Gęsty las kryje mroczne tajemnice, a tafli wody lepiej nie mącić.
Trzej młodzi nurkowie przyjeżdżają na Mazury, aby przeprowadzić badania archeologiczne dna jeziora, a przy okazji dobrze się zabawić. Nie zdają sobie sprawy z tragicznej przeszłości tego miejsca.
Gdy znika młody chłopak, a chwilę później przepada bez wieści trzech wysoko postawionych urzędników państwowych, sprawa trafia do sierżanta Skorego. Wszyscy byli ostatnio widziani nad jeziorem. I wszyscy zaginęli bez ś głębiej sięga śledztwo, tym bardziej wymyka się logice.
Trop prowadzi do starego tartaku, który pamięta jeszcze czasy II wojny światowej. W zabitym deskami budynku drzemią duchy przeszłości. A tylko nieliczni wiedzą, które miejsca trzeba zostawić w spokoju. I dlaczego.
DNF 40% Nie mój klimat. Nie moje czasy. Nie mój styl, zbyt poetycki. Nie moje tempo. Nie trafia do mnie. Nie skończyłam. Nie moja bajka.
"Mogła się wstydzić ojca pijaka, ale to jej, Bercie Mauz, wciskano za gorset sowite napiwki tam, gdzie pracowała. A teraz stała i gapiła się na Maruszkę rozbawiona, pewna swego niczym cwany kocur, który zapędził w kąt upartą mysz. – Te – wzięła się pod boki – powiadają, że na brodawki i kurzajki to najlepszy glistnik jaskółcze ziele. Aj, Maruszka, Maruszka, skóra, kości i uszka! No nic, prócz tych warkoczy, u ciebie nie wyrośnie, bo i nie ma na czym. Nasza Maruszka zgubiła cycuszka! – I dobrze, przynajmniej w zadek nie będą jej szczypać jak ciebie – wzięła ją naraz w obronę Dagmar, córka fotografa, który miał zakład w mieście, najstarsza z nich. – A może ja lubię, jak szczypią? – Berta zadarła hardo brodę. – A może ja właśnie lubię, jak nie tylko w zadek podszczypują, co?"
Z twórczością Joanny Parasiewicz miałam już okazję spotkać się dwukrotnie i oba te literackie spotkania wspominam bardzo dobrze. Autorka sprawnie łączy thriller psychologiczny z kryminałem, często wzbogacając całość o tło historyczne, które buduje atmosferę niepokoju i napięcia. Dlatego, gdy tylko pojawiła się zapowiedź najnowszej książki „Dziewczyna z jeziora”, wiedziałam, że nie mogę przejść obok niej obojętnie.
„Dziewczyna z jeziora” przenosi czytelnika na Mazury – miejsce z jednej strony malownicze i spokojne, z drugiej zaś pełne niewypowiedzianych sekretów. Gęsty las kryje mroczne tajemnice, a tafli wody lepiej nie mącić – już od pierwszych stron czuć, że jezioro nie jest zwykłym tłem wydarzeń, ale niemal osobnym bohaterem powieści. Na Mazury przyjeżdża trójka młodych nurków, którzy mają przeprowadzić podwodne badania archeologiczne jeziora. Wyjazd początkowo wydaje się połączeniem pracy i wakacyjnej przygody, jednak szybko okazuje się, że okolica skrywa mroczne tajemnice związane z tragicznymi wydarzeniami z przeszłości. Sytuacja staje się niepokojąca, gdy bez śladu znika młody chłopak, a wkrótce potem przepada także trzech wpływowych urzędników państwowych. Wszystkich ostatnio widziano nad jeziorem. Sprawą zajmuje się sierżant Skory, który stopniowo odkrywa, że kolejne tropy prowadzą do starego tartaku pamiętającego czasy II wojny światowej. Wraz z rozwojem śledztwa granica między rzeczywistością a lokalnymi legendami zaczyna się zacierać. Mroczny las, tajemnicze jezioro i ukrywane przez lata sekrety sprawiają, że dochodzenie wymyka się logicznym wyjaśnieniom. Niektórzy mieszkańcy wiedzą, że pewnych miejsc nie powinno się niepokoić — i zrobią wszystko, by tajemnice przeszłości pozostały ukryte.
