Osiemnastoletnia Emma Wilder to dziewczyna, którą wszyscy uwielbiają. Jest szczera, ciepła i energiczna. Wiedzie zwyczajne życie licealistki, kiedy wszystko niespodziewanie się zmienia. Zostaje porwana i zmuszona do związku z niemal dwukrotnie starszym od niej mężczyzną, znanym architektem Harveyem Spencerem.
Ostatnia wola jej zmarłego ojca mafiosa staje się dla Emmy wyrokiem. Wilder zadbał o to, by jego córka została związana z rodziną Spencerów. Małżeństwo z Harveyem miało być gwarancją bezpieczeństwa i ochrony interesów obu stron.
Ani Emma, ani Harvey nie są tym zachwyceni. Mężczyzna proponuje dziewczynie układ: mają udawać związek do momentu, aż znajdą rozwiązanie pozwalające im odzyskać życie sprzed porwania.
Co jeśli nie wszystko okaże się jednak udawane? Albo prawda, którą zna Emma, od początku była misternie zaplanowanym podstępem?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Krótka historia - idealna „na raz”. Co mogło pójść nie tak? Okazuje się, że właściwie wszystko.
Osiemnastoletnia Emma zostaje nagle postawiona przed faktem dokonanym - zmuszona do związku ze starszym mężczyzną, zgodnie z wolą swojego ojca. Harvey ma zapewnić jej bezpieczeństwo, a małżeństwo - ochronę interesów obu stron. Żadne z nich nie jest zachwycone tym pomysłem, dlatego mężczyzna proponuje, by udawali związek przed jego rodziną, dopóki nie znajdą rozwiązania.
Motywy zapowiadały się naprawdę interesująco, jednak w moim odczuciu część z nich w ogóle się nie pojawiła lub została potraktowana bardzo powierzchownie.
Przede wszystkim - małżeństwa praktycznie tu nie było. Nawet narzeczeństwo pojawia się dopiero pod koniec książki, kiedy główny bohater zaczyna nazywać Emmę swoją narzeczoną. Wątek mafijny również jest niemal nieobecny - poza informacją, że ojciec dziewczyny był mafiozem, niewiele z tego wynika.
Przez większą część książki towarzyszyło mi poczucie chaosu. Niektóre wydarzenia były niespójne i trudno było zrozumieć, co właściwie dzieje się w danej scenie. Początek był szczególnie problematyczny - czytelnik zostaje wrzucony w środek wydarzeń bez wyjaśnień, co utrudnia odnalezienie się w fabule.
Główny bohater sprawia wrażenie niezdecydowanego i niespójnego, momentami wręcz gburowatego. Postawiony w trudnej sytuacji zaczyna inaczej patrzeć na Emmę, mimo że sam jest w związku. Miota się między dwiema kobietami, raniąc obie i samego siebie. Jego zachowanie było dla mnie trudne do zrozumienia.
Emma z kolei została przedstawiona jako pogodna, otwarta i łatwo zjednująca sobie ludzi dziewczyna. Pod tą maską kryje się jednak zraniona osoba, która pragnie przede wszystkim wolności. Mimo młodego wieku potrafi być dojrzała, ale nie traci przy tym swojej lekkości i radości.
Relacja między bohaterami rozwija się bardzo nienaturalnie - uczucia pojawiają się nagle i bez wyraźnego uzasadnienia. O ile w perspektywie Harveya widać rosnącą fascynację Emmą, o tyle z jej strony jest to dużo mniej odczuwalne. Nagle wszystko zmienia się o 180 stopni, a bohaterowie zaczynają zachowywać się zupełnie inaczej.
Zakończenie zostawiło mnie z jednym pytaniem: dlaczego? Niestety, ta książka nie przypadła mi do gustu i nie planuję kontynuować serii. Mimo to zachęcam was do wyrobienia własnej opinii być może wam spodoba się bardziej.
Ta książka była po prostu w porządku. Dla mnie osobiście różnica wieku była nieco niekomfortowa na początku, ale potem okazało się, że w sumie ten starszy bohater jest po prostu niedojrzały emocjonalnie więc różnica nieco się „wyrównała”. Historia miłości była dość niespójna, z jego strony okej, ale kiedy ona się zakochała? Nie czułam tego czytając tą historię.
