Juan Rulfo to bez wątpienia jeden z najsłynniejszych pisarzy meksykańskich XX wieku, a jego niewielka powieść „Pedro Páramo” zainicjowała boom na literaturę latynoamerykańską. Uczył się na niej pisać Gabriel García Márquez, entuzjazmowała się nią Susan Sontag.
„Pedro Paramo” to historia Juana Preciado, który na łożu śmierci obiecuje matce, że spotka się ze swoim ojcem Pedrem Páramo w miasteczku Comala. Miasteczko okazuje się miastem duchów, zamieszkanym zarówno przez żywe, jak i widmowe postacie, które ujawniają Juanowi szczegóły dotyczące egzystencji ziemskiej i życia pozagrobowego, w tym historię ojca mężczyzny. Powieść została przetłumaczona na ponad 30 języków. PIW-owską edycję niemal wszystkich próz Rulfa dopełniają tom opowiadań „Równina w płomieniach”, a także nieznany dotąd w całości po polsku zbiór „Złoty kogut”.
Juan Rulfo nació el 16 de mayo de 1917 Él sostuvo que esto ocurrió en la casa familiar de Apulco, Jalisco, aunque fue registrado en la ciudad de Sayula, donde se conserva su acta de nacimiento. Vivió en la pequeña población de San Gabriel, pero las tempranas muertes de su padre, primero (1923), y de su madre poco después (1927), obligaron a sus familiares a inscribirlo en un internado en Guadalajara, la capital del estado de Jalisco.
Durante sus años en San Gabriel entró en contacto con la biblioteca de un cura (básicamente literaria), depositada en la casa familiar, y recordará siempre estas lecturas, esenciales en su formación literaria. Algunos acostumbran destacar su temprana orfandad como determinante en su vocación artística, olvidando que su conocimiento temprano de los libros mencionados tendría un peso mayor en este terreno.
Una huelga de la Universidad de Guadalajara le impide inscribirse en ella y decide trasladarse a la ciudad de México. La imposibilidad de revalidar los estudios hechos en Jalisco tampoco le permite ingresar a la Universidad Nacional, pero asiste como oyente a los cursos de historia del arte de la Facultad de Filosofía y Letras. Se convierte así en un conocedor muy serio de la bibliografía histórica, antropológica y geográfica de México, temas que un estudio minucioso de su obra literaria y fotográfica permite rastrear en las mismas, además de los textos y la labor editorial que les dedicó. Durante buena parte de las décadas de 1930 y 1940 viaja extensamente por el país, trabaja en Guadalajara o en la ciudad de México y a partir de 1945 comienza a publicar sus cuentos en dos revistas: América, de la capital, y Pan, de Guadalajara. La primera de ellas significa su confirmación como escritor, gracias al apoyo de su gran amigo Efrén Hernández. Publica sus imágenes por primera vez, también en América, en 1949. Pero fue a finales de la década de 1930 cuando se iniciaba como escritor y fotógrafo, aunque pocos sabían de esto.
A mediados de los cuarenta da comienzo también su relación amorosa con Clara Aparicio, de la que queda el testimonio epistolar (publicado en 2000 en Aire de las colinas. Cartas a Clara). Se casa con ella en 1948 y los hijos aumentarán la familia poco a poco. Abandona su trabajo en una empresa fabricante de neumáticos a principios de los cincuenta y obtiene en 1952 la primera de dos becas consecutivas (1952-1953 y 1953-1954) que le otorga el Centro Mexicano de Escritores, fundado por la estadounidense Margaret Shedd, quien fue sin duda la persona determinante para que Rulfo publicase en 1953 El Llano en llamas (donde reúne siete cuentos ya publicados en América e incorpora otros ocho, nuevos) y, en 1955, Pedro Páramo (novela de la que publicó tres adelantos en 1954, en las revistas Las letras patrias, Universidad de México y Dintel). En 1958 termina de escribir su segunda novela (muy breve), El gallo de oro, que no se publicará hasta 1980. En 2010 aparece la edición definitiva de esta última obra, después de una revisión cuidadosa del original que permitió eliminar errores e inconsistencias de la versión previamente conocida.
A partir de la publicación de los dos primeros títulos el prestigio literario de Rulfo habrá de incrementarse de manera constante, hasta convertirse en el escritor mexicano más reconocido en México y el extranjero. Entre sus admiradores se cuentan Mario Benedetti, José María Arguedas, Carlos Fuentes, Jorge Luis Borges, Gabriel García Márquez, Günter Grass, Susan Sontag, Elias Canetti, Tahar Ben Jelloun, Urs Widmer, Gao Xingjian, Kenzaburo Oe, Enrique Vila-Matas y muchos otros. Murió el 7 de enero de 1986.
[Jeśli uznamy oceny książek na dwóch skalach: jak bardzo ją doceniam oraz jak przyjemnie mi się ją czytało to na tej pierwszej wypada bardzo wysoko, może 5/5, ale na tej drugiej jakieś 3/5. Kompromisem więc będzie uśrednienie do 4/5.]
W prozie osadzonej w Meksyku zwykle brakuje pozytywnego zakończenia, a momenty szczęścia są krótkie i zwykle ukradzione. Trudno oczekiwać czegoś innego, gdy sami autorzy doświadczyli w życiu wielu tragedii. Czytając posłowie byłam wstrząśnięta fragmentami biografii Rulfo, zwłaszcza że wracając myślami zarówno do opowiadań jak i do głównej noweli, mogłam automatycznie przypisać pewne inspiracje do konkretnych wydarzeń.
Sam fakt, że jego ojciec został zamordowany, a matka zmarła kilka lat później, już stanowi niezły szkielet jakiejś powieści. Bazując na innych strzępkach informacji takich jak miłość do (i również niestety odejście) ciotki, liście do Clary (jego żony), czy historycznej przeszłości kraju, łatwo wpaść w pułapkę porównywania prawdy z fikcją.
W przygotowanym przez Państwowy Instytut Wydawniczy zbiorze znajdziemy legendarny utwór „Pedro Páramo” oraz dwa tomy opowiadań – „Równina w płomieniach” oraz „Złoty kogut”. W tym ostatnim, przynajmniej w moim odczuciu, czuć najwięcej personalnych odniesień, wydaje się też być najbardziej surowy. Choć, warto nadmienić, styl autora nie charakteryzuje się przesadną ozdobnością; bezpośrednie zdania podbijają efekt bezlitosnego krajobrazu, w którym wszystko gnije od środka.
Śmierć niemalże staje się jednym z bohaterów w świecie, gdy wszystko jest niepewne. Każda twarz niesie ze sobą swój bagaż, a jego ciężar do końca stron rozdziału zwykle doprowadza do ich upadku. Ciekawym zabiegiem jest też to, że sporo opowiadań ma formę wyznania. Ktoś na samym początku lub w trakcie przyznaje się do popełnionego czynu, lecz jego słowa zwykle są dość beznamiętne. Widocznie w świecie, w którym niesprawiedliwość jest normą, nie ma miejsca na sentymenty.
Przy okazji ostatnich stron publikacji dowiedziałam się też, że Juan Rulfo robił też mnóstwo fotografii; kilka z nich jest zawartych w książce, ale zachęcam was do przejrzenia internetu, bo mają one niesamowity klimat. Biorąc pod uwagę, że przyszedł na świat w 1917, jego ujęcia odsłaniają też twarz kraju, który go wychował.