości, zaufania i porzucenia.


W „Strategii miłosnej” Asia udowodniła, że potrafi tworzyć bohaterów będących chodzącymi zielonymi flagami. Ja jednak mam słabość do tych poranionych, więc Rhett szybko skradł moje serce. Uwielbiałam obserwować, jak stopniowo się otwiera, jak zaczyna się starać i troszczyć o Phoebe. Jego językiem miłości są gesty - ciche, niewypowiedziane, a dla mnie właśnie takie znaczą najwięcej. Dlatego trochę zirytowało mnie, że Phoebe uciekła, zanim dała mu szansę wyrazić to, co czuje.


Zabrakło mi wyraźniejszego klimatu rancza. Owszem, był kowboj, ale całość bardziej przypominała zwykły małomiasteczkowy romans niż typową historię osadzoną w kowbojskim świecie.


Cudowną wiadomością jest to, że nadchodzi historia Blaire i Cole’a. Mam przeczucie, że będzie naprawdę gorąco.

[Współpraca reklamowa]
Profile Image for Monia Bluecloud_books .
95 reviews14 followers
May 5, 2026
˗ˏˋ𝐍𝐚 𝐤𝐨ń𝐜𝐮 ś𝐰𝐢𝐚𝐭𝐚ˎˊ˗

[współpraca reklamowa]
𝟓/𝟓☆

Może i nie przyznawałam wam się do tego, ale już od ponad półtorej roku mam totalną alergię na romanse kowbojskie. Po prostu nie mogłam na nie patrzeć, irytowały mnie i wprowadzały w frustrację i zastoje. Nie każdy musi kochać każdy motyw zgadza się? Aż nagle wchodzi Asia - cała na biało z Rhettem i powoli zaczyna odczarowywać dla mnie ten znienawidzony motyw.

„Na końcu świata” udowadnia, że czasem trzeba zgubić się gdzieś daleko, żeby w końcu odnaleźć siebie. Asia Mordak zabiera nas do klimatycznego Whiskey Creek - małego miasteczka w Teksasie, pełnego rancz, kowbojskich kapeluszy, lokalnych barów i ludzi, którzy potrafią uleczyć nawet najbardziej roztrzaskane serce. I z każdym kolejnym rozdziałem zaczynałam zatapiać się w tym klimacie jeszcze bardziej. 🤎🤠

Phoebe trafia do Teksasu po tym, jak odkrywa zdradę swojego chłopaka. Pod wpływem emocji kupuje pierwszy lepszy bilet i ląduje w miejscu, które początkowo miało być jedynie chwilową ucieczką od problemów. Tam poznaje Rhetta - gburowatego kowboja, z którym spędza jedną gorącą noc, przekonana, że już nigdy więcej go nie zobaczy. Los oczywiście ma wobec nich zupełnie inne plany, bo kilka dni później okazuje się, że to właśnie Rhett jest jej nowym szefem.

Uwielbiam dynamikę między tą dwójką. Phoebe to chodzące słoneczko - trochę chaotyczna, spontaniczna i wiecznie uśmiechnięta, nawet jeśli pod tym uśmiechem ukrywa mnóstwo bólu i niepewności. Dosłownie zobaczyłam w niej siebie. Z kolei Rhett jest jej całkowitym przeciwieństwem. Zamknięty w sobie, zdystansowany i momentami naprawdę trudny do polubienia. Ale właśnie to sprawiło, że fascynował mnie jeszcze bardziej. Nie jest idealny. Jest poraniony, zgorzkniały i przerażony bliskością, a obserwowanie tego, jak powoli zaczyna otwierać się przed Phoebe, było jedną z najlepszych rzeczy w tej książce.

Relacja bohaterów rozwija się naturalnie. Choć ich historia zaczyna się intensywnie, później wszystko zwalnia i pozwala naprawdę poznać ich emocje, lęki i pragnienia. Między nimi czuć ogromne napięcie, ale autorka nie opiera tej historii wyłącznie na chemii. Najważniejsze są tutaj uczucia, wzajemne zrozumienie i to, jak dwoje zranionych ludzi uczy się ufać sobie nawzajem.

