Jesień w Boulder City przynosi nie tylko zmieniające się liście, ale też powrót nielegalnych wyścigów samochodowych.
Dla osiemnastoletniej Grace Green sztuka jest zarówno sposobem na wyrażenie siebie, jak i schronieniem przed szarą codziennością. W obliczu licealnych problemów i presji ze strony otoczenia malowanie przynosi ukojenie niemożliwe do znalezienia nigdzie indziej.
Dziewczyna nie potrafi zrozumieć swoich rówieśników, którzy wręcz z chorobliwą ekscytacją śledzą nocne wydarzenia, narażając się na niebezpieczeństwo. Podczas gdy ich karmi adrenalina i żądza wygranej, ona czuje jedynie niechęć do ryku silników co sezon odbierających miasteczku jego spokój.
Nawet jej jednak nie umyka fakt, że w Boulder City pojawia się nowy zawodnik, Cole River. Chłopak szybko zyskuje rozgłos, wygrywając wyścig za wyścigiem, lecz wyraźnie stara się trzymać na uboczu. Wzbudza on zarówno zainteresowanie, jak i niepokój. Tajemniczy i charyzmatyczny, wyróżnia się spośród innych uczestników nie tylko umiejętnościami, ale też nieprzewidywalnym temperamentem.
Kiedy ich drogi się przetną, nic nie będzie już takie samo.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: NieZwykłe 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫: Maria Kosecka 𝐊𝐚𝐭𝐞𝐠𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐰𝐢𝐞𝐤𝐨𝐰𝐚: 16+ 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: ★★☆☆☆
• 𝐰𝐬𝐩𝐨𝐥𝐩𝐫𝐚𝐜𝐚 𝐫𝐞𝐤𝐥𝐚𝐦𝐨𝐰𝐚 @wydawnictwoniezwykle •
,,– Nie lubię koszmarów.
– To musisz się przyzwyczaić, bo ja stałem się jednym z nich."
Niestety, ale "Whispers of victory" okazało się moim kolejnym zawodem tego roku. Już minęło dość sporo czasu, odkąd skończyłam tę powieść, a wciąż jedyne, co odczuwam myśląc o niej, to irytacja.
Fabuła nie była ani trochę wciągająca. Zbędnych opisów było tu tak dużo, że miałam ochotę skupić się na dialogach, niż po raz setny na czytaniu o tym, w co się bohaterowie ubierają, czy jak się malują. Jednakże nawet dialogi nie odratowały książki, a wręcz dołożyło minusów.
Bohaterowie również nie skradli mojego serca. Rozumiem, że nastolatkowie nie zawsze zachowują się odpowiednio, ale tutaj nie mogłam ich znieść. Ciągłe imprezy, dziecinne i irytujące zachowania. Na dokładkę relacja głównych bohaterów... zero chemii, głębszych emocji czy przyciągania.
W moim odczuciu, mimo tego, że książka nie należy do najkrótszych, miałam wrażenie, że wszystko było tu płytko potraktowane. Nawet motyw wyścigów, który zapowiadał się świetnie wypadł przeciętnie. Niby gdzieś się cały czas przewija, a jednak ani trochę nie wzbudza ciekawości. Wielka szkoda, bo bardzo lubię wątek wyścigów i tęsknie za czasami, kiedy były popularne w książkach, dlatego liczyłam na coś lepszego.
Po opisie było widać, że zamysł na fabułę bardzo ciekawy, ale niestety wykonanie nie do końca wyszło. Ja nie mogę wam polecić tej historii, ale mimo wszystko gratuluję autorce wydania!!
Nie chce nikogo urazić tą recenzją, ale dawno żadna książka aż tak bardzo mnie nie zawiodła, a przede wszystkim nie zmęczyła.
Szanuję autorkę, bo wiem że napisanie książki to ogrom czasu, jednak napisanie dobrej książki to drugie tyle.
W moim odczuciu ta książka nigdy nie powinna wyjść z wattpada. Ta historia to sklejka różnych memów i tekstów z internetu połączona z oklepanymi już motywami. Oklepane motywy też można fajnie rozegrać i nadać im świeżości, oczywiście znam wiele takich książek, które niejednokrotnie dostały ode mnie pięć gwiazdek, jednak tutaj tego zabrakło.
Fabuła praktycznie się nie rozwija, nic się nie dzieje, a dostajemy mnóstwo zbędnych opisów czynności, ubioru, makijażu i otoczenia. Rozumiem, że to też ważne, ale osobiście nie lubię jak opisy zajmują trzy czwarte fabuły.
Książki zazwyczaj czyta się dla rozrywki, niektóre przekazują różne wartości i powinny być dobrym kierunkowskazem dla czytelnika. „Whispers of Victory” nie ma dla mnie ani tego ani tego. No chyba, że świetna rozrywką dla niektórych będą ciągłe imprezy nastolatków z liceum, głupie pomysły i zero konsekwencji. Te zachowania nie prowadzą nawet do żadnego morału.
Bohaterom trochę można wybaczyć, bo nastolatkowie zachowują się różnie, ale wykreowanie tego świata mi się po prostu nie podobało. Przytoczę taki przykład, który najbardziej rzucił mi się w oczy i nie mogłam go znieść. Mianowicie wątek z wyborami szkolnymi. Z Filipa zrobiono typowego błazna szkolnego, nastolatek może mieć głupie pomysły, ale przyzwalanie mu na to przez nauczycieli i rodziców to już co innego. Nie będę tu spojlerować, bo może ktoś zechce przeczytać, ale według mnie to było żałosne, że jeden chłopak ustala sobie zasady, a wszyscy mu przyklaskują.