Recenzja patronacka 8.04.26 Po prostu Emma - Monika Pawelec - Wijas
Dziękuję autorce za możliwość bycia częścią tego projektu jako patronka.
To moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i nie żałuję tej przygody. Historia, która intryguje już od samego początku. Pełna emocji, przesłań i trudnych życiowych sytuacji.
Pokazuje nie tylko świat, gdzie decyzje za dzieci, nawet już te dorosłe, podejmują rodzice. Tam gdzie lojalność i poczucie honoru są bardzo ważne. A sama miłość nie jest ważna, a związki to transakcja. Oczywiście mamy też tutaj wiele tajemnic i zwrot akcji.
Bardzo spodobała mi się ta historia. Jest inna niż te, które do tej pory czytałam. Płynie własnym nurtem i nie odniosłam wrażenia, aby czegoś brakowało. Bohaterów nie dało się nie polubić. Nawet Ci źli, mieli do odegrania swoją rolę. Zakończenie mnie zaskoczyło, choć było do przewidzenia, że takie właśnie będzie. Ciekawym zabiegiem było przedstawienie bohaterów jako książkoholików, co dało głębszy wymiar ich istnienia. Jest tu kilka cytatów z innych powieści. I tak, między innymi: "Mały książę" i moja ulubiona książka "Duma i uprzedzenie". Te idealnie odzwierciedlały ich aktualny stan emocjonalny i uczuciowy.
Czy polecam? Oczywiście. To emocjonalny rollercoaster, który może Ciebie zaskoczyć.
Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu tej trylogii. Po prostu zżera mnie ciekawość, co autorka zafundowała Harvey' owi i Emmie.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Jeśli teraz uratujesz moją matkę i siostrę, obiecuję, ze kiedyś to ja bez wahania poświęcę swoje życie, żeby uratować kogoś z twoich bliskich. Powiedz mi o tym, a ja się nie zawaham. Zrobię wszystko, czego chcesz"
"Tego dnia nieświadomie zawarłem z nim układ, nie rozumiejąc jeszcze jego ceny. Ten mężczyzna nazywał się Richard Spencer Imię tego człowieka wypowiadano w porcie szeptem. Dla jednych był wybawcą, dla innych demonem w garniturze. Dla mnie stał się kimś pomiędzy ojcem, którego nigdy nie miałem, i diabłem, któremu sprzedałem duszę, zanim się nauczyłem, co to znaczy lojalność."
"Spłacił nasze długi i wyrwał z nędzy A ja przysiągłem sobie, że jeśli kiedykolwiek przyjdzie dzień, w którym będzie mnie potrzebował - nie zawaham się. To dziecięca obietnica złożona w imię wdzięczności. Teraz po latach nadszedł czas, by ją spełnić Bo w życiu nic nie jest za darmo. I nawet wtedy, w tym upalnym dniu, w porcie Castle Island, wiedziałem, że kiedyś los upomni się o swoje. Upomniał się. W najmniej oczekiwanym momencie."
"- Przepraszam za swoją reakcję. Ojciec opisał mi ciebie zupełnie inaczej - tłumaczę od razu, żeby ją uspokoić, ale to chyba niewiele zmienia, bo dziewczyna nie przybliża się nawet o cal. - Miałam być blondynką? - rzuca szorstko. - Nie. Twój kolor włosów nie ma znaczenia. - Patrzę jej w oczy, by pokazać, że nie peszy mnie jej niemiły ton. - Myślałem tylko, ze będziesz starsza. A ty wyglądasz młodo. I to mnie przeraża, dodaję w myślach. I już widzę oczami wyobraźni nastoletni bunt i tupanie nogą. Jestem zbyt poważnym człowiekiem, żeby się w tym odnaleźć - Starsi mężczyźni lubią młode dziewczyny atakuje arogancko. Nazwanie mnie starszym mężczyzną wywołuje na mojej twarzy cierpką minę i jest dużą przesadą. Kwestia gustu. Ja wolę dojrzałe kobiety. Mniej z nimi kłopotów wytykam z chłodnym spokojem. Ale po twoim tonie wnioskuję, że nie jesteś zachwycona sytuacją."
