Latem 2021 roku, gdy po dwudziestu latach obecności Amerykanie opuszczają Afganistan, Jagoda Grondecka jest na miejscu. Relacjonuje zbrojny marsz talibów na Kabul i ich powrót do władzy, panikę wśród mieszkańców, ucieczki żołnierzy afgańskiej armii i rozpad struktur republiki. Rozmawia z talibami, zagląda do opuszczonej bazy Bagram, gdzie porzucony sprzęt przypomina o nagłym odwrocie Amerykanów. Śledzi dramatyczne próby ewakuacji cywilów i tłumy usiłujące dostać się na lotnisko. Na prośbę polskiego rządu pomaga zorganizować ewakuację ponad setki Afgańczyków współpracujących z polskim wojskiem.
Czujnie obserwuje pierwsze miesiące nowych-starych rządów i codzienne życie z perspektywy ulic, szkół, domów i posterunków. Szczególną uwagę poświęca sytuacji kobiet, rozmawia z uczennicami i nauczycielkami, które mimo ryzyka próbują stawiać opór, gdy ogranicza się ich dostęp do edukacji, z demonstrantkami, które odważnie wykrzykują: "Chleba, pracy, wolności!"; odwiedza szariacki sąd, by przekonać się, ile warte jest zeznanie kobiety.
Tłem jej reporterskiej relacji jest analiza upadku afgańskiej republiki: korupcja elit, bezkarność watażków z Sojuszu Północnego, nocne naloty wojsk specjalnych na domniemanych wrogów reżimu. Właśnie tak zaczyna się historia powrotu talibów do władzy.
Ten reportaż to powrót prawdziwego dziennikarstwa. Jagoda Grondecka robi to na co wszyscy dziennikarscy samce alfa nigdy by się nie zdobyli. Parafrazując klasyka - mówi jak jest. Ale bez sensacyjnej otoczki i bez wpychania nam górnolotnych wniosków do gardła. Klasa!
Od wielu lat jestem wielką fanką pracy pani Jagody. Nie ukrywam, że idealnie pokazuje, jak powinna wygląda praca zagranicznego korespondenta. Gdy okazało się, iż będzie wydawała książkę o Afganistanie… Wiedziałam, że muszę ją mieć.
„Emirat to my” jest ciężką przeprawą przez doświadczony i cierpiący kraj jakim okazuje się Afganistan. Na każdym kroku nie mogłam pojąć, jak pozwalamy na takie rzeczy w XXI wieku. Dowiadujemy się m.in. o słynnej ewakuacji ludzi w 2021 roku. Później o zakazach dla kobiet. Poznajemy życie zwykłych ludzi na prowincji, którzy nie są często świadomi problemów w stolicy. Poznajemy historię talibów - niektórzy z nich w 2022 roku pierwszy raz widzieli na oczy niektóre rzeczy.
Który rozdział mnie najbardziej uderzył? Zdecydowanie ten o kobietach, które z dnia na dzień tracą swoje prawa. A wyjście do szkoły może być równe z utratą życia.
Uważam, że to obowiązkowa lektura do spojrzenia, jaki jest świat poza Europą. Może niektórzy by chociaż trochę docenili, co mają we własnym domu.
Wspaniałe jest to uczucie, gdy kupujesz reportaż polskiej autorki i dostajesz w zamian nie górnolotne frazesy Polskiej Szkoły Reportażu™️, a prawdziwe reporterskie mięsko.
Chyba tak się powinno pisać reportaże - ważny kawałek świata, o którym mało wiemy; odważna i nieukrywająca zaangażowania autorka, która faktycznie była na miejscu i dobrze rozumie opisywany świat; ważne tematy, które spychamy na co dzień w papce socmediowej. Czy tradycja to wolność czy opresja? Religia pęta czy daje drogowskaz w świecie dramatów i nieustannych zmian? Czy zadowolony z siebie Zachód naprawdę ma jedyną receptę na życie? Nadzieję daję, że są jeszcze na świecie ludzie, którzy realnie starają się zrozumieć i wytłumaczyć innym swój kawałek świata, a jednocześnie nie kreować się na zbawców i gwiazdy rocka.
obserwuje pracę dziennikarską Jagody Grondeckiej od paru lat, więc wiedziałam, jakiego poziomu spodziewać się po tym reportażu. w żadnym stopniu nie jestem ekspertką od tematu, chociaż starałam się śledzić go na bieżąco, więc cieszy mnie to, że autorka przeplata niezbędne fakty i wydarzenia z rozmowami i opiniami mieszkańców Afganistanu, które są najciekawszym elementem reportażu. pokazują one całe spektrum poglądów i emocji dotyczących zarówno działalności USA, jak i polityki prowadzonej przez rząd, talibów, reakcje świata. i chociaż obecność autorki jest wyczuwalna, bo była uczestniczką tych wydarzeń, to jest to zawsze jasno i wyraźnie zaznaczone. przed lekturą polecałabym przeczytanie jakiegoś zwięzłego artykułu albo chociaż notki na wikipedii, bo reportaż trochę wrzuca czytelnika w wir wydarzeń i jeśli ktoś jest całkowicie zielony w temacie, to może się czuć zagubiony pod ciężarem informacji.
Aż złapałem się za głowę, gdy dotarłem do momentu książki, w którym autorka pisze, że w czasie ewakuacji z Kabulu w 2021 roku zaprzątała głowę dyplomatom i pilotowi samolotu... kotem, którego nie chciano brać na pokład. Po tej opowieści trudno traktować autorkę poważnie. Zresztą w ogóle nie bardzo rozumiem tego dążenia do przetransportowania do Polski Afgańczyków "pomagających Polsce", zupełnie jakby cała ta wojna miała cokolwiek wspólnego z polskimi interesami....
Z drugiej strony można też znaleźć w tej książce ciekawe wątki, mianowicie nadal w Polsce zbyt mało mówi się o błędach popełnionych przez Stany Zjednoczone i ich koalicjantów, a także o wychodzących coraz częściej na jaw zbrodni popełnionych przez wojska okupacyjne. Warto było w sumie więcej napisać o tej drugiej sprawie.
Książka jest więc niejednoznaczna do oceny. Irytuje progresywizm i feminizm autorki, ale zarazem jest tu dużo raczej niepopularnych z punktu widzenia mediów wniosków z interwencji USA w Afganistanie.
Lepiej coś już wiedzieć nt Afganistanu, bo pomimo krótkiego wstępu i częstych powrotów do przeszłości można się zgubić w mnogości nazw, nazwisk i dat. Nadal ekstra, dużo się dowiedziałam i było tu wiele bardzo ciekawych spostrzeżeń - mam o czym dalej myśleć i o czym czytać! PS Jagoda zawsze wydawała się bardzo cool na Insta i z tej książki też takie wrażenie wynoszę ❤️ Wybłaganie, żeby po proteście zostać przeniesioną do innej celi, żeby tam w spokoju zapalić szluga. Iconic.
Świetny reportaż łączący realia współczesnego Afganistanu i wspomnienia jego stanu za czasów wojny jak i przed nią. Zdecydowanie moja perspektywa na sprawę się zmieniła po tej lekturze.