Ogromnym atutem tej książki jest klimat. Asia świetnie oddała atmosferę małego teksańskiego miasteczka - ranczo, konie, festyny, tańce, bary z mechanicznymi bykami… wszystko to sprawia, że podczas czytania naprawdę można poczuć ten wyjątkowy vibe. To zdecydowanie jeden z tych romansów, przy których człowiek się uśmiecha i po prostu dobrze bawi.

Kocham styl Asi - jak zawsze jest lekki i niesamowicie wciągający. „Na końcu świata” przesłuchałam praktycznie na raz. To książka pełna humoru, emocji, czułości i bohaterów, których nie da się nie pokochać.

Jeśli kochacie romanse kowbojskie, motyw grumpy x sunshine, małe miasteczka i historie o drugich szansach, to ta książka zdecydowanie jest dla was. 🤎
Profile Image for Hilda Czyta.
183 reviews18 followers
Review of advance copy received from Publisher
April 21, 2026
[współpraca reklamowa / patronat medialny] @wydawnictwoniegrzeczneksiazki @mordakowa_pisze

Uwielbiam romanse kowbojskie, to chyba wiedzą już wszyscy. A kiedy książka ma w sobie motyw szef x pracownica, ona jest dziewczyną z miasta i do tego ich historia zaczyna się od jednonocnej przygody, to jestem kupiona całkowicie.

Phoebe została zdradzona, więc decyduje się na samotną podróż, która ma być dla niej szansą na odzyskanie samej siebie. W ten sposób trafia do Teksasu, a tam do miejscowego baru w małym miasteczku, gdzie poznaje pewnego kowboja, z którym spędza noc. Na tej jednej nocy miała skończyć się ich znajomość, jednak niedługo później, gdy kobieta ma odbyć swój pierwszy dzień w nowej pracy, staje przed nią ten sam charyzmatyczny kowboj, który właśnie okazuje się być jej szefem. Rhett nie chce jej na farmie, jednak jakimś cudem pozwala jej dla siebie pracować. Nie może także wyrzucić z głowy wspomnień z tamtej nocy, ale nauczony błędami rodziców i ranami z przeszłości wie, że nie może sobie pozwolić na żadne uczucia względem tej radosnej dziewczyny. Ona jednak ma inne zdanie, więc obydwoje będą musieli mierzyć się z niespodziewanymi uczuciami, zaufaniem i strachem.

Uwielbiam tą różnicę charakterów między naszymi głównymi bohaterami. Phoebe to dosłownie chodzące słoneczko, wiecznie uśmiechnięta, chociaż pod tą fasadą kryją się też pewne rany. Mimo to, docenia każdy dzień, jest głośna i radosna, chodzi w kolorowych kowbojkach i kwiatowych chustach, a tym samym ogromnie działa na nerwy Rhettowi. On jest totalnym gburem w zasadzie dla większości, ale dla niej w szczególności. Woli odpychać od siebie ludzi, niż pozwolić im się zbliżyć i naprawdę poznać. On też ukrywa pewne bolesne fakty i to także ze względu na nie zabrania sobie uczuć do Phoebe.

Uwielbiam tę dwójkę zarówno osobno, jak i w połączeniu. Te przeciwieństwa zdecydowanie się przyciągały, panowało między nimi ogromne napięcie i mogli temu zaradzić tylko w jeden sposób. Poddać się temu, co nieuniknione. Niesamowicie dobrze bawiłam się, czytając o bezradności, ale takiej dobrej, którą odczuwał Rhett, gdy miał styczność z Phoebe. Irytowali się nawzajem, a jednak żadne z nich nie potrafiło powstrzymać rodzących się uczuć.

Klimat tej książki jest równie świetny jak wątek romantyczny. Farma, konne przejażdżki, małe miasteczko, festyny, miejscowe bary z mechanicznymi bykami - no ja to po prostu ubóstwiam! Asia świetnie opisała wszystkie te rzeczy, dzięki czemu ta książka miała perfekcyjny vibe. Czułam się, jakbym też tam była i jak tylko myślę o tej książce, od razu się uśmiecham.

