Co łączy Perseusza, Dunjazadę oraz Bellerofona?
Na pewno to, że przynależą do świata mitów – a przynajmniej dwaj wymienieni wyżej herosi. Perseusz, pogromca Meduzy. Bellerofon, zabójca Chimery. Zaś Dunia jest mniej znaną siostrą Szecherezady; tak, tej która przez tysiąc i jedną noc opowiadała historie Szahrijarowi, królowi, który poprzysiągł zgładzić każdą kobietę, którą poślubi.
Drugim istotnym elementem, który łączy te postacie jest to, że każde z nich występuje jako narrator unikalnej powieści Bartha, zatytułowanej na cześć jednego z pokonanych stworów. Właściwie nazwa ta perfekcyjnie opisuje całość. Sklejona jest z trzech części, które niekiedy się przenikają, a na pewno wiążą się stylistycznie. Potwór ten rozrasta się, przybiera na liczbie kartek, tak, że to ostatni bohater dostaje najwięcej powierzchni czytanej.
Skojarzenia z tytułem tu się jednak nie kończą, w języku potocznym „chimera” to urojenie czy nierealna fantazja, a motyw ten odnosić się może do przedstawionych historii jak i konkretniej do fragmentów zabarwionych autobiograficznie przez pisarza. Otóż obaj herosi, już emerytowani, tęsknią za czasami swojej sławy, a może nawet odkrywają, że ich całe życie było fałszem i nigdy nie dokonali wielkich czynów.
Barth, w swoim zwyczaju, łamie w tej prozie wszelkie konwencje. Czasami mówi do nas bezpośrednio, innym razem umieszcza siebie w roli postaci wspierającej bohaterów. Przyszłość, przeszłość, fikcja, prawda, przeplataja się w śmiertelnym uścisku.
Mimo tego, że pierwsza głos otrzymuje Dunjazada, reszta książki wydaje się skupiona na bardzo męskiej perspektywie; i tak, odzwierciedla to punkt widzenia zmęczonego, zmarnowanego herosa. Ale nie ma co ukrywać, że od początku jest tu bardzo dużo erotyzmu. W każdej postaci.
Impotencja, pegaz, który nie może wznieść się do lotu, poszukiwania dużo młodszych partnerek, znudzenie swą sytuacją i życiem rodzinnym – w wielu interpretacjach stanowi to odzwierciedlenie sytuacji autora, acz w którymś momencie czytało się to już dość opornie.