Kino od lat fascynuje się życiem wielkich twórców, często snując własne, barwne opowieści, które zacierają granice między prawdą a artystyczną wizją. Szczególnie intrygujące są filmowe biografie, które próbują odsłonić sekrety codzienności i intymnych przeżyć kultowych pisarek. Czy jednak zawsze przedstawiają nam obraz zgodny z rzeczywistością? Anna Śliwińska w swojej wnikliwej książce "Austen, Brontë, Woolf. Filmowe biografie" zaprasza do fascynującej podróży w głąb życia trzech ikon literatury światowej, by odkryć, co naprawdę kryje się za ich legendami.
Ta niezwykła publikacja to coś więcej niż tylko zbiór faktów. To staranne badanie, które z pietyzmem analizuje losy Jane Austen, sióstr Brontë - Charlotte, Emily i Anne - oraz Virginii Woolf, konfrontując je z popularnymi filmowymi i serialowymi kreacjami. Autorka nie tylko weryfikuje historyczne przekłamania, ale także z ogromną wrażliwością rekonstruuje tkankę minionej epoki, ożywiając odległy, a zarazem niezmiennie inspirujący świat tych wybitnych kobiet. Czy Jane Austen rzeczywiście przeżyła burzliwy romans przed napisaniem "Dumy i uprzedzenia"? Jakie wydarzenia ukształtowały skomplikowane psychicznie bohaterki powieści sióstr Brontë? Kogo naprawdę darzyła uczuciem Virginia Woolf?
Świetna książka! Ale uważam, że jest skierowana do osób, które już mają pewną wiedzę na temat pisarek i ich twórczości, a przede wszystkim kojarzą filmy o nich (nie bez powodu w tytule pojawia się zwrot "filmowe biografie"). Śliwińska wybiera konkretne fakty z ich życia i przyrównuje je do tego, jak pokazano je w filmowych produkcjach - często udowadnia, że reżyserzy podkoloryzowali pewne elementy, starając się dopasować do oczekiwań współczesnej widowni. Dzieli rozdziały na segmenty i skupia się m.in. na relacjach rodzinnych, nawykach, pisaniu, sposobach zarabiania.
Pamiętam, jak obejrzałam kilkanaście lat temu "Zakochaną Jane", która porwała moje nastoletnie serce wątkiem romantycznym i jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nie miała ona wiele wspólnego z rzeczywistością! Książka Śliwińskiej była kolejnym uzupełnieniem mojej wiedzy i aż żałuję, że nie została wydana wcześniej.
Styl pisania Śliwińskiej jest akademicki - czułam się, jakbym czytała esej na zajęcia na studiach. Jest tu spojrzenie filmoznawcze, socjologiczne, literaturoznawcze. Przeszkadzały mi momentami osobiste wtrącenia, deprecjonujące "zwykłego" widza, a także wspominanie jakiegoś wątku tylko po to, by napisać, że "o tym będzie jeszcze mowa".
Jeśli ktoś szuka kompletnej biografii, to nie jest odpowiedni tytuł. Są tytuły, które spełnią te oczekiwania i o których wspomina sama Śliwińska - choćby "Jane Austen w domu" czy "Jane Austen i jej racjonalne romanse".
Nie traktowałabym tej pozycji jako podstawę, lecz uzupełnienie wiedzy. Ale dla tych, co mają lekkiego bzika na punkcie Austen, Bronte i Woolf, to będzie trafiony wybór! Bardzo potrzebne, świeże spojrzenie. Lekka odmiana od biografii, których powstało już na pęczki.