Historia Setha i Ollie z fenomenalnej hokejowej serii autorstwa Ewy Remek!
Kiedy trzeba prosić o pomoc własnego wroga…
Po powrocie do kariery hokejowej Seth Montgomery znajduje się w najtrudniejszym momencie życia. Kolejny sezon w barwach Minnesota Wildcats kończy się porażką, a on doskonale wie, że to na nim spoczywa ciężar tej klęski.
Presja sportowa, bezsenność i toksyczna relacja z wymagającymi rodzicami sprawiają, że Seth staje się zamknięty w sobie, chłodny i skrajnie obojętny wobec świata. Jednocześnie, ze względu na rodzinne układy i oczekiwania medialne, zostaje zmuszony do poprawy wizerunku – musi zacząć publicznie się pokazywać i udawać kogoś, kim nie jest.
Wtedy na jego drodze ponownie pojawia się Ollie Cade – dziewczyna pełna radości, empatii i wewnętrznego światła, pracująca w fundacji Ice Kids i prowadząca na co dzień zajęcia z dziećmi.
Choć początkowo Seth traktuje ją jak wroga i unika kontaktu, w końcu – zdesperowany – prosi o pomoc.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Ledwo widzę na oczy, łzy spływają mi po całej twarzy. Czytanie tej książki zajęło mi sporo czasu, ale prawda jest taka, że po prostu nie miałam odwagi jej kończyć, nie chciałam się z nimi żegnać. Każda kolejna strona była dla mnie jednocześnie piękna jak i bolesna, bo wiedziałam, że zbliżam się do końca historii, która tak bardzo mnie pochłonęła.
Nie potrafię ubrać w słowa tego, jak bardzo pokochałam tych bohaterów. Oni żyli we mnie, stali się dla mnie kimś więcej niż tylko literkami na papierze.
Ten kto jeszcze nie czytał książek Ewy proszę sięgnijcie po nie jak najszybciej obiecuję, że się nie zawiedziecie.
Czytanie czwartej części moich ulubionych hokeistów zajęło mi dużo czasu, tylko przez to, że nie chciałam się z nimi rozstawać, bo to uniwersum na powrót przywróciło moją miłość do romansów hokejowych.
Z początku chcę zwrócić uwagę na świetne przedstawiony motyw grupmy i sunshine. Bohaterowie byli sowimi przeciwieństwami, a każdy z nich idealnie wpasowywał się w ramy gbura czy słoneczka. Uwielbiam dobroć i radość, która biła od Ollie jej nastawienie, ale też bardzo doceniam stopnień gburowatego Setha, który często jest ciężki do towarzystwa.
Bohaterowie w tym tomie mierzą się z poważnymi problemami, a sama historia jest zdecydowanie bardziej poważniejsza i bolesna w porównaniu do poprzednich części, u mnie łzy były gwarantowane, choć nie brakowało tutaj również momentów gdy nie mogłam przestać się śmiać.
Autorka ma lekkie pióro, i dobrą płynność w tworzeniu czy to relacji romantycznej, ale też przechodzenia do różnych etapów książki, które potrafią wzbudzić skrajne emocje.
Sama relacja bohaterów rozwija się powoli, jest wiele zgrzytów pomiędzy nimi, bo oboje mają sobie wiele do zarzucenia, lecz to właśnie u drugiej osoby mogą odnaleźć wsparcie, liczyć na wysłuchanie, zrzucić z siebie problemy.
Nie pamiętam kiedy podczas czytania czułam tak silną niechęć do jakiejkolwiek postaci, która towarzyszyła mi tutaj, rodzice głównego bohatera i ich manipulacje i działania były dla mnie niezwykle uciążliwe.
Ta seria ma specjalne miejsce w moim sercu, każdy tom skrywa w sobie wiele karteczek z moimi ulubionymi fragmentami, choć „For our Future” ma ich zdecydowanie najwięcej, nie patrząc na ilość stron, gdyż ta część urzekła mnie najbardziej.
Czuje się jakby mnie emocjonalny walec rozjechał. To było bardzo wzruszające i piękne. Jak ja mam sie po tej książce pozbierać? Takiego książkowego kaca to nie miałam chyba nigdy. Nie wiem co więcej napisać, bo nadal przeżywam ją...
Super było! Liczyłam w tej serii na dużą dawkę humoru i rozrywki i się nie zawiodłam. Miałam przeczucia, że ta część z Sethem zostanie moją ulubioną, bo jego postaci już mnie zainteresowała w pierwszym tomie. Podobało mi się jego backstory i że to zachowanie miało swoje logiczne uzasadnienie. Jego postać ogólnie była najlepiej napisana ze wszystkich, miała w sobie dużo więcej głębi niż pozostali. Sama fabuła była też przyjemna, bo to slowburn, więc stopniowo się na siebie otwierali i bardzo pasowało to do Setha i Ollie, ona też była bardzo słodka. Na pewno przeczytam następne książki autorki.
Są serie stworzone po prostu do słuchania w audio. I ta jest jedną z nich. Dobór lektorów miał tutaj ogromne znaczenie, ale przede wszystkim same dialogi są napisane tak, że aż chce się ich słuchać, zamiast tylko je czytać.
💚„For Good Luck” było dobre, ale jeszcze nie wyróżniało się aż tak na tle innych hokejówek.
🩷„For The Cheer” poruszało trudniejszą tematykę i nie wszystko trafiło do mnie w stu procentach, ale Beck okazał się bohaterem, z którym w prawdziwym życiu dogadałabym się bez problemu.
💙Prawdziwa miłość do tej serii zaczęła się dla mnie przy „For Your Love”. Grace i jej siła. Rory i jego przypadłość przedstawiona z ogromną delikatnością i wyczuciem. Ich dojrzała relacja totalnie mnie kupiła.
💛No i gwóźdź programu, czyli „For Our Future”. Seth to bohater, który przeszedł chyba największą przemianę w całej serii. Wzbudzał we mnie wszystko: od nienawiści, przez współczucie i litość, aż po absolutną miłość. Z niebezpiecznego grizzly stał się pluszowym misiem zakochanym bez pamięci w Ollie. A Ollie? Chodzący promyk słońca. Razem byli duetem idealnym. Dojrzałość, zrozumienie i komunikacja - na tym opierała się ich relacja, dlatego okazała się tak silna. Seth troszczył się o Ollie, dbał o nią, ale to właśnie Ollie jest prawdziwą superbohaterką tej historii, bo pokazała Sethowi jak powinno wyglądać prawdziwe życie i co to właściwie jest dom i rodzina.
I znowu pojawił się temat choroby, z którą wcześniej nie spotkałam się w książkach. Co ciekawe, dwie osoby z mojej pracy również się z nią zmagają, więc bardzo szybko domyśliłam się, o co chodzi. Tym bardziej doceniam, z jaką delikatnością i wyczuciem zostało to przedstawione, zwłaszcza że to schorzenie potrafi dawać bardzo wstydliwe objawy.
Postacią, która łączyła wszystkie tomy, był oczywiście trener Collins. Od pierwszej części był moim absolutnym ulubieńcem. Jego teksty zostają w głowie na długo i serio, Ewa… nigdy nie wybaczę Ci tego, jaki los mu napisałaś.
