Ale każdy może mieć marzenie, które nada sens nawet przegranej. Dla grupy zagubionych nastolatków Wypożyczalnia Wideo Don Kichot była czymś znacznie więcej niż miejscem spotkań – stała się azylem, w którym mogli po prostu być sobą. Prowadzący ją ekscentryczny pan Don uczył, że kino może stanowić klucz do zrozumienia świata, i uświadamiał im, że warto walczyć o marzenia – nawet jeśli to walka z wiatrakami.
Lata później Sol, zwolniona z dnia na dzień producentka telewizyjna, wraca do rodzinnego miasta i odkrywa, że wypożyczalnia została zamknięta, a jej właściciel zaginął bez śladu. Za namową dawnego przyjaciela bohaterka wyrusza na poszukiwanie człowieka, dzięki któremu pokochała kino. Kiedy poznaje kolejne fakty z jego życia, odkrywa, że to literacka fascynacja pana Dona może jej pomóc rozwiązać zagadkę…
Najnowsza książka Kim Ho-Yeona, autora Nietuzinkowego sklepu całodobowego, jest pełną nostalgii, czułości i pasji opowieścią o wielkich marzeniach, bolesnych upadkach oraz przyjaźniach, które rodzą się w najmniej oczywistych miejscach.
To historia dla wszystkich, którzy potrzebują odnaleźć w sobie Don Kichota – niepoprawnego marzyciela o wielkim sercu.
Associated Names: * 김호연 (Korean) * Kim Ho-yeon (English)
Kim Ho-yeon (1974) is a writer and screenwriter. Winner of numerous literary awards, this novel was the best-selling novel in South Korea in 2021, surpassing one million copies sold.
"...I nigdy, przenigdy, nie przestawaj marzyć. Ale bacz uważnie, czego sobie życzysz…" —Miguel de Cervantes y Saavedra, Przemyślny szlachcic Don Kichot z Manczy
Nazwałbyś się marzycielem czy raczej realistą? Jak daleko sięgają Twoje marzenia?
Sięgając po ten tytuł, spodziewałam się typowej dla azjatyckiej literatury pokrzepiającej, sztampowej historyjki o jakimś niezwykłym miejscu, które w niemalże magiczny sposób wpływa na bohaterów.
Spodziewałam się grupy mało istotnych epizodycznych postaci, które tworzą fabułę nie mówiąc za wiele o sobie. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego.
Tymczasem autor mocno mnie zaskoczył rozbudowaną fabułą i bohaterami z krwi i kości z konkretnymi charakterami, z którymi możemy się zżyć i którym możemy kibicować.
Sol, była producentka telewizyjna wraca do rodzinnego miasta i odkrywa, że wypożyczalnia kaset, w której spędziła niemalże całe dzieciństwo i młodość została zamknięta, a ekscentryczny właściciel zniknął bez śladu. Za namową przyjaciela młoda kobieta wyrusza na poszukiwania mężczyzny, a całość dokumentuje na nowym koncie na YouTube, który z każdym odcinkiem zdobywa nowych miłośników.
To pełna nostalgii historia o marzeniach, rozczarowaniach i bujaniu w obłokach. A także o sile przyjaźni i przywiązania.
Autor posługuje się tu symboliką. Skupia się mocno na porównaniach do Dona Kichota – ukochanej powieści szefa wypożyczalni, który porównywał się do tej postaci. Dzieciaki korzystające z jego usług nazywały go panem Donem, a sama wypożyczalnia nosiła nazwę Don Kichot.
Wszyscy bohaterowie wykazują cechy tej ikonicznej postaci, powstałej pod piórem Cervantesa. Każdy z nich do czegoś dąży. Sol, wciela się w rolę Sancho Pansy, uważa że miała świetny kontakt z panem Donem i na pewno będzie w stanie go odnaleźć.
Zagłębiamy się w historię naprawdę ciekawej postaci. Aktywisty, najlepszego nauczyciela, redaktora, a w końcu ojca i przede wszystkim nieuleczalnego marzyciela.
Choć historia przypomina o tym, że nie każde marzenie da się zrealizować, autor zwraca uwagę na to jak ważne jest podążanie za pragnieniami mimo że możliwa jest porażka. Nawet sam proces dążenia do realizacji marzeń wiele nas może nauczyć.
Autor tworzy grupkę naprawdę ciekawych postaci. Wielokrotnie żałowałam, że nie było mi dane należeć do Klubu Don Kichota. Choć każdy z jego członków buja w obłokach i jest niepoprawnym marzycielem, łatwo odnaleźć w nich cząstkę siebie.
