Hanna Krall po raz kolejny prowadzi czytelnika przez świat zbudowany z pozornie drobnych zdarzeń, urwanych rozmów i detali, w których ukryta jest prawda - trudna, niewygodna, często bolesna. Jej reporterskie miniatury dotyczą zarówno przeszłości, jak i współczesności, pokazując, że pamięć nie jest zamkniętym archiwum, lecz żywym doświadczeniem.
Reportaż, który wymaga odwagi. Od autora i od czytelnika.
Kto ma prawo pytać? Kto ma obowiązek odpowiadać? I dlaczego właśnie Hanna Krall od lat staje w roli tej, która "donosi" - spokojnie, rzeczowo, bez emocjonalnych skrótów?
Autorka nie narzuca interpretacji. Oczekuje jedynie uważności. Jej proza odsłania świat, w którym obok strachu istnieje humor, obok rozpaczy nadzieja, a obok zachwytu poczucie winy. To literatura faktu najwyższej próby, taka, która nie uspokaja sumienia, lecz je uruchamia.
Wyjątkowe połączenie literatury i sztuki.
Książka została wzbogacona o rysunki Zbigniewa Libery, jednego z najważniejszych współczesnych polskich artystów. Ten dialog obrazu i słowa tworzy wielowymiarową opowieść o pamięci jako obowiązku, ale i ciężarze, od którego nie da się uciec.
Urodziła się w Warszawie w rodzinie żydowskiej. Podczas II wojny światowej zginęło wielu członków jej najbliższej rodziny. Wojnę przeżyła tylko dlatego, że była ukrywana przed Niemcami. Cudem została ocalona w czasie transportu do getta. Holocaust i losy Żydów polskich z czasem stały się głównym tematem jej twórczości.
Od 1955 r. pracowała w redakcji "Życia Warszawy", od 1966 r. w "Polityce", której korespondentem w ZSRR była w latach 1966-1969. Reportaże z ZSRR wydała w tomie Na wschód od Arbatu.W latach 1982-1987 była zastępcą kierownika literackiego Zespołu Filmowego "Tor". Na początku lat 90. związała się z Gazetą Wyborczą.
Światową sławę przyniósł jej oryginalny w formie wywiad z Markiem Edelmanem Zdążyć przed Panem Bogiem (1977). Ostatnie zbiory reportaży to m.in. Trudności ze wstawaniem (1990), Taniec na cudzym weselu (1994), Dowody na istnienie (1996), Tam już nie ma żadnej rzeki (1998), To ty jesteś Daniel (2001). Cztery ostatnie w 2007 r. zebrała w książce Żal. Jest także autorką minipowieści: Okna, Sublokatorka, Wyjątkowo długa linia, Król Kier znów na wylocie.
Jej teksty były podstawą scenariuszy filmów Krótki dzień pracy Krzysztofa Kieślowskiego i Daleko od okna Jana Jakuba Kolskiego.
W 1999 r. otrzymała Nagrodę Wielką Fundacji Kultury, jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień przyznawanych w Polsce. Jej twórczość przetłumaczono na wiele języków. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
W 2005 r. została nominowana do Nagrody NIKE za książkę Wyjątkowo długa linia. Jej książka "Król Kier znów na wylocie" w 2007 roku została nominowana do Literackiej Nagrody Środkowoeuropejskiej Angelus. W tym samym roku okazał się wywiad - rzeka pt. "Reporterka. Rozmowy z Hanną Krall" Jacka Antczaka i książka pt. "Żal" zawierająca reportaże z pięciu poprzednich zbiorów. W 2008 "Król kier znów na wylocie" został uznany w plebiscycie księgarzy, czytelników i bibliotekarzy za Książkę Roku 2006.
