Miażdżąca, ale pełna życia opowieść z samego środka wojny w Ukrainie. O zwierzętach i o ludziach.
Jak na wojnie przeciwko wszystkiemu, co żyje, można ocalić człowieczeństwo?
Nowa książka Wojciecha Tochmana, jednego z najwybitniejszych polskich reporterów i autorów literatury faktu, opowiada o ludziach, którzy z narażeniem życia ratują zwierzęta podczas wojny. Autor regularnie jeździ do Ukrainy, ewakuuje z frontu opuszczone psy i koty, ale w reportażu nie podkreśla swojej obecności. Jego dokument mówi o żałobie, cierpieniu i ekobójstwie. Ale również o odwadze, o miłości do życia, o więzi człowieka i zwierzęcia.
"Nie mogłam ocalić męża, mogłam ocalić życie stamtąd, gdzie zginął" – mówi autorowi jedna z jego bohaterek. Książka Tochmana głęboko porusza, ale unika czułostkowości. Nie ocenia, nie moralizuje, nie szantażuje. Skłania do refleksji, stawia pytania. Gdzie leży granica między empatią a śmiertelnym ryzykiem? Między rozsądkiem a szaleństwem?
Reporter, non-fiction writer. He has twice been shortlisted for the NIKE Literary Prize and has won the Polish Book Publishers Association Award.
He began his career as a reporter at the youth weekly Na przełaj before leaving school, and soon after he joined the first reporting team at "Gazeta Wyborcza". His reports from this period were published in a book, Stairs Don’t Burn (2000, 2006). Before he got his masters degree at Warsaw University he went to Bosnia with a convoy organised by humanitarian aid worker Janina Ochojska. He then went back to the Balkans repeatedly for many years, and the book Like Eating A Stone is the result of those journeys. His next book was Dear Daughter (2005), the moving account of his efforts to find out what had happened to his missing friend, a reporter called Beata Pawlak, who turned out to have been killed in a terrorist attack on the island of Bali.
For several years Tochman was involved in activities aimed at finding missing people. From 1996 to 2002, he ran a programme called "Anyone Who Saw, Anyone Who Knows" on the Telewizja Polska TV channel. In 1999 he founded the ITAKA Centre for the Search for Missing People.
„Proszę zadzwonić później. Teraz muszę być z moim psem, bo umiera.” Książka Wojciecha Tochmana to hołd oddany ludziom, którzy z narażeniem życia ratują tych, którzy nie mogą obronić się sami. Wymienieni z imienia i nazwiska, nie są anonimowymi bohaterami tylko ludźmi z krwi i kości, którzy pomagają domowym pupilom pozostawionym nierzadko na linii frontu. Ta książka jest o osieroconych kotach i psach, zamkniętych w domach i czekających na tych, którzy już nigdy nie wrócą. To książka o zwierzętach hodowlanych, ginących od min przeciwpiechotnych, o całej masie dzikich zwierząt umierających z przerażenia, głuchych, oślepłych, oszalałych od huku eksplozji i ostrzału artylerii. To o zaginionych ptakach z parku narodowego, które odnajdują się w Rumunii, to o delfinach butelkonosych, które toną w ciszy w Morzu Czarnym. Uwaga! To nie jest książka dla tych, którzy mają choć odrobinę empatii dla zwierząt. „Potwory, które przynoszą nam tyle śmierci, nie zasługują by żyć”.
Cześć i chwała bohaterom…oraz aniołom… tym małym, włochatym, które drapią nam kanapy i tulą do snu… ale także tym pływającym i latającym, ktorych nie dostrzegamy a i im wojna odebrała wszystko.
Autor wspomina, że nie był pewien potrzeby tej książki… całe szczęście, że postanowił inaczej. Wojna w Ukrainie nam tu, w Polsce, już okrzepła, nieco zwiędła w głowach, wręcz zaczęła irytować zamiast przerażać. Jednak nadal płonie i bezwzględnie zabiera - ta książka i mnie wyrwała z powoli rodzącego się poczucia zobojętnienia.
Tochman skupia się na bohaterach wojny w innym kontekście niż przywykliśmy. To bohaterowie, którzy nurzają dziurawe wiadro w studni śmierci, starając się ratować tych, których uratować się da i uczcić tych, którzy zdążyli przeciec im przez palce. Książka jest brutalna, pokazuje surową rzeczywistość wojny w Ukrainie poprzez pryzmat historii pojedynczych ludzi, których łączy miłość do zwierząt, ponad własne życie.
Zwierzęta nie rozumieją… albo czasem po prostu wiedzą…