"-A ty będziesz kiedyś moją dziewczyną. - I nigdy mnie nie zostawis i zawse będzies ze mną? - Zawse będę cię chronił, obiecuje, Emma."
"-Inwestycja? A czy ktoś uwzględnił w tym wszystkim miej sce na miłość? - Czuję, że zaczynam dygotać, i nie potrafię powstrzymać emocji narastających w mojej piersi. - Na litość boską, Emma. W życiu nie chodzi tylko o miłość - oświadcza wzburzony. Jakby wiedział, że nie ma innego wyjścia. - Tu chodzi o przyszłość O stabilność. O wpływy. O bez pieczeństwo, a mój syn da ci to wszystko - powtarza, ale jego argumenty kompletnie do mnie nie trafiają. - Mam to gdzieś. Nie chcę pieniędzy ani takiej przyszłości. Nie zrobię już niczego, czego chciałby ojciec - cedzę ze złością. - Nie pozwolę, żeby ktoś planował moje życie za mnie. Chcę mieć wybór. Chcę kochać, a nie być traktowana jak coś, co ma wypełnić czyjś plan.- Oczy mi się zaszklily, ale nie pozwoliłam łzom spłynąć po policzku. Nie mogłam okazać słabości. - Emma, wiesz, że to, co mówisz, jest nierealne. W tym świecie marzenia to luksus i akurat ty nie możesz sobie na niego pozwolić. Musisz walczyć o to, co ważne. A to, co jest ważne, to przetrwanie naszych rodzin."
"Ogarnia mnie dziwne uczucie - trochę wyniosłości, a trochę niepewności. Nie wiem, co właściwie próbuję osiągnąć. Patrzę na nią, jak wpatruje się w wysoki budynek, i dostrzegam w tych ciemnych oczach coś, czego do końca nie rozumiem. Chciałbym znać odpowiedź, ale to chyba nienajlepszy moment, by się nad tym zastanawiać."
"- Wiedziałeś, że codziennie rodzi się ponad dwieście pięćdziesiąt milionów nowych gwiazd? - mówi w końcu. - Tworzą razem osiemdziesiąt osiem konstelacji. -Nie. Nie wiedziałem - odpowiadam i instynktownie spoglądam w niebo. - Skoro każdego dnia powstaje ich tak dużo, to jak one wszystkie się tam mieszczą? - kontynuuje, rozpościerając ręce. Jej oczy błyszczą w świetle księżyca. - Być może jedne gwiazdy się rodzą, a inne znikają - gdybam, bo nie znam się na tym."
"- Życie lubi stwarzać pozory więc nie daj sobie wmówić, że wszystko jest takie, na jakie wygląda. Spośród wszystkich pew nych rzeczy na świecie najmniej pewny możesz być życia. Ono zawsze napisze ci taki scenariusz, którego byś nigdy nie wymyślił. Jestem tego najlepszym przykładem. - Kiedy tak mówisz, mam pewność, że coś ukrywasz - Rzuca mi wyczekujące spojrzenie. - Niejedno, ale to moje życie i moje sprawy - odpowiadam i przewracam oczami."
"Liczy się nie tylko to, co się umie, ale też odwaga."
"Uświadamiam sobie, że on jako jedyny potrafi wyciszyć myśli w mojej głowie. Codziennie mam ich miliony, a on jak za doty kiem czarodziejskiej różdżki sprawia, że zaczynam czuć spokój Zawsze sądziłam, że tylko gwiazdy tak potrafią, ale się myliłam. Stoimy z daleka od gwiazd. Tylko ja i on. I panuje cisza."
"Emma potrafi patrzeć w sposób, który rozbroiłby nawet najbardziej opanowanego człowieka. Patrzeć i milczeć tak długo, aż wnętrze zaczyna się palić. A potem się odsuwa. Zawsze wtedy, gdy zaczynam wierzyć, że coś nas naprawdę łączy I nie wiem, dlaczego tak bardzo mnie to irytuje, skoro sam robię to samo."