Te epilogi. Te listy. Ta końcówka… Nie mogłam przestać płakać. I właśnie tak powinny kończyć się serie. Po takim zakończeniu mogę spokojnie spać, wiedząc, że moi ukochani bohaterowie dostali swoje „długo i szczęśliwie”.
Na pewno jeszcze nieraz wrócę do tej serii i do tych bohaterów. A teraz nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać na deszcz. 🤭☺️
Nie ukrywam, że bardzo czekałam na ten tom. Od pierwszej części w której Seth ukazał się jako "ten zły" byłam ciekawa jego historii, bo widziałam, że to jak on się zachowuje to tylko maska i w głębi skrywa w sobie coś więcej, więc bardzo chciałam odkryć co takiego. No i się doczekałam.
Mimo że ten tom jest czwarty w kolejności, możecie go czytać bez znajomości wcześniejszych tomów, bo każda część ma innych głównych bohaterów.
Naprawdę dobre spędziłam czas z tą historią, zresztą chyba nie muszę nawet tego mówić, bo jestem wielką fanką książek Ewy, a i tym razem Ewa spisała się na medal w pisaniu tego tomu. Tak samo jak we wcześniejszyvy częściach, w tym tomie również się zatraciłam i z ciekawością oraz zaangażowaniem śledziłam historię głównych bohaterów.
Na początku ich relacja była slown burn, czego w sumie oczekiwałam po tym tomie, patrząc na jego grubość. A jak już o grubości mogę, to mimo że tą książkę mi się naprawdę dobrze czytało, to trochę przytłaczała mnie jej grubość i chwilami miałam wrażenie, że posuwam się do przodu dość wolno. Ale jeśli jesteście miłośnikami grubasków, to będzie to dla uczta.
Patrząc właśnie na grubość tej książki spodziewałam się, że historia będzie przez cały czas naprawdę slown burn, ale w pewnym momencie mam wrażenie, że dynamika tej relacji dość mocno przyspieszyła, a liczyłam, że trochę bardziej rozłoży się w czasie, bo w końcu było wiele stron do wykorzystania. Jednak nie uważam tego za żadną wadę tej książki, to bardziej moje przemyślenia.
Jeśli lubicie łapiące za serce i nostalgiczne zakończenia serii, to końcówka tej książki totalnie was zachwyci, a może i doprowadzi do łez. Na końcu tego tomu mamy perspektywę wszystkich bohaterów z wcześniejszych części, które opowiadają ich przyszłość. Było to naprawdę wzruszające i poruszyło mnie w ten pozytywny, nostalgiczny sposób.
Aż trochę przykro się zrobiło, że to koniec tej serii, będę za nią naprawdę tęsknić, bo zajęła w moim sercu szczególnie miejsce i będę do niej wracać myślami. Jednak pociesza mnie świadomość, że dostaniemy jeszcze spin-off tej serii, więc to jeszcze taki koniec końców.
Kocham tę książkę. Po prostu kocham. To zdecydowanie mój ulubiony tom całej serii i jedna z tych historii, które zostają w głowie jeszcze długo po skończeniu.
Największym plusem jest dla mnie sposób prowadzenia relacji. Wszystko rozwija się naturalnie, powoli i bez pośpiechu. Autorka pozwala czytelnikowi przeżyć wszystkie sceny razem z bohaterami. Rozmowy, wspólnie spędzony czas, budowanie zaufania, poznawanie siebie nawzajem. Wszystko zostało pokazane, a nie tylko wspomniane, czyli to co bardzo cenie w książkach.
Uwielbiam Setha. Uwielbiam jego charakter, jego historię i to, jak został napisany. Tak samo pokochałam Ollie. Bardzo często się z nią utożsamiałam i widziałam siebie w niej.
Ogromnie poruszyły mnie również wątki poboczne. Związane np. z rodziną Setha oraz trenerem drużyny.
Dawno żadna książka nie wywołała u mnie tylu emocji. Końcówka kompletnie mnie zniszczyła. Mega mocno płakałam.
Epilogi? Genialne. I jeszcze te dodatkowe fragmenty po nich. Możliwość zobaczenia dalszych losów bohaterów z poprzednich części była idealnym domknięciem całej serii i sprawiła, że ta historia uderzyła jeszcze mocniej.
Jest to ewidentnie mój ulubiony tom serii. Sama seria również ma miejsce w moim sercu.Kocham wszystkich bohaterów z tego uniwersum i to jaką rodzine stowrzyli. Nie mogę doczekać kolejnych książek.
„For Our Future” to kolejna z historii, która z pozoru ukazuje proste życie młodych ludzi ale okazuje się czymś dużo bardziej emocjonalnym i ruszającym serce.
Poznajemy bardziej w tym tomie Setha, który zmaga się z ogromną presją, porażkami i własnymi problemami. Jest zamknięty w sobie, momentami chłodny i trudno go polubić od razu, ale im lepiej go poznajemy, tym bardziej zaczynamy rozumieć, przez co przechodzi. W początkowych tomach nie wzbudził mojej sympatii. Z kolei Ollie to jego totalne przeciwieństwo. Chodzący promyczek, empatyczna i pełna pozytywnej energii. Do tej książki Ollie wnosi trochę optymizmu dla równowagi, ale relacja tej dwójki nie jest łatwa.
To zdecydowanie książka, która wyciska łzy. Jest dużo ciężkich momentów, ale są tez takie, które dają nadzieję. Całość czytalo mi się cudownie. Jak zawsze historia byla też wciągająca i ciężko było się oderwać.💛
Wiecie co, wszyscy mi mówili, że będę na tym płakać. I ja byłam przy końcówce to byłam z siebie super dumna, że jednak byłam dzielna, ale potem dotarłam do epilogów i rozdziałów dodatkowych i zgadnijcie co. Beczę i nie mogę się uspokoić.
Ta książka to jest przepiękne zakończenie całej serii, Seth jest moim ulubieńcem, a podsumowanie historii, które jest na końcu było potrzebne i kompletnie wzruszające. 😭♥️
Opis od wydawcy: Historia Setha i Ollie z fenomenalnej hokejowej serii autorstwa Ewy Remek!
Kiedy trzeba prosić o pomoc własnego wroga…
Po powrocie do kariery hokejowej Seth Montgomery znajduje się w najtrudniejszym momencie życia. Kolejny sezon w barwach Minnesota Wildcats kończy się porażką, a on doskonale wie, że to na nim spoczywa ciężar tej klęski.
Presja sportowa, bezsenność i toksyczna relacja z wymagającymi rodzicami sprawiają, że Seth staje się zamknięty w sobie, chłodny i skrajnie obojętny wobec świata. Jednocześnie, ze względu na rodzinne układy i oczekiwania medialne, zostaje zmuszony do poprawy wizerunku – musi zacząć publicznie się pokazywać i udawać kogoś, kim nie jest.
Wtedy na jego drodze ponownie pojawia się Ollie Cade – dziewczyna pełna radości, empatii i wewnętrznego światła, pracująca w fundacji Ice Kids i prowadząca na co dzień zajęcia z dziećmi.