„Na końcu świata” to kolejny cudowny kowbojski romans, który musi znaleźć się na waszych listach z książkami do przeczytania. Ta książka dostarcza masę emocji i napięcia, a także radości, takiego wytchnienia i pozytywności. Z całego serca polecam!
Profile Image for Julka🦋.
33 reviews1 follower
April 23, 2026
[współpraca reklamowa Wydawnictwo Niegrzeczne Książki]

Na końcu świata to zdecydowanie tytuł, przez który pokochacie kowbojskie książki! 🤠🌼

Historia opowiada o Phoebe, która na lotnisku odkrywa, że jej chłopak ją zdradza, więc pod wpływem emocji postanawia uciec pierwszym lepszym samolotem 🤭 Takim sposobem trafia do miasteczka położonego w Teksasie, gdzie spotyka pewnego gburowatego kowboja, z którym spędza noc. Oboje myślą, że po niej już więcej się nie zobaczą, ale los ma dla nich inne plany i okazuje się, że będą razem pracować.

Znajomość Phoebe i Rhetta zaczynamy z grubej rury, żeby potem zwolnić i dać im się naprawdę dobrze poznać. Mimo że wydają się bez skaz, oboje są zranieni i chyba właśnie to polubiłam w nich najbardziej. Zarówno Phoebe, jak i Rhett przeszli w życiu przez różne rzeczy, nie poddali się i mimo chwilowego zamknięcia w sobie znaleźli kogoś, komu pozwolili zobaczyć swoje blizny i je uleczyć.

Uwielbiam momenty, kiedy zderza się charakter Rhetta, który diametralnie różni się od cech i podejścia do życia Phoebe. On jest typowym gburowatym kowbojem, który unika przywiązania, potrafi walczyć o swoje i najbardziej lubi to, co zna. Phoebe z kolei to kobieta, która cieszy się z najmniejszych rzeczy, potrafi podjąć zwariowane decyzje (np. podróż pierwszym lepszym samolotem 😆) i bardzo surowo ocenia swoje wybory przez to, że wcześniej jej samoocena została podkopana przez najbliższe osoby.

Sytuacje, kiedy tak skrajnie różne osoby krzyżują się ze sobą, niejednokrotnie doprowadzą was do śmiechu albo do wzruszenia. Przemiana tych bohaterów zapadnie mi w głowie na długi czas. Chwila, w której Phoebe zaczyna walczyć o siebie i wie, że zasługuje na o wiele wartościowsze osoby w swoim otoczeniu oraz Rhett, który w końcu pozwala sobie czuć i jest w stanie zawalczyć o osobę, która w nim te uczucia wywołuje…no wtedy na pewno ich pokochacie.

Styl pisania Asi jak zawsze mnie nie zawiódł. Książkę czytało się naprawdę bardzo przyjemnie, szybko i przede wszystkim była wciągająca, ale to do tego stopnia, że odłożycie ją dopiero wtedy, kiedy będzie to coś bardzo, bardzo pilnego 😆

Upalny Teksas, słodka dziewczyna z miasta i gburowaty kowboj to klimat, który zdecydowanie pokochacie! 🤎🤠
Profile Image for Strefaliteracka.
239 reviews6 followers
April 27, 2026
Współpraca z @wydawnictwoniegrzeczneksiazki

Widzę na horyzoncie kowboja i od razu wiem, że muszę go poznać. Bardzo czekałam na tę książkę, bo jestem fanką twórczości autorki, a ta historia zawiera motywy, które uwielbiam.

Phoebe była wręcz definicją słoneczka i chociaż z reguły bardzo lubię takie uśmiechnięte gaduły, tak tym razem często towarzyszyła mi większa lub mniejsza irytacja. Dla mnie zachowanie Phoebe balansowało na granicy bycia uroczym, a żenującym. Jej nieporadność i wpędzanie samej siebie w niezręczne sytuacje czasami się broniło, a czasami nie. Muszę jej jednak oddać, że miała w sobie taką niewymuszoną szczerość i autentyczność, a to wielki plus.

