What do you think?


Szamanka od umarlaków #4
Siewcy koszmarów
Nie wybieramy swoich koszmarów. To one wybierają nas
Na pierwszy rzut oka koniec świata nie nadszedł. Na drugi – coś zdecydowanie poszło nie tak. A nawet gorzej.
Ziemia i niebo pękają w szwach. Wskazówki zegarów gubią rytm i mylą krok. Dni aż się roją od nocnych mar. Nawet śmierć już chyba nie działa, jak trzeba, bo Trzecie Oko Idy ma problemy z Widzeniem, a Pieśni Umarłych umilkły na dobre.
W tym nowym świecie niemożliwych absurdów pewne jest tylko jedno: nie ma czasu.
Jak odróżnić jawę od snu, skoro i jedno, i drugie to istny koszmar? Jak wyplątać prawdę – i siebie – z pajęczyny kłamstw? Jak komukolwiek zaufać, kiedy przeszłość jest pełna czarnych dziur i białych plam?
Co, jeśli otchłań, w którą tak boisz się spojrzeć, kryje się w mroku twojej własnej duszy?
Na pierwszy rzut oka koniec świata nie nadszedł. Na drugi – coś zdecydowanie poszło nie tak. A nawet gorzej.
Ziemia i niebo pękają w szwach. Wskazówki zegarów gubią rytm i mylą krok. Dni aż się roją od nocnych mar. Nawet śmierć już chyba nie działa, jak trzeba, bo Trzecie Oko Idy ma problemy z Widzeniem, a Pieśni Umarłych umilkły na dobre.
W tym nowym świecie niemożliwych absurdów pewne jest tylko jedno: nie ma czasu.
Jak odróżnić jawę od snu, skoro i jedno, i drugie to istny koszmar? Jak wyplątać prawdę – i siebie – z pajęczyny kłamstw? Jak komukolwiek zaufać, kiedy przeszłość jest pełna czarnych dziur i białych plam?
Co, jeśli otchłań, w którą tak boisz się spojrzeć, kryje się w mroku twojej własnej duszy?
528 pages, Paperback
First published April 8, 2026
About the author
Martyna Raduchowska
22 books74 followersRocznik 87. Wrocławianka całym sercem i duszą. Z charakteru wredna i pyskata wiedźma, pełna optymizmu pesymistka, ambitny leniuch, pogodna maruda, zagorzała domatorka na obczyźnie, słowem, posiadaczka niepowtarzalnego zestawu cech, który gwarantuje, że cokolwiek by się nie działo, zawsze znajdzie się powód do narzekania – jej ulubionego zajęcia. Cierpi na chorobliwy nadmiar pomysłów oraz chroniczny brak wolnego czasu.
Ukończyła studia na Uniwersytecie Walijskim i przez najbliższy rok będzie zgłębiać tajniki psychologii rozwojowej na uniwersytecie w York. Z wykształcenia psycholog i kryminolog, z zamiłowania pisarka.
Zadebiutowała Całą prawdą o PPM (antologia Kochali się, że strach, Fabryka Słów, 2007), a o jej przyprawionych szczyptą magii i odrobiną niesamowitości walijskich doświadczeniach można czytać w opowiadaniu Shade (antologia Nawiedziny, Fabryka Słów, 2009). Pisać zaczęła gdzieś w okolicach dwunastego roku życia, przestać natomiast – ku udręce niektórych - nie zamierza nigdy.
Ukończyła studia na Uniwersytecie Walijskim i przez najbliższy rok będzie zgłębiać tajniki psychologii rozwojowej na uniwersytecie w York. Z wykształcenia psycholog i kryminolog, z zamiłowania pisarka.
Zadebiutowała Całą prawdą o PPM (antologia Kochali się, że strach, Fabryka Słów, 2007), a o jej przyprawionych szczyptą magii i odrobiną niesamowitości walijskich doświadczeniach można czytać w opowiadaniu Shade (antologia Nawiedziny, Fabryka Słów, 2009). Pisać zaczęła gdzieś w okolicach dwunastego roku życia, przestać natomiast – ku udręce niektórych - nie zamierza nigdy.
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 30 of 38 reviews
June 30, 2026
No nareszcie, trochę męczarnia. Przerost formy nad treścią. Styl bardzo ładny, ładniejszy niż w zwanej, ale jednocześnie było to dla mnie lanie wody. Fabularnie fatalne
Po tej książce dochodzę do wniosku, że nie lubię motywu snów:) tak jak nie lubię przesadnie rozwijanych opowieści w historiach (takie przy ogniskach, itp), interesuje mnie to co się faktycznie dzieje i tyle, taki gust stety niestety
3/10
Po tej książce dochodzę do wniosku, że nie lubię motywu snów:) tak jak nie lubię przesadnie rozwijanych opowieści w historiach (takie przy ogniskach, itp), interesuje mnie to co się faktycznie dzieje i tyle, taki gust stety niestety
3/10
April 12, 2026
3,5
Niestety takie jest ryzyko wracania do jakiejś serii po wielu latach. W tym przypadku i autorka i ta historia wyeowluowali za bardzo, więc ta cześć rażąco różni się od poprzednich, co dla jednych będzie plusem, dla innych minusem.
Nie lubię czuć się głupia czytając książki dla rozrywki, a tu zbyt często miałam myśl "cooo? nie rozumiem o co chodzi...", żebym mogła na to przymknąć oko.
Na minus jest też fakt, że zajęło mi 250 stron (czyli prawie połowę), żeby się wciągnąć. Później już wszystko faktycznie nabierało więcej sensu i finalnie oceniam tę książkę jako 'niezłą', ale tu znowu pojawia się moja niezdolność do porzucania zaczętych książek bo gdybym nie miała tej cechy, to wiem, że po ok 50 stronach bym porzuciła ten tytuł.
Będę chciała przeczytać dalsze losy Idy i Kruchego jak powstaną, ale wiedząc na jaki klimat się można nastawiać, nie będę wyczekiwać tej kontynuacji z zapartym tchem, jak to było w przypadku pierwszych 3 tomów.
Niestety takie jest ryzyko wracania do jakiejś serii po wielu latach. W tym przypadku i autorka i ta historia wyeowluowali za bardzo, więc ta cześć rażąco różni się od poprzednich, co dla jednych będzie plusem, dla innych minusem.
Nie lubię czuć się głupia czytając książki dla rozrywki, a tu zbyt często miałam myśl "cooo? nie rozumiem o co chodzi...", żebym mogła na to przymknąć oko.
Na minus jest też fakt, że zajęło mi 250 stron (czyli prawie połowę), żeby się wciągnąć. Później już wszystko faktycznie nabierało więcej sensu i finalnie oceniam tę książkę jako 'niezłą', ale tu znowu pojawia się moja niezdolność do porzucania zaczętych książek bo gdybym nie miała tej cechy, to wiem, że po ok 50 stronach bym porzuciła ten tytuł.
Będę chciała przeczytać dalsze losy Idy i Kruchego jak powstaną, ale wiedząc na jaki klimat się można nastawiać, nie będę wyczekiwać tej kontynuacji z zapartym tchem, jak to było w przypadku pierwszych 3 tomów.
April 17, 2026
„Siewcy koszmarów” to czwarty tom cyklu Szamanka od umarlaków, łączący fantastykę z lekkim, momentami ironicznym stylem, charakterystycznym dla autorki.
To historia osadzona w świecie, w którym granica między snem a rzeczywistością zaczyna się zacierać, a koszmary przenikają do świata ludzi. Motyw snów i lęków odgrywa tu kluczową rolę - autorka umiejętnie się nim bawi, budując klimat niepokoju, ale jednocześnie unikając ciężkiego, przytłaczającego tonu. Świat wykreowany przez autorkę zachwyca pomysłowością już od pierwszego tomu, a z każdą kolejną częścią zostaje jeszcze bardziej pogłębiony. Sny stają się tu nie tylko wytworem wyobraźni, lecz realną przestrzenią - zarówno zagrożenia, jak i działania bohaterów. Pojawia się intrygująca gra granicą: co jest snem, a co jawą? Koszmary często mają swoje źródło w wewnętrznych lękach postaci, dlatego wyraźnie wybrzmiewa motyw psychiki, traum i ukrytych emocji. Przenikanie się świata snów i rzeczywistości buduje napięcie oraz poczucie niepewności. Fabułę poznajemy z dwóch perspektyw - Idy i Kruchego - co pozwala stopniowo odkrywać, co się wydarzyło, czym naprawdę są koszmary i kto za nimi stoi. Nie ma tu prostych podziałów na dobro i zło - dominują moralne szarości i nieoczywiste wybory. Mroczna atmosfera i narastający niepokój przeplatają się ze zmiennym tempem akcji, które daje chwilę wytchnienia po bardziej intensywnych momentach. Styl autorki pozostaje lekki i przyjemny, a dialogi pełne humoru i sarkazmu skutecznie rozładowują napięcie. Na uwagę zasługują także wyraziści, charyzmatyczni bohaterowie, których trudno nie polubić. Ich relacje opierają się na zaufaniu i współpracy, ale nie brakuje w nich również sekretów i niedopowiedzeń.
„Siewcy koszmarów” to historia, która bawi się granicą między snem a rzeczywistością, oferując oryginalny pomysł i charakterystyczny styl autorki. To lektura idealna dla tych, którzy lubią fantastykę z nutą mroku, ale podaną w lżejszej, bardziej przystępnej formie.
To historia osadzona w świecie, w którym granica między snem a rzeczywistością zaczyna się zacierać, a koszmary przenikają do świata ludzi. Motyw snów i lęków odgrywa tu kluczową rolę - autorka umiejętnie się nim bawi, budując klimat niepokoju, ale jednocześnie unikając ciężkiego, przytłaczającego tonu. Świat wykreowany przez autorkę zachwyca pomysłowością już od pierwszego tomu, a z każdą kolejną częścią zostaje jeszcze bardziej pogłębiony. Sny stają się tu nie tylko wytworem wyobraźni, lecz realną przestrzenią - zarówno zagrożenia, jak i działania bohaterów. Pojawia się intrygująca gra granicą: co jest snem, a co jawą? Koszmary często mają swoje źródło w wewnętrznych lękach postaci, dlatego wyraźnie wybrzmiewa motyw psychiki, traum i ukrytych emocji. Przenikanie się świata snów i rzeczywistości buduje napięcie oraz poczucie niepewności. Fabułę poznajemy z dwóch perspektyw - Idy i Kruchego - co pozwala stopniowo odkrywać, co się wydarzyło, czym naprawdę są koszmary i kto za nimi stoi. Nie ma tu prostych podziałów na dobro i zło - dominują moralne szarości i nieoczywiste wybory. Mroczna atmosfera i narastający niepokój przeplatają się ze zmiennym tempem akcji, które daje chwilę wytchnienia po bardziej intensywnych momentach. Styl autorki pozostaje lekki i przyjemny, a dialogi pełne humoru i sarkazmu skutecznie rozładowują napięcie. Na uwagę zasługują także wyraziści, charyzmatyczni bohaterowie, których trudno nie polubić. Ich relacje opierają się na zaufaniu i współpracy, ale nie brakuje w nich również sekretów i niedopowiedzeń.
„Siewcy koszmarów” to historia, która bawi się granicą między snem a rzeczywistością, oferując oryginalny pomysł i charakterystyczny styl autorki. To lektura idealna dla tych, którzy lubią fantastykę z nutą mroku, ale podaną w lżejszej, bardziej przystępnej formie.
May 21, 2026
Słuchając tego zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam praktycznie nic z poprzednich tomów - co ogromnie wpłynęło na mój odbiór tej książki. Może tłumaczy to moje zagubienie przez dobrą połowę lektury. Nie mogłam się połapać, o co chodzi i aż mi trochę z tego powodu głupio.
Trochę długa była ta książka. Mam wrażenie, że zbyt przegadana - opis jednej rzeczy za pomocą pięciu porównań to trochę przesada. Kilka wątków było ciekawych, ale zakończenie sugerujące, że będzie ciąg dalszy mnie już odpycha. Cokolwiek się stanie, tu moja przygoda z szamanką od umarlaków się kończy.
Trochę długa była ta książka. Mam wrażenie, że zbyt przegadana - opis jednej rzeczy za pomocą pięciu porównań to trochę przesada. Kilka wątków było ciekawych, ale zakończenie sugerujące, że będzie ciąg dalszy mnie już odpycha. Cokolwiek się stanie, tu moja przygoda z szamanką od umarlaków się kończy.
August 20, 2026
🌙„Siewcy Koszmarów” to zdecydowanie najmroczniejszy tom całej serii. Mroku jest dużo. Momentami wręcz przygniata, ale czy to źle? Jak dla mnie… zadziwiająco … bardzo dobrze.
🌙 Pierwszy rozdział uderzył mocno. Czułam się tak, jakbym się zderzyła z betonową ścianą, bo po zakończeniu Fałszywego Pieśniarza miałam takie, no hej, Ida i Kruchy w końcu mogą mieć chwilę swojego szczęścia. NIC BARDZIEJ MYLNEGO MOI KOCHANI. Bo wtedy wchodzi ona… Martyna Raduchowska. Cała na biało.
🌙 Pęknięte serce zaraz po kilku pierwszych stronach, a później, było tylko intensywniej. Czułam się zagubiona, rozbita, dokładnie tak jak Ida. Momentami naprawdę trudno było odróżnić, co jest rzeczywistością, a co jedynie echem jej cierpienia.
🌙 W tym tomie świat snów miesza się z koszmarami w sposób niepokojący i bardzo brutalny emocjonalnie. Rzeczywistość jest pęknięta, wynaturzona, momentami wręcz zepsuta. Bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko z tym, co ich otacza, ale przede wszystkim z własną przeszłością. I tu ważna rzecz, warto przed lekturą nadrobić opowiadania napisane przez autorkę przy okazji wznowienia serii, bo mają realny wpływ na fabułę „Siewców Koszmarów”.
🌙 Największą siłą tego tomu są bohaterowie. Zarówno Ida, jak i Kruchy pokazują się tu z zupełnie innej strony. Ida przechodzi dalszą przemianę (mówię dalszą, bo 3 pierwsze tomy również tę jej przemianę pokazują). Ida staje się sprytna, świadoma siebie i wykorzystuje swój urok, kiedy trzeba. Kruchy natomiast traci swoją lekkość i sarkazm, który wcześniej go definiował. Zostaje coś cięższego, czyli powaga, chłód i emocjonalne zmęczenie. Oboje cierpią i to naprawdę czuć na każdej stronie. A mimo tego… Ci bohaterowie sprawili, że jeszcze bardziej ich pokochałam.
🌙 Styl Martyny Raduchowskiej niezmiennie robi ogromne wrażenie. Jest emocjonalny, momentami wręcz poetycki i bardzo melancholijny. Ta historia nie daje się łatwo zaszufladkować, bo tu w mojej opinii czuć mroczną fantastykę z elementami thrillera i romansu, który dojrzewał przez trzy tomy i tutaj w końcu wybucha pełnią emocji. To relacja bardzo piękna, ale też bardzo bolesna.