Dzieła
* Na wschód od Arbatu, Iskry, Warszawa 1972 * Zdążyć przed Panem Bogiem, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977 * Sześć odcieni bieli, Czytelnik, Warszawa 1978 * Sublokatorka, Libella, Paryż 1985, Kraków 1985 (pierwszy przedruk w drugim obiegu) * Okna, Aneks, Londyn 1987, Warszawa 1987 (przedruk w drugim obiegu) * Trudności ze wstawaniem, Warszawa 1988 (w drugim obiegu). Wydanie oficjalne (łącznie z powieścią Okna), Alfa, Warszawa 1990 * Hipnoza, Alfa, Warszawa 1989 * Taniec na cudzym weselu, BGW, Warszawa 1993 * Co się stało z naszą bajką [opowieść dla dzieci], Twój Styl, Warszawa 1994 * Dowody na istnienie, Wydawnictwo a5, Poznań 1995 * Tam już nie ma żadnej rzeki, Wydawnictwo a5, Kraków 1998 * To ty jesteś Daniel, Wydawnictwo a5, Kraków 2001 * Wyjątkowo długa linia, Wydawnictwo a5, Kraków 2004 * Spokojne niedzielne popołudnie, Wydawnictwo a5, Kraków 2004 * Król kier znów na wylocie, Świat Książki, Warszawa 2006 * Żal, Świat Książki, Warszawa 2007 * Różowe strusie pióra, Świat Książki, Warszawa 2009 * Synapsy Marii H., Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020 * Jedenaście. Wydawnictwo a5, Kraków 2024
ta książka nie powinna wyglądać inaczej. niby miniatury, ale ile tutaj historii opowiedzianych i nie, ile niedopowiedzeń, ile jeszcze między wierszami nieodkrytego pozostało - a to, co odkryte, warte zapamiętania
Przeczytałem w jeden dzień a teraz obija mi się po głowie i wiem że tak zostanie. Słowa i grafiki opowiadające o świecie i o ludziach którzy byli, którzy są, którzy odeszli i którzy zostali. Wszystko spowite kłębiącymi się obłokami. Życie i śmierć. A jednak życie
„Nie mówi się takich rzeczy” autorstwa Hanna Krall i Zbigniew Libera (Wydawnictwo Znak Literanova)
Książka otrzymana w ramach współpracy barterowej.
Miniatury reporterskie Hanny Krall ukazują świat, w którym prawda kryje się w szczegółach i wymaga od czytelnika pełnej uważności. Tekstom towarzyszą rysunki Zbigniewa Libery, współtworzące obraz rzeczywistości, w której pamięć staje się jednocześnie obowiązkiem i ciężarem.
Mam wrażenie, że niektóre książki stawiają przed czytelnikiem bardzo wysokie wymagania interpretacyjne – i niestety często się na tym „wykładam”. Sięgając po bardziej ambitną literaturę, nie zawsze potrafię odnaleźć w niej coś dla siebie. Tak właśnie było w przypadku „Nie mówi się takich rzeczy”. To pozycja niewątpliwie ważna i głęboka, ale jednocześnie gęsta od metafor i znaczeń, które wymagają wielokrotnego namysłu.
To książka, przy której trzeba się zatrzymać, analizować niemal każde zdanie, a najlepiej wracać do niej kilkukrotnie. Otrzymujemy tekst pełen skrótów myślowych, niedopowiedzeń i ciszy - rozproszony między fragmentami reportażu, esejem i osobistą refleksją. To forma trudna do jednoznacznego sklasyfikowania, ale jednocześnie bardzo charakterystyczna dla stylu Krall.
Warstwę wizualną tworzą prace Libery, które - przynajmniej w założeniu - mają pogłębiać metaforyczny wymiar całości. W moim odbiorze nie zawsze łączyły się one z tekstem w spójną całość, choć same w sobie są estetycznie interesujące.
Przed napisaniem tej recenzji zapoznałem się z opiniami innych czytelników i natrafiłem głównie na zachwyty nad emocjonalnością tej książki. Tym bardziej odczuwam pewien dysonans - nie potrafiłem odnaleźć w niej tego, co poruszyło innych. Być może to kwestia mojej wrażliwości lub czytelniczego przygotowania.