Język jakim posługuje się Kim Ho-Yeon jest prosty, ale autor posiada niesamowitą łatwość w snuciu interesujących historii, co na pewno wiedzą wszyscy wielbiciele "Nietuzinkowego sklepu całodobowego".
Gdybym miała się do czegoś przyczepić, byłoby to zakończenie. Uważam, że było trochę przeciągnięte, a książka mogła skończyć się nieco wcześniej. Niemniej jednak jest to bardzo wciągająca historia, którą pochłonęłam w dwa wieczory.
Spędziłam z nią mile czas, a Pan Don zainspirował mnie do sięgnięcia po Dona Kichota z Manczy. Dotychczas poznałam tylko fragmenty i to daaawno temu, chodząc do szkoły.
Istnieją opowieści, które nie potrzebują literackiego kunsztu opartego na tanim efekciarstwie, by w pełni zawładnąć wyobraźnią czytelnika. Kim Ho-Yeon w swojej najnowszej powieści udowadnia, że jest mistrzem literackiego "comfort readu", ale w wydaniu dojrzałym, pozbawionym lukrowanej otoczki, która tak często gubi współczesną prozę nastrojową. To książka, która siada obok nas z wyrozumiałością starego przyjaciela i pozwala wybrzmieć pytaniom, od których na co dzień uciekamy w zgiełk obowiązków.
Fabuła, choć osadzona wokół motywu poszukiwań i sentymentalnego powrotu do korzeni, jest w rzeczywistości pretekstem do głębokiej wiwisekcji ludzkich pragnień. Główna bohaterka, Sol, to postać nakreślona z niezwykłą precyzją - jej zagubienie po utracie zawodowej stabilności jest namacalne, niemal fizyczne. Jej powrót do rodzinnego miasta i konfrontacja z zamkniętymi drzwiami starej wypożyczalni kaset VHS staje się metaforą zatrzaśnięcia pewnego etapu życia, w którym pasja była ważniejsza niż pragmatyzm.
Największą siłą tej powieści jest postać nieobecna - pan Don. Autor dokonał tu fascynującego zabiegu: buduje portret człowieka poprzez wspomnienia innych, tworząc figurę współczesnego Don Kichota. To nie jest jednak naiwna laurka dla marzycieli. Kim Ho-Yeon z dużą rzetelnością pokazuje cenę, jaką płaci się za wierność własnym ideałom - samotność, niezrozumienie najbliższych, finansową niepewność. To słodko-gorzka refleksja nad tym, że walka z wiatrakami codzienności bywa heroiczna, ale i wyniszczająca.
Stylistyka autora jest urzekająca w swojej prostocie. Kim operuje oszczędnym, niemal przezroczystym językiem, który pozwala emocjom płynąć naturalnie, bez wymuszonego dramatyzmu. Niezwykle trafne są nawiązania do klasyki literatury i kina - tworzą one swoistą mapę kulturową, która dodaje opowieści głębi i sprawia, że czytelnik czuje się częścią elitarnego, a zarazem bardzo otwartego klubu pasjonatów. Narracja prowadzi nas niespiesznie, pozwalając delektować się nastrojem nostalgii za latami 90., za dotykiem kaset i bezpośredniością relacji, które dziś często gubią się w cyfrowym szumie.
Jeśli miałabym wskazać słabsze strony, to jest nią momentami zbyt mocno wyczuwalne spowolnienie tempa w środkowej części książki. Autor momentami wpada w pułapkę nadmiernej dygresyjności, co może sprawić, że mniej cierpliwy czytelnik poczuje znużenie. Zakończenie również sprawia wrażenie nieco nadmiernie rozciągniętego - odniosłam wrażenie, że finałowa kropka mogłaby zostać postawiona kilka rozdziałów wcześniej, co tylko wzmocniłoby emocjonalny wydźwięk całości.
To lektura absolutnie niezbędna dla każdego, kto czuje się przytłoczony tempem współczesnego świata. Kim Ho-Yeon nie daje łatwych recept na szczęście, ale przypomina, że nawet jeśli zgubiliśmy nasze marzenia, ich poszukiwanie samo w sobie jest wartością, która nas kształtuje. To piękna, mądra i przede wszystkim szczera książka o tym, że warto być "niepoprawnym", nawet jeśli cały świat oczekuje od nas jedynie twardego stąpania po ziemi.
Kto z was pamięta jeszcze czasy wypożyczalni wideo? Ja pamiętam jak zabrał mnie do niej wujek i mogliśmy wybrać film na wieczór 😁 ależ to była radość.
