What do you think?


Mała historia znikania. Opowieść o Rzece
Mała historia znikania. Opowieść o Rzece to literacka wędrówka wzdłuż wysychającej rzeki i jednocześnie w głąb pamięci, krajobrazu oraz relacji człowieka z przyrodą.
Daniel Petryczkiewicz przez kilka lat towarzyszy Małej — niepozornej podwarszawskiej rzece — obserwując jej stopniowe zanikanie: osuszanie doliny, regulacje, grodzenia i dewastację. Idąc jej korytem, także wtedy, gdy nie ma w nim już wody, opowiada historię miejsca, ludzi, zwierząt i roślin, ale przede wszystkim stawia pytanie o to, czym/kim jest rzeka — i czy może przestać istnieć. Być może źródłem prawdziwej nadziei jest świadome doświadczanie nieuniknionej straty?
To książka na styku reportażu, eseju filozoficznego i osobistego dziennika drogi. Historia o wodzie jako żywej istocie, o przemocy przestarzałego prawa i infrastruktury, o pamięci krajobrazu i o potrzebie nowej opowieści — takiej, która pozwoli nam myśleć i czuć razem z rzeką, zamiast z nią walczyć.
To także manifest czułej uwagi, solidarności z całą naturą (od chruścików przez mokradła aż po gwiazdy) i sprzeciwu wobec świata, w którym to, co małe i kruche, znika bez świadków. Lektura, która płynie prosto do serca, budzi nadzieję i skłania do działania.
Daniel Petryczkiewicz przez kilka lat towarzyszy Małej — niepozornej podwarszawskiej rzece — obserwując jej stopniowe zanikanie: osuszanie doliny, regulacje, grodzenia i dewastację. Idąc jej korytem, także wtedy, gdy nie ma w nim już wody, opowiada historię miejsca, ludzi, zwierząt i roślin, ale przede wszystkim stawia pytanie o to, czym/kim jest rzeka — i czy może przestać istnieć. Być może źródłem prawdziwej nadziei jest świadome doświadczanie nieuniknionej straty?
To książka na styku reportażu, eseju filozoficznego i osobistego dziennika drogi. Historia o wodzie jako żywej istocie, o przemocy przestarzałego prawa i infrastruktury, o pamięci krajobrazu i o potrzebie nowej opowieści — takiej, która pozwoli nam myśleć i czuć razem z rzeką, zamiast z nią walczyć.
To także manifest czułej uwagi, solidarności z całą naturą (od chruścików przez mokradła aż po gwiazdy) i sprzeciwu wobec świata, w którym to, co małe i kruche, znika bez świadków. Lektura, która płynie prosto do serca, budzi nadzieję i skłania do działania.
- GenresNonfiction
400 pages, Paperback
First published April 22, 2026
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 6 of 6 reviews
July 11, 2026
Byłem w tym roku na konferencji naukowej, w której dyskutowano o problemach środowiskowo-gospodarczych w Bałtyku. Najważniejszą ekologiczną sprawą była eutrofizacja (podwyższone stężenie pierwiastków biogennych np. spływających z rolnictwa). Młodzi naukowcy na konferencji próbowali wymieniać sposoby zwalczania eutrofizacji prosto z Bałtyku, co mnie trochę zdziwiło, te pierwiastki spływają do morza przez rzeki (do których wpływają czasem przez jeszcze mniejsze rzeki). Rzeki są naszymi żyłami życia w których tkwi pamięć cywilizacji, kultury, systemów środowiskowych jej koryta oraz rozlewisk. Jednak są tak niedoceniane mimo odegranych ról ważnych dla człowieka oraz pozornie tylko ważnych dla natury.
Lektura Petryczkiewicza jest obecnie niezwykle istotna, i trafiła mi się w doskonałym momencie. Napisana podczas historycznej polskiej suszy i niskich poziomów rzek i wód gruntowych, oraz patologicznych działań z naszymi zasobami wodnymi. Nawet takie małe, najbardziej niedoceniane rzeki kryją w sobie całe ekosystemy z którymi można się zbliżyć i dostrzec ich rolę na większej przestrzeni. Wystarczy z ciekawością się spojrzyć! Książka ma bardzo ciekawy spis treści, od ujścia do źródła - autor opisuje swoje przeżycia przechodząc wzdłuż koryta à la "Jądra Ciemności", nawiązując do tego konteksty o historii terenu i zasobów wodnych Polski, badań naukowych oraz ekofilozoficznych przemyśleń. Trudno dla mnie znaleźć ciekawszego konceptu. Przemiło się to czyta.
Do niektórych rozmyśleń mam trochę skeptycyzmu. Sporo tu jest o tzw. głębokiej ekologii: nurt filozoficzny który w skrócie odrzuca poglądy antropocentryczne (muszę wcisnąć tu, że mój ulubieniec Melville pisał o tym w Moby Dick ponad 100lat przed założycielami tego nurtu!). Mam jednak wątpliwości, na ile tak radykalne postulaty ekologiczne będą dziś przekonujące dla szerokiego grona odbiorców w Polsce. Dodatkowo, uważam że jednak trzeba próbować współpracować lub współdziałać z organizacjami zarządzającami wodami polskimi (specjalnie z małej, heh) zamiast iść prosto w partyzantkę. Jest to po prostu na większą skalę odpowiedzialniejsze. Jak odnotowano, fundacje jak Wolne Rzeki robią co mogą żeby to ułatwić obywatelom. Pomysły takie jak nadawanie rzekom i terenom nazwy i prawa, na chwilę obecną brzmią mi sensowne.
