Powieść kryminalna na kanwie prawdziwych wydarzeń - o narodzinach potwora, który wierzył, że buduje raj.
Norbert dorastał w biedzie, którą widać było od progu: szesnaście metrów kwadratowych na cztery osoby, spanie na materacu pod stołem i wieczne oddawanie rzeczy do lombardu.
Gdy w jego życiu pojawia się Marlena, wreszcie widzi swój cel: zbudować dla niej i dla siebie miejsce doskonałe. Prawdziwy dom.
Zrobi wszystko, żeby tego nie stracić. Jedynym sposobem, by ocalić marzenie, jest uciszyć tych, którzy mogliby je zniszczyć.
Przecież robi to z miłości. Przecież Marlena musi być bezpieczna. Bo idealny dom wymaga ofiar.
Lata później policja wraca do sprawy kobiety, wokół której w niewyjaśnionych okolicznościach znikają ludzie. Im głębiej wchodzą w tę historię, tym wyraźniej widzą, że za fasadą rodzinnych marzeń kryje się precyzyjnie zaplanowany mechanizm zbrodni.
Ostatni polski seryjny morderca - cztery ofiary i prawomocny wyrok dożywotniego pozbawienia wolności orzeczony przez warszawski sąd.
Książka wciąga, jest brutalna, wyciąga wiele przewin, choćby kościelnych. Ale dla mnie cierpi na syndrom zbyt wielu wątków i zbyt wielu mocnych momentów, więc koniec końców, chociaż zbliżaliśmy się do rozwiązania, poczułam, że sprawa staje się płaska. Na etapie redakcji powinno się to stonować, bo jak wszystko jest wybuchem i dociśnięciem “mocniej”, to w końcu nic nie jest przerażające - co jest o tyle zabawne, nie wiem, czy to odpowiednie słowo, że sprawa bazuje na prawdziwych wydarzeniach
1,5 ⭐️ niestety po samym tytule spodziewałam się zupełnie czegoś innego, nie poznałam tej „bestii” i nie czułam zaangażowania - ewidentnie coś nie pasuje mi w konstrukcji tej historii
"Dom bestii" Katarzyny Bondy to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. Opowiada ona o losach chłopaka pochodzącego z biednej rodziny, który nie ma swojego miejsca w domu rodzinnym. Odnajduje je dopiero na plebanii, gdzie miał zbliżyć się do Boga, poznać co to dobro. Niestety trafia w ręce oprawców którzy zabierają mu niewinność. Wszystko się zmienia gdy poznaje pewne małżeństwo które decyduje się dać mu dom. W zamian ma im pomagać w interesach, opiekować się ich dzieciakiem. Jednak i tu nie jest całkiem bezpieczny, musi odpłacić całym sobą. Zakochuje się jednak w starszej kobiecie I zaczyna z nią tworzyć związek w tajemnicy przed jej mężem. To właśnie ten związek jest przyczyną całego zła, bo młody chłopak dla swojej kochanki chce jak najlepiej, a uczynić to chce przez eliminację zagrożeń, a według niego stwarza je jej mąż. Byłam bardzo ciekawa jak tą historię przedstawi Katarzyna Bonda, bo z jej książkami mam bardzo zróżnicowane relacje. I niestety tym razem nie do końca było tak jak bym chciała. Dla mnie za mało było tutaj Norberta, który miał być odwzorowaniem tytułowej bestii. Zabrakło mi jego portretu psychologicznego i skupienia większej uwagi na nim. Wszystko działo się jakby dookoła, rozmywając ciężar tej historii.
3,5✨ Kryminał inspirowany prawdziwą historią seryjnego mordercy. Skupia się bardziej na psychice sprawcy niż samej akcji. Autorka stara się nam zobrazować jak bieda, trauma i obsesja mogą zmienić człowieka w bestię, która w obawie przed zniszczeniem wykreowanego przez siebie ,, bezpiecznego świata” jest w stanie zrobić wszystko.
