Traktował swoje nowe życie z wyjątkową delikatnością. Wiedział, jak jest ulotne, jak bardzo przypomina mgłę, a nie coś solidnego. W każdej chwili mogło się skończyć…
Kiedy masz wszystko, możesz stracić wszystko. A im wyżej się wspinasz, tym boleśniejszy bywa upadek. Czy będąc na szczycie, Zawieszeni w końcu odważą się spojrzeć w dół i zobaczyć, jaka była cena ich sukcesu? Podobno każdy ją płaci, czasem po prostu rachunek ma odroczony termin płatności.
Koda w świecie muzyki oznacza koniec — ostatni akord, który wybrzmiewa dłużej niż pozostałe, zamyka całość i nie pozostawia złudzeń. I tego właśnie będziecie tutaj świadkami… pewnego końca świata.
7 część Zawieszonych jest końcem pewnej epoki - tak jak 4 był zakończeniem liceum, tak ten jest zakończeniem pewnego etapu w życiu bohaterów. Dla Oliego i Kuby jest to tom, w którym przekraczają kolejny etap swojego uczucia - nie owijając w bawełnę to ten tom jest zdecydowanie +18 pod względem scen erotycznych. Tak, jak w poprzednich tomach eksploatowali część uczuciową, tak tutaj bardziej fizyczną. W tej części mamy też powrót Stefana, który nie bardzo radzi sobie z poczuciem samotności i tego, że dla nikogo nie jest wystarczający. Czy Kuba i Edi pomogą mu w podbramkowej sytuacji i jak to wpłynie na Oliego? Emi tymczasem wydaje się być jednocześnie pewna siebie i totalnie zagubiona w swoim życiu. I zamiast szukać oparcia w zaufanych osobach, szuka go w Leoni, który sam potrzebuje pomocy. W drugiej części książki mamy dużo skoków między kolejnymi wydarzeniami - bardziej niż na uczuciach i przeżyciach bohaterów skupiamy się na pojedynczych wydarzeniach z życia bohaterów, które doprowadzają do zaskakującego finału tej części. I powiem wam szczerze nie wiem jak ocenić ten tom bez oceniania kolejnych części, które są jeszcze przede mną. Bo jeśli mam ocenić to, co wydarzyło się w tym tomie to naprawdę nie wiem do czego to doprowadzi! Zaufam procesowi i poczekam na dwa finałowe tomy.
Takie 4,5⭐ Standardowo bez rollercoasteru emocji nie mogło się obyć, jednak tym razem byłam na to jakoś lepiej przygotowana. Przez całą książkę towarzyszyło mi poczucie wiszącego nad głową bohaterów fatum i po raz kolejny okazało się, że moja intuicja nie zawodzi. Koda w muzyce oznacza koniec utworu, tutaj koda jest zwiastunem końców świata bohaterów, mniejszych i większych. Sława powoli okazuje się niewygodna, a brak ostrożności zbiera żniwa. W tej części Toli wchodzi na nowe wody w swojej relacji, Edi walczy z coraz dokuczliwszą potrzebą bliskości, a EMI wciąż próbuje dojść do ładu ze swoimi demonami. Jednak było trochę za szybko. Zabrakło mi tych opisów emocji, z których ta seria jest znana. Mam wrażenie, że kilka wątków zostało potraktowanych trochę po macoszemu, a szkoda. Jednak zgaduję, że ich szersze rozwinięcie powróci w kolejnych tomach.
Książkę czytałam w ramach współpracy rrcenzenckiej z Wydawnictwem Videograf i Wydawnictwem Brats.
Dziękuję wydawnictwu Videograf za możliwość przeczytania tej książki.
To moje kolejne spotkanie z tą serią. Po raz kolejny autorka rozwala emocjonalnie. Kiedy nasi bohaterowie będą mieli wytchnienie?
