Wyprawa polskiego podróżnika Mariusza Majewskiego do Demokratycznej Republiki Konga nagle zmieniła się w koszmar. Zatrzymany bez powodu przez kongijskich żołnierzy został aresztowany, a następnie trafił do więzienia Makala, jednego z najcięższych zakładów penitencjarnych w całej Afryce. Brak wody, głód, choroby, bezprawie, brutalna przemoc i śmierć były tam codziennością.
Bezpodstawnie oskarżony o szpiegostwo i sabotaż oczekiwał na wyrok, którym mogła być kara śmierci. Uwolniony dzięki zabiegom dyplomatycznym i nagłośnieniu sprawy przez media wrócił do kraju, ale więzienne przeżycia okazały się tak ciężkie, że dopiero półtora roku później był w stanie się nimi podzielić. Swoją historię opowiedział dziennikarzowi Jarosławowi Kocembie, co pozwoliło odtworzyć zapis tamtych dramatycznych wydarzeń.
Fascynująca tematyka, wstrząsające losy ludzkie + wysoki potencjał poznawczy. Życiorys pana Mariusza, jego przeżycia w kongijskim więzieniu oraz ogólnie zwrócenie uwagi na warunki funkcjonowania więźniów w DRK - cieszę się, że mogłam o tym przeczytać i będę zachęcała do tego innych. Ktoś po to sięgnął i bardzo dobrze, natomiast relacja ta zasługiwałaby na jakościowy reportaż, którym ta książka nie jest.
3,5 Czyta się świetnie, ale czasem krew mnie zalewała przez skrajnie beztroskie podejście do podróżowania. Ale cóż, na koniec dnia to on zjechał cały świat, a ja co najwyżej poznaję te opowieści z kanapy. W tym konkretnym przypadku to akurat dobrze.