Emocjonalna opowieść o dorastaniu w miejscu, gdzie nie ma miejsca na słabość.
Jaśmina, siedemnastoletnia dziewczyna z Wieszcza, od dawna żyje jak dorosła. Porzuciła szkołę, by pracować i utrzymać dom, opiekuje się młodszą siostrą i codziennie mierzy się z biedą, opieką społeczną oraz gniewem, którego źródłem jest matka – kobieta, która lata temu zniknęła bez słowa. Ojciec? Wiecznie nieobecny. W takim świecie nie ma miejsca na wrażliwość. Trzeba być twardą.
Wszystko zmienia się, gdy Jaśmina spotyka Tymka – chłopaka, który ratuje ją z niebezpiecznej sytuacji. Tymek wydaje się pełen tajemnic. W jego relacji z Jaśminą nie brakuje ironii, nieufności, ale też rodzącej się fascynacji. Tymek prowadzi śledztwo w sprawie swojej zaginionej matki – a trop prowadzi prosto do rodziny Jaśminy… To, co miało pozostać tajemnicą zaczyna wypływać na powierzchnię. Prawda boli, burzy pozorny spokój i zmusza do konfrontacji z przeszłością.
Piotrkowianka, pisarka i pasjonatka sportu, która mimo ukończenia Politechniki Warszawskiej postanowiła tworzyć powieści w gatunkach takich jak fantasy oraz thriller. Przez lata, z sukcesami na arenie europejskiej, trenowała Oyama Karate, przez co z przyjemnością w swoich książkach skupia się na scenach akcji, szczególną uwagę poświęcając walce wręcz. Urodzona w 1998 roku, ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną pierwszego stopnia w klasie fletu poprzecznego, którego nie zawaha się użyć na każdym, kto źle obchodzi się ze swoimi książkami.
Beksa to najnowsza powieść Agnieszki Kulbat, od której zdarzyło mi się sięgnąć zarówno po fantastykę, jak i thillery młodzieżowe. To tej drugiej grupy zalicza się również Beksa, wydana przez Wydawnictwo Book4YA.
Autorka już nie raz udowodniła, że bardzo dobrze sobie radzi w powieści. Tworzy dobrą fantastykę, ale jej thrillery młodzieżowe to zupełnie inna klasa. To petardy. Jestem co prawda laikiem gatunku i mało która pozycja mi podchodzi, ale Beksa była, krótko mówiąc, genialna. Fenomenalna. Gdybym mogła, przeczytałabym ją na raz – z żalem jednak odkładałam na bok, psiocząc pod nosem, że muszę spać (a raczej się wyspać).
Beksa opowiada historię Kaliny, która musiała szybko dorosnąć. Przez nieobecność rodziców przejęła na siebie obowiązek nie tylko wychowania młodszej siostry, ale również zapewnienia jej domu. Jej życie komplikuje się, w chwili, gdy poznaje Tymka – chłopaka, który szuka swojej zaginionej matki. I okazuje się, że jej zniknięcie ma coś wspólnego ze zniknięciem matki Kaliny sprzed lat. Stąd akcja już pędzi i to w taki sposób, że porywa czytelnika ze sobą.
Jeśli to nie wybrzmiało wcześniej, powtórzę – ta książka wciąga i naprawdę bardzo trudno jest się od niej oderwać. Autorka bardzo pomysłowo prowadzi narrację, która pozwala czytelnikowi odkrywać krok po kroku całą intrygę. Razem z bohaterami poznaje kolejne tajemnice oraz pogrzebane w przeszłości sekrety. Specyficznego uroku temu wszystkiemu dodaje również klimat starego blokowiska, gdzie rozgrywa się znacząca większość akcji. Były momenty, w których bez problemu mogłam sobie wyobrazić, że siedzę przy kuchennym stole obok Kaliny i Tymona, próbując rozwikłać zagadkę.
Bohaterowie, których wykreowała autorka, byli naprawdę dobrze skonstruowani. Od pierwszych chwil ich pojawienia się jasne było, co ich napędza oraz co jest dla nich najważniejsze – a co bardziej istotne, ukazywało się to w każdym ich działaniu. Kalina jako osoba z trudną przeszłością stanowiła bardzo dobrze przedstawioną postać mierzącą się z traumą, a jednocześnie próbującą być „twardą”, dla siostry. Z kolei Tymon, jako osoba w żałobie po stracie ojca, doskonale przejawiała oznaki samotności oraz potrzeby odpowiedzi.
