Wierzysz w duchy? Dzięki tej historii uwierzysz w… ludzi.
Frustracja Ducha – niewidzialnego opiekuna Oddziału Pediatrii – sięga zenitu. Jego tradycyjne próby straszenia giną w tle nieustannej ludzkiej udręki i jęków. Zainspirowany dziecięcąpsotą, zamyka oddział na całą dobę, izolując personel medyczny, pacjentów i ich opiekunów od reszty świata.
Ludzie zostają skazani na siebie w szpitalnej rzeczywistości,w której absurd procedur sąsiaduje z czułością, a ironia z bólem. Za zamkniętymi drzwiami oddziału rodzą się nieoczekiwane przyjaźnie, padają niewygodne pytania i wychodzą na jaw sprawy, które od dawna domagały się uwagi. A duch – obserwując to wszystko z boku – sam musi zmierzyć się z tym, czego najbardziej się obawia.
Róża Hajkuś w powieści Duch w szpitalu łączy realizm codzienności z subtelną nutą realizmu magicznego, humor z melancholią i dystans z empatią. To opowieść o tym, jak w sytuacjach granicznych rodzi się solidarność, jak drobne gesty odzyskują swoją wagę, a bliskość i otwartość na drugiego człowieka stają się elementem uzdrowienia.
Są książki, które opowiadają historię, i są takie, które zatrzymują nas na chwilę i każą spojrzeć na rzeczywistość z większą uważnością. „Duch w szpitalu” Róży Hajkuś należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. To powieść, która w niezwykle subtelny sposób łączy codzienność szpitalnego oddziału z elementem realizmu magicznego, tworząc przestrzeń dla opowieści o człowieku, jego kruchości, ale także o niezwykłej sile empatii.
Oddział pediatrii staje się tutaj miejscem spotkania wielu historii. Historii dzieci, rodziców i personelu medycznego, którzy na co dzień funkcjonują w rzeczywistości pełnej napięcia, zmęczenia i emocji. Autorka potrafi jednak spojrzeć na tę przestrzeń z wyjątkową wrażliwością. Zamiast dramatyzować rzeczywistość, pokazuje ją taką, jaka często bywa naprawdę: pełną drobnych gestów życzliwości, ironii losu i nieoczekiwanej solidarności między ludźmi.
Bardzo ciekawym zabiegiem narracyjnym jest wprowadzenie postaci ducha niewidzialnego obserwatora, który z dystansu przygląda się ludzkim historiom. Ten element realizmu magicznego nie jest tu jednak jedynie literacką ozdobą. Pozwala spojrzeć na świat przedstawiony z innej perspektywy, a momentami staje się wręcz pretekstem do refleksji nad tym, jak niezwykłe potrafią być najbardziej zwyczajne ludzkie relacje.
Dla mnie ta książka była również pewnego rodzaju odkryciem autorki. Różę Hajkuś znałem wcześniej przede wszystkim jako świetną lekarkę oraz autorkę książek kierowanych do młodszych czytelników. „Duch w szpitalu” pokazuje jednak bardzo wyraźnie, że jej wrażliwość literacka i warsztat pozwalają z powodzeniem tworzyć także prozę dla dorosłych. Jest w tej historii dużo empatii, spokoju i uważności na drugiego człowieka.
Czytając tę powieść, miałem poczucie, że obcuję z książką napisaną przez kogoś, kto naprawdę zna świat, o którym opowiada. To sprawia, że historia zyskuje autentyczność i emocjonalną wiarygodność.
„Duch w szpitalu” to opowieść, która przypomina, że nawet w miejscach naznaczonych cierpieniem i niepewnością może pojawić się coś bardzo ważnego zwykła ludzka bliskość.
To jedna z tych książek, które warto mieć w swojej biblioteczce.
Poryczałam się na niej jak głupia, choć przez większość czasu to ciepła, taka codzienna opowieść - zwłaszcza dla mnie, która dopiero co wyszła z dwutygodniowego pobytu na zamkniętym oddziale zakaźnym *żaden duch nie miał z tym nic wspólnego, chyba...*
dawno nie czytałam tak dobrej, ciepłej i mądrej książki. Bardzo dobrze acz nienachalnie przedstawione problemy pracy w polskim szpitalu. Trudności z jakimi muszą sobie radzić pracownicy, do których żadne studia nie są w stanie przygotować - zmęczenie wynikające z braku snu, zachowanie empatii wobec innych gdy ktoś widzi w tobie jedynie pracownika, brak możliwości pomocy, kontakt z przemocą domową, zaniedbaniem, próbami samobójczymi dzieci, agresja wśród pacjentow i przede wszystkim śmierć, nie tylko pacjenta, śmierć osoby bliskiej.
Jestem pod ogromnym wrażeniem, jest słodko-gorzko, bywa smutno, bywa zabawnie, jak to w życiu, a szczególnie w miejscu takim jak szpital, gdzie spotykają się różni ludzie z różnymi historiami i emocjami. Bohaterowie niejednoznaczni, każdy na swój sposób intrygujący, z głębią. Jest to pozycja, która będzie we mnie długo pracowała. Bardzo wciągająca, naprawdę nie sposób się oderwać, ma się wrażenie płynięcia przez historie. Czekam na więcej!!! Z dużą radością i przyjemnością oceniam na 5/5.
Coś cudownego! „Duch w szpitalu” Róży Hajkuś to ciepła, ale też momentami bardzo smutna historia . Choć tytuł może sugerować historię z dreszczykiem, w rzeczywistości to opowieść bardziej kojąca niż przerażająca. Autorka pokazuje szpitalną codzienność w sposób delikatny i pełen zrozumienia dla emocji bohaterów. To książka, która otula jak miękki kocyk – daje poczucie bezpieczeństwa, a sama postać ducha to bardziej taki psotny anioł stróż, niż przerażająca istota. W książce jest dużo empatii, zwykłej ludzkiej życzliwości i ciepła. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Gratuluję Pani Różo!
Jest to chyba moja pierwsza książka człowieka z instagrama. Panią Różę obserwuje od kilku lat i bardzo szanuję jej podejście do życia i pracy. Dlatego też nie mogę ocenić książki bez oderwania od autorki. Sama historia wydaje się na początku lekka i infantylna. Jednak jest w niej wiele smutnych refleksji i życiowych sytuacji, z którymi spotykamy się na co dzień. Doskonale widoczny jest tu efekt motyla, jak nasze pozornie błahe decyzje mogą zaważyć na życiu innych. Środowisko medyczne tak prawdziwe i smutne. Ta historia zostanie mi w głowie.
4,5 ⭐️ Jak dla mnie wspaniała. Duuużo lepsza niż te wszystkie japońskie/koreańskie/skośnookie twory, które obecnie zalały rynek książkowy. Lepiej się przyswaja bez tych wszystkich dziwnych imion i zachowań. Nie ma jak swojski Andrzejek :D
3.5 fajna ale nie jestem fanką zakończenia. Czworo bohaterów z nierozwiązanymi traumami z przeszłości, łaczą się w pary bo duch tak chciał. Może sobie pomogą a może wrecz przeciwnie, jak bedzie kontynuacja to sie okaże :)
This entire review has been hidden because of spoilers.
Niespodziewane 4,5 gwiazdki. Udany debiut w powieściach dla dorosłych. Momentami może trochę ckliwy, aluzje 18+ trochę wybijały mnie z rytmu, ale humor i celne obserwacje nadrabiały za resztę.
To jest książka która daje Ci herbatkę, otula kocykiem i pozwala płakać. Jeżeli miałabym komuś opowiedzieć o mojej wrażliwości to dałabym po prostu tę książkę.