Tajemnica rodu Ashencroft” Zaproszenie do rezydencji w Kornwalii przyszło bez wyjaśnień. Eliza nie spodziewała się jednak, że do tych samych drzwi, przez które wejdzie do świata arystokracji, zapuka śmierć. Eliza, autorka bestsellerowych kryminałów, przyjeżdża do okazałej posiadłości Ashencroft Hall. Gdy umiera nestor jednej z najbogatszych rodzin w regionie, pisarka zostaje wciągnięta w sieć niedopowiedzeń, sekretów i pozornych alibi. Każdy coś ukrywa: milczący brat, wycofana wdowa oraz rodzeństwo – Violet i Victor – których spojrzenia mówią więcej, niż są gotowi przyznać. Z każdym dniem Eliza coraz wyraźniej czuje, że w murach rezydencji nie może ufać nikomu. Stylowy kryminał dla czytelniczek, które lubią zagadki z klasą i rozumieją, że odkrywanie prawdy zawsze ma swoją cenę.
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce oraz Wydawnictwu za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym książki "Tajemnica Rodu Ashencroft". Jest to drugi tom o perypetiach Elizy Bartkowskiej, pierwszy to "Tajemnica Ocean Blue". Książki w zasadzie można czytać niezależnie, ale po co sobie odbierać przyjemność bliższego poznania głównej bohaterki. To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki. Karolina jest jedną z pisarek po których powieści sięgam w ciemno. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Ja pochłonęłam ją w jedno popołudnie i nie byłam w stanie odłożyć choćby na moment. Chociaż książkę czytałam już jakiś czas temu nadal pamiętam wszystkie emocje towarzyszące mi podczas lektury. Od pierwszych stron zostałam wciągnięta do świata głównej bohaterki i z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam jej losy. Razem z Elizą przeniosłam się do Kornwalii lat 30-tych XX wieku, gdzie kobieta musi rozwikłać sieć kłamstw i sekretów (w stylu klasycznych powieści detektywistycznych). Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w barwny, niejednoznaczny i wielowymiarowy sposób wykreowani. To postaci, które nie są krystaliczne, mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami, zdarza się im także popełniać błędy. Na kartach powieści mogłam jeszcze lepiej poznać główną bohaterkę, pisarkę Elizę, która tym razem wyruszyła do Ashencroft Hall na prośbę nestora rodu, który ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Na miejscu oczywiście poznaje najbliższych Ashencrofta, a także jego pracowników. Każdy z nich ma swoje tajemnice, przywary, panują pomiędzy nimi napięte stosunki, które sprawiają, że podejrzana jest tak naprawdę każda z osób. Ponownie byłam pod wrażeniem jej umiejętności obserwacji, dedukcji oraz spostrzegawczości. Śledztwo, które z pomocą jednego z domowników zaczęła prowadzić Eliza ogromnie mnie wciągnęło, czytając stronę po stronie miałam wrażenie jakbym im towarzyszyła i chłonęłam wszystkie targające nimi emocje. Czułam jednocześnie ekscytację jak i strach przed tym co odkryje pisarka i jak to wpłynie na życie każdego z kluczowych bohaterów. Ważnym elementem tej powieści są świetnie zarysowane portrety psychologiczne wszystkich postaci, stopniowo pokazując ich maski oraz motywy postępowania. Autorka zmusza Czytelnika do myślenia, trochę wodzi za nos i trzyma w napięciu tak naprawdę do samego końca, bo czytając tą książkę tak naprawdę trudno było przewidzieć co przyniosą kolejne strony oraz jak zachowają się bohaterowie. Dla mnie każdy był mocno podejrzany i kompletnie nie spodziewałam się, że właśnie ta konkretna osoba stoi za zbrodnią, ale zrozumiałam pobudki tej postaci. W tej historii nic nie jest czarno - białe. Autorka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje, że pozory mylą, a ludzie często potrafią robić dobrą minę do złej gry. Udowadnia także, że nie można ufać nikomu i trzeba uważać z kim dzielisz się swoimi problemami i intymnymi sprawami, bo tak naprawdę nie wiadomo kto życzy Ci dobrze, a kto wręcz przeciwnie. Tutaj każde słowo, każdy gest ma ogromne znaczenie i tylko wprawny słuchacz i obserwator jest w stanie odpowiednio je zinterpretować. Uważam, że Karolina naprawdę rewelacyjnie się odnalazła w tym gatunku literackim i oczywiście czekam na więcej Elizy Bartkowskiej! Polecam!
„Tajemnica rodu Ashencroft” to dokładnie taki kryminał, jaki lubię klimatyczny, trochę mroczny i pełen sekretów, które wychodzą na jaw powoli, ale skutecznie wciągają w historię.
Już sam motyw zaproszenia do starej rezydencji w Kornwalii był ciekawym wątkiem. Zaczęły mi się podobać książki zamknięte w jednym miejscu, gdzie każdy bohater coś ukrywa i od początku wiadomo, że nic nie jest takie, jak wygląda. Trochę próbowałam rozgryźć, kto mówi prawdę, komu ufać i co naprawdę wydarzyło się w tej rodzinie.
Najbardziej podobała mi się atmosfera wielka posiadłość, arystokratyczna rodzina, napięcie między bohaterami i to uczucie, że wszędzie kryje się jakaś tajemnica. Autorka fajnie stopniuje napięcie, dzięki czemu czytało mi się bardzo szybko i ciągle chciałam wiedzieć więcej.
Bohaterowie też są ciekawie napisani, bo każdy ma swój charakter i swoje sekrety, a relacje między nimi tylko podkręcają zagadkę.
Jeśli lubicie eleganckie kryminały z klimatem starej rezydencji, rodzinnych tajemnic i zagadki do rozwiązania razem z bohaterką, to zdecydowanie polecam. Bardzo dobrze się przy niej bawiłam i czekam na kolejne przygody Elizy🤍