Rhett natomiast był niczym gradowa chmurka 😅. Nie oszczędzał w słowach, chcąc pozbyć się Phoebe, ale za tą nieprzyjazną, zdystansowaną maską krył się facet, który nie chciał pokazać swoich prawdziwych emocji i obaw. Zdecydowanie potrzebował w swoim życiu słońca, a Phoebe mu je zapewniła.

Ta dwójka długo krążyła wokół siebie. Oboje byli równie zdeterminowani - ona chciała, by ją polubił, a on - by dała sobie spokój i opuściła ranczo. Jestem mile zaskoczona kierunkiem, w którym potoczyła się ich relacja. Obawiałam się zbyt dużego nacisku na aspekt fizyczny, ale autorka bardziej skupiła się jednak na tym emocjonalnym. Szczerość, czułość i zrozumienie - właśnie tego oboje potrzebowali, a z racji, że Rhett był emocjonalnie niedostępny, Phoebe miała trudne zadanie, by do niego dotrzeć. Czy się poddawała? Absolutnie nie i brawa jej za to.

Trochę brakowało mi klimatu rancza, ale doskonale rozumiałam przeczucie Phoebe, że to jej miejsce na ziemi, bo sama też chętnie bym się tam przyniosła.

Naprawdę dobrze spędziłam czas z tą historią i chociaż nie jest to najlepszy kowbojski romans, jaki czytałam, to i tak jestem zadowolona z lektury i polecam 🧡.
Profile Image for Miedzy_akapitami.
92 reviews
May 10, 2026
Z jaką książka mieliście ostatnio problem?

𝑵𝒂 𝒌𝒐𝒏𝒄𝒖 𝒔𝒘𝒊𝒂𝒕𝒂 ma kilka motywów, które bardzo lubię, więc teoretycznie powinna mi się podobać. Jednak nie końca tak było.

Muszę przyznać, że autorka bardzo dobrze poprowadziła jeden z moich ulubionych motywów, czyli grumpy&sunshine. Phoebe to idealny przykład słoneczka. Zawsze radosna i wesoła. Próbuje znaleźć jakąś pozytywną stronę dosłownie we wszystkim. Co w przypadku Rhetta jest bardzo trudne. On to lekkoduch, który łamie serca miejscowym kobietom. Ten mężczyzna to skomplikowany przypadek. I to bardzo.

Chociaż ich relacja zaczęła się bardzo intensywnie, to ta głębsza więź potrzebowała czasu, żeby się między nimi wytworzyć. Ta relacja może jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła, ale uważam ją za dobrze przedstawioną. Idealnie sprawdził się tutaj motyw gburka i słoneczka. Phoebe razem ze swoimi kolorowymi butami wkroczyła w życie Rhetta. Była pełna blasku. Była urocza. Natomiast on był szorstki, czasem złośliwy. Często żartował sobie z dziewczyny. Chciał zachować dystans, choć Phoebe uparcie starała się to zmienić. W końcu spotkali się połowie drogi.

Phoebe szybko pokochała miasteczko Whisky Creek, podobnie jak ranczo Rhetta. Szczerze mówiąc, motyw małego miasteczka był według mnie trochę pomięty. Brakowało mi tego. Rancza podobnie, choć w tym przypadku było lepiej. Zwyczajnie liczyłam na więcej.

Chociaż pióro autorki należy do tych lekkich i przystępnych, to mi średnio odpowiadało. W książce głównie brakowało mi dialogów, a opisy mi się dłużyły. Czasami miałam wrażenie, że już o czymś czytałam we wcześniejszych rozdziałach. Brakowało mi też rozwinięcia niektórych wątków. Mimo to książkę uważam, za udaną, jednak chyba styl autorki do mnie nie pasuje🩷
Profile Image for Maja.
78 reviews2 followers
June 8, 2026
Czerwiec dopiero się zaczął, a ja już mam dla Was moje absolutne, czytelnicze odkrycie tego miesiąca! „Na końcu świata” Joanny Mordak to książka, która totalnie skradła moje serce. Bardzo lubię twórczość autorki, a jej lekkie, przyjemne i angażujące pióro sprawia, że przez każdą historię dosłownie się płynie. Co najciekawsze na co dzień nie przepadam za motywem kowbojskim, ale tutaj ten teksański klimat rancza kupił mnie w stu procentach i bawiłam się przy nim genialnie.

