Nigdy nie wiadomo jaką cenę mają marzenia, ile trzeba zapłacić za miłość i co tak naprawdę okaże się w życiu cenne.
Poznamy historię Ewy – trzydziestokilkuletniej kobiety po przejściach, która zakochuje się domu znalezionym w podwarszawskiej miejscowości. Jest tam wszystko co powinien posiadać prawdziwy dom: odpowiedni nastrój, piękna, chodź nieco zaniedbana architektura, malownicze otoczenie, śpiew ptaków i jeszcze to nieuchwytne coś… Niestety, jak to często w życiu bywa, Ewie brakuje pieniędzy nie tylko na remont wymarzonego domu, ale i na jego zakup. Los jednak uśmiecha się do niej i Ewa dostaje propozycję dobrze płatnej pracy od swojego przyjaciela, który jest właścicielem wydawnictwa. Głównym jej zadaniem ma być wykreowanie prawdziwego bestsellera w krótkim czasie. Na horyzoncie pojawia się wkrótce odpowiednia Autorka wraz z chwytającą za serce książką. Ewa postanawia spełnić wreszcie swoje marzenie i zamieszkać w ukochanym domu. Ale jak wszystko w życiu, to marzenie ma również swoją cenę: po drodze pojawia się całe mnóstwo komplikacji i nieoczekiwanych zwrotów akcji, zwłaszcza w życiu prywatnym bohaterki i jej przyjaciół. Na horyzoncie czekają nie tylko zadania związane z pracą w wydawnictwie, ale i pojawią się uczucia.
Ta książka jest tak zła, że aż ciężko wyrazić słowami jak bardzo jest zła. Po pierwsze forma pisania - autorka wielokrotnie zmienia narrację z 1 osobowej do 3 osobowej i z powrotem i to często w jednym zdaniu! Masakra! Dalej - ona umieściła samą siebie w tej książce i zachwyca się swoją osobą. I to notorycznie. Mamy też masę wstawek z jej innych książek, które wcale się nie różnią za bardzo od tej książki. No i jest jeszcze główna bohaterka - bohaterka, która wymaga od innych pożyczki, bo przecież jej się należy pomimo, że jest super niewdzięczna i nic nie umie. Zakłada ona też swoje wydawnictwo książkowe pomimo braku wiedzy o czymkolwiek i oczywiście za pieniądze innej osoby i wydaje pierwszą książkę, która staje się bestselerem zanim jeszcze zostaje wydana. Mamy jeszcze marzenie głównej bohaterki o posiadaniu małego białego domku. Jeździ w poszukiwaniu jego po całym świecie (pomimo braku pieniędzy oczywiście) i nie może znaleźć żadnego pasującego domu...….. Nie żeby można było przemalować mały dom... nieeeeee, to za proste. Inną sprawą jest to, że małe białe domy wcale nie są takie rzadkie. W mojej wsi stoją 4 takie. Pozytywy? - brak