Stare zasady upadły – nadszedł czas na ustalenie nowych.
Po wydarzeniach z zimy świat Strażników i czarownic legł w gruzach, a poskładanie go z powrotem leży w rękach Storma. Nie jest to łatwe zadanie, kiedy jednocześnie trzeba walczyć z anomaliami i Przeklętymi polującymi na ludzi. Tymczasem Lav nosi w sobie klątwę, która powoli odbiera jej wolę, a przeznaczenie wymaga od niej... Nie, Storm nie chce nawet myśleć o tym, co czeka jego ukochaną.
Lav spróbuje uciec od wspomnień, Storm nie będzie mógł dotrzymać obietnic, a Ash… jak zwykle sprowadzi kłopoty. Podziały znikną, pojawią się nowe sekrety, a plany Przeklętych okażą się groźniejsze, niż ktokolwiek przewidywał.
I wtedy świat stanie w płomieniach.
Kontynuacja porywającej historii o młodej czarownicy próbującej okiełznać budzącą się w niej magię.
"Nikomu nie pozwolę traktować jej jak broni. Nikomu nie pozwolę jej skrzywdzić. Będę stał przy niej, póki świat nie spłonie. A może jeszcze dłużej"
To książka, na którą czekałam, bo byłam bardzo ciekawa tego, w jaki sposób dalej potoczą się losy bohaterów i przede wszystkim całego świata. Bo świat się zmienił. Nic nie jest takie jakie było. Świat został ogarnięty przez anomalie, ludzie znajdują się w niebezpieczeństwie, a to dopiero początek.
Życie Lav i Storma całkowicie się zmieniło. Ona stara sobie poradzić z tym czego doświadczyła, ale z pewnością nie jest to łatwe. Takiego czegoś nie da się po prostu od tak zapomnieć. Do tego jej tajemnica. Tajemnica o tym kim tak naprawdę jest, bo jeśli ujrzy światło dzienne wszystko się jeszcze bardziej skomplikuje, a Lav może znaleźć się w niebezpieczeństwie. Dziewczyna nie tylko zmaga się z wspomnieniami, koszmarami, ale przede wszystkim z tym co się z nią teraz dzieje. Na każdym kroku walczy ze sobą, walczy z tym, co chce się z niej wyrwać. Jest silna, zdeterminowana i przede wszystkim – nie poddaje się. A Strom? Jego życie również się zmieniło, bo teraz ciąży na nim większa odpowiedzialność. Odpowiedzialność za losy wielu ludzi. Do tego, nie potrafi poradzić sobie z wyrzutami sumienia, że nie powstrzymał rozwoju wydarzeń. Że nie przybył na czas. Oboje noszą sobie ogromny ból, cierpienie i stratę.
"Nie jestem już nawet dawną z sobą, sprzed tego całego zamieszania. Najbliżej mi do złamanej, zagubionej dziewczyny, którą stałam się na wyspie"
Bohaterów łączy wielka miłość, to się z pewnością się nie zmieniło. Nawet mimo tego, że nie zawsze mają dla siebie czas, bo jednak jest wiele pilnych, niebezpiecznych sytuacji, które wymagają podjęcia natychmiastowych działań. Storm jest nadopiekuńczy, stara się za wszelką cenę trzymać Lav z dala od niebezpieczeństwa i zrobi dla niej wszystko. Dosłownie wszystko. To ona jest zawsze na pierwszym miejscu. Nic ani nikt inny. Z jednej strony jest to piękne, bo pokazuje głęboką miłość, ale jednak z drugiej strony nie do końca byłam w stanie to zaakceptować ze względu na obecnie zajmowaną pozycję i to, że ciąży na nim odpowiedzialność na losy wielu. A tak naprawdę w każdej chwili, bez wahania jest w stanie poświęcić wszystkich wokół na rzecz Lavender. I to nawet się nie zastanawiając. Początkowo nie podobało mi się to, ale przy zakończeniu pojawiły się pewne okoliczności, które zmieniły trochę spojrzenie na to.