Bez uchwycenia głębszego sensu i filozoficznego kontekstu książka okazała się dla mnie mało angażująca i niezbyt zapadająca w pamięć. Dlatego, pozostając w zgodzie ze swoim odbiorem, oceniam ją na 5/10. Polecam ją przede wszystkim czytelnikom dobrze zaznajomionym z twórczością Hanny Krall oraz tym, którzy cenią wymagającą, refleksyjną literaturę. Zdecydowanie nie jest to propozycja dla osób szukających lekkiej i łatwej rozrywki.
Jak szept, który niesie więcej prawdy niż najgłośniejsze wyznania. Jak spojrzenie, w którym drży cała opowieść - zatrzymana na granicy słów, zawieszona między potrzebą wyznania, a lękiem przed jego ciężarem.
Zbyt trudna, by ją wypowiedzieć! Zbyt ważna, by o niej zapomnieć!
Napisana tak, jakby pamięć sama układała zdania - urywane, nieoczywiste, a jednak boleśnie obecne.
„Nie mówi się takich rzeczy” to książka o granicach - języka, pamięci, wyobrażenia. O tym, że istnieją kwestie poza ogólnodostępną narracją, które domagają się uwagi. O tym, że milczenie nie zawsze jest pustką - czasem jest formą opowieści: gęstą, niepokojącą, pełną znaczeń. To literatura, która nie potrzebuje rozbudowanych struktur. Wystarczy kilka zdań - oszczędnych, niemal surowych - by otworzyć przestrzeń naszpikowaną niepewnością. By poruszyć najgłębiej.
Hanna Krall pisze tak, jakby każde słowo było wyborem ostatecznym. Bez nadmiaru. Bez ozdobników. A jednak - z ogromną siłą rażenia. Autorka nie opowiada wprost. Ona odsłania. Delikatnie, ale bez złudzeń. Każde zdanie jest tu jak dotknięcie czegoś kruchego - wymaga uważności, zatrzymania, zgody na niewygodę.
Obecność Zbigniewa Libery, wnosi do tej lektury dodatkowy wymiar - wizualny, konceptualny, refleksyjny. Jakby słowo przestawało być jedynym nośnikiem znaczeń… Zabieg ten przypomina subtelne pęknięcie w narracji: moment, w którym Czytelnik zaczyna nie tylko czytać, ale i „widzieć” - dopowiadać obrazy, odczuwać napięcia ukryte poza tekstem. To spotkanie dwóch wrażliwości, które nie konkurują ze sobą, lecz tworzą wspólną, niejednoznaczną przestrzeń.
Jeśli szukacie literatury, która nie daje gotowych odpowiedzi, lecz porusza najczulsze warstwy wrażliwości - sięgnijcie po tę książkę.
Jeśli potraficie zatrzymać się przy zdaniu i pozwolić mu wybrzmieć - ona was odnajdzie. Zaprosi do współodczuwania - fragmentarycznie, niepewnie, czasem - boleśnie.
W „Nie mówi się takich rzeczy” Hanna Krall przyjmuje formę bardziej symboliczną i fragmentaryczną. Mówi się, że mniej znaczy więcej i w tym przypadku całkowicie się to potwierdza. Krall, dzieląc się swoim spojrzeniem, sprawia, że świat wokół nas zaczyna zwalniać.
Autorka dzięki własnemu doświadczeniu i bacznej obserwacji świata naprowadza czytelnika na wiele trudnych i traumatycznych aspektów, które dotyczą nas wszystkich. Surowość tych tekstów sprawia, że ich dosadność jeszcze się potęguje. Dzięki temu, choćby przez ulotną chwilę, można pochylić się nad losem człowieka, kruchością i ulotnością życia.
