Wstrząsający dokument o najgłośniejszych zabójstwach dzieci, z których większość miała miejsce na terenie naszego kraju. Sprawczyniami wielu z przedstawionych tu morderstw są matki ofiar - osoby często niezrównoważone psychicznie, niewydolne społecznie czy wyrachowane i cyniczne. Autorzy przypominają okoliczności śmierci dzieci, przebieg śledztwa i procesu, a także dalsze losy poszczególnych rodzin. Każda opisana tu historia została opatrzona komentarzem profilera policyjnego, który przeanalizował psychologiczne uwarunkowania zbrodni. Wśród analizowanych przez Bohdana Lacha przypadków jest głośna sprawa śmierci Madzi z Sosnowca. Jeden z rozdziałów został poświęcony seryjnym morderstwom popełnionym na dzieciach.
Bardzo ciekawa lektura - opisane są zarówno zbrodnie sprzed lat, jak i aktualne (Beata Ch. i Szymonek, Katarzyna W. i mała Madzia, "dzieci z beczek"), polskie i zagraniczne. Komentarze profilera są dość zwięzłe, szczerze mówiąc liczyłam na nieco więcej. Jednej rzeczy nie mogłam znieść, za to ocena spada o gwiazdkę... Nachalnej prawicowej propagandy jednego z autorów. W dodatku zakłamanej, manipulującej faktami. Zniesmaczył mnie szczególnie przykład z porównaniem liczby dzieciobójstw w Polsce i w "dopuszczających aborcję"* Niemczech, gdzie podane były jedyne suche wartości liczbowe, bez uwzględnienia takich danych, jak na przykład liczba ludności. Normalne, że w większym kraju zdarza się więcej przypadków - gdyby była podana ilość dzieciobójstw przypadających na np. milion kobiet w wieku rozrodczym/milion kobiet, które w danym roku urodziły, to już nie wyszłyby tak ślicznie pasujące do tezy autora wyniki. Ale odbiegłam od tematu... Książka mimo wszystko warta przeczytania.
Spodziewałam się czegoś więcej, spraw mniej znanych i zaskakujących. Jednak książka pomimo wszystko jest wstrząsająca i poruszająca. Rzetelnie zrobiona, chociaż przeszkadzała mi subiektywna ocena i opinie autora, które dało się znaleść lub wyczuć. Komentarz profilera mógłby być bardziej rozbudowany, no ale nie można mieć wszystkiego.
Jeśli macie dobry humor - ta książka Wam go zepsuje. Jeśli macie zły humor... cóż, zawsze można mieć jeszcze gorszy. Wstrząsające historie polskich dzieciobójczyń z komentarzem profilera do każdej z nich. Ciężki orzech.
"Dzieciobójczynie" to lektura trudna. Nie ze względu na sposób napisania, ale ze względu na tematykę. Bo zabójstwa dzieci należą do najbardziej przerażających, odstręczających, obrzydliwych zbrodni. W książce Przemysława Słowińskiego i Bogdana Lacha nacisk położono jednak przede wszystkim na sylwetki sprawczyń - kobiet, które zabiły dzieci.
Określenie "dzieciobójczyni" kojarzy się nam przede wszystkim z matkami, które zabiły własne dzieci, najczęściej noworodki. W książce pojęcie to rozumiane jest o wiele szerzej. Dzieciobójczyniami autorzy nazywają wszystkie kobiety, których ofiara padły dzieci, niezależnie od ich pokrewieństwa oraz wieku. Skupiają się, w ujęciu chronologicznym, zarówno na przypadkach z Polski, jak i z innych krajów. Wśród spraw, które opisują, są zarówno te głośne, znane z mediów, jak i zupełnie nieznane opinii publicznej. Każdy rozdział dotyczy jednej sprawczyni. Autorzy nie epatują zbrodnią (co im się chwali), nie skupiają się na drastycznych opisach, nie szokują. Starają się natomiast (z różnym skutkiem) zachować pewien dystans do spraw, o których piszą. Usiłują również naświetlić szerszy kontekst działania każdej ze sprawczyń, jej pochodzenie, losy, środowisko życia, relacje rodzinne czy społeczne. Wszystko, co mogło doprowadzić do tragedii. Na końcu każdego rozdziału znajduje się komentarz do sprawy autorstwa policyjnego profilera, który z punktu widzenia psychologii próbuje wyjaśniać motywy działania dzieciobójczyń.
A jednak pomimo poruszającej i przerażającej tematyki mam poczucie, że w książce czegoś zabrakło, że pozostawia pewien niedosyt. Na pewno nie chodzi tu o brak drastycznych opisów, tych powinno być jak najmniej. Być może to kwestia dość oględnego potraktowania zagadnienia i raczej zwięzłych komentarzy profilera. Może zabrakło pogłębienia tematu, a może sprawia to nie do końca dobra warstwa językowa, ale mam poczucie, że tę książkę można było napisać nieco lepiej.
Na koniec, niestety, spory minus – jeden z autorów wyraźnie ujawnił swoje poglądy, także społeczno - polityczne, bez jakiegokolwiek uzasadnienia podyktowanego opisywanymi zagadnieniami. Wyszło trochę nachalnie, a tego w literaturze faktu zdecydowanie nie lubię i dlatego odejmuję jedną gwiazdkę.