​Fabuła skupia się wokół Phoebe Valentine, która po bolesnej zdradzie podejmuje spontaniczną decyzję o ucieczce na drugi koniec Stanów. Trafia do niewielkiego Whiskey Creek, wprost na ranczo Rhetta Wildera mrukliwego, charyzmatycznego kowboja, który nie wierzy w miłość i zdecydowanie nie chce jej w swoim królestwie. Ona jednak nie zamierza rezygnować, a podjęcie pracy na jego terenie staje się początkiem niesamowitej, pełnej iskier relacji.

Napięcie między tą dwójką rośnie z każdą stroną, a autorka zaserwowała nam cudowny, zmysłowy motyw enemies to lovers, w którym gorący poziom hot level podgrzewa atmosferę do czerwoności.

​To, co najbardziej urzekło mnie w tej historii, to głębia relacji bohaterów. Pomimo bolesnych trudności, demonów przeszłości i murów, jakimi się otoczyli, z czasem oboje potrafili spojrzeć na siebie w zupełnie inny, dojrzały sposób. Ich przemiana, przełamywanie barier i rodząca się bliskość zostały opisane z ogromnym wyczuciem, kobiecą delikatnością, ale też z niesamowitym ogniem, który rozgrzewa zmysły.

​Dla mnie to absolutne 5 ★ i ogromna polecajka na tegoroczne lato! Jeśli szukacie idealnej, pełnej emocji, pasji i teksańskiego słońca lektury na gorące wieczory, koniecznie skuście się na tę pozycję.
Ig romantic_soul_artist
Profile Image for Alicja.
253 reviews12 followers
April 28, 2026
Jak już wiecie, uwielbiam pióro Asi i naprawdę nie mogłam się doczekać tej lektury, bo nie ma co ukrywać, faza na romanse kowbojskie jeszcze mi nie minęła🤠

Phoebe po trudnym rozstaniu decyduje się wyjechać, żeby poukładać sobie życie na nowo. Trafia do Teksasu i przypadkiem poznaje kowboja, z którym spędza jedną noc, nie spodziewając się, że to dopiero początek tej historii.

Szybko okazuje się, że ich drogi znów się krzyżują, tym razem w pracy, gdzie Rhett okazuje się być jej szefem. On jest chłodny i zdystansowany, wyraźnie niechętny jej obecności, ale mimo to daje jej szansę. Widziałam, jak oboje próbują ignorować swoje emocje, choć ewidentnie nie jest to takie proste.

Najbardziej podobała mi się ich dynamika. Według mnie Phoebe to pełna życia, trochę chaotyczna dziewczyna, która mimo wszystko chce czuć się ważna. Rhett z kolei to zamknięty w sobie facet, który unika bliskości. Ich różnice prowadzą do zabawnych, ale i poruszających momentów. Po prostu pokochałam tę dwójkę!

Dodatkowo postacie drugoplanowe świetnie wykreowane. Gdy była o nich mowa, nie nudziłam się, co uważam za ogromny plus. Autorka pięknie przedstawiła relacje rodzinne i muszę przyznać, że nie raz się wzruszałam.

Pióro Asi jak zwykle genialne. Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie i szybko i naprawdę nie chciałam jej odkładać. Jest słodko, ale jest też gorzko. Dostajemy sceny pełne humoru, ale również takie, podczas których zakręci się w oku łezka. Za to właśnie uwielbiam styl Asi.

Choć historia nie jest bardzo oryginalna, mnie wciągnęła. Klimat rancza, powoli rozwijające się uczucie i emocje bohaterów sprawiły, że naprawdę ją polubiłam.

Buziaki,
Alicja 🐎
Reklama
Profile Image for thereadingaries.
55 reviews
May 2, 2026
Phoebe Valentine wsiada do samolotu i ląduje 2600 kilometrów od domu — w małym, kowbojskim miasteczku. Tam, w barze, poznaje przystojnego kowboja, z którym postanawia zaznać chwili zapomnienia. Kiedy rano wymyka się z jego łóżka, jest pewna, że to jednorazowa historia…

Los ma jednak inne plany. 😏
Bo Rhett nie tylko pojawi się ponownie w jej życiu, zostanie jej SZEFEM i jasno da do zrozumienia, że najchętniej pozbyłby się jej z farmy.