Choć początkowo Seth traktuje ją jak wroga i unika kontaktu, w końcu – zdesperowany – prosi o pomoc.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Cytat: „— Przestań się gapić — Nie mogę — Musisz przestać — Nie mogę, Ollie. Nie potrafię przestać na ciebie patrzeć”
Recenzja: 🏒 „For Our future” to czwarty, finałowy tom serii „Thin Ice Games”. Jest to również kolejna książka od Ewy do której piszę recenzję. Jak przy poprzednich częściach, czytałam ją gdy była jeszcze publikowana na Wattpadzie, gdzie całkowicie skradła moje serce. Nie widziałam innej możliwości niż ponowne sięgniecie po nią w papierze i jeszcze raz przeżyć ich historie. W tym tomie poznajemy mężczyznę, który po powrocie do kariery hokejowej znajduje się w najtrudniejszym momencie życia. Kolejny sezon w barwach Minnesota Wildcats kończy się porażką. On jednak doskonale wie, że to na nim spoczywa ciężar tej klęski. Presja sportowa, bezsenność i toksyczna relacja z wymagającymi rodzicami sprawiają, że staje się zamknięty w sobie, chłodny i skrajnie obojętny wobec świata. Jednocześnie, ze względu na rodzinne układy i oczekiwania medialne, zostaje zmuszony do poprawy wizerunku. Musi zacząć publicznie się pokazywać i udawać kogoś, kim nie jest. Wtedy na jego drodze ponownie pojawia się ona. Dziewczyna pełna radości, empatii i wewnętrznego światła, pracująca w fundacji i prowadząca na co dzień zajęcia z dziećmi. Początkowo mężczyzna traktuję ją jak wroga i unika kontaktu, w końcu — zdesperowany — prosi ją o pomoc. Co z tego wyniknie? Czy kobieta będzie w stanie mu pomóc? Czy wcześniejsze wrogość odejdzie w niepamięć?
🏒 Seth Montgomery — główny bohater — to mężczyzna, którego mieliśmy okazję poznać już w poprzednich tomach. Choć wtedy nie był zbyt przyjazny, to i tak w jakiś sposób był powiązany z bohaterami innych części. Na przestrzeni serii dokonała się jego przemiana, której byliśmy świadkami. Aż przyszła pora na jego historię. Po powrocie do kariery hokejowej Seth znajduje się w najtrudniejszym momencie życia. Kolejny sezon w barwach Minnesota Wildcats kończy się porażką. A mężczyzna doskonale wie, że to na nim spoczywa ciężar tej klęski. Presja sportowa, bezsenność i toksyczna relacja z wymagającymi rodzicami sprawiają, że Seth staje się zamknięty w sobie, chłodny i skrajnie obojętny wobec świata. Jednocześnie, ze względu na rodzine układy i oczekiwania medialne, zostaje zmuszony do poprawy wizerunku. Musi zacząć publicznie się pokazywać i udawać kogoś, kim nie jest. I wtedy na jego drodze ponownie pojawia się ona. Olene „Ollie” Cade — bo to o niej mowa — dziewczyna, która jest totalnym przeciwieństwem Montgomerego. Kobieta jest pełna radości, empatii i wewnętrznego światła. Pracuje w fundacji Ice Kids i prowadzi na co dzień zajęcia z dziećmi. Początkowo Seth traktuje ją jak wroga i unika kontaktu. Jednak w końcu, zdesperowany, prosi ją o pomoc. Czy Władca Ciemności da radę dogadać się ze Słonkiem? Czy wcześniejsza nienawiść zostanie zastąpiona innym, równie silnym uczuciem?
🏒 Książka jest pełna genialnych i ikonicznych tekstów. Znajdziemy tu też cudowny humor, trochę tajemnic oraz rozmyślań, które chwytają za serce. Ale pojawiają się również takie, które sprawią, że zabije ono trochę szybciej, roztopi się lub może pęknąć. Podobnie jak pozostałe tomy, ta historia opisana jest w przyjemny sposób, choć porusza bardzo trudne tematy. Choć jest to długa historia, czytało się ją szybko, gdyż zastanawiałam się, jak ich relacja się potoczy. To sprawiło, że przez książkę się płynie, a ja nie wiedząc, w którym momencie, dotarłam do końca. W tym tomie, po raz kolejny, zachwycili mnie sami bohaterowie — zarówno Ollie i Seth, jak i ci z poprzednich tomów. Montgomery pod tą otoczką totalnego gbura, jest całkowicie inną osobą — jest opiekuńczy, troskliwy i szczery. Kocham go z każdy drobny gest, który wykonywał w stronę dziewczyny — było ich całkiem sporo. Za wszystkie rozmowy, za to, że otworzył się przed Olive i podzielił się z historią swojego życia i kariery. Skradł moje serce także przeuroczym przezwiskiem, które nadał dziewczynie i idealnie do niej pasuje. Pokochałam również postacie poboczne — z kilkoma ogromnymi wyjątkami! Bardzo się cieszę, że Ollie i Seth znaleźli siebie, że otaczają się tak wspaniałymi ludźmi. Ta seria jest definicją motywu found family. Znajdziemy go w każdym tomie, jednak w tym ostatnim widać go jeszcze wyraźniej, za co uwielbiam go.
🏒 Ollie i Seth to para, która jest definicją enemies to lovers. Seth od zawsze traktował ją jak swojego wroga i unikał kontaktu. Ona natomiast nie chciała spędzać z nim czasu, gdyż obawiała się kąśliwych uwag i zniszczonego humoru, gdy próbowała z nim rozmawiać. Jednak gdy on dostał polecenie aby poprawić wizerunek, zdesperowany, prosi ją o pomoc. I wtedy wszystko się zmienia. Oni co raz częściej spędzają razem czas, rozmawiają, chodzą na spotkania organizowane w ramach Ice Kids. Między nimi zaczyna coś się rodzić, jednak na horyzoncie pojawiają się tajemnice. On skrywa tajemnicę swojej kariery, ona również ma mały sekret. Wyjawienie ich nie powinno między nimi nic zmienić. Myślę, że nawet może im pomóc.
🏒 Ostatnie rozdziały to walka o własne szczęście. Tajemnice głównych bohaterów zostają ujawnione, a oni chcą żyć na własnych zasadach. W końcowych rozdziałach odrobinę się działo, gdyż bohaterowie właśnie o to szczęście i życie zgodnie ze sobą walczą. Były momenty, w których się śmiałam, ale też takie, gdzie serce się krajało. Pojawiały się również chwile, gdzie rozpływałam się nad tych jak Seth potrafi być uroczy, szczery, bardzo troskliwy i opiekuńczy. Cieszę się, że miałam okazję poznać całą ekipę chłopaków z „Thin Ice Games”, gdyż są oni najwspanialszą rodziną z wyboru, jaką miałam okazję przeczytać. Choć w tym tomie poznajemy historię Ollie i Setha, to mamy okazję między wierszami dowiedzieć się co dzieje się u pozostałych par. A na samym końcu znajdziemy cudowną niespodziankę. I oczywiście najważniejsze pytanie — czy ich historia, jak i cała seria kończy się szczęśliwie? Aby się tego dowiedzieć zachęcam Was do przeczytania „For Our future” od Ewy Remek.
"Jakaś równowaga musi być w tym świecie. Tak, równowaga. Ona i ja to w pewnym sensie ta równowaga"
Tym razem zacznę inaczej - zacytujęsiebie. Na koniec recenzji historii Grace i Rory'ego napisałam, że "czekam aż Ollie - słoneczko rozjaśni mrok Setha" Rozjaśniła! I to jak rozjaśniła!☀️ Ta historia wszystko połączyła, uzupełniła brakujące elementy z poprzednich tomów.