Rozumiem, że historia była bazowana na faktach, ale przy budowaniu postaci Norberta ciężko było mi uwierzyć, że to rzeczywiście on był “bestią”, bo przez sporą część fabuły był pokazywany głównie w sposób wzbudzający empatię. Dla mnie ta postać jest po prostu niekompletna. W porównaniu do niej, autorka spędziła bardzo dużo wysiłku charakteryzując np. ofiary mordercy oraz fikcyjne duo policjantów. Aż do końca książki miałam nadzieję, że dostanę jakiś “dostęp” do głowy Norberta poza poszlakowymi tezami, ale tak się nie stało, więc ostatnia część historii wypadła dla mnie mega płasko.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Pod względem technicznym, książka jest dobrze napisana, jednak sama historia jest zagmatwana i rozciągnięta, a zakończenie nie tak satysfakcjonujące jak czytelnik by chciał po tak obszernej lekturze. Oczywiście, ze względu na charakter historii autorka nie mogła zmienić sposobu zakończenia tej sprawy i jest jak jest.
Przyjemnie się czytało i wciągnęła mnie od pierwszych rozdziałów Ale brakowało mi zagadki i grozy, od początku wiadomo kto co i jak Jak na historię „narodzin potwora” to bardzo mało o tym co dzieje się z mordercą i jak działa, a więcej męczących rozdziałów o nieudanych próbach policji Moja druga Bonda w życiu i obie wypadły słabo
Czy miłość naprawdę może być usprawiedliwieniem dla wszystkiego? Nawet dla zła, które odbiera innym życie?
„Dom bestii” autorstwa Katarzyny Bondy to książka, która nie tyle opowiada historię, co powoli wciąga nas w mrok ludzkiej psychiki. Świat, z którego nie da się wyjść bez śladu. I musze przyznać, że to jedna z tych lektur, po których długo patrzysz w sufit i próbujesz poukładać sobie w głowie, co właśnie się wydarzyło.
Poznajemy Norberta - chłopaka, którego życie od samego początku nie rozpieszczało. Bieda, brak poczucia bezpieczeństwa, ciągłe upokorzenia. I gdzieś w tym wszystkim rodzi się potrzeba - silna, niemal desperacka - żeby mieć coś swojego. Dom. Bezpieczne miejsce. Tylko że w tej historii „dom” bardzo szybko przestaje być synonimem ciepła, a zaczyna oznaczać kontrolę, obsesję i przemoc.
Kiedy w życiu Norberta pojawia się Marlena, wszystko zaczyna nabierać sensu. A przynajmniej tak mu się wydaje. Bo widzisz, to nie jest zwykła historia miłosna. To opowieść o uczuciu, które wymyka się spod kontroli. O miłości, która przestaje być troską, a zaczyna być potrzebą posiadania drugiego człowieka na własność.
I właśnie tutaj Katarzyna Bonda robi coś, co naprawdę mnie poruszyło - nie daje prostych odpowiedzi. Nie mówi: „to jest zły człowiek, a to dobrzy bohaterowie”. Zamiast tego prowadzi nas przez proces narodzin potwora. Krok po kroku. Decyzja po decyzji. I nagle zaczynamy rozumieć jego sposób myślenia… co jest chyba najbardziej przerażające w tej książce.
Warstwa psychologiczna? Mocna, duszna, momentami aż niewygodna. Autorka zagląda tam, gdzie większość z nas wolałaby nie zaglądać. Zagląda do miejsc, gdzie trauma miesza się z obsesją, a potrzeba miłości przeradza się w coś destrukcyjnego. I choć wiem, że ta historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, to właśnie ten realizm najbardziej mnie uderza.
Równolegle dostajemy także wątek śledztwa, który odsłania kolejne elementy tej układanki. I niby wiemy dokąd to zmierza, ale i tak czujemy napięcie. Bo tu nie chodzi tylko o to, kto zabił, ale o to dlaczego.