Jak sama akcja i fabuła usnuta przez Agnieszkę Kulbat porywa, tak warto zwrócić również uwagę na pewne lekcje, płynące z tej historii. Przez różne koleje losu dwójka bohaterów nie tylko się do siebie zbliża, ale również odsłania swoje wnętrza. Beksa stanowi doskonały przykład ukazania świata, który wydaje się być pełen „twardych” ludzi, a jednocześnie jest w nim miejsce na wrażliwość i emocje. Do tego nie piętnuje ich, nie wzmacnia obrazu spychania smutku czy bezsilności na bok, a daje im miejsce i pozwala wybrzmieć. Jest to ważna lekcja nie tylko dla młodzieży, która wciąż uczy się mierzyć z własnymi emocjami, ale również dla dorosłych, którzy mogli zapomnieć, że czasami trzeba sobie na nie pozwolić.
Beksa to naprawdę warta uwagi pozycja, przy której łatwo zarwać nockę. Może stanowić świetną rozrywkę dla osób chcących zacząć czytać thrillery, ale także dla tych, którzy poszukują pełnej emocji pozycji z dawką zagadek kryminalnych. Zagwarantować mogę to, że przy tej książce nie ma mowy o nudzie.
Autorka wyznała, że napisała książkę pod wpływem uczyć. Szkoda tylko że na żadnej stronie tych uczyć nie opisala. To że czytamy że główna bohaterka płacze nie wystarczy. Ja wiem że to ona miała być ta Beksa z tytulu, ale czy naprawdę autorkę przerasta opisać choć trochę myśli zamiast nudnych dialogów? Po co tutaj bohaterowie z Bujdy?
Za dużo by opisać…
Za szybka akcja, zbyt dużo nagłych przypadków bo autorka skupia się na szybkości a nie na pomyśle, wiele nieścisłości, słaby research, to w ogóle nie jest thriller tylko rozmowy młodzieży o kebabie. Nie jestem również fanka pojawiania się az takiej ilości potocznego języka (ale no cóż takie sa efekty kiedy autor nie korzysta z talentu tylko z wymusoznej check “produkcji” pisania książek).
Wystarczyło książkę dopracować. Zamiast napisać jej w pare miesięcy, skupić się na niej dłużej. Może Pani Aga w końcu to zrozumie I napisze pare książek które stana sie bestsellerem bo jak na razie to idzie w odwrót my kierunku …
Nawet nie wiem jak skomentować książkę… może zacytuję „dupochron”? Nie jest to seria, a w książce pojawiają się postaci z innych powieści autorki i nie rozumiem po co. Jak dla mnie próbuje budować hype na starych, znanych bohaterach by nie budować nowych. Bo naprawdę Tymek i Jaśmina są straszni. Nie chce pisać spoilerów, nic mi się w tej książce nie kleiło, akcja zbyt szybka, nie można wczuć się w uczucia bohaterów i tyle. Dialogi jak dla dziesięciolatków pomimo „poważnego” tematu. Sięgnęłam po Beksę ponieważ była głośno reklamowana i niestety na tym się skończyło. Ubolewam że to kolejna lektura, o której mówią, zachęcają, a w rzeczywistości nie jest nawet ciekawa… Dlaczego teraz ważniejszy jest marketing od naprawdę dobrze napisanej historii?
💧Q: Które z wiosennych kwiatów są Waszymi ulubionymi?
Nie da się ukryć, że wiosna ruszyła z kopyta. Zaledwie chwilę temu na drzewach jeszcze nie było ani jednego pąka. Wystarczył jednak moment, by w mgnieniu oka wszystko odrosło zielenią. Moi ulubieńcy to zdecydowanie jak na razie forsycja i lawenda. Lecz, gdy zakwitnie bez, to wszystko może się jeszcze zmienić 🤭
💙 Zaledwie post temu, pisałam Wam o jednej z książek Agnieszki Kulbat, która ostatnio zdecydowanie przypadła mi do gustu. Poszłam więc za ciosem i tak trafiłam na "Beksę"- gatunek zupełnie inny, a jednak z ogromną ciekawością zdecydowałam się sięgnąć po ten tytuł i zobaczyć, jak autorka pokażę się w tej całkiem nowej odsłonie. Jak wyszło? Za chwilę Wam o tym opowiem.