"Kocham tę dziewczynę. Kocham ją tak bardzo, że samego mnie to zaskakuje i czasem nawet niepokoi, bo nigdy nie sądziłem, że można do kogoś czuć coś tak potężnego"
Akcja jest bardzo spokojna, znacznie spokojniejsza niż to miało miejsce w pierwszej części. Bardzo doceniam, że autorka zapewniła bardzo dużo scen z udziałem Asha. Bo tak, zdecydowanie jestem jego wielbicielką i jest to jedna z moich ulubionych postaci występujących w tej książce. Historię bardzo przyjemnie się czyta, mimo że początkowo naprawdę nie za wiele się tutaj dzieje. Jest tajemniczo, pełno tu sekretów i do tego jeszcze pewne wizje, które pokazują bardzo złe zdarzenia. A przede wszystkim kwestia Przeklętych jest bardzo intrygująca, bo nie za wiele na ten temat wiadomo i przez całą lekturę pojawiają pytania. Jaki mają cel? Tak kwestia ostatecznie była najbardziej zaskakująca, bo nawet jakbym myślała, to nigdy bym nie wpadła na takie rozwiązanie.
Byłam ciekawa, jak cała historia się potoczy, co tym razem wymyśli autorka. Po tej części zdecydowanie trzeba przyznać, że to wszystko to dopiero początek. Ostatnie 100 stron lektury? To było coś. Nie dało się oderwać, tyle się tutaj działo i przede wszystkim TO co się tutaj działo. Zaskoczenie goni zaskoczenie, zwrot akcji goni zwrot akcji. A ta końcówka? Ja chcę więcej.
,,Póki świat nie spłonie" drugi tom przygód Lavender, która dalej odkrywa magiczny świat.
Po porwaniu życie Lavender nigdy nie będzie takie same. Zwłaszcza, że zdradziła ją jedna z najbliższych jej osób i również przez nią straciła kogoś ważnego. Ale nie tylko życie Lavender legło w gruzach. Cały magiczny świat musi teraz zacząć działać od nowa, a to wszystko spoczywa na ramionach Storma. On musi odbudować ten świat i nie pozwolić mu się rozpaść. Co wcale nie jest takie łatwe. Zwłaszcza, gdy jego dziewczyna jest Niezwiązaną, która powinna poświęcić się dla dobra świata. A on jako dobry przywódca powinien jej na to pozwolić. Ale jak ma niby to zrobić? Jego miłość do dziewczyny jest silniejsza niż poczucie obowiązku do Strażników i wiedźm. Już na wystarczająco na głowie, gdy walczy z anomaliami, które Przeklęte sprowadzają na świat. Stara się więc nie myśleć o tej drugiej naturze swojej ukochanej, która w każdej chwili może wybuchnąć i doprowadzić do końca świata. Lavender dalej odcina się od wspomnień z porwania. Tak samo jak Storm, który wypiera smi.er.c siostry. Podział na wiedzmy i czarownice zniknął. Przeklęte coraz bardziej zagrażają światu, a wiedzmiaże zamilkli. A to nie może znaczyć nic do tego. Świat pochłania chaos, a oni muszą temu jakoś zapowiedź. Inaczej świat stanie w płomieniach.
Nikogo nie zaskoczę, jeśli powiem że pokochałam tę książkę. Pierwszy tom był cudowny, a ten to rolecoster emocji. Zwłaszcza końcówka historii, gdzie działo się tak dużo, że aż ciężko mi powiedzieć od czego trzeba zacząć. Ale bez spojlerów, musicie to przeczytać i smak to przeżyć. Bo boziu cudo. Jasne były momenty, które mi się dłużyły ale ostanie trzydzieści stron... Normalnie ręce mi się trzęsły gdy to czytałam. Z plusów, mamy perspektywę dwóch postaci. Storma oraz Lavender więc dowiadujemy się jak to wszystko wygląda z jego perspektywy. Chociaż nie zaskoczyło mnie jak patrzy na świat (a zwłaszcza jak postrzega Lavender) miło było zmienić perspektywę i poznać nowe tajemnice/problemy. Nie pogardziłabym, gdyby w trzecim tomie pojawiła się perspektywa, np. Asha, ale to tylko takie moje marzenie. (Bo jestem mega ciekawa jak on widzi te wszystkie wydarzenie oraz jak patzry na Lav!!) Jest masa akcji, zwrotów akcji, emocji, magii i zdrad. Wszystko czego potrzebuje zawarto w tej książce (i jak tu jej nie kochać?). Co prawda w pewnym momencie zaczęło mnie irytować zachowanie Storma. Ja rozumiem, że chłop czuję się odpowiedzialny za Lav, ale bez przesady. Chociaż fajne jest, że bohaterowie zdają sobie z tego sprawę i żartują sobie. Jest też plus, bo i ile w pierwszym tomie Lavender zdobywała moce niczym pokemony tutaj tego tak nie odczuwać (możliwe, że odblokowała już wszystkie dostępne na ten moment moce dla siebie i dla tego nie ma tutaj tego tak często jak w poprzedniej książce). Skończyłam tę książkę dzisiaj i ja na serio potrzebuję kolejnego tomu. Najlepiej na wczoraj. Bo ja nie wytrzymam teraz. Ja MUSZĘ wiedzieć co się stanie dalej. Po prostu muszę bo się udusze XDD.