"- Nikt nie ma prawa zabijać. Muszę zginąć, żeby inni mogli żyć... Rozumiesz? Podchodzę do niej i łapię za głowę. - Jeśli coś ci się stanie, to ja umrę, bo nie jestem już w stanie funkcjonować bez ciebie - cedzę, a potem w przypływie chwili przyciągam ją do siebie i całuję w usta."
"- Nigdy nie będę tego żałował. Gdybyś pojawiała się w moim życiu codziennie na nowo, każdego dnia zakochiwałbym się w tobie tak, jakby to był pierwszy raz. - A nasza przyszłość? - pytam cicho. - Opowiedz mi o tym. - Najpierw poproszę cię o rękę - mówi bez wahania. - A jeśli się zgodzisz, weźmiemy ślub jak z bajki. Będę czekał na ciebie pod ołtarzem i stanę się najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi. Potem zaprojektuję i zbuduję dla ciebie dom. Dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłaś. A kiedyś, jeśli się zgodzisz, urodzą się nam dzieci. I będą największymi szczęściarzem na świecie z taką mamą jak ty. - A ty? - pytam ledwie słyszalnie - Ty już zawsze będziesz mnie kochał? - Ja będę cię kochał aż do ostatniej sekundy mojego życia."
"Wiatr rozwiewa jej długie włosy, a czapka z daszkiem osłania twarz od słońca, zakrywając ładne i duże oczy. Dziewczyna, mimo mojej obecności, zachowuję się naturalnie i beztrosko. Ujmuje mnie tym, bo jest taka, jaki ja nigdy nie miałem odwagi być"
Jak zwykle urzekła mnie okładka, jednak najbardziej do sięgnięcia po tę książkę skłoniły mnie motywy. Mój ukochany age gap, aranżowane małżeństwo, mafijne tło, to wszytko do mnie wołało, i choć lektura może i nie była idealna, ale bawiłam się przy niej świetnie i uważam ją za bardzo dobrą. To pierwszy tom serii, więc oczywiście wiedzcie, że w pewnym momencie możecie się zdenerwować...
Emma jest lubianą i bardzo sympatyczną nastolatką, której nie da się nie lubić, jednak jej życie z dnia na dzień wywraca się do góry nogami. Zostaje uprowadzona, a później dowiaduje się, że ma poślubić dużo starszego od niej mężczyznę. Harvey również nie jest zachwycony potencjalnym ożenkiem, ma już plan na swoje życie, ma kobietę z którą chce być, ale jego przybrany ojciec decyduje inaczej. Mężczyzna chce pogodzić ze sobą przyjemne z pożytecznym, jednak z marnym skutkiem. Oboje z czasem zaczynają się do siebie przyzwyczajać, postrzegać inaczej, a zawarty pomiędzy nimi układ wchodzi na wyższy poziom, jednak żadne z nich nie przewidziało, że los jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, a prawda w którą wierzą, nie koniecznie jest prawdziwa.
Lektura mnie pozytywnie zaskoczyła, choć podchodziłam do niej z umiarkowanym optymizmem, to jednak już na samym początku, kiedy powieść okazała się dość lekka i mocno dynamiczna, pojawiły się pierwsze obawy. Na szczęście były one przesadzone, a fabuła choć szybka, zmienna i na pierwszy rzut oka prosta, okazały się receptą na wciągającą i interesującą opowieść, w której pojawiło się wiele niewiadomych, które chce się odkrywać. Jak już nadmieniłam tempo akcji było dość szybkie, ale mimo to autorka utrzymała tutaj logikę i porządek, choć niektóre elementy były przewidywalne to i pojawiły się aspekty, które potrafiły zaskoczyć, budowały napięcie i sprawiały, że fabuła stawała na głowie.