💙 Jaśmina nigdy nie poznała swojej matki. I jakoś nawet z tym faktem dalej żyje. Wszystko zmienia się w momencie, kiedy spotyka tajemniczego chłopaka- Tymka, a ten jak gdyby nigdy nic wypowiada imię, którego zdecydowanie nie miał prawa znać. I tak lawina rusza. Jaśmina i Tymek wracają do sprawy sprzed lat i odkopują tajemnice, które odsłaniają przed nimi szereg rodzinnych kłamstw.
💙 Jak już z resztą mówiłam, bardzo lubię sposób pisania autorki i w tej kwestii nic się tutaj dalej nie zmieniło. "Beksa" to książka z tych krótszych, takich nawet na jeden wieczór. Zanim się więc wszystko rozkręciło, już musiało zmierzać do końca. I w tym właśnie dostrzegłam jeden mały problem. Już po samym przeczytaniu, miałam bowiem wrażenie, że jak sam początek i rozwinięcie były bardzo fajne i stanowiły dobre wprowadzenie do historii, tak już końcówka zdawała się być nieco mniej dopracowana i trochę za "szybka". Oczekiwałam w tym wszystkim chyba nieco więcej intrygi, niż ostatecznie dostałam i to mnie trochę zawiodło.
💙 Wróćmy jednak do samej tematyki książki. Trudności życia codziennego, rodzinne tajemnice i związane z tym emocje- to wszystko wprowadza nas w duszny i ciężki klimat, który skupia się głównie na uczuciach i wnętrzu opisanych tutaj bohaterów. Kto powiedział, że życie musi być łatwe? Autorka nie koloruje rzeczywistości, a ukazuje ją w sposób brutalny i prawdziwy, nie kryjąc trudności, które ze sobą niesie. Pod tym względem, jest to bardzo wartościowa lektura i tego nie da się zdecydowanie ukryć.
💙 Ja chyba jednak bliżej mam nadal do motywów słowiańskich i przy nich z tą autorką zdecydowanie zostanę. Jestem ciekawa, jak jest u Was? Dajcie znać w komentarzach ♡
„Beksa” to opowieść o dziewczynie, która właściwie nie dostała wyboru. Jaśmina ma siedemnaście lat, ale jej codzienność to praca, rachunki, opieka nad młodszą siostrą i funkcjonowanie w domu, który nie daje żadnego poczucia stabilności.
To, co szczególnie na mnie zadziało, to wiarygodność. Szarość otoczenia, trudne relacje rodzinne i brak stabilizacji są nie tylko tłem, ale czymś, co realnie kształtuje bohaterów. Autorka bardzo sprawnie pokazuje, jak środowisko potrafi zawęzić perspektywy i jednocześnie zmusić do przedwczesnej dorosłości.
Moment, w którym pojawia się Tymek i wątek zaginięcia, zmienia tempo całej opowieści. Nagle z historii obyczajowej robi się pełnoprawny thriller. Śledztwo wciąga, ale nie dlatego, że jest spektakularne. Raczej dlatego, że odsłania kolejne warstwy bólu i tajemnic. Z początku ilość postaci, matek, dzieci, imion mnie przytłoczyła, ale bardzo szybko wszystko zaczęło łączyć się w jedną całość.
Relacja Jaśminy i Tymka jest wyjątkowa. Nie ma tu taniego romansu ani przesłodzenia. To raczej spotkanie dwóch zmęczonych osób, które próbują jakoś się odnaleźć; z dystansem, ironią, momentami nieufnością. Ich bliskość buduje się powoli i nie jest oczywista, co wypada bardzo wiarygodnie. W książkach Agnieszki bardzo lubię to, jak pisze o emocjach. Pokazuje, że zmęczenie, złość czy bezsilność mogą istnieć obok potrzeby bliskości i zrozumienia.
Nie mogę nie wspomnieć o Lenie, młodszej siostrze Jaśminy. Lena jest jedną z tych postaci, które wprowadzają do historii oddech. Szczególnie urocze jest to, jak przekręca słowa. Te jej dziecięce pomyłki brzmią naturalnie, niewymuszenie i mają w sobie coś rozczulającego. Z chęcią poznałabym ją w prawdziwym świecie ;)
„Beksa” Agnieszka Kulbat to bardzo udane połączenie kilku gatunków. To właśnie to połączenie sprawia, że książka działa tak dobrze. Angażuje nie tylko fabułą, ale też emocjonalnie. Dzięki temu „Beksa” nie jest ani typową młodzieżówką, ani klasycznym thrillerem, tylko historią, która łączy oba światy, tworząc coś intensywnego, wciągającego i zostającego w głowie na dłużej.