🌙 I absolutnie nie mogę nie wspomnieć o komisarzu Smoczyńskim - smoku, który w tym tomie skradł mi serce i jest moim absolutnym bohaterem i faworytem. Jego humor, kompletne zagubienie w nadnaturalnym świecie i sposób, w jaki próbuje to wszystko ogarnąć, są po prostu wybitne. To jeden z tych bohaterów, którzy rozładowują napięcie dokładnie wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebujesz. Co więcej, Smoczyński działa też jak taki nieoczywisty pomost między Idą a Kruchym i ja totalnie przepadłam w tym koncepcie. Ten balans między mrokiem a jego chaotyczną „normalnością” był dla mnie strzałem w dziesiątkę.
🌙 To jedna z tych książek, które nie kończą się po zamknięciu ostatniej strony. Emocje zostają. Ja zaczęłam tę historię łzami i łzami ją skończyłam. Przez cały czas towarzyszył mi emocjonalny chaos od niedowierzania, przez smutek, aż po absolutne rozbicie.
🌙 Finał? Zapierający dech w piersi. I co najważniejsze, to nie koniec tej historii, więc jest jeszcze nadzieja. I bardzo dobrze, bo ja osobiście nie chcę się jeszcze z tym światem żegnać. „Siewcy Koszmarów” są kontynuacją, na którą czekałam i absolutnie się nie zawiodłam. Przygody Idy towarzyszą mi od bardzo dawna i cholernie sama sobie zazdroszczę, że mogłam w tej historii przepaść od nowa. Zupełnie jak nastolatka.
5/5 ⭐
🌙 Pierwszy rozdział uderzył mocno. Czułam się tak, jakbym się zderzyła z betonową ścianą, bo po zakończeniu Fałszywego Pieśniarza miałam takie, no hej, Ida i Kruchy w końcu mogą mieć chwilę swojego szczęścia. NIC BARDZIEJ MYLNEGO MOI KOCHANI. Bo wtedy wchodzi ona… Martyna Raduchowska. Cała na biało.
🌙 Pęknięte serce zaraz po kilku pierwszych stronach, a później, było tylko intensywniej. Czułam się zagubiona, rozbita, dokładnie tak jak Ida. Momentami naprawdę trudno było odróżnić, co jest rzeczywistością, a co jedynie echem jej cierpienia.
🌙 W tym tomie świat snów miesza się z koszmarami w sposób niepokojący i bardzo brutalny emocjonalnie. Rzeczywistość jest pęknięta, wynaturzona, momentami wręcz zepsuta. Bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko z tym, co ich otacza, ale przede wszystkim z własną przeszłością. I tu ważna rzecz, warto przed lekturą nadrobić opowiadania napisane przez autorkę przy okazji wznowienia serii, bo mają realny wpływ na fabułę „Siewców Koszmarów”.
🌙 Największą siłą tego tomu są bohaterowie. Zarówno Ida, jak i Kruchy pokazują się tu z zupełnie innej strony. Ida przechodzi dalszą przemianę (mówię dalszą, bo 3 pierwsze tomy również tę jej przemianę pokazują). Ida staje się sprytna, świadoma siebie i wykorzystuje swój urok, kiedy trzeba. Kruchy natomiast traci swoją lekkość i sarkazm, który wcześniej go definiował. Zostaje coś cięższego, czyli powaga, chłód i emocjonalne zmęczenie. Oboje cierpią i to naprawdę czuć na każdej stronie. A mimo tego… Ci bohaterowie sprawili, że jeszcze bardziej ich pokochałam.
🌙 Styl Martyny Raduchowskiej niezmiennie robi ogromne wrażenie. Jest emocjonalny, momentami wręcz poetycki i bardzo melancholijny. Ta historia nie daje się łatwo zaszufladkować, bo tu w mojej opinii czuć mroczną fantastykę z elementami thrillera i romansu, który dojrzewał przez trzy tomy i tutaj w końcu wybucha pełnią emocji. To relacja bardzo piękna, ale też bardzo bolesna.
🌙 I absolutnie nie mogę nie wspomnieć o komisarzu Smoczyńskim - smoku, który w tym tomie skradł mi serce i jest moim absolutnym bohaterem i faworytem. Jego humor, kompletne zagubienie w nadnaturalnym świecie i sposób, w jaki próbuje to wszystko ogarnąć, są po prostu wybitne. To jeden z tych bohaterów, którzy rozładowują napięcie dokładnie wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebujesz. Co więcej, Smoczyński działa też jak taki nieoczywisty pomost między Idą a Kruchym i ja totalnie przepadłam w tym koncepcie. Ten balans między mrokiem a jego chaotyczną „normalnością” był dla mnie strzałem w dziesiątkę.
🌙 To jedna z tych książek, które nie kończą się po zamknięciu ostatniej strony. Emocje zostają. Ja zaczęłam tę historię łzami i łzami ją skończyłam. Przez cały czas towarzyszył mi emocjonalny chaos od niedowierzania, przez smutek, aż po absolutne rozbicie.
🌙 Finał? Zapierający dech w piersi. I co najważniejsze, to nie koniec tej historii, więc jest jeszcze nadzieja. I bardzo dobrze, bo ja osobiście nie chcę się jeszcze z tym światem żegnać. „Siewcy Koszmarów” są kontynuacją, na którą czekałam i absolutnie się nie zawiodłam. Przygody Idy towarzyszą mi od bardzo dawna i cholernie sama sobie zazdroszczę, że mogłam w tej historii przepaść od nowa. Zupełnie jak nastolatka.
5/5 ⭐
April 26, 2026
Q: Korzystacie bądź korzystaliście kiedyś z sennika?
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwo_mieta @martyna.raduchowska ]
Ten tom zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych części. Jest przesiąknięty mrokiem, co w normalnych okolicznościach byłoby przecudowne, ale już od pierwszych stron dostajemy taką mieszanką emocji i takim zwrotem akcji, że włos dzielił mnie od rzucenia tym pięknym wydaniem na drugi koniec pokoju. Powiem więcej: trzymanie w napięciu trwało przez całą książkę bez przerwy, a każda kolejna strona tylko bardziej pogłębiała ten stan. I żeby nie było - wciąż jestem zakochana w tej serii i kocham bohaterów jeszcze bardziej przez to, co przeszli, a moje biedne serce i zalane płaczem oczy są razem z nimi.
Ida i Kruchy w tej części naprawdę nie mają łatwo i rozgrywające się wydarzenia mocno się na nich odbijają. Mamy okazję zobaczyć ich w innej niż dotychczas nam znanej odsłonie. Bardzo mocno potęgowało to znikome poczucie humoru, ale patrząc na okoliczności, ten zabieg ze strony autorki jest jak najbardziej uzasadniony. Mam nadzieję, że w następnym tomie będzie szansa, by zobaczyć bohaterów z innej strony - tym razem w tej przez wszystkich wyczekiwanej.
Fabularnie, jak już wspomniałam, jest oryginalnie. Nie spodziewałam się takiego rozwoju wydarzeń. Autorka zręcznie lawiruje między jedną rzeczywistością a drugą, wykorzystując element powstałego chaosu i dezorientacji, aby finalnie wszystko ładnie się ze sobą ułożyło. Patrząc na rozegrane wydarzenia oraz nowo poznane fakty, jestem niezwykle ciekawa, co jeszcze wymyśli autorka. Zakończenie zwiastuje naprawdę ogromny potencjał.
Nie mogę się doczekać kolejnej przygody w tym świetnie rozbudowanym uniwersum. Ze swojej strony zachęcam, byście dali szansę Szamance, ponieważ jest to naprawdę bardzo dobra seria!
Oceniam: 4,5/5🥃
Marcela 🐝
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwo_mieta @martyna.raduchowska ]
Ten tom zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych części. Jest przesiąknięty mrokiem, co w normalnych okolicznościach byłoby przecudowne, ale już od pierwszych stron dostajemy taką mieszanką emocji i takim zwrotem akcji, że włos dzielił mnie od rzucenia tym pięknym wydaniem na drugi koniec pokoju. Powiem więcej: trzymanie w napięciu trwało przez całą książkę bez przerwy, a każda kolejna strona tylko bardziej pogłębiała ten stan. I żeby nie było - wciąż jestem zakochana w tej serii i kocham bohaterów jeszcze bardziej przez to, co przeszli, a moje biedne serce i zalane płaczem oczy są razem z nimi.
Ida i Kruchy w tej części naprawdę nie mają łatwo i rozgrywające się wydarzenia mocno się na nich odbijają. Mamy okazję zobaczyć ich w innej niż dotychczas nam znanej odsłonie. Bardzo mocno potęgowało to znikome poczucie humoru, ale patrząc na okoliczności, ten zabieg ze strony autorki jest jak najbardziej uzasadniony. Mam nadzieję, że w następnym tomie będzie szansa, by zobaczyć bohaterów z innej strony - tym razem w tej przez wszystkich wyczekiwanej.
Fabularnie, jak już wspomniałam, jest oryginalnie. Nie spodziewałam się takiego rozwoju wydarzeń. Autorka zręcznie lawiruje między jedną rzeczywistością a drugą, wykorzystując element powstałego chaosu i dezorientacji, aby finalnie wszystko ładnie się ze sobą ułożyło. Patrząc na rozegrane wydarzenia oraz nowo poznane fakty, jestem niezwykle ciekawa, co jeszcze wymyśli autorka. Zakończenie zwiastuje naprawdę ogromny potencjał.
Nie mogę się doczekać kolejnej przygody w tym świetnie rozbudowanym uniwersum. Ze swojej strony zachęcam, byście dali szansę Szamance, ponieważ jest to naprawdę bardzo dobra seria!
Oceniam: 4,5/5🥃
Marcela 🐝
August 27, 2026
3.5⭐️ Miałem lekkie obawy przed sięgnięciem o 4 tom przygód Idy Brzezińskiej, ale jak tylko zacząłem czytać pierwszy rozdział, odeszły one w zapomnienie. “Siewcy koszmarów” to bezpośrednia kontynuacja “Fałszywego pieśniarza” i już to było moim sporym zaskoczeniem. Czyżby wydarzenia z zakończenia trzeciego tomu zostały niedomknięte? Okazuje się, że jak najbardziej tak i autorka miała pomysł na dalszy ich kierunek.
Pierwsze rozdziały pochłaniałem jeden za drugim, bo od razu wchodzimy w niepokojącą akcję. Kto pamięta, jak zakończył się trzeci tom, będzie mieć na dzień dobry spore zdziwienie, jak rozpoczyna się ten. Zmienia się konstrukcja prowadzenia fabuły, co zdecydowanie wyróżnia ten tom na tle poprzednich. Rozdziały są też dużo bardziej dynamiczne i już nie liczą sobie po 50 stron. Historia nabiera jeszcze m*oczniejszgo klimatu niż dotychczas.
Mam wrażenie, że i humor został mocno ograniczony, w tej części. Nie ma Kwiatuszka ani ciotki Tekli, które wprowadzały do opowieści lekkości, zabawnych i ciętych ripost, i których pojawienie się w danej scenie gwarantowało niekontrolowany wybuch śmiechu. Czwarty tom to walka z czasem, a on skutecznie ucieka. I ponownie to Ida musi rozwiązać zagadkę, ale pogrążona w smutku, nie potrafi znaleźć w sobie siły do walki o cały świat.
Pierwsze rozdziały pochłaniałem jeden za drugim, bo od razu wchodzimy w niepokojącą akcję. Kto pamięta, jak zakończył się trzeci tom, będzie mieć na dzień dobry spore zdziwienie, jak rozpoczyna się ten. Zmienia się konstrukcja prowadzenia fabuły, co zdecydowanie wyróżnia ten tom na tle poprzednich. Rozdziały są też dużo bardziej dynamiczne i już nie liczą sobie po 50 stron. Historia nabiera jeszcze m*oczniejszgo klimatu niż dotychczas.
Mam wrażenie, że i humor został mocno ograniczony, w tej części. Nie ma Kwiatuszka ani ciotki Tekli, które wprowadzały do opowieści lekkości, zabawnych i ciętych ripost, i których pojawienie się w danej scenie gwarantowało niekontrolowany wybuch śmiechu. Czwarty tom to walka z czasem, a on skutecznie ucieka. I ponownie to Ida musi rozwiązać zagadkę, ale pogrążona w smutku, nie potrafi znaleźć w sobie siły do walki o cały świat.
April 17, 2026
Zacznę od pięknego wydania z barwionymi brzegami. Powiem Wam, że ta seria na półce wygląda naprawdę fantastycznie:) Nic nie poradzę jestem książkową sroką i tak kupuje książki ze względu na okładki.
W poprzedniej części narzekałam, że przez połowę książki nic się nie działo i wszystko skupiało się na relacji Idy i Kruchego. Teraz już wiem, że to wszystko było po coś, bo ta książka wciąga nas w wir akcji.
Na początku się zastanawiamy, która z rzeczywistości jest prawdziwa, a która jest snem i staramy się połączyć kropki. Tym razem wpadniemy w wir śnienia, koszmarów, odkrywania swoich początków. Lepiej poznamy rodziny naszych bohaterów, oraz więź która ich połączyła.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta książka gra na emocjach czytelnika. Jest chaos, niepewność, momentami wręcz dezorientacja. Czasami miałam wrażenie, że razem z bohaterką próbuję zrozumieć, co jest prawdą, a co tylko kolejną warstwą koszmaru.
Muszę przyznać, że ten tom przypadł mi do gustu, pamiętajcie jednak by książki te czytać w kolejności, gdyż to co zdarzyło się w poprzednich częściach ma duże znaczenie.
Ocena 8/10
W poprzedniej części narzekałam, że przez połowę książki nic się nie działo i wszystko skupiało się na relacji Idy i Kruchego. Teraz już wiem, że to wszystko było po coś, bo ta książka wciąga nas w wir akcji.
Na początku się zastanawiamy, która z rzeczywistości jest prawdziwa, a która jest snem i staramy się połączyć kropki. Tym razem wpadniemy w wir śnienia, koszmarów, odkrywania swoich początków. Lepiej poznamy rodziny naszych bohaterów, oraz więź która ich połączyła.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta książka gra na emocjach czytelnika. Jest chaos, niepewność, momentami wręcz dezorientacja. Czasami miałam wrażenie, że razem z bohaterką próbuję zrozumieć, co jest prawdą, a co tylko kolejną warstwą koszmaru.
Muszę przyznać, że ten tom przypadł mi do gustu, pamiętajcie jednak by książki te czytać w kolejności, gdyż to co zdarzyło się w poprzednich częściach ma duże znaczenie.
Ocena 8/10
September 21, 2026
Gdy zaczynałam pierwszy tom tej serii nie spodziewałam się zupełnie, że tak bardzo przypadnie mi do gustu, ale właśnie skończyłam "Siewcy Koszmarów" i jestem oczarowana! Los jak zawsze nie oszczędza Idy i Kostka, ale tym razem to naprawdę przesadził! Na samym początku przez chwilę uwierzyłam w najgorszy scenariusz, ale całe szczęście szybko wyszła prawda na jaw. Uwielbiam to jak na przestrzeni tomów rozwinęła się Ida, ale w tym tomie to po prostu wymiatała! Mój ukochany Gryzak jak zawsze uratował cały świat (no dobra może leciutko przesadzam, ale pojawił się we właściwych miejscach i w odpowiednim czasie). A Smoczyński dostał tylko same plusy, ponieważ to jak wspierał Idę i Kostka było świetne tym bardziej z tym jego poczuciem humoru. Cała książka ma specyficzny, ale niesamowicie odpowiadający mi styl humoru i bawiłam się świetnie w trakcie poznawania tej historii! Mam tylko jedno ALE, a mianowicie to zakończenie !!!! Jak można tak skończyć książkę?! Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, ponieważ muszę wiedzieć co dzieję się dalej!