Książka to oczywiście romans, oparty na popularnych motywach age gap i aranżowanym małżeństwie. Nasi bohaterowie przechodzą przez kilka etapów swojej relacji, od niechęci poprzez pogodzenie się z losem, przyjaźń aż do czegoś więcej, czegoś co rodziło się po cichu, dość niepewnie i nieporadnie, ale prowadziło ich w tym dobrym kierunku. Ta relacja była pełna napięcia i iskier, ale nie tych w erotycznym sensie. Nasza parka świetnie się uzupełniała, i choć ja tam za bardzo chemii pomiędzy nimi nie czułam, to mimo wszytko podobały mi się zawiłości tej relacji. Kiedy już wszystko wydawało się poukładane i ułożone w całość, przyszedł koniec, który dość mocno namieszał, który podniósł mi ciśnienie i sprawił, że będę wypatrywać kontynuacji, bo jestem mega ciekawa w jakim kierunku pójdzie ta historia. Autorka zostawiła mnie z huraganem myśli i emocji, choć gdzieś tam się spodziewałam, że na końcu przyłoży czymś mocniejszym, bo to w końcu pierwszy tom, to zrobiła to raczej subtelnie, ale zostawiła szerokie pole do wyobraźni, choć czuję niedosyt, to jednak uczucie ciekawości jest większe.
Książka raczej lekka i przyjemna. Autorka ma lekkie pióro, które sprawia, że przez fabułę się płynie. Książka nie należy do najgrubszych, bo to nieco ponad 300 stron, można ją śmiało przeczytać za jednym posiedzeniem, bo naprawdę wciąga. To historia zarówno prosta jak i zajmująca, poruszająca ciekawe tematy, lekko uchylająca rąbka tajemnic, i delikatnie wprowadzająca nas w jakieś tam mafijne środowisko. Samej mafii jest tutaj jednak raczej niewiele, stanowi ona tutaj tło, takie na moje oko dość niewyraźne. Mimo wszystko to pierwszy tom, to wprowadzenie, porządne i ciekawe, jako czytelnicy wiemy odrobinę więcej niż bohaterowie, choć i oni mam wrażenie, jeszcze nie powiedzieli wszystkiego, dlatego też coś czuję, że w kolejnym tomie/tomach będzie się działo. Potencjał jest i mam nadzieję, że będzie porządnie wykorzystany.
Książkę oczywiście polecam, bo bardzo dobrze spędziłam przy niej czas. To lektura idealna dla fanów dynamicznych historii, złożonych relacji i nietuzinkowych romansów. To historia nieco moim zdaniem zachowawcza, dominują tutaj komplikacje, romans, tajemnice i ukryte motywy, zaś cięższa tematyka skrywa się w cieniu czy też między wierszami. To zdecydowane lektura warta uwagi.
"Nie pozwolę, żeby ktoś planował moje życie za mnie. Chcę mieć wybór. Chcę kochać, a nie być traktowana jak coś, co ma wypełnić czyjś plan"
⭐️Emma Wilder to typowa 18-latka. Chodzi do liceum, spędza czas z przyjaciółmi, imprezuje. Jej życie nagle zostaje przewrócone do góry nogami. Zostaje porwana i zmuszona do związku z dużo starszym mężczyzną-Harvey'em Spencerem. O dalszym losie dziewczyny zadecydowała ostatnia wola jej zmarłego ojca. Mafiozo w ten sposób zabezpieczył interesy obu rodzin. Mimo niechęci i niezadowolenia oboje decydują się udawać. Harvey obiecuje, że postara się znaleźć sposób, by jak najszybciej wrócili do swojego życia. Jednak im mężczyzna dłużej przebywa z Emmą, im lepiej ją poznaje, tym bardziej jest nią zafascynowany. Jest jednak pewien problem - nie tylko spora różnica wieku między nimi ale także fakt, że mężczyzna jest już związany z kobietą, z którą planuje przyszłość.
⭐️Emma... po prostu Emma to sympatyczna, miła i otwarta dziewczyna. Jest wolnym duchem. Lubi czytać, wpatrywać się w gwiazdy. Jest szczera, spontaniczna, potrafi zjednywać sobie ludzi.
⭐️Harvey jest architektem. To dojrzały, odpowiedzialny mężczyzna. Ma ogromny dług wdzięczności wobec swojego ojca, dlatego zgadza się na ten układ. Ma on zapewnić Emmie bezpieczeństwo. Emma wprowadza w jego życie lekki chaos, powiew świeżości. Zachwyca go jej spontaniczność, radość z małych rzeczy. Jest rozdarty między dwoma kobietami- obecną partnerką Olivią i młodziutką Emmą. I tu niestety jego zachowanie momentami bardzo mnie drażniło. Wahania, szybkie zmiany decyzji, brak zdecydowania - niczym nastolatek a nie dorosły mężczyzna.