🏒Ten tom należy do Ollie i Setha. Ich historia jest pełna emocji. Ollie jest siostrzenicą trenera Collinsa. Prowadzi także zajęcia w fundacji Ice Kids. W niej Seth i jego kumple mają odkupić swoje winy za pewien incydent z kijami baseballowymi😉 Ta dwójka od samego początku nie pała do siebie sympatią. Ollie ma serce na dłoni, we wszystkich widzi dobro. Seth zaś jest ponurakiem, którego drażni radosne usposobienie dziewczyny. Na prośbę trenera, Ollie ma się dowiedzieć jaka może być przyczyna bezsenności Setha. Brak snu żle wpływa na jego samopoczucie i grę w drużynie. Żeby poznać przyczynę, dziewczyna musi spędzić z Sethem jak najwięcej czasu. Uczestniczyć w każdym aspekcie jego życia. Seth musi odbudować swoją reputację. Przyparty do muru, prosi o pomoc... Ollie.
🏒Ollie to słoneczko. Otwarta, radosna, szczera dziewczyna o dobrym sercu. Zawsze daje z siebie sto procent. Wszędzie jej pełno. Jest też silna i zdeterminowana. Mimo przeciwności stara się nie tracić pogody ducha. Chce być niezależna i samodzielna. Jej empatia i altruizm sprawiają, że nie potrafi odmówić pomocy. Nawet komuś kto od początku jawnie okazuje jej swoją niechęć.
🏒Seth to grumpy level master! Nigdy się nie uśmiecha. Jest arogancki, momentami chamski i oschły. Trudno go lubić. Nikt jednak nie wie jak ogromny ciężar dżwiga na swoich barkach. Jak bardzo chcąc chronić najbliższe mu osoby, jest gotów poświęcić samego siebie. Jest lojalny, opiekuńczy. Choć Ollie działa mu na nerwy już w poprzedniej części można było zauważyć, że dziewczyna wzbudza w nim uczucia, których on sam nie rozumie.
🏒Ich relacja rozwija się powoli. Początki - zgrzyty, kłótnie, docinki. Seth jest uparty, Ollie też. Żadne nie chce odpuścić. On broni się byciem mrukiem, ona atakuje uśmiechem. Z czasem zaczęli się otwierać na siebie. Ollie dawała mu wsparcie, Seth pokazywał jej, że jest wystarczająca.
🏒Rodzice Setha i Grace- o nich to właściwie mogę powiedzieć tylko tyle - 🤬🤬🤬 Ale ich wykreowanie jest doskonałe.
🏒Uwielbiam motyw rodziny z wyboru. Widać to w każdym tomie. Wzajemne wsparcie, pomoc, troska, przyjaźń. Z właściwymi ludźmi wokół nie ma rzeczy niemożliwych!
🏒Trener Collins-ojciec dla każdego z chłopaków. To mój ulubiony bohater całej serii! Widział w nich zawsze dobro!
🏒Dodatek - to emocjonalny rollercoaster. Te listy to po prostu ogrom przeróżnych emocji. Łamią serce, wzruszają i sprawiają, że śmiejesz się w głos. Zazdrosna Grace - uwielbiam!😁
🏒Styl Ewy jest lekki i przyjemny, nacechowany emocjami. Porusza ważne tematy i problemy. Pokazuje je takimi jakie są. Za to uwielbiam jej historie. Za prawdę i emocje, które ze sobą niosą! "Bo każdy zasługuje na to, by być usłyszanym"
Piękna, bolesna historia z ogromnym przesłaniem. Każdemu z nas życzę takiego słoneczka jakim była Ollie dla Setha. Bo jeden bezinteresowny uśmiech czy zwykłe wsparcie potrafią odmienić czyjś dzień a nawet życie.
Za każdym razem, gdy sięgam po ten tom, nie jestem w stanie odłożyć emocji na bok 😭 Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy wzruszyłam się albo wylałam łzy przy tej historii.
Pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy sięgnęłam pierwszy raz po “For Good Luck” i poznałam wtedy Setha. Nie będę ukrywać, początkowo nie znosiłam jego postaci 🙈 Moim usprawiedliwieniem jest to, że Ewa po prostu tak przedstawiła jego osobę, że nie sposób było go polubić na początku 😅 Jednak w tej serii doświadczamy czegoś, co uwielbiam najbardziej w książkach, na przestrzeni wszystkich części mamy okazję obserwować zmiany, jakie zachodzą w bohaterze 🥹
Ten tom jest jednym z najbardziej emocjonalnych (tak, wiem, poprzednie też niejednokrotnie dawały mi powody do płaczu i załamań nerwowych, ale tutaj poprzeczka jest postawiona wysoko), ponieważ poznajemy szczegóły życia Setha, które nie jest tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać. Przy każdej scenie, w której miał gorszy moment, mam ochotę wyjąć swój najmilszy kocyk i nim go okryć, aby ochronić go przed całym złem tego świata 🥺
Jednak w tym wyręcza mnie Ollie, która jest jak promień słońca, rozświetla życie chłopaka i nadaje mu nowych barw ☀️💛 (zwłaszcza w kolorze malinowym 🤭😉). Jej postać zasługuje na największą miłość, ponieważ to ona stawia innych ponad wszystko. Nieważne, co by się stało, jako jedna z niewielu osób nie była w stanie zrezygnować z Setha i walczyła o niego, a raczej o jego dobro.
Nie mogłabym zapomnieć o bohaterach z poprzednich części, którzy pojawiają się równiej i w tym tomie 💚🩷💙 Chłopaki tak szybko dorastają 🥹 aż łezka się w oku kręci.
Jeśli w poprzedniej części znienawidziliście rodziców Setha i Grace, to schowajcie wszystko, co może posłużyć wam za narzędzie zbrodni, ponieważ teraz będziecie chcieli popełnić jedną 😡 Polecam zaopatrzyć się w dużą ilość melisy, bo przyda wam się coś na uspokojenie, ponieważ ciśnienie niejednokrotnie wam się podniesie przez tych okropnych ludzi.
Tak więc przyszedł ten czas, kiedy ponownie kończę tę serię i nie jestem w stanie się z nią pożegnać 🥹 Pewnie lada moment zrobię maraton tej serii 💛 Bo niezmiennie uważam, że jest to jedna z najlepszych serii poświęconych motywowi hokeja, ale nie skupia się ona tylko na tym sporcie. Czytelnik otrzymuje duży nacisk na emocje i wydarzenia, które są bardzo realne, więc dzięki czterem historiom dostajemy pełne wrażeń przygody grupy przyjaciół, którzy grają wspólnie w jednej drużynie hokejowej 🥰
Już nie mogę doczekać się historii Rainera ponieważ ten słodziak jest przesłodki 🤭 No i nie ukrywajmy dzięki niemu Seth’a zaczęło ruszać to, że inni faceci kręcą się wokół Ollie 💛
Seth Montgomery po tym jak jego drużyna hokejowa zakończyła sezon porażką zmaga się z wielkim poczuciem winy i obciążeniem. Zdaje sobie sprawę, że wina w większości leży po jego stronie. Złe zachowania, nałóg, obniżona koncentracja i ciągle problemy ze snem tylko mocniej przyczyniły się do porażki Minnesta Wildcats.
