Pierwszy tom kryminalnego cyklu Komisariat wyrzutków.
Kryminalna atmosfera, tajemnice, zamknięta społeczność i trudne relacje w niewielkiej policyjnej ekipie.
Komisarz Kruk zostaje warunkowo przywrócony do służby i wysłany do Nawidowa, gdzie zmowa milczenia kryje oprawcę. Tu każdy nowy jest obcy, a mieszkańcy zamykają przed nim drzwi, usta i duszę. Tajemniczy przestępca ma jeszcze jedną potężną broń – legendy. W Nawidowie zła nie czyni człowiek, lecz słowiański demon. Mamuna, leszy, szeptucha, wieszczy, a może sam diabeł, z zemsty dla zemsty. Według mieszkańców to demony stoją za ich tragedią, dlatego by ich bardziej nie rozzłościć, akceptują swój los. Choć dzieją się niepokojące rzeczy, nikt nie prosi o pomoc.
Kto tajemnic szuka, ten diabła spotyka.
Komisarz Kruk nie tylko chce go spotkać, ale i złapać, co nie podoba się zarówno mieszkańcom, jak i miejscowym stróżom prawa. To komisariat policyjnych wyrzutków, do którego trafiają funkcjonariusze i funkcjonariuszki z przeszłością. W dodatku Sęp, teraz na służbie w BSW, chce przyskrzynić Kruka, dawnego przyjaciela z dzieciństwa.
Mamuna to powieść o tym, jak zło wpływa na ludzi, jak zatruwa ich umysły i jak pochłania tych, którzy go doświadczyli.
Doskonały obraz pracy policjantów na tle maleńskiej społeczności trawionej ludowymi, słowiańskimi wierzeniami, które przez lata odwracały uwagę od ludzkich źródeł zła.
Zakończenie epilogu wcisnęło mnie w fotel, co rzadko się zdarza, bo trudno mnie zaskoczyć! Must-read dla każdego, kto kocha kryminały policyjne i / lub powieści, których akcja toczy się w hermetycznych środowiskach.