Mamy tutaj przedstawione bardzo ważne tematy. I tak np orientacja seksualna, hejt i piractwo internetowe. Wszystkie te tematy zostały mocno podkreślone. Orientacja seksualna, to temat tabu mimo mijających lat. Pokazuje, jak często powielamy obraźliwe epitety i mówimy: "to tylko słowa". Zapominamy, że słowa są bardziej krzywdzące niż nóż. Hejt. Ten to chyba jest od zawsze. A w erze internetu, to tym bardziej. Ludzie niestety nie myślą, a powiedzenie "prawdy", to w ich mniemaniu jest najważniejsze. Niemniej małe ale, która osoba powie to samo face to face? Najlepiej ukryć się po drugiej stronie monitora i udawać, że jest się kimś ważnym. Piractwo internetowe, to problem od wielu lat. Mam nieco podzielone zdanie w tej sprawie. Z jednej strony, to okradnie autora, a z drugiej... Jak widzi się te wysokie ceny, to się temu niestety nie dziwię... Jak sami widzicie, jest tu co analizować.
Za to zakończenie, to mam dosłownie ochotę "kogoś" udusić. Choć się spodziewałam, że nie będzie długo cukierkowo w ich relacji, ale... I tak się jednocześnie zasmuciłam i wkurzyłam. Mam nadzieję, że jeszcze będzie dobrze. Oby... Jestem bardzo ciekawa, co też autorka w kolejnych częściach ma jeszcze dla nich przygotowane.
Czy polecam? Oczywiście. To historia, która uczy, uświadamia i pozwala spojrzeć na świat z różnych perspektyw.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Po prostu nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje. Czasami boimy się, bo coś nam przypomina o strachu, ale to nie znaczy, że to coś samo w sobie jest straszne."
"- Kuba, wszystko w porządku? - Tak, Oli... po prostu nie sądziłem, że kiedykolwiek... - Zobaczysz peni*a? Będąc gejem? – zaśmiał się a jego ciało zaczęło się rozluźniać. - Bardzo śmieszne. Chodzi mi o ciebie, że kiedykolwiek będę mógł..."
"Oliwier zmrużył oczy. - To dobrze, de*ilu, bo musiałbym cię własnoręcznie wykopać z grobu, żeby ci wyp****olić. Zabraniam ci umierać, rozumiesz?! - Oliwier uderzał go raz po raz. - Oli... - Nie „oliuj" mi tutaj. Chciałeś mi to zabrać... zanim jeszcze bym mógł... chciałeś mnie tego pozbawić."
"Nigdy nie wiadomo, kogo się spotka. W końcu wielką miłość można spotkać nawet przy obieraniu kartofli."
"To wszystko, co na co dzień szaleje i próbuje się wydostać na zewnątrz, ta cała burza się uspokaja."
"Zamiast zakończenia Potwory Kiedy jestem sam Wchodzę w taki stan Dobrze go już znam Ciągle jest ten sam Kiedy śnię, to wiem, że to nie dzieje się Koszmar zbliża się Na jawie Nie we śnie Prawdę ukryć chcę Nie jestem twoim snem Potwór budzi się Nie pytaj, skąd to wiem Nie wiem, gdzie schować cię Nie wiem, gdzie schować się On ciągle gdzieś tu jest Patrz, właśnie budzi się Nie wiem, gdzie schować cię Nie umiem obronić cię On ciągle gdzieś tu jest To we mnie budzi się Kiedy poczujesz go, to za późno już Musisz uciekać teraz Musisz się schować znów Nie wiem, gdzie schować cię Nie wiem, gdzie schować się On ciągle gdzieś tu jest Patrz, właśnie budzę się."