Ollie Cate, choć ma swoje problemy, jest pełna optymizmu i nigdy nie traci nadziei. Od dziecka marzyła o profesjonalnej jeździe na lodzie, jednak los rzucił jej kłody pod nogi. Dziś studiuje i pomaga innym, słabszym. Działa w fundacji Ice Kids, a przy tym pomaga też upierdliwym hokeistom.
Seth i Ollie nigdy nie potrafili się dogadać, hokeista nie chciał współpracować z potrzebującymi dzieciakami, ani pokazać się z lepszej strony. Wszystko zmienia się gdy państwo Montgomery po raz kolejny stawiają Seth'a w sytuacji bez wyjścia i mężczyzna musi prosić o pomoc właśnie Ollie.
Seth Montgomery jest najstarszym hokeistą z grupy bohaterów naszej serii. Jednocześnie jest też bardzo zagubiony, przeszedł bardzo dużo i zdążył zagubić się w swoich problemach, nie chce nikomu zwierzyć się ze swoich trosk, a w tym czasie dodatkowo dostaje kolejne ataki od najbliższych.
Osobą która może wyciągnąć pomocną dłoń do hokeisty jest Ollie Cate, młoda dziewczyna, która również ma wiele problemów. Jednak Ollie jest bardzo otwarta, ona nie boi się zaufać, a także ma w swoim otoczeniu bliskie osoby, którym zawsze może się zwierzyć. W przeciwieństwie do Seth'a zawsze miała wokół siebie rodzinę, która jest dla niej wszystkim.
"For Our Future" to przede wszystkim przemiana naszego głównego bohatera. Seth, którego nie do końca lubimy w poprzednich tomach serii bardzo się tutaj zmienia, choć popełnia też błędy, poznajemy jego perspektywę i dowiadujemy się co siedzi w jego głowie. Ollie to taka bohaterka, która przy tym wszystkim leczy nasze serce, choć nie ma łatwo, naprawdę się nie poddaje.
Mimo, że ta historia jest długa przez nią się płynie. Ewa pisze coraz lepiej i widać w tej historii pasje i uczucia. Dodatkowo te dodateki robią wspaniałą robotę i idealnie dopełniają całość. Jako fanka domkniętych historii nie mogłam sobie lepiej wyobrazić zakończenia całej tej serii. Zdecydowanie Polecam 🔥💛
“Nie wiedziałem, że można znaleźć dom w człowieku. Teraz już to wiem”.
[Współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle ]
☀️Jaka jest Wasza komfort seria? Chłopaki od Ewki to moja definicja komfortu 🫠💛.
☀️Ta książka powinna być sprzedawana w chusteczkami w pakiecie! For Our Future czytałam już na wattpadzie, więc z jednej strony wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Z drugiej - dużo wcześniej wyłapywałam nawiązania, które bolały jeszcze bardziej 😢. ☀️ Ollie to prawdziwe słoneczko - zawsze uśmiechnięta, pogodna, pomocna dla wszystkich. Jednak sama też nie jest w pełni szczęśliwa. Nosi w sobie niepewność i poczucie, że nie jest wystarczająca. Seth to typowy gburek. Nigdy się nie uśmiecha (więc kiedy W KOŃCU nastąpił ten moment 🫠) i stara się nikogo do siebie nie dopuszczać. Jednak pod tą twardą skorupą znajduje się mężczyzna, który dba o tych, których kocha i mocno porusza go niesprawiedliwość życia. ☀️Mamy tutaj połączenie tak różnych bohaterów, którzy finalnie okazują się swoimi idealnymi połówkami. Do tego coś, co strasznie szanuję w książkach Ewki - czyli szczere rozmowy. Bo jak często problemy wynikają z braku komunikacji? Najczęściej. ☀️Nie będę ukrywać, że każda scena z państwem Montgomery doprowadzała mnie do nudności🤢. Przyznajmy to szczerze - są obrzydliwymi ludźmi, którzy nie nadają się na rodziców. ☀️Zakończenie w pewnych kwestiach łamie serce. A epilogi i listy? Myślałam, że zdążyłam wypłakać wszystkie łzy i wtedy weszły dodatki. Każdy chwytający za serce, ale niektóre sprawiały, że serducho znowu rozpadało się na kawałki. ☀️Seria Thin Ice Games to przede wszystkim książki, w których między głównymi bohaterami budowane są zdrowe i piękne relacje. Dla mnie jest to definicja komfortu i perfekcyjny obraz tego, że rodzinę można sobie wybrać - nawet zastępczego ojca. A takie więzi mogą być mocniejsze niż te biologiczne. I tak, znowu płaczę, pisząc to. Jeżeli jeszcze nie znacie chłopaków, to nie wiem co robicie ze swoim życiem 😂
🙂↕️ Miałam takie przeczucie, że historia Setha to będzie to i że polubię się z nią najbardziej i no cóż - nie pomyliłam się. Było słodko, było gorzko, zabrała mnie również w bardziej mroczne miejsca pełne straty, złości i niesprawiedliwości życia.
☀️ Relacja Ollie i Setha była przepiękną, powoli się rozwijającą historią, która od dużej niechęci, poprzez ostrożne zaufanie dotarła do tego, by oboje dojrzeli w sobie coś więcej, a przede wszystkim odważyli się na to. Setha życie do tej pory spowijał mrok i to większy niż przypuszczałam, a Ollie okazała się być prawdziwym słońcem, które przez ten mrok jako jedyne potrafiło się przebić.
🏠 Nie zabrakło oczywiście postaci, które kompletnie wyprowadziły mnie z równowagi, a tutaj naprawdę dali z siebie wszystko, by mnie wkurzyć. W tej książce jest pewna intryga, która jak się okazało szykowała na mnie zasadzkę już od dawna. A jak sobie z tym lepiej poradzić niż z najlepszą found family, jaką bohaterowie mogli razem stworzyć?
🥺 Ta część była nieodkładalna, emocje przepiękne, a końcówka wycisnęła ze mnie tyle łez, że chciałam czytać, a nie mogłam bo nie widziałam liter. Bo Ewa znowu to zrobiła i nie napisała zwykłego romansu, ale poruszyła wiele ważnych kwestii życiowych, zdrowotnych zarówno jak chodzi o ciało i duszę oraz pokazała jak zawsze, jakie powinny być standardy relacji i to nie tylko tych romantycznych.
🤔 Jakiekolwiek wady? Szczerze? Stwierdzam, że jestem ślepa i nic nie widziałam, bo ta historia tak mi się podobała, że mnie one po prostu nie obchodzą w najmniejszym stopniu.
💛 Cieszę się bardzo, że miałam okazję poznać lepiej Setha i Ollie. Końcówka złamała mi serce, a jednak każdy bohater poprzednich tomów dostał tutaj odrobinę swojej przestrzeni, co sprawiło, że to co bolało zostało jednocześnie trochę ukojone. Ale i tak - to trzeba rozchodzić 🥹 Polecam serdecznie sięgnąć po tę serię, a ten tom był cudowny!
Seth to postać którą zapewne wielu czytelników znienawidziło przez to jak zachowywał się w poprzednich częściach, ale gdy bliżej go poznałam dostrzegłam, że tak naprawdę cierpi i to bardzo jednak nie potrafił się przed nikim otworzyć. Ollie z kolei jest niesamowicie radosna, empatyczna i pracuje w fundacji, ponieważ to kocha.