Bohaterowie i ich czyny były tak prymitywne i dziecinne, że czasem musiałam odłożyć książkę, bo nadmiar tego mnie przytłaczał. W ich zachowaniach nie czułam ani głębi, ani emocji, przyciągania czy większego zaangażowania. Relacje i znajomości czułam jakby były naciągane, i to wszystko było płytkie.
Opis sugeruje nam, że Boulder City słynie z nielegalnych wyścigów samochodowych, jednak jest to wątek bardzo zaniedbany i pominięty. To tylko w teorii miało potencjał na świetną książkę.
Ta historia zaskoczyła mnie jednym. Po opisie i okładce spodziewałam się czegoś WOW, a dostałam nudnĄ opowieść, którą ciężko było mi skończyć i to było dla mnie naprawdę zaskakujące, bo bardzo dawno nie oceniłam tak nisko żadnej książki.
Jestem zdania, że każdy powinien sam wyrobić sobie opinię na temat książek, bo gusta czytelnicze są różne, więc może dla Was ta książka będzie mile spędzonym wieczorem.
3.5/5 ⭐️ well, przyjemnie się to czytało, chooociaż czegoś mi tu brakowało ale jak na debiut? jest naprawdę okej bardzo dobrze wykreowani bohaterowie! ogromny plus jak dla mnie, przede wszystkim główna bohaterka
zakończenie mocno zaintrygowało, czekam na kolejny tom! napewno będę chciała po niego sięgnąć
odnosiłam wrażenie, że w pewien sposób wróciłam się do czasów " saf " 🥹 •••••••• " w grzechu tkwi obietnica, w obietnicy nadzieja na powrót "
"- śnij o mnie grace - nie lubię koszmarów - to musisz się do nich przyzwyczaić bo ja stałem się jednym z nich "
" jesteś i na zawsze pozostaniesz moim najpiękniejszym rozdziałem " 🥀🖤🌃
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją Whispers of victory, czyli debiutu Marii Koseckiej. To książka, która bardzo mnie zaciekawiła już na samym początku, głównie dlatego, że jest to debiut. Zawsze zwracam na nie szczególną uwagę, bo bardzo często potrafią pozytywnie zaskoczyć. Dodatkowo zainteresowały mnie motywy tej historii, dlatego też bardzo dziękuję za możliwość współpracy przy tym tytule.
Mam wobec tej książki naprawdę mieszane uczucia. Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy mi się podobała, czy nie. Właściwie… podobała mi się, ale miała kilka istotnych minusów, które momentami mocno przeszkadzały mi w czytaniu. Jednak uważam ten debiut za bardzo udany.
Chciałabym zacząć od bohaterów, bo to zdecydowanie jedna z mocniejszych stron tej książki. Szczególnie przypadła mi do gustu główna bohaterka - Grace. Została wykreowana bardzo realistycznie i autentycznie. Jest po prostu zwykłą nastolatką - nie jest wyidealizowana, nie jest przesadnie pewna siebie, dramatyczna ani „zbyt jakaś”. Ma swoją pasję do sztuki, swoje emocje i swoją normalność, która sprawia, że naprawdę łatwo się z nią utożsamić. I właśnie to jest w niej świetne.
Sama bardzo mocno odczuwałam jej emocje, rozumiałam je i wiedziałam, skąd się biorą, co jeszcze bardziej wciągało mnie w historię. Bardzo doceniam też to, jak autorka poruszyła wątek sztuki - choć osobiście chciałabym, żeby był on jeszcze bardziej rozwinięty. Uwielbiam, kiedy książki pokazują proces tworzenia i emocje, które się z nim wiążą, bo to coś pięknego i niestety często pomijanego. Tutaj naprawdę czuć, że autorka to rozumie i potrafi to przelać na papier.
Pozostali bohaterowie również są dobrze wykreowani, a relacje między nimi wypadają bardzo naturalnie - rozwijają się spokojnie, bez przesady, co zdecydowanie działa na plus.
Problem pojawia mi się związany z głównym bohaterem… nie jestem pewna co o nim sądzić. Z jednej strony jest ciekawy, zabawny a nawet wręcz magnetyczny i mocno związany ze światem nielegalnych wyścigów, co dodaje mu charakteru. Z drugiej potrafił mnie niesamowicie irytować.
Były momenty, kiedy był kochany i naprawdę dało się go lubić… a chwilę później zachowywał się jak totalny cham - chłodny, nieprzyjemny i miałam go niesamowicie dosyć. I to wybijało mnie z rytmu, nie byłam pewna czy to celowy zabieg czy może coś poszło nie tak z tworzeniem tego bohatera… Zastanawiałam się nawet, czy Grace na pewno powinna w ogóle utrzymywać z nim relację, bo zdecydowanie bardziej polubiłam jego przyjaciela - Alexa, który wydaje się po prostu lepszym człowiekiem.
Jeśli chodzi o relację głównych bohaterów to powiem tak, czuć między nimi chemię. I to jest ogromny plus, bo nie zawsze tak bywa w romansach. Tutaj naprawdę widać, że autorka potrafi budować napięcie i emocje. Problem polega jednak na tym, że… ja im nie kibicowałam. I mam wrażenie, że to bardziej wynika z mojego odbioru Cole’a niż z samego sposobu napisania tej relacji.
