W Lasach ludzie umierają ze śmiechu. Na ulicach Świec leżą ciała tych, którzy zatańczyli się na śmierć. Dotąd pełną życia wieś Rzeki ogarnia cisza, bo mieszkańcy jeden po drugim zapadają w sen, z którego nikt się nie budzi.
Trzy kobiety. Trzy miejsca na mapie, które niespodziewanie powracają z przeszłości. Trzy epidemie, nieprzypominające niczego, z czym ludzkość zetknęła się w XXI wieku.
Niepokoje to zbiór powiązanych ze sobą krótkich opowieści o śmierci, szaleństwie i lęku, który powstaje tam, gdzie kończy się racjonalne wyjaśnienie.
Bo czasem prawdziwa zaraza nie rozprzestrzenia się w ciele. Jej źródło leży znacznie głębiej.
Czytałam “Niepokoje” jadąc sama nocnym pociągiem ;) jednym słowem- Arcydzieło!!!
Jak zwykle jestem pod wrażeniem tego, jak Marta potrafi wywołać we mnie ten nieprzyjemny lęk, aż momentami odczuwam dreszcze przechodzące po całym ciele.
Teraz spróbuję zasnąć z myślą, aby nie dopadła mnie epidemia snu…
4,5 Jest to dobra książka. Jak w przypadku „Domów i innych duchów” jestem wielką fanką tego, że opowiadania się łączą, jednak mam wrażenie, tamta książka spodobała mi się bardziej. Może trochę wywołała we mnie większy dyskomfort i niepokój niż „Niepokoje”. Nie jestem pewna. Jeśli chodzi o „Niepokoje” to nie polecam czytać jej gdy jesteście w domku na wsi otoczonym lasem, chyba że chcecie bać się własnego cienia i każdego dźwięku nieznanego pochodzenia. Tak czy inaczej polecam i czekam na kolejne zbiory opowiadań autorki
4.25 ⭐️ Uwielbiam autorkę w takiej formie, ale nic nie przebije „Domy i inne duchy”. Moim jedynym zarzutem właściwie jest to, że jest taka krótka, przez co trudniej mi się zaangażować w historie bohaterów. Nie wszyscy są fanami tego jak autorka kończy swoje książki, ale ja zdecydowanie jestem. Kocham jak wszystko na koniec łączy się w całość i wszystkie elementy klikają na miejsce. Trzeba przyznać, że autorka potrafi budować klimat i wzbudza niepokój podczas czytania - jednocześnie nie potrafię się oderwać, żeby wiedzieć co będzie dalej.
Proszę o jakąś dłuższą formę dla dorosłych w tym klimacie!!!
Czy miałam dreszcze? Czy obgryzałam skórki przy paznokciach? Czy boję się teraz pójść spać, zatańczyć, zaśmiać się; czy zacznę obawiać się uśmiechu obcych, spoglądania w stronę balkonów i drobnych codzienności, o których tajemniczy głos z tyłu głowy powie: "czy to nie dziwne?" Czy Marta po raz kolejny wbiła mnie głęboko w fotel, poruszyła nieznane dotąd skrawki ciemności we mnie i powołała do życia wciąż rosnące lęki? Czy odpowiedź na te pytania kiedykolwiek mogła być przecząca?