Oboje nie ukrywają, że nie pałają do siebie sympatią jednak zostali dla siebie skazani. Ich częste interakcje sprawiały, że na moich ustach pojawiał się uśmiech. Uwielbiam ten duet. Ona miła a on burkliwy.
Ewa jak zwykle nie zawodzi. Potrafi sprawić, że jej historie czyta się z wielką przyjemnością i z wielkim trudem się od nich odrywa. Buduje relacje oparte na przyjaźni, zaufaniu, ale i miłości. Potrafi doprowadzić całą fabułę do takiej perfekcji, że przy jej historiach odpoczywam, ale jednocześnie doznaję tak wielu skrajnych emocji, że niełatwo jest o nich zapomnieć.
Wyczekiwałam tej historii, bo jest ona ostatnią z tej serii, ale jednocześnie żałuję, że tak szybko się skończyła. Pomimo tego, że historia ma naprawdę kilkaset stron i jest najgrubszą ze wszystkich mam po niej ogromny niedosyt. Uwielbiam każdego z bohaterów i z trudem przeszyło mi się z nimi pożegnać.
Przyjaźń pomiędzy bohaterami i to tymi drugoplanowymi była namacalna na każdej ze stron chociaż powiedzmy sobie szczerze, że Seth naprawdę się nie popisał. Wraz z biegiem akcji odkrywamy co tak faktycznie stało za jego działaniami i dlaczego tak bardzo wszystkich od siebie odsuwał.
No i oczywiście nie mogłabym zapomnieć o dodatkach na końcu książki, które autorka nam zafundowała. Dzięki nim ta historia została w pełni domknięta i zrobiła to w taki sposób, aby każdy z bohaterów tej serii miał swój moment.
"For our future" to historia o której trudno jest zapomnieć. Bohaterowie są tak skrajnie różni a pomimo tego potrafili znaleźć wspólny język i sprawić, aby ich relacja się rozwinęła.
For Our Future to czwarty tom z serii Thin Ice Games od Ewki. Seth’a mieliśmy okazję poznawać przez trzy poprzednie tomy, gdzie na początku bardzo nas denerwował, robił rzeczy, których nie akceptowaliśmy, by finalnie w ostatnim tomie Jego historia złamała nam serca.
Wiedziałam, że pod maską okropnego gbura będzie wiele, wiele bólu. Nie sądziłam jednak, że aż tak bardzo ten tom będzie bolał pod wieloma względami.
On, zamknięty w sobie i pełen problemów, ona najjaśniejsze słoneczko pełne empatii i zrozumienia. Chociaż ich relacja zaczyna się od wzajemnej niechęci, finalnie chłopak potrzebuje pomocy… a tylko Ollie jest w stanie mu pomóc.
Och, co to był za slow burn.🔥 To, co ich łączy, dzieje się taaak naturalnie i ostrożnie, a my mamy możliwość obserwowania jak ten cały Jego mrok powoli znika właśnie dzięki Ollie. Cudownie mi się czytało o tym, jak Seth powoli odbija się od dna, bo jejku, ten mężczyzna zasługuje na wszystko. 🥺
Oczywiście nadal mamy rodziców Seth’a i Grace, którzy w tej części przechodzą samych siebie i doprowadzają nas do szału. A scena Rory’ego wraz z rodzicami? Iconic, kocham. Oprócz tego, dzieje się coś, co absolutnie złamało mi serce i sprawiło, że ostatnie ponad 200 stron książki przepłakałam potężnie.
Ten tom wypada zdecydowanie najmocniej, oferując nam cały wachlarz emocji. Oprócz mocnych, ciężkich epilogów, w tym tomie Ewa dodała parę rozdziałów, które łapią za serce, a jednocześnie dają chwilowy powrót do reszty chłopaków, co jest idealnym zakończeniem serii, a jednocześnie przedsmakiem do tego, co potem. 🩷
Ja jestem zakochana w serii Thin Ice Games i ponownie Ewka z całego serduszka Ci gratuluję i jednocześnie dziękuję, że jesteś. Nie mogę się doczekać Twoich następnych książek na papierze, bo zasługujesz na to jak nikt inny. Kocham 🫶🏻
Macie czasami tak po przeczytaniu książki, że zamykacie ją i zastanawiacie się, dlaczego autorka aż tak chciała nas zniszczyć?
Seth miał „prosty” plan, chronić swoich bliskich ponad swój komfort. Nie spodziewał się jednak, że na jego drodze pojawi się pewien promyczek słońca.
Ollie chciała poznać bliżej tego gburowatego hokeistę. Nie poddawała się, gdy ją odpychał, aż w pewnym momencie to Seth zaczął przychodzić do niej, bo borykał się z problemami ze snem, które tylko przy niej ustawały. Nie do końca chciał jednak przyjąć do świadomości, że jego totalne przeciwieństwo może być jego lekarstwem na całe zło i wsparciem.
Trener Collins dobrze wiedział, co robi, przydzielając Ollie do zadania „uśpić Setha”. Ten niesamowity człowiek, który był dla całej ekipy jak ojciec z wyboru, troszczył się o nich i wiedział, co jest dla nich najlepsze, zanim oni sami do tego doszli. Jednocześnie pozwalał im popełniać własne błędy, a gdy przychodzili po radę, zawsze był i nigdy nie zostawiał ich bez wsparcia.
Już w pierwszym tomie miałam pewne przeczucia co do Setha. Czułam, że jest drugie dno w jego zachowaniu. I cieszę się, że dostał swoją historię, aby opowiedzieć, co skrywał w sobie, dlaczego jego zachowania dla niektórych były okrutne i czemu wybrał bycie chmurą gradową.
Ollie to jedna z najsilniejszych bohaterek, jakie poznałam. Mimo przeciwności losu nigdy się nie poddaje. Jest tym jednym promyczkiem, który rozjaśnił świat Setha. Chociaż oczywiście nic nie było łatwe, zanim się dotarli, trochę musieli się posprzeczać, ale nawet w swojej „enemies” erze zawsze mogli na siebie liczyć.
Cieszę się, chociaż zostałam położona na łopatki listami. Ewa, cieszę się, że je dodałaś. Były takim spoiwem historii, a pewien wielki człowiek, który był spoiwem dla nich wszystkich, zasługiwał na nie 🥹
☀️„For our future” to bardzo dobre zakończenie serii. Wiele wątków z poprzednich części łączy się ze sobą w sposób, którego wcześniej się nie spodziewałam. Mam wrażenie, że z każdym kolejnym tomem styl autorki staje się coraz lepszy. Jej książki czyta się niezwykle lekko, dzięki czemu zupełnie nie odczuwa się ich objętości.
☀️To właśnie ten tom wywołał u mnie najwięcej emocji. Pierwsze łzy pojawiły się już na 54 stronie, a później było ich tylko więcej, więc radzę zaopatrzyć się w chusteczki przed lekturą.
☀️Szczerze mogę powiedzieć, że ze wszystkich chłopaków Setha w poprzednich tomach lubiłam najmniej. Nie jest zdecydowanie łatwym bohaterem, jednak ta część wszystko nam wyjaśnia i sprawia, że jesteśmy w stanie przede wszystkim go zrozumieć. A to, że okazuje się fajnym gościem, jest tylko miłym dodatkiem.
☀️Ollie to jego całkowite przeciwieństwo. Małe tornado, którego wszędzie pełno. Najbardziej pozytywna i radosna osoba, jaką poznałam w książkach, a jednocześnie bardzo autentyczna. Wiele przeszła, jest silna i ma mocny charakter. Od samego początku bardzo ją polubiłam.