⭐️Ich relacja rozwija się powoli. Choć tak naprawdę poznajemy ją z perspektywy Harvey'a. Poznajemy jego myśli, emocje. Co czuje podczas spotkań, rozmów z Emmą.
⭐️Wątek mafijny jest tutaj tylko tłem do wydarzeń. Nie jest głównym motywem historii.
⭐️Styl autorki jest lekki i przyjemny. Samą historię czyta się szybko.
⭐️Bardzo podobały mi się: - wspólne czytanie książek- wskazywanie numerów strony, gdzie cytat odzwierciedlał myśli i uczucia bohaterów. - nawiązania do "Małego Księcia " - ulubionej historii Emmy -motyw gwiazd, które dla dziewczyny mają duże znaczenie -oryginalny i unikatowy pomysł na pamiętnik- pudełko, w którym ma karteczkach Emma zapisuje dobre i złe wspomnienia.
Zakończenie powoduje niedosyt, mnóstwo pytań. Pozostaje czekać na kolejną część historii Emmy i Harvey'a.
Dziękuję Monice @mpwstories i wydawnictwu @wydawnictwoniezwykle za zaufanie i możliwość objęcia tej historii patronatem.
„Po prostu Emma” Zawarł dług wdzięczności, który musi spłacić. 🐢(Współpraca reklamowa z @wydawnictwoniezwykle @mpwstories )🐢IG:@podroze.z.bocianem
Została zmuszona do małżeństwa.
Lubię w książkach, gdy po samym prologu czuję się zaciekawiony do dalszego czytania. Tak było w tym przypadku, dlatego miałem spore oczekiwania do całości powieści.
Od początku budowana jest tajemnicza narracja. Stopniowo poznajemy postać Emmy i Harveya. Podobał mi się sposób myślenia chłopaka i to, jakie miał podejście do życia oraz Emmy. Jego działania nie są jednoznaczne. Toczy walkę z samym sobą, głównie z uczuciami i codziennością, na którą zapracował.
Emma to po prostu Emma... Miła, ciepła bohaterka, która jest sobą.
Wątki tajemnic i porachunków mafijnych służą jako tło fabuły, ale były dobrym uzupełnieniem. Dla mnie było ich nieco za mało, lecz nie mam z tym jakiegoś większego problemu.
Autorka postawiła na więź głównych bohaterów. Emma z Harveyem zostali ze sobą złączeni, bo jedna osoba miała taki kaprys. Postanowili wyjść temu naprzeciw i udawać zaaranżowane małżeństwo. Jak został przedstawiony ten wątek? Moim zdaniem, poprawnie, jednak bez żadnych fajerwerków. Jest taki, jaki powinien być.
W powieści wystąpiły nawiązania do „Małego Księcia” i fani tej lektury na pewno będą zadowoleni.
Najbardziej urzekła mnie relacja romantyczna, głównie, dlatego że autorka ukazała ją w bardzo realistyczny sposób. Nie mamy tutaj miłości od pierwszego wejrzenia i zdychania za każdym razem, gdy Emma go zobaczy albo usłyszy imię Harvey. Poznają się dla dobra interesów, lecz później nadchodzą zmiany. Układ zmienia się w...
Jednak nic nie jest idealne, a po wyjściu na jaw pewnych spraw, ich relacja się komplikuje.
Końcówka książki jest wypełniona emocjami, które są odczuwalne, jednak nie przeżywałem ich w taki sposób, żebym mógł wystawić 9 albo 10⭐.
Czekam na kontynuację, bo na pewno będzie ciekawie i jestem zaciekawiony, co tym razem przygotuje dla nas autorka.
Moja ocena: 7,5⭐/10⭐.
Dziękuję @wydawnictwoniezwykle za zaufanie i możliwości zrecenzowania. Jest mi niezmiernie miło, że mogłem nawiązać kolejną współpracę z Państwa wydawnictwem.
✨Połowa miesiąca! Jaką książkę aktualnie czytacie?