Jednak pomimo wielu elementów, które cenię nie jest to książka idealna. Momentami czułam, że tempo siada, że niektóre fragmenty są zbyt rozwleczone, a emocje powtarzają się w podobnym tonie. Jednak z drugiej strony może właśnie to miało mnie zmęczyć, przytłoczyć, sprawić, że poczuję ciężar tej historii jeszcze mocniej?
Ocena: 8/10 - „Dom bestii” nie jest lekką lekturą na wieczór. To książka, która wchodzi pod skórę i zostaje tam na długo. I jeśli lubisz thrillery psychologiczne, które bardziej analizują człowieka niż samą zbrodnię to zdecydowanie coś dla Ciebie.
Bo prawda jest taka, że największa groza tej historii nie tkwi w samych czynach tylko w tym, jak łatwo można je sobie wytłumaczyć.
Gdy rzeczywistość przerasta fikcję – Bonda w szczytowej formie
Katarzyna Bonda już lata temu została okrzyknięta królową polskiego kryminału. Jeśli ktokolwiek miał co do tego wątpliwości, lektura „Domu Bestii” powinna je ostatecznie rozwiać.
Autorka osadza fabułę na fundamencie autentycznych wydarzeń z warszawskiej Woli początku lat 2000. Inspiracją dla postaci Norberta był Mariusz B., jeden z najbardziej zagadkowych seryjnych morderców w historii polskiej kryminalistyki. Bonda rozkłada na czynniki pierwsze przeszłość człowieka, który latami wodził śledczych za nos. Choć policja deptała mu po piętach, to brak twardych dowodów i niemal nadludzki spryt sprawcy sprawiały, że przez długi czas pozostawał nieuchwytny. To właśnie ten rys autentyczności sprawia, że lektura staje się tak paraliżująca – świadomość, że opisane manipulacje i bezwzględność nie są wytworem wyobraźni, lecz zapisem realnego mroku, który wydarzył się tuż obok nas.
Warsztatowo książka wypada doskonale. Bonda nie tylko kreśli portret psychologiczny głównego antybohatera, ale w sposób sugestywny obrazuje schemat powstawania tytułowej Bestii – potwora ulepionego z traum oraz toksycznych relacji z najbliższym otoczeniem. To lektura o ciężkim, gęstym klimacie, udowadniająca, że to, kim się stajemy, jest często brutalną wypadkową zdarzeń z przeszłości. Frustracja organów ścigania udziela się czytelnikowi błyskawicznie; choć sprawca wydaje się oczywisty, jego wyrachowanie i umiejętność grania na braku twardych dowodów skutkują kolejnymi zwolnieniami z aresztu. To klasyczna walka z kimś, kto zdaje się być zawsze o krok przed śledczymi, co prowadzi do kolejnych zbrodni, których – mimo starań policji – nie udaje się w porę powstrzymać.
Podczas lektury nieustannie mierzymy się z dylematami moralnymi. Jak przyznaje sama autorka w posłowiu, bieg wydarzeń potrafi wzbudzić współczucie dla Norberta, mimo niewyobrażalnego okrucieństwa, którego się dopuszczał. Ważnym punktem refleksji jest tu także postać jego kochanki, Marlenki, stawiająca pytania o granice lojalności i współwiny.
„Dom Bestii” to pozycja fascynująca, ale polecam ją wyłącznie czytelnikom o mocnych nerwach. Poziom frustracji, obrzydzenia i lęku momentami wykracza poza skalę. Co jednak uderza najmocniej: choć ta historia brzmi jak niewiarygodny, momentami wręcz „odleciały” scenariusz filmowy – wydarzyła się naprawdę.
„To przypomina te straszne bajki o wampirach. Musisz pić krew, bo kiedyś ktoś cię ugryzł.”
Norbert. Chłopak z biednego domu. Mieszkający z matką, ojczymem i przyrodnim bratem w jednym pokoiku. Przyjęcie go przez księży na plebanię było jak prezent od losu. Tam ma przynajmniej swoje miejsce i możliwość@@ rozwoju talentu wokalnego w parafialnym chórze. Chłopak poważnie myśli o kapłaństwie jako swojej przyszłej drodze. W jego życiu pojawia się jednak Marlena z mężem Julianem i to właśnie on chce uratować chłopaka przed księdzem Rafałem, który szczególnie upodobał sobie Norberta. Okazana pomoc nie jest jednak bezinteresowna. Norbert przeprowadza się do mieszkania małżeństwa i… zakochuje się w Marlenie. Postanawia, że stworzy dla niej prawdziwy dom. Dom idealny.