Mimo że początek książki momentami mnie zastanawiał i nie wszystko mi się w nim podobało, później historia zdecydowanie się rozkręca i wypada o wiele lepiej. Bo niestety początek był dla mnie naprawdę ciężki do przebrnięcia. Nie wciągnął mnie i wydawał się dość schematyczny.
Motyw nielegalnych wyścigów jest bardzo popularny i tutaj nie zrobił na mnie większego wrażenia. Do tego dochodzą różne motywy i sytuację które są już dobrze znane i brakuje mi czegoś nowego. Mogę śmiało powiedzieć, że bardziej zaciekawił mnie rozwój relacji bohaterów a wyścigi były gdzieś w tle. I to jest właśnie coś, co sprawia, że ta książka jest dla mnie jednocześnie fajna… i irytująca. Z jednej strony podobało mi się wrócenie do klimatu nielegalnych wyścigów i imprezującej młodzieży to był ogromny trend, szczególnie w okolicach 2023/24 roku, więc miało to w sobie nutę nostalgii. Z drugiej jednak strony przez to, ile takich historii już powstało, ta wypada trochę słabiej na tle innych. Nie jest zła, absolutnie, ale brakuje jej czegoś świeżego, czegoś, co wyróżniło by ją bardziej.
Dodatkowo uważam, że same wyścigi mogłyby być lepiej rozwinięte. Są obecne w fabule i pojawiają się też w opisie książki, ale ich rola mogłaby być większa. Nie chodzi o to, żeby były w każdym rozdziale, ale żeby miały mocniejsze znaczenie fabularne, więcej powiązań, napięcia, może plot twistów.
Na pewno warto też wspomnieć o dużej ilości nawiązań do internetu i memów. I niestety one się powtarzają. Na co dzień taki humor naprawdę mi się podoba, ale w książce działa to inaczej. Kiedy widzę te same schematy kilka razy, przestaje to być zabawne, a zaczyna być męczące. Miałam wrażenie, że momentami jest to wstawione trochę na siłę, co wybijało mnie z historii.
Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny. Lekki, płynny, dzięki czemu książkę czyta się szybko. Narracja pozwala łatwo wejść w głowy bohaterów i poczuć ich emocje. Gdyby nie powtarzające się teksty i te kilka momentów, które wybijały mnie z rytmu, odbiór byłby jeszcze lepszy.
Podsumowując, jest to naprawdę udany debiut, którego autorce serdecznie gratuluję. Widać w nim ogromny potencjał. Mimo mieszanych uczuć książka w pewnym sensie bardzo mi się podobała i jeśli pojawi się kolejny tom, na pewno po niego sięgnę. Jestem ciekawa dalszych losów bohaterów i liczę na to, że kolejna część będzie jeszcze lepsza. Bo czuję, że ta historia naprawdę ma potencjał… na pełne pięć gwiazdek.
„Whispers of Victory” autorstwa Marii to debiut, który zdecydowanie wyróżnia się na tle innych - przede wszystkim pod względem stylu i samego sposobu prowadzenia historii. Widać, że autorka ma bardzo dobre wyczucie języka i pomysł na swoją twórczość, choć sama książka nie jest pozbawiona pewnych niedociągnięć.
Największym plusem tej powieści jest styl pisania. Jest lekki, płynny i bardzo przyjemny w odbiorze, dzięki czemu książkę czyta się szybko i bez większego wysiłku. Wszystko jest napisane w naturalny sposób - bez przesady i sztuczności. Opisy są dobrze wyważone, a narracja prowadzona tak, że łatwo wejść w tę historię. Jak na debiut, naprawdę robi to duże wrażenie i pokazuje potencjał autorki na przyszłość.
Główna bohaterka - 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 - została przedstawiona w sposób bardzo realistyczny - jest „normalna” w najlepszym możliwym znaczeniu tego słowa. Nie jest wyidealizowana ani przesadnie dramatyczna, co sprawia, że łatwo się z nią utożsamić. Jej reakcje są spójne z sytuacjami, w których się znajduje, a emocje, które przeżywa, wydają się szczere i zrozumiałe. Szczególnie pięknie został ukazany jej związek ze sztuką - malowanie obrazów to dla niej coś więcej niż pasja, to jej cały świat, sposób wyrażania siebie i radzenia sobie z rzeczywistością. Opisy związane z tworzeniem, emocjami towarzyszącymi sztuce oraz jej znaczeniem w życiu bohaterki są niezwykle plastyczne i poruszające, co dodaje historii dodatkowej głębi i wrażliwości.
Znacznie więcej można powiedzieć o chłopaku - 𝐂𝐨𝐥𝐞 𝐑𝐢𝐯𝐞𝐫 - bo to właśnie on wzbudził u mnie najwięcej mieszanych emocji. To bohater, który miał ogromny potencjał, ale finalnie wypadł dość nierówno. Z jednej strony jest przedstawiony jako ktoś charyzmatyczny, pewny siebie i mocno związany ze światem wyścigów - i to naprawdę widać w jego zachowaniu, podejściu do życia i relacjach z innymi. W tych momentach potrafi przyciągać uwagę i wydaje się interesującą, wielowymiarową postacią. Z drugiej strony jego charakter jest bardzo niespójny. Jego zachowanie potrafi zmieniać się z rozdziału na rozdział - raz jest uroczy i wręcz magnetyczny, a za chwilę staje się chłodny, opryskliwy. Problem w tym, że te zmiany nie zawsze są dobrze uzasadnione, przez co trudno zrozumieć jego motywacje. Przez to bardzo ciężko było mi się z nim w jakikolwiek sposób związać jako czytelnikowi. Nie wzbudził we mnie ani większej sympatii, ani ciekawości. Brakowało mi głębszego wejścia w jego emocje, przemyślenia czy powody, dla których zachowuje się w taki, a nie inny sposób.
