W Lasach ludzie umierają ze śmiechu. Na ulicach Świec leżą ciała tych, którzy zatańczyli się na śmierć. Dotąd pełną życia wieś Rzeki ogarnia cisza, bo mieszkańcy jeden po drugim zapadają w sen, z którego nikt się nie budzi.
Trzy kobiety. Trzy miejsca na mapie, które niespodziewanie powracają z przeszłości. Trzy epidemie, nieprzypominające niczego, z czym ludzkość zetknęła się w XXI wieku.
Niepokoje to zbiór powiązanych ze sobą krótkich opowieści o śmierci, szaleństwie i lęku, który powstaje tam, gdzie kończy się racjonalne wyjaśnienie.
Bo czasem prawdziwa zaraza nie rozprzestrzenia się w ciele. Jej źródło leży znacznie głębiej.
Po skończeniu pierwszego opowiadania zaczęłam się obawiać - pozostawiło za duży niedosyt. No ale jak widać po ocenie, koniec końców wyszedł banger. Bardzo usatysfakcjonowało mnie to, że te wszystkie opowiadania okazały się łączyć w całość. Nie spodziewałam się. Klimat jak zawsze świetny no i język jakim pisze Marta bajkaaa
Marta jest oficjalnie moją ulubioną autorką. przy nikim innym nie rzucam się na premiery tak szybko i ochoczo, nie mogąc wziąć pełnego oddechu, dopóki nie skończę czytać. A po samej lekturze te same oddechy i tak są płytsze. z lęku.
chyba trochę straciłam na efekcie przez to że już wcześniej czytałam „domy i inne duchy”, bo oba mają bardzo podobną konstrukcję. horror jak zawsze zrobiony perfekcyjnie
„Niepokoje” podobały mi się nawet bardziej od „Domów i innych duchów”, ale uważam, że wstawki „od autorki” (bo chyba tym właśnie były te fragmenty) między opowiadaniami były zbędne. Z niecierpliwością czekam na następne zbiory opowiadań Marty Bijan 🖤
typowo bijanowa historia, co lubię i sprawia mi przyjemność, ale też znając treść wszystkich innych książek jej autorstwa spodziewałam się dokładnie tego i dużo mnie nie zaskoczyło
to jest wlasnie podejscie do horroru, ktorego szukam. tutaj groza nie opiera sie na nadmiernej brutalnosci, ani nadnaturalnych straszakach. jest za to budowana w sposob subtelny, nienachalny i kojarzy mi sie z motywem uncanny valley. czytelnik czuje, ze "cos jest nie tak", ale brakuje oczywistych odpowiedzi co i to wlasnie ten narastajacy dyskomfort jest bardziej przerazajacy, niz horrory w klasycznym rozumieniu. a wisienka na torcie jest sama forma. autorka nie tylko burzy czwarta sciane, ale tez stopniowo splata wszystkie opowiadania w jedna, spojna i naprawde niepokojaca historie. tu jest kilka warstw i wszystkie sa wyborne 🕯️
4/5 ⭐ była prześwietna, ale... Mam niedosyt po końcówce. Zabrakło mi głębszego wyjaśnienia zakończenia, ponieważ był potencjał na 5 gwiazdek. Ale... Ja chcę więcej takiej Marty Bijan, więcej książek w takim klimacie. Polecam, mimo wszystko warto się zapoznać.
Nawet mi się podobało. Było klimatycznie, lekko straszne i niepokojące. Wszystkie historie ciekawie się połączyły. Niestety zakończenie/wyjaśnienie całości nie przypadło mi do gustu.
już myślałam, że dam temu dwie gwiazdki, bo początki były tak nudne i typowe, ale te opowiadania przeszły z lekkiego horroru w totalny obłęd w tak subtelny sposób, że ledwo udało się to wyłapać aż do ostatniego rozdziału. no i moje ulubione burzenie czwartej ściany!
4,5 Jest to dobra książka. Jak w przypadku „Domów i innych duchów” jestem wielką fanką tego, że opowiadania się łączą, jednak mam wrażenie, tamta książka spodobała mi się bardziej. Może trochę wywołała we mnie większy dyskomfort i niepokój niż „Niepokoje”. Nie jestem pewna. Jeśli chodzi o „Niepokoje” to nie polecam czytać jej gdy jesteście w domku na wsi otoczonym lasem, chyba że chcecie bać się własnego cienia i każdego dźwięku nieznanego pochodzenia. Tak czy inaczej polecam i czekam na kolejne zbiory opowiadań autorki
Czytałam “Niepokoje” jadąc sama nocnym pociągiem ;) jednym słowem- Arcydzieło!!!
Jak zwykle jestem pod wrażeniem tego, jak Marta potrafi wywołać we mnie ten nieprzyjemny lęk, aż momentami odczuwam dreszcze przechodzące po całym ciele.
Teraz spróbuję zasnąć z myślą, aby nie dopadła mnie epidemia snu…
4.25 ⭐️ Uwielbiam autorkę w takiej formie, ale nic nie przebije „Domy i inne duchy”. Moim jedynym zarzutem właściwie jest to, że jest taka krótka, przez co trudniej mi się zaangażować w historie bohaterów. Nie wszyscy są fanami tego jak autorka kończy swoje książki, ale ja zdecydowanie jestem. Kocham jak wszystko na koniec łączy się w całość i wszystkie elementy klikają na miejsce. Trzeba przyznać, że autorka potrafi budować klimat i wzbudza niepokój podczas czytania - jednocześnie nie potrafię się oderwać, żeby wiedzieć co będzie dalej.
Proszę o jakąś dłuższą formę dla dorosłych w tym klimacie!!!
mam wrazenie ze przez to, jak bardzo stresowalam sie watkiem tej klatwy przenoszonej na czytelnika, troche nie do konca skupilam sie na samym tekscie. mimo to, marta poraz kolejny pokazuje jak dobre ksiazki jest w stanie pisac. to jak genialnie polaczyly sie te opowiadania pod koniec 🤯🤯 uwielbiam ten zabieg i przeczytam kazda ksiazke w ktorym bedzie on uzyty. bardzo przyjemnie mi sie to czytalo i czekam na kolejne ksiazki marty 😽 ps. wydaje mi sie, ze bylabym w stanie ocenic ta ksiazke na 5⭐️ niestety przez to jak bardzo sie sralam moj odbior jej byl troszke utrudniony. ale obiecuje, wszsytko w tej ksiazce mi sie podobalo, natomiast nie chce zaklamywac tego jak sie naprawde czulam, dlatego ide pomiedzy i daje 4⭐️