To nie jest moje pierwsze spotkanie z książkami autorki, dlatego jeszcze zanim sięgnęłam po „Beksę”, wiedziałam, że to będzie wyjątkowa historia. Ogromnie polecam!!!
To jest właśnie to, co kocham w książkach najbardziej, bo one pozostawiają ślad, który nie zniknie.
Od kilku dni chodzę zamyślona i ciągle wracam do tej historii. Wiedziałam, że „Beksa” będzie wyjątkowa, odkąd tylko zobaczyłam zapowiedź, ale nie miałam pojęcia, że trafi do mnie tak mocno i stanie się tak bliska w sposób, którego dawno nie doświadczyłam.
W tej historii poznajemy Jaśminę, która kocha kwiaty, wychowuje się bez matki, a jej ojciec, jest wokalista zespołu. Główna bohaterka słucha w zapętleniu „Piosenka pisana nocą” Comy (mojej ukochanej, więc ten detal od razu mnie kupił). Tymek, który również dorasta bez mamy, lubi zespół Myslovitz. I mała Lena, gadatliwa siostra Jaśminy, która kocha lizaki i uroczo myli słowa. To bohaterowie, których pokochałam całym sercem i z którymi autentycznie chciałabym się zaprzyjaźnić.
„Znajdę swoją matkę choćby tylko po to, żeby powiedzieć, jak bardzo jej nienawidzę”.
Relacja Tymka i Jaśminy jest niezwykle naturalna. Połączył ich ten sam cel – chęć odnalezienia matek. Jaśmina jest ostrożna, bo nigdy nie zaznała opiekuńczości ani bezpieczeństwa. Tymek to jej przeciwieństwo czuły, bezpośredni i uroczy. Pomaga jej w chwilach ciężkich i niebezpiecznych, trzyma ją za rękę i nie puszcza, gdy dostaje ciosy od najbliższych.
Problemy, z którymi się zmagają, to odzwierciedlenie prawdziwego, często ciężkiego życia. Płakałam przy tej historii i nie mogłam się od niej oderwać. To książka „na raz”, bo wciąga niesamowicie.
Chylę czoła przed autorką za to, jak poprowadziła fabułę. Poszukiwanie osoby, która chyba wcale nie chce być odnaleziona. Wszystko jest tu opisane w punkt, niezwykle emocjonalnie i ciekawie.
Czy wiedziałam, jak to wszystko się skończy? Zdecydowanie nie. Nie sądziłam, że ludzie potrafią być tak okrutni dla drugiego człowieka. Mimo wszystko... nic więcej Wam nie zdradzę. Przeczytajcie sami, bo ta książka zasługuje na każdą minutę Waszej uwagi.
Od dawna mi się to nie przydarzyło, ale ta historia mnie przytłoczyła. Klimat osiedli i tajemnic, był jak gęsta chmura, ciążąca mi na duszy podczas czytania. Choć raczej nie brzmi to dobrze, ja uznaje to za plus! Uwielbiam czuć różne rzeczy podczas czytania, a ta książka sprawiła, że poczułam coś, czego nie czułam od dawna. Książek z polskimi bohaterami i osiedlami raczej nie czytam, więc ta przygoda była dla mnie zdecydowanie ciekawa! Podobało mi się rosnące napięcie wraz z rozwojem fabuły, które napędzało mnie do szybszego czytania, z ciekawości tego, co będzie dalej! Mam wrażenie, że autorka połączyła tu kilka gatunków, takich jak np. thriller i młodzieżówka, dzięki czemu trafi ona do zdecydowanie szerszego grona! Jak można się domyślić po takim połączeniu, nasi bohaterowie nie są gotowi na to, co ma nadejść, więc na przestrzeni fabuły możemy zauważyć ich dojrzewanie. Czasami czułam, że fabuła się dłuży i lekko mnie nudzi, ale dla rozwoju niektórych wątków było to konieczne, więc brnęłam głębiej w świat Jaśminy i Tymka! Jeśli lubicie, gdy świat przedstawiony w książce jest ponury i ciężki, to będzie historia dla was! Ja od czasu do czasu po takie historie sięgam, ale teraz zdecydowanie będę musiała odpocząć! 😅 Muszę przyznać, że świetnie zostały tu przedstawione wybuchowe osobowości bohaterów! Od tych z walecznym nastawieniem, do tych zabawnych i „głupiutkich”! Fajnie to wkleiło się w gęstą fabułę. Nawiązania do popkultury niestety niezbyt przypadły mi do gustu, nie przepadam za takimi wątkami, ale potrafię na nie przymknąć oko. W tej książce trzeba do nich przywyknąć. Było to moje pierwsze spotkanie z autorką i uważam je za bardzo udane! [ współpraca reklamowa z wydawnictwem ]
{współpraca reklamowa} 17-letnia Jaśmina już od dawna żyje pogodzona z faktem, że nie pozna swojej matki. Kiedy jednak niedawno poznany chłopak, Tymek, wymawia imię jej rodzicielki, bohaterka decyduje się razem z nowo poznanym kolegą udać się na poszukiwania swojej mamy. Bohaterowie ani trochę się nie spodziewają obrotu sprawy, powiązanej z prawdą na temat matki Jaśminy. W jaki sposób namiesza to bohaterom w ich rzeczywistości?