„Jaki jest jego tok myślenia? To jest dla mnie niezrozumiałe, ale wiem, że on się uczy i nie popełnia już błędów.”
Już dawno nie miałam okazji czytać książki, która tak bardzo by mnie przeraziła i tak mną wstrząsnęła. I nie chodzi tu wcale o brutalne sceny, chociaż ich tutaj nie brakuje. Raczej wynika to z ogromu ładunku emocjonalnego, który wprost rozrywa czytelnika podczas lektury. Emocje te zmieniają się dynamicznie, są skrajne i dotyczą wszystkich przedstawionych w fabule postaci i wydarzeń. Co chwilę, co stronę, powtarzałam sobie w myślach, że ta historia nie miała prawa się wydarzyć… a jednak się wydarzyło, bo „Dom bestii” to zbeletryzowana opowieść o ostatnim polskim, skazanym na dożywocie, seryjnym mordercy. Katarzyna Bonda, która przestudiowała wiele tomów akt tej sprawy, opisuje nam ją własnymi słowami i pokazuje tę historię tak, jak mogłaby wyglądać. A wygląda przerażająco… Trudno jest napisać coś więcej nie zdradzając szczegółów fabuły, a tego nie chciałabym robić. Radzę jednak nastawić się odpowiednio na tę trudną lekturę. Historia jest zdecydowanie godna poznania. Otwiera oczy, pokazuje, że świat w którym żyjemy nie jest idealny… nie jest nawet dobry. Nawet jeśli stworzyliśmy to swoje bezpieczne miejsce, to gdzieś obok jest miejsce złe, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wygląda normalnie i nie budzi naszego niepokoju.
Okładka jest świetna! Bardzo przemyślana. Tytuł bezbłędnie koresponduje z treścią. „Dom bestii” to kawał świetnej literatury!
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza.
Norbert nie miał szczęścia już od najmłodszych lat. W domu rodzinnym zabrakło dla niego miejsca i miłości, bezpieczną przystań miał znaleźć na plebanii, ale tam trafił na zwyrodnialców, którzy go wykorzystali i skrzywdzili. Gdy opiekę nad nim przejęła Marlena i jej mąż Julian, miało być dobrze, ale też nie było. Wszystko to mogło doprowadzić do narodzin bestii, która stworzonej przez siebie idealnej rodziny broniła ze wszystkich sił i wszelkimi sposobami. Łącznie z ostatecznym usunięciem osób mogących zburzyć perfekcyjny ład.
Katarzyna Bonda w przystępny i jednocześnie bardzo szczegółowy sposób przedstawiła nam w jaki sposób, krok po kroku, kształtowała się tożsamość człowieka, który dopuścił się okrutnych zbrodni. Nie szczędziła czytelnikowi przerażających obrazów czynów jakich dopuszczały się wobec dziecka osoby obiecujące zapewnić mu bezpieczeństwo i spokojne dorastanie. W metodyczny sposób opisała psychopatyczny umysł mordercy. I jednocześnie bezsilność ścigających go śledczych. Policjanci próbujący wszelkimi sposobami dopaść mordercę, wielokrotnie tracili nadzieję i cierpliwość – ich postacie, ich obsesję, Autorka opisała bezbłędnie.
W tej opowieści akcja nie galopuje, wręcz przeciwnie. Autorka położyła nacisk na psychologiczne aspekty sprawy zarówno ze strony powieściowego Norberta, jak i śledczych, próbujących go złapać. Nie spodziewajcie się więc zapierających dech w piersiach pościgów, raczej nastawcie na wędrówkę po skrzywionej psychice mordercy i wszystkich tych, którzy go do tego doprowadzili, a przynajmniej nie pomogli mu wybrać innej drogi.
