Igor Brudny i Julia Zawadzka wyjeżdżają na Hel, żeby odetchnąć i rozpocząć wszystko od nowa. Nie podejrzewają, że na horyzoncie już zbierają się ciemne chmury.
Niedługo po ich przyjeździe we wraku jednego z polskich okrętów policja odkrywa zwłoki młodej kobiety. W dodatku zarówno Brudnego, jak i Zawadzką zaczepia tajemniczy mężczyzna, który chce opowiedzieć im o rozgrywającym się na półwyspie koszmarze. Obydwoje postanawiają zostawić śledztwo trójmiejskiej komendzie.
Szybko okazuje się, że morderca ma inne plany. W makabryczny sposób wciąga Brudnego do swojej chorej gry. Nadchodzi sztorm i nie wiadomo, czy ktokolwiek utrzyma się na powierzchni.
Były dziennikarz sportowy, a potem śledczy w „Gazecie Lubuskiej”. Absolwent Uniwersytetu Zielonogórskiego, studiujący również w Hiszpanii i USA. Kocha podróże i nowe wyzwania. Pasjonat sportu, podróży, geografii i historii. Wychowany na Stephenie Kingu, Grahamie Mastertonie, Connie Igguldenie i Bernardzie Cornwellu. Zadebiutował entuzjastycznie przyjętym thrillerem Kod Himmlera, następnie wykreował mroczny świat w ciężkiej gatunkowo Drodze do piekła. Najnowsza powieść – Radykalni. Terror, pierwsza część cyklu Radykalni – to thriller political fiction, podejmujący niezwykle trudny i kontrowersyjny temat radykalnego islamu. To książka o miłości, stracie, bólu i cierpieniu. I nienawiści, która często kwitnie powoli i niepostrzeżenie, ale zawsze prowadzi nas w otchłań zła.
Nooo stary dobry Brudny w formie! Miało być sielankowo...a wyszło jak zwykle! Historia meega wciągająca. Końcówka czytana na bezdechu! Uwielbiam i czekam na więcej!
Czy koszmary mogą mieć twarz? Lubisz zagłębiać się w umysły m0rderców?
Sięgając po „Markiza”, czyli dziewiąty tom serii o Igorze Brudnym autorstwa Przemysława Piotrowskiego, spodziewałam się mocnego kryminału. Jednak już od pierwszych stron poczułam, że ta historia niesie ze sobą coś więcej niż tylko kolejną brutalną sprawę do rozwiązania. To opowieść o złu, które nie zawsze krzyczy - czasem jest ciche, metodyczne i skryte pod maską normalności.
Tym razem Igor Brudny i Julia Zawadzka próbują zrobić coś, co w ich życiu wydaje się wręcz niemożliwe - odpocząć. Wyjeżdżają na Hel, chcąc zostawić za sobą przeszłość i choć na chwilę złapać oddech. I nawet zaczynałam wierzyć, że chwila oddechu jest im dana. Jednak jeśli znasz tę serię, to wiesz doskonale, że spokój w świecie Brudnego trwa bardzo krótko.
We wraku jednego z okrętów zostaje odnalezione ciało młodej kobiety, a wraz z nim pojawia się ktoś, kto zaczyna snuć historię o koszmarze dziejącym się na półwyspie. Brudny i Zawadzka próbują trzymać się z dala od sprawy, zostawiając ją policji z Trójmiasta. Problem w tym, że morderca ma zupełnie inne plany I w tym momencie zaczyna się prawdziwa gra.
Gra, w której zasady ustala ktoś, kto doskonale wie, jak manipulować ludźmi. Ktoś, kto nie zabija tylko dla samego aktu przemocy, ale dla spektaklu, kontroli i psychologicznej dominacji. Autor ponownie udowadnia, że potrafi stworzyć antagonistę, który budzi niepokój nie tylko tym, co robi, ale przede wszystkim tym, jak myśli. Czytając „Markiza” miałam wrażenie, że napięcie narasta z rozdziału na rozdział jak nadciągający sztorm nad Bałtykiem. Najpierw czułam lekki niepokój, potem zrobiło się duszno, a w końcu nadszedł moment, w którym wszystko wybuchło z pełną siłą.
To, co szczególnie mocno mnie uderzyło w tej części, to emocjonalny ciężar historii. Autor nie oszczędza bohaterów - ani fizycznie, ani psychicznie. Są momenty, w których naprawdę czułam złość, niedowierzanie i napięcie tak duże, że trudno było odłożyć książkę choćby na chwilę.
Oczywiście nie brakuje schematów charakterystycznych dla tej serii. Brudny nadal przyciąga chaos jak magnes, a jego życie przypomina nieustanne pole minowe. Ale paradoksalnie to właśnie jest częścią uroku tej historii. Bo kiedy sięgasz po kolejną część, wiesz, że dostaniesz intensywną, brutalną i emocjonalną jazdę bez trzymanki.
Czy „Markiz” jest najlepszą częścią całej serii? Myślę, że dla wielu czytelników może być jedną z mocniejszych. Szczególnie jeśli ktoś lubi kryminały, w których oprócz śledztwa liczy się też psychologiczna gra między bohaterem a przeciwnikiem. Ja podczas lektury kilka razy łapałam się na tym, że myślałam „Nie… autor tego chyba nie zrobi”. A jednak robił. I właśnie dlatego tak trudno było mi się oderwać od tej historii.
Już od pierwszych stron książki zostajemy wciągnięci w mocną historię, która sprawia, że nie wiesz co masz myśleć. Wiele wątków, które jednocześnie łączą się i nijak do siebie nie pasują, sprawiają, że nie mogłam oderwać się od niej. To jak jednocześnie wszystko tutaj ma sens i się ze soba łączy, jest zwykłym mistrzostwem. Naprawdę jeden z lepszych kryminałów!
A jeśli chodzi o postać samego Brudnego to aż miło patrzeć na jego przemianę bohatera od pierwszej powieści. Dalej jest tym twardym, zimnym i nieustraszonym policjantem, a jednocześnie kochającym partnerem, który jest gotów zabić, aby jego Julii nie spadł włos z głowy. Takiego nadkomisarza Brudnego lubię najbardziej.
Coraz większa sympatia pałam też do Mściwoja, który jest skutecznym policjantem, dobrym człowiekiem i najlepszym przyjacielem na jakiego Igor i Julka mogli zasłużyć.
Nie mogę się doczekać kontynuacji tej serii, a znając Piotrowskiego na 10 część przeszukuje coś fenomenalnego.
No i to był powrót starego dobrego Brudnego. dzieje się dużo, dużo podłych rzeczy, rzeczy wręcz odrażających ale to właśnie tu lubimy
brudny jak zwykle w swoim świecie, typ faceta "tylko ja tknij to cię z@biej" ale to prosty chłop. swoją drogą nie dziwne się bo Julka znowu musiała dostać rykoszetem chociaż nawet nie miała być zaznajomiona z tą sprawą...
Szkoda, że nie czytałam jej nad morzem bo miałoby to taki świetny klimat, gdybym siedziała z ksiazka wieczorem na plaży
Kolejna bardzo dobra część serii Seria z Igorem Brudnym autorstwa Przemysława Piotrowskiego. Autor wyraźnie powrócił na właściwe tory po bardzo słabej odsłonie 7. części - „Anubis”. Już zazdroszczę tym, którym ta książka wpadnie w ręce podczas urlopu nad polskim morzem. 🌊🌞
P.S. Było morze, były góry, to teraz czekam na Mazury. ☺️🏕️