April 12, 2026
Bardzo lubię ten świat i cieszyłam się bardzo mogąc do niego wrócić. Bardziej mrocznie i oniryczne.
April 10, 2026
Na niektóre książki czeka się bardziej niż na inne. Z tym szczególnym, trudnym do opisania drżeniem - mieszaniną ekscytacji i niepokoju, bo tak wiele się zmieniło, że boisz się nie pamiętać, jak to jest wracać do tamtego świata. Boisz się, że coś bezpowrotnie przepadło - klimat, magia, ta nieuchwytna atmosfera, która sprawiała, że odkładałaś książkę o drugiej w nocy z bijącym sercem i poczuciem, że jesteś gdzieś zupełnie indziej. Siewcy koszmarów zdecydowanie należą do tej kategorii. I już po lekturze, mogę z czystym sumieniem powiedzieć: warto było czekać - choć powrót do świata Idy Brzezińskiej okazał się czymś zupełnie innym, niż się spodziewałam.
Kolejny tom przygód Szamanki, stworzony przez autorkę po latach przerwy, był dla mnie doświadczeniem pełnym emocji - od nostalgii, przez zachwyt, aż po lekkie poczucie niepokoju, że coś jednak uległo zmianie. I rzeczywiście - Martyna Raduchowska w Siewcach koszmarów nie tylko kontynuuje historię Idy, ale także pokazuje, jak bardzo one obie - autorka i bohaterka - dojrzały.
Raduchowska wróciła do Idy Brzezińskiej jako inna autorka. Dojrzalsza, śmielsza, bardziej skłonna do wchodzenia w mroczne, filozoficzne zaułki narracji. I to widać. Styl uległ wyraźnej ewolucji - jest gęstszy, bardziej literacki, momentami niemal poetycki w swoim przygnębieniu.
I od początku wiadomo było, że łatwo Idzie nie będzie. Już sam opis z okładki sugeruje, że rzeczywistość pęka w szwach, czas przestaje zachowywać się logicznie, a granica między snem a jawą zaciera się w sposób, który potrafi przyprawić o dreszcze. Świat Szamanki - i tak już przecież pełen nadnaturalnych niepokojów - staje się jeszcze bardziej nieprzewidywalny, a poczucie zagrożenia niemal wylewa się z każdej strony.
Nie da się ukryć, że Siewcy koszmarów to jedna z najmroczniejszych odsłon cyklu. Oniryczna atmosfera przenika niemal każdą scenę, a poczucie nierealności świata potrafi skutecznie wytrącić czytelnika ze strefy milusiego komfortu. Sny mieszają się z jawą, czas traci swoją liniowość, a rzeczywistość zaczyna przypominać labirynt zbudowany z lęków, wspomnień i niedopowiedzeń.
Żal i groza są tu niemal namacalne, ale - co bardzo charakterystyczne dla twórczości Martyny Raduchowskiej - gdzieś pod powierzchnią nieustannie tli się iskierka nadziei. Nawet w najbardziej przytłaczających momentach pojawia się sugestia, że świat - i bohaterowie - nie są jeszcze całkowicie straceni.
Fabuła czwartego tomu jest gęsta, wielowarstwowa i z premedytacją zagmatwana. Autorka nie oszczędza swoich bohaterów. Sieć kłamstw i majaków w której grzęzną Ida i Kruchy, rozrasta się przez całą książkę. Każde pociągnięcie za nitkę odsłania kolejne warstwy, kolejne pytania, kolejne czarne dziury w przeszłości.
Kruchy, przy okazji, wreszcie dostaje tu przestrzeń, na którą czekałam od pierwszych tomów. Jego obecność w tej historii jest inna - pełniejsza, bardziej znacząca, obarczona ciężarem, który nie pozwala mu być tylko towarzyszem Idy i robi z niego pełnoprawnego bohatera opowieści. To postać, która w Siewcach zyskuje nowy wymiar i mam nadzieję, że kolejny tom pójdzie tym śladem.
Do tego autorka bezlitośnie wplata w fabułę elementy filozofii oraz fizyki kwantowej, co może być zarówno fascynujące, jak i momentami wymagające większego skupienia. Nie jest to jednak zabieg przypadkowy - chaos rzeczywistości przedstawionej współgra z próbą zrozumienia natury istnienia czy pamięci. Mam świadomość, że nie każdemu taki kierunek przypadnie do gustu, ale w moim odczuciu nadaje historii dodatkowej głębi.
Tym co również warto zaznaczyć, jest rozwój samej Idy. To już nie ta sama przerażona, zagubiona dziewczyna, którą poznaliśmy w pierwszym tomie. W Siewcach koszmarów widzimy bohaterkę, która stopniowo zbiera rozsypane fragmenty własnej duszy i uczy się funkcjonować z ciężarem doświadczeń, jakie przyszło jej dźwigać - choć nie jest to łatwa droga.
I muszę przyznać, że z jednej strony odczułam lekki żal za dawną Idą - bardziej nieporadną, impulsywną, momentami wręcz uroczą w swojej niepewności. Z drugiej jednak trudno nie docenić faktu, że jej przemiana jest konsekwentna i wiarygodna. Ida dorasta, dojrzewa i zaczyna rozumieć, że ucieczka nie zawsze jest rozwiązaniem. Z przerażonej, samotnej dziewczyny wyrasta na kobietę gotową stawić czoła własnym lękom - nawet jeśli oznacza to spojrzenie w otchłań kryjącą się we własnej duszy.
Pod względem psychologicznym jest to bardzo satysfakcjonujący rozwój postaci. Trauma, poczucie zagubienia i konieczność redefinicji własnej tożsamości są tu obecne niemal na każdym kroku. Ida nie staje się nagle niezniszczalną heroiną - wciąż się boi, wciąż popełnia błędy, ale uczy się żyć z tym strachem. I właśnie to czyni ją bohaterką niezwykle ludzką.
Sam finał powieści był dla mnie sporym zaskoczeniem. Po tak mrocznej, dojmującej historii spodziewałam się raczej bardziej gorzkiego akcentu. Tymczasem zakończenie okazało się… łagodniejsze, niż przypuszczałam.
Nie oznacza to, że było złe - wręcz przeciwnie, przyniosło pewną ulgę i satysfakcję. Jednak jednocześnie miałam wrażenie, że wszystko potoczyło się nieco zbyt gładko w stosunku do ciężaru wcześniejszych wydarzeń. Być może jednak jest to celowy zabieg autorki, przygotowujący grunt pod kolejną część.
A jeśli tak - to zdecydowanie dałam się złapać na haczyk.
Podsumowując: Siewcy koszmarów to książka, której nie można oceniać w oderwaniu od kontekstu: od przerwy między tomami, od ewolucji autorki, od tego, kim był czytelnik, kiedy sięgał po Szamankę od umarlaków po raz pierwszy. Czwarty tom tej serii nie jest tym samym co poprzednie - i właśnie dlatego jest wartościowy na swój własny, wyjątkowy sposób.
Moim zdaniem Martyna Raduchowska stanęła na wysokości zadania. Wróciła do świata, który stworzył ją jako pisarkę, i rozwinęła go w kierunku, którego może nie każdy się spodziewał - ale który jest autentyczny i odważny. Nowe przygody Idy i Kruchego nie są gorsze od starych. Są inne. I mam przeczucie, że to dopiero początek czegoś, co jeszcze nas wszystkich zaskoczy.
Tak więc, jeśli przychodzicie po lekką, wciągającą przygodę z morderstwem i upiorami w tle - możecie się lekko potknąć. Siewcy są cięższym chlebem. Wymagają cierpliwości, skupienia i gotowości na emocjonalny rollercoaster, który potrafi zostawić człowieka bez tchu w połowie strony. Ale jeśli jesteście gotowi na tę podróż - nagroda jest warta wysiłku.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję
Wydawnictwu Mięta
#współpracarecenzencka
#współpracabarterowa
#współpracareklamowa
Kolejny tom przygód Szamanki, stworzony przez autorkę po latach przerwy, był dla mnie doświadczeniem pełnym emocji - od nostalgii, przez zachwyt, aż po lekkie poczucie niepokoju, że coś jednak uległo zmianie. I rzeczywiście - Martyna Raduchowska w Siewcach koszmarów nie tylko kontynuuje historię Idy, ale także pokazuje, jak bardzo one obie - autorka i bohaterka - dojrzały.
Raduchowska wróciła do Idy Brzezińskiej jako inna autorka. Dojrzalsza, śmielsza, bardziej skłonna do wchodzenia w mroczne, filozoficzne zaułki narracji. I to widać. Styl uległ wyraźnej ewolucji - jest gęstszy, bardziej literacki, momentami niemal poetycki w swoim przygnębieniu.
I od początku wiadomo było, że łatwo Idzie nie będzie. Już sam opis z okładki sugeruje, że rzeczywistość pęka w szwach, czas przestaje zachowywać się logicznie, a granica między snem a jawą zaciera się w sposób, który potrafi przyprawić o dreszcze. Świat Szamanki - i tak już przecież pełen nadnaturalnych niepokojów - staje się jeszcze bardziej nieprzewidywalny, a poczucie zagrożenia niemal wylewa się z każdej strony.
Nie da się ukryć, że Siewcy koszmarów to jedna z najmroczniejszych odsłon cyklu. Oniryczna atmosfera przenika niemal każdą scenę, a poczucie nierealności świata potrafi skutecznie wytrącić czytelnika ze strefy milusiego komfortu. Sny mieszają się z jawą, czas traci swoją liniowość, a rzeczywistość zaczyna przypominać labirynt zbudowany z lęków, wspomnień i niedopowiedzeń.
Żal i groza są tu niemal namacalne, ale - co bardzo charakterystyczne dla twórczości Martyny Raduchowskiej - gdzieś pod powierzchnią nieustannie tli się iskierka nadziei. Nawet w najbardziej przytłaczających momentach pojawia się sugestia, że świat - i bohaterowie - nie są jeszcze całkowicie straceni.
Fabuła czwartego tomu jest gęsta, wielowarstwowa i z premedytacją zagmatwana. Autorka nie oszczędza swoich bohaterów. Sieć kłamstw i majaków w której grzęzną Ida i Kruchy, rozrasta się przez całą książkę. Każde pociągnięcie za nitkę odsłania kolejne warstwy, kolejne pytania, kolejne czarne dziury w przeszłości.
Kruchy, przy okazji, wreszcie dostaje tu przestrzeń, na którą czekałam od pierwszych tomów. Jego obecność w tej historii jest inna - pełniejsza, bardziej znacząca, obarczona ciężarem, który nie pozwala mu być tylko towarzyszem Idy i robi z niego pełnoprawnego bohatera opowieści. To postać, która w Siewcach zyskuje nowy wymiar i mam nadzieję, że kolejny tom pójdzie tym śladem.
Do tego autorka bezlitośnie wplata w fabułę elementy filozofii oraz fizyki kwantowej, co może być zarówno fascynujące, jak i momentami wymagające większego skupienia. Nie jest to jednak zabieg przypadkowy - chaos rzeczywistości przedstawionej współgra z próbą zrozumienia natury istnienia czy pamięci. Mam świadomość, że nie każdemu taki kierunek przypadnie do gustu, ale w moim odczuciu nadaje historii dodatkowej głębi.
Tym co również warto zaznaczyć, jest rozwój samej Idy. To już nie ta sama przerażona, zagubiona dziewczyna, którą poznaliśmy w pierwszym tomie. W Siewcach koszmarów widzimy bohaterkę, która stopniowo zbiera rozsypane fragmenty własnej duszy i uczy się funkcjonować z ciężarem doświadczeń, jakie przyszło jej dźwigać - choć nie jest to łatwa droga.
I muszę przyznać, że z jednej strony odczułam lekki żal za dawną Idą - bardziej nieporadną, impulsywną, momentami wręcz uroczą w swojej niepewności. Z drugiej jednak trudno nie docenić faktu, że jej przemiana jest konsekwentna i wiarygodna. Ida dorasta, dojrzewa i zaczyna rozumieć, że ucieczka nie zawsze jest rozwiązaniem. Z przerażonej, samotnej dziewczyny wyrasta na kobietę gotową stawić czoła własnym lękom - nawet jeśli oznacza to spojrzenie w otchłań kryjącą się we własnej duszy.
Pod względem psychologicznym jest to bardzo satysfakcjonujący rozwój postaci. Trauma, poczucie zagubienia i konieczność redefinicji własnej tożsamości są tu obecne niemal na każdym kroku. Ida nie staje się nagle niezniszczalną heroiną - wciąż się boi, wciąż popełnia błędy, ale uczy się żyć z tym strachem. I właśnie to czyni ją bohaterką niezwykle ludzką.
Sam finał powieści był dla mnie sporym zaskoczeniem. Po tak mrocznej, dojmującej historii spodziewałam się raczej bardziej gorzkiego akcentu. Tymczasem zakończenie okazało się… łagodniejsze, niż przypuszczałam.
Nie oznacza to, że było złe - wręcz przeciwnie, przyniosło pewną ulgę i satysfakcję. Jednak jednocześnie miałam wrażenie, że wszystko potoczyło się nieco zbyt gładko w stosunku do ciężaru wcześniejszych wydarzeń. Być może jednak jest to celowy zabieg autorki, przygotowujący grunt pod kolejną część.
A jeśli tak - to zdecydowanie dałam się złapać na haczyk.
Podsumowując: Siewcy koszmarów to książka, której nie można oceniać w oderwaniu od kontekstu: od przerwy między tomami, od ewolucji autorki, od tego, kim był czytelnik, kiedy sięgał po Szamankę od umarlaków po raz pierwszy. Czwarty tom tej serii nie jest tym samym co poprzednie - i właśnie dlatego jest wartościowy na swój własny, wyjątkowy sposób.
Moim zdaniem Martyna Raduchowska stanęła na wysokości zadania. Wróciła do świata, który stworzył ją jako pisarkę, i rozwinęła go w kierunku, którego może nie każdy się spodziewał - ale który jest autentyczny i odważny. Nowe przygody Idy i Kruchego nie są gorsze od starych. Są inne. I mam przeczucie, że to dopiero początek czegoś, co jeszcze nas wszystkich zaskoczy.
Tak więc, jeśli przychodzicie po lekką, wciągającą przygodę z morderstwem i upiorami w tle - możecie się lekko potknąć. Siewcy są cięższym chlebem. Wymagają cierpliwości, skupienia i gotowości na emocjonalny rollercoaster, który potrafi zostawić człowieka bez tchu w połowie strony. Ale jeśli jesteście gotowi na tę podróż - nagroda jest warta wysiłku.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję
Wydawnictwu Mięta
#współpracarecenzencka
#współpracabarterowa
#współpracareklamowa
May 13, 2026
Kolejny tom serii, tom na który oczywiście czekałam, który już myślałam, wszystko mi wyłuszczy, objaśni i zakończy cała serię, a tutaj nie ma tak dobrze, i autorka na nowo rozpaliła moją ciekawość, namieszała, poplątała, dała nowe zagadki do rozwiązania i kolejne kwestie do przemyślenia. To już całkowicie inna historia niż na samym początku, tutaj już nie ma komedii, jest mrok, mrok i jeszcze więcej mroku i niepewności. Mroczne i poruszające fantasy, wielowymiarowe, które pomimo tego że daje część odpowiedzi to i rodzi kolejne pytania.
Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło, a koniec świata nie przyszedł. Jednak jak się bardziej przyjrzeć coś się zmieniło, coś poszło nie tak. Niebo i ziemia pękają, czas gubi swój stały rytm, rzeczywistość coraz bardziej miesza się z koszmarami, które wychodzą z cienia, nawet śmierć nie działa już tak jak powinna, a dusze zmarłych zamilkły Trzecie Oko Ody również nie działa tak jak powinno. W tym wszystkim jedno jest pewne, nie ma czasu. Tylko co zrobić, żeby wszytko naprawić, jak oddzielić jawę od snu, jak odnaleźć prawdę i drogę w sieci kłamstw i manipulacji, jak dowiedzieć się jak do tego doszło i od czego się zaczęło. Ida po raz kolejny musi zmagać się widmem apokalipsy, własnymi słabościami, musi też stoczyć najcięższą walką z samą sobą i własną przeszłością.
Ten tom był chyba najtrudniejszy i najmroczniejszy ze wszystkich, przynajmniej do tej pory. Klimat powieści choć wspaniały, był trudny, mroczny, przytłaczający, przez co odbiór całości też taki był, nie było lekko ani przyjemnie, jak na początku przygód Idy, które tak bardzo polubiłam. Fabuła się zmieniła, choć nie powiem, że na gorszą, bo ma ona w sobie coś niezwykłego, coś innego, coś co nas wciąga, ale też coś co nie pozwala nam się odprężyć przy czytaniu. Przez to też czytanie mi osobiście mocno się dłużyło, męczyło mnie i musiałam robić przerwy. Sytuacji nie poprawili bohaterowie, którzy podobnie jak fabuła mocno się zmienili, toczyli wewnętrzne walki, żyli w stałym zagrożeniu, oczekiwali ataków, pogrążali się w beznadziei, tracili te cząstki siebie, które pozwoliły nam ich polubić. Naprawdę lektura przytłaczała i była depresyjna.
Choć było ciężko, to było też ciekawie, a raczej z każdą kolejną stroną robiło się ciut ciekawiej, żeby gdzieś tak od połowy, zaczynać nabierać lekkiego rozpędu. Fabuła była bardzo złożona, wielowymiarowa, patrzymy na alternatywne wydarzenia, akcja rozgrywa się na dwóch torach, co nie tylko wzbudza ciekawość, ale i buduje napięcie, sprawia, że wiemy że coś się dzieje, że to taka cisza przed burzą i z niecierpliwością czekamy na ten punkt kulminacyjny, na ot co się stanie, czy się uda czy wszytko przysłowiowy szlag trafi.
Końcówka była bardzo emocjonująca, nostalgiczna i może nieco sentymentalna. Wracamy do początków całej tej historii, o której wydawać by się mogło wiemy wszytko, a tak naprawdę to ta przeszłość wydaje się mieć największe znaczenie, orientujemy się, że jednak nie wiemy wszystkiego, a to czego się dowiadujemy może szokować, ale też wywraca nam całość do góry nogami. Po raz kolejny nasi bohaterowie dochodzą do punku bez odwrotu, ale są też już chyba na ostatniej prostej by zrozumieć co się stało i zobaczyć do czego ich to doprowadzi. Ja jestem mega ciekawa co będzie dalej, jakimi torami autorka poprowadzi tę historię i jak to wszytko się skończy, bo naprawdę, chyba pierwszy raz w życiu mam w głowie czarną dziurę i nie mam najmniejszego pomysłu na to czego mogę się spodziewać.
Książka mi się podobała, choć nie będzie moim ulubionym tomem. To historia bardzo ciężka, złożona i wielowątkowa. Książka jak i inne z tej serii zachwyca wydaniem, cudowną okładką i pięknie barwionymi brzegami, a sama historia wciąga i pląta nas w sieci, tak dobrze widoczne na tych brzegach. To lektura trudna, emocjonalna i bolesna, coś dla fanów zarówno fantastyki, ale też dla tych co cenią sobie mrok, złożone postacie, trudne emocje, nieoczywiste rozwiązania czy historie na granicy jawy i snu. Ja oczywiście polecam i książkę i całą serię.
Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło, a koniec świata nie przyszedł. Jednak jak się bardziej przyjrzeć coś się zmieniło, coś poszło nie tak. Niebo i ziemia pękają, czas gubi swój stały rytm, rzeczywistość coraz bardziej miesza się z koszmarami, które wychodzą z cienia, nawet śmierć nie działa już tak jak powinna, a dusze zmarłych zamilkły Trzecie Oko Ody również nie działa tak jak powinno. W tym wszystkim jedno jest pewne, nie ma czasu. Tylko co zrobić, żeby wszytko naprawić, jak oddzielić jawę od snu, jak odnaleźć prawdę i drogę w sieci kłamstw i manipulacji, jak dowiedzieć się jak do tego doszło i od czego się zaczęło. Ida po raz kolejny musi zmagać się widmem apokalipsy, własnymi słabościami, musi też stoczyć najcięższą walką z samą sobą i własną przeszłością.
Ten tom był chyba najtrudniejszy i najmroczniejszy ze wszystkich, przynajmniej do tej pory. Klimat powieści choć wspaniały, był trudny, mroczny, przytłaczający, przez co odbiór całości też taki był, nie było lekko ani przyjemnie, jak na początku przygód Idy, które tak bardzo polubiłam. Fabuła się zmieniła, choć nie powiem, że na gorszą, bo ma ona w sobie coś niezwykłego, coś innego, coś co nas wciąga, ale też coś co nie pozwala nam się odprężyć przy czytaniu. Przez to też czytanie mi osobiście mocno się dłużyło, męczyło mnie i musiałam robić przerwy. Sytuacji nie poprawili bohaterowie, którzy podobnie jak fabuła mocno się zmienili, toczyli wewnętrzne walki, żyli w stałym zagrożeniu, oczekiwali ataków, pogrążali się w beznadziei, tracili te cząstki siebie, które pozwoliły nam ich polubić. Naprawdę lektura przytłaczała i była depresyjna.
Choć było ciężko, to było też ciekawie, a raczej z każdą kolejną stroną robiło się ciut ciekawiej, żeby gdzieś tak od połowy, zaczynać nabierać lekkiego rozpędu. Fabuła była bardzo złożona, wielowymiarowa, patrzymy na alternatywne wydarzenia, akcja rozgrywa się na dwóch torach, co nie tylko wzbudza ciekawość, ale i buduje napięcie, sprawia, że wiemy że coś się dzieje, że to taka cisza przed burzą i z niecierpliwością czekamy na ten punkt kulminacyjny, na ot co się stanie, czy się uda czy wszytko przysłowiowy szlag trafi.
Końcówka była bardzo emocjonująca, nostalgiczna i może nieco sentymentalna. Wracamy do początków całej tej historii, o której wydawać by się mogło wiemy wszytko, a tak naprawdę to ta przeszłość wydaje się mieć największe znaczenie, orientujemy się, że jednak nie wiemy wszystkiego, a to czego się dowiadujemy może szokować, ale też wywraca nam całość do góry nogami. Po raz kolejny nasi bohaterowie dochodzą do punku bez odwrotu, ale są też już chyba na ostatniej prostej by zrozumieć co się stało i zobaczyć do czego ich to doprowadzi. Ja jestem mega ciekawa co będzie dalej, jakimi torami autorka poprowadzi tę historię i jak to wszytko się skończy, bo naprawdę, chyba pierwszy raz w życiu mam w głowie czarną dziurę i nie mam najmniejszego pomysłu na to czego mogę się spodziewać.
Książka mi się podobała, choć nie będzie moim ulubionym tomem. To historia bardzo ciężka, złożona i wielowątkowa. Książka jak i inne z tej serii zachwyca wydaniem, cudowną okładką i pięknie barwionymi brzegami, a sama historia wciąga i pląta nas w sieci, tak dobrze widoczne na tych brzegach. To lektura trudna, emocjonalna i bolesna, coś dla fanów zarówno fantastyki, ale też dla tych co cenią sobie mrok, złożone postacie, trudne emocje, nieoczywiste rozwiązania czy historie na granicy jawy i snu. Ja oczywiście polecam i książkę i całą serię.
May 7, 2026
„Siewcy koszmarów” to książka, której zupełnie się nie spodziewałam. Po zamknięciu poprzednich tomów wydawało mi się, że historia Idy Brzezińskiej została już odpowiednio domknięta i nie potrzebuje dalszej kontynuacji. Dlatego informacja o kolejnej części była dla mnie jednocześnie zaskoczeniem i czymś bardzo ekscytującym, bo przecież trudno odmówić sobie powrotu do bohaterów, których zdążyło się pokochać. Niestety tym razem moje oczekiwania mocno zderzyły się z rzeczywistością.
Nie można jednak odmówić Martynie Raduchowskiej jednego — jej styl nadal pozostaje lekki, swobodny i niezwykle przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się szybko, strony wręcz same uciekają, a język autorki wciąż ma w sobie tę charakterystyczną naturalność, dzięki której łatwo wejść w historię. To właśnie warsztat sprawił, że mimo pewnych problemów z samą fabułą, nie miałam trudności z dokończeniem lektury.
Największy problem pojawił się u mnie właśnie w warstwie fabularnej. Historia kontynuuje wątki rozpoczęte w poprzednich częściach i jednocześnie próbuje rozbudować uniwersum o nowe elementy, jednak całość wydała mi się bardzo chaotyczna. Początkowo trudno było mi złapać rytm tej opowieści i odnaleźć się w natłoku wydarzeń oraz emocji bohaterów. Nawet gdy już weszłam w historię, nie pojawiło się to charakterystyczne uczucie ekscytacji, które towarzyszyło mi przy wcześniejszych tomach. Zabrakło mi haczyka — czegoś, co sprawiałoby, że nie mogę oderwać się od książki i natychmiast muszę poznać dalszy ciąg wydarzeń.
Paradoksalnie, mimo dynamicznej akcji, momentami po prostu się nudziłam. Odniosłam też wrażenie, że książka powstała głównie po to, aby wyjaśnić czytelnikom wszystkie niedopowiedzenia. Sama idea nie jest oczywiście zła, ale tutaj miałam poczucie, że historia została napisana trochę pod presją potrzeby domknięcia wszystkiego za wszelką cenę. Niestety bardzo to czuć podczas lektury i momentami odbiera to opowieści naturalność.
Również bohaterowie, których wcześniej uwielbiałam za charakter, energię i chemię między nimi, tym razem wypadli dla mnie znacznie słabiej. Są chaotyczni, impulsywni, momentami wręcz przytłoczeni własnymi emocjami. W książce dominuje dość depresyjny klimat, a działania postaci często wydają się niespójne. Rozumiem, że wynika to z wydarzeń, przez które przeszli, jednak w praktyce sprawiało to, że trudno było mi poczuć dawną sympatię i zaangażowanie.
Najbardziej rozczarowało mnie jednak zakończenie. Wydało mi się zbyt szybkie, mało satysfakcjonujące i pozostawiające więcej pustki niż emocji. Otwarty finał wyraźnie sugeruje możliwość powstania kolejnych części, ale szczerze mówiąc, po tej lekturze nie jestem przekonana, czy seria rzeczywiście tego potrzebuje.
Nadal ogromnie kocham pierwsze trzy tomy i uważam je za jedne z ciekawszych pozycji w polskiej fantastyce paranormalnej. „Siewcy koszmarów” niestety nie dostarczyli mi już tych samych emocji i mam wrażenie, że ta historia mogła zakończyć się wcześniej — właśnie na trzecim tomie. Mimo wszystko wiem, że znajdą się czytelnicy, którzy z przyjemnością wrócą do losów Idy Brzezińskiej i wciągną się w tę kontynuację znacznie bardziej ode mnie.
Nie można jednak odmówić Martynie Raduchowskiej jednego — jej styl nadal pozostaje lekki, swobodny i niezwykle przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się szybko, strony wręcz same uciekają, a język autorki wciąż ma w sobie tę charakterystyczną naturalność, dzięki której łatwo wejść w historię. To właśnie warsztat sprawił, że mimo pewnych problemów z samą fabułą, nie miałam trudności z dokończeniem lektury.
Największy problem pojawił się u mnie właśnie w warstwie fabularnej. Historia kontynuuje wątki rozpoczęte w poprzednich częściach i jednocześnie próbuje rozbudować uniwersum o nowe elementy, jednak całość wydała mi się bardzo chaotyczna. Początkowo trudno było mi złapać rytm tej opowieści i odnaleźć się w natłoku wydarzeń oraz emocji bohaterów. Nawet gdy już weszłam w historię, nie pojawiło się to charakterystyczne uczucie ekscytacji, które towarzyszyło mi przy wcześniejszych tomach. Zabrakło mi haczyka — czegoś, co sprawiałoby, że nie mogę oderwać się od książki i natychmiast muszę poznać dalszy ciąg wydarzeń.
Paradoksalnie, mimo dynamicznej akcji, momentami po prostu się nudziłam. Odniosłam też wrażenie, że książka powstała głównie po to, aby wyjaśnić czytelnikom wszystkie niedopowiedzenia. Sama idea nie jest oczywiście zła, ale tutaj miałam poczucie, że historia została napisana trochę pod presją potrzeby domknięcia wszystkiego za wszelką cenę. Niestety bardzo to czuć podczas lektury i momentami odbiera to opowieści naturalność.
Również bohaterowie, których wcześniej uwielbiałam za charakter, energię i chemię między nimi, tym razem wypadli dla mnie znacznie słabiej. Są chaotyczni, impulsywni, momentami wręcz przytłoczeni własnymi emocjami. W książce dominuje dość depresyjny klimat, a działania postaci często wydają się niespójne. Rozumiem, że wynika to z wydarzeń, przez które przeszli, jednak w praktyce sprawiało to, że trudno było mi poczuć dawną sympatię i zaangażowanie.
Najbardziej rozczarowało mnie jednak zakończenie. Wydało mi się zbyt szybkie, mało satysfakcjonujące i pozostawiające więcej pustki niż emocji. Otwarty finał wyraźnie sugeruje możliwość powstania kolejnych części, ale szczerze mówiąc, po tej lekturze nie jestem przekonana, czy seria rzeczywiście tego potrzebuje.
Nadal ogromnie kocham pierwsze trzy tomy i uważam je za jedne z ciekawszych pozycji w polskiej fantastyce paranormalnej. „Siewcy koszmarów” niestety nie dostarczyli mi już tych samych emocji i mam wrażenie, że ta historia mogła zakończyć się wcześniej — właśnie na trzecim tomie. Mimo wszystko wiem, że znajdą się czytelnicy, którzy z przyjemnością wrócą do losów Idy Brzezińskiej i wciągną się w tę kontynuację znacznie bardziej ode mnie.