To wszystko niestety mocno wpłynęło na relację między głównymi bohaterami. Ponieważ Cole sam w sobie był trudny do uchwycenia, ich wspólna historia również traciła na wiarygodności. Kompletnie nie czułam między nimi chemii - brakowało napięcia, emocji i takiego naturalnego przyciągania. Ich relacja wydawała się płaska i momentami wręcz obojętna, przez co trudno było się w nią zaangażować.
Największe wrażenie zdecydowanie robi jednak nasz Alex, który w pewnym sensie przejmuje kontrolę nad narracją i prowadzi historię swoją obecnością. Jest to bohater niezwykle wyrazisty, charyzmatyczny i magnetyczny - jego obecność od razu przyciąga uwagę czytelnika. To postać, która nie tylko uzupełnia fabułę, ale wręcz ją napędza. Jego charakter, sposób bycia oraz relacje z innymi bohaterami nadają historii głębi i uśmiechu na twarzy. Totalnie stałam się nową fanką jego.
Motyw wyścigów samochodowych zapowiadał się bardzo ciekawie, ale finalnie wypadł raczej przeciętnie. Niby jest obecny i ważny dla fabuły, ale nie wywołuje większych emocji. Brakuje adrenaliny, dynamiki i tego „czegoś”, co sprawiłoby, że te sceny były naprawdę ekscytujące.
Jeśli chodzi o fabułę, jest ona spójna i logiczna, ale momentami niestety dość rozwlekła. Tempo bywa nierówne i przez sporą część książki miałam wrażenie, że niewiele się dzieje. Brakuje bardziej wyrazistych momentów, które podkręciłyby akcję i utrzymały napięcie na wyższym poziomie.
Na duży plus zasługuje natomiast relacja głównej bohaterki z ojcem. To jeden z cieplejszych i bardziej poruszających wątków w całej książce. Jest przedstawiona w bardzo naturalny sposób i wprowadza do historii sporo emocji oraz autentyczności.
Podsumowując, „Whispers of Victory” to debiut z dużym potencjałem i bardzo dobrym stylem, ale jednocześnie książka, która mogłaby być bardziej emocjonalna i dynamiczna.
To dobra propozycja dla osób, które lubią lekkie, spokojniejsze historie, ale jeśli ktoś szuka silnych emocji i wyraźnej chemii między bohaterami, może poczuć lekki niedosyt. Mimo wszystko jestem ciekawa kolejnych książek autorki, bo potencjał zdecydowanie tam jest.
🌹 Whispers of Victory to historia osiemnastoletniej Grace, która uwielbia sztukę i kocha malować obrazy. Jej spokojne i poukładane życie ulega zmianie w dniu, w którym wybiera się na nielegalne wyścigi samochodowe. Tam poznaje nowego, tajemniczego zawodnika - Cole'a Rivera, który ratuje ją przed policją, jednocześnie odmieniając jej życie na zawsze.
🏁 Nielegalne wyścigi, art girl, he fell first, grumpy x sunshine, kłamstwa - czyli przepis na idealną książkę. Styl pisania Marysi jest lekki i przyjemny, a zarazem sprawia, że tę historię się chłonie. Każda emocja i każde wydarzenie opisane było tak, że czułam je nie tylko w głowie, ale i w ciele. Moje serce szczególnie skradł humor, którego w Whispers nie brakuje. Nawet nie wiecie jak bardzo śmiałam się podczas jej czytania, szczególnie dzięki Alexowi.
❤️ Fabuła była cudowna i wciągająca. Jednocześnie autorka idealnie łączyła spokój i dynamikę wydarzeń. Spokój, czyli sztuka i malarstwo było autentycznie i ciekawie napisane. Zaś dynamika nielegalnych wyścigów to niosąca się adrenalina i napięcie, czyli coś, co absolutnie uwielbiam. Akcja dzieje się jesienią co dodatkowo dodaje charakteru tej otoczce.
🌹 Grace to bohaterka, którą bardzo szybko polubiłam. Jest spokojna, wrażliwa a zarazem silna. Sposób, w jaki traktowali ją przyjaciele sprawiał, że czuła się odosobniona i niezrozumiana, a to sprawiało, że jeszcze bardziej się z nią związywałam. Na szczęście poznała Cole'a i Alexa, którzy rozświetlili jej codzienność. Jej sposobem na ucieczkę od rzeczywistości jest sztuka i malowanie co podkreśla jej delikatną naturę.
🏁 Cole to bohater, który od samego początku najbardziej mnie intrygował. Czułam ekscytację, gdy go poznawałam. Mimo że na pierwszy rzut oka wydaje się gburem to, gdy tylko się go pozna po prostu się przepada. Skrywa on w sobie coś wyjątkowego co przyciąga uwagę. Jego przyjaźń z Alexem była piękna. Te dwa przeciwieństwa idealnie się w niej dopełniały.
