W Lasach ludzie umierają ze śmiechu. Na ulicach Świec leżą ciała tych, którzy zatańczyli się na śmierć. Dotąd pełną życia wieś Rzeki ogarnia cisza, bo mieszkańcy jeden po drugim zapadają w sen, z którego nikt się nie budzi.
Trzy kobiety. Trzy miejsca na mapie, które niespodziewanie powracają z przeszłości. Trzy epidemie, nieprzypominające niczego, z czym ludzkość zetknęła się w XXI wieku.
Niepokoje to zbiór powiązanych ze sobą krótkich opowieści o śmierci, szaleństwie i lęku, który powstaje tam, gdzie kończy się racjonalne wyjaśnienie.
Bo czasem prawdziwa zaraza nie rozprzestrzenia się w ciele. Jej źródło leży znacznie głębiej.
Po skończeniu pierwszego opowiadania zaczęłam się obawiać - pozostawiło za duży niedosyt. No ale jak widać po ocenie, koniec końców wyszedł banger. Bardzo usatysfakcjonowało mnie to, że te wszystkie opowiadania okazały się łączyć w całość. Nie spodziewałam się. Klimat jak zawsze świetny no i język jakim pisze Marta bajkaaa
Marta jest oficjalnie moją ulubioną autorką. przy nikim innym nie rzucam się na premiery tak szybko i ochoczo, nie mogąc wziąć pełnego oddechu, dopóki nie skończę czytać. A po samej lekturze te same oddechy i tak są płytsze. z lęku.
liczyłam na to, że będzie to dużo bardziej owocne spotkanie niż poprzednie w tym gatunku i wydaniu autorki. Po lekturze jej ostatniego zbioru grozy byłam bardzo pozytywnie zaskoczona i nastawiłam się na to iż próba czasu i kolejna odsłona w tym formacie będzie tylko lepsza, niestety nie mogę powiedzieć, że tak się stało. Był to poprawny zbiór ale chyba chciał za dużo? Dość podoba mi się forma prowadzenia narracji ale też nie jest niczym odkrywczym. Sama klamra kompozycyjna przez ekspozycję była dość oczywista i mimo ciekawości to „rosnące napięcie” się nie obroniło i jakoś tak „nie sprostało” oczekiwaniom. Wciąż to dobra i ciekawa pozycja w gatunku, ale mniej „przełomowa, odkrywcza i ciekawa” niż duchy i domy.
[kryteria oceny dla „thrillerów/grozy/horroru”] 0,5/1 logiczność i ciągłość wydarzeń 0,4/1 fabuła 0,4/0,5 płynność i przyjemność w odbiorze 0,25/0,5 napięcie/klimat 0,1/0,5 kreacja bohaterów 0,25/0,5 styl pisania autora 0,2/0,5 „sedno”/ cel/ morał/ rozwiązanie 0/0,25 pozytywny odbiór całości 0/0,25 ✨ to coś ✨
chyba trochę straciłam na efekcie przez to że już wcześniej czytałam „domy i inne duchy”, bo oba mają bardzo podobną konstrukcję. horror jak zawsze zrobiony perfekcyjnie
to jest wlasnie podejscie do horroru, ktorego szukam. tutaj groza nie opiera sie na nadmiernej brutalnosci, ani nadnaturalnych straszakach. jest za to budowana w sposob subtelny, nienachalny i kojarzy mi sie z motywem uncanny valley. czytelnik czuje, ze "cos jest nie tak", ale brakuje oczywistych odpowiedzi co i to wlasnie ten narastajacy dyskomfort jest bardziej przerazajacy, niz horrory w klasycznym rozumieniu. a wisienka na torcie jest sama forma. autorka nie tylko burzy czwarta sciane, ale tez stopniowo splata wszystkie opowiadania w jedna, spojna i naprawde niepokojaca historie. tu jest kilka warstw i wszystkie sa wyborne 🕯️
„Niepokoje” podobały mi się nawet bardziej od „Domów i innych duchów”, ale uważam, że wstawki „od autorki” (bo chyba tym właśnie były te fragmenty) między opowiadaniami były zbędne. Z niecierpliwością czekam na następne zbiory opowiadań Marty Bijan 🖤
Same opowiadania dość ciekawe, wzbudzają w człowieku takie lekkie uczucie niepokoju. Irytowały mnie z kolei komentarze autorki pomiędzy opowiadaniami. Jak by na siłę chciała pokazać, jaka to ona nie jest mroczna. Sam styl pisania do dopracowania.
typowo bijanowa historia, co lubię i sprawia mi przyjemność, ale też znając treść wszystkich innych książek jej autorstwa spodziewałam się dokładnie tego i dużo mnie nie zaskoczyło
za mało mięsa żeby się człowiek zaangażował w to fajny zabieg, że wszystko jakoś było ze sobą połączone. ja wolę jednak Martę w powieściach niż w opowiadaniach
Długo mi zeszło bo jakoś nie miałam z nią po drodze na początku. Ale jak już do niej porządnie usiadłam to jestem naprawdę zadowolona. Szczególnie zakończenie układające każdą część układanki na miejscu robi wrażenie. Czytałam z otwartymi ustami z wyrażenia. Najlepiej czytać na jeden raz bo to zrobi najlepszą robotę 🥰
4/5 ⭐ była prześwietna, ale... Mam niedosyt po końcówce. Zabrakło mi głębszego wyjaśnienia zakończenia, ponieważ był potencjał na 5 gwiazdek. Ale... Ja chcę więcej takiej Marty Bijan, więcej książek w takim klimacie. Polecam, mimo wszystko warto się zapoznać.
Długo zastanawiałam się jak ocenić te opowiadania. Przy początkowych rozdziałach miałam niedosyt i brakowało mi tam czegoś, ale potem to wszystko zaczęło się ze sobą łączyć i poczułam nawet lekki dreszczyk. Poprzednia książka autorki średnio mi się spodobała, ale tutaj wróciła Bijan, którą uwielbiam ❤️