April 20, 2026
"Prawda i kłamstwo. Rzeczywistości i iluzja. Jawa i sen. Wszystkie te nici przeplatały się teraz i wiązały z innymi tak, jak należy, wyznaczając wyraźnie i szczelnie granicę między tym, co realne, a w tym, co zmyślone"
Fałszywy Pieśniarz został pokonany, ale to nie koniec problemów. Drogi Idy i Kruchego się rozdzieliły, ale to dopiero początek...
Ta część naprawdę bardzo pomieszała mi w głowie. Już sam początek wywołuje wiele emocji. Po pierwszym rozdziale byłam wręcz zła - no serio? No naprawdę? Nie ma takiej opcji. Ale kolejny rozdział jeszcze bardziej wszystko skomplikował. Kompletnie nie potrafiłam się połapać, co się tutaj właściwe stało. Ale to był dopiero początek komplikacji.
To, co tutaj się dzieje, to jeden wielki chaos, ale w pewnym sensie pozytywny chaos. Czytelik nie wie co tutaj się dzieje, co jest prawdą a co złudzeniem. Naprzemienna narracja z perspektywy Idy i Kruchego jeszcze bardziej to pogłębia. Z jednej strony to wszystko dezorientuje, nie końca to mi się podobało w odbiorze, ale z drugiej strony bardzo fajnie łączy wszystkie wątki. Nie pojawiają się tutaj żadne nowe intrygi czy niebezpieczeństwa, a wszystko nawiązuje do opowiadań, które można było poznać przed każdą częścią.
Historia zaskakuje i trzyma w napięciu od pierwszych stron. Tym razem fabuła mocno skupia się na snach tak realistycznych, że trudno odróżnić je od rzeczywistości. Co jest prawdą a co snem. Co tu się dzieje? Niestety momentami czułam zmęczenie historią. Pojawia się dużo poetyckich opisów, zbędnego rozwlekania. Czuję też trochę rozczarowanie, bo czekałam na tę część i liczyłam, że historia potoczy się całkiem inaczej. Chciałam więcej momentów Idy i Kruchego. Razem, a nie osobno. To wszystko powodowało, że historię ciężej mi się czytało niż poprzednie części.
Najbardziej podobała mi się końcówka historii, bo jest pełna emocji i zaskoczeń, choć z drugiej strony mało realistyczna.
Brakowało mi duetu Idy i Kruchego. Liczyłam, że autorka bardziej się skupi na ich relacji. A zamiast tego dostajemy osobne historie. Tym razem jest dużo też na temat ich rodzin i był to naprawdę wątek bardziej ciekawy. Zdecydowanie ich rodzin nie można zaliczyć do normalnych. W głowie się nie mieści, że można zrobić coś takiego własnemu dziecku.
"Miałaś być moją zgubą, a jednak mnie ocaliłaś. Miałaś być moim końcem, a teraz okazuje się, że być może jesteś także moim początkiem"
W historii jak zawsze nie brakuje humoru, tylko tym razem nie za sprawą Idy czy Kruchego. Tutaj zdecydowanie wyróżnia się Smok, a jego teksty wywołują uśmiech na twarzy.
To fajny tom, który jednak nie zapewnił mi takiej rozrywki jak poprzednie. Zakońecznie też nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Autorka nie oszczędza bohaterów i co chwilę rzuca im kłody pod nogi, co zaczyna być już męczące i nudne.
Na duży plus zasługuje wydanie - piękne barwione brzegi, a okładka świetnie pasuje do reszty.
Fałszywy Pieśniarz został pokonany, ale to nie koniec problemów. Drogi Idy i Kruchego się rozdzieliły, ale to dopiero początek...
Ta część naprawdę bardzo pomieszała mi w głowie. Już sam początek wywołuje wiele emocji. Po pierwszym rozdziale byłam wręcz zła - no serio? No naprawdę? Nie ma takiej opcji. Ale kolejny rozdział jeszcze bardziej wszystko skomplikował. Kompletnie nie potrafiłam się połapać, co się tutaj właściwe stało. Ale to był dopiero początek komplikacji.
To, co tutaj się dzieje, to jeden wielki chaos, ale w pewnym sensie pozytywny chaos. Czytelik nie wie co tutaj się dzieje, co jest prawdą a co złudzeniem. Naprzemienna narracja z perspektywy Idy i Kruchego jeszcze bardziej to pogłębia. Z jednej strony to wszystko dezorientuje, nie końca to mi się podobało w odbiorze, ale z drugiej strony bardzo fajnie łączy wszystkie wątki. Nie pojawiają się tutaj żadne nowe intrygi czy niebezpieczeństwa, a wszystko nawiązuje do opowiadań, które można było poznać przed każdą częścią.
Historia zaskakuje i trzyma w napięciu od pierwszych stron. Tym razem fabuła mocno skupia się na snach tak realistycznych, że trudno odróżnić je od rzeczywistości. Co jest prawdą a co snem. Co tu się dzieje? Niestety momentami czułam zmęczenie historią. Pojawia się dużo poetyckich opisów, zbędnego rozwlekania. Czuję też trochę rozczarowanie, bo czekałam na tę część i liczyłam, że historia potoczy się całkiem inaczej. Chciałam więcej momentów Idy i Kruchego. Razem, a nie osobno. To wszystko powodowało, że historię ciężej mi się czytało niż poprzednie części.
Najbardziej podobała mi się końcówka historii, bo jest pełna emocji i zaskoczeń, choć z drugiej strony mało realistyczna.
Brakowało mi duetu Idy i Kruchego. Liczyłam, że autorka bardziej się skupi na ich relacji. A zamiast tego dostajemy osobne historie. Tym razem jest dużo też na temat ich rodzin i był to naprawdę wątek bardziej ciekawy. Zdecydowanie ich rodzin nie można zaliczyć do normalnych. W głowie się nie mieści, że można zrobić coś takiego własnemu dziecku.
"Miałaś być moją zgubą, a jednak mnie ocaliłaś. Miałaś być moim końcem, a teraz okazuje się, że być może jesteś także moim początkiem"
W historii jak zawsze nie brakuje humoru, tylko tym razem nie za sprawą Idy czy Kruchego. Tutaj zdecydowanie wyróżnia się Smok, a jego teksty wywołują uśmiech na twarzy.
To fajny tom, który jednak nie zapewnił mi takiej rozrywki jak poprzednie. Zakońecznie też nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Autorka nie oszczędza bohaterów i co chwilę rzuca im kłody pod nogi, co zaczyna być już męczące i nudne.
Na duży plus zasługuje wydanie - piękne barwione brzegi, a okładka świetnie pasuje do reszty.
April 22, 2026
Jak ja czekałam na kontynuację losów Idy Brzezińskiej... Nawet nie wiecie, jak bardzo.
A potem co?
Przez pierwszych kilkadziesiąt stron łamano mi serce.
Pękało z trzaskiem niemalże tak samo jak to Idy.
Aż nastąpił zwrot akcji, zmiana perspektywy i już przestałam wiedzieć, co jest prawdą a co fikcją lecz zakiełkowało ziarno nadziei.
Nadziei na szczęśliwe zakończenie, na posklejanie roztrzaskanego organu bijącego w mojej klatce piersiowej.
Czy autorce udało się to zrobić?
Czy teraz mogę oddychać głęboko i przestać płakać?
Cóż... Musicie się przekonać sami 😈
Ida i Kruchy zostali wessani w samo centrum apokalipsy i rozdzieleni.
Brutalnie.
Teraz muszą poradzić sobie na własną rękę z tym, co przepowiadał im rajski ptak i z tym, co się dzieje w otoczeniu.
Ludzie wydają się być pogrążeni w sennym transie, szczeliny pękają coraz mocniej a z ich czeluści wychodzą swego rodzaju demony.
Mimo bólu, jaki mi autorka zaserwowała na starcie to czytałam książkę z wielką fascynacją i nie mogłam przestać dopóki nie skończę.
I mimo, że wiele wątków zamknięto a nawet dowiedziałam się ciekawych faktów z życia zarówno Kruchego jak i Idy, to czuję niedosyt.
Ale to taki niedostyt w sensie pozytywnym - wszak wiadomo, że genialnych historii nigdy dosyć.
Przeczytałam ostatnio w poście autorki, iż nie wie na ilu tomach się skończy ta seria - ja tam narzekać od nadmiaru nie zamierzam, mam wrażenie, że każdy kolejny tom jest jeszcze ciekawszy od poprzedniego.
No i te wspaniałe, piękne wydania... Nie mogę przestać ich podziwiać w mojej biblioteczce.
Wracając do fabuły, była ona bardzo dynamiczna, dużo się działo ale mimo pozornego chaosu, czytelnik się nie gubił w wątkach.
Wszystko było po coś, każde słowo i każde wydarzenie miały sens.
Były czyny i ich konsekwencje, były prawda i uczucia, przeszłość domagała się ujawnienia a kłamstwa wypłynęły na wierzch.
Podoba mi się bardzo to, jak autorka sprawnie wpłata wątki romantyczne w bardzo ciekawą fantastykę, łączy nekromancję i senne majaki a nawet dodaje szczyptę mitologicznych smaczków.
Widać, że Pani Martyna wie, o czym pisze.
Lekko, z pasją, zaangażowaniem i wiedzą.
A potem co?
Przez pierwszych kilkadziesiąt stron łamano mi serce.
Pękało z trzaskiem niemalże tak samo jak to Idy.
Aż nastąpił zwrot akcji, zmiana perspektywy i już przestałam wiedzieć, co jest prawdą a co fikcją lecz zakiełkowało ziarno nadziei.
Nadziei na szczęśliwe zakończenie, na posklejanie roztrzaskanego organu bijącego w mojej klatce piersiowej.
Czy autorce udało się to zrobić?
Czy teraz mogę oddychać głęboko i przestać płakać?
Cóż... Musicie się przekonać sami 😈
Ida i Kruchy zostali wessani w samo centrum apokalipsy i rozdzieleni.
Brutalnie.
Teraz muszą poradzić sobie na własną rękę z tym, co przepowiadał im rajski ptak i z tym, co się dzieje w otoczeniu.
Ludzie wydają się być pogrążeni w sennym transie, szczeliny pękają coraz mocniej a z ich czeluści wychodzą swego rodzaju demony.
Mimo bólu, jaki mi autorka zaserwowała na starcie to czytałam książkę z wielką fascynacją i nie mogłam przestać dopóki nie skończę.
I mimo, że wiele wątków zamknięto a nawet dowiedziałam się ciekawych faktów z życia zarówno Kruchego jak i Idy, to czuję niedosyt.
Ale to taki niedostyt w sensie pozytywnym - wszak wiadomo, że genialnych historii nigdy dosyć.
Przeczytałam ostatnio w poście autorki, iż nie wie na ilu tomach się skończy ta seria - ja tam narzekać od nadmiaru nie zamierzam, mam wrażenie, że każdy kolejny tom jest jeszcze ciekawszy od poprzedniego.
No i te wspaniałe, piękne wydania... Nie mogę przestać ich podziwiać w mojej biblioteczce.
Wracając do fabuły, była ona bardzo dynamiczna, dużo się działo ale mimo pozornego chaosu, czytelnik się nie gubił w wątkach.
Wszystko było po coś, każde słowo i każde wydarzenie miały sens.
Były czyny i ich konsekwencje, były prawda i uczucia, przeszłość domagała się ujawnienia a kłamstwa wypłynęły na wierzch.
Podoba mi się bardzo to, jak autorka sprawnie wpłata wątki romantyczne w bardzo ciekawą fantastykę, łączy nekromancję i senne majaki a nawet dodaje szczyptę mitologicznych smaczków.
Widać, że Pani Martyna wie, o czym pisze.
Lekko, z pasją, zaangażowaniem i wiedzą.
April 21, 2026
Ogromnie czekałam na powrót do tego uniwersum, bo naprawdę lubię tą serię i na każdym tomie dobrze się bawiłam. Ta część również nie jest wyjątkiem, ona również była dobrą przygodą, a nawet można by powiedzieć, że rollercoasterem.
Na początku miałam odczucia, że jest w niej trochę mało akcji, ale za to zdecydowanie nie można narzekać na nierozbudowane uniwersum. Widać, że autorka uwielbia tworzyć uwikłane i mocno posplatane ze sobą wydarzenia. Czasami wręcz książka wydawała się być zawił i trzeba było się skupić podczas czytania. Kilka razy cofałam się w wydarzeniach, by zrozumieć o co chodzi, a chyba i tak nie do końca wszystko pojęłam, ale kiedy coś zaklikneło oraz wskoczyło w swoje miejsce, miałam szapo ba dla autorki, że tak to wszystko obmyśliła. Jeśli lubicie dopracowane, rozbudowane i nieco skomplikowane uniwersum, czytając tą książkę będziecie w raju.
Bardzo mi podobało mi się też to, że mimo tego, że jest to już czwarty tom, po raz kolejny dostaliśmy coś nowego, a nie odgrzewanego kotleta. Czasami zdarza się, że w dłuższych seriach któryś tom w końcu staje się monotonny i powtarzający, tutaj zdecydowanie tego nie ma. Po raz kolejny autorka zafundowała mi jazdę po rollercoasterze i jestem pod wrażeniem, że po raz kolejny wymyśliła coś ciekawego i nie konwencjonalnego.
Liczyłam po cichu, że w końcu po tylu tomach dostaniemy rozbudowaną historię romantyczną Kruchego i Idy, bo tak czekałam na ich wspólne sceny, a... cóż... Nie będę wam spoilerować, musicie zobaczyć sami co tam się podziało, bo podziało się dużo.
Mimo że chwilami miałam zawroty głowy podczas czytania, bo nie wiedziałam co się dzieje, to skończyłam tą książkę z naprawdę pozytywnymi nastrojami i czekam ogromnie na kontynuację
Dla osób, które czytały tą serię jeszcze w starym wydaniu i chciałby by sięgnąć po nowy tom, który wcześniej się nie ukazał, muszą najpierw nadrobić opowiadania z wcześniejszych tomów i nowe zakończenie trzeciego tomu, bo inaczej mogą się pogubić.
[Współpraca reklamowa]
Na początku miałam odczucia, że jest w niej trochę mało akcji, ale za to zdecydowanie nie można narzekać na nierozbudowane uniwersum. Widać, że autorka uwielbia tworzyć uwikłane i mocno posplatane ze sobą wydarzenia. Czasami wręcz książka wydawała się być zawił i trzeba było się skupić podczas czytania. Kilka razy cofałam się w wydarzeniach, by zrozumieć o co chodzi, a chyba i tak nie do końca wszystko pojęłam, ale kiedy coś zaklikneło oraz wskoczyło w swoje miejsce, miałam szapo ba dla autorki, że tak to wszystko obmyśliła. Jeśli lubicie dopracowane, rozbudowane i nieco skomplikowane uniwersum, czytając tą książkę będziecie w raju.
Bardzo mi podobało mi się też to, że mimo tego, że jest to już czwarty tom, po raz kolejny dostaliśmy coś nowego, a nie odgrzewanego kotleta. Czasami zdarza się, że w dłuższych seriach któryś tom w końcu staje się monotonny i powtarzający, tutaj zdecydowanie tego nie ma. Po raz kolejny autorka zafundowała mi jazdę po rollercoasterze i jestem pod wrażeniem, że po raz kolejny wymyśliła coś ciekawego i nie konwencjonalnego.