Doceniam bardzo poznawanie lokalnego krajobrazu w celach ciekawości i zbliżenia się, zamiast eksploatacji. Myślę, że u wielu osób tego brakuje, szczególnie patrząc jak sami-nazywający się miłośnicy natury i zwierząt najbardziej lubią psy i koty, albo karpia i szczupaka - pod warunkiem że jest na końcu linii. Niektóre cytaty autora o bobrach, betonozie, gatunkach inwazyjnych, o historii osuszania Polski itd... były kapitalne!
Na pewno z chęcią zrobię sobie wycieczkę/ki nad Małą, albo przynajmniej jej wyschłym korytem.
Drobiazgi z uśmiechem: Czasami odczuwałem od autora braki w wiedzy dotyczącej geologii i bezkręgowcami, ale to już naprawdę czepianie się szczegółów. No i na grzbiecie książki w tytule jest niemała literówka :P
Lektura Petryczkiewicza jest obecnie niezwykle istotna, i trafiła mi się w doskonałym momencie. Napisana podczas historycznej polskiej suszy i niskich poziomów rzek i wód gruntowych, oraz patologicznych działań z naszymi zasobami wodnymi. Nawet takie małe, najbardziej niedoceniane rzeki kryją w sobie całe ekosystemy z którymi można się zbliżyć i dostrzec ich rolę na większej przestrzeni. Wystarczy z ciekawością się spojrzyć! Książka ma bardzo ciekawy spis treści, od ujścia do źródła - autor opisuje swoje przeżycia przechodząc wzdłuż koryta à la "Jądra Ciemności", nawiązując do tego konteksty o historii terenu i zasobów wodnych Polski, badań naukowych oraz ekofilozoficznych przemyśleń. Trudno dla mnie znaleźć ciekawszego konceptu. Przemiło się to czyta.
Do niektórych rozmyśleń mam trochę skeptycyzmu. Sporo tu jest o tzw. głębokiej ekologii: nurt filozoficzny który w skrócie odrzuca poglądy antropocentryczne (muszę wcisnąć tu, że mój ulubieniec Melville pisał o tym w Moby Dick ponad 100lat przed założycielami tego nurtu!). Mam jednak wątpliwości, na ile tak radykalne postulaty ekologiczne będą dziś przekonujące dla szerokiego grona odbiorców w Polsce. Dodatkowo, uważam że jednak trzeba próbować współpracować lub współdziałać z organizacjami zarządzającami wodami polskimi (specjalnie z małej, heh) zamiast iść prosto w partyzantkę. Jest to po prostu na większą skalę odpowiedzialniejsze. Jak odnotowano, fundacje jak Wolne Rzeki robią co mogą żeby to ułatwić obywatelom. Pomysły takie jak nadawanie rzekom i terenom nazwy i prawa, na chwilę obecną brzmią mi sensowne.
Doceniam bardzo poznawanie lokalnego krajobrazu w celach ciekawości i zbliżenia się, zamiast eksploatacji. Myślę, że u wielu osób tego brakuje, szczególnie patrząc jak sami-nazywający się miłośnicy natury i zwierząt najbardziej lubią psy i koty, albo karpia i szczupaka - pod warunkiem że jest na końcu linii. Niektóre cytaty autora o bobrach, betonozie, gatunkach inwazyjnych, o historii osuszania Polski itd... były kapitalne!
Na pewno z chęcią zrobię sobie wycieczkę/ki nad Małą, albo przynajmniej jej wyschłym korytem.
Drobiazgi z uśmiechem: Czasami odczuwałem od autora braki w wiedzy dotyczącej geologii i bezkręgowcami, ale to już naprawdę czepianie się szczegółów. No i na grzbiecie książki w tytule jest niemała literówka :P
July 9, 2026
Udało mi się przeczytać około 90 stron i nadal nie rozumiem czemu autor ma tak emocjonalny stosunek względem małej rzeczki, o której istnieniu nie wie nawet znaczna ilość mieszkańców terenów przez które przepływa.
July 28, 2026
Rdzeniem tej książki jest przeżywanie i doświadczanie - Daniel Petryczkiewicz jest świadkiem degradacji/niszczenia/transformacji jego ukochanego zakątka - rzeki Małej, więc jest to tekst bogaty w gamę emocji. Przy czym nie ucieka w sferę "oświeconej świadomości" (mam na myśli potworka w stylu new age), tylko cały czas stąpa nomen omen po ziemi. Kontaktuję się z rozmaitymi badaczami zajmującymi się naturalnymi mechanizmami, wnika w przepisy prawne. Książka ocieka etnografią: chodzi i pyta ludzi "a jak to było"; a ludzie wspominają jeżdżenie na łyżwach i łowienie szczupaków gołymi rękami, z czego obie aktywności są teraz (w zasadzie od lat) niemożliwe. Jest także pełna społecznego aktywizmu/kolektywizmu. Teoretycznie osadzona w ramach antropologicznej teorii więcej-niż-ludzkiej (more than human) i/lub etnografii wielogatunkowej oraz ekologii głębokiej.
September 16, 2026
Cel szczytny, wykonanie mierne
September 24, 2026
Polecam każdemu, komu na duszy leży ekologia, sytuacja wód w Polsce i nasza kondycja jako ludzi. Świetna książka, czasem smutna, czasem niosąca nadzieję. Dobrze napisana i opowiedziana historia
August 18, 2026
Ta książka to objawienie. Jest tak bardzo potrzebna!
Displaying 1 - 6 of 6 reviews