☀️Po raz pierwszy spotkałam się z tak obszernym epilogiem i dodatkami. Całość zajmuje około 100 stron i, co ciekawe, pod koniec i tak czułam niedosyt. Możemy tam poznać dalsze losy bohaterów z całej serii. Po zakończeniu książki miałam ochotę nie tylko wrócić do wcześniejszych tomów, ale też sięgnąć po inne historie z tego uniwersum.
☀️Jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii hokejowych. Polecam ją jednak poznawać po kolei, aby sobie niczego nie zaspoilerować.
[Współpraca reklamowa z @edenrayy & @wydawnictwoniezwykle ]
Jestem absolutnie oczarowana tą historią! To dokładnie ten typ książki, który najpierw rozbija cię emocjonalnie na kawałki, a na końcu cierpliwie składa w całość i otula jak miękkim kocykiem.
Po powrocie do kariery hokejowej Seth Montgomery znajduje się w najtrudniejszym momencie swojego życia - presja, porażka sezonu w barwach Minnesota Wildcats, bezsenność i toksyczne relacje z rodzicami powoli go niszczą. Staje się chłodny, zamknięty w sobie i odcięty od świata. I właśnie wtedy na jego drodze ponownie pojawia się Ollie - dziewczyna pełna światła, empatii i ciepła, która pracuje z dziećmi w fundacji Ice Kids. Ich relacja zaczyna się od dystansu i niechęci, ale z czasem przeradza się w coś naprawdę wyjątkowego.
Historia Setha i Ollie to przepiękne domknięcie serii - lepszego zakończenia nie mogłam sobie wymarzyć. Ewa ma niesamowity dar do pisania o trudnych emocjach w sposób, który wgryza się w czytelnika i nie pozwala o sobie zapomnieć. Przeżywałam wszystko razem z bohaterami, całym sercem.
Seth od początku miał w sobie coś, co mnie przyciągało, dlatego bardzo czekałam na jego historię i absolutnie się nie zawiodłam. Ollie to z kolei prawdziwe słoneczko, które idealnie kontrastuje z jego mrokiem. Razem tworzą duet tak dobrze dopasowany, że aż chce się w to wierzyć bez żadnych wątpliwości. Ogromnym plusem jest też to, że autorka nie zapomina o pozostałych bohaterach - na końcu dostajemy domknięcie ich historii, co daje czytelnikowi pełne poczucie satysfakcji.
Dla mnie ta książka była jak powrót do domu i ludzi, których dobrze znam. Miałam ogromne oczekiwania i zostały one spełnione z nawiązką. Jeśli jesteście fanami serii - będziecie zachwyceni. A jeśli jeszcze jej nie znacie to naprawdę warto to zmienić.
For Our Future to ostatni tom z serii Thin Ice Games o chłopakach z Minnesota Wildcats. Jest to moja ulubiona książka z całej serii, w której poznajemy historie Ollie i Setha.
Ollie jest pozytywna i zdeterminowaną dziewczyną, której wszędzie pełno. Została wychowana w kochającej sport rodzinnie. Jej wujek jest trenerem Minessota Wildcats, przez to dziewczyna od dzieciaka jeździ na łyżwach. Studia, praca zajmują jej większość czasu, ale to nie zniechęca jej wujka aby poprosić ją o pomoc. Nasze słoneczko ma spróbować dowiedzieć się, czemu Seth Montgomery nie może spać...
Seth..
Każdy go skreślił, a on skrywa w sobie tak wiele bólu. Jego początkowa relacja z Ollie nie należała do przyjemnych. Chłopak ma powody, żeby zachowywać się jak cham. I uwierzycie mi to jego reakcja obronna. Poczucie winy, kłamstwa i niemoc niszczą go od środka. Utknął w toksycznej relacji z…
Chyba nie myśleliście, że wam powiem 😉
Historia Ollie i Setha to głębokie enemies to lovers, gdzie on zakochuje się pierwszy i bardziej!
Czy piszczę? Zdecydowanie.
Czy Ollie uda się znaleźć lek na bezsenność, Setha?
Pamiętajcie, gdy nasze słoneczko czegoś chce zawsze to dostaje – zazwyczaj.
Nie będą mieli oni łatwo.
Pomimo, że wiedziałam jak potoczą się ich losy – bolało tak samo jakbym czytała je pierwszy raz.
Radzę zaopatrzyć się w chusteczki. Przydadzą się wam na jakieś ostatnie 200 stron.
Rękaw bluzy też jest ok - przetestowałam.
Zapamiętajcie - przyjaciele to też rodzina, którą sobie sami wybieramy.
Nie jestem gotowa pożegnać się z chłopakami, ale chyba to już czas…
Są książki, które się czyta i są takie, które rozjeżdżają emocjonalnie i zostają na długo. I to jest dokładnie ten przypadek.
Seth to extra grumpy level expert, serio, chłop osiąga wyższy poziom w byciu dupkiem 😏 A Ollie to jego przeciwieństwo. Chodzące słońce, silna, zdeterminowana, z dobrym sercem i tą naturalną potrzebą wyciągania pomocnej dłoni… nawet do kogoś, kto ewidentnie nie ułatwia sprawy.
I właśnie ta dynamika robi tu robotę. Relacja rozwija się w naturalnym tempie, a my możemy obserwować ich interakcje, które z dnia na dzień stają się coraz cieplejsze. Od dystansu, przez docinki, aż po momenty, które sprawiaj, że się rozpływam 🫠
Autorka w tym tomie naprawdę potrafi zaskoczyć. Pojawia się wątek, który łączy poprzednie trzy części, i sposób, w jaki zostaje rozwiązany… no cóż, ja musiałam to sobie dosłownie rozchodzić, bo byłam w szoku 👀
I to, co dla mnie najważniejsze, czyli emocje. Serio czułam się, jakbym czytała o prawdziwych ludziach, a nie fikcyjnych bohaterach. Ewa ma niesamowity dar do pisania o uczuciach w sposób naturalny, niewyolbrzymiony… a mimo to trafiający prosto w serce.
Rzadko się wzruszam przy książkach, ale tutaj? Łzy były i to nie symboliczne. To historia o własnych demonach, które każdy gdzieś w sobie nosi. O decyzjach, które potrafią zmienić całe życie. I o tym, jak trudne jest otwarcie się na pomoc, kiedy przez długi czas uczysz się radzić sobie samemu.
Emocjonalny rollercoaster, który boli, ale jednocześnie daje coś bardzo prawdziwego.
Całe uniwersum, które stworzyła Ewa pokochałam już przy czytaniu „For good luck” czyli pierwszej części serii, przede wszystkim za ten cudowny wątek found Family, który z każdym kolejnym tomem widoczny jest coraz bardziej, ale też za tych nieidealnych bohaterów, ich nieidealne historie, ale za to bardzo prawdziwe i często poruszające problemy, z którymi boryka się wiele osób na codzień. Nie mogłam uwierzyć, że tak szybko to zleciało i to już ostatni tom, a my poznamy historie ostatniej z par i w pewien sposób zamkniemy pewien etap, ale na szczęście nie całe uniwersum, bo czeka nas jeszcze spin-off i drugie pokolenie:)
Styl pisania Ewy niezmiennie pozostaje moim ulubionym, bo jej książki mogłabym czytać bez końca i nigdy nie byłoby mi mało i mógłyby mieć nawet po 1000 stron, a ja pewnie i tak całość przeczytałabym w jeden dzień, bo każda z nich tak wciąga! Z FOF nie było inaczej, bo tą potężną cegiełkę pochłonęłam w jeden dzień, a i tak starałam się robić to jak najwolniej, żeby jak najdłużej cieszyć się naszymi bohaterami, ale i świetną fabułą, która jak zwykle u autorki nie zawodzi.