Pióro Moniki Sławik to moje zeszłoroczne odkrycie. Do pierwszej części Niezwiązanej podeszłam z dystansem, ale dość szybko moje obiekcje zostały odmienione, a sama historia mnie oczarowała, z tego też względu jestem bardzo wdzięczna wydawnictwu za możliwość współpracy patronackiej przy drugiej części.
Ważnym aspektem, który nie zostaje tutaj pominięty jest piętno które odcisnęło się na głównych bohaterach związane z zakończeniem pierwszego tomu. Widać duże wyrzuty sumienia, chęć za wszelką cenę zapewnienia innym bezpieczeństwa. Pojawiają się gorsze momenty, gdy Storm albo Lav są przytłoczeni, co jest ważnym elementem fabuły ich próba funkcjonowania w świecie w którym zachodzi wiele komplikacji i zmian.
Jestem wielka fanka klimatu tej serii, gdyż pomimo niebezpieczeństwa, które w szczególności w tym tomie czyha na bohaterów, można odczuć pewien komfort w sposobie w jaki autorka kreuje miejsca w których przebywamy razem z bohaterami. Społeczność, do której przyjeżdżają nowe to postacie aby zapewnić bezpieczeństwo przed wiedźmami, uczy się razem obrony i i współpracuje w ciężkim czasie.
W tym tomie dostajemy sporo Asha, który choć w moim sercu nie przebija Stroma, jest genialną postacią, która potrafi rozluźnić atmosferę, palnąć cos co od razu rozmiesza czytelnika, ale nie ujmuje mu to powagi i siły którą emanuje gdy jego bliskim coś zagraża. Wróćmy jednak do Storma, który wiele pokazuje w tej części. On jest gotów poświęcić wszystko dla miłości. Gdy bliskiej osobie grozi niebezpieczeństwo zamienia się w prawdziwego wojownika. Pojawiają się też momenty, gdy obwinianie się go pochłania, czytanie o tym boli. Na jego ramionach spoczywa wielki ciężar przywódca i związanych z tym decyzji, których końcowe rozwiązania sa różne.
Lav po wydarzeniach z wyspy jest przygaszona, ale widać w niej też dużą wole walki związaną z mocą która włada, momenty w których przenikała do umysłów wiedźmiarzy ale i po prostu bliskich jej osób, aby coś przekazać bardzo mnie fascynowały. Sama kreacja świata jest bardzo ciekawa, w szczególności magii, która może być czerpana z nocy albo dnia, tak samo jak różne postacie i ich możliwości i przekleństwa. Tutaj nastroje nie są dobre, w lesie zostaje odnaleziona bariera, która jest zwiastunem czegoś niedobrego, wprowadza Strażników i magiczne do przygotowania się do starcia.
Książka kończy się sporym zwrotem akcji, którego w żadnym momencie przeprawy przez ten tom nie obrałam. Nie mogę się doczekać trzeciej części i tego co jeszcze zostanie przygotowane dla bohaterów, którzy sporo już przeszli. Jeśli jeszcze nie znacie serii „Niezwiązana” to gorąco polecam ją nadrobić.
🙁 Niestety ten tom wypadł gorzej niż pierwszy. Był dla mnie odrobinę przeciągnięty, przegadany i chwilami trochę powtarzalny. Jakiekolwiek bardziej wciągające momenty szybko się kończyły i wracaliśmy do rutyny, gdzie obmyślano strategie, rozmawiano oraz badano i szukano rozwiązań. Zabrakło mi trochę w całej tej historii działania, albo po prostu skrócenia tych momentów, które po jakimś czasie były już monotonne.