A potem w jej budce z całusami na aukcji charytatywnej wykupuje 1,5 godziny jej czasu. Tylko po to, żeby porozmawiać (no dobra i jeszcze po to, aby żaden napalony palant się do niej nie zbliżał). 👀💋

To kolejny romans kowbojski, który totalnie mnie kupił 🤠❤️

Phoebe to chodzące słoneczko. Widzi światło nawet tam, gdzie inni widzą tylko mrok. Rhett? Klasyczny grumpy. Jest szorstki, zamknięty w sobie, ze złamanym sercem i przeszłością, która nie pozwala mu nikogo do siebie dopuścić.

Ale wiadomo… dla niej zaczyna się zmieniać. Nawet jeśli oznacza to pogoń aż do wielkiego miasta. 🥹

Ta książka to emocjonalny rollercoaster. Śmiałam się, wzruszałam i kibicowałam im z całego serca. Relacja Phoebe i Rhetta rozwija się powoli, ale intensywnie. Oboje mają swoje rany, ale właśnie dzięki sobie zaczynają je leczyć i otwierać się na coś nowego.

I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. 💛

✨ jeśli kochasz:

– motyw grumpy x sunshine,
– kowbojski klimat,
– historie o drugich szansach

👉 koniecznie sięgnij po „Na końcu świata” Joanny Mordak!
Profile Image for swiatliterek.
401 reviews4 followers
May 11, 2026
[Współpraca reklamowa @wydawnictwoniegrzeczneksiazki]

Phoebe dowiaduje się, że jest zdradzana przez swojego partnera, wyjeżdża na drugi koniec Stanów, gdzie spędza jedna noc z pewnym kowbojem, który później okazuje się być jej nowym szefem…

Przez sporą część książki ciężko było mi się przekonać do Rhetta, jego odpychanie głównej bohaterki miało swoje podstawy, lecz dla mnie czasami nie tłumaczyło jego zachowania. Pomiędzy tym swoim dystansem miał dobre momenty, a przy końcowych rozdziałach w końcu udało mi się odnaleźć ten jego urok, który autorka zawsze przemyca do innych męskich bohaterów.

Od początku jestem wielką fanką Phoebe, jej radości z życia choć ostani czas nie był dla niej łaskawy. Jej próby przekonania do siebie Rhetta, były urocze. Zdecydowanie jest bohaterką, której nie da się nie lubić, gdyż przejawia naturalne dobro i radość która zaraża innych. Bardzo mi się podobało jak zaklimatyzowała się na ranczu i jej codzienność.

Ich relacja zaczyna się od wspólnej nocy, po której ona go zostawia. Od ponownego spotkania widać pomiędzy nimi dużą chemię, lecz ich relacja nie jest prosta, bo on chce aby zniknęła z jego ziemi. Choć zaczyna się pikantnie dalsze etapy ich znajomości skupiają się na strefie poznania i zrozumienia co zdecydowanie bardzo doceniam.