Mam poczucie, że to historia, która z pozoru jest spokojna i nostalgiczna, ale w środku niesie ogrom emocji i bardzo ważne przesłanie. Ważne w tej książce jest pokazanie, że żyjąc ideałami i broniąc słusznych decyzji i swego zdania możemy zmienić życie wielu ludzi. Gdy Sol wraca do rodzinnej miejscowości po tym gdy jej kariera się skończyła czuję smutek i żal. Przypomina sobie, że będąc nastolatką też się tak czuła, a w odzyskaniu radości pomogła jej wypożyczalnia wideo. Okazuje się jednak że mężczyzna prowadzący wypożyczalnie zniknął. Sol wraz z synem mężczyzny postanawia go odnaleźć i jest to podróż pełna spotkań z ludźmi dla których ten starszy pan odegrał ogromną rolę. Okazało się, że miał on mnóstwo wdzięcznych przyjaciół, którzy jednak w ferworze swego życia o nim zapomnieli. Co się stało z tym wyjątkowym człowiekiem, który był zakochany w książce Don Kichot. Czy jego marzenia które starał się zrealizować przez całe życie się spełniły? Bardzo poruszył mnie wątek jego fascynacji książką Don Kichot. To nie jest przypadek ten bohater również żył według własnych zasad, często niezrozumiany, czasem wręcz wyśmiewany. I tutaj widzimy podobieństwo niezłomność, upór, wierność marzeniom. Ale książka nie idealizuje tej postawy. Z jednej strony pokazuje, jak niezwykłym człowiekiem był „Don” i jak wiele dobra wniósł w życie innych. Z drugiej nie ucieka od tego, że jego najbliżsi często za to płacili. Że życie w cieniu czyichś ideałów bywa trudne i nie każdy chce lub potrafi iść tą samą drogą. To historia o marzeniach, które mają sens tylko wtedy, gdy naprawdę się w nie wierzy. O ludziach, których spotykamy przypadkiem, a którzy zostają z nami na długo. I o tym, że nawet jeśli świat pędzi do przodu, warto czasem się zatrzymać i przypomnieć sobie, co kiedyś dawało nam radość.
„Wypożyczalnia zagubionych marzeń” to pełna przygód historia inspirowana losami Don Kichota. Sol za wszelką cenę próbuje znaleźć pana Dona, którego wypożyczalnia była dla niej w młodości bezpiecznym miejscem. Bardzo spodobał mi się ten nostalgiczny klimat pełen starych filmów na kasetach, ponownych spotkań i powrotu do miejsc z nastoletnich lat. Bohaterka postanawia założyć kanał na YouTube, aby na bieżąco relacjonować przebieg poszukiwań i dzielić się z innymi swoją pasją do kinematografii i literatury. Momentami odnosiłam wrażenie, że czytam lekki kryminał, w którym detektyw (Sol) musi złapać poszukiwanego (pana Dona). Z czasem poznajemy kolejne szczegóły z życia starszego mężczyzny, które pokazują nam, jak walczył z systemem i wstawiał się za innymi. Każda nowo pozyskana informacja przedstawiała mi go w zupełnie innym świetle, ale jedno jest pewne – był to „niepoprawny marzyciel o wielkim sercu”, który wyznawał filozofię Don Kichota. Powiedziałabym, że jego historia w słodko-gorzki sposób pokazuje, do czego może doprowadzić człowieka nieustanna pogoń za marzeniami. Pan Don poświęcił wiele, aby odnieść sukces – rodzinę, stały i pewny zarobek, a także swoje zdrowie. Przez chwilę uwierzyłam w to, że jego liczne upadki spowodowały, że porzucił swój cel. Jednak na przykładzie tej postaci zrozumiałam, że żadna praca nie da nam takiej satysfakcji, jak ta wykonywana z pasji. Każda porażka to lekcja – najważniejsze, abyśmy się nie poddali i nie stracili nadziei. A po drodze możemy spotkać prawdziwych przyjaciół, którzy będą nam nieustannie kibicować i niekiedy wierzyć w nasz sukces bardziej, niż my sami.
ao conhecer o queridíssimo kim ho-yeon, me despertou uma curiosidade sobre suas obras e sobre o próprio, apesar de não ser muito fã de healing fiction. mas, "meu dom quixote coreano" não é bem um clássico livro desses; é uma homenagem aos vínculos humanos e às memórias que fazemos através dos mesmos. é uma homenagem à sensibilidade que nos guia, que é da natureza humana. em muitas partes, me identifiquei com o adorável e encantador jang yeongsu.