✨Ta książka wzbudziła we mnie ogrom emocji…jednak niekoniecznie takich, jakie chciałam. ✨ Emma po swoich 18-tych urodzinach dowiaduje się, że od tego momentu ma związać się ze starszym od niej Harveyem - zgodnie z wolą zmarłego ojca. Dziewczyna nie przyjmuje tych wiadomości ze spokojem i razem z nowym partnerem szukają możliwości rozwiązania tej sytuacji. ✨Nie ukrywam, że początek mnie zaintrygował. Trochę inne podejście do aranżowanego związku, główny bohater do tej pory miał dziewczynę więc tutaj sporo spięć i tłumaczeń zaistniałej sytuacji. I coś zaczyna się zmieniać. Harvey jest coraz bardziej zafascynowany Emmą, która jest wolna duchem i potrafi zjednać sobie każdego, kogo spotka. Mężczyzna, skupiony w swoim życiu głównie na pracy, nie spodziewa się, ile świeżości do jego życia wprowadzi młoda kobieta. ✨I tu zaczynają się schody. Tajemnice, skrajności, bo Harvey nie potrafi sobie poradzić z rosnącą fascynacją i jest rozbity między Emmą, a Olivią. I zdecydowanie jego metody “radzenia sobie” nie trafiły w mój gust… ✨Patrząc na to, jak rozwija się relacja głównych bohaterów, to to co dzieje się pod koniec książki było dla mnie chaosem. Nagle. Wszystko. I epilog? Chciałabym powiedzieć, że to Harvey zachowywał się w tej relacji, jakby był jeszcze dzieciakiem, ale epilog uświadomił mi, że oboje nie dojrzeli do poważnej relacji. ✨Czytałam ostatnio historię, w której główni bohaterowie komunikowali się ze sobą i na tej podstawie budowali związek. A tutaj, chociaż były momenty rozmów, komunikacja cytatami z książek i jakieś próby poznania. To zdecydowanie więcej było w tej książce nieszczerości, tajemnic i braku poważnej, dojrzałej rozmowy. Szczególnie na końcu. Czy jestem ciekawa dalszej historii Emmy i Harveya? Trochę tak, ale nie jestem pewna czy pomimo upływu czasu nasi bohaterowie w końcu jakoś się dotrą.
Lubicie książki obyczajowe/romanse? 💬 Osobiście sięgam po nie rzadko, ale staram się to robić co jakiś czas z tego względu, iż dla mnie jest to idealna odskocznia od mocniejszych pozycji. W moje ręce wpadła najnowsza książka Moniki Pawelec-Wijas i wiecie co? Tak bardzo się cieszę, że na nią trafiłam 🙏🏻
„Po prostu Emma” to powieść, której największą siłą jest emocjonalność. Autorka skupia się na uczuciach, relacjach międzyludzkich oraz trudnych wyborach bohaterów. Nie jest to książka nastawiona na skomplikowaną fabułę czy wielowarstwową akcję, ale raczej na pokazanie intensywnych uczuć i konfliktów wewnętrznych postaci. Styl autorki jest prosty, lekki i bardzo przystępny.
Książka potrafi wciągnąć, szczególnie osoby, które lubią romanse z elementami dramatu. Jednak jednocześnie może pozostawiać uczucie niedosytu u czytelników, którzy oczekują większej głębi psychologicznej lub bardziej realistycznego przedstawienia sytuacji. Nie znajdziemy tu rozbudowanych opisów czy głębokich analiz psychologicznych, co sprawia, że książkę czyta się szybko. Dla jednych będzie to zaleta, ponieważ historia jest dynamiczna, dla innych - wada, ponieważ brakuje większej głębi.
Po przeczytaniu książki można stwierdzić, że jest to historia, która ma wyraźnie „uczuciowy” charakter. Czytelnik jest prowadzony przez kolejne etapy relacji bohaterów, obserwując ich decyzje, wątpliwości i konsekwencje działań.
„Po prostu Emma” to książka, która skupia się właśnie przede wszystkim na relacjach bohaterów. Nie jest to literatura ambitna, ale dobrze sprawdza się jako lekka, wciągająca lektura na wolny czas. Ja jestem w pełni usatysfakcjonowana i spełniła moje oczekiwania. Idealna odskocznia od mrocznych thrillerów. Polecam!