❤️ Relacja pomiędzy głównymi bohaterami rozwija się powoli. Nie jest idealna, ale to właśnie podkreśla jej naturalność. Bohaterowie popełniają błędy, postępują zbyt pochopnie, ale przecież tak właśnie wygląda życie. Cole skradł moje serce. Jego skryta wrażliwość i drobne gesty w kierunku Grace były rozczulające. Przy okazji nie mogę nie wspomnieć o świetnej relacji Grace i jej taty. To idealny przykład zdrowej rodzinnej więzi, której często brakuje mi w książkach.
🌹 Ta historia pokazuje, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, czasami to czego unikamy może okazać się nowym, pięknym etapem. Uczy, że nie należy pochopnie oceniać ludzi, bo to, co najpiękniejsze kryje się w ich wnętrzu i przypomina, że czasem warto pozwolić sobie zaryzykować, bo może to zapoczątkować coś wyjątkowego.
🏁❤️🌹 𝑾𝒉𝒊𝒔𝒑𝒆𝒓𝒔 𝒐𝒇 𝑽𝒊𝒄𝒕𝒐𝒓𝒚 to książka, która pochłonęła mnie już od pierwszych stron i nieważne, ile razy ją przeczytam wciąż będę odczuwać to samo. To idealna propozycja na jeden wieczór, która otuli was komfortem, akcją i niesamowitym humorem.
❤️ Na koniec mam jeszcze kilka słów do Marysi 🫶🏻 Kocham tę książkę całym sercem, już na Wattpadzie skradła moje serce i sprawiła, że moje myśli ciągle wokół niej krążyły. Tak naprawdę 𝑾𝑶𝑽 to dla mnie coś więcej niż książka – to mój dom. Jeszcze raz dziękuję Marysia, kocham cię 🥹❤️🩹
Jesienne wieczory mają w sobie specyficzny rodzaj melancholii, który sprawia, że szukamy historii potrafiących nas otulić niczym ciepły koc, ale i dostarczyć odrobiny emocji. Kiedy w moje ręce trafiła książka „Whispers of Victory” miałam nadzieję na literacką podróż, która połączy wrażliwość artystyczną z brawurą nielegalnych wyścigów. Jako czytelniczka, która ceni sobie emocjonalne historie o młodych dorosłych, podeszłam do tej lektury z dużym entuzjazmem, licząc na powiew świeżości w gatunku Young Adult. Moje ostateczne wrażenie po lekturze to poczucie, że otrzymałam poprawną, nastrojową opowieść, która choć potrafi wzruszyć, porusza się po bardzo dobrze znanych koleinach literackich schematów. Akcja powieści przenosi nas do Boulder City, miasteczka, które wraz ze zmieniającymi się kolorami liści staje się areną dla nocnych, niebezpiecznych wyścigów. W samym centrum tego hałaśliwego świata poznajemy Grace, artystkę, dla której malarstwo jest jedynym sposobem na ucieczkę przed szarością i niezrozumieniem otoczenia. Jej bezpieczny azyl zostaje naruszony, gdy w okolicy pojawia się tajemniczy Cole River. To właśnie moment, w którym drogi malarki i charyzmatycznego kierowcy się przecinają, staje się punktem zapalnym dla całej historii, zmuszając bohaterkę do wyjścia ze swojej strefy komfortu. Analizując tę historię, muszę przyznać, że Grace to postać, którą polubiłam niemal od pierwszej strony za jej upór i sposób, w jaki wyraża siebie poprzez sztukę. Jej wewnętrzne konflikty i poczucie osamotnienia w świecie goniącym za adrenaliną wydały mi się bardzo autentyczne i bliskie wielu młodym osobom. Z kolei Cole River został wykreowany jako klasyczny, mroczny bohater z tajemnicą, co z jednej strony buduje napięcie, ale z drugiej sprawiało, że jego postać momentami wydawała mi się nieco zbyt przewidywalna. Autorka porusza w książce ważne motywy poszukiwania własnej tożsamości, kojącej mocy pasji oraz budowania zaufania, robiąc to językiem prostym, a jednocześnie pełnym emocjonalnego ładunku. Chociaż akcja toczy się wokół szybkich samochodów, to sercem książki pozostają uczucia i subtelna relacja, która rodzi się między bohaterami.
Pod względem gatunkowym „Whispers of Victory” to typowa, solidna przedstawicielka nurtu Young Adult, która czerpie garściami z motywu przyciągających się przeciwieństw. Jeśli w Waszych czytelniczych sercach jest miejsce na historie w klimacie serii „Fast & Furious” zmieszanej z delikatnością literatury YA, to z pewnością poczujecie się tutaj jak w domu. Jest to lektura bezpieczna, która zadowoli fanów gatunku, choć dla bardziej wymagającego czytelnika może okazać się zbyt mało odkrywcza.
Podsumowując moje spotkanie z tą powieścią, za jej największy atut uważam niesamowitą, atmosferę Boulder City oraz bardzo plastyczne opisy malarskiego świata Grace, które niemal czułam na własnej skórze. To, co mnie nieco rozczarowało, to pewna schematyczność i zachowania bohaterów, które momentami wydawały się zbyt mocno osadzone w gatunkowych kalkach, przez co brakowało mi elementu zaskoczenia.
[współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niezwykłym - opinia własna] 5,5/10⭐️ „Whispers of Victory” to debiutancka książka Marii Koseckiej, pierwsza część serii „Fractured”. Podpięłabym ją pod kategorię New Adult, lekką, mroczną nutą. Absolutnie nie jest to dark romans, nie ma tutaj scen o charakterze seksualnym, jest przeznaczona dla osób w wieku 16+. Czytając tą pozycję poczułam się znowu jak nastolatka przeglądająca wattpada po nocach i zdałam sobie sprawę, że jednak opowiadania tam napisane dość mocno odbiegają od książek doświadczonych autorów. Zamysł był naprawdę dobry: nielegalne wyścigi samochodowe oraz chłopak i dziewczyna z dwóch różnych światów, które się zderzają tworząc chaos. Naprawdę miałam ochotę na tą historię! Bardzo pozytywnie się nastawiłam i niestety czuję się zawiedziona. Główna bohaterka - Grace - jest zdecydowanie moją ulubioną postacią, o dziwo, mimo młodego wieku, większość jej decyzji jest przemyślana, raczej twardo stąpa po ziemii, ogromną wartością jest dla niej rodzina, ceni sobie również swoich przyjaciół. Jej jedynym minusem jest to, że mimo swojej upartości nie potrafi postawić na swoim, daje sobą pomiatać i nie docenia sama siebie. Natomiast jej „przyjaciele” to coś, co stało mi na przeszkodzie, aby płynnie przebrnąć przez tą książkę. Dawno, naprawdę DAWNO nie spotkałam się z tak irytującymi bohaterami. Dosłownie w żadnej sytuacji nie liczą się ze zdaniem Grace, są egoistyczni, zawsze myślą tylko o sobie i błagam niech oni już po prostu otwarcie powiedzą, że jej nie lubią i dadzą jej spokój. Co do fabuły - byłam pewna, że będzie się ona opierała na relacji głównych bohaterów - liczyłam nawet na jakieś enemies to lovers… A tu ani enemies, ani lovers bo Cole i Grace spotkali się dosłownie kilka razy, za każdym razem prowadzili płytkie dialogi i w sumie niczego się o sobie nie dowiedzieli. Jednak to nie przeszkadza chłopakowi w tym żeby stwierdzić, że jest w dziewczynie zakochany po uszy i nie może przestać o niej myśleć. Kolejnym minusem są rozwlekł opisy ubioru bohaterów, a nawet etapy robienia makijażu - tępię to w każdej książce i nigdy nie przestanę bo nic nie zanudza i nie denerwuje mnie bardziej niż to. Ale muszę wspomnieć o jednym bardzo dużym plusie - relacji z rodzicami. Dziewczyna ma z nimi tak cudowną więź, a oni są po prostu wzorowymi opiekunami i stanęli by na głowie żeby ich córce niczego nie brakowało i żeby czuła się najlepiej na świecie. W mojej głowie ta historia miała naprawdę duży potencjał, w szczególności dlatego, że jest debiutem, a ja baaardzo lubię po nie sięgać, między innymi dlatego, że można się naprawdę pozytywnie zaskoczyć. Historia Grace i Cole’a zrobiła się ciekawa tak naprawdę dopiero w epilogu. No i dlatego mam dylemat… z jednej strony jestem ciekawa jak to się dalej potoczy, z drugiej nie wiem czy dam radę znieść płytką relację głównych bohaterów i irytujące postaci poboczne. W tym wypadku jeszcze sama nie wiem czy sięgnę po drugą część.
Grace to artystyczna dusza, ukojenie daje jej malowanie które jest dla niej sposobem wyrażania siebie. Cole to kompletne przeciwieństwo Grace. Chłopak jest nieprzystępny, nieprzyjemny i zamknięty w sobie. Czyli jednym słowem zapowiada się ciekawa historia o dwóch kompletnie różnych charakterach.
Bohaterowie? Momentami było ich tak wielu, że zaczęłam się gubić, ale im bardziej w fabułę tym coraz bardziej rozpoznawałam kto jest kim. I muszę szczerze przyznać, że to w jaki sposób jej przyjaciele odnosili się do Grace nie rozumiem dlaczego się z nimi przyjaźniła.
Motyw wyścigów samochodowych jak sugeruje opis to coś czego zdecydowanie brakuje na rynku wydawniczym aby został dobrze przedstawiony i poprowadzony. Pierwsza scenach trwała zaledwie chwilę czyli to co już wiedziałam to zostało opisane a nie mam w tej kwestii wiedzy. Spodziewałam się czegoś więcej, jednak zawiodłam się w tej kwestii pomimo tego, że ten wątek powracał nam kilka razy w książce.
Nie mogłabym przejść obojętnie obok relacji Grace z jej rodzicami. Było to naprawdę urocze, ale i tak rozczulające, aby mieć tak dobry kontakt z rodzicami.
No i oczywiście przechodzimy do punktu kulminacyjnego czyli do relacji pomiędzy głównymi bohaterami. Jest burzliwa, wybuchowa, ale rozwija się niesamowicie powoli. I zapowiadałoby się dobrze, gdyby oboje nie zachowywali się w dziecinny sposób i ciągle się ze sobą kłócili nie potrafiąc się porozumieć. Rozumiem zamysł autorki, że chciała aby ich relacja rozwijała się powoli, jednak po skończeniu całej historii mam wrażenie, że zachowują się tak jak na początku książki.
Tak szczerze to byłam zmęczona po połowie tej historii. Zakończenie mnie zaciekawiło, więc może sięgnę po kolejną część tylko i dlatego, aby przekonać się jakie będzie jej zakończenie.