„Beksa” jest zdecydowanie typem książki, na której temat bardzo ciężko jest mi się wypowiedzieć 🙈. Bardzo mi się spodobało osadzenie akcji w Polsce w ciągu listopada. Specyficzny, deszczowy klimat tego okresu w roku został w tej książce oddany naprawdę świetnie! Lektura tej książki była mocno wciągająca, budziła we mnie dużo emocji, bohaterowie są interesujący, ale…
…im dalej czytałam tę książkę, tym bardziej było chaotycznie. Nie spodziewałam się, że wypowiem takie słowa, ale przez tą całą niejasność, momentami byłam wręcz znudzona. Bardzo się gubiłam w drugiej części tej powieści, miałam wrażenie, że przestałam z czasem przeżywać te emocje powiązane z przeżyciami bohaterów.
Mimo naprawdę dobrego pomysłu na tę książkę, całość wyszła niestety chaotycznie i niejasno. Nie uważam jednak, że i wy się na tej książce zawiedziecie, bo widzę, że ta powieść ma też swoich zwolenników. Jeżeli lubicie thrillery, idealne na pochmurny i deszczowy dzień, dajcie szansę tej książce! Myślę, że może wam się spodobać!
Co znajdziecie w „Beksie”?
🥺 klimat Polski z czasów PRL-u 🥺 YA thriller 15+ 🥺 motyw zaginięcia członka rodziny 🥺 mroczne tajemnice
Cenię ten moment, kiedy sięgam po książkę, której opis mnie intryguje, a jednocześnie mam już zaufanie do autorki. W przypadku twórczości Agnieszki Kulbat wiedziałam, że mogę spodziewać się historii angażującej, ale mimo to ta konkretna powieść okazała się bardziej intensywna, niż zakładałam.
To książka, którą można przeczytać w jeden dzień. Nie tylko ze względu na objętość, ale przede wszystkim przez sposób prowadzenia fabuły. Historia bardzo szybko wciąga i sprawia, że naturalnie pojawia się potrzeba poznania dalszego ciągu. Początkowo może wydawać się, że będzie to spokojniejsza opowieść młodzieżowa, jednak z każdą kolejną stroną staje się coraz bardziej mroczna i niepokojąca. Największym atutem tej powieści jest klimat oraz sposób budowania tajemnicy. To historia oparta na przeszłości, która stopniowo wychodzi na jaw i wpływa na teraźniejszość bohaterów. Wątki są prowadzone w taki sposób, że trudno przewidzieć rozwój wydarzeń, a zwroty akcji rzeczywiście potrafią zaskoczyć. Bohaterowie są młodzi, ale mierzą się z bardzo trudnymi sytuacjami, które zmuszają ich do szybkiego dojrzewania. Dzięki temu historia zyskuje dodatkową warstwę emocjonalną i nie jest tylko rozrywką, ale też opowieścią o konsekwencjach wyborów i o tym, jak przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość.
To thriller młodzieżowy, który wyróżnia się klimatem i tempem. Sprawdzi się szczególnie wtedy, gdy szukacie książki na jeden intensywny dzień czytania, na przykład podczas wyjazdu czy wolnego weekendu.