Liczyłam po cichu, że w końcu po tylu tomach dostaniemy rozbudowaną historię romantyczną Kruchego i Idy, bo tak czekałam na ich wspólne sceny, a... cóż... Nie będę wam spoilerować, musicie zobaczyć sami co tam się podziało, bo podziało się dużo.
Mimo że chwilami miałam zawroty głowy podczas czytania, bo nie wiedziałam co się dzieje, to skończyłam tą książkę z naprawdę pozytywnymi nastrojami i czekam ogromnie na kontynuację
Dla osób, które czytały tą serię jeszcze w starym wydaniu i chciałby by sięgnąć po nowy tom, który wcześniej się nie ukazał, muszą najpierw nadrobić opowiadania z wcześniejszych tomów i nowe zakończenie trzeciego tomu, bo inaczej mogą się pogubić.
[Współpraca reklamowa]
April 23, 2026
[WIELKIE SPOJLERY DO POPRZEDNICH TOMÓW]
Ida i Kruchy uratowali świat, wszystko się naprawiło, czas został cofnięty, każdy żyje długo i szczęśliwie - tak naprawdę to nie! Nic nie poszło zgodnie z planem, świat się rozszczepił, w jednej rzeczywistości nie żyje Kruchy, w drugiej Ida i każdy z nich przeżywa żałobę za drugim, a jedną osobą która ma jakieś przebłyski tego co się dzieje jest Smok 🕸
Smoczyński ma sny - a przynajmniej tak myśli on i wszyscy w jego otoczeniu. Śnią mu się rozmowy z Idą, gdy jest w świecie Kruchego, i rozmowy z Kruchym, gdy jest w świecie Idy. Cel ma jeden: pomóc im za wszelką cenę, bo oboje staczają się w dół 🕸
Boże, przez całą książkę miałam ochotę wrzeszczeć - naprawdę! Pani Martyno, czy ta dwójka nie mogła mieć szczęśliwego zakończenia? Czy ja proszę o tak dużo? 🕸
Książka została napisana świetnie Podziwiam autorkę, że tak świetnie rozplanowała fabułę i stworzyła tak skomplikowany świat i podzieliła go na dwie rzeczywistości! (Byłoby lepiej, gdyby nie łamała mi serca na każdej stronie, ale OKEJ, PRZEŻYŁAM TO) 🕸
Oprócz ratowania świata, duża część książki skupia się na przeszłości głównych bohaterów. Ida wraca do rodzinnego domu, a Kruchy decyduje się porzucić bycie funkcjonariuszem WONu i wraca do korzeni i naprawdę przepadłam za Kruchym łowcom demonów - to było HOT 🕸
Dodatkowo muszę wspomnieć o Smoku - detektywie, fizyku kwantowym, nerdzie, wieszczu, filozofie i szamanie w jednym. To chyba moja ulubiona postać z tego tomu, a jego historia z byłą, przyszłą żoną - chcę wiedzieć więcej! Smok dostarczał odpowiednią ilość humoru, która trochę wyrównywała złamane serce. Dodatkowo czuję się zaintrygowana postacią Černýego 🕸
Mimo, że sama fabuła jest naprawdę skomplikowana, ani razu nie czułam się w niej zagubiona i zdezorientowana, co jest wielkim plusem przy takich seriach 🕸
Trochę brakowało mi większej ilości scen z łapaczem snów czy ciotką Teklą, ale mam nadzieję, że dostaniemy ich więcej w kolejnym tomie, bo końcówka nie zostawia mnie z niczym innym, jak z oczekiwaniem na kontynuację 🕸
Ida i Kruchy uratowali świat, wszystko się naprawiło, czas został cofnięty, każdy żyje długo i szczęśliwie - tak naprawdę to nie! Nic nie poszło zgodnie z planem, świat się rozszczepił, w jednej rzeczywistości nie żyje Kruchy, w drugiej Ida i każdy z nich przeżywa żałobę za drugim, a jedną osobą która ma jakieś przebłyski tego co się dzieje jest Smok 🕸
Smoczyński ma sny - a przynajmniej tak myśli on i wszyscy w jego otoczeniu. Śnią mu się rozmowy z Idą, gdy jest w świecie Kruchego, i rozmowy z Kruchym, gdy jest w świecie Idy. Cel ma jeden: pomóc im za wszelką cenę, bo oboje staczają się w dół 🕸
Boże, przez całą książkę miałam ochotę wrzeszczeć - naprawdę! Pani Martyno, czy ta dwójka nie mogła mieć szczęśliwego zakończenia? Czy ja proszę o tak dużo? 🕸
Książka została napisana świetnie Podziwiam autorkę, że tak świetnie rozplanowała fabułę i stworzyła tak skomplikowany świat i podzieliła go na dwie rzeczywistości! (Byłoby lepiej, gdyby nie łamała mi serca na każdej stronie, ale OKEJ, PRZEŻYŁAM TO) 🕸
Oprócz ratowania świata, duża część książki skupia się na przeszłości głównych bohaterów. Ida wraca do rodzinnego domu, a Kruchy decyduje się porzucić bycie funkcjonariuszem WONu i wraca do korzeni i naprawdę przepadłam za Kruchym łowcom demonów - to było HOT 🕸
Dodatkowo muszę wspomnieć o Smoku - detektywie, fizyku kwantowym, nerdzie, wieszczu, filozofie i szamanie w jednym. To chyba moja ulubiona postać z tego tomu, a jego historia z byłą, przyszłą żoną - chcę wiedzieć więcej! Smok dostarczał odpowiednią ilość humoru, która trochę wyrównywała złamane serce. Dodatkowo czuję się zaintrygowana postacią Černýego 🕸
Mimo, że sama fabuła jest naprawdę skomplikowana, ani razu nie czułam się w niej zagubiona i zdezorientowana, co jest wielkim plusem przy takich seriach 🕸
Trochę brakowało mi większej ilości scen z łapaczem snów czy ciotką Teklą, ale mam nadzieję, że dostaniemy ich więcej w kolejnym tomie, bo końcówka nie zostawia mnie z niczym innym, jak z oczekiwaniem na kontynuację 🕸
May 3, 2026
Chcę się z Wami podzielić moimi wrażeniami po przeczytaniu książki „Siewcy koszmarów” Martyny Raduchowskiej. Po długim czasie w końcu wyszedł czwarty tom Szamanki od umarlaków, którego byłam bardzo ciekawa. Czy spełnił moje oczekiwania?
Dwie rzeczywistości. Dwie rozdzielone dusze. Czas płynący inaczej. Koniec świata nie nadszedł, ale jednak coś poszło nie tak. Ida przeżyła, a Kruchy nie żyje. A może jest na odwrót? Sen miesza się z rzeczywistością, uniwersum się powiela z różnym czasem. Wszystko się miesza łącznie ze smutkiem i rozpaczą. Czy i tym razem nici losu się rozplączą?
Od razu napiszę na wstępie, że ta książka mocno mnie zmęczyła. Znam już styl autorki, ale tym razem przeszła samą siebie. I to w takim bardziej złym sensie. Tak bardzo skupiała się na tym, by oddać emocje Kruchego i Idy, że miałam wrażenie, że wciąż czytam o tym samym. A akcja nie posuwała się praktycznie w ogóle do przodu. Rozpraszało mnie to strasznie i odpływałam myślami przy czytaniu. Słuchanie tej książki było gehenną, gdyż nawet najmniejsze moje rozproszenie sprawiało, że już gubiłam wątek, a niekończące się opisy wydawały mi się jednostajnym szumem. Poza tym ciągle nie wiedziałam, czy to co akurat czytam to jest rzeczywistość, czy sen, czy koszmar, czy dzieje się naprawdę, a może główny bohater czy bohaterka sobie to wyobrażali lub mają jakąś wizję, omam czy to ich pobożne życzenia. Cały czas czułam się skołowana, a akcja mozolnie szła do przodu. Ogólnie autorka fajnie posługuje się językiem polskim. Te zdania były pięknie zbudowane. Mnóstwo szczegółów sprawiało, że wyobraźnia pięknie pracowała. Rozumiem też pomysł na tę książkę i co autorka chciała osiągnąć. Jednak to kompletnie nie dla mnie. Oczekuję, że wszystko będzie jasne i klarowne. Chcę wiedzieć co jest jawą, a co snem. Zakończenie sugeruje, że to nie ostatnia część przygód Idy. Jednak ja muszę się głęboko zastanowić czy chce dalej kontynuować tę serię.
Dwie rzeczywistości. Dwie rozdzielone dusze. Czas płynący inaczej. Koniec świata nie nadszedł, ale jednak coś poszło nie tak. Ida przeżyła, a Kruchy nie żyje. A może jest na odwrót? Sen miesza się z rzeczywistością, uniwersum się powiela z różnym czasem. Wszystko się miesza łącznie ze smutkiem i rozpaczą. Czy i tym razem nici losu się rozplączą?
Od razu napiszę na wstępie, że ta książka mocno mnie zmęczyła. Znam już styl autorki, ale tym razem przeszła samą siebie. I to w takim bardziej złym sensie. Tak bardzo skupiała się na tym, by oddać emocje Kruchego i Idy, że miałam wrażenie, że wciąż czytam o tym samym. A akcja nie posuwała się praktycznie w ogóle do przodu. Rozpraszało mnie to strasznie i odpływałam myślami przy czytaniu. Słuchanie tej książki było gehenną, gdyż nawet najmniejsze moje rozproszenie sprawiało, że już gubiłam wątek, a niekończące się opisy wydawały mi się jednostajnym szumem. Poza tym ciągle nie wiedziałam, czy to co akurat czytam to jest rzeczywistość, czy sen, czy koszmar, czy dzieje się naprawdę, a może główny bohater czy bohaterka sobie to wyobrażali lub mają jakąś wizję, omam czy to ich pobożne życzenia. Cały czas czułam się skołowana, a akcja mozolnie szła do przodu. Ogólnie autorka fajnie posługuje się językiem polskim. Te zdania były pięknie zbudowane. Mnóstwo szczegółów sprawiało, że wyobraźnia pięknie pracowała. Rozumiem też pomysł na tę książkę i co autorka chciała osiągnąć. Jednak to kompletnie nie dla mnie. Oczekuję, że wszystko będzie jasne i klarowne. Chcę wiedzieć co jest jawą, a co snem. Zakończenie sugeruje, że to nie ostatnia część przygód Idy. Jednak ja muszę się głęboko zastanowić czy chce dalej kontynuować tę serię.
May 11, 2026
Kilka lat temu nie spodziewałam się, że po “Fałszywym pieśniarzu” Martyny Raduchwskiej otrzymam jeszcze jakiś tom. Byłam w szoku gdy dowiedziałam się, że autorka nie tylko doczekała się wznowienia w nowym wydawnictwie, ale również przygotowała dla nas całkiem nowy, czwarty tom. “Siewcy koszmarów” zapowiadało się na emocjonującą podróż i bardzo sentymentalną. Jednak ostatecznie dostałam małe zamieszanie, w którym nie mogłam się odnaleźć. Praktycznie przez całą książkę zastanawiałam się, co się dzieje i mimo wielu wskazówek i prób domyślania się co się dzieje, czułam niechęć do kontynuowania lektury.
Nie chcąc wam spoilerować całego cyklu Szamanki od umarlaków, napiszę tylko, że świat się rozczepił po wydarzeniach z trzeciego tomu. Wszystko wydawało się zakończyć i doprowadzić do szczęśliwego zakończenia, jednak autorka miała inny plan na swoich bohaterów. Z jednej strony mamy rzeczywistość, w której Kruchy nie przeżył, a Ida załamana po jego stracie staje się kompletną skorupą. W kolejnej rzeczywistości mamy załamanego Kruchego, który odchodzi z WON’u szukając sposobu, by Ida powróciła z martwych. Obie rzeczywistości łączy jeden wspólny element, mianowicie Smoczyński jest w obu rzeczywistościach wsparciem dla Idy i dla Kruchego.
To była naprawdę ciężka lektura. Czułam się zagubiona, nierozumiejąca co się dzieje i mimo że coś mi świtało w głowie, w jakim kierunku idzie autorka, ciężko było mi się skupić na całej historii. Czytałam naprawdę wolno i brakowało mi impulsu, by zostać myślami przy książce. Czułam sentyment, ponieważ uwielbiam tych bohaterów, a samo zakończenie było emocjonalne i bardzo mi się podobało, czułam się zagubiona mimo to. Całościowo ten tom wypadł naprawdę słabiej od poprzednich, jednak seria pozostaje ze mną i mam nadzieję, że w przyszłości do niej wrócę, tym razem bez konieczności czekania miesiącami, czy latami na kolejny tom.
Nie chcąc wam spoilerować całego cyklu Szamanki od umarlaków, napiszę tylko, że świat się rozczepił po wydarzeniach z trzeciego tomu. Wszystko wydawało się zakończyć i doprowadzić do szczęśliwego zakończenia, jednak autorka miała inny plan na swoich bohaterów. Z jednej strony mamy rzeczywistość, w której Kruchy nie przeżył, a Ida załamana po jego stracie staje się kompletną skorupą. W kolejnej rzeczywistości mamy załamanego Kruchego, który odchodzi z WON’u szukając sposobu, by Ida powróciła z martwych. Obie rzeczywistości łączy jeden wspólny element, mianowicie Smoczyński jest w obu rzeczywistościach wsparciem dla Idy i dla Kruchego.
To była naprawdę ciężka lektura. Czułam się zagubiona, nierozumiejąca co się dzieje i mimo że coś mi świtało w głowie, w jakim kierunku idzie autorka, ciężko było mi się skupić na całej historii. Czytałam naprawdę wolno i brakowało mi impulsu, by zostać myślami przy książce. Czułam sentyment, ponieważ uwielbiam tych bohaterów, a samo zakończenie było emocjonalne i bardzo mi się podobało, czułam się zagubiona mimo to. Całościowo ten tom wypadł naprawdę słabiej od poprzednich, jednak seria pozostaje ze mną i mam nadzieję, że w przyszłości do niej wrócę, tym razem bez konieczności czekania miesiącami, czy latami na kolejny tom.
August 28, 2026
Tik-tak, tik-tak.
Nie ma czasu.
„Jak odróżnić jawę od snu, skoro i jedno, i drugie to istny koszmar?”
„Siewcy koszmarów” zaczynają się dokładnie w miejscu, w którym zakończył się trzeci tom. Ida i Kruchy uporali się z jednym problemem, ale kłopoty wcale ich nie opuściły. Każde z nich zostało uwięzione w innej rzeczywistości, w której tego drugiego już nie ma. Z tego powodu czwarta część cyklu znacznie różni się od poprzedniczek. Żegnamy dobrze znany humor na rzecz żałoby i wszechogarniającego mroku.