Krall przywołuje wiele wydarzeń, odnosi się do ogólnie pojętej kultury, a także wspomina różne postacie. Oprócz tego, że świadczy to o jej ogromnym doświadczeniu, sprawia również, że staje się mentorką i przewodniczką, która nakierowuje odbiorcę na to, co istotne. Jej wrażliwość i uważność na szczegóły sprawiają, że czytelnik przyjmuje w siebie prawdę z całym jej ciężarem, jednocześnie próbując zachować nadzieję na to, że może być lepiej, a człowiek jako istota nie jest całkowicie stracony.
Teksty Hanny Krall same w sobie tworzą ogromną wartość, jednak ich połączenie z rysunkami Zbigniewa Libery nadaje całej książce fascynującego charakteru. Takie połączenie staje się swoistą artystyczną symbiozą. Tekst Krall współgra z obrazami Libery, tworząc coś na kształt artystycznego performansu, tyle że nie oglądanego na żywo, lecz zamkniętego na kartach książki. Rysunki nie są jedynie ilustracjami do tekstów, sprawiają one wrażenie wzajemnego oddziaływania. Każdy z tych elementów wnosi coś od siebie, dzięki czemu całość wydaje się pełniejsza i jeszcze bardziej intensywna w odbiorze.
Są takie książki, które nie krzyczą. One przychodzą cicho. Siadają obok. I dotykają tego miejsca w człowieku, które od dawna boli. „Nie mówi się takich rzeczy” Hanny Krall i Zbigniewa Libery to nie jest zwykły reportaż. To szept. Skarga. Wołanie w pustkę. Miniatury Krall, dopełnione surową kreską Libery, czyta się jak rozdzierającą modlitwę. Do Boga? Do Ojca, który miał nas kochać i chronić, a zamilkł, gdy działo się zło? Język tej książki jest poszarpany. Rwie się, jak myśli wyrzucane w największych emocjach. Historie na pozór obce splatają się tu w jedną uniwersalną opowieść o traumie. Znajdziesz tu pytania, które wibrują w głowie długo po zamknięciu okładki: Żyć tylko 72 godziny ,czy będę później? Mam obiektywnie dobre życie, więc dlaczego nie chcę żyć? Skąd ta pustka? Dlaczego tak łatwo dziedziczymy zło, a tak trudno dobro? Czy przemoc to cena za wolną wolę, a może kara? Autorzy konfrontują nas z najciemniejszymi zakamarkami historii i psychiki. Pytają o religię, która miała dawać nadzieję, a potrafiła zabić. O spalone na stosach kobiety. Zgw@łcone dziewczynki. O naród wybrany, który cierpi. O więźniów obróconych w pył. Ojczenasz, czy myślisz o tych wszystkich skrzywdzonych? To nie jest lektura łatwa i przyjemna. To książka-lustro. Zmusza do konfrontacji ze stratą, ze złością na niesprawiedliwość świata, z własnym lękiem przed śmiercią. Biblioterapeutyczna podróż w mrok, która rozrywa serce, żeby zrobić w nim miejsce na współczucie. Bo czasem, by poczuć ulgę, musimy nazwać to, o czym „nie mówi się takich rzeczy”.
„Wiem, przecież wiem, że nie można łączyć wszystkiego ze wszystkim, ale – Ojczenaszu… Wszystko jest ze sobą połączone, nie udawaj, że nie wiesz”.
Miniatury reporterskie Hanny Krall spotkały się z rysunkami Zbigniewa Libery, tworząc pozycję wyjątkową. Krall w niewielu słowach, ale jak zwykle bardzo celnych, pisze o natarczywej pamięci, natrętnych snach i sprawach, o których się nie mówi, a które wychodzą na światło dzienne po latach, niby przypadkiem, przy okazji, nieproszone – na urodzinowym przyjęciu, w przerwie obrad kongresu historycznego, w mailu wysłanym z noworocznymi życzeniami. Wiedziałam, że nie chcę podczytywać tej książki z doskoku. Czułam, że to, co najważniejsze ukryte będzie w szczegółach, ciszy i niedopowiedzeniach. Czekałam na weekend, by móc w spokoju oddać się lekturze i poświęcić jej uwagę, na jaką zasługuje twórczość Hanny Krall. Krall i Libera w mistrzowski sposób uczą nas uważności. Lektura „Nie mówi się takich rzeczy” przywraca pamięć różnym końcom świata, których świadkiem przez lata był Ojczenasz. „Jeszcze jeden zabity Żyd, jeszcze jedna żydowska dziewczynka… Daj spokój, ile można”. Nie wierzę, że jest na tym świecie ktoś, kogo nie poruszy ta książka. „Wszędzie” i „Viareggio” mają dla mnie największą siłę. Trzeba je poznać.