a melhor parte é ter recebido esse livro como um presente de uma pessoa tão especial. que nós, humanos, continuemos essa rede de amor e justiça, refletindo sobre aquilo que nos move, tal qual nosso querido dom quixote (e do nosso querido don giho). ♡
"Quando virei escritor, comecei a sentir medo. Ou talvez, por ser medroso, tenha virado escritor. Agora entendeu? Escritor não é alguém que muda o mundo. É um covarde que se esconde atrás do livro".
uma obra extremamente inspiradora, proporcionando reflexões a respeito do sentimento de fracasso, sonhos q foram interrompidos e a coragem q se tem ao tentar de novo, apesar de tudo, mostrando como a vida nunca é preto no branco!
Esse livro de Kim Ho-Yeon, fala sobre amadurecimento e envelhecer. Após perder o emprego em Seul, onde era uma produtora de TV, Sol retorna a a cidade de Daejeon onde viveu sua adolescência nos anos 2000, período onde passava os dia na locadora "Dom Quixote Videos", onde um grupo de adolescentes conversavam sobre livros, mangas e filmes com o excêntrico dono da loja, o Dom. Contudo o Dom que se auto entitulava Dom Quixote Coreano, havia desaparecido. Então acompanhamos Sol que decide virar YouTuber e dentro de seu canal investigar o desaparecimento de seu antigo mentor. O Livro fala principalmente sobre amadurecimento e envelhecer sem deixar de sonhar e buscar realização pessoal . Isso é muito cativante durante a narrativa, o que transforma a leitura num conto de aprendizado e descobertas.
Essa é uma história de uma mulher que, na perda de todos os caminhos, precisou encontrar uma nova forma de se reinventar. Só que os elementos apresentados não funcionam. Os personagens não cativam, não entregam sentimento e nem verdade. Então muito dos sentimentos da protagonista me pareceram vazios. Os capítulos alternam entre o canal criado pela personagem, seu passado e o tempo atual. Mas não existem indicações, então você fica perdido na narrativa até identificar em que ponto, de fato, você está. Contudo, essa busca pelo Dom Quixote foi tão sem vida, tão crua que fiquei muito confusa. Os elementos de emoção estavam ali, mas eles nao conseguiram me atingir, não conseguiram entregar nada. Um livro que poderia ter sido mais rico e bem desenvolvido.
bem legal, típico livro coreano - não tem um super clímax, é mais lento. mas é legal. nada surpreendente, mas vale a leitura
a tradução merece uma nota a mais, mantiveram bem o contexto de frases asiáticas. que as vezes parece seco ou mal educado na linguagem pt, mas é assim mesmo nas conversas asiáticas.
"eu me recuso a aceitar um trabalho exaustivo no qual até mesmo a satisfação de ter feito um bom trabalho é tirada de mim"
"ser um intelectual não significa apenas ter estudado muito ou ocupar uma posição de prestigio; um verdadeiro intelectual é aquele que sabe assumir a responsabilidade pelo mundo"
tô com o péssimo hábito de enrolar demais pra escrever alguma coisa sobre os livros que tenho lido. por outro lado, tenho pensado muito antes de registrar aqui. no caso de meu dom quixote coreano, isso foi bom pra eu ter mais certeza do que achei. é um fato que gostei mais dessa história em comparação com outros livros coreanos que li, por causa da aventura muito bem construída. mesmo assim, terminei o livro esperando um grande clímax, surpreendente, que dominasse meus pensamentos por dias. não veio. é uma narrativa bem legal, envolvente, mas previsível.
Esse livro tem uma premissa interessante e eu comecei muito disposta a entrar na história.
Ele tem algumas passagens que chamaram a minha atenção, mas logo passei a achar um pouco arrastado, provavelmente por não ter conseguido me conectar de verdade com os personagens e as motivações da história.
Senti que o livro falhou um pouco em interligar os acontecimentos com a transmissão dos das emoções postas, e isso me deixou com a sensação de que a história se mostrou um pouco vazia.
Gosto da ideia do paralelo com a obra de Cervantes, mas ao contrário das outras obras coreanas que li, essa é bem menos reflexiva e a protagonista (aliás todos os personagens) se desenvolve(m) pouco, ficando quase caricata. Também não gostei da ideia de quantidade ser melhor que qualidade, pois aproxima demais a produção dela ao que tem de ruim e raso por aí.
acho que pra amar esse livro, é preciso um contato e carinho maior do que o meu pelo universo dom quixote, mas gostei da forma que as historias foram amarradas e a mensagem do livro :)