To książka, która już przed rozpoczęciem zapowiadała się na trudną. Nawet jej szata graficzna sugerowała ciężki klimat. Jednak czy rzeczywiście taka była?
Jaśmina przez siedemnaście lat żyła z myślą, że nigdy nie pozna swojej matki. Wszystko zmienia się w momencie, gdy przypadkowy chłopak wypowiada imię, którego nie miał prawa znać. To jedno spotkanie uruchamia lawinę pytań. Jaśmina i Tymek wracają do sprawy sprzed lat, odkrywając, że ich matki łączy więcej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Śledztwo prowadzi ich do starych akt, tajemniczego morderstwa nad jeziorem oraz rodzinnych kłamstw.
Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron, choć nie jest pozbawiona wad. Czasami zdarza się tak, że mimo pewnych niedociągnięć fabuła jest na tyle angażująca, że nie sposób odłożyć książki i dokładnie tak było w tym przypadku.
Jaśmina miała bardzo trudny start w życiu. Została zmuszona do szybkiego dorastania i przejęcia odpowiedzialności za młodszą siostrę. Bez wsparcia dorosłych, kosztem własnej edukacji, musiała odnaleźć się w rzeczywistości, która nie dawała jej łatwych wyborów. Jej codzienność nie była prosta, ale nauczyła się funkcjonować z tym, co miała. Wszystko zmienia się w chwili, gdy odkrywa nowy cel: odnaleźć swoją matkę.
Historia jest złożona i momentami bardzo skomplikowana. Każdy, nawet najmniejszy szczegół ma znaczenie i z czasem łączy się w spójną całość. Tajemnica zaginięcia Dalii okazuje się wielowarstwowa, a czytelnik wraz z bohaterami odkrywa kolejne elementy tej układanki. Na ich drodze pojawiają się liczne przeszkody, a sytuacja z każdą stroną staje się coraz bardziej niebezpieczna.
Najbardziej wstrząsające okazało się zakończenie, które naprawdę robi wrażenie. Sama intryga była bardzo dobrze poprowadzona i niezwykle wciągająca. Rozwiązywanie zagadki razem z bohaterami sprawiało ogromną satysfakcję.
Jednak elementem, który nie do końca przypadł mi do gustu, były dialogi. Miałam wrażenie, że momentami brzmią nienaturalnie i są nieco wymuszone. Styl wypowiedzi bohaterów wydawał mi się zbyt sztucznie „młodzieżowy”, przez co brakowało w nim autentyczności. Jednak książka ma bardzo duży ładunek emocjonalny i jest w tym ogromną niesprawiedliwość. Czuć w niej ból bohaterki i momentami bezsilność, ale jej siła jest ogromna.
Ostatecznie to naprawdę dobra książka, z bardzo ciekawym i dopracowanym pomysłem na fabułę. Niestety ten jeden mankament wpłynął nieco na moją końcową ocenę, ale mimo wszystko uważam, że warto po nią sięgnąć.
"Łatwiej zgubić w życiu ojca niż matkę. On na dobrą sprawę może nawet nie wiedzieć o twoim istnieniu. Ale matka? Matka cię nie przeoczy. Dlatego nigdy nie pozwolę sobie wmówić, że moja mogłaby kiedykolwiek o mnie zapomnieć... Więc jak to możliwe, że wszyscy zapomnieli o niej? Przecież ona to ja, a ja to ona. Tylko dlaczego nikt nic o niej nie wie?"
Gdzie jesteś mamo? Wyszłaś z domu w złości, dałaś się do Urzędu Miasta i tam powiedziałaś, że już mnie nie chcesz, że w ogóle nie chcesz być mamą. I już nie wróciłaś...
Jaśmina ma siedemnaście lat i nie zna swojej matki. Poznaje Tymka, chłopaka, który przypadkiem pojawia się w okolicy jej domu i szuka informacji. Lata temu jego matka wyszła z pracy i nigdy do domu nie dotarła. Zaginęła.
Spotkanie Jaśminy i Tymka nie może być przypadkowo. Ich matki łączy wspólna przeszłość i tragiczne wydarzenie. Gdzie jesteś mamo?