„Dopóki ta kobieta z Rijksmuseum w namalowanej ciszy i skupieniu mleko z dzbanka do miski dzień po dniu przelewa, nie zasługuje Świat na koniec świata…”.
Książka opowiadająca swoja historię w dwóch przestrzeniach - słowa i obrazu. Krótkie skondensowane teksty, naładowane emocjami i treścią, zagęszczają historię. Pisanie Hanny Krall to nie tyle opisywanie świata, co wypunktowanie. Resztę musi sobie dopowiedzieć czytelnik. Równolegle działa obraz. Obecność Zbigniewa Libery nie sprowadza się do ilustracji tekstu, tłumaczenia znaczeń. Jest dialogiem intertekstualnym. Oszczędne, precyzyjne, czasem ascetyczne opisy spotykają się z wizualnym opisem świata. To zestawienie zakłóca rytm, czasem współgra, innym razem przesuwa sensy i tworzą nowe znaczenia.
Spotkanie dwóch języków - reportażowego zapisu świata, poetyckiego w formie i sztuki współczesnej tworzy oraz niejednoznaczny. Czytelnik jest jednocześnie widzem. Trzeba czytać i patrzeć, godząc się, jak w przypadku każdej dobrej literatury, na brak jednoznacznego klucza.
Jest w tej książce to, co charakterystyczne dla pisarstwa Krall - rola pamięci, która stanowi wartość, ale i ciężar. Domaga się przywołania tego co ważne, ale i bolesne, niewygodne; dlatego “Nie mówi się takich rzeczy” to doświadczenie wymagające. Nie oferuje prostej interpretacji, rozwiązania. Zmusza do uważności na słowa i obraz. Wciąga czytelnika w przestrzeń, której nie da się poznać w prosty sposób, bo przecież są to rzeczy, o których się nie mówi - tabu, tajemnica, wstydliwe szczegóły?
„Nie mówi się takich rzeczy” to spotkanie dwóch bardzo różnych wrażliwości. Z jednej strony mamy Hanna Krall, mistrzynię krótkiej formy i niedopowiedzeń. Z drugiej Zbigniew Libera, tworzącego niesamowite ilustracje. To nie jest klasyczna rozmowa ani typowy wywiad. Bardziej przypomina wymianę myśli, czasem spokojną, czasem trochę szorstką. Krall pisze oszczędnie, zostawia dużo przestrzeni między zdaniami. Libera dorzuca do tego swoją wizualną część. To dwójka artystów, którzy poprostu się dopełniają wywołując niesamowite emocje. Najbardziej uderzyło mnie to, jak ta książka krąży wokół tematów pamięci, historii i tego, co wypada mówić, a czego lepiej nie ruszać. Już sam tytuł daje do myślenia. To trochę o granicach. O tym, co jest akceptowalne w rozmowie o przeszłości, a co wywołuje dyskomfort. I właśnie ten dyskomfort jest tutaj ważny. Nie jest to jednak lektura łatwa ani bardzo wciągająca w klasycznym sensie. Niektóre fragmenty są bardzo celne inne zaś wymagają więcej zastanowienia. To książka, przy której trzeba się zatrzymać i pomyśleć, a nie tylko płynąć dalej. Podobało mi się, że nie dostajemy tu prostych odpowiedzi. Raczej pytania, które zostają z czytelnikiem na dłużej. Zakochałem się w połączeniu dwóch różnych sztuk. Z chęcią bym wrócił jeszcze do takiego połączenia.