Przeczytałam na pewno coś innego niż zwykły romans mafijny, bo jednak był to romans jedynie z wątkiem mafijnym w tle, którego właściwie prawie w ogóle nie było.
Ta książka była strasznie chaotyczna, momentami kompletnie nie wiedziałam, co się dzieje, cała historia również była poprowadzona, aż za szybko mam wrażenie. Momentami się zastanawiałam czy główni bohaterowie wiedzą w ogóle, że żyją…
Harvey zachowywał się często gorzej niż kobieta z okresem, był niezdecydowanie, wiecznie wściekły i odwalał różne dziwne rzeczy przez to, że przemawiały przez niego emocje, miałam ochotę wejść do książki i zrobić mu krzywdę.
Emma… Emma po prostu korzystała ze swojego młodego życia, mimo że została postawiona przed faktem i musiała dorosnąć. Mamy również Olivię, laska zachowywała się gorzej jak dziecko, miałam wrażenie, że Emma jest od niej doroślejsza.
Moimi ulubionymi bohaterami byli Sebastian, Tim, Richard oraz Kevin, mało mówili, było ich mało, ale chyba jako jedyny byli autentycznymi bohaterami w całej tej książce.
Wbrew pozorom, nie myślcie sobie, że ta książka była zła, może i faktycznie rozwinęłabym inaczej niektóre wątki i mniej chaotycznie poprowadziłabym fabułę, ale…. Była tak wciągająca, że przysięgam, że mimo iż chciałam iść spać, to wciąż kończyło się na jednym rozdziale więcej! Ba, zakończenie jest takie, że nie ma nawet możliwości, że nie przeczytam kolejnego tomu, bo o zgrozo czy Olivia musi zawsze wracać jak taki niepotrzebny karaluch???
Potrzebuje drugim tom asap, bo nie da mi spokoju zakończenie 😭😭
PS. ILE BĘDZIE JESZCZE TOMU? NIE MOGĘ MIEĆ SPOKOJNEJ GŁOWY, JEŚLI SIĘ NIE DOWIEM!!!
Hejka kochani, przychodzę dzisiaj do Was z recenzją książki „Po prostu Emma”. Historia głównych bohaterów - Emmy i Harveya bardzo przypadła mi do gustu. Prolog książki jest krótki i całkiem sporo ujawniający, co mi się podoba. Skłania czytelnika do refleksji i zachęca do odkrycia tajemnic, które skrywa ta historia. 🌌
Uwielbiam Emmę! Jest ona energiczna, zawsze z uśmiechem na twarzy, lubi poznawać świat i przeżywać życie. Z pewnością dogadałabym się z nią. Natomiast Harveya zbytnio nie polubiłam. Dokładne wyjaśnienie znajdziecie w recenzji szczegółowej poniżej.
Fabuła jest szybka i z czasem nabiera jeszcze szybszego tempa. W moim odczuciu, w niektorych momentach była zbyt szybka. Były piękne momenty (albo nawet i nie te piękne), w których wolałabym „zatrzymać się” i wczuć się bardziej w klimat sytuacji.
W tej historii był zawarty również motyw mafijny, który zaciekawił mnie i nie mogę doczekać się rozwiązania pewnych spraw.
Uwielbiam fragmenty z pudełka wspomnień Emmy. Bardzo przyjemnie mi się je czytało. Warto wspomnieć również o okładce książki, która jest przepiękna i bardzo mi się podoba. Pierwszy raz miałam styczność z twórczością M. Pawelec-Wijas i jestem przeogromnie wdzięczna za to, że mogłam poznać tę historię. 🫶🏻
Wahałam się jakiś czas czy dać tej książce pięć gwiazdek czy cztery ale daje kredyt zaufania autorce i daje jej max. Dawno żadna książka nie wkręciła mnie na tyle żeby zarwać dla niej noc …Piękna historia miłosna, sporo akcji, chociaż uważam , że sceny były opisane zbyt powierzchownie można było z nich więcej wycisnąć :) czekam na drugą część.