Konstrukcja powieści przypomina chaos, przez co trudno na początku zrozumieć, co tak naprawdę się dzieje. O ile perspektywa Kruchego jest dość jasna, o tyle perspektywa Idy nie do końca. Zaciera się granica między tym, co rzeczywiste, a tym, co jest tylko snem. Przyznaję, że dopóki nie zrozumiałam, iż jest to intencjonalny zabieg autorki, czytało mi się tę część bardzo ciężko. Kwieciste, pełne metafor pióro oraz liczne niedopowiedzenia sprawiały, że czułam się zagubiona i momentami nie wiedziałam, co czytam. Natomiast finał wszystko mi wynagrodził.
Czy ten tom był potrzebny? Tak i nie. Przez większą część książki nie widziałam sensu w ciągnięciu tej historii. Jednak gdy niewiadome zaczęły się w końcu wyjaśniać, zrozumiałam, że to wszystko było konieczne. Otrzymałam odpowiedzi na pytania, o których zadaniu nawet nie myślałam, co w dużej mierze wpłynęło na mój ostateczny, pozytywny odbiór.
„Siewcy koszmarów” idealnie splatają to, co działo się w opowiadaniach, z wydarzeniami z trylogii, dając nam wreszcie spójną i klarowną całość. Bardzo podobało mi się, że zarówno Ida, jak i Kruchy zmierzyli się ze swoimi demonami. W szczególności konfrontacja Idy z matką zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
Choć początek wymagał ode mnie sporo cierpliwości, to był wart każdej spędzonej chwili.
PS A jeśli lubisz Smoka, na pewno się nie zawiedziesz, bo kradnie on tu sporo uwagi.
Nie ma czasu.
„Jak odróżnić jawę od snu, skoro i jedno, i drugie to istny koszmar?”
„Siewcy koszmarów” zaczynają się dokładnie w miejscu, w którym zakończył się trzeci tom. Ida i Kruchy uporali się z jednym problemem, ale kłopoty wcale ich nie opuściły. Każde z nich zostało uwięzione w innej rzeczywistości, w której tego drugiego już nie ma. Z tego powodu czwarta część cyklu znacznie różni się od poprzedniczek. Żegnamy dobrze znany humor na rzecz żałoby i wszechogarniającego mroku.
Konstrukcja powieści przypomina chaos, przez co trudno na początku zrozumieć, co tak naprawdę się dzieje. O ile perspektywa Kruchego jest dość jasna, o tyle perspektywa Idy nie do końca. Zaciera się granica między tym, co rzeczywiste, a tym, co jest tylko snem. Przyznaję, że dopóki nie zrozumiałam, iż jest to intencjonalny zabieg autorki, czytało mi się tę część bardzo ciężko. Kwieciste, pełne metafor pióro oraz liczne niedopowiedzenia sprawiały, że czułam się zagubiona i momentami nie wiedziałam, co czytam. Natomiast finał wszystko mi wynagrodził.
Czy ten tom był potrzebny? Tak i nie. Przez większą część książki nie widziałam sensu w ciągnięciu tej historii. Jednak gdy niewiadome zaczęły się w końcu wyjaśniać, zrozumiałam, że to wszystko było konieczne. Otrzymałam odpowiedzi na pytania, o których zadaniu nawet nie myślałam, co w dużej mierze wpłynęło na mój ostateczny, pozytywny odbiór.
„Siewcy koszmarów” idealnie splatają to, co działo się w opowiadaniach, z wydarzeniami z trylogii, dając nam wreszcie spójną i klarowną całość. Bardzo podobało mi się, że zarówno Ida, jak i Kruchy zmierzyli się ze swoimi demonami. W szczególności konfrontacja Idy z matką zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
Choć początek wymagał ode mnie sporo cierpliwości, to był wart każdej spędzonej chwili.
PS A jeśli lubisz Smoka, na pewno się nie zawiedziesz, bo kradnie on tu sporo uwagi.
May 12, 2026
[współpraca recenzencka @wydawnictwo_mieta ]
Przygoda Idy nabiera tempa i niezwykłości.
Uwięziona w alternatywnej rzeczywistości próbuje wrócić do „domu”, jednak łów i Pech nie zamierzają odpuszczać.
Nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń, ale muszę przyznać, że wyszło naprawdę ciekawie i wyjątkowo oryginalnie. To zdecydowanie najbardziej emocjonująca z cześci. Jest tu sporo mroku i to nie tylko takiego, który przybywa z zewnątrz. Żałoba, ból, tęsknota, poczucie niesprawiedliwości wylewają się z głównych postaci i zarażają świat dookoła niczym zaraza. Aspekt psychologiczny odgrywa tu ważną rolę i został on dobrze poprowadzony, jednak jest też minusem, który sprawił, że moja ocena zmalała. Poprzednie części były bardziej wyważone, tutaj miałam wrażenie, że akcja dzieje się obok na rzecz tego co czują i przeżywają bohaterowie.
Brakło mi tu też tego co przyniosło wytchnienia wcześniej, czyli dobrej dawki humoru. Nie ta, że tutaj nie było go wcale, ale zdecydowanie mniej. Rozumiem, że ta część jest cięższa, doszło do tragedii, jednak poczucie humoru we wcześniejszych tomach odświeżało atmosferę, trzymało nas na powierzchni, było niczym światełko w ciemności.
Sama akcja i to jak potoczyła się fabuła było satysfakcjonujące i angażujące. Przez całą książkę byłam ciekawa jak potoczą się losy Idy i Chrupkiego (pokochała ten przydomek🤭). Bawiłam się świetnie i mimo małych uwag zaliczam tą serię do grona ulubieńców, którą będę polecać fanom i nie tylko polskiej fantastyki.
Widać tu kawał serca jakim podzieliła się z nami autorka, jej warsztat z każdą kolejną książką stawał się coraz lepszy, historia nabierała rumieńców, a bohaterowie stali się dla mnie kimś, kogo będę wspominać.
Przygoda Idy nabiera tempa i niezwykłości.
Uwięziona w alternatywnej rzeczywistości próbuje wrócić do „domu”, jednak łów i Pech nie zamierzają odpuszczać.
Nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń, ale muszę przyznać, że wyszło naprawdę ciekawie i wyjątkowo oryginalnie. To zdecydowanie najbardziej emocjonująca z cześci. Jest tu sporo mroku i to nie tylko takiego, który przybywa z zewnątrz. Żałoba, ból, tęsknota, poczucie niesprawiedliwości wylewają się z głównych postaci i zarażają świat dookoła niczym zaraza. Aspekt psychologiczny odgrywa tu ważną rolę i został on dobrze poprowadzony, jednak jest też minusem, który sprawił, że moja ocena zmalała. Poprzednie części były bardziej wyważone, tutaj miałam wrażenie, że akcja dzieje się obok na rzecz tego co czują i przeżywają bohaterowie.
Brakło mi tu też tego co przyniosło wytchnienia wcześniej, czyli dobrej dawki humoru. Nie ta, że tutaj nie było go wcale, ale zdecydowanie mniej. Rozumiem, że ta część jest cięższa, doszło do tragedii, jednak poczucie humoru we wcześniejszych tomach odświeżało atmosferę, trzymało nas na powierzchni, było niczym światełko w ciemności.
Sama akcja i to jak potoczyła się fabuła było satysfakcjonujące i angażujące. Przez całą książkę byłam ciekawa jak potoczą się losy Idy i Chrupkiego (pokochała ten przydomek🤭). Bawiłam się świetnie i mimo małych uwag zaliczam tą serię do grona ulubieńców, którą będę polecać fanom i nie tylko polskiej fantastyki.
Widać tu kawał serca jakim podzieliła się z nami autorka, jej warsztat z każdą kolejną książką stawał się coraz lepszy, historia nabierała rumieńców, a bohaterowie stali się dla mnie kimś, kogo będę wspominać.
May 31, 2026
🕸️”Dusza to strzęp mgły, kłąb pary, ulotny powiew. Dusza to oddech. Senne marzenie w materialnej jawie. Dusza to tchnienie wiecznego snu, które każdy człowiek nosi w sobie za życia i uwalnia z ciała po śmǐercî.”
🥤FABUŁA: Zaczynamy dokładnie w chwili zakończenia poprzedniego tomu. A tam wszystko dobrze się skończyło. Prawda?
Coś jednak poszło nie tak, jak trzeba. Czas gubi sekundy i minuty. Czasu nie ma. Sen i jawa wydają się jednym, a nasza Szamanka od Umarlaków jak zwykle zdaje się wpaść w samo centrum chaosu.
📖WRAŻENIA: Wyczekiwana kontynuacja przygód Idy Brzezińskiej zaczyna „z grubej rury”. Od początku wpadamy w wir wydarzeń, które są bezpośrednim przedłużeniem akcji z poprzedniego tomu. Co więcej, śledzimy wydarzenia naprzemiennie z perspektywy Idy i Kruchego. Zabieg ten ma bardzo dużo sensu, zważywszy na sytuację fabularną, której jednak nie chcę Wam spoilerować 👀
To, za co między innymi bardzo lubię tę serię, to ciekawe koncepty i ich interesująca realizacja. Bierzemy tu pod lupę czas i przestrzeń, które nie działają tak jak trzeba, co ma ciekawe konsekwencje dla codzienności bohaterów - znów, by możliwie jak najbardziej uniknąć spoilerów, napiszę tylko, że jeśli ktoś lubi chociażby koncepcję wieloświatów, będzie zadowolony.
Co do samego tonu, w jakim pisani są „Siewcy koszmarów”, to różni się on od poprzednich części. Doświadczymy tu wędrówki narracyjnej przez złożone krajobrazy emocji, które bynajmniej nie są łatwe. Z każdym tomem charaktery naszych bohaterów są jak misternie pleciona tkanina ukazująca coraz to nowsze wzory. I zdaje się, że ta nić plecie nam jeszcze kolejne tomy 👀
💤do zagłębienia się w lekturę, potrzebna jest znajomość opowiadań
#szamankaodumarlaków #martynaraduchowska #urbanfantasy #polskafantastyka #bookstagrampl
🥤FABUŁA: Zaczynamy dokładnie w chwili zakończenia poprzedniego tomu. A tam wszystko dobrze się skończyło. Prawda?
Coś jednak poszło nie tak, jak trzeba. Czas gubi sekundy i minuty. Czasu nie ma. Sen i jawa wydają się jednym, a nasza Szamanka od Umarlaków jak zwykle zdaje się wpaść w samo centrum chaosu.
📖WRAŻENIA: Wyczekiwana kontynuacja przygód Idy Brzezińskiej zaczyna „z grubej rury”. Od początku wpadamy w wir wydarzeń, które są bezpośrednim przedłużeniem akcji z poprzedniego tomu. Co więcej, śledzimy wydarzenia naprzemiennie z perspektywy Idy i Kruchego. Zabieg ten ma bardzo dużo sensu, zważywszy na sytuację fabularną, której jednak nie chcę Wam spoilerować 👀
To, za co między innymi bardzo lubię tę serię, to ciekawe koncepty i ich interesująca realizacja. Bierzemy tu pod lupę czas i przestrzeń, które nie działają tak jak trzeba, co ma ciekawe konsekwencje dla codzienności bohaterów - znów, by możliwie jak najbardziej uniknąć spoilerów, napiszę tylko, że jeśli ktoś lubi chociażby koncepcję wieloświatów, będzie zadowolony.
Co do samego tonu, w jakim pisani są „Siewcy koszmarów”, to różni się on od poprzednich części. Doświadczymy tu wędrówki narracyjnej przez złożone krajobrazy emocji, które bynajmniej nie są łatwe. Z każdym tomem charaktery naszych bohaterów są jak misternie pleciona tkanina ukazująca coraz to nowsze wzory. I zdaje się, że ta nić plecie nam jeszcze kolejne tomy 👀
💤do zagłębienia się w lekturę, potrzebna jest znajomość opowiadań
#szamankaodumarlaków #martynaraduchowska #urbanfantasy #polskafantastyka #bookstagrampl
June 28, 2026
Martyna Raduchowska Wydawnictwo Mięta
Czy można odróżnić jawę od snu? Czy na pewno wszystko się udało? Czy na pewno wszystko się kończy? A może się zaczyna?
Czwarty tom przygód Idy Brzezińskiej jest wg mnie najpiękniejszy! I widzę tutaj jak wielką drogę przeszła pisarka razem z Idą - obie rozwinęły skrzydła i mają więcej doświadczenia...
Książka jest smutna, ale przecież cała seria o Idzie na taki swój niepowtarzalny klimat. Jest też najpiękniej wydana seria w Wydawnictwie Mięta.
W czwartym tomie jest więcej poetyckości i dla mnie to jest ogromny plus. Poznajemy historię, których nie znaliśmy wcześniej. Jedyne co, to trzeba znać opowiadania z poprzednich tomów, więc jak ktoś ma stare wydanie to polecam zaopatrzyć się w te piękne perełki.
Przyznam, że miałam stare wydanie na półce, ale dzięki akcji recenzenckiej Wydawnictwa Mięta poznałam tę historię wcześniej - i to jest wg mnie perełka w polskiej fantastyce. Nie znalazłam takiego klimatu w innych seriach.
Seria Martyny Raduchowskiej jest wyjątkowa i bliska mojemu Sercu. Towarzyszyła mi w ciężkim okresie i podnosiła na duchu. I podobnie jak ten tom - daje nadzieję.
Bo wszystko będzie dobrze, prawda?
Czekam na cześć piątą. A cała seria dla mnie jest wyjątkowa i warta przeczytania. Ma honorowe miejsce na mojej półce.
Czytajcie Idę, bo to naprawdę piękna historia od zagubionej dziewczyny po walcząca kobietę.
1000/10 🩵🩵🩵
Czy można odróżnić jawę od snu? Czy na pewno wszystko się udało? Czy na pewno wszystko się kończy? A może się zaczyna?
Czwarty tom przygód Idy Brzezińskiej jest wg mnie najpiękniejszy! I widzę tutaj jak wielką drogę przeszła pisarka razem z Idą - obie rozwinęły skrzydła i mają więcej doświadczenia...
Książka jest smutna, ale przecież cała seria o Idzie na taki swój niepowtarzalny klimat. Jest też najpiękniej wydana seria w Wydawnictwie Mięta.
W czwartym tomie jest więcej poetyckości i dla mnie to jest ogromny plus. Poznajemy historię, których nie znaliśmy wcześniej. Jedyne co, to trzeba znać opowiadania z poprzednich tomów, więc jak ktoś ma stare wydanie to polecam zaopatrzyć się w te piękne perełki.
Przyznam, że miałam stare wydanie na półce, ale dzięki akcji recenzenckiej Wydawnictwa Mięta poznałam tę historię wcześniej - i to jest wg mnie perełka w polskiej fantastyce. Nie znalazłam takiego klimatu w innych seriach.
Seria Martyny Raduchowskiej jest wyjątkowa i bliska mojemu Sercu. Towarzyszyła mi w ciężkim okresie i podnosiła na duchu. I podobnie jak ten tom - daje nadzieję.
Bo wszystko będzie dobrze, prawda?
Czekam na cześć piątą. A cała seria dla mnie jest wyjątkowa i warta przeczytania. Ma honorowe miejsce na mojej półce.
Czytajcie Idę, bo to naprawdę piękna historia od zagubionej dziewczyny po walcząca kobietę.
1000/10 🩵🩵🩵
July 3, 2026
Przepięknie wydana książka 😍
Czwarta część Szamanki od umarlaków.