💙 Duży plus za rozwój relacji Lavender i Storma. Czuć, że po trudnych momentach, jakie przeżyli niedawno, muszą sobie radzić z rozmową na ten temat, jednocześnie dbając o swój związek. Ich relacja nabiera głębi - zarówno Lavi jak i Storm mają w sobie tak ludzkie i prawdziwe uczucia: wahają się czy i kiedy coś sobie powiedzieć lub wyznać, są lekko zawstydzeni, a jednocześnie pełni po brzegi uczuć i skrywanego pożądania. Zabrakło tutaj moim zdaniem jeszcze odrobinę lepszej komunikacji między nimi, ale z drugiej strony właśnie o to tu chodziło - oni ten związek budują, jednocześnie godząc się z traumą i powoli, ale prą do przodu ufając sobie coraz mocniej.
🤭 Kolejnym plusem, za który jestem bardzo wdzięczna, to spojrzenie na wydarzenia z perspektywy Storma oraz to, że dostaliśmy więcej Asha! Ten gość jest świetny i wprowadza wyważoną dawkę humoru, czego nasi bohaterowie potrzebują - zwłaszcza gburowaty Storm. Szkoda, że jego postać zniknęła trochę w tej historii po ingerencji Lav poprzez magię Umysłu 🙈
🤨 Zakończenie znowu mocne, ale zdecydowanie bardziej wyważone w stosunku do ciosów z każdej strony, jakie padały w pierwszym tomie. Był plot twist, było coś nowego oraz zmiana o 180 stopni sytuacji naszych głównych bohaterów. Mimo wszystko jestem ciekawa jak zakończy się ta seria.
[współpraca reklamowa]
This entire review has been hidden because of spoilers.
Czarownice, wybranka przeznaczenia i klątwa, którą trzeba przełamać — brzmiało jak historia dla mnie. Podobnie jednak jak w przypadku pierwszej części, ta okazała się w moim odczuciu tylko i aż w porządku, a liczyłam na więcej.
Gdybym miała określić, co podobało mi się najbardziej, powiedziałabym, że było to wsparcie. Po wydarzeniach z pierwszej części potrzebowali go zarówno Lavender, jak i Storm i oboje w tej kwestii stanęli na wysokości zadania (podobnie zresztą jak ich przyjaciele).
Dużo było tu troski i opiekuńczości, chociaż nie mogę powiedzieć, by wątek romantyczny dostarczył mi wielu emocji. Owszem, padło wiele pięknych słów i uczucia były widoczne gołym okiem, ale wciąż czegoś mi brakowało. Szkoda, bo naprawdę liczyłam, że tym razem relacja Lavender i Storma zdoła mnie zachwycić.
Wątek magii oraz Przeklętych był tutaj najistotniejszy i zdecydowanie miał potencjał. Zabrakło mi jednak dynamiczności. Pojawiło się kilka intrygujących wątków, ale jednak przez znaczną część fabuły nie czułam się w nią zaangażowana. Dopiero końcówka dostarczyła mi większych emocji.
Dla mnie ta historia niestety nie wyróżniła się niczym szczególnym na tle innych książek z tego gatunku, jakie czytałam. Nie wywołała wielkich emocji, ale też nie mam poczucia straconego czasu. Wierzę, że najlepsze dopiero przed nami, choć ten tom raczej nie zostanie mi w pamięci na długo 💙.
„Póki świat nie spłonie” to drugi tom serii Niezwiązana. Jest to historia o Lav, młodej czarownicy, która nosi w sobie klątwę. Magia w niej budzi się powoli i dziewczyna próbuje ją okiełznać. Towarzyszy jej Storm, który jest strażnikiem. Jego zadaniem jest ochrona ludzi przed Przeklętymi. Nie zabraknie również Asha, który potrafi przyciągnąć kłopoty. Akcja książki jest dość zróżnicowana. Bywają monety dość dynamiczne, zwłaszcza wtedy gdy robi się niebezpiecznie. I są takie, które spowalniają akcję. Niestety są i takie, które uważam, za zbędne. Na szczęście jest ich znacznie mniej niż w tomie pierwszej. Bohaterowie to postacie, z którymi nie można się nudzić. W pierwszym tomie nie bardzo mogłam coś więcej powiedzieć o Stormie, za tu tutaj autorka skupiła się na nim nieco więcej i naprawdę faceta nie da się nie lubić. Lav z kolei przeszła dużą metamorfozę. Z nieporadnej małej czarownicy w postać, która wie czego wie. Czas spędzony w świecie Lav i Storma był dla mnie bardzo miło spędzonym czasem. Książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. Jeśli szukacie ciekawej historii o czarownicach to bardzo polecam serię „Niezwiązana”.