Jest to fabularyzowana opowieść o prawdziwych wydarzeniach – true crime o polskim seryjnym mordercy Dusicielu z Woli. Część tej historii odpowiada zgromadzonym aktom, część jest dopowiedziana lub zmieniona przez Autorkę.
Dobrze się to czytało mając świadomość, że jest to powieść oparta na kanwie prawdziwych wydarzeń (i oczywiście, że morderca otrzymał prawomocny wyrok dożywotniego pozbawienia wolności).
Książka która nie nadaje się do czytania, bo ona zmusza do przeżywania i to w poczuciu olbrzymiego dyskomfortu. Autorka zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, rozebrała zło na czynniki pierwsze pokazując wszystko co w nim najgorsze.
Od początku aura jest ponura i surowa, trudne dzieciństwo Norberta, wszechobecna bieda oraz upokorzenie i poczucia bycia kimś drugiej kategorii są dołujące. Nie ma w tym usprawiedliwiania czy wybielania, ale na pewno pozwala to uzyskać lepszą perspektywę, by może zbyt łatwo nie potępiać. Bonda pod względem psychologicznym książkę dopieściła do maksimum, bardzo skrupulatnie pokazuje jak bohater zagłębiony we własnej obsesji na punkcie bezpieczeństwa i miłości sam dla siebie definiuje dobro na uznany przez siebie sposób.
Narracja jest dwutorowa na jednym biegunie obserwujemy „narodziny” zła, a z drugiej obserwujemy śledztwo prowadzone po latach. Ten zabieg uatrakcyjnia książkę, ponieważ wiemy znacznie więcej niż sami śledczy, a mimo to ja się wciągnęłam te wszystkie meandry odkrywania mechanizmów zbrodni.
Książka jest to literatura łatwa, a i do klasycznej „rozrywkowej” jest jej bardzo daleko, mnie nieustannie trącał to, że ta historia ma korzenie w rzeczywistości i przyznam, że nie jest to miła świadomość. Historia jest pełna przemocy jednak nie takiej efekciarskiej ukierunkowanej na szokowanie, a bardziej rzeczywistej namacalnej uświadamiającej i ukazującej prawdziwy mrok człowieka.
„Dom bestii” z pozoru z jasnym podziałem na dobro i zło, jednak nie jest to wszystko takie czarno białe. Czyny bez wątpienia godne potępienia, jednak cała geneza daje do myślenia. Bonda pokazuje jak łatwo można przekroczyć granice bez powrotu. Mocna książka, dla czytelników szukających mocnych wrażeń tylko takich prawdziwych, a nie sztucznie zapowiadanych na okładkach.
DLACZEGO: Współpraca z @wydawnictwomuza OPINIA: Wstyd się przyznać, ale to mój pierwszy raz z panią Bondą. Cieszę się jednak, że kiedy w końcu udało mi się sięgnąć po coś autorki, to naprawdę mi się spodobało to, co czytam i jestem pewna, że to nie ostatni raz. Ale do brzegu. Zacznę od tego, że przy zapowiedzi nie interesowałam się za bardzo, jakiej prawdziwej historii dotyczy ta książka, a po epilogu otwarła mi się jakaś szufladka w głowie, że chyba jednak coś pamiętam i faktycznie okazało się, że kojarzyłam sprawę Mariusza B. W "27 śmierci Tony'ego Obeda" pada cytat, który bardzo wbił mi się do głowy: "Robisz innym to, co tobie robiono" - i ten tekst pasuje mi do tej historii idealnie. Chociaż muszę przyznać, że mam pewien dysonans poznawczy odnośnie bohaterów. Na początku trochę współczułam Norbertowi, życie nie obeszło się z nim łagodnie, ale mając w głowie to, co później robił czułam wobec niego coraz większą wrogość. To samo czułam względem Juliana, tyle, że na odwrót, początkowo bardzo mnie irytował, aby z kolejnymi stronami żałowałam go coraz bardziej. Jedyną postacią, którą od początku nie wydała mi się "sympatyczna" była Marlena i jej postać pozostawia we mnie dużo znaków zapytania. Coś co chyba najbardziej mi się spodobało to przedstawienie frustracji Kellera i Ulke w śledztwie, ja czułam dokładnie to samo. (UWAGA następne zdanie można uznać za SPOILER) : Z każdą kolejną stroną myślałam nawet: “niech to się już skończy” i bynajmniej nie miałam na myśli książki, a to jak Norbert wykręcał się z konsekwencji swoich czynów. (KONIEC SPOILERU). Fragment rozmowy Kellera z psycholożką policyjną również zrobił na mnie wielkie wrażenie, bo pomógł nieco inaczej spojrzeć na sprawę. Bardzo dobrze się to czytało i wiadomo, że znając sprawę niespodzianki nie miałam, ale gorąco polecam, zwłaszcza dla fanów true crime.