"Nikt nie jest tylko jedną cechą. Zawsze jest więcej. Więcej warstw. Więcej ukrytego, niż na wierzchu. Tego, no co trzeba czekać, do czego trzeba mieć cierpliwość, na co trzeba sobie zasłużyć"
Znacie pojęcie kaca książkowego? Kiedy długo po lekturze historia siedzi w głowie i nie możecie się z nią pożegnać i pogodzić, żeby móc przeczytać kolejną? To posłuchajcie o siódmym tomie mojej ulubionej serii "Zawieszeni"
Przeczytałam krótko po premierze, ale długo się zbierałam, żeby opisać co czułam po lekturze. Bo jak ubrać w słowa złość, złamane serce i coś co kolokwialnie można określić „WTF just happend??”? Zacznę od cytatu: “Te wszystkie rzeczy nie miały znaczenia, kiedy byli razem. Na scenie. Kiedy byli jednością, kiedy do siebie pasowali. Znaleźli swój rytm, swoje miejsce, swój dom, który był bardziej domem niż cokolwiek, co znała. Każda solówka, każde przekomarzanie się Jakuba i Oliwiera, na które ludzie po prostu czekali, stało się częścią ich koncertów. I ten pierwszy raz, kiedy ktoś w tłumie zaśpiewał ich utwór”. Widzicie to? Zawieszeni podbijają sceny. Już nie są tylko mało znanym bandem który supportuje sławy. Mają swoich fanów, którzy przychodzą na koncerty dla nich. Wspinają się na szczyt. Cieszą się tym, i doceniają, ale zapominają, że w tym całym szołbizie nie każdy życzy im dobrze, a prywatność to fikcja. „Koda w świecie muzyki oznacza koniec — ostatni akord, który wybrzmiewa dłużej niż pozostałe, zamyka całość i nie pozostawia złudzeń. I tego właśnie będziecie tutaj świadkami… pewnego końca świata". Trudno pisać o kolejnym tomie, bez spoilerów, więc krótko: miłość kwitnie – Oli i Kuba w własnej orbicie, Edi zaczyna odczuwać brak drugiej połówki i bliskości, Emi walczy z upiorami które wracają i nie dają o sobie zapomnieć, na scenę wkracza Stefan (😍). Ta historia mnie przeczołgała emocjonalnie i nie mogę uwierzyć, że na ósmy tom musimy czekać tyle miesięcy. Potrzebuję wiedzieć co dalej, tak jak tlenu. Nina, zmiotłaś mnie z planszy, rozwaliłaś tatuaże. Jak tak można? Szacun! "Po prostu nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje. Czasami boimy się, bo coś nam przypomina o strachu, ale to nie znaczy, że to coś samo w sobie jest straszne." Kochani, czytajcie Zawieszonych, bo to najlepsza seria jaka się ukazała od dawna.
To już moje siódme spotkanie z ekipą „Zawieszonych”. Czy ich znacie? Jeśli tak to super, jeżeli nie, to polecam. Problemy ludzi, którzy wchodzą w dorosłość po zdaniu matury. Marzenia, które powoli zaczynają się ziszczać i co za tym idzie samodzielność już praktycznie bez nadzoru rodziców. Życiowe wybory. Złe, takie sobie, dobre czy bardzo dobre? Ich jako zespołu i ich jako samodzielnych jednostek. Problemy z wyborami. Naciski ze strony producentów, którzy niekoniecznie chcą dobrze dla jednostki. Koncerty, nowe trasy. Większe grono odbiorców i nauka tego co wolno powiedzieć a co należy zataić. Flesze, niepochlebne artykuły. Hejt i uwielbienie. To wszystko i wiele więcej w „Kodzie”. Emocje gonią emocje. Te, które czujemy podskórnie już od pierwszego tomu oraz nowe, za które niekoniecznie chcemy dziękować autorce. Na serio! Totalny rollercoster, którym miałam ochotę po ostatniej stronie rzucić o ścianę a książki dla mnie to świętość! Zatem kolejne perypetie Oliwiera, Edwarda, Emilii i Jakuba za mną i nie będę pisała nic więcej aby nie ujawniać szczegółów oprócz tego, że mam wrażenie iż, ten tom rozbroił mnie emocjonalnie jak żaden z wcześniejszych. Nina, obserwuję Cię i mam nadzieję, że wrócisz na właściwe tory... Ty już wiesz jakie.