Mamy tutaj do czynienia przede wszystkim z motywem grumpie x sunshine, gdzie on to ekstremalny gbur, a ona słoneczko w letni dzień:)) ale też nie mogę nie wspomnieć o wątku found family, który widoczny jest w całej serii, ale to w tym tomie, gdy nasi bohaterowie wszyscy już „dorośli” zakładają swoje rodziny, to nadal są dla siebie ogromnym wsparciem, nie zapominają o sobie, mimo, że nie mieszkają w jednym mieszkaniu czy w pobliżu. Ta część to ogromny rollercoaster emocji, zwłaszcza ostatnie 200 stron, bo ja podczas ich czytania, tak zalewałam się czasami łzami, że nie mogłam czytać, bo nie widziałam tekstu, a płacz był ze smutku, ale i z radości, wzruszenia, bo czytając każdy kolejny epilog, czy każdy kolejny list, cieszyłam się, że każdy z tej czwórki nieco zagubionych chłopaków odnalazł swoją miłość i swoją prawdziwą rodzinę, na którą zawsze może liczyć.
Zarówno Ollie jak i Setha mieliśmy okazję poznać w poprzednich tomach, Chłopak od pierwszego tomu raczej nie sprawiał swoją osobą dobrego wrażenia, a wręcz odwrotnie, nie raz podczas poprzednich tomów, zwłaszcza tego pierwszego, raczej większość czytlaników miała o nim złe zdanie. Ja jednak wiedziałam, że żeby do końca go ocenić muszę poznać jego historię, bo na pewno nie jest wcale sielankowa, i taka tez się okazała. Ollie za to od samego początku wspominałam dobrze i szczerze mówiąc na początku nie wyobrażałam ich sobie razem, ale z każdym kolejnym ich spotkaniem, nawet z każdą kolejną słowną potyczką coraz bardziej widziałam ich u swojego boku, bo mimo, że to dwie kompletnie odmienne osoby to stworzyli razem coś pięknego, cudowną relacje o której ja mogłabym czytać bez końca!!
[ współpraca reklamowa| patronat medialny Wydawnictwo Niezwykłe]
O matko! Uwierzcie, że nie wiem, co napisać, a zarazem chcę tak wiele Wam przekazać o tym, co ta historia ze mną zrobiła.
Historia Setha boli ciężar, z którym zmagał się przez lata, łamał mi serce. Niesamowite było jednak to, jak powoli otwierał się przy Ollie. Uwielbiam go, a momenty, kiedy byli blisko to, jak darzył ją szacunkiem, stawiał na pierwszym miejscu i respektował jej granice złoto. A Ollie? To było prawdziwe słoneczko tej historii. Wnosiła tyle radości i nadziei. Cudowna, silna bohaterka, którą naprawdę podziwiam.
Historia Ollie i Setha jest piękna, ale też bolesna. To cudowne, że mimo różnic znaleźli w sobie coś wyjątkowego. Uwielbiałam ich początkowe przekomarzanki były naprawdę zabawne i kocham ich całym sercem za to, co razem stworzyli. I tak, przyznaję uwielbiam zazdrosną wersję Setha. Choć ich droga nie była łatwa, a cienie i decyzje z przeszłości wcale jej nie ułatwiały. Ta historia pokazuje, że o prawdziwą miłość i szczęście warto walczyć.
Co ważne, poza samą relacją tej dwójki pojawiło się też kilka wątków pobocznych, które no cóż, zaskoczyły mnie i znowu się powtórzę zabolały.
Ostatnie 200 stron? Hardcore, przysięgam.
Jeśli macie zamiar sięgnąć po tę książkę, radzę zaopatrzyć się w chusteczki i przygotować na prawdziwy rollercoaster emocji. A co do stylu pisania Ewy jak zwykle niezawodny. Czyta się bardzo przyjemnie, a przez książkę dosłownie się płynie, mimo że to niezła cegiełka.
oh, cóż to była za historia - aż się łezka w oku kręci 🥹 żegnamy się z "thin ice games", ale na szczęście to jeszcze nie koniec!
historię setha i ollie poznałam jeszcze, gdy była dostępna na wattpad i pochłonęłam ją, zupełnie tak samo jak każdą poprzednią część tej serii. mimo to, "for our future" wydawało się zupełnie inne od reszty. historia olene cade i setha montgomery'ego to historia pełna boli, wzruszeń, ale także pięknych chwil i miłości. mamy tutaj postacie, które znamy z poprzednich tomów tig, ale czy tak naprawdę wcześniej udało nam się ich poznać? każdy ma tajemnice - trudniej jednak jest z nimi żyć, kiedy kosztują nas one tyle, że potrafimy powiedzieć jedynie "nie mam już siły". w tej części poznajmy ollie i setha z zupełnie innej strony. tej historii nie da się opisać motywami grumpy x sunshine czy enemies to lovers, mimo że te motywy również znajdziemy w środku i są tutaj naprawdę cudownie dopracowane. "for our future" trzeba po prostu przeżyć i zobaczyć jak dziewczyna błyszcząca niczym słońce rozświetliła mrok pewnego gbura ☀️
"for our future" to totalny rollercoaster emocji. raz będziecie się śmiać, płakać i rumienić, ale czytając to nigdy nie wiecie, którą opcje przeżyjecie za 5 stron. historia ollie i setha jest warta wszystkiego, ponieważ tych bohaterów nie da się nie pokochać.
a dodatek "from boys, with love" myślałam, że moje serduszko nie zniesie już więcej, ale jednak! nadchodzi drugie pokolenie, ale najpierw jeszcze inne historie ☔.
DODATKOWO ewa, znowu udowodniłaś, że stworzyłaś jedno z najcudowniejszy found family w książkowym świecie, dosłownie moim marzeniem jest do niego dołączyć 🤭 CZYTAJCIE "FOF" 💛
PS kocham trenera collinsa 🥹 PPS państwo montgomery po raz kolejny do wora i do jeziora, im już podziękujemy 😤
jak ja kocham tą książkę… poniekąd podejrzewałam, że historia setha i ollie najbardziej skradnie moje serce, jednak to ile emocji czułam podczas czytania jej… relacja między bohaterami dzieje się powoli co uwielbiam. ollie to zdecydowanie największy promyk słońca, a jej uśmiech to coś co na setha zawsze działa. kocham to jak cudownie zawsze płynę przy książkach ewy i te ponad 700 stron w ogóle nie było dla mnie odczuwalne i mogłabym przeczytać jeszcze drugie tyle, a nie miałabym dość. dodatek złamał mnie na pół po to, żeby później poskładać. poniekąd to koniec pewnej ery, a jednocześnie jeszcze tyle nas czeka. nie mogę się doczekać kolejnych książek spod pióra tej kobiety, bo już tęsknię… czytajcie książki ewy!!