Dość dużo czasu upłynęło od kiedy skończyłam czytać ówczesną trylogię. Pozostawiła smuteczek, ale też bardzo pozytywne wrażenia.
A teraz wracamy do Idy i Kruchego.
Przyznam, że ciężko bylo mi wgryźć się w ten tom. Czarna rozpacz, myśli o zakończeniu swojego życia, wracanie wspomnieniami do tragicznych chwil, filozofowanie. A do tego dwie perspektywy, jakby to były alternatywne wydarzenia. Obie jednakowo możliwe jak i nieprawdopodobne. Dla mnie to nie był fortunny i łatwy początek. Ale później jakoś poszło. Choć dziwna to była historia. Oniryczna i zaskakująca. Trzeba do niej podejść z otwartym umysłem.
Ida opłakująca Kruchego, Kruchy, który nie potrafi egzystować bez Idy. Dwa oddzielne światy, w których to jedno z nich nie żyje, a drugie nie może sobie z tym poradzić. Ale w obu jest Smok, który chce pomóc każdemu z przyjaciół. I zagadki do rozwiązania. I czas poza czasem.
Idzie i Kruchemu przyjdzie zmierzyć się z koszmarami przeszłości i swoimi rodzinami. Co okaże się prawdą, a co jest jedynie sennym koszmarem?
Czy była potrzebna ta część? Niekoniecznie. Ale fajnie łączy się z wątkami z poprzednich tomów. Przyjemnie było wrócić do bohaterów. Muszę jeszcze doczytać nowelki, aby mieć pełny obraz.
6/10
Czwarta część Szamanki od umarlaków.
Dość dużo czasu upłynęło od kiedy skończyłam czytać ówczesną trylogię. Pozostawiła smuteczek, ale też bardzo pozytywne wrażenia.
A teraz wracamy do Idy i Kruchego.
Przyznam, że ciężko bylo mi wgryźć się w ten tom. Czarna rozpacz, myśli o zakończeniu swojego życia, wracanie wspomnieniami do tragicznych chwil, filozofowanie. A do tego dwie perspektywy, jakby to były alternatywne wydarzenia. Obie jednakowo możliwe jak i nieprawdopodobne. Dla mnie to nie był fortunny i łatwy początek. Ale później jakoś poszło. Choć dziwna to była historia. Oniryczna i zaskakująca. Trzeba do niej podejść z otwartym umysłem.
Ida opłakująca Kruchego, Kruchy, który nie potrafi egzystować bez Idy. Dwa oddzielne światy, w których to jedno z nich nie żyje, a drugie nie może sobie z tym poradzić. Ale w obu jest Smok, który chce pomóc każdemu z przyjaciół. I zagadki do rozwiązania. I czas poza czasem.
Idzie i Kruchemu przyjdzie zmierzyć się z koszmarami przeszłości i swoimi rodzinami. Co okaże się prawdą, a co jest jedynie sennym koszmarem?
Czy była potrzebna ta część? Niekoniecznie. Ale fajnie łączy się z wątkami z poprzednich tomów. Przyjemnie było wrócić do bohaterów. Muszę jeszcze doczytać nowelki, aby mieć pełny obraz.
6/10
Review of advance copy
6 gwiazdek!
Mam pustkę w głowie po przeczytaniu, ale taką pustkę po świetnej książęce. Zanim zabrałam się do czytania tego tomu, który z resztą był dla mnie zaskoczeniem, chciałam powtórzyć sobie trzeci tom, który skończył się tak, że byłam pewna, że to już tyle. Nigdy więcej Idy i Kostka, epicki pocałunek i uratowany świat.
Dlatego początek czwartego, nowego tomu był zaskoczeniem. Przez 400 stron miałam złamane serce i nie rozumiałam do końca jak to się stało. Następne strony zaczęły budzić nadzieję, taką, że nie mogłam odłożyć książki. Nie mogłam się oderwać. A epilog.. epilog to rozwalił mnie na malutkie kawałki, od łez, śmiechu do niesamowitego wzruszenia (czytałam go 2 razy, nie chcąc się pogodzić, że książka się kończy). Będzie następny tom, prawda? Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że nie. Potrzebuje więcej.. więcej Tekli, Kwiatka, Gryzaka, Smoka i chce poznać Zosię! Idą musi mieć porządną zemstę na Irminie. Potrzebuję więcej Idy i Kruchego, nie można tak zostawić czytelników w potrzebie jak Kruchy odpala romantyzm na pełnej! W końcu Kostek to idealne imię dla ukochanego Kostuchy, prawda? A Smok jest jak zawsze najlepszy.
Chyba przeczytam drugi raz w formie audiobooka.
Pani Martyno, jest Pani niesamowita.
Mam pustkę w głowie po przeczytaniu, ale taką pustkę po świetnej książęce. Zanim zabrałam się do czytania tego tomu, który z resztą był dla mnie zaskoczeniem, chciałam powtórzyć sobie trzeci tom, który skończył się tak, że byłam pewna, że to już tyle. Nigdy więcej Idy i Kostka, epicki pocałunek i uratowany świat.
Dlatego początek czwartego, nowego tomu był zaskoczeniem. Przez 400 stron miałam złamane serce i nie rozumiałam do końca jak to się stało. Następne strony zaczęły budzić nadzieję, taką, że nie mogłam odłożyć książki. Nie mogłam się oderwać. A epilog.. epilog to rozwalił mnie na malutkie kawałki, od łez, śmiechu do niesamowitego wzruszenia (czytałam go 2 razy, nie chcąc się pogodzić, że książka się kończy). Będzie następny tom, prawda? Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że nie. Potrzebuje więcej.. więcej Tekli, Kwiatka, Gryzaka, Smoka i chce poznać Zosię! Idą musi mieć porządną zemstę na Irminie. Potrzebuję więcej Idy i Kruchego, nie można tak zostawić czytelników w potrzebie jak Kruchy odpala romantyzm na pełnej! W końcu Kostek to idealne imię dla ukochanego Kostuchy, prawda? A Smok jest jak zawsze najlepszy.
Chyba przeczytam drugi raz w formie audiobooka.
Pani Martyno, jest Pani niesamowita.
April 8, 2026
Myślałam, że ten tom nie był już potrzebny. Myliłam się.
Bardzo mi się podoba, że autorka na przestrzeni całej serii ewidentnie zagustowała w dramatyzmie, wychodzi jej to świetnie (i akurat tak, jak osobiście lubię). Podobały mi się emocje, dylematy, wątpliwości i nadzieje. A szczególnie podoba mi się, że chociaż pierwszy tom był mimo wszystko naiwny, a Ida jeszcze bardziej, to dochodzimy do etapu, kiedy ona naprawdę odczuwa odpowiedzialność, jaka na nią spadła, konsekwencje decyzji, jakie podjęła od tamtego czasu. Za to Kruchy... ma przerąbane, współczuję mu i uwielbiam jego wątek jednocześnie.
Poziom łączenia luźnych szczegółów jest szalony, ale pozytywnie. Dopiero czytanie tego tomu uświadomiło mi, ile luźnych nitek faktycznie tu zostało. A opowiadania dopisane w nowym wydaniu są jeszcze ważniejsze, niż mi się wydawało. To był jeden wielki wstęp do czwartego tomu. Jeśli ktoś planował przeczytać Siewców bez sięgnięcia po opowiadania z nowego wydania dodane do poprzednich tomów, to stanowczo odradzam - za dużo stracisz.
Bardzo dobrze bawię przy obserwacji, jak ta seria się zmienia i jest coraz bardziej poważna, złożona. Cieszę się, że się skusiłam na Szamankę, bo wciąż mnie zaskakuje.
Bardzo mi się podoba, że autorka na przestrzeni całej serii ewidentnie zagustowała w dramatyzmie, wychodzi jej to świetnie (i akurat tak, jak osobiście lubię). Podobały mi się emocje, dylematy, wątpliwości i nadzieje. A szczególnie podoba mi się, że chociaż pierwszy tom był mimo wszystko naiwny, a Ida jeszcze bardziej, to dochodzimy do etapu, kiedy ona naprawdę odczuwa odpowiedzialność, jaka na nią spadła, konsekwencje decyzji, jakie podjęła od tamtego czasu. Za to Kruchy... ma przerąbane, współczuję mu i uwielbiam jego wątek jednocześnie.
Poziom łączenia luźnych szczegółów jest szalony, ale pozytywnie. Dopiero czytanie tego tomu uświadomiło mi, ile luźnych nitek faktycznie tu zostało. A opowiadania dopisane w nowym wydaniu są jeszcze ważniejsze, niż mi się wydawało. To był jeden wielki wstęp do czwartego tomu. Jeśli ktoś planował przeczytać Siewców bez sięgnięcia po opowiadania z nowego wydania dodane do poprzednich tomów, to stanowczo odradzam - za dużo stracisz.
Bardzo dobrze bawię przy obserwacji, jak ta seria się zmienia i jest coraz bardziej poważna, złożona. Cieszę się, że się skusiłam na Szamankę, bo wciąż mnie zaskakuje.
Read
July 26, 2026jako wielka fanka tej serii miałam jedno oczekiwanie wobec (wyczekiwanej przeze mnie przez 6 lat) kontynuacji - w końcu dostać pełen pakiet nowych interakcji i utęsknionego rozwoju relacji Ida-Kruchy, nawet kosztem ciekawszej fabuły. (Dlatego o dziwo bardzo usatysfakcjonował mnie epilog i nawet nie dostałam cukrzycy)
Niestety przez 98% książki nie dostaliśmy tego duetu, a fabuła ciągnęła się jak flaki z olejem😭
nie podołała ona bez BEZSPRZECZNIE największego atutu trylogii, czyli dynamiki pomiędzy „wielką trójka” - Idą, Teklą i Kruchym (Kruchy Chrupki Łamliwy🥹). Osobiście totalnie nie trafiło do mnie backstory rodzinne Rajnerów i Brzezińskich oraz koncept ratowania swiata.. Uważam że pomysl i prowadzenie dwóch równoległych rzeczywistości był naprawdę dobry, ale po prostu zabrakło w nim czegoś odrobinę ekscytującego - co chwilę wracaliśmy do tych samych emocji i tych samych wątków. Postać Smoczyńskiego jako „dwuwymiarowa” całkiem udana, ale nie zastąpiła Tekli…
Podsumowując, wymęczyła mnie ta historia niesamowicie i absolutnie nie ma podjazdu do mojego ukochanego „Demona Luster”, fabuła paradoksalnie przekombinowana i nudna jednocześnie, ale i tak będę czekać na kolejne tomy i rozwój relacji Upadłej Anielicy i Diabła Stróża🪽
Niestety przez 98% książki nie dostaliśmy tego duetu, a fabuła ciągnęła się jak flaki z olejem😭
nie podołała ona bez BEZSPRZECZNIE największego atutu trylogii, czyli dynamiki pomiędzy „wielką trójka” - Idą, Teklą i Kruchym (Kruchy Chrupki Łamliwy🥹). Osobiście totalnie nie trafiło do mnie backstory rodzinne Rajnerów i Brzezińskich oraz koncept ratowania swiata.. Uważam że pomysl i prowadzenie dwóch równoległych rzeczywistości był naprawdę dobry, ale po prostu zabrakło w nim czegoś odrobinę ekscytującego - co chwilę wracaliśmy do tych samych emocji i tych samych wątków. Postać Smoczyńskiego jako „dwuwymiarowa” całkiem udana, ale nie zastąpiła Tekli…
Podsumowując, wymęczyła mnie ta historia niesamowicie i absolutnie nie ma podjazdu do mojego ukochanego „Demona Luster”, fabuła paradoksalnie przekombinowana i nudna jednocześnie, ale i tak będę czekać na kolejne tomy i rozwój relacji Upadłej Anielicy i Diabła Stróża🪽
This entire review has been hidden because of spoilers.
April 28, 2026
Bardzo mi się cała seria spodobała. Zaczyna się dosyć niewinnie, ale wraz z kolejnymi tomami akcja się zagęszcza i robi się coraz mroczniej.
Tu mamy kulminację. Sam początek tomu jest na takim poziomie emocji, że trudno wytrzymać, ale wraz z rozwojem narracji, gdy fantasy zamienia się w Science Fantasy (przez kwantowe sugestie) zaczynamy rozumieć pomysł Autorki.
W końcówce gwałtowne uspokojenie (choć na jaw wychodzą nowe fakty pozwalające snuć podejrzenia o kolejnym tomie) i właściwie dochodzimy do romantsy (padają te oczekiwane??? Dwa Słowa).
Jak dla mnie znakomity pomysł, fajnie opisany. Odkładalem co chwilę czytanie (czy raczej słuchanie), żeby książki starczyło na dłużej.
Nie będzie złym pomysłem powrót do całości, gdy szczegóły zatrą się w pamięci.
Tu mamy kulminację. Sam początek tomu jest na takim poziomie emocji, że trudno wytrzymać, ale wraz z rozwojem narracji, gdy fantasy zamienia się w Science Fantasy (przez kwantowe sugestie) zaczynamy rozumieć pomysł Autorki.
W końcówce gwałtowne uspokojenie (choć na jaw wychodzą nowe fakty pozwalające snuć podejrzenia o kolejnym tomie) i właściwie dochodzimy do romantsy (padają te oczekiwane??? Dwa Słowa).
Jak dla mnie znakomity pomysł, fajnie opisany. Odkładalem co chwilę czytanie (czy raczej słuchanie), żeby książki starczyło na dłużej.
Nie będzie złym pomysłem powrót do całości, gdy szczegóły zatrą się w pamięci.
August 30, 2026
Po finale „Fałszywego pieśniarza” można było pomyśleć, że wreszcie wszystko się wyjaśniło. No cóż… zdecydowanie nie. 😅 Ida i Kruchy zostają brutalnie rozdzieleni, a rzeczywistość zaczyna się rozwarstwiać. Jest mrocznie, surrealistycznie i bardzo emocjonalnie. Uwielbiam język Raduchowskiej w tym tomie, metafory i obrazowe opisy świetnie budują klimat. Wreszcie dostajemy też odpowiedzi na część pytań dotyczących przeszłości i rodziny Idy. Fascynuje mnie, jak bardzo ta seria ewoluowała od zabawnej historii o szamance do takiej opowieści o tożsamości, przeznaczeniu i walce o własne „ja” 🍂🖤
May 29, 2026
Przez połowe ksiazki byłam zagubiona co sie dzieje, przez druga zaintrygowana co bedzie i z chexiq fmsiegne dalej ale mam nadzieje ze kolejna pojawi sie niedługo gdyż umyka mi duzo z wczesniejszych ksiazek i ciezko jest mi wskoczyc ponownie w swiat do tego mam nieodparte wrażenie że i Ida i Kostek są inni niż zapamietałam.
Rozważam reread tylko boje sie zawieść poznawałam ta serie dawno temu jako dzieciak jeszcze i była to moja wielka miłość nie chce jej stracić.
Rozważam reread tylko boje sie zawieść poznawałam ta serie dawno temu jako dzieciak jeszcze i była to moja wielka miłość nie chce jej stracić.
Displaying 1 - 30 of 38 reviews




