Bardzo lubię twórczość autorki, a w połączeniu z kowbojskim motywem nie było szansy, żeby ta książka nie przypadła mi do gustu. Świetnie się przy niej bawiłam, klimat był malowniczy i swojski.
82 reviews1 follower
July 11, 2026
🤍
Są takie książki, które przypominają mi, jak bardzo kocham czytać.
🩷
I to jest jedna z nich.
🤍
Phoebe, po tym jak odkryła, że jej partner nieustannie ją zdradza, zrobiła to, na co każda z nas ma czasami ochotę.
🩷
Wsiadła w pierwszy możliwy samolot i poleciała w losowy kierunek świata, aż wylądowała w Teksasie. Już na samym początku przygody poznała najbardziej przyciągającego mężczyznę, jakiego kiedykolwiek widziała.
🤍
Dziewczyna postanawia zostać tam przez jakiś czas, więc zatrudnia się na jednym z rancz. Sytuacja komplikuje się, gdy szefem okazuje się ten sam mężczyzna, którego wcześniej poznała w barze. Jednak tym razem jest całkowicie inny, totalnie oschły i nie kryje się z tym, że ani trochę jej tu nie chce.
🩷
I zrobi wszystko, by ją stąd wykurzyć.
🤍
Chyba że Phoebe jest sprytniejsza? Już i tak nie ma nic do stracenia.
🩷
NIEODKŁADALNA. Właśnie tak opisałabym tę ksiażkę, gdybym miała użyć tylko jednego słowa. Przez prawie całą historię szczerzyłam się jak wariatka, bo język, jakim posługuje się autorka jest przegenialny.
🤍
Humor, zawarty w tej książce to totalnie coś w moim klimacie i obiecuję, że jeśli potrzebujecie coś lekkiego, ale jednocześnie tak dobrego, że kilka miesięcy później dalej będzie siedziało Wam to w głowie, to proszę sięgnąć po “Na końcu świata”. ZAKOCHACIE SIĘ.
🩷
A starający się Rhett, to najbardziej cudowny mężczyzna na świecie. Totalny słodziak, aż się rozpływam. Mogę dostać więcej?
🤍
Profile Image for zaczytana.klaudiaa.
3 reviews
May 9, 2026
Ocena: 2,5 ⭐️
Książka była taka… średnia. Serio spodziewałam się czegoś lepszego po tylu pozytywnych opiniach. Niby czytało się ją szybko i lekko, ale kompletnie mnie nie porwała.
Najbardziej irytowali mnie główni bohaterowie. Momentami zachowywali się jak nastolatkowie, a nie dorośli ludzie i przez to ciężko było mi brać ich relację na poważnie. W ogóle nie czułam, kiedy między nimi pojawiło się to wielkie uczucie. Po prostu nagle byli w sobie zakochani i tyle XD

Rhett też mnie momentami męczył, bo jego powody, żeby się nie angażować, były dla mnie strasznie dziwne i kompletnie ich nie kupowałam. Mam wrażenie, że autorka chciała zrobić z niego takiego „poranionego kowboja”, ale wyszło trochę nijako.
Ogólnie akcja niby szła do przodu, ale czegoś mi tu brakowało. Może głębszych dialogów, może większej chemii między bohaterami, a może po prostu większych emocji. Bo zamiast przeżywać ich historię, często było mi totalnie obojętne, co się dalej wydarzy.

Ale żeby nie było — książka nie była tragiczna. To taki lekki romans idealny na odmóżdżenie między cięższymi książkami. Po prostu dla mnie to bardziej „okej przeczytałam” niż coś, co zostanie mi w głowie na dłużej.🫣
Profile Image for IsiaReads.
68 reviews
May 14, 2026
Nope, ze łzami w oczach muszę powiedzieć że było słabo. :(
Joanna świetnie pisze facetów którzy są green flagą. Ale Rhett był po prostu ciężki. Rozumiem zamysł grumpy bohatera ale on nie miał w ogóle w sobie uroku.
Phoebe za to była nudna i bez charakteru.
Za to między bohaterami chemii było tyle co w dwóch leżących obok siebie kamieniach.
Historia była nudna, niewiele się w niej działo. Postacie poboczne są ale równie dobrze mogłoby ich nie być a efekt byłby podobny.
Bardzo mi przykro z tego powodu, bo “Strategia Miłosna” była świetna. “Pocałunki w białym domu” też mnie wciągnęły. A “Na końcu świata” to totalny zawód. Romanse kowbojskie, hokejówki- to wszystko już mieliśmy, nie jest łatwo stworzyć coś świeżego. No i tym razem nie siadło. Oprócz tego, że Rhett kilka razy robił coś przy płocie i nosił kowbojki to równie dobrze mógłby być bezrobotny albo pracować w budowlance. Więc za wiele “kowbojskich” scen to tu nie było. Slown burn był, a jakże, ale w połączeniu z charakterem Rhetta to zamiast wzbudzać emocje ja się zastanawiałam co on musiałby zrobić żeby w sobie Phoebe rozkochać. Czytając tę książkę nie uwierzyłam w uczucia Rhetta.

Displaying 1 - 30 of 66 reviews