ciezko mi ocenic ta ksiazke. czytalam ja dluzej niz planowalam, bo pierwsza polowa byla strasznie nurzaca i lala sie jak krew z nosa. nie jestem fanka narracji 3-osobowej, ale to moje najmniejsze zastrzezenie do tej ksiazki. przyznaje, ze druga czesc z perspektywy policji byla duzo ciekawsza. wydaje mi sie ze najwiekszym minusem tej powiesci jest brak suspensu. w pierwszej polowie poznaje sie wszystkie motywy mordercy, co nie pozostawia czytelnikowi pola do refleksji. dlatego druga polowa byla lepsza, bo z perspektywy policji nie bylo to takie proste do rozgryzienia. oczywiscie nie sympatyzowalam z glownymi postaciami, poza sledczymi, ale oni tez byli lipnie napisani - typowy obraz chlopa ktory ma niekonwencjonalne metody badania spraw, mloda babka ktora podejmuje sie wyzwania pracy u jego boku pomimo jego drastycznych metod... brzmi to jak slaba fabula serialu kryminalnego na polsacie. no i w sumie czytajac opinie widze ze nie tylko mnie zawiodla ta pozycja. przede wszystkim koniec, ktory nie opisuje kulminacyjnego dla ksiazki momentu zamkniecia mordercy na dozywocie, a dostajemy jedynie opis jego motywow zbrodni przez psychologa, ktore przeciez znamy z pierwszej polowy. to byla moja pierwsza ksiazka bondy i nie wiem czy siegne po nastepna, ale chce dac jej jeszcze szanse ze wzgledu na jej popularnosc, ktora przeciez musiala sie skad wziac
This entire review has been hidden because of spoilers.
Mój największy problem z tą książką jest taki, że autorka tytułową bestię przedstawia na początku w tak empatyczny i wręcz współczujący sposób, że trudno jest mi później postrzegać go antagonistyczie, zwłaszcza kiedy jego ofiary przedstawiane są w bardzo negatywny sposób, (poza jedną która nie zostaje praktycznie przedstawiona) Jak najbardziej rozumiem potrzebę pokazania dokładnie przeszłości mordercy, ale trochę brakuje mi tutaj pokazania go rzeczywiście jako tej bestii, bo poza ciągłym zwracaniem uwagi na to, że jest gruby i brzydki (i faktem że morduje ludzi oczywiście) wypada on momentami nawet sympatycznie, zawłaszcza w kontraście do jego ofiar które prezentowane są bardzo antypatycznie, to samo dotyczy się policjanta prowadzącego sprawę, nie jest on łatwą do polubienia postacią, ani takiej której mam ochotę kibicować w łapaniu mordercy. Sama książka mi się naprawdę podobała, jest dobrze skonstruowana, postaci są ciekawe, sama intryga jest interesująca. Jedynie fakt próby przedstawienia bohatera jako bestii uważam za nieudany, zwłaszcza jak ma on w jakiś sposób bazować na prawdziwej historii seryjnego mordercy, to z kart tej powieści wychodzi bardziej laurka dla mordercy, niż jakakolwiek próba pokazania przerażającej postaci, grasującej kiedyś po Polsce.
"Dom bestii" Katarzyny Bondy to powieść kryminalna inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
Norbert ma zaledwie szesnaście lat, gdy poznaje Marlenę i zakochuje się w niej bez pamięci, mimo że kobieta jest o dziesięć lat starsza i ma męża. Wychowany w biedzie chłopak marzy o idealnym domu i szczęśliwej rodzinie. Kiedy w tajemniczych okolicznościach zaczynają znikać osoby z otoczenia Marleny, policja pozostaje bezradna. Nikt nie podejrzewa, że Norbert zrobi wszystko, by usunąć każdą przeszkodę zagrażającą jego miłośc
Od pierwszych stron całkowicie wsiąkłam w tę historię. Jest znakomicie napisana - wciąga, intryguje i nie pozwala się odłożyć. To opowieść o chłopcu, który z ofiary staje się bezwzględnym drapieżnikiem, na tyle przebiegłym, że przez lata skutecznie wodzi wymiar sprawiedliwości za nos. Kieruje nim pragnienie posiadania idealnej rodziny, której nigdy nie miał, oraz życia w dostatku.
Autorka, wierna swojemu charakterystycznemu stylowi, przedstawia wydarzenia w formie powieści inspirowanej faktami, a nie suchego reportażu. Nie ocenia swoich bohaterów, lecz w rzetelny i obiektywny sposób ukazuje rzeczywistość, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń do wyciągnięcia własnych wniosków.
To książka, która pozostaje w pamięci na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Jak tam Wasza majówka? Znajdujecie czas na czytanie? U mnie jest go dosyć sporo. Wczoraj skończyłam książkę , która mną wstrząsnęła….
„Dom bestii” @katarzynabonda współpraca reklamowa @wydawnictwomuza to fabularyzowana powieść, która swoją genezę ma w prawdziwej postaci Dusiciela z Woli. Pani Katarzyna przeczytała mnóstwo akt sprawy, trochę dołożyła od siebie aby stworzyć historię , która ukazuje jak powstaje bestia.
Czy można urodzić się złym? Czy to jak spędzimy dzieciństwo i lata młodzieńcze może ukształtować naszą psychikę ? Czy dorośli mają wpływ na nasze późniejsze decyzje? To wszystko w genialny sposób opisała autorka.
Jeśli chodzi o styl książki muszę przyznać, że nie od początku zostałam kupiona. Pierwsze rozdziały były dla mnie dość specyficzne , nie pasujące do pióra Pani Katarzyny, a jednocześnie mocne i wciągające.
Cała książka jednak jest kompletna, doskonała ale tylko dla czytelników o mocnych nerwach. To historia o mOrderstw@ch ale z inne perspektywy….polecam gorąco 🔥
Książka w zadziwiający sposób bardzo wciągająca, pomimo wielu ciężkich tematów i patologicznych zachowań bohaterów. Bohaterowie nie mają jasnych stron w tej książce, każdy jest w pewien sposób skażony. Na początku współczułam Norbertowi, ale z czasem ta przepaść pomiędzy tym kim był, a kim się staje, wydawała się zbyt drastyczna. Pamiętam, że coś mi tutaj nie pasowało. Wiem, że chodziło o to, że przemienia się w bestię, ale ciężko mi było widzieć Norberta jako kogoś tak naprawdę niebezpiecznego. Może dlatego, że to wysłuchiwanie się innymi ludźmi które praktykował, było dla mnie żałosne. Chociaż muszę przyznać, że rozumiem motywację Norberta, jeśli chodzi o chęć zemsty na Rafale. Bardzo mocno czuć tutaj ducha lat 90tych i 2000+ Wyłudzenia pieniędzy nie są jakimś ciekawym tematem dla mnie i trochę w pewnym momencie już denerwowało, że antagonista tak pogrywa z policjantami, a oni nic nie mogą zrobić. Nieco rozczarowało to, że nie znaleziono ciał, ale to sprawa oparta na faktach, więc to nie zarzut do książki. Była to moja pierwsza książka Pani Katarzyny Bondy i pewnie sięgnę po następną.
Tytułowej „bestii” nie poznałam, sporo było tu nieścisłości i luk, a cała konstrukcja powieści nie do końca mi odpowiadała.
To historia na faktach, więc domyślam się, że niełatwo było oddać ją rzetelnie w stu procentach, niemniej jednak spodziewałam się czegoś mocniejszego i bardziej brutalnego. Tytuł książki wskazuje na coś kompletnie innego, czego jej treść moim zdaniem nie ukazała.
Generalnie powieść sama w sobie była całkiem angażująca.
Na plus jak zawsze najlepsza interpretacja pana Filipa Kosiora w audiobooku 🙂↕️
Absolutnie żenująca książka. Pełna fetyszyzacji grup mniejszościowych, fantazji autorki i dziwnych opisów dzieci za to całkowicie pozbawiona faktycznej głębokiej analizy która byłaby cokolwiek warta. Na temat przedstawienia “faktów” i osób, które przecież mają swoje odpowiedniki w prawdziwym życiu nawet nie będę się wypowiadać. Mogłabym długo mówić o wszystkim co sprawiło, że ta książka mnie zirytowała i obrzydziła, ale nie chcę tracić na nią ani minuty dłużej.
Zaskoczyła mnie ta książka. Słuchałam jej w formie audiobooka i standardowa historia skończyła się po kilku rozdziałach. Byłam na tyle przekonana że to koniec książki, że zaczęłam już szukać kolejnej, kiedy wskaźnik pokazał pozostały czas. Bardzo odświeżająca wielowątkowość i zmieniająca się narracja. Polecam na zmęczenie standardową formą kryminałów, ale jednak nostalgię do formy zblazowanego policjanta.
Daję 3 gwiazdki, choć mocno się waham... Książka opowiada o domu bestii, ale tej bestii nie poznałam... Książka ma miliony wątków i perspektyw wielu osób, w którymś momencie czułam się już zapchana tym wszystkim i zgubiłam główny wątek... czy to książka o policjantach badających sprawę? O dzieciństwie mordercy? O relacji mordercy z ukochaną? O relacji policjantów? O księżach? O czym tak naprawdę to się zgubiłam...
This entire review has been hidden because of spoilers.
3,5⭐️ Dobra! Wciągnęłam się! A fakt że jest to prawdziwa historia 😳 W wywiadzie Bonda powiedziała że zanim zaczęła pisać, przeczytała 100 tomów akt tej sprawy. W serialach i filmach często w momencie ustalenia sprawcy wszystko gładko się układa i mamy rozwiązanie, a tu opisana była praca policji - lata spędzone na próbach ujęcia sprawcy bez skutku i ile emocji jest po tej drugiej stronie też! To moja pierwsza książka Bondy, chętnie sprawdzę coś jeszcze.
Może to ja nie doczytałam, natomiast nie jest to taki typowy kryminał, który trzyma w napięciu i w którym "szukacie" winnego. Jest to bardziej historia o pewnym chłopcu, jego dorastaniu i tym jak stał się potworem, i o dziwo naprawdę w pewnym momencie nie mogłam się doczekać aż wrócę do jej czytania! Chociaż samo zakończenie liczyłam, że będzie jednak trochę lepsze...
Trochę się zawiodłam. Książka opisuje historię chłopaka który wiele przeszedł w życiu i czasem wywoływała we mnie niewygodne uczucia, dyskomfort i współczucie, ale nie ma w niej żadnej tajemnicy i nie wciągnęła mnie. Dałam jej szansę i liczyłam że w końcu się rozkręci ale nie wyszło.
Przerażająca opowieść true crime, wątek pedofilski wręcz odrażający. Nieprawdopodobne, że tak pogmatwana sytuacja wydarzyła się naprawdę i śledzenie tej historii było całkiem wciągające. Nie podobał mi się jednak język i sposób opowieści autorki