"Beksa" to książka wypełniona skrywaną tęsknotą. Pielęgnowany latami żal zmienia się w pustkę i poczucie straty. Jaśmina nie tylko straciła matkę, ona musiała stać się dorosła wtedy, gdy miała być po prostu dzieckiem. Ojciec nie podołał swojej roli, nastolatka sama musi zając się przyrodnią siostrą. Ich wzajemna relacja i wzruszała i wzbudzała podziw. Polubiłam się z głównymi bohaterami i tym bardziej było mi przykro gdy końcowy suspens po prostu nie trafił w mój gust. Owszem rozwiązanie zagadki jest zaskakujące, lecz chyba liczyłam na coś innego. Ale to przecież nie jest koncert życzeń.
Na plus mogę zaliczyć wątek kryminalny związany z wydarzeniami nad jeziorem, oraz wątek gangsterski, który nadał fabułe dynamizmu i pikanterii. Natomiast cała intryga matki i motywy jej postępowania mnie po prostu nie przekonały. Mam poczucie przekombinowania. Czy w takim razie zakończenie przekreśliło całą historię? Absolutnie nie! Czytało mi się ją bardzo dobrze i dopiero pod koniec mój entuzjazm nieco opadł. Mimo to uważam, że warto sięgnąć po "Beksę" z powodu jej nieoczywistości i tematów, które porusza.
Jeśli miałabym polecić inną książkę autorki, to na pewno byłby to "Bojkot" - świetna historia pokazująca problemy i toksyczność nastoletnich relacji.
„Beksa” @aga.kulbat.autorka to jedna z tych książek, po przeczytaniu których człowiek siada i nie wie, co ze sobą zrobić.
Młodzieżówka, która z początku wydawała się schematycznym romansem na zasadzie fajny chłopak ratuje biedną dziewczynę z kłopotów. Cóż i pewnie by tym była, gdyby nie wyszła spod pióra Agi. Już w „Bujdzie” i „Bojkocie” autorka udowodniła, że świetnie potrafi oddać młodzieżowy klimat (spojler: w Beksie pojawiają się bohaterowie obu wcześniejszych książek 😏).
To historia z uroczym motywem family found, opowieść o tym, że czasem niektóre tajemnice lepiej zostawić na dnie szafy i że nie wszystko to, co na pierwszy rzut oka wydaje się oczywiste, faktycznie takie jest. Mieszanka kryminału i thrillera, którego zakończenia nie jesteście w stanie przewidzieć. Sama relacja między Tymkiem a Iną 🫶🏻 Gdzie są tacy mężczyźni ja się pytam 😂
Zdecydowanie godna polecenia nie tylko dla młodzieży, ale i dorosłych. A no i ogromny plus za polskie realia 🥰
A ja idę beczeć ze wstydu, że dopiero teraz udało mi się ją skończyć.
Uwielbiam czytać te jednotomowe kryminały Agnieszki... Są takie nieprzewidywane i co najlepsze osadzone w Polsce. Ale przechodząc do książki, mogę powiedzieć, że po Bojkocie mogłam się spodziewać, ze to w tą stronę pójdzie ta historia i co najlepsze serio mi się podobało. [MOŻLIWY SPOILER] ALE... to łączenie uniwersów?! Matko myślałam, że zacznę skakać z radości jak przeczytałam o Kalinie i Dawidzie... NO BŁAGAM moje ukochane postacie!
Mega wam polecam, takiej historii kryminalnej raczej nie czytaliście!
Wspaniała! Tak się wkręciłam, że przeczytałam w jeden dzień. Główną bohaterkę od razu polubiłam, a przez styl autorki płynęłam. Dla mnie uproszczenie języka było genialną decyzją, bo dzięki temu miałam wrażenie, że naprawdę czytam opowieść nastolatki, która żyje sobie w anno domini 2025. Zagadka też super, mnie wkręciła. Jak nie jestem fanką wyjaśniania wszystkiego na końcu powieści tak tutaj mi to nie przeszkadzalo
Atmosfera jest gęsta i z każdą stroną coraz bardziej osacza czytelnika. Bywa dramatycznie, są twisty i zaskoczenia, momenty dramatyczne, a także te zabawne oraz urocze, potrafiące dać chwilę wytchnienia. Kocham każde nawiązanie do popkultury, jakie tu pada! Dziękujemy autorce, że nie urządziła nam tu Clary i Jayce’a, bo byłoby mi bardzo przykro. 😂Czytajcie i kochajcie tę książkę! Warto!