☆RECENZJA☆ ♧Tytuł: Whispers of Victory ♧Autor: Maria Kosecka ♧Cykl: Fractured ♧Tom: Pierwszy ♧Wydawnictwo: Wydawnictwo NieZwykłe
♡ “Whispers of Victory” to historia osiemnastoletniej Grace Green, która odnajduje ukojenie w sztuce, która pozwala jej uciec od problemów. Nie rozumie fascynacji rówieśników nielegalnymi nocnymi wyścigami samochodowymi. Wszystko zmienia się, gdy w mieście pojawia się tajemniczy Cole River, który szybko zdobywa rozgłos. Jego obecność budzi zarówno ciekawość, jak i niepokój. Gdy ich drogi się przecinają, siar Grace zaczyna się zmieniać.
♡ “Whispers of Victory” to pierwszy tom cyklu “Fractured” autorstwa Marii Koseckiej, który jest także debiutem autorki, w którym poznajemy losy Grace i Cole’a. Sięgałam po tę książkę z ciekawością i trochę liczyłam, że dostanę namiastkę klimatu czasów, gdzie strasznie długo przesiadywałam na wattpadzie, bo tego typu historie mi się właśnie z nim kojarzą, ale już od pierwszych stron miałam spory problem, żeby choć trochę wciągnąć się w tę historię. Momentami miałam ochotę odłożyć tę książkę i do niej nigdy nie wracać.
♡ Cieszę się, że postanowiłam dać jej szansę i dobrnąć do setnej strony, ponieważ to był przełom. Wtedy zaczęłam czytać z coraz większym zainteresowaniem i w końcu się wczułam. Styl pisania zdradza, że jest to debiut. Nie jest on zły, ale czasami coś mi w nim nie grało i brakowało spójności. Widzę jednak potencjał i myślę, że przy kolejnych książkach może być naprawdę super. Sama w sobie historia okazała się całkiem przyjemna, mimo wcześniejszych kłopotów. Nie była wybitna ani szczególnie zapadająca w pamięć, ale miała kilka momentów, które były całkiem interesujące i angażujące.
♡ Znajdziecie tu: kłamstwa, on przepada pierwszy, nielegalne wyścigi, dziewczyna, która kocha sztukę, paczkę przyjaciół, grumpy x sunshine. Na pewno chcę sięgnąć po kolejny tom, aby sprawdzić jak potoczą się dalsze losy Grace.
Jest to debiut Marii i nastawiałam się na niego naprawdę bardzo dobrze i nie ukrywam, że pierwsze rozdziały były naprawdę świetne i wciągnęłam się w książkę tak mocno, że oderwanie się od niej było wyjątkowo ciężkie.
Jednak im dalej szłam w las to Grace i Cole mnie tak zaczęli irytować, że momentami głowa bolała mnie tak niemiłosiernie, że nie umiałam pójść dalej. Alex i ojciec Grace to chyba były jedyne postać, przez które faktycznie pojawiał mi się uśmiech na ustach i chciałam ciągnąć to dalej, ale jak mam być z wami szczera to jak na debiut, ta książka faktycznie była dopracowana, pomijając oczywiście Kelly i Philipa, oh zgrozo, gdybym ja miała takich przyjaciół, to bardzo szybko bym się ich pozbyła, bo z kimś takim nie da się wytrzymać nawet 5 minut. To jak ta dwójka była fałszywa to się, aż w głowie nie mieściło…
Nie powiem, że nie bo na samym końcu, byłam zdenerwowana na wszystkich po kolei i najbardziej szkoda zrobiło mi się Bogu ducha winnej Grace, Cole od początku był chamem i prostakiem, ale to, co później napisał do niej Alex, zbiło mnie totalnie z tropu i trochę się pogubiłam w historii? Mieliśmy perspektywę Grace i ona zobaczyła coś konkretnego na instagramie pewnej dziewczyny, a kiedy przeszliśmy na perspektywę Cole, to właściwie tak jakby go tam nie było??? Chyba trochę się pogubiłam w faktach 😭
Nie zmienia to faktu, również, że czekam na kolejny tom, matko boska, tak się nie kończy historii, jak ja mam teraz zasnąć ze świadomością, że nie wiem, co będzie dalej!? Mimo mojej niechęci do głównych bohaterów jestem giga ciekawa, co będzie dalej i o zgrozo jak będzie trzeba, to nawet przeczytam to na wattpadzie.
Whispers of victory to historia, która wciąga od pierwszych stron i zostaje w głowie czytelnika na długo po zakończeniu. Nie mogłam się od niej oderwać, bo cały czas coś się działo i nie dało się tutaj nudzić. Akcja jest idealna. Ani za szybka, ani za wolna. Nic nie dzieje się tu z przypadku, a każdy wątek ma swoje znaczenie i zostaje w odpowiednim momencie wyjaśniony.
Bardzo dużym plusem jest styl pisania autorki. Jest lekki, przez co nawet nie czułam kiedy skończyłam tą książkę. Do tego dochodzi humor, który totalnie mnie kupił. Szczerze, dawno się tak nie śmiałam przy książce. Żarty nie są wymuszone ani niezręczne, tylko po prostu są autentycznie zabawne, co jeszcze bardziej zbliżyło mnie do bohaterów i czułam jakbym to ja z nimi tam była i wszystko przeżywała.
I właśnie bohaterowie… Totalnie się w nich zakochałam. Relacja Grace i Cole’a to zdecydowanie coś, co najbardziej mnie wciągnęło. Nie jest szybka ani przesadzona. Rozwija się spokojnie krok po kroku. Wszystko między nimi buduje się stopniowo. Nic nie dzieje się nagle ani na siłę, co sprawia, że ta relacja wydaje się prawdziwa, a nie wymuszona. Najbardziej podobało mi się to napięcie między nimi. Niewypowiedziane słowa i drobne gesty, które znaczą więcej niż mogło się wydawać.
Ale warto też uwzględnić Alexa, który od razu mnie kupił swoim poczuciem humoru i charakterem. To jedna z tych postaci, które od razu kradną uwagę tam gdzie się pojawiają. Ma w sobie ogrom spokoju a zarazem szaleństwa i właśnie za to go pokochałam.
Wątek nielegalnych wyścigów to jest coś o czym warto wspomnieć. Jest poprowadzony naprawdę dobrze i nie był tutaj „na siłę”. Kiedy czytałam fragmenty z wyścigami czułam tą adrenalinę i ryzyko, ale jednocześnie nie przytłoczyło to całej historii. Nie robiło to tylko za tło, ale za ważny element, który wpływał na bohaterów i urozmaicał książkę.
Bardzo podobało mi się też to, jak Marysia prowadziła całą historię i budowała jej klimat. Są tu spokojniejsze jak i bardziej emocjonalne momenty, ale też sceny pełne napięcia i adrenaliny. Dzięki temu książka nie jest monotonna i cały czas coś się dzieje przez co nie mogłam oderwać się od książki
tytuł: Whispers Of Victory (Fractured #1) autor: Maria Kosecka wydawnictwo: NieZwykłe kategoria wiekowa: 16+ moja ocena: ∞
Na samym początku chciałabym podziękować Marysi oraz wydawnictwu za zaufanie – współpraca z wami to czysta przyjemność❤️ ⋆✴︎˚。⋆⊹₊⟡⋆
„Whispers Of Victory” to historia młodych ludzi, którzy wchodząc w dorosłość wykorzystują ostatnie lata swojej młodości.
Boulder City z pozoru spokojne miasto w stanie Nevada, jednak po zmroku budzi się w nim życie pełne adrenaliny.
Nielegalne wyścigi po jakimś czasie wracają na pierwsze strony gazet, a młodzież wymyka się z domów, aby doświadczyć niezapomnianych wrażeń.
Grace Green jest właśnie jedną z tych nastolatek. Uczęszcza do szkoły średniej, w której uczy się bardzo dobrze, a w wolnym czasie maluje obrazy oraz spędza czas z rodziną oraz przyjaciółmi.
To właśnie z Kelly i Philipem kocha chodzić na wyścigi pełne wrażeń i ekscytacji.
Podczas jednego z nich pojawia się nowy zawodnik – Cole River. Chłopak, który pojawia się znikąd wzbudza zainteresowanie mieszkańców miasta – w tym naszej grupki przyjaciół.
Historia od początku owiana aurą tajemniczości, w której od pierwszych stron zadajemy sobie pytania, na które nie dostajemy natychmiastowej odpowiedzi. Po czasie, jednak w „Whispers Of Victory” zaczynamy odczuwać komfort i względny spokój, co było dość niespodziewane zważając na rozpoczęcie historii.
Pióro Marysi jest bardzo lekkie, płynne i przyjemne. „Whispers Of Victory” się pochłaniaaaaa, a kiedy trzeba odłożyć książkę, nie opuszcza ona twojej głowy. Historia z długimi opisami, które kocham, napisana tak przyjemnym piórem autorki z idealnie wykreowanymi bohaterami trafia prosto w serce!
Grace Green – bardzo polubiłam się z główną bohaterką. Czuję, że większość z nas może się z nią utożsamiać – pełna energii i życia, ale ze swoimi problemami, którymi nie do końca chciała i lubiła się dzielić. Wolała dusić je w sobie, kiedy natłok myśli ją przytłaczał odcinała się i uciekała w malowanie.
Cole River – chłopak, którego z początku się bałam. Nie wiedziałam czego się spodziewać, a mój obraz jego postaci z początku nie kreował się dobrze, jednak po czasie zrozumiałam, że to właśnie ten bohater, za którym tęskniłam i którego od jakiegoś czasu szukałam. Owiany tajemnicami i emocjami, które dusi głęboko w sobie.
Myślę, że mogę poświęcić też trochę czasu na bohaterów pobocznych:
Alex Lane – zdecydowanie mój faworyt. Pełen energii i optymizmu, był promyczkiem całej paczki. Wiecznie było go dużo, a jak wpadał na jakieś pomysły był niezastąpiony!
Kelly i Philip – bohaterowie, których mam wrażenie ciężko lubić… Ich świat kręci się wokół nich. Kiedy oni potrzebowali czegoś od Grace – ona zawsze była dla nich oparciem, kiedy jednak role się odwróciły, wszystko inne było dla nich ważniejsze.
Historia, która podczas czytania wciąga w świat, który po przeczytaniu nie daje o sobie zapomnieć! Jeśli lubisz motywy nielegalnych wyścigów oraz tajemnic, które sam próbujesz rozwiązać koniecznie sięgnij po „Whispers Of Victory”!!🖤
Mam nadzieję, że tak jak ja również pokochacie paczkę z Boulder City!!