„Dziewczyna z jeziora” Joanny Parasiewicz to moje trzecie spotkanie z twórczością autorki — i po raz kolejny dałam się wciągnąć w mroczny klimat pełen tajemnic, niedopowiedzeń i sekretów sprzed lat. Gęsty mazurski las, jezioro skrywające więcej niż tylko wodę i śledztwo, które z każdą stroną staje się coraz bardziej niepokojące… Autorka świetnie buduje napięcie oraz atmosferę osaczenia. Bardzo podobało mi się połączenie kryminału z historią miejsca oraz cieniem II wojny światowej, który nieustannie wpływa na teraźniejszość bohaterów. Joanna Parasiewicz prowadzi narrację w dwóch planach czasowych — współczesnym i wojennym. Obie perspektywy stopniowo zaczynają się przenikać, tworząc gęstą sieć zależności i sekretów. Przeskoki czasowe nie są tu jedynie zabiegiem stylistycznym — budują napięcie i stopniowo odsłaniają prawdę. Przeszłość okazuje się kluczem do zrozumienia współczesnych wydarzeń, a każda kolejna informacja zmienia sposób postrzegania tego, co dzieje się nad jeziorem. Atmosfera powieści jest duszna i niepokojąca. Mazurski krajobraz, choć piękny, został przedstawiony w sposób sugestywny — lasy, ciemna tafla jeziora i opuszczone budynki tworzą scenerię, w której łatwo się zgubić zarówno dosłownie, jak i metaforycznie. Szczególnie dobrze wypada motyw starego tartaku pamiętającego czasy wojny — to właśnie tam najmocniej czuć przenikanie przeszłości do teraźniejszości. Autorka bardzo obrazowo opisuje przestrzeń, co sprawia, że podczas lektury wyobraźnia czytelnika działa na wysokim poziomie. Ponownie jestem zachwycona konstrukcją fabuły i umiejętnością budowania napięcia bez uciekania się do przesadnej brutalności czy tanich zwrotów akcji. Joanna Parasiewicz w swojej powieści stawia przede wszystkim na atmosferę, emocje i stopniowe odkrywanie prawdy. Historia rozwija się spokojnie, ale z każdym kolejnym rozdziałem konsekwentnie wciąga coraz mocniej. Na uwagę zasługuje także sposób, w jaki autorka dawkuje informacje. Kolejne tropy zamiast przynosić odpowiedzi, często jeszcze bardziej komplikują sytuację, dzięki czemu napięcie utrzymuje się niemal do samego finału. Bohaterowie są wiarygodni i dobrze wpisują się w mroczny charakter historii. Sierżant Skory to postać, którą łatwo polubić — nie jest przerysowanym geniuszem śledczym, lecz człowiekiem próbującym logicznie uporządkować wydarzenia wymykające się momentami zdrowemu rozsądkowi. Ciekawie wypadają także bohaterowie drugoplanowi, szczególnie mieszkańcy okolicy, sprawiający wrażenie osób wiedzących znacznie więcej, niż chcą powiedzieć. „Dziewczyna z jeziora” to opowieść, w której największym atutem jest atmosfera tajemnicy i poczucie, że pewnych miejsc lepiej nie niepokoić. To kryminał pełen napięcia, którego chęć poznania zakończenia budzi zarówno ciekawość, jak i silne emocje. Autorka pokazuje, że przeszłość nigdy nie znika całkowicie — czasem wystarczy poruszyć taflę wody, by na powierzchnię wypłynęło coś, co przez lata powinno pozostać ukryte. „Dziewczyna z jeziora” to idealna propozycja dla czytelników lubiących mroczne kryminały osadzone w małych społecznościach, historie naznaczone wojennym cieniem oraz opowieści, w których miejsce wydarzeń ma równie duże znaczenie jak sama zagadka.
W gęstym mazurskim lesie, gdzie mgła unosi się nad czarną taflą jeziora jak oddech czegoś, co nigdy nie zasnęło, kryje się historia, która wciąga nas pod powierzchnię i nie wypuszcza.
Joanna Parasiewicz stworzyła coś naprawdę wyjątkowego. „Dziewczyna z jeziora” to nie jest zwykły thriller – to mroczna, oniryczna ballada o miejscach, które nigdy nie zapomniały. O wodach, których nie powinno się mącić. O przeszłości, która nie odeszła, lecz tylko czeka cierpliwie w głębi, aż ktoś zbyt pewny siebie zejdzie na dno.
Trzej młodzi nurkowie przyjeżdżają latem 1965 roku na wakacyjny biwak z nutą archeologicznej przygody. Słońce, śmiech, pierwsze miłości, ognisko i marzenia o kwiatach paproci. Wszystko wydaje się niewinne… dopóki jeden z nich nie zniknie w lesie. Kilka lat później nad tym samym jeziorem rozpływają się w powietrzu wysoko postawieni urzędnicy. Sprawa trafia do sierżanta Skorego – człowieka z zewnątrz, który powoli odkrywa, że w tej okolicy „swoi” wiedzą jedno: pewne miejsca trzeba zostawić w spokoju.
I tu zaczyna się prawdziwa magia (lub przekleństwo) tej książki.
Parasiewicz pisze tak, jakby szeptała nam prosto do ucha przy pełni księżyca. Jej język jest gęsty, obrazowy, momentami niemal poetycki, a jednocześnie niezwykle precyzyjny w oddawaniu detali epoki. Czujesz zaduch dworcowego baru Pychotka, słyszysz trzask gałęzi pod nogami w nocnej wyprawie, czujesz chłód wody na skórze i ten szczególny, mazurski smutek przesiąknięty historią. PRL-owska codzienność miesza się tu z echami II wojny światowej, a wszystko spowija ezoteryczna, baśniowa mgiełka – legenda o pannie z mokradeł, rusałcze oczy jeziora i coś, co nie chce odejść.
To nie jest historia pędząca za kolejnymi trupami. To opowieść, która powoli, ale nieubłaganie zaciska się wokół nas jak zimne palce na kostce. Napięcie buduje się warstwa po warstwie: od beztroskiej wakacyjnej przygody, przez niepokój, po głęboki, egzystencjalny lęk przed tym, co czai się pomiędzy światami. Wielowątkowość, przenikanie się czasów, losy Maruszki i śledztwo Skorego – wszystko zostało utkane z niezwykłą precyzją.
Mazury nie są tu tylko tłem. Są bohaterem. Milczącym, pięknym i niebezpiecznym. Las oddycha, jezioro patrzy, a stary tartak pamięta wszystko.
Jeśli lubicie thrillery, w których klimat i atmosfera są ważniejsze niż szybkie zwroty akcji, jeśli cenicie książki, które zostają z Wami na długo po zamknięciu ostatniej strony – „Dziewczyna z jeziora” jest dla Was! To nordic noir w mazurskim wydaniu. Mroczne, zmysłowe, melancholijne i absolutnie wciągające!🔥
Po lekturze będziecie patrzeć na spokojną taflę jeziora zupełnie inaczej. I być może… nigdy więcej nie wejdziecie do wody o zmierzchu.
Zdecydowanie jedna z najlepszych polskich powieści ostatnich lat w tym klimacie. Polecam całym sercem – ale ostrzegam: jak raz spojrzycie w te oczy, trudno będzie zapomnieć!
Dziękuję również za zaufanie i możliwość patronowania tej wspaniałej książce wydawnictwu @wydawnictwomando (współpraca reklamowa) 🩷.
Autorka zabiera nas na Mazury, gdzie trójka studentów wybiera się nad jezioro by zbadać jego dno. Jeden z nich nagle znika. Nikt nie wie co się z nim się stało. Sprawę prowadzi sierżant Skory. Niedługo dochodzi do kolejnych tajemniczych zniknięć i dziwnych sytuacji. Akcja książki osadzona jest w latach 60 i 40 ubiegłego wieku. Autorka wspaniale oddała klimat tamtych latach, jak również klimat mazurskiej przyrody. To on ogrywa w tej powieści główną rolę i sprawia, że nie można się od książki oderwać. Czytając tę książkę towarzyszyły mi dwa uczucia. Napięcie związane z tajemniczymi zdarzeniami, które potęgują opisy przyrody oraz ciekawość jak skończy się ta historia. W książce znajdziemy rozdziały poświęcone II wojnie światowej oraz wzmianki o lokalnej legendzie, która mówi o pannie z mokradeł. „Kto raz spojrzy w jej oczy, ten się w nich zatraci. Kto nie zasłoni uszu na czas – ten z lasu już wróci”. Bohaterowie tej książki są dość ciekawymi postaciami. Skory to taki fajny dziwak. Laura to dziewczyna, która wyjechała na staż do wujka na Mazury, by zapomnieć o problemach. Jest jeszcze Miśka i Szymon Sieczka, który wraz ze swoją matką, są osobami, które coś ukrywają. Tempo książki jest raczej spokojne. Autorka skupia się na napięciu, które wywołuje jezioro i tartak pamietający czasy II Wojny Światowej. Opowieść ta ma lekko paranormalny vibe oraz bohaterów, którzy coś ukrywają. Znajdziemy tutaj również ciekawe zwroty akcji oraz ślepe tropy. W książce tej pojawił się wątek miłosnych i jedyne czego mogę doczepić to tego, że nie został on bardziej rozwinięty. Jeśli lubicie thrillery z paranormalnymi zjawiskami to bardzo polecam „Dziewczynę z jeziora”
Dawno żadna książka nie wywołała we mnie tyle niepokoju i nie pozostawiła mnie z tyloma pytaniami. Być może nawet nie rozczarowała zakończeniem, które tak do końca niczego nie wyjaśnia a pozostawia nas z samymi domysłami.
Umiejscowienie fabuły na Mazurach lat sześćdziesiątych, które jeszcze nie do końca okrzepły polskim dziedzictwem ani nie zabliźniły się po wojennej traumie, bardzo mi się spodobało i sprawiło, że historia tamtych rejonów zaciekawiła mnie i z chęcią ją w wolnej chwili pogłębię.
Dziwna to była książka, z jednej strony chaotyczna, trochę przegadana, z drugiej w jakiś sposób wciągająca i hipnotyzująca swoją historią. Brawo.
Niezła, wakacyjna lektura, która pozwoliła mi wrócić do czasów, kiedy letnie miesiące były okresem świetnej zabawy, przejażdżek rowerowych i wypoczynku nad wodą a także szukania tajemnic i grozy. Bardzo lubię manewr przeplatania historii z teraźniejszością, odkrywania, co działo się wcześniejszej na danym skrawku ziemi. Historia nie została dopowiedziana, nie wiemy, co stało się z niektórymi bohaterami, ale każdy z nas